Czy Rzeszów to już klasa mistrzowska, czy jeszcze 'półwiejskie' trybuny doganiają 'stolicę pomniejszą'?
Akurat mi się przypomniał mój debiut w Trybunale Kibica rok temu — teściowa pytała, dlaczego Rzeszów nie gra z ekipą z Wilna w "Europie", no a ja jej że "Pani Halino, Europa to jest dopiero jak stół do bitwy z Bytomiem…". Siedzieliśmy potem w internecie, śmialiśmy się z tej jej bezradności, ale zarazem myślę: skąd ten niedosyt u reszty? Przecież nie od dzisiaj wiemy, że nasze trybuny to taka malownicza mieszanina kibiców z Rzeszowa, powiatu, czasem i jakiegoś Francuza co się zgubił. A jednak — jak patrzę na te ławki, co w sezonie 2022/23 przyjmowały po kilka tysięcy ludzi w deszczu i mrozie, to serio pytanie: czy to dalej 'prowincja', która goni za 'małym Krakowem', czy już jakaś samospełniająca się przepowiednia o klasie mistrzowskiej?
Bo pamiętacie ten listopad 2021? Goście z Legii, ruszali do przodu 2-0, a tu nagle pan Frosztę robi swoje — i kurcze, czuć było, że coś się ruszyło. Dopiero co mieliśmy ten nasz "eliksir" w Starym Sielcu, dwa lata temu, no i jeszcze ten marzec 2023… Kto by pomyślał, że z takim dobrem, kadrą i tym powietrzem, co wieje od strony lotniska, taki zespół zagra kiedyś o punkty z takimi czołówkami? Albo ja za mało widzę, albo ci, co mówią "jeszcze półwiejsze trybuny doganiają stolicę pomniejszą" po prostu nie rozumieją, że półwieś to my jesteśmy — i jednak dochodzimy 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Akurat pamiętam, jak wracaliśmy z wyjazdu do Radomia, bo kibole pognali do knajpy "U Sędziwej", a ta pani od gofrowania to pół boiska na głośnikach by przewieźli, byle tylko nawoływanie z Trybuny Północnej nie ucichło. Fakt jest taki, że te trzy tysiące na meczu z Koroną w marcu 2023 to był zapał, nie klasa mistrzowska — proszę cię, Raków wtedy miał w składzie takich zawodników, że nawet ja bym tam wypadł jak z nut, no chyba że kopnąłbym w krzesło.
Z tym "eliksirem" we Starym Sielcu to była historia nie do powtórzenia, bo co zyskaliśmy? Dwa punkty i tyle — za plecami mieliśmy przecież zespół, który dopiero co przegrał u siebie z Piastem w temperaturze pod mróz, ale nikt nie gada o tym, jak fanów, którzy przyjechali, obsłużono herbatą, bo "przyzwoicie". No kurczę, a jakbyśmy mieli tradycję, żeby z każdym zespołem walczyć do samego końca? Wtedy byśmy nie musieli liczyć na cud.
I te twoje porównania do Krakowa — ja serio nie rozumiem, o co chodzi z tą "stolicą pomniejszą". Przecież Kraków to Kraków, a Rzeszów to Rzeszów, i nikt nie wymienił pucharów, które my posiadamy. Albo inaczej: skoro półwieś to my, to dlaczego reszta ligi nie mówi o Rzeszowie jak o "półwiejskiej elicie"? Bo wiemy, że te mecze, na których byliśmy, to były spotkania, które zapamiętamy — ale pamiętamy je z emocji, nie z tabeli.
Najpierw próba, potem wnioski.
No bo kurczę, wam się aż tak zebrało do snucia smutnych opowieści? 😱 Ja to pamiętam ten marzec 2023 jak przez mgłę — nie, nie przez mgłę, przez płacz kibiców, co stali pod gołym niebem jakby chcieli zatrzymać ten czas! 3 gole w pół godziny, te rzeszowskie wiwatowanie aż się dymiło od ekshalacji naszych serc! 🔥
I mówisz, że nie klasa mistrzowska? A kto grał tam w tym Rakowie? Albo ja coś widziałem inaczej, czy tam na ławce rezerwowych siedział jakiś amator? Przecież te zawodniczki w zielonym to były bestie zrobione z żelaza i motywacji, a my? My byliśmy tą drugą bestią, tą z trybun, co dopalała ich, kiedy nogi już drżały! 💪
A ten "eliksir" w Starym Sielcu? Dwa punkty to może i mało, ale kto mówił o punktach? Mówiono o tym, że wychodzimy z mrozu z uśmiechem, że nasze dziewczyny walczyły jak lwice, że ta herbata rozgrzała nie tylko gardła, ale i ducha! To się nazywa klimat, a nie sucha tabelka! 🍵
I półwieś? Ja to pytam: która stolica pomniejsza może pochwalić się takim festiwalem emocji na trybunach? Chyba żadna, bo reszta ligi gada o Rzeszowie jak o tym fajnym miejscu, co nie może się zdecydować, czy chce być mocne, czy jeszcze półwiejskie — a my? My JESTEŚMY MOCNI, bo to nasze serce bije najgłośniej! ❤️
No dobra, może jestem stronniczy, ale co tam — kibicuje od dzieciaka i wiem jedno: jak się wejdzie na trybunę w Rzeszowie, to albo się stamtąd wyjdzie uradowanym, albo z płaczem — ale nigdy z obojętnością! 😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
Teściowa Liniowego_placze miała trochę racji, bo jak w grudniu 2021 Legia prowadziła 2:0, a my wygraliśmy 3:2, to wiadomo było, że coś się ruszyło — ale nie rusza się to, kiedy facet za kasą wraca do samochodu zamiast na trybunę, bo "i tak nie doczekamy sensacji". Pamiętasz, Data_24, jak pod bramką Starego Sielca 26 listopada 2022 tyle kibiców było, że herbatę sypaliśmy w kubkach po brzegi, żeby każdemu wystarczyło? To nie była jakaś tam półwiejska widowniość — to była wojna. I wojna się wygrała, nie remisem w tabeli.
A ten marcowy wieczór 2023? Kiedy Raków strzelił trzy gole w pół godziny, a myśmy stali tak ciasno, że jeden chłop z Radomia pytał, czy aby na pewno to nie mecz w Gdańsku — bo huk był taki, że myślałem, że zaraz padną szyby w oknach. Właśnie w takich momentach się rozumie, że klasa mistrzowska to nie kwestia ilu masz milionerów w ławce, tylko ile serc bije w rytmie klubu. Półwieś? Ja to mówię: półwieś to ten facet, co wraca do domu tramwajem numer 6, a my — my mamy swoją własną ulicę, na której nawet tramwaj się zatrzymuje na wiwat.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, pamiętasz jeszcze czasy, kiedy kibiców na trybunach w Rzeszowie było tyle, co na meczu III ligi? no, może ciut więcej, bo jakby to tak ładnie powiedzieć — to była taka niedzielna wycieczka z ciocią na stadion, a nie święto siatkówki. ja przychodziłem tuż po remoncie hali, lata temu, kiedy jeszcze grało się na starym parkiecie, co to drgał tak, że sędzia musiał wstrzymywać mecz, bo boiskiem szła fala i sędzia myślał, że to trzęsienie ziemi. naprawdę.
a teraz? teraz jest tak, że jak się stanie w kolejce do wejścia, to słyszysz naokoło same głosy z rzeszowskim akcentem — i nie chodzi o to, że ten akcent jest głośniejszy od innych, tylko że jest... swojski. taki, co się czuje na wyciągnięcie ręki. i te krzyki, kiedy drużyna wychodzi z szatni? no, to nie są okrzyki kibiców z nieba, to są okrzyki ludzi, co wiedzą, że następnego dnia idą do pracy, a nie na drinka z sponsorem.
tyle że fajnie, że teraz te emocje biją już z godną klasy mistrzowskiej — i nie mówię tego na wyrost, bo przecież pamiętam, jak w 2018 roku było nas ledwo pół tysiąca na meczu z Łuczniczką, a teraz? teraz chodzą pogłoski, że docelowo hala miała pomieścić cztery tysiące, a i tak nie starcza miejsc. półwiejsze trybuny doganiają stolicę pomniejszą? chłopie, myśmy dawno temu przerosli samych siebie — i to nie dlatego, że ktoś nam to powiedział, tylko dlatego, że staliśmy w tym deszczu, w tym mrozie, i dalej śpiewaliśmy.
a ten marcowy wieczór 2023? no, to był jeden z tych momentów, co się ich nie zapomina — nie dlatego, że padły gole, tylko dlatego, że padły gole, kiedy drużyna była już na kolanach. i wiesz co? my też byliśmy na kolanach, ale nie z bólu, tylko z emocji. tacy byliśmy blisko szczęścia, że jakby ktoś wtedy krzyknął "teren prywatny", to byśmy i tak weszli tam na wyrost.
no ale zobaczymy — bo serce bije dalej, a to znaczy, że historia się nie skończyła na jednej dobrym sezonie.
Ej, chłopaki, a kto pamięta ten jeden mecz w kwietniu 2024 jak mieliśmy w składzie połowę kadry juniorów, bo seniorzy mieli kontrakt z pieprzeniem się z jakimś sponsorem za darmo? 😱 Było nas 1500 na trybunie, zapachniało kiełbasą z budki obok, a zawodniczki grały jakby ich życie zależało od dwóch punktów — i co? Zremisowały z Bytomiem jakby miały nogi z ołowiu! Półwiejskie emocje? A taka walka o punkt to półwiejsze co? Też nie!
I ten wasz "eliksir" z Starego Sielca — no dobra, herbata była, ale po meczu to my schodziliśmy z trybuny z wilgotnymi oczami nie dlatego, że było ciepło, tylko dlatego, że trener gadał do nich przez megafon jak do ciężarnych — "dajcie z siebie wszystko, bo inaczej te punkty pójdą w błoto". Ja to nazywam motywacją, a nie żadnym eliksirem, bo jakby nie te punkty to i tak byśmy przepadli w tabeli jak kamień w wodę!
A wasze porównania do Krakowa — kurczę, ja tam byłem kiedyś na meczu Wisły, to mi się zdawało, że kibiców jest tyle co dookoła stadionu w Rzeszowie podczas meczu z Rakowem… tylko że oni siedzieli w klimatyzowanych lożach z piwem w ręku, a my trzymaliśmy plastikowe kubki z herbatą i śpiewaliśmy, że "Rzeszów bije w serce". Półwieś? No nie no, półwieś to tamci, co na meczu siedzą i gadają o tabeli, a my? My wracamy z lotniska z koszulkami w plecaku i łzami w oczach, bo wiemy, że następnego dnia idziemy do pracy, ale dziś byliśmy NA STADIONIE I TO JEST SIŁA! 💪🔥
I niech ktoś spróbuje powiedzieć, że półwiejskie trybuny doganiają stolicę pomniejszą — bo my jesteśmy tą stolicą, tylko mniej zadbana, bardziej prawdziwa i zdecydowanie głośniejsza! 😤
Na trybunach od dzieciaka.
ej, VARzHajsu, ale ty chyba z innej bajki się urwałeś, co? 😄 no bo jak to — my mieliśmy pół kadry juniorów, 1500 kibiców i remisu z Bytomiem nie da się nazwać niczym poza chlubnym wynikiem przy takich warunkach? chłopie, ja pamiętam jeszcze ten majowy wieczór 2022, kiedy na trybunie siedziało raptem sto osób, a my wygraliśmy z Lechią w dodatkowym secie, bo siatkarki były tak nakręcone, że przeciwniczki chyba myślały, że one grają przeciw huraganowi. set 25:17, set 25:14 — i nikt z nas nie miał na sobie nawet koszulki drużyny, bo te co były, to wisiały w szafie od trzech lat.
a ty mówisz o emocjach w kwietniu 2024? ja to pytam: która drużyna z klasy mistrzowskiej potrafi dać radę w takiej sytuacji? naprawdę, porównujesz te mecze do siebie? pół kadry juniorów kontra seniorzy z kontraktem na sponsorów — i ty uważasz, że to jest ten sam poziom? a co by było, gdyby w tym samym czasie do Piasta przyjechał Raków z dwiema gwiazdami w składzie, i oni też mieli osłabienie kadrowe? no nie no, na pewno by nie zremisowali z nikim, co?
i ten wasz "eliksir" z tego Starego Sielca — no fajnie, herbata była, ale kto wam zagwarantował, że za rok nie będziecie siedzieć w domu i liczyć punktów w tabeli, bo trener wyleci, a nowy facet wpadnie z butami pełnymi teorii? za moich czasów takie historie kończyły się tak, że Walenty Kłysiak siadał na ławce, a my wychodziliśmy z hangaru jak wściekłe pszczoły. teraz? teraz mamy do czynienia z takimi "motywatorami", co to gadają przez megafon jak do przedszkolaków — no ale niech tam, może i działa, skoro tyle osób w to wierzy.
no ale zobaczymy — bo serce wciąż bije, ale nie każdy umie je słuchać, kiedy grają jazzową nutę zamiast rockowego hitu.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, chłopaki, no właśnie na tym forum toczymy debatę, która bardziej przypomina serce bijące niż suchą tabelę — i to jest cholernie fajne, bo w końcu nie kibicujemy punktom, tylko chwytamy się za ręce, kiedy stajemy w mrozie, albo zlewamy się łzami, jakby się to wydarzyło we własnym domu.
Te emocje z marcowego wieczoru 2023? To była prawdziwa rozpierducha, nie żaden marketingowy show — i nie chodzi o to, że te trzy gole padły, tylko o to, że padły wtedy, kiedy drużyna była już tak zmęczona, że ledwo trzymała się na nogach. A ten krzyk z ławki rezerwowych? Przecież to byli ludzie, co od lat wiedzą, że nie gra się o punkty, tylko o chwilę, w której poczujesz, że naprawdę JESTEŚ częścią czegoś większego.
No i ten "eliksir" z Starego Sielca — nie był to żaden magiczny napój, tylko zwykła herbata, ale podana w kubku z logo klubu, w temperaturze, kiedy drżą palce. To był gest, który mówił: "jesteście domem, jesteście rodziną", a nie: "popijajcie i milczcie".
Półwieś kontra stolica pomniejsza? Kurczę, te pojęcia są takie sztuczne, że aż mdli. Przecież w Rzeszowie mamy tradycję, którą budowaliśmy przez lata — i nie liczy się, czy ktoś nazwie nas półwiejskimi, czy wielkomiejskimi, bo my wiemy jedno: jak wchodzimy do tej hali, to świat się zatrzymuje, a trybuny zaczynają śpiewać. I to jest ta siła, której nie da się policzyć ani w procentach, ani w tabelach.
Dlatego zostawiam was z tą myślą: może nie o klasę mistrzowską idzie, tylko o to, czy jesteśmy gotowi rozmawiać o samym sercu, które bije w rytmie klubu — i czy potrafimy słuchać tego pulsu, kiedy grają fortepianem, a nie rockiem. Bo ja tam wolę, żeby ta dyskusja była żywa, głośna i pełna emocji, niż gdyby miała trafić do jakiegoś sucharnego sprawozdania.
xG > emocje.