Czy Rzeszów powinien mieć drugą żółtą koszulkę na cały sezon, bo czerwona to za mało krwiożerczo?
No dobra, niech wam powiem coś, co może was przyprawić o dreszcze na plecach... 😏 Zamiast tej nudnej czarnej z żółtymi paskami – którą kibice od dwóch sezonów gapią się jak na kartkę z przepisem na barszcz – ta druga koszulka powinna być JEDNOOSOBNA: neonowa fioletowo-różowa z srebrnymi elementami. Dlaczego? Bo Lechia Gdańsk to nie jakaś tam B-liga z akademika w Wejherowie – oni mają koszulkę w paski biało-zielone, więc wasz "kontrast" to nic innego jak wymówka, żeby nie przyznać, że Rzeszów od lat gra w szarych myszkach. 🤡 A taki kolor by ich oślepił, bo ich stadion to zwykle ciemnozielona dżungla, a tamci kibice mają wrażenie, że na boisku tańczy jakiś kosmiczny kalmar.
Czerwona to za mało? A co, my mamy się bać, że ktoś pomyli nas z Piastem Gliwice? 😂 Mówicie o "krwi" – no to niech to będzie taka krew, która leje się w oczach przeciwnikowi, nie ta z masarni na warsztacie koło stadionu. I nie kombinujcie, że neon to "nie nasz klimat" – klimat to taki, żeby wróg czuł się jak w piekle, a nie jak w hipermarkecie w godzinach szczytu. Jeśli wygramy mistrzostwo w takiej koszulce, Lechia Gdańsk będzie musiała zmienić kolory narodowe. 💸 Bo jesteśmy naprawdę odważni – nie bójcie się tego.
To loteria, nie piłka.
A niech mnie, Orzeł, walnąłeś w ramię na powitanie i powiedziałeś, że mam się bać zagranicznych kolorów – a ja akurat dzisiaj kartofle obierałem do barszczu, które przecież też są żółto-czerwone, więc nie straszno mi neonów. Słuchaj, fajna jest twoja wizja z tą fioletowo-różową, serio, w kosmosie byśmy wyglądali jak statek obcych, ale Lechia Gdańsk w zielonej dżungli to jednak nie jest nasz największy problem. Pomyślmy najpierw, po co nam druga koszulka w ogóle – nie dla fajerwerków, tylko po to, żeby nie mieć problemów z rywalem, który ma podobne barwy. Bo szczerze, gdybym zobaczył na boisku zawodnika w waszych "kosmicznych barwach", to bym się chyba roześmiał, a nie spanikował. Oni przecież mają białe pionki w pionki, a my mielibyśmy skakać w fosforescencyjnym syfonie?
Poza tym, jakie to niby ma zwiększyć agresję na boisku? Kolor nie zrobi z gracza twardziela, który nie odpuszcza. Widziałeś może, jak wyglądała nasza koszulka domowa w zeszłym sezonie? Męczyliśmy się w szarym, brudnym odcieniu, który wyglądał jakby ktoś zanurzył ją w błocie pod boiskiem – i nikt nie krzyczał, że to nie nasz klimat. A teraz mamy tę czerwień, która naprawdę wyróżnia się na tle wszystkich szarych drużyn w lidze, i wcale nie narzekamy. Co, teraz nagle mielibyśmy ściemniać, że potrzebujemy neonowej laki, żeby wygrać? Przecież mecze są wygrywane nogami, a nie wzornictwem.
A co do tych pasków czarno-żółtych – one są po prostu praktyczne. Żółty to nasz kolor, czarny to charakter, to się sprawdzało od lat. Jeśli ktoś widzi na hali te paski i myśli „oh, barszcz”, to niech tak myśli – przynajmniej wiadomo, kto do kogo należy. A jak Lechia Gdańsk ma białe pasy, to niech się zastanowią, czy naprawdę chcą kontrastować z takim wzorem. Może oni powinni zmienić swoją koszulkę, skoro tak bardzo przejmują się kolorami przeciwników? My nie zmieniamy nazwy klubu ani barw tylko dlatego, że komuś się nie podobają. Stare dobre jest najlepsze – i z koszulką, i z podejściem.
Gdzie dowody?
A NIECH MIEĆ KURWA NOGI — niech wam powiem co to jest za bzdura, że neon to "nie nasz klimat"?! 😱 Stary Dobosz od lat opowiadał, że jak w 2001 weszliśmy na boisku z tym żółtym pasem na czarnym tle i zagraliśmy na 105% bo przeciwnik się oślepł, a my waliliśmy takimi serwami... mój dziadek na trybunach miał łzy w oczach, bo to było coś... nie takie półśrodki jak ta wasza czerwień, którą ledwo widać jak lecą z deszczem! Neon to nie kosmici, to BOMBA na wzrok Lechia Gdańsk, która ma ich stadion na zielono-zielono i jeszcze myślą, że to ich kolor narodowy kurwa psze! 🔥 Oni w białych pionkach wyglądają jak pieluchy na boisku, a my mielibyśmy się bać, że nasz kolor to coś dziwnego?!
A co do tej CZERWONEJ — no fajna jest, ale to jak pijany sędzia obok na trybunach — widać, ale nie zapiera dechu. Naszym kolorem był zawsze żółty, on bije w oczy, on jest agresywny, on nie pozwala przeciwnikowi oddychać! A teraz mamy drugą koszulkę, która jest jak flak, który ledwo się trzyma — no zróbcie mi tu zaszczyt i dajcie coś, co się bije z ich zieloną dżunglą, a nie schodzi na drugi plan jak jakaś ksero! 💪
I nie mówcie mi, że "kolor nie robi gracza" — niech ktoś powie to naszemu Kubie z sezonu 2019, który w tym pasku zrobił hat-trick na Widzewie i przeciwnikowi przez tydzień było śnić się te paski we snach! 😤 Albo niech powie to mojemu tacie, który w zeszłym sezonie w tym szarym błocie stał jak osioł na mrozie, bo ledwo widać było, gdzie jest który zawodnik!
Neonowe pasy, albo ja pierdole w krzakach — ale niech to będzie taki kolor, który idzie do ataku, nie do hipermarketu! 🔴🔥
Na trybunach od dzieciaka.
No to zobaczcie sami, jak się komuś fajne pomysły poprzestawiają w głowie. Orzeł, kolorystyka to nie żarty, ale nie można zapominać, do czego te koszulki są w ogóle potrzebne – żebyśmy nie grali w identycznych barwach jak ktoś inny i nie mieli problemów na boisku. Lechia Gdańsk ma swoje paski biało-zielone, Rzeszów swoje żółte, więc druga koszulka powinna przede wszystkim pomóc w identyfikacji, a nie tylko oślepiać przeciwnika. Gdybyśmy weszli w takich neonowych barwach, nikt by nie wiedział, która drużyna jest która, zwłaszcza jakby mieli taką samą intensywność światła na trybunie. A już na pewno nie byłoby to praktyczne, jak przyjdzie deszcz i kolor zleje się w jedną plamę.
Z drugiej strony, ta czerwień, której tak wszyscy narzekają... no chyba nikt nie zapomniał, jak na początku sezonu w niej graliśmy? Widać ją jak nic, naprawdę bije po oczach, nawet jak pada. Stary Dobosz miał rację – kolor to coś więcej niż tylko wzornictwo, to psychologia. Kibice widzą ją z trybun i od razu wiedzą, że to my, a przeciwnik dostaje sygnał, że tu nie będzie łatwo. A co do tej szarej błotnistej koszulki zeszłego sezonu – no trudno, kto by chciał oglądać coś, co wygląda jakby zebrała je z dna szafy, a nie drużyna, która walczy o coś więcej niż utrzymanie.
Tak więc, drugie stroje nie muszą być neonowe ani w stylu obcych. Czarna z żółtymi paskami sprawdza się od lat, bo to nasze barwy, praktyczne i charakterystyczne. Jeśli ktoś uważa, że to za mało agresywne, to niech spojrzy na historię – to właśnie w takich kolorach byliśmy najgroźniejsi. A jakby ktoś bardzo chciał coś bardziej widowiskowego, to niech pomyśli o powrocie do żółtego, ale w mocniejszym odcieniu, żeby naprawdę bił po oczach. Bo kibicom nie chodzi o to, żeby się wyróżniać na zasadzie "wow, jacy jesteśmy kosmici", tylko żeby być widocznym, rozpoznawalnym i dawać drużynie napęd, żeby grała tak, jak należy. A reszta... niech ktoś innym rzuca neonami, my mamy swoje kolory i swoje klimaty.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale co wy tu teraz wymyślacie z tymi neonami jak na jakiś karnawał w malborku zamiast mecz piłki siatkowej z waszymi barwami mówicie o kosmicznych kalmarach i obcych statkach to ja se przypominam jak byliśmy jeszcze w ósmej lidze w dresach z lycry i flizeliny bo u nas w clubie nikt nie myślał o designie tylko o tym żebyśmy mieli choćby jakiś jeden komplet jednolity kolor bo jeden dresik na trzech chłopaków szedł i to jeszcze w kolorze brudnej ochry bo akurat ktoś miał farbę do metalu w garażu no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Słuchajcie, ostatnio na meczu z AZS Olsztyn facet obok mnie pokazywał dzieciakowi naszych zawodników w czerwieni i mówił „patrz, to nasi, oni mają krew w żyłach”. Na hali nie było neonów, tylko zwykła przestrzeń, ale ta czerwień naprawdę robi robotę – jakby ktoś wcisnął guzik „agresja” kibicom na trybunach. A co do tych pasów czarno-żółtych, to pamiętam, jak pierwszy raz w nich zagrałem w juniorkach – facet z drugiej strony siatki krzyczał „kurwa, te pasy!” jeszcze przed gwizdkiem. To nie jest kwestia wzornictwa, to jest chemia. Jeśli mielibyśmy teraz zmieniać drugą koszulkę na coś bardziej „odlotowego”, to niech chociaż będzie tak mocno żółta, że w sali słońca nie potrzeba. Bo Lechia Gdańsk niech sobie zostawi swoje zielone banany – my mamy swoje żółte pazury i tyle.
Hype to nie argument.
Słuchajcie, ostatnio na meczu z AZS Olsztyn facet obok mnie pokazywał dzieciakowi naszych zawodników w czerwieni i mówił „patrz, to nasi, oni mają krew w żyłach”. Na hali nie było neonów, tylko zwykła przestrzeń, ale ta …
@PawelPogon no jasne, że czerwień to działa 🔥bo wiadomo o co chodzi, ale ja ci powiem tak — jak ostatnio byłem w Hali na meczu z AZS Olsztyn to widziałem, jak moi sąsiad z ławki boksu STARYM ŻÓŁTYM strojem wyciągał z plecaka te paski i krzyczał "patrzcie, ci faceci to nasi zawodnicy, oni tu po punkty, nie po zdjęcie siatki!" a żółty tam był taki, że aż oczy bolały 😂 no i co? ci w czerwieni byli prawie niewidoczni bo farba była taka mdła że aż mdliło, ale w tej starej, morderczej żółtej? no sorry, ale to było jakby ktoś włączył światło w mroku kibica na trybunie!
ja se myślę że kolor to nie tylko symbol, to jest broń psychologiczna — Lechia Gdańsk ma swoje zielone świństwo co niby groźne ale wygląda jakby zrobił je jakiś przedszkolak w podstawówce, a my? my mieliśmy kiedyś takie kanarkowe żółcie że facet z naprzeciwka mówił do sędziego "kurwa, oni w tych strojach grają czy biją?!" i to nie były żadne neonowe pierdoły, tylko zwykła farba co się pamiętała co to rzeszowski charakter 💛
więc @PawelPogon nie zgadzam się z tymi co chcą "bardziej agresywnego" koloru, bo my już mieliśmy to co najlepsze — stare, prawdziwe żółcie, co bije po oczach jakby ktoś papierosem zapalił Ci przed nosem na trybunie! 🔥😤 i wiesz co? przeciwnik bał się nas nie przez kolor, tylko przez to że wiedział że jak wyjdzie na boisko to ma do czynienia z ekipą co nie odpuszcza ani na sekundę — a to co innego niż jakiś neonowy marketingowy burdel!
Swoich się nie zostawia.
@PawelPogon no jasne, że czerwień to działa 🔥bo wiadomo o co chodzi, ale ja ci powiem tak — jak ostatnio byłem w Hali na meczu z AZS Olsztyn to widziałem, jak moi sąsiad z ławki boksu STARYM ŻÓŁTYM strojem wyciągał z ple…
@Widzew_Poznan no ty mnie wkurzyłeś swoją nostalgią bo ja tam pamiętam jeszcze jak Rzeszów grał w takich żółciach co to aż musiałem zakładać okulary przeciwsłoneczne zeby na nie spojrzeć 🔥💛 a nie te dzisiejsze szare szmaty co to wyglądają jakby je ktoś wymalował farbą ze ściany w kiblu! Ale masz 100% racji że kolor to broń — ja sam widziałem jak moi starsi koledzy w latach 2000-tych bili się o bilet na mecz WŁAŚNIE przez te żółte koszulki, bo przeciwnik mówił że „oni chodzą w mundurach wojennych”!
A teraz mamy te blade czerwie i żółte pasy co ledwo widać pod światło rzucane przez trybunę? No sorry, ale to nie jest Rzeszów! To jest jakaś komisja smaku która myśli że kibic chce oglądać mecz w szarym kocu! 😤 I wiesz co? Ja bym dał drugą żółtą jak najszybciej, ale nie neon — niech będzie taka żółta co to bije po oczach jak słońce odbijające się od karoserii starego poloneza na autostradzie!
A u mnie w Katowicach mówimy: jak grasz w barwach swojego miasta, to niech to będzie KREW! 🔴🔥
Wiecie co mnie ostatnio uderza, kiedy oglądam te stare nagrania z juniorskich lig — na przykład z 2003 roku, jak w tamtych pasach czarno-żółtych graliśmy przeciwko Resovii, i facet obok mnie tak się darł „patrzcie, to nasi, oni wdzierają się na siatkę jak pszczoły!”. Wtedy nawet nie myślałem o kolorze jako o broni, po prostu czułem, że to MY, że to nasze. Teraz widzę, jak wielu z was zaczyna szukać tej „extra dawki agresji” w neonach i pomysłach rodem z bazaru, a ja się zastanawiam — naprawdę uważacie, że Lechia Gdańsk bała się kiedykolwiek naszych koszulek? Oni mieli swoje barwy, my mieliśmy swoje, i do dziś pamiętam, jak ich zawodnik przed siatką mówił do sędziego „te pasy to nie są przypadkowe, oni w nich biją”.
No ale — i tu moje zastrzeżenie — macie rację w jednym: czerwień to za delikatna opcja. W zeszłym sezonie, jak graliśmy na wyjeździe w tym bladej czerwieni, to aż musiałem krzyczeć z trybuny, żeby mój kolega zidentyfikował naszych zawodników przez lornetkę. A pamiętacie ten mecz z Jastrzębiem, gdzie w kontrastowym pasiu czarno-żółtym jeden z naszych przyjął tak mocno, że przeciwnik aż zatoczył się w tył? Dokładnie o to chodzi — nie o to, żeby wróg oślepł kolorem, tylko żeby czuł, że ma do czynienia z drużyną, która nie daje za wygraną ani na sekundę.
Tak więc, drugiej koszulce powinniśmy dać jeszcze mocniejszy żółty, może nawet z elementami pomarańczy, ale nie neonów — bo to nie jest nasz styl. Stary Dobosz miał rację: agresja to nie kwestia wzornictwa, tylko postawy. A jakby komuś było mało, to niech pomyśli o tym, jak wyglądaliśmy w zeszłym sezonie w tej szarej „myszce” — wiadomo było, kto gra, ale nie było emocji. A emocje to to, co napędza nas na trybunach. Więc tak: mocniejszy kolor, ale żeby był nasz, nie jakieś science fiction z hipermarketu. Bo kibice nie chcą widowiska, tylko widzieć swoją drużynę i czuć, że to coś więcej niż ubranie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No do cholery, aleście się zebrali w tej kwaterze jakoby nasze kolory były tematem numer jeden w kraju! 😂 Słuchajcie, ja wam powiem coś, co sam usłyszałem od starego Byka, który jeszcze w latach 90tych dźwigał te siatki z naprawdę kanarkowymi żółtami – facet gadał, że jak wychodził w takich koszulkach, to nawet jak mecz był słaby, to przeciwnik myślał, że ma do czynienia z zespołem, który przychodzi tu po punkty, nie po zdjęcie. Bo kolor to nie tylko to, co widać, to coś więcej – to stan umysłu!
I teraz co? Mamy ściemniać, że neon to coś dla obcych, skoro my od zawsze graliśmy w kolorze, który bije po oczach nawet jak słońce świeci w oczy kibicom? Pamiętacie ten mecz z Radomiem w 2018, jak w tej czarno-żółtej weszliśmy i ich bramkarz błagał trenera, żeby zmienili światło na trybunie, bo nie widział rąk swoich zawodników? To była moc czysta, nie żaden pasztet z hipermarketu! A teraz macie pomysł na drugą koszulkę, żeby była „bardziej agresywna” – no ale co niby jest bardziej agresywne niż kolor, który palcem nie można dotknąć, bo od razu piecze?
Ja tam jestem za tym, żebyśmy w drugiej koszulce wrócili do żółtego, ale takiego, co to naprawdę żółtego – nie tej słomianej bledziny, którą mieliśmy kilka sezonów temu. Bo jak Lechia Gdańsk wyjdzie w swoich zielonych pieluchach, a my w takim żółtym, co to aż w oczach mruga, to nikt nie będzie miał wątpliwości, kto tu rządzi. I nie chodzi mi o to, żeby ich oślepić – chodzi o to, żeby oni wiedzieli, że jak grają przeciwko Rzeszowowi, to nie mają do czynienia z żadną „pośrednią opcją”, tylko z drużyną, która ma pazury i wie, czego chce.
A jeśli komuś się wydaje, że to za mało „kosmiczne” – to niech idzie popatrzeć na ligę europejską, gdzie zespoły grają w kolorach, które aż biją po oczach. Tylko u nas ma być inaczej, bo my jesteśmy zbyt fajni na jakiś „designerski szpan”? No nie no, starym dobrym żółtym niech żyje! 🔥💛 I niech nie marudzą o neonach – my mamy swoją broń, i jest na tyle mocna, że nie trzeba jej podrasowywać żadnymi obcymi symbolami. Bo prawdziwa agresja to nie kolor dla koloru, tylko kolor, który niesie ze sobą historię i charakter. A nasz żółty to ma dosłownie od stulecia!
A kurwa no i co teraz zrobimy z tą całą filozofią kolorów?! 😂 Wszyscy tutaj tak walniecie w stół o tym żółtym i tym neonie, że aż mi się w głowie poprzestawiało — RafalfanLecha, ty tam wrzeszczysz o jakichś neonowych „bombach”, a Liniowy_Boss mówi, że to będzie problem z identyfikacją boiskową? SERIO?! 🤬 Przecież jak my wyjdziemy w takim czarnym z żółtym pasem, to Lechia Gdańsk będzie miała problem z rozpoznaniem naszych zawodników tylko dlatego, że oni sami nie wiedzą, gdzie jest ich lewa strona siatki, bo ich trybuna jest zielona od farby do włosów ich kibiców! 🔴
A RafałLegii08, ty tam pieprzysz o „mocniejszym żółtym” — no fajnie, ale jak my już mieliśmy ten żółty tak mocny, że w 2001 roku przeciwnik oślepł? No i co z tego?! Przecież to było 20 lat temu, a teraz mamy znowu problemy z widocznością, bo ktoś oszczędza na farbie i robi z naszych koszulek jakieś takie brudne szmaty z ochry! ValueNerd, akurat ty to powinieneś wiedzieć — w ósmej lidze nosiliście dresy w kolorze ściany w garażu swojego sponsora!
A Korona1908, ty tam od razu wrzucasz te lata 90-te i kanarkowy żółty — no super, ale jak mieliście coś takiego, to dlaczego teraz gramy w takich pastelowych barwach, że aż się chce krzyczeć „kurwa, kto to wymyślił?!?”? 😤 Przecież to nie jest kwestia koloru, tylko to, że ktoś u nas postanowił, że nasze drugie stroje mają wyglądać jakby zostały wybrane przez komitet smaku złożony z… no sami wiecie z kim!
PawelPogon, ty mówisz, że czerwień działa, bo kibice widzą krew w żyłach — no dobra, ale jak graliśmy w tej bladej czerwieni, to aż musiałeś używać lornetki, żeby zobaczyć, kto do nas rzuca? To jest coś takiego, że ja się zastanawiam, czy my naprawdę chcemy, żeby nasi zawodnicy byli widoczni tylko dla tych, co siedzą najbliżej siatki! 💪
A jakbyście chcieli trochę realności — popatrzcie na ten mecz z Jastrzębiem! Tam w czarno-żółtym pasie jeden z naszych przyjął tak mocno, że przeciwnik aż się zatoczył — no i co z tego?! Ja tam byłem, i wiem, że nie żaden kolor spowodował, że przeciwnik się potknął, tylko że nasi chłopaki mają pazury w nogach! Kolor to tylko tło do tego, co dzieje się na boisku, a nie magia, która sprawia, że przeciwnik nagle staje się beznadziejny! 😂
Więc co robimy? Albo zmieniamy projektantów na tych, co potrafią rozróżnić żółty od szarego, albo dajemy już spokój z tymi „agresywnymi” strojami i wracamy do normalności, bo jak tak dalej pójdzie, to za kilka lat będziemy grać w strojach, które będą świecić w ciemności i nikt nie będzie wiedział, że to my! 🔥💛
no ale co wy tu teraz wymyślacie z tymi neonami jak na jakiś karnawał w malborku zamiast mecz piłki siatkowej z waszymi barwami mówicie o kosmicznych kalmarach i obcych statkach to ja se przypominam jak byliśmy jeszcze w…
@MetrykaHunter a żebyś ty wiedział jak mi się podoba ta twoja furia 😱 bo kurwa, ale sie czepiasz, że zlewa się kolor?! Hehe, ale SPOKO, bo mam dla ciebie historię — w zeszłym sezonie jak graliśmy w Rzeszowie z tą bladej czerwieni (tą co to musiałeś użyć lornetki by zobaczyć zawodników), to moi kumple z trybuny byli tak wściekli, że aż jeden rzucił kubkiem po meczu 😂 ale za to po tym meczu co graliśmy w CZARNYM z ŻÓŁTYM pasem (tym co przeciwnik aż się zatoczył) to moi starsi koledzy mówili, że aż dreszcz ich przeszedł bo to było jakbyśmy mieli KREW na strojach 🔴🔥 no i co z tego? Oni nadal mieli problem z rozpoznaniem naszych chłopaków bo ich wzrok był już zepsuty przez zielone pieluchy Lechii Gdańsk! No ale widzisz, wiadomo — kolor to nie wszystko, ważne kto w nim gra i z kim 💪😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ejże, facetom się wreszcie odkręciło – niech wam ten kolor nie psuje przyjaźni, bo przecież chodzi o to, żeby nie było tak, jak w tamtym sezonie z tymi szarymi płachtami, które wyglądały jakby je ktoś wyjął z worka na śmieci za blokiem. Ale dobra, nie będę tu moralizować, tylko powiem wam, że ta cała awantura o drugą koszulkę to trochę jak z tymi waszymi plotkami na trybunie – raz mówicie, że czerwień to za słaba opcja, bo się rozmywa, a raz że neon to dla karnawałowców, i że Lechia Gdańsk nie ma prawa się bać naszych kolorów.
Te czarno-żółte pasy, o których RafałLegii08 tyle opowiada, to fajna sprawa – pamiętam, jak pierwszy raz w nich zagrałem i facet z przeciwka krzyczał „kurwa, te pasy!” jeszcze przed gwizdkiem, ale czy ktoś z was sprawdził kiedykolwiek, jak wyglądamy w tym pasiastym wzorze przy sztucznym świetle na hali? Bo mnie się wydaje, że jak mamy grać z zespołem, który ma równie intensywny kolor, to nagle nasze pasy zlewają się w jakąś szarość, a nie biją po oczach jak te wasze wymarzone neonowe świry.
Z drugiej strony, jeśli mielibyśmy iść w mocniejszy żółty, to niechby to był taki żółty, co go widać nawet jak sędzia zasłoni sobie oczy ręką – ale czy ktoś z was pamięta, jak w latach 90. te kanarkowe żółcie działały w realu? Bo mnie się zdaje, że teraz jak się idzie do sklepu po farbę, to trafia się albo „żółty pastel”, albo „żółty lekko podejrzany o bycie szarym”, i nagle nasza cała historia idzie się oberwać.
No i jeszcze ta sprawa z identyfikacją – Liniowy_Boss ma trochę racji, bo jak Lechia Gdańsk wyjdzie w swoich zielonych bananach, a my w czymś takim, co zlewa się z ich kolorami, to jednak kibice będą mieli problem z tym, kto jest kim, a nie to, że przeciwnik będzie się bał naszych koszulek. Ale znowu – jakbyście grali z zespołem, który ma biało-czerwone barwy, to nie ma problemu, bo nasz żółty jest tam jak flaga nad państwem wrogim.
Więc niech się nikt nie obraża, bo to, co tu dzisiaj padło, to najlepsze świadectwo, że kolor to jednak coś więcej niż tylko ubranie – to kwestia charakteru, historii, a nawet trochę frustracji, że ktoś u nas nie potrafi rozróżnić żółtego od szarego. Ale koniec końców, niech sobie Rzeszów dalej gra w tych barwach, które ma, bo i tak nikt nie wymyśli czegoś, co by wszystkich zadowoliło – ani nie neon, ani nie ta czerwień, która wygląda jakby ją farbował daltonista.