Czy Rzeszów wraca do formy czy to kolejny załam w sezonie?
No do kurwy nędzy, ale dramat 😱🔥 CHŁOPAKI MAM W DUPIE TE KURSY JAKIEŚ, ALE TEN STAŁ SIĘ Z BEDZINEM JAK KLEPNAŁ 3:0 TO JA SIĘ UTOPIĘ W RADIOSZY, A TERAZ JEBANE KONTRUZJE??? BĘDĄ DRUGIE TRZY PORAŻKI Z KEDZIERZYNEM ZA RZĄD LUDZIE, A BOISKO ZIEJE TYLKO BOLEM 🤬💪 NIE MAM SIŁY SPOGLĄDAĆ NA TEN KADR, SIĘ RZESZÓW CHYBA PRZENOSI DO TRZECIEJ LIGI, A JAK NIE TO NA PEWNO KTOŚ UMRZE NA KOLEJNYM SPARINGU
Swoich się nie zostawia.
No i się trochę posypało, nie ma co owijać w bawełnę — ale zanim ktokolwiek wyciągnie wnioski, że Rzeszów ląduje w trzeciej lidze, to pogadajmy o danych. Trzy porażki z Kedzierzynem-Kozłem po sobie to ewidentnie sprawa numer jeden, bo naprawdę mocno przycina marże. Siedem punktów stracone w dwóch meczach z tym samym przeciwnikiem to nie jest przypadek, to jest wzór: albo Kadra ma problem z konkretnym stylem gry rywala (Kedzierzyn od początku sezonu gra na szybkie kontry i blokowane ataki, a w Rzeszowie brakuje systemowego odbicia), albo idzie jakieś idiota z bloku co drugą akcję przepuszcza. Drugi punkt — Zawiercie, cztery sety stracone w dwóch spotkaniach to już niepewność ustawieniowa, tylko spadek formy mentalnej. Tu mam pewien niuans: porównując to do Bedzina, gdzie mieliśmy 3:0 na własnym parkiecie, to Rzeszów potrafi wygrywać ze słabszymi, ale jak wchodzi dobry zespół w blok z Murawskim lub Żukowskim, to lecą sety jak nic. Problem w tym, że nie jest to kwestia jednego meczu — to trend trwa od marca, kiedy to jeszcze z Bedzinem szło nieźle, ale potem pojechali porażką na wyjeździe z Zawierciem i było widać, że coś w konstrukcji drużyny szwankuje. Jeśli spojrzeć na kadrowość, to ciężko ocenić, bo na tym poziomie nie mamy dostępu do rotacji trenera, ale to, że zawodnik numer jeden dostaje się na każdy atak rywala i blok jest dziurawy jak ser szwajcarski, to już dużo mówi. Co do "drugich trzech porażek z rzędu", to faktycznie jeśli padnie kolejny mecz z Kedzierzynem, to będzie paskudna statystyka, ale pamiętajmy: sezon ma jeszcze ponad pół metra w górę tabeli, a Rzeszów gra w środku stawki, więc nie ma co rzucać koszem na śmieci. Na zakłady: kurs na porażkę z Kedzierzynem w trzech setach byłby naprawdę mocno zawyżony, bo z tym co teraz wiemy, Rzeszów wraca do formy co trzecią sobotę — i tyle.
Trzy porażki z Kedzierzynem i problemy z blokiem to nie przypadek, tylko pewnik. Jak ktoś tam w bukmacher widzi teraz jakiś plus na wygraną Rzeszowa, to ma mniej oleju w głowie niż ja w sobotę po kolejnej wódzie. Ja akurat nie mam na koncie wpłaty za te mecze, bo patrzyłem na to jak na loterię — jak nie Tyrmand wpadnie pod siatkę, to co z tego, że wraca do formy co trzecią sobotę.
Co do kontuzji — niech mi ktoś powie, że Żukowski ma problem z kolanem, a kursy lecą jeszcze wyżej. Bo przecież jak pierwszy blok nie działa, to drugi to już się modli do siatkówki. Porażka z Kedzierzynem w trzech setach? Wszystkie bukmacher, które widziałem, dają teraz na to 1.30-1.40, jakby nikt nie pamiętał, że jeszcze miesiąc temu w Bedzinie dali radę 3:0. Raz się żyje, ale raz się wali forsę.
Linia się rusza — łap.
Trzy porażki z Kedzierzynem, a teraz znów Żukowski nie zagra — mówimy o losowaniu. Kurs na wygraną Rzeszowa leci w dół, ale te trzy sety znowu odejda jak nic, bo wystarczy jeden blok, który odpuści, i już są problemy. Jakby ktoś w operator dawał za to podwójne, to wpuszczałby forsę od razu — a tak to tylko atrapa, żeby ludzie się nabierali. Zdrowie Żukowskiego? Też nie wiadomo, skoro jeszcze niedawno grał, a teraz nagle kolano znowu strzela. Powodzenia z tym zakładem.
Hype to nie argument.
Kurde, też mam w dupie te kursy ostatnio 😂 ale PudloRokuKrol masz rację z tym utopieniem się w radioszy, bo ja akurat kiedyś postawiłem na Rzeszów przy meczu z Bedzinem i się obiłem — a teraz? Teraz to jak patrzę na te kolejne porażki z Kedzierzynem to myślę, że to jednak nie przypadek, tylko jakaś klątwa wisząca nad tymi facetami... chociaż nie jestem pewny, bo jeszcze niedawno sam dałem się nabrać na "wracają do formy" i straciłem parę stów. Może za trzecim razem to jednak coś wymyślą? Albo jednak trafi im się kontuzja kluczowego zawodnika i znowu? Cholera, nie wiem, ale serio już nie wiem na co stawiać...
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Słuchajcie, a ten cały "trend od marca" — to chodzi o ten marzec dwudziestego piątego? Bo ja widzę tylko te daty co tu wypisaliście, a trochę się gubię w tych numerkach... Może to głupie pytanie, ale serio: skąd wiecie, że ta forma leci od marca właśnie? Ja jeszcze niedawno myślałem, że to tylko te trzy porażki z rzędu z Kedzierzynem psują atmosferę, a tu nagle ktoś mówi o czymś wcześniejszym 😅 Możecie mi to jakoś prościej wytłumaczyć?
Głupie pytania to moja specjalność.
no ale dobra, stary, naprawdę widziałem już wszystko w tej siatkówce, ale to co się dzieje z Rzeszowem to chyba najgorsze show od czasów moich pierwszoligowych zawodów z Zenitem Częstochowa, kiedy to sędzia kazał grać dalej bo słońce świeciło w oczy i ktoś się obraził. stary problem z blokiem to nie jest nic nowego — ja jeszcze w latach 90-tych widywałem takich "specjalistów" od podbijania, co to za każdym razem mieli ręce jak cegły. tylko że dziś to już nie są żarty, bo Kędzierzyn-Koźle wcisnął im trzy razy z rzędu po trzy sety i to na dodatek w obu wariantach — u siebie i na wyjeździe. to nie jest tak, że raz im się nie poszczęściło, no ale zobaczymy.
samo to pytanie "co to mówi o kadrze" to jest jak z moim starym samochodem, co to ciagle dostawało zastrzyki do gaźnika — raz działało, raz nie, a na koniec i tak mnie zostawiło na autostradzie z dwoma kołami w rowie. ta kadra to ma w sobie potencjał, bo z Bedzinem poszło 3:0, ale jak wgryźli się w nią ci dobrzy blokierzy z Kedzierzyna, to okazało się, że u nich drugie podbijanie jest bardziej niebezpieczne niż strzał zza trzypunkta. a Żukowski w tym wszystkim to jest tak jakby nasz miejscowy mechanik, co to zna się na dieselach, ale jak mu dacie benzynę do wlewu, to od razu podskakuje i kopci.
ja kiedyś postawiłem na Rzeszów w meczu z jedną z tych średniaków, co to miały obniżkę kursu na wygraną "ze względu na formę", a oni odgrali się trzy sety i dołożyli jeszcze jednego do tabeli. dlatego teraz patrzę na te kursy na kolejny mecz z Kedzierzynem jak na rzut monetą z orłem wagi dwóch kilogramów — albo wyląduje ci na stopie i noga oberwie, albo uniesie się i poleci na szafę. no ale zobaczymy.
Ej, a wiecie co mnie ostatnio uderzyło jak przeczytałem te terminy z Kedzierzynem? W piątkowy wieczór siedziałem w knajpie z kumplem, który akurat miał na oku tamten pierwszy mecz na wyjeździe — ten 2:3, no wiecie — i facet na ławce rezerwowych Rzeszowa, jakiś typ z krzaczastymi brwiami i bluzą w paski, cały czas coś notował na kartce. No to pyta mój kumple: „Ej, stary, co ty tam piszesz?”, a on na to, że liczy, ile razy ręce blokujący dostają się na drugie odbicie rywala — bo widział, jak ci z Kedzierzyna za każdym razem, jak piłka trafia w blok Rzeszowa, odbijała się prosto im w ręce na ataku, i to jakieś siedemnaście razy w drugim secie. Siedemnaście. Aż mu wódka wystygła w szklance.
Wiem, wiem, dla was to może wyglądać jak kolejny „widzieliście, jaki jestem spostrzegawczy”, ale jak się człowiek nad tym zastanowi, to to nie są przypadkowe „dziury w blokach” — to jest systemowa słabość, którą przeciwnicy już drugi raz z rzędu potrafią wyczytać. Bo nie ma co gadać o kursach na „porażkę Rzeszowa w trzech setach” — jakbym widział, jak te ręce blokującej latają tam i z powrotem niczym zrywany film w starej Betamaxie, a przeciwnik tylko czeka, aż któraś trafi mu się z powrotem.
No i jeszcze jedna rzecz: ostatnio słuchałem wywiadu z trenerem Kedzierzyna, gdzie chwalili się, że w tych dwóch meczach z Rzeszowem celowo rzucali tam, gdzie blok Rzeszowa jest najsłabszy — bo analizowali nagrania i mieli mapę, gdzie ręce blokujących wiszą najniżej. To nie są już „przypadki” — to jest zwyczajne osaczenie, jak lis wejście do kurnika. I teraz pytanie do bukmacherów: kto da na to szanse, że Rzeszów wreszcie zamknie te dziury, skoro przeciwnicy mają już gotowe schematy?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Te trzy porażki z Kedzierzynem to już nie jest żart... wczoraj nawet kolega z akademika, który ani nie oglądał siatkówki, wiedział, że Rzeszów "znów dostali trzema". 😅 Ja tam kiedyś postawiłem na nich w meczu z drugoligową drużyną, bo kurs był 1.80 i myślałem "no da radę", a oni stracili dwa pierwsze sety przez jakiś totalny chaos w zagrywkach. Byłem tak wściekły, że następnego dnia spaliłem swój dziennik z zakładami — dosłownie wyrzuciłem go do kosza na śmieci. Ale serio, co to mówi o kadrze, jak każdy kolejny mecz to taki sam scenariusz? Najpierw wygrana z Bedzinem, potem trzy porażki, znowu kontuzje... to jak z moim rowerem, co to raz jeździ, raz pcham go pod górę i modlę się, żeby szprychy nie pękły. Wiecie może, czy przy takim ciągu zaniedbań kadra jednak coś kombinuje, czy to już totalny bełkot? 😬
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Słyszałem kiedyś, jak stary trener juniorskiej kadry mówił, że blok to nie samo podnoszenie rąk, tylko czytanie rąk przeciwnika – a z Rzeszowem to jest tak, że ich blokierzy mają GPS-y w oczach, tyle że wyłączone. Tyle że nie chodzi tylko o Żukowskiego, bo ten facet to jednak taka solidna baza, ale reszta – przychodzi tu nowy zawodnik zza granicy, mówi po polsku tak jak ja po angielsku, a że ma zaawansowany angielski i średnią polską, to wie, że „block” to nie „kloc” do drewna, i już jemu starcza na cztery porażki z Kedzierzynem.
Ten problem z drugą falą to nie jest tylko kwestia techniki, tylko mentalna bariera – jak u psa, który raz spalił się na kiełbasie, to potem na sam zapach ucieka. Zauważyłem to w tym meczu z Zawierciem, gdy Rzeszów po blokach dostawał piłkę prosto w twarz, ale nie dlatego, że ręce były nisko, tylko że przestali walczyć wzrokiem. A to akurat widać, jak się wie, że bloker ma wzrok wbity w przedramiona atakującego – oni wtedy patrzyli gdziekolwiek, byle nie tam, gdzie powinni. I przeciwnik, który widzi taką postawę, potrafi wrzucić piłkę w miejsce, które blokujący nawet nie wziął pod uwagę.
Kursy lecą w dół nie bez powodu – nie dlatego, że Rzeszów jest zły, tylko że rynek już wyłapał schemat: rzucasz tam, gdzie blok jest najsłabszy, a oni i tak nie dadzą rady odpowiedzieć. I póki nie wrócą do czytania rąk, a nie tylko machania nimi, to każdy mecz z Kedzierzynem będzie jak grzanie się w te same otwarte drzwi – wszystkim wiadomo, co się stanie, tylko im dalej się zdaje, że tym razem się uda.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Te trzy porażki z Kedzierzynem to chyba faktycznie nie jest już coś, co można zbagatelizować 😬 Ja ostatnio też miałem ochotę postawić na Rzeszów w jakimś meczu, bo kurde, wygrali z Bedzinem 3:0 i myślałem, że to jednak coś się ruszyło. Ale widzę, że moja koleżanka, która się na siatkówce zna trochę bardziej ode mnie, powiedziała mi po meczu z Zawierciem: „Stary, oni nie mają pojęcia, gdzie mają nogi, a co dopiero ręce”. I muszę przyznać, że miała rację — bo jak na nagraniach się patrzy, to ci z Kedzierzyna mieli ich tak rozegranych, że to aż głupio się patrzyło.
Ale co do tej historyjki z tym blokiem, co to miał „GPS-y w oczach, tylko wyłączone” — to akurat mi trochę przypomina mojego kumpla, co to grał kiedyś w piłkę nożną w trzeciej lidze i mówił, że jak się grał przeciwko drużynie, co to miała „czarny blok”, to on zawsze rzucał tam, gdzie słabszy zawodnik. No i akurat jeden raz poszedł za ciosem — i trafił w dziesiątkę. Może Rzeszów powinien wymyślić jakiś taki „sposób” na Kedzierzyna? Bo jak tak dalej pójdzie, to kolejny mecz to chyba nie będzie już nawet rzut monetą, tylko po prostu loteria, gdzie się wszyscy modlą, żeby nie wylądowało im na stopie...
Siedziałem wczoraj wieczorem z kumplem przed drugim meczem z Kedzierzynem na YouTube i akurat szukaliśmy czegoś innego, a tu nagle wyskakuje jedno z tych nagrań „za 5 minut”. I co się okazuje — ten blok Rzeszowa, który wszyscy krytykują, to nie jest tylko kwestia niskich rąk albo słabej techniki. Dokładnie w trzecim secie, kiedy Kedzierzyn doprowadził do 24:20, zobaczyłem, jak jeden z blokujących (chyba ten z numerem 12) podniósł ręce, ale zamiast patrzeć na atakującego, zaczął się rozglądać za sędzią, jakby chciał się upewnić, że ten nie zasygnalizuje czegokolwiek. Przez te trzy sekundy jego cała postawa była taka... no nie wiem, jakby obronił się od myśli, że przeciwnik w ogóle tam jest. A że sam miałem kiedyś takie momenty na korcie amatorskim, kiedy skupiałem się na czymś innym niż piłka, to wiem, że to jest nie tyle błąd techniczny, co mentalny — i że przeciwnik to wyczuwa jak puszka coli, której ktoś ukradł zakrętkę.
I nie chodzi o to, że Rzeszów nie ma dobrych blokierzy, bo z Bedzinem poszło im nieźle, ale że ci faceci po trzech porażkach z Kedzierzynem zaczynają grać tak, jakby już dawno pogodzili się z losem. A to jest, kurczę, bardziej przerażające niż niska pozycja rąk.
Najpierw policz, potem się spieraj.
No do licha, to co się dzieje z blokiem Rzeszowa to naprawdę żenujące 😅 Ja kiedyś próbowałem zagrać w siatkówce na studiach i tyle pamiętam, że jak się nie umiało skoczyć, to blok schodził zupełnie na bok — a tamci kopali piłkę prosto w twarz. Ale u nich to nie jest tylko jeden raz, tylko każdy mecz, jakby ktoś im kazał celować w ścianę.
Ja bym na razie nie stawiał na Rzeszów w żadnym meczu z Kedzierzynem — nie żebym wiedział coś więcej, ale po tych trzech porażkach nawet moja dziewczyna, co to nawet nie wie jak się nazywa pozycja libero, mówi „sorry, ale to nie ten mecz”. Trzymam kciuki, żeby im przeszło, ale jak na razie to wygląda, że przeciwnicy już mają ich wymapowane.
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Czy wiecie, jak się czuje sędzia, który stoi pod siatką, kiedy blokujący Rzeszowa tak mocno „czytelnie” opuszczają ręce, że napastnik przeciwnika ma czas, żeby w wolnym tempie wybrać kolor bluzki i trafić piłkę dokładnie między dwoma blokierami? Bo ja przypadkiem widziałem ostatnio takie ujęcie z meczu z Zawierciem, gdzie jeden z atakujących dosłownie zwolnił tempo do spaceru, oparł się na blokujących jak na poręczy schodów i strzelił z pół metra nad siatką — i to nie była żadna „szczęśliwa” noga ani skrzywienie piłki, tylko… no po prostu przeciwko nim nikt nie umie postawić solidnego bloku, bo ich własny blok jest już na etapie marzeń.
A o tym, że to nie jest kwestia przypadków, niech świadczy choćby fakt, że w dwóch ostatnich spotkaniach z Kedzierzynem ręce blokujących Rzeszowa w ogóle nie synchronizowały się z nogami — przy takim tempie meczów w PlusLidze to jakby ktoś próbował jechać samochodem, w którym pedał gazu jest rozłączony od silnika. Oni albo skaczą za późno, albo w ogóle nie decydują się na skok, jakby bali się, że przeciwnik jednak trafi w wolne miejsce — i w tym momencie ten „wolny”, który jest wszędzie, staje się ich największym problemem.
xG > emocje.
ej, co tam znowu z tym blokiem u rzeszowiaków, ja wam powiem — to nie jest tak, że raz im źle wyszło, to raz na ruski rok bywa, że coś się rozkojarzy. oni teraz mają blok, który wygląda jakby go obsługiwali ludzie, co dopiero nauczyli się, jak się jeździ na rolkach — i to bez kasku. trzy porażki z kedzierzynem pod rząd to nie jest przypadek, to jest charakterystyka sezonu, a ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy kurczak z Kieleckich miał więcej refleksu od całej drużyny rzeszowskiej przy siatce.
no, ale z drugiej strony — ten mecz z bedzinem był jednak jakieś tam światło w tunelu, chociaż ja tam byłem na trybunach i widziałem, jak zawodnicy po tym zwycięstwie szli do szatni jakby właśnie skończyli biegać maraton. no, chyba że to był jakiś gest aktora odgrywającego euforię, bo nikt nie wyglądał na człowieka, który właśnie wygrał 3:0.
a tak w ogóle, to co z tymi zakładami? ja bym na nich nie stawiał ani złotówki, bo nawet operator wygląda na to, że nie wierzy we własne kursy — bo jak inaczej wytłumaczyć, że te trzy porażki z tą samą drużyną nie zdziwiły nikogo poza samymi rzeszowiakami? no ale zobaczymy, może jeszcze jakiś cud na meczu z tym trzecim miejscem w tabeli, co to niby „łatwy przeciwnik”, a oni i tak stracą dwa pierwsze sety przez jakiś totalny absurdalny błąd w zagrywce, który aż chce się zapomnieć, że to w ogóle siatkówka, nie rugby.
Widziałem już wszystko, chłopaki.