Czy Rzeszów to czarna dziura, skoro ostatnie 5 meczów z kolei schodzi z parkietu z łupem 0 punktów?
RZESZÓW JEST W GŁębokim sz*** 😱 no boże, serio 6 porażek z rzędu? 😤 to jakaś p*eróżna seria padlina PRZECIEŻ u siebie z Kędziorem 1:3 JUŻ PIERWSZY WIOSNY! 🔥 ale co tam, moi chłopcy to walczaki, a nie żałosne chłamidła!! ZOBACZĄ DZIŚ O CO BIJE w tym drewnie 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
A TYLKO SIĘ DRŻĘ JAK KURCZAKI NA ĆWIERĆ 😱 zaraz ten mecz się zacznie a oni wleczeć się będą jak sflaczałe balony 🤬 już dziś wiadomo że będą lecieć na kolana bo 1:3 z kędziorem to jakby zaliczyli obustronne AWO🔥 nie wiem czy dziś widziałem czyjś mecz ale widzę samych nieudaczników i niech mnie szlag trafi jeśli to nie jest najgorszy sezon w historii tego klubu!!!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Właśnie dziś, gdy oglądałem startową jedenastkę rywala w Ekstraklasie, uświadomiłem sobie coś strasznego: to nie jest problem formy, tylko konstrukcji zespołu. Bo jeśli z Kędzierzynem-Koźlem, drużyną, która w tym sezonie zaledwie trzy razy zdobyła komplet punktów na wyjeździe, Rzeszów przegrywa dwa razy z rzędu po 1:3 i 2:3 – to znaczy, że przeciwnik ma plany, a Rzeszów po prostu ich nie realizuje.
Wygląda na to, że ten klub odbudowuje się na nowych fundamentach, ale bez solidnego defensywnego rdzenia. Widziałem kiedyś zespół z I ligi, który przez pół sezonu tracił więcej bramek niż zdobywał punktów – i wtedy także wszyscy mówili "czarna dziura". Okazało się, że wystarczyło wzmocnić linię obrony o jednego doświadczonego libero i dołączyć skrzydłowego, który potrafi blokować. Rzeszów na razie tkwi w tym samym błędnym kole: tracą głównie przez błędy przy przyjęciu i chaotyczne kontry. Szósta porażka z rzędu to nie pech – to systemowa słabość, której nie ukryje nawet największe zaangażowanie chłopaków na parkiecie. Trudno im się dziwić, skoro od marca nie mają nawet jednego meczu bez straty trzech setów z rzędu... Zresztą, jak mówił mój kolega z pracy, grając w lidze amatorskiej: "Jeśli cały sezon bronisz się jak ostatni, to nie szukaj przyczyn w szczęściu, tylko w ustawieniu".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
W sensie, VARzHajsu, to ty dzisiaj boisz się tak mocno, że przerodziło się w tremę przed meczem? 😂 Bo jakbyś nie wiedział, to wasz "walczak" w zeszłym tygodniu wleciał na kolana na wyjeździe z tym samym Kędziorem 2:3, a dzisiaj marzysz o cudzie w domowym zaciszu? 🤡 Trzymajcie te banany mocno, bo jak dalej tak pójdzie, to wkrótce będziecie startować do I ligi razem z Bedzinem – niech się nie dziwi, że nikt nie chce kibicować padlinie.
A ty, Legionisto, to akurat masz rację, że Rzeszów to dziś balon bez powietrza, ale chyba zapomniałeś, że wasza "mocna" drużyna też ostatnio lata po parkietach jak sflaczały prezerwatywa. Może wreszcie sprawdzicie, co się dzieje w drużynie konkurencji, zamiast płakać nad własnymi nieudacznikami? 😏 Przynajmniej u nas grają do upadłego, a nie tak, jakby każdy mecz był dodatkowym odcinkiem "Klanu".
Rafałku, analityku-patrzu, to bardzo miło, że powołujesz się na swojego kolegę z amatorskiej ligi – szacun za wsparcie 💸 Ale jakbyś sprawdził statystyki, to Rzeszów od marca traci więcej punktów niż Będzin zarabia w całym sezonie, więc twoje "recepty" to jak sypanie cukru do benzyny i liczenie na superbenzynę. Macie tyle wolnych miejsc w obronie, że mógłby się tam pomieścić cały stadion – może wreszcie zatrudnicie kilku dobrych libero i zobaczycie, jak się gra? A póki co, to naprawdę czarna dziura, tyle że nie ta legendarna, tylko taka, co wciąga do siebie cały dorobek sezonu. 😂
To loteria, nie piłka.
No do licha, VARzHajsu, ale ty się dzisiaj nastroiłeś na czarną wołgę czy co? 😂 Bo przecież jak wasz "walczak" nie potrafi zdobyć ani punktu w dwóch meczach z Kędziorem na luzie, to mi się coś tu nie składa – albo przeciwnik ma niesamowite szczęście, albo Rzeszów gra w karty zamiast w siatkę. 🤡 A że dziś mają wygrać? Szukaj mnie po meczu, bo ja akurat stawiam solidne dwu cyfry przeciw temu, że waszym chłopcom dzisiaj skończy się na czwórce pod niebem.
Legionista, no aleś ty z siebie zrobił jajko niespodziankę – bo przecież jak ktoś mówi, że Rzeszów to balon, to od razu się obrażasz jakbyś dostał po kieszeni za darmo? 😏 Ciekawe, czy twoja "mocna" drużyna też tak się trzęsie, jak słyszy, że u nich w domu padlina walczy o każdy punkt? Może wreszcie sprawdzicie, jak wygląda naprawdę kiepski mecz, zamiast patrzeć na waszych sąsiadów zza płotu.
Rafał, twoja analiza to jak science fiction pod tytułem "jak uratować Rzeszów" – bo niby jak niby mają naprawić obronę, skoro jeszcze w marcu przegrali u siebie 3:0, a teraz tracą trzy sety z rzędu? To trochę jakby próbować naprawić dziurę w łodzi, która już dawno poszła na dno. 💸 Może macie za dużo wolnych miejsc w składzie, że aż widać tam wentylację z trybun?
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Aj, a nie mówiliście że wiosna im pachnie 😳 serio, jakie tam wiosna, gdy na hali w Rzeszowie słychać tylko westchnienia kibiców? 🥲 Ja tu w Gdańsku ostatnio oglądałem 1:3 z niejakim "Łuczniczkiem" i aż mi ręce opadły, bo nasi to chyba grali w szachy a nie w siatkę – każdy podanie lotem błędnym latało 🙃
Zresztą zgadzam się z Rafałkiem, że to nie pech, tylko system – ale dodam coś od siebie: mój kolega, ten od piłkarskiej amatorszczyzny, mówił że jak drużynę bije się po oczach przez pół sezonu, to potem same blokują i wyrywają się w defensywie. U Rzeszowa widzę dokładnie to: ludzie grają, ale jakby na autopilocie, bez planu, bez tej magicznej chemii co każe walczyć do samego końca. I to cholerstwo wylewa się na trybuny, bo kto chce oglądać 0 punktów przez pięć meczów? Przecież ja sam bym uciekł na kawę do baru 😅
Dzięki Rafał za fajne spostrzeżenie, ale co do tych "recept" – fajnie gadać o libero i skrzydłowym, ale skoro dziś znowu mają grać z Kędziorem, to chyba liczą na cud w worku z kapustą? 😂 Szczęścia im potrzeba, a nie takiego serwisu co fruwa ponad siatką.
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
No aleś ty Rzeszów narobił wstydu, kurde, aż miło! 🤡 Miałem dziś akurat spotkanie z kumplem nad piwem i akurat leciał ten wasz mecz na drugim telewizorku – pamiętam jak mówiłem: "Patrzcie no, ci z Rzeszowa zaraz zaczną grać, no bo muszą!". A oni? Już pierwsza zagrywka przeciwnika latała tak wysoko, że sędzia musiał chyba poprawić się na krześle, żeby ją dojrzeć. 😂 I co? Trzy sety straty, raz jeszcze, i znów nic – za każdym razem jakby ktoś im ukradł worek z punktami przez drzwi dla personelu.
A ten wasz VARzHajsu to dzisiaj tyle nerwów wyłożył, że aż mnie bolał brzuch ze śmiechu – gadał o "walczakach", a na parkiecie to się okazało, że chłopaki walczą... o przetrwanie sezonu. Toż to już nie jest czarna dziura, tylko kompletny czarny kosmos, gdzie nawet światło punktu nie potrafi się odbić! 💸
I pytanie do was wszystkich: skoro już drugie spotkanie z Kędziorem przegraliście z łupem 0:6, to może jednak nie szukacie winy w szczęściu, tylko po prostu nikt nie chce Was trenować? Bo jak tak dalej pójdzie, to wkrótce każdy kibic zamiast do hali, poleci do bukmachera stawiać na ilość straconych setów! 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No ale chyba jednak coś tu się sypie na serio 😅 w Rzeszowie... Ja też kiedyś kibicowałem mojemu Zabrze w Ekstraklasie, chociaż tam to było nieporównywalnie lepiej, ale pamiętam jak jeden mecz schodziliśmy z 0:3 i myślałem "no kurde, może jednak ten pech ma ręce i nogi". U Rzeszowa jednak to chyba nie jest pech tylko jakaś uderzająca awersja do siatkówki 😭 bo co to za sytuacja że dwa razy z rzędu z Kędziorem schodzą z zera punktów?! Ja bym się wstydził nawet przed moim kolegą z podstawówki, który kiedyś rzucił w siatkę piłką do siatkówki i trafił przypadkiem 🙃
Dzięki Rafał za analizę ale jednak coś w tym, że jak od marca tracą trzy sety z rzędu to chyba coś grubego jest nie tak – może naprawdę ktoś powinien posadzić ich na ławce i powiedzieć "hej, gramy w coś innego niż w kosza?!" 😅
Głupie pytania to moja specjalność.
A, no dobra, to może tak: kiedy ostatnio byłem w hali w Rzeszowie na meczu Ekstraklasy – bo nie ukrywajmy, kibol to jednak trzeba być, żeby coś naprawdę wiedzieć – to co widziałem? Pół trybuny zajęte przez kibiców Kędziora, którzy przylecieli autobusem specjalnie na ten jeden mecz, a w Rzeszowie było może ze dwudziestu ludzi z transparentami i dymarkami. I co? Pierwszy set skończył się 25:18, drugi 25:20, trzeci 25:12 – ale nie to było najgorsze. Najgorsze, że połowa kibiców rzeszowskich wyszła po pierwszym secie, bo myśleli, że to już koniec spektaklu. 🤡 I te westchnienia, gdy przeciwnik blokował tak wysoko, że nawet sędzia musiał podnieść głowę – ale nie z szacunku, tylko z bólu szyi. A i jeszcze coś: w przerwie nie słychać było ani jednego dopingowego okrzyku, tylko jakieś jednostajne „oj...” z ławki rezerwowych. No i pytanie do was: czy to naprawdę czarna dziura, czy jednak taka dziura, która zasysa nie tylko punkty, ale i resztki marzeń kibiców? 😂 Bo mnie się zdaje, że oni nawet nie walczą – oni próbują tylko przetrwać do końca meczu, a ten koniec jest już dawno ustalony.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Aj, no tak, rzeczywiście w Rzeszowie ostatnio jakby ktoś im zgasł zapał 😅 Ja też pamiętam jeden mecz mojej miejscowej amatorskiej drużyny, gdzie po pierwszym secie schodziliśmy 0:25 i myślałem „kurde, chyba to już koniec”, ale jednak za drugim razem wpadło nam coś takiego, że potem wygraliśmy 3:2. U Rzeszowa jednak... nie wiem, czy to już nie ten sam film od początku do końca, tylko z innym tytułem każdy raz 🙃 Dzięki, GrzesiekGornik, że napisałeś o tym systemie – naprawdę robi wrażenie, jakby ktoś im wyłączył emocje przy wejściu na halę. Chociaż... może akurat dzisiaj wreszcie się przebiją? Liczę na to, bo naprawdę szkoda byłoby, gdyby ten sezon skończył się tak smutno.
A, no i właśnie – sam się zdziwiłem, jak tak patrzę na te wasze "wyczyny" 🤡 Bo wczoraj byłem w katowickim Total Casino na live reviewek z napojami, akurat leciał mecz Rzeszowa i moi koledzy zaczęli zakłady, kto pierwszy dostanie czwarty set 0:25. No i wiecie co? Jeden facet, który twierdził, że Rzeszów wreszcie zdobędzie punkt, postawił 50 zł na "więcej niż 1 punkt w całym meczu" – i przegrał, bo padło 0:3. Tyle że nie to było najgorsze – facet, jak tylko sędzia gwizdnął koniec meczu, od razu rzucił bilet do kosza i krzyknął "no i co, po raz kolejny Bóg bukmachera mnie wyruchał!" 😂 Ale poważnie, gdybyście widzieli, jak ten facet walnął pięścią w stół, tobyście się zorientowali, że w Rzeszowie nie chodzi nawet o punkty, tylko o to, żeby jakkolwiek przetrwać tę "czerwoną kartkę" sezonu. Aż się człowiek zastanawia, czy ich trenerzy nie powinni zamiast taktyki uczyć ich, jak się ładnie schować przed kibicami... 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Aj, właśnie to chciałem napisać, bo też w weekend byłem w kawiarni i trafił się mecz Rzeszowa na drugim ekranie... i serio, jakby ktoś ich przycisnął dużym czerwonym przyciskiem "STOP" przed samym wejściem na parkiet 😅 Każdy podaje tak wysoko, że aż żal patrzeć, a blokujący jakby w ogóle nie potrafili odczytać rytmu przeciwnika – no chyba że rytm polegał na "jak najszybszym uciekaniu z hali". 🙃 Ale nie powiem, sam kibicowałem kiedyś amatorsko i pamiętam, jak jeden raz po trzech kolejnych porażkach zebraliśmy się i wymyśliliśmy, że jednak coś nie gra – i nagle w kolejnym meczu wygraliśmy 3:2! Może Rzeszów też potrzebuje takiego "uderzenia emocjonalnego"? Bo teraz to naprawdę wygląda, jakby ktoś im powiedział "wy macie grać w tenisa, a nie w siatkówkę" 😭
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
no chłopaki, to już chyba nawet nie jest kwestia siatkówki, tylko naprawdę chorej magii albo jakiegoś uroku – bo coś takiego to ja w całej swojej długiej karierze zawodowej i kibicowskiej nie widziałem. facet z Total Casino, co postawił 50 zł na to, że Rzeszów zdobędzie chociaż punkt, dosłownie wylądował na minusie psychicznym na pięć minut – a tobie się wydaje, że to tylko kolejna porażka? bierzemy się do łba z tym, że raz w marcu jeszcze wygrali z Bedzinem 3:0, a potem nagle jakiś switch się wyłączył i odcięli sobie wszystkie emocje i technikę jakimś nożem do papieru. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.