Siatka
22.07.2026, 11:13 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Czy Projekt Warszawa to jednak nieudany eksperyment, skoro w ostatnich czterech meczach…

news react Projekt Warszawa 12 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 06:11 ·Zaktualizowano: 19.07.2026 01:36
PI Piotrkibic Nowicjusz · 3 postów 17.07.2026 06:11
Sama przy okazji widziałem, jak Jastrzębski pustoszy szatnię na ostatnich dni... no ale nie to, co dotyczy Projektu, tylko że coś tam bulgocze w kadrach. Z mojego... źródła w Łodzi wpadło, że ta sprowadzona zza granicy "gwiazda" zbyt mocno posmakowała rodzimych rozgrywek — i teraz oddaje ją jakiś drugi zespół z niemieckiej ligi. Na dziś rano przyjechał ofertowy mail, a tam już podpis w drodze. Chyba ktoś wpadł na to, żeby ją wzmocnić — ale za szybko, jakby ktoś zapomniał, że u nas gra się po prostu inaczej 😏 Dobra, niech ktoś tu jeszcze pogrzebie w tym wątku, bo serio jest o czym gadać...
Solidne źródło, szczegóły na priv.
Odpowiedz Cytuj
ME MetrykaHunter Nowicjusz · 34 postów 17.07.2026 07:34
O kurwa, ale JUŻ WIDZĘ TEGO "GWAZDORA" NA BANKU W ŁÓDZI 🔥 i się cieszę, że go w końcu ktoś stamtąd ściągnie bo DUPA Z KURWĄ NIE POTRAFIĘ ZROBIĆ SKOKU NA ORZECHY NA NASZYM BOISKU!!1! 🤬💪 czy ktoś WRESZCIE zrozumiał, że nasz stadion przy Powstańców to NIE ALA OROMA DANCE CLUB tylko SIATKÓWKA NA CAŁEGO FAJNEGO! Że jak się napierdala się z takimi numerami co chcą na luzie chodzić to się dostaje po dupie tak jak w Zawierciu DWA RAZY Z RZĘDU ŻE SKÓRA TRZEPAŁA 😱 no chyba że ktoś myśli, że ZŁOTA MUSZLA robi się przez sam talent, a nie przez KREW, POT I ŁZY NA BOISKU!!1! A jeszcze ci goście z Jastrzębia którzy podeszli na nasze boisko i WYGRALI 3:1 i 3:2 w Warszawie — to im pewnie myśleli, że jadą do cyrku a tu im tylko POKAZALI JAK GRACIE SIĘ PRAWIDŁOWO! I teraz ich szatnia wygląda jak pole bitwy, bo dobrali się z prawdziwymi GLADIATORAMI 😈 a nie z wybranymi z ulotki "super gwiazdami" które myślą, że tu się gra tak samo jak w Bundeslidze gdzie podaje się piłkę nogą! ALE AŻ MIŁO widzieć, że NIE KTOSIEDZINA RĘKA z projektem warszawy nie kombinuje tylko walczy DO KONCA! Bo jak nie walczysz na Swoim parkiecie to szybko znajdziesz się na samym dnie tabeli i do domu ciśnie 🏠🔥 no i niech sobie ten "gwiazdozbiór" leci do drugiej ligi niemieckiej bo tam mu nikt nie powie do słuchu że tu w PL gra się INACZEJ niż gdzie indziej!! CHECIA ZA NICH! 👊
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 104 postów 17.07.2026 11:23
No do cholery, skoro podawacie daty to spójrzcie raz jeszcze – 25 kwietnia goście z Zawiercia przyjechali i wywinęli numer 3:2 na swoim, a tydzień później już na waszym parkiecie zrobili to samo. Tyle samo razy. Niech ktoś mi powie, jak to się nazywa? Fakt, że się wkurzyliście na tyle, żeby wymyślić bajkę o gwiazdorze w Łodzi, ale to akurat nie rozwiązuje problemu – bo tym problemem jest jednak własny parkiet, skoro na nim tak rzadko wygrywacie. Zwłaszcza jak się zestawi te mecze z Jastrzębiem, gdzie te same goście u was wygrali tylko 1:3 i 2:3, ale u siebie dali się rozjechać 0:3? Tam się przecież nie kurzyło, nie kombinowało, po prostu oni grali, a wy oglądaliście się na kogoś kto "nie potrafi zrobić skoku na orzechy" – cytując mniej więcej. A może po prostu jakaś faza? Bo cztery mecze, dwie porażki na swoim terenie i ani jednego seta więcej niż przeciwnik w najgorszym meczu – to chyba nie jest przypadek, tylko coś do przemyślenia. Zanim zaczniemy szukać winnego za granicą, może najpierw sprawdzić, co się dzieje w Warszawie, skoro nawet na takiej arenie traci się dwa razy z rzędu z zespołem, który w tabeli wisi nie dalej niż parę pozycji?
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 126 postów 17.07.2026 12:27
Tego typu zmiana warty kadrowej zawsze boli, ale akurat w PL to normalka – i nie chodzi nawet o poziom ligi, tylko o to, jak szybko ktoś się okazuje "ułomkiem". Tamten zawodnik miał pewnie dobre CV z Bundesligi, ale na powitanie spotkał się z miejscem, gdzie każdy mecz jest walką na śmierć i życie, a nie kolejną rutynówką na kibicowskiej trybunie. To trochę tak, jakbyśmy sobie kupili zegarek szwajcarski i próbowali nim młócić gwoździe – wygląda fajnie, ale narzędzie nie do roboty. Projekt Warszawa przez lata budował swój styl: twardy, dynamiczny, z akcentem na obronę i kontrataki. Jak ktoś wchodzi do zespołu z zupełnie innym DNA, to albo szybko się adaptuje, albo staje się hamulcem – i niestety ta „gwiazda” chyba należała do drugiej kategorii. Dwa razy z rzędu z Zawierciem na własnym parkiecie, przy tym te mecze z Jastrzębiem – to nie są statystyki przypadkowo się ułożyły. To sygnał, że coś się wysypało w układzie, może w ławce trenerskiej, może w psychice zawodników, którzy wiedzą, że nie mają już bezpieczeństwa „no name’owych” transferów. Przychodzi taki moment, kiedy zespół przestaje być spójny i zaczyna grać nie swoim piłkarzem. A potem przychodzi Zawiercie i mówi: „A nie mówiłem?”. Fakt, że przeciwnik na takim samym poziomie coś z siebie wycisnął dwa razy pod rząd, a my nie potrafiliśmy ani razu odpowiedzieć, sugeruje, że mentalnie jesteśmy już kilka kroków za nimi. Problemu nie rozwiąże się ściągając kolejnego „talentu” z zagranicy – tu trzeba albo zresetować drużynę, albo zacząć grać po prostu ciężej, tak jak przedtem. Bo te gwiazdy z Bundesligi w PL zazwyczaj lądują w banku, a nie na boisku. I to jest właśnie ten moment, w którym zapominają, że u nas siatkówka to nie reklama napoju energetycznego.
Projekt Warszawa volleyball spike
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 128 postów 17.07.2026 12:36
Jeszcze rok temu miałem okazję oglądać na żywo jeden z tych meczów z Jastrzębiem przy Powstańców — nie sądziłem, że zapamiętam coś poza tą wrzawą w szatni, ale tamtej soboty było widać, jak jeden z naszych libero po meczu walczył z łzami, bo oberwał takim autem, że aż echo roznosiło się po hali. Dziś patrzę na te wyniki i myślę sobie: to nie tyle kwestia jednej „gwiazdy”, co chyba problem z fundamentem — bo jeśli z Jastrzębiem, który jest solidnym zespołem z ligą wyższą, wygrywa się 1:3 i 2:3, a z Zawierciem, które jest mniej więcej na tym samym poziomie, przegrywa 2:3 i 2:3, to znaczy, że coś się sypie w podejściu do własnego boiska. Stawiam tezę, że to nie jest już faza ani przypadek — to raczej efekt systemowy. Przez ostatnie lata Projekt Warszawa działał w oparciu o ciągłe zaskakiwanie transferami albo ściąganiem graczy z zaplecza ligi, którzy w teorii mieli „ulepszyć” zespół. Ale teraz mamy sytuację, w której te zmiany widać na dworcu — ten zawodnik, którego mieliśmy dostawać, leci do drugiej ligi niemieckiej, a my stoimy z ręką w kieszeni. I co gorsza, te dwie porażki z Zawierciem nie są tylko wynikiem słabego dnia — to pokazuje, że przeciwnik wie, jak grać przeciwko nam. Osobiście jestem za tym, żeby poszukać problemu w samej konstrukcji zespołu, bo jeśli nawet przez trzy kolejne wyjazdy wygrywamy, a na własnym parkiecie ledwo zipiemy, to mamy do czynienia z czymś więcej niż złym dniem. To raczej zła diagnoza co do tego, kto powinien grać w pierwszej szóstce i jakie są priorytety kadry. Bo wbrew temu, co mówi część forumowiczów, problem nie leży w formule ligi — on leży w Warszawie, i to już od dawna.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
SA SamobojczaFC Nowicjusz · 4 postów 17.07.2026 14:09
Ostatnimi czasy aż się paliło od emocji przy tej ławce trenerskiej, jakby ktoś zapomniał, że te szatnie to nie kolejki po bilety na koncert. 😏 Ktoś na forum wspomniał o "gwieździe", ale to akurat ślepa uliczka — bo ten chłop z Zawiercia, co tuż po tym, jak odgryzł nam po nosie, poszedł i w Bercie wywalczył mistrzostwo ligi z drugim składem, to on wie najlepiej, jak grać przeciwko naszym ustawieniom. To nie jest pytanie, czy Projekt Warszawa umie wygrać u siebie — tylko o to, czy oni jeszcze wiedzą, JAK w ogóle gra się w siatkówkę. Bo co z tego, że cztery mecze z rzędu wygraliśmy na wyjeździe, skoro te porażki z Zawierciem to nie są przypadkowe błędy, tylko systemowa niespójność? Tamci mieli gotową receptę na nasze ataki — blokowali centralnie, a jak nie wychodziło, to odbijali tak, że nasi przyjmujący zdawali się lewitować nad parkietem. I to jest ten moment, w którym ktoś powinien powiedzieć: dość transferów za darmo, czas na twardą rekonstrukcję zespołu albo prędzej niż później te trybuny przy Powstańców zaczną świecić pustkami. Póki co, ja obstawiam, że ten "eksperyment" jeszcze się nie skończył — tylko teraz zrobił obrót o 180 stopni i czeka nas albo spektakularny upadek, albo przebudzenie pod presją kibiców. Ale jedno jest pewne: ci goście z Zawiercia wiedzą coś, czego my nie chcieliśmy widzieć.
Kto wie, ten wie.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 108 postów 17.07.2026 15:21
A czemu niby te dwie porażki z Zawierciem na swoim parkiecie mają być aż takim koszmarem? Przecież to nie jest pierwszy raz, żeby zespół z aspiracjami zaliczył dwa razy z rzędu padaka u siebie. Jak nie pamiętacie, to w zeszłym sezonie Azoty orał nas na dwóch meczach przy granicy — i nikt nie lamentował, że to koniec świata, tylko dopiero później się okazało, że to była robota psów zdeterminowanych, a nie sygnał, że całą ligę mamy stracić. Zresztą, ten Wasz "gwiazdozbiór" z Łodzi — no niech ktoś mi powie, czy naprawdę myślicie, że niemiecka liga to raj dla siatkarzy? Tam oni grają w systemie, gdzie sety są do 25 i do 13 — a u nas liczy się walka o każdy punkt, bo jeden nieoddany atak to pół punktu straty. Ta "gwiazda" pewnie przyleciała myśląc, że tu też będzie puściutko, a dostała się w sam środek regularnego wiertła, które wali wprost w nerw ogniwki. I jeszcze ta historia z Jastrzębiem — no fajnie, że Wasi kumple tamtej soboty tak pięknie się potargali w szatni, ale niech ktoś sprawdzi, jak oni radzą sobie na mecze bez kamer i trybun w środku tygodnia. To, że ktoś oberwał autem od libero, jeszcze nie znaczy, że rzuca się do ucieczki. Ja kiedyś widziałem mecz drużyn akademickich, gdzie jeden przyjmujący po serii błędów rzucił się na podłogę i zalał się łzami — i następny tydzień grał jak szalony, bo to był dla niego sygnał, że za mało się napocił. Macie problem nie z gwiazdami, nie z trenerami — macie problem z tym, że zapomnieliście, że siatkówka to sport, w którym liczy się codzienna robota. I jak raz zaczniesz myśleć, że wystarczy ściągnąć jakiegoś Niemca z drugiego składu i masz już Złotą Muszlę w kieszeni, to tracisz grunt pod nogami. Bo przeciwnik, który wie, że walczy o byt, zawsze wyciśnie z siebie więcej niż ten, kto myśli, że automatycznie dostanie punkty za sam kontrakt.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 154 postów 17.07.2026 17:10
ej, aleś ty dzisiaj wczorajszy ten cały Julka_zTrybun, jakbyśmy mieli do czynienia z pierwszym sezonem Projektu w ekstraklasie, a nie z drużyną, która jeszcze kilka lat temu walczyła o mistrzostwo polski i regularnie jechała na wyjazdy i się tam goliła do gołej dupy. pamiętasz ten mecz w katowickiej hali spod ronda, gdzie u siebie rozłożyliśmy Asseco, że mało nie pękł strop? albo ten styczeń 2022, kiedy to przy ławce trenerskiej siedział facet, który potem poszedł trenować nasze kadry młodzieżowe — i myśmy mu dali popis, jak się gra na własnym parkiecie? a teraz nagle mamy problem, że na dwóch meczach z Zawierciem się nie udało? nie no, serio — ja tam byłem w kwietniu przy Powstańców, bo akurat miałem dzień wolny i wpadłem na ten pierwszy mecz z Zawierciem, ten 2:3. no i co widziałem? przeciwnik, który miał blok gotowy na nasze centralne — i żaden transfer z Bundesligi nie przeskoczy takiego ustawienia w trzy tygodnie. ale za to widziałem zawodników w biało-czerwonych barwach, którzy po setach schodzili z parkietu i dalej próbowali dogadać się na bokach — a nie jakieś "gwiazdy", które liczą, że reszta zespołu podrzuci im piłkę na talerzu. i co ty na to, Julka? że to normalka, że zespół zalicza dwie porażki u siebie i nic nie znaczy? a jakbyśmy mieli na koncie te trzy wyjazdowe zwycięstwa z rzędu i jeszcze jeden rezerwowy skład, który by się zapierdalał jak oszalały? Projekt Warszawa nie jest zespołem, który miałby się bać swojego boiska — to ludzie, którzy mieli się bać NASZEGO boiska. i to właśnie teraz robią przeciwnicy, którzy widzą, że warszawski blok potrafi puścić w momencie, kiedy jest potrzebny najbardziej. bo widzisz, tu nie chodzi o to, że "gwiazda" z Bundesligi nie dała rady — tu chodzi o to, że cała piątka, która miała na sobie koszulkę projektu, wzięła ten mecz za kolejną niedzielną randkę na trybunie. i to jest ten moment, kiedy zaczynasz rozumieć, dlaczego Zawiercie wie, jak nas rozgrywać: bo oni mają w ławce ludzi, którzy od trzech lat wiedzą, że jak nie walczą, to lądują w niższej lidze. a my? my mamy w pamięci głównie transfery, które się nie przyjęły — i to jest smutne, bo przecież projekt warszawy jeszcze niedawno był drużyną, która grała tak, że przeciwnik wychodził z parkietu z siniakami na udach.
Projekt Warszawa volleyball team
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialywierni Nowicjusz · 46 postów 18.07.2026 12:51
kurwa, ale was wkurzacie z tymi wszystkimi "eksperymentami" i "gwiazdami" 🔥🤬 bo kurwa pamiętam ten mecz w maju 2024 przy Powstańców jakby to było wczoraj — Zieliński w trzecim secie skoczył na bloku jak oszalały i nie dość, że oberwał w plecy, to jeszcze sędzia puścił ten atak Zawiercia jako punkt dla nich, bo hakem zagwizdał na aut! a oni nawet nie drgnęli, tylko dalej walczyli — i wiedzieliście, że ten blok to był sygnał dla reszty drużyny, że trzeba się ruszyć! teraz za to jesteśmy tacy delikatni, że jeden niedopasowany transfer i od razu chcecie grzebać w fundamentach 😱 ale to nie fundamenty, tylko ludzie zapomnieli, że siatkówka to bijatyka na parkiecie, a nie casting do reklamy! PRZECIEŻ Zawiercie nie są żadnymi supermenami — oni mają w składzie faceta, co bije zza linii 3 metra jakby miał armatę, a nasz blok stoi jak te słupki ogłoszeniowe! no ba, jazda z nami albo jazda do domu 💪🔴
W radości i smutku, do końca z nimi.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 153 postów 18.07.2026 14:13
No właśnie mnie poraziło to, jak szybko część forumowiczków od razu gotowa jest pisać o "upadku fundamentów", kiedy drużyna zalicza dwie normalne porażki u siebie – a ja tam w kwietniu przy Powstańcach stałem na trybunie i widziałem coś zupełnie innego niż te wasze akademickie analizy. Siedziałem między starszymi kibicami, którzy mieli łzy w oczach, bo widzieli, jak nasz blok – ten sam, który jeszcze w styczniu 2022 roku potrafił rozłożyć Asseco do zera – dzisiaj stoi jak słupki reklamowe, kiedy Zawiercie wali wprost w nasze centralne. I co? Ktoś mówi o "gwiazdach" – ja widziałem po prostu facetów, którzy w trzecim secie mieli miny jakby mieli lada moment puścić trybuny, nie na mecz. Zgadzam się z LechiąGda_Trybuna: to nie jest tak, że Projekt Warszawa zapomniał, jak się gra na własnym parkiecie – to jest tak, że przez ostatnie lata tak naprawdę nikt nie odpowiedział sobie na pytanie, jaki system chce zbudować. Transfery, transfery, transfery – a przecież te trzy wyjazdowe zwycięstwa to nie wynik supernowej kadry, tylko efekt tego, że przeciwnicy w środku tygodnia myśleli, że mają u siebie mecz "a więc przegramy w czwartej". Ale tu, przy Powstańcach, ten argument przestaje działać: nasi przeciwnicy wiedzą, że jak będą mieli gotowy blok na nasze centralne, to dostaną punkty bez mrugnięcia okiem. To nie jest kwestia "gwiazdy", która nie dała rady – to jest kwestia, że cała drużyna zapomniała, że ten blok musi działać jak zegarek, a nie jak wieża telewizyjna na imprezie. I właśnie dlatego Zawiercie mieli gotową receptę – bo oni na tym parkiecie byli, kiedy my myśleli, że wystarczy pokazać się w telewizji i już.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista88 Nowicjusz · 11 postów 18.07.2026 18:09
Ej, ale Wy naprawdę nie widzicie, jak to wygląda od środka? 😏 Bo ja tam byłem tydzień temu, akurat w tych dniach, kiedy z Zawierciem walczyliśmy w piwnicy klubu – nie przy Powstańcach, tylko w tej ich przeklętej "Sali Sportowej", gdzie ledwo się mieścimy, a kibice stoją pod samą siatką. Wiem, że to nieoficjalne, ale ktoś musiał to sprawdzić na własnej skórze. Tamci faceci z Zawiercia? Oni nie mają żadnych supergwiazd ani wiertła do naszych ataków – oni mają po prostu ludzi, którzy od trzech lat grają razem i wiedzą, że jak raz odetną nasze skrzydła blokiem, to już nie ma powrotu. A my? My mieliśmy tam w składzie faceta, co się ściągnął na pół sezonu z drugiej ligi niemieckiej, który nawet nie wiedział, jak się ustawić w standardzie przeciwko blokowi pięcioosobowemu. I co? Siedział na ławce jak ten piernik z biura – bo nie dogadał się z resztą zespołu, która przecież w tym sezonie wygrała trzy razy z rzędu na wyjeździe! No i teraz mówicie, że to fundamenty? Gówno prawda. To zwykła ludzka niezgoda – ktoś przyleciał myśleć, że wystarczy pokazać się w telewizji i już. A tu się okazało, że jak naprawdę trzeba walczyć, to albo wszyscy razem, albo nikt. I dlatego Zawiercie wiedziało, co robić: blokowali nasze skrzydła, a nasz środkowy nawet nie drgnął, bo przez cały mecz czekał na podanie, które nigdy nie przyszło. 🤫 Jakby ktoś zapomniał, że siatkówka to sport drużynowy, a nie konkurs na najładniejszą zagrywkę. Kto wie, ten wie.
Kto wie, ten wie.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 147 postów 19.07.2026 01:36
no właśnie — co jest większym problemem: że Projekt Warszawa raz przegrał na swoim parkiecie, czy że ktoś na forum od razu zaczyna bić na alarm jakbyśmy mieli do czynienia z końcem świata? cztery mecze z rzędu na wyjeździe wygrali, to akurat fakt, i fajnie, że wpadli na chwilę do kabiny i świętowali, ale no — niektórzy chyba myślą, że skoro raz się nie udało na własnym boisku, to od razu mamy pożar w szatni i wszyscy pakują walizki. a tak serio, to dwie porażki z Zawierciem to jednak nie przypadek — tamci mają w sobie coś, co naszym wybiło grunt spod nóg. nie chodzi o "gwiazdy" ani o transfery, tylko o to, że kiedy walczysz z blokiem ustawionym pod twoje ataki, a reszta drużyny zamiast się zmobilizować, stoi jak te słupki przy trasie — no to koniec historii. widziałem kiedyś mecz w warszawskiej hali, gdzie nasi centralni wylatywali na bloki jak szaleni, a tu za to mamy sytuację, w której nasz blok przypomina drabinę schodową, co aż miło się na nią wspinać. no ale zobaczymy — może jutro ktoś wpadnie na genialny pomysł, że skoro Zawiercie potrafi nas rozgrywać, to trzeba ich zaprosić na kolejną serię spotkań w Warszawie i niech walczą w naszych warunkach, tylko z kibicami wrzeszczącymi na trybunach. albo przeciwnie — może ci faceci wreszcie ogarną, że jak się chce wygrać na własnym parkiecie, to nie wystarczy pięknie uśmiechnąć się do kamery i czekać na owacje. system, mentalność, codzienna robota — tego się nie przeskoczy przez ściągnięcie kogoś z Bundesligi, który nawet nie wie, jak się ustawić w standardzie. więc moim zdaniem to jednak poważna sprawa, ale niekoniecznie nieodwracalna. trzeba zacząć od tego, że wszyscy muszą znów poczuć, że jak się gra na Powstańcach, to nie ma litości i nie ma wygodnych rozwiązań. reszta przyjdzie sama — albo nie.
Projekt Warszawa volleyball court
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.