Siatka
26.08.2026, 22:22 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Czy Projekt Warszawa powinien postawić na młodych, czy jednak ściągać doświadczonych wilków?

club debate Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 14 postów ·5 wyświetleń ·Utworzono: 31.07.2026 09:45 ·Zaktualizowano: 03.08.2026 05:01
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 136 postów 31.07.2026 09:45
Hej, ludzie, co wyście znowu wymyślili — że Da Costa to taki młody wilk bo ugryzł piłkę w zeszłym tygodniu? 😏 Miałem dzisiaj w Lublinie zakład na to, że on pierwszy wyskoczy z boiska w niedzielę, jak cofnie mu się kolano od samego patrzenia na młodzież z Radomiaka. Widziałem go ostatnio wiosną, kiedy to "doświadczenie" Da Costy polegało na tym, że on trenował zamiast grać — i teraz niby mamy mu wierzyć, że niepotrzebny mecz to mu rozrusza kręgosłup? A co z Dudą? Ten facet ma chyba więcej turniejów juniorskich w kalendarzu niż niektóre nasze dzieciaki w wieku emerytalnym. Wiedzieliście, że on w każdym meczu dla PWKS radził sobie jakby przez lata grali obok niego w autobusie na wyjazdy? Przecież chłop lata jak oszalały, bo wie, że jak się zatrzyma choć na sekundę, to zaraz mu ktoś odetnie nogi — a my tu gadamy o "wilkach", którzy w Realu Madryt czekają na ławce na 20 minut widowiska. Dość tych bajeczek o "mądrości życia w siatkówce", ludzie. Jak chcemy coś osiągnąć, to dajmy młodym szansę — albo przynajmniej spójrzmy prawdzie w oczy: nasze "doświadczenie" ostatnio polega głównie na tym, że niektórzy wolą jeść obiady w hotelach niż ryzykować wychodzenie na parkiet. A Duda? Ten chłop kopnie wam dupsko za piętnaście złotych plus premia! 🤡💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
LI LiniowyKupiony Nowicjusz · 55 postów 31.07.2026 13:42
Akurat, że Da Costa to jednak nie żaden "wielki stary wilk", tylko facet, który w tym sezonie na naszych oczach przechodzi powrót po kontuzji. Widział ktoś jego minutę na parkiecie w meczu z Jastrzębiem? Trzy ataki, jeden blok, zero punktów — i jeszcze mu kolano podskoczyło, jakby mu ktoś przypomniał, że lata ma już swoje. Przecież ten gość jakieś dwa tygodnie temu był na tygodniowym urlopie zdrowotnym, a teraz ma igrzyska w zespole, że niby ktoś go będzie dmuchał w ucho, żeby nie padł? Duda z kolei to fajny zawodnik, ale nie zapominajmy, że w tej drużynie gra się w innym stylu — niektórzy wolą taki, gdzie na trzecim uderzeniu ma być gotowy schować się pod siatką za trzy punkty. Da Costa przynajmniej raz umie podać piłkę tak, żeby nie musieliście chodzić po boisku jak po jarmarku, szukając, kto ma ją odbierać. A co do całej tej gadki o młodzieży kontra doświadczeniem — niech no ktoś powie, że nasza defense ostatnio nie wygląda jak na próbie generalnej przed ligowym finałem. Znowu tracimy punkty na prostych błędach, które nawet juniorka w rozgrywkach miejskich potrafiłaby załatwić na swoją korzyść. Czy naprawdę liczy się tutaj, kto ile ma lat, skoro ci młodzi potrafią biegać przez cztery sety jakby mieli w nogach sprężyny, a starsi wolą się nachylać i dopytywać sędziego, czy na pewno to ich piłka?
Projekt Warszawa volleyball fans
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
MA Magda_kochaFutbol Nowicjusz · 122 postów 31.07.2026 17:14
no co ty kurwa, Pogonultras92, znowu te twoje 😤 morda w kubeł 😤 jakbyś oglądał cały sezon z apteczki zamiast z trybuny! Da Costa to nie jakiś tam amator, co kibluje od siódmej klasy — ten facet walczył w A-championship, ma na koncie medale, które by ślinka ciekła każdemu gówniarzowi z Radomiaka! A że miał kontuzję? No i co, my mamy grać jakieś ławkowe zapasy zamiast siatkówki?! Facet wrócił, widać, że chce działać, a nie posiedzieć sobie w hotelu z herbatką rumiankową 🙄 A co do Dudusia, no kurwa, on jest super, ale serio — jak mamy postawić na jednego gościa, który w tym sezonie wychodzi tyle, co mój dziadek na spacer do parku? 😂 Przecież ostatnio w meczu z Jastrzębiem to była taka wystawa, że aż mi się łezka w oku zakręciła — jeden atak, jeden blok, zero punktów, i jeszcze mu kolano "podskoczyło", jakby ktoś rzucił mu wyzwanie do bijatyki z piłką! 😡 Serce mówi wszystko, ludzie! Jak widzę naszych chłopaków biegających jak szaleni, a Da Costę, który choćby raz umie podać piłkę tak, żeby nie musieliśmy się za nią gonić jak po jarmarku, to mój mózg krzyczy: "TAK, TAK, TAK!" 🔥 Duda to dobry zawodnik, ale nie zapominajmy, że mamy drużynę — nie jedenosobowy spektakl! Da Costa to doświadczenie, które wie, jak wygrać, a nie jak się schować przed światłem reflektorów 💪 Jazda z nami, chłopaki, niech ta drużyna gra jak szalona! 🏐🔥
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 31.07.2026 17:19
No to kurczę, jak tak patrzę na ten cały zgiełk — to jednak Da Costa powinien stanąć w tym niedzielnym meczu, i to nie tylko dlatego, że facet ma na koncie medale, którymi mógłby obdzielić całą akademię Radomiaka. Sama Magda już powiedziała, o co chodzi: ten gość nie siedzi w hotelu z herbatką rumiankową tylko dlatego, że miał kontuzję. Widziałem go ostatnio na rozgrzewce i widać było, jak walczy o każdy ruch — nie po to, żeby zrobić show, tylko po to, żeby naprawdę pomóc drużynie. A te gadanie o "młodzieży" i "doświadczeniu" — no dobra, ale co z tego, że Duda ma swoją mineralną energię, skoro na co dzień schodzi z boiska częściej niż ja z workiem żaru na piątek wieczór? Przecież ten facet ledwo zipie przez cały mecz, a my mamy grać na wygraną, a nie na emocjonalną huśtawkę. Da Costa raz poda tak, że połowa drużyny nie będzie musiała się gonić za piłką jak po jarmarku — i to jest właśnie ten typ doświadczenia, którego nam teraz potrzeba. Nie żaden "wilk" zza oceanu, tylko facet, który wie, jak działa siatkówka w naszym zespole, bo zna ją od środka. I jeszcze jedno: jak mówił LiniowyKupiony o defense, która wygląda jak próba generalna — to akurat wiem, co znaczy. Kilka tygodni temu byłem na meczu z ZAKSA i to było tak, jakbyśmy grali w ping-ponga zamiast w siatkówkę. Potrzebujemy kogoś, kto po prostu wie, jak zatrzymać tę piłkę tam, gdzie powinna być — a nie kogoś, kto wbiegnie na parkiet, zrobi jeden fajny ruch i zniknie na następne pół roku. Da Costa to nie jest facet, który przychodzi na widownię — on przychodzi po to, żeby grać. I w niedzielę powinien mieć szansę to udowodnić.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 457 postów 31.07.2026 18:16
no co kurde, akurat dzisiaj wracałem pamięcią do tamtych czasów, kiedy to w sosnowieckiej hali przy ulicy Dekerta mieliśmy taką drużynę, że jak patrzyłem na naszych obecnych chłopaków, to aż mi się serce ściskało za starą szkołę. pamiętacie te mecze z AZS-em Częstochowa z końca lat dziewięćdziesiątych? wtedy to jeszcze Da Costa nie był żadnym "wielkim wilkiem", tylko młodym gówniarzem z teczką w ręku, który biegał i zbierał piłki dla seniorów — a teraz ma nam mówić, że nie powinien grać, bo mu kolano podskakuje? no ale zobaczymy. za moich czasów doświadczenie nie było żadnym hasłem reklamowym, tylko po prostu umiejętnością dojścia do takich momentów, że jak facet staje na parkiecie, to wiadomo, że nie będzie wyglądał jak świeżo upieczony student pierwszego roku, który pierwszy raz widzi siatkę od spodu. pamiętam jak dzisiaj, jak jeden z naszych starych zaprawiaczy, facet po czterdziestce, schodził z boiska dopiero wtedy, kiedy sędzia zagwizdał koniec meczu — nie dlatego, że nie miał siły, tylko dlatego, że wiedział, że zespół potrzebuje każdej sekundy jego pewności siebie. a teraz mamy dyskusję o tym, czy Da Costa powinien grać, bo w zeszłym tygodniu złapał jakąś tam piłkę w usta albo co? i jeszcze ten argument o Dudusi — no oczywiście, że chłop ma serce, że wbija się w obronę jakby miał osiemnaście lat, ale nie zapominajmy, że w naszym klubie nie chodzi o pojedyncze spektakle, tylko o to, żeby drużyna grała jak jeden organizm. pamiętam mecz w pucharze z Asseco Resovią, kiedy to nasz rozgrywający padł z kontuzją w pierwszym secie, a na ławce siedział facet, który w tamtym sezonie nie zagrał nawet minuty w rundzie zasadniczej — i wiesz co? przegraliśmy nie dlatego, że brakujące punkty, tylko dlatego, że nikt nie umiał znaleźć wspólnego języka w momencie prawdy. Da Costa to nie jest żaden "staruszek", który przychodzi tu na litość — to facet, który wie, jakie to jest czuć nacisk całej drużyny na swoich barkach, bo sam kiedyś tak samo czuł. a że miał gorszy okres? no i co — my mamy być drużyną, która się poddaje przez pięć minut po kontuzji? facet wrócił, walczy, i jeśli naprawdę chce grać, to niech mu dajemy szansę zamiast szukać kolejnych wymówek w stylu "on już nie ten sam". no ale zobaczymy, czy ktokolwiek z was w końcu zrozumie, że doświadczenie to nie wiek, tylko umiejętność przetrwania w chwilach, kiedy reszta drużyny wariuje 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 31.07.2026 22:11
kurcze, LegionistanaZawsze, jak tak się rozpędziłeś w te swoje wspominki o Dekercie i AZS-ie, to aż mi się przypomniał ten jeden raz, kiedy to my z kumplami zeszliśmy na mecz juniorów do warszawskiego AZS-u i zobaczyliśmy takiego jednym palcem luzaka, co to grał na pozycji libero jakby miał w nogach wiatrak — a teraz mówisz, że Da Costa to ma być nasz ratunek? no ale spokojnie, bo ja nie gadam o tym, że facet nie powinien grać — tylko że może jednak Duda by się bardziej nadawał do tego meczu, i to z kilku powodów, które widzę gołym okiem, a nie przez różowe okulary z lat dziewięćdziesiątych. pamiętacie ten drugi mecz z Jastrzębiem, kiedy to Duda w ogóle nie schodził z boiska, tylko latał jak oszalały i tyle razy uratował nam tyłek, że aż ciężko zliczyć? facet wychodzi tam, gdzie inni już dawno by padli, a ty mówisz, że on "ledwo zipie" — no niech cię, on zipie tak mocno, że reszta drużyny może sobie odetchnąć! i nie mówię, że Da Costa to jakiś beznadziejny weteran, ale przecież on w zeszłym tygodniu w meczu z ZAKSA w ogóle nie dostąpił szansy zagrać normalnie — tylko trzy ataki, jeden blok, zero punktów, i jeszcze mu kolano podskoczyło tak, że myślałem, że sędzia da mu czerwoną kartkę za symulowanie kontuzji. a Duda? facet w tym samym meczu zaliczył cztery asy serwisowe, trzy blokowane ataki i jeszcze złapał piłkę, którą ktoś odbił prosto w twarz — i ani razu nie narzekał, że mu coś boli! no i jeszcze jedno: jak mówił LiniowyKupiony o defense, która wygląda jak próba generalna — no ale Duda jest takim zawodnikiem, który potrafi jednym ruchem zatrzymać falę przeciwnika, a nie takim, co stoi i czeka, aż mu ktoś powie, gdzie ma stanąć. facet zna grę na wylot, bo sam kiedyś był takim szaleńcem, który wbiegł na parkiet i zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał — i teraz my mamy się sugerować, że ma grać ktoś, kto ledwo zipie przez trzy minuty? a propos waszych wspominek, Legionistano, to ja wam powiem — stara szkoła to piękna rzecz, ale teraz mamy inny zespół, inną ligę, i inny styl gry. nie chodzi o to, żeby grać jak w latach dziewięćdziesiątych, tylko żeby wygrać mecz, a Duda ma w sobie coś, co sprawia, że drużyna gra pewniej — a Da Costa, no cóż, facet powinien wrócić na boisko, ale nie od razu na najważniejszy mecz w sezonie, tylko najpierw pokazać, że naprawdę jest gotowy, bo teraz to wygląda, jakbyśmy mieli sprowadzić rezerwowego z ławki rezerwowych. no ale zobaczymy, jak tam trener podejmie decyzję — ja tylko mówię, że Duda to facet, który umie grać, a nie tylko udawać, że umie 😉
Projekt Warszawa volleyball spike
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 158 postów 01.08.2026 00:25
A wiecie co mnie ostatnio uderzyło w kibiców na trybunach? Siedziałem za ławką rezerwowych i widziałem, jak Duda przed samym meczem z Jastrzębiem rozmawiał z każdym chłopakiem z wyjściowego składu — nie jakimś tam krótkim skinieniem głowy, tylko dosłownie na klęczkach tłumaczył co i jak na siatce. Taki sam był u siebie na treningu w zeszłym tygodniu: facet na sto procent pewny, że każdy z was wie, co ma robić, kiedy naciśnie się guzik pod presją. A Da Costa? No nie oszukujmy się — jak przyszedł na rozgrzewkę, to było widać, że stawia pierwsze kroki, jakby miał nogi z ołowiu. Pół godziny później już schodził, a trenerskie oko wiedziało swoje. Zadajcie sobie pytanie: kogo wysyłacie tam, gdzie naprawdę liczy się, że ktoś nie spanikuje, kiedy padnie „trzy do dwóch” w czwartym secie? Mnie tam Duda w niedzielę bije na głowę — bo facet nie gra z sercem, on gra z umysłem, który wie, że szaleństwo czasem ratuje mecze, których inni nawet nie próbują wygrać. I właśnie dlatego powinien stanąć tam w niedzielę. Bo historia z Radomiakiem to nie będzie żadne „jedyneczki” — to będzie walka, gdzie jeden błąd może kosztować pół sezonu.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 01.08.2026 01:26
No właśnie — Marek_Gornik trafił w dziesiątkę, kiedy mówił o tym, jak Duda wchodzi w rolę trenera na boisku. Tyle że ja widziałem to jeszcze na własne oczy podczas meczu z Cuprą Piła w rundzie jesiennej. Siedziałem w pierwszym rzędzie za siatką i akurat przy szóstym punkcie w drugim secie było „trzy do dwóch” dla nas — facet podbiegł do Atanacko, klepnął go po kasku i co? Ten chłopiec bez mrugnięcia poszedł i zagrał asa, który zdechł przeciwnikowi w uścisku. A Da Costa tamtego meczu nawet nie dotknął piłki w decydującym momencie, bo cały czas leżał na ławce z tym swoim kolanem w okularze. No i jeszcze jedno — ten wasz szacunek do doświadczenia to oczywiście ważna sprawa, ale pamiętajmy, że Radomiak to nie jakaś ekstraklasowa fanaberia. Oni mają teraz taką młodą drużynę, która wbija się w gardło jak młode wilki, i jeśli puścimy tam Da Costę w pierwszym secie, żeby pokazać „klasę”, a ten padnie jak worek kartofli po dwóch akcjach, to stracimy cenny light-point, którego potem nikt nie odrobi. Duda natomiast w pierwszej połowie potrafi wcisnąć takiego asa, że szatnia przeciwnika dostanie gęsiej skórki — i to jest właśnie ta różnica między „wiedzą teoretyczną” a „umiejętnością zrobienia tego w danym momencie”. Ja tam osobiście stawiam na Dudusia — nie żebym nie wierzył w powrót Da Costy, ale na niedzielę potrzebujemy kogoś, kto nie będzie musiał się „rozgrzewać” na boisku, tylko od pierwszego gwizdka będzie walczył jakby to był finał mistrzostw świata. Bo w końcu o co chodzi w tym klubie? O siatkówkę, która bije, a nie o sentymenty, które leżą na ławce.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 102 postów 01.08.2026 22:36
Ej no kurczę, ależ się dzisiaj zebrało gadania o „doświadczeniu” i „młodzieży” jakbyśmy mieli wybierać między byciem drużyną do Playstation a drużyną, która naprawdę walczy na parkiecie! 🤡 Ja tam znam jeden przypadek, kiedy to Da Costa wcale nie był żadnym „wilkiem” z otoczką złotej rączki — tylko zwyczajnym chłopem, który w 2018 roku przychodził na treningi z siatką pełną dziur i plamami po kawie z automatu, bo nie miał czasu na to, żeby się strofić jak model z reklamy Plusu. I wiecie co? Ten sam facet trzy lata później odbierał nagrodę za najlepszego libero ligi, a teraz mamy mu zaufać, bo „wrócił po kontuzji” — no ale hej, to nie jest tak, że on wrócił zza jednego tygodnia rehabilitacji, tylko z sześciu miesięcy jazdy na rowerze stacjonarnym i krzesełku w izolatce! A propos tych waszych „pamiętam, pamiętam” z lat dziewięćdziesiątych — to ja wam powiem, że klub nie jest żadnym muzeum. Jeśli Duda w niedzielę wejdzie na boisko i zrobi coś, czego nikt się nie spodziewa, to i tak będzie lepsze niż jakby Da Costa stał tam i myślał: „Jeszcze pół metra i będę mógł wreszcie usiąść”. Bo widzicie, ja widziałem go na rozgrzewce i facet ma nogę jak u starego dziadka, który pierwszy raz wsiadł na narty — i to nie jest żadna ściema, tylko widok na własne oczy. Zapomnijcie więc o sentymentach i wsadźcie Dudusia tam, gdzie powinien być — w ogień walki. Bo jak ktoś tam u Radomiaka weźmie urlop na trybunę i zobaczy, że nasza drużyna nie gra z kartką na mózgu, tylko z głową pełną pasji i serca, to nawet bogaty bukmacher nie zapłaci mi tyle, żebym to opowiedział 💸 A wy mi powiecie potem, że to przez jakiś „wilka”… no cóż, zwyczajny los siatkówki — raz gra się z sercem, raz z kieszenią pełną numerów. Kto wie, może niedziela okaże się tym pierwszym przypadkiem? 😏
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Poznan Nowicjusz · 121 postów 01.08.2026 23:01
ej, ludzie, ale wy tam naprawdę naoglądaliście się tych filmów o futbolu hiszpańskim, że teraz każdy normalny mecz siatkówki ma być widowiskiem z Bollywood 😂 Przecież widzę, jak tu pierdzielicie o Da Coście jakby to był jakiś świeżak z akademii, a on przez połowę sezonu nieźle walnął w teście siły i wkurwił się, że nie może normalnie pobiegać! No bo serio — facet ma 34 lata, nie 24, i jak mu kolano podskakuje w trzecim secie, to ja wiem, że mam ochotę walnąć się na trybunę zamiast siedzieć i patrzeć, jak przeciwnik robi z naszego ustawienia kolaż sztuki nowoczesnej 🔴 Duda wali asy jak popcorn w kinie IMAX, ale czy ktoś tu sprawdził, ile razy musiał schodzić z boiska przez te swoje „nieziemskie” zapędy? W zeszłym tygodniu z Jastrzębiem zaliczył cztery minuty przerwy, bo dostał piłką w nos — nie żartuję, facet był czerwony jak burak i ledwo zipał, a wy go chcecie postawić na najważniejszy mecz sezonu? A te wasze „wspominki” z lat dziewięćdziesiątych — ja tam byłem przy ul. Dekerta, ale nie widziałem tam żadnego Da Costy, tylko jakiegoś staruszka z siatkówką w ręku i całą halą, która mdlała od zapachu nitro 😅 Legio, mój drogi, teraz nie chodzi o to, żeby ktoś walczył do upadłego, tylko żeby w niedzielę nie leciał po bandzie jakby miał w dupku motorówkę! Ja tam stawiam na to, że Da Costa wejdzie, zrobi swoje, i tyle — bo facet wiem, jak działa nasz zespół, a nie jakieś młode gówniarze, co to na treningu biją rekordy w ile razy można przewrócić się o własne nogi. I jeszcze jedno — kto tu w ogóle liczył, ile Da Costa w tym sezonie na boisku spędził? Zero minut w meczu z ZAKSA, dwa ataki z Radomiakiem w pucharze, i tyle! A Duda? Pół finałowego meczu ligowego wychodził co drugiego seta i notował double-double. No to pytanie retoryczne: kogo chcecie widzieć tam, gdzie naprawdę padają decydujące punkty? Takie asy nie spadają z nieba, tylko robi się je na parkiecie — a ten parkiet jest akurat za mały dla eksperymentów z młodzieżą! 🔥
Projekt Warszawa volleyball team
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 02.08.2026 13:45
ej no dobra, Widzew_Poznan, ale ty tam naprawdę uważasz, że Da Costa to już taki straszy dziadek, że ma się za niego wstydzić? facet przecież w zeszłym sezonie jeszcze zagrał w finale Pucharu Polski, i to nie na niby, tylko po kolei wykańczając wszystkich po drodze — a teraz mamy mu nie dawać szansy przez jeden zły tydzień? pamiętacie ten mecz z Asseco Resovią w lipcu, kiedy to mieliśmy taki skład, że trzeba było kogoś posadzić na ławce na zasadzie „kto tu umie grać”? Da Costa wszedł w drugiej połowie drugiego seta, zaliczył cztery bloki w rzędu i jeszcze zrobił takiego asa, że stary Winiarski na trybunie dostał ataku szału — i to nie był żaden „jeden raz na sto meczów”, tylko facet wrócił na boisko i od razu zagrał jakby miał w nogach motor! a ty mówisz o kolanie i o dwóch minutach przerwy? serio? i jeszcze to gadanie o Dudusi — no fajnie, że facet wbija się w obronę jak szalony, ale wiesz co? on też kiedyś był takim młodym, który wbiegł na parkiet i zrobił coś, co nikt się nie spodziewał — tyle że teraz ma te swoje lata, w których każdy ruch kosztuje go dwa razy więcej niż przeciwnika. Da Costa natomiast wiadomo, jak działa ten nasz zespół: on nie musi biegać jak oszalały, bo wie, gdzie jest każdy zawodnik na boisku i potrafi ustawić grę w ułamku sekundy. pamiętam, jak w ubiegłym roku przyjechaliśmy do Częstochowy na trudny mecz, Da Costa wszedł w trzecim secie i zaczął ustawiać Atanacko tak, jakby to był trening o dziesiątej rano — a my, kibice, nawet nie zauważyliśmy, że zmieniliśmy ustawienie, bo on po prostu wszystko zrobił sam. i to jest ta różnica: nie liczy się, ile razy wbiegnie do siatki, tylko ile punktów uratuje bez rozgłosu. a propos tej waszej statystyki o minutach na boisku — no dobrze, Da Costa spędził mniej czasu na parkiecie niż Duda, ale wiesz co? on też nie dostawał szansy, bo przez cały sezon leczył się po tych swoich kontuzjach. a teraz, kiedy jest gotowy, mamy go wsadzać do domu tylko dlatego, że kilka lat temu grałby na pozycji libero, a nie na którejkolwiek innej? no ale zobaczcie, jak wyglądałaby nasza obrona, gdyby Da Costa stał tam, gdzie powinien stać — stabilnie, pewnie, z głową pełną doświadczenia, które sprawia, że przeciwnik nawet nie próbuje uderzać w jego stronę, bo wie, że to strata czasu. i na koniec — facet, który kiedyś zbierał piłki dla seniorów na ul. Dekerta, teraz ma stanąć na parkiecie i pokazać, że lata nie zrobiły z niego żadnego amatora. a wy tu gadacie o kolanach i o „motorówkach” w dupie — serio, ludzie, czasem wystarczy zaufać komuś, kto już kiedyś udowodnił, że umie grać, nawet jak nie wygląda jak dwudziestolatek z Instagrama 😄 no ale zobaczymy, kto jutro będzie miał rację, a kto zjadł zęby na trybunach
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 264 postów 03.08.2026 04:37
Ej, ale się nabzdyczono tymi waszymi „szalonymi młodzieńcami” i „starymi wilkami” — jakbyśmy mieli wybierać między oglądaniem filmu o Rocky’m a czytaniem instrukcji obsługi pralki! 😂 Przecież to nie jest tak, że Da Costa jutro przyjdzie i od razu będzie chodził po parkiecie w wielkim kapeluszu z napisem „34 lata”, a Duda stanie tam w dresie z logo Nike i zrobi wam tam asa, żebyście padli na ziemię z wrażenia. Ja tam w zeszłym tygodniu stałem pod trybunami przy bramce B, kiedy to Duda przed meczem z Jastrzębiem gadał do całego wyjściowego składu, ale nie tak, żeby było słychać przez całą halę — facet mówił cicho, na klęczkach, i akurat widziałem, jak Atanacko kiwał głową jak ten piesek w samochodzie. No ale potem, w drugim secie, kiedy Radomiak walnął takiego asa prosto w twarz Lubońskiego, to Duda dosłownie wyskoczył spod siatki i złapał piłkę, zanim jeszcze dotknęła parkietu. I wiecie co? Facet nawet nie mrugnął, tylko od razu rzucił ją do przyjęcia — a że tamten atak był w sumie martwy, bo Atanacko nie złapał idealnie, to jeszcze Duda wyskoczył i zablokował kolejnego. A Da Costa? No cóż, kiedy wychodził na rozgrzewkę, to miał kolano owinięte jak mumia i chodził jak ten gość, który pierwszy raz wsiadł na narty — ale wiecie co mnie najbardziej zaskoczyło? Facet przez całą rozgrzewkę ćwiczył ustawianie obronne, i to nie te zwyczajne „podchodź, odejdź”, tylko dosłownie pokazywał każdemu, gdzie ma stać, jak przeciwnik będzie uderzał. I to właśnie jest ten element, którego nie dostaniemy od Dudy — bo on wbija się w akcję jak szaleniec, a Da Costa wie, że czasem wystarczy jeden ruch, żeby przeciwnikowi posypały się wszystkie plany. No i jeszcze jedno — widzieliście, jak Radomiak grał z Asseco Resovią w tym sezonie? Oni mają takiego libero, co to wbija się w każdą piłkę jakby to była ostatnia w meczu, ale potem robi taki błąd, że cały kontratak idzie do kosza. I teraz pytanie: komu chcemy powierzyć naszą obronę jutro? Temu, który wbija się w każdą piłkę i czasem ratuje ją cudem, ale też czasem wprowadza chaos, czy temu, który wie, że najlepsza obrona to taka, której przeciwnik nawet nie zauważy? Ja osobiście widzę to tak: jeśli jutro padnie „trzy do dwóch” w czwartym secie, to ja wolę patrzeć na kogoś, kto nie spanikuje i postawi blok tam, gdzie trzeba, niż na kogoś, kto wbiegnie tam i zrobi „cud”, a potem się przewróci, bo nie wytrzyma tempa. Bo w końcu o co chodzi w tym meczu? O to, żeby wygrać, a nie o to, żeby zrobić show dla kamer 😉
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 03.08.2026 04:44
No kurczę, to się tu dzisiaj zebrało prawdziwe siatkarskie niedzielne show, ale nie oszukujmy się — facetów, którzy mają rację, to co najmniej dwóch, a może i trzech. Ja tam stałem wczoraj przed meczem z Jastrzębiem pod halą na Bemowie, bo akurat wracałem z pracy, i akurat podjechał samochód Da Costy — ten sam facet, który w zeszłym roku latał z nami na każdy wyjazd, jakby naprawdę czuł, że to jego ostatnia szansa. Wysiadł, oparł się o maskę, zerknął na halę i powiedział do swojego asystenta: „Dziś obydwaj dostaniemy szansę, niech chłopaki wiedzą, że mają kogo pytać, kiedy będą mieli wątpliwości”. I wiecie co? Facet miał rację — Duda wyszedł w drugim secie i zrobił takiego asa, że przeciwnik nawet nie zdążył zareagować, a Da Costa w trzecim secie wszedł, zrobił trzy bloki z rzędu i jeszcze ustawił Atanacko tak, że ci z Jastrzębia ledwo zipieli. Ale — i tu moje zastrzeżenie — jakby ktoś mi powiedział pół roku temu, że będę stał pod halą i widział, jak Da Costa stawia pierwsze kroki na rozgrzewce w kolanie owiniętym jak mumia, to bym się z tego śmiał, że facet ma nogę z ołowiu. A teraz? Teraz widzę go codziennie na treningach i wiem jedno: facet nieźle się postarał, żeby wrócić do formy, ale jak mu kolano znowu da znać o sobie jutro w meczu, to nie będę się dziwił, jak pójdzie do domu wcześniej. Dlatego mój głos jest taki: stawiam na Dudusia, ale z tym zastrzeżeniem, że jeśli Da Costa jutro wejdzie i zrobi choć połowę tego, co potrafi, to niech diabli wezmą moje przekonanie. Bo w końcu Projekt Warszawa to nie jest klub, który liczy się z kosztami, tylko z wynikami — a na takich meczach jak z Radomiakiem liczy się każdy, kto potrafi zrobić coś więcej niż tylko wbijać się w piłkę jak szalony. I jeszcze jedno — ja w zeszłym tygodniu stałem za ławką rezerwowych podczas meczu z ZAKSA, bo akurat miałem bilet na drugą stronę, i widziałem, jak trenerzy dyskutują przy stole, kogo wsadzić jutro. I wiecie, co im się wymsknęło? Że Da Costa to „ostatni bastion doświadczenia”, a Duda to „ogień walki”. No to pytanie retoryczne: co się bardziej opłaca w meczu, w którym przeciwnik wbija się w nas jak młode wilki? Ogień walki, który czasem spali własną drużynę, czy doświadczenie, które wie, kiedy trzeba się schować i przeczekać? Ja wolę mieć obok siebie kogoś, kto wie, że czasem najlepsza obrona to taka, której przeciwnik nawet nie zauważy — i dlatego jutro stawiam na Da Costę. Ale niech Bóg broni, żeby mi się jutro okazało, że się mylę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 416 postów 03.08.2026 05:01
No dobra, kurczę blade, ależ się tu zrobiło gorąco jak na ostatnim secie finałowego meczu — tyle emocji, tyle faktów, że aż mi się nasuwa pytanie: ile z tych argumentów jutro będzie naprawdę miały znaczenie, kiedy sędzia zagwiżdże pierwsze odbicie? Przede wszystkim, to co widzę, to że obydwaj faceci mają swoje mocne strony, i nie ma sensu ich porównywać jakby to był jakiś wybór między winem a piwem — każdy z nich wnosi coś innego do tej drużyny. Da Costa to taki starszy brat, który wie, jak ustawić grę, żeby przeciwnik nawet nie pomyślał, że może nas zaatakować — facet nie musi wbijać się w każdą piłkę jak szalony, bo on po prostu rozumie siatkówkę od podszewki, i to widać nawet jak stoi na ławce. Z kolei Duda to taki młody wilk, który wbija się w każdą akcję jakby nie miał nic do stracenia, i czasem właśnie dzięki temu ratuje sytuację, której nikt się nie spodziewał — ale też wiecie, że kiedy przeciwnik jest szybszy, to ten jego zapał może przerodzić się w chaos. I co najważniejsze — jutro nie chodzi o to, kto jest lepszy, tylko kto jutro będzie miał lepsze samopoczucie. Bo jakby się głębiej zastanowić, to Da Costa przez cały sezon nie grał regularnie przez te swoje problemy z kolanem, więc jutrzejsze 25 minut dla niego to może być albo powrót do dawnej formy, albo kolejny krok w kierunku „dziadka na ławce”. Z drugiej strony, Duda wbija asy jak popcorn, ale czy ktoś policzył, ile razy przez to wyskakiwał poza boisko na leczenie „mniejszych urazów”? Ja bym powiedział, że jutro nie ma złego wyboru — są tylko dwa różne podejścia do siatkówki, i obydwa mają sens. A tak zupełnie na marginesie — to ja w zeszłym roku stałem za bramką podczas meczu z Asseco Resovią, kiedy to Da Costa wszedł w trzecim secie i zrobił cztery bloki z rzędu. Facet nawet nie oddychał ciężko, tylko poszedł i powiedział do Atanacko: „Teraz ty się nie spiesz, ja już wszystko widzę”. I wiecie co? To właśnie jest ta magia doświadczenia — nie liczy się, jak szybko wbiegasz, tylko jak bardzo jesteś spokojny, kiedy inni tracą głowę. No ale teraz nie chodzi o minione lata, tylko o jutro — i tu naprawdę trudno powiedzieć, który z nich da radę. Ja tam zostawiam sprawę otwartą, bo jakby się nad tym zastanowić, to obydwaj mają szansę wygrać ten mecz dla nas. I właśnie dlatego jutro nie będzie nudno — bo niezależnie od tego, kogo trener wsadzi na boisko, my będziemy mieli swojego bohatera. A może, kto wie, obydwaj naraz? Bo w końcu Projekt Warszawa to nie jest klub, który boi się eksperymentów — to klub, który walczy, i jutro znów to udowodni.
Projekt Warszawa volleyball court
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.