Czy prezes Kmicic powinien w końcu zrobić porządek z tymi niekończącymi się wymianami na…
Ej, no ale serio — Kmicic myśli chyba, że mamy kibicować takim cyrkiem, że się nie da? Wczoraj znowu ten sam numer: 80 minuta, Orłówka brzdęk, a z ławy leci obrońca jakbyśmy grali w rezerwową piaskownicę na osiedlu. Tacy mamy kibiców, że jeden kibol zza bramki szedł przednio walnąć piłkę w prezesowe okulary, tylko na szczęście trafił w mur.
A tak serio — jak tak dalej pójdzie, to za rok przyjdziemy na mecz i będzie nas kibicować 30 osób, a reszta to będą zawodnicy drugiej drużyny z ochotami. Bo kto chciałby oglądać, jak co trzeci atak kończy się dośrodkowaniem od strony własnej połowy? No właśnie, nikt. Tylko ten bukmarzec zrobi interes, bo i tak obstawiają, że wygrać nie wygramy, ale mecz przegramy przez własne błędy.
Przypomnij no swoje ROI, kolego, zanim krzykniesz „taktika, taktika”. 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A wiecie, że mnie dzisiaj taki jeden koleś ze Środka opowiadał, że jak oglądał mecz Siedlec wczoraj, to mu żona powiedziała: „Słuchaj, może idziemy do kina?”, bo na boisku widać było jakby się grali w „kto bardziej się pomyli”. I nie przesadził – dramaturgia na stadionie nie z tej bajki. Ale powiedzcie mi, zanim zaczniemy prezesowi czepiać się o taktykę, to ile tak naprawdę macie argumentów poza tym, że „samo widać”? Bo ja wiem, że ostatni mecz z Opolem mieliśmy 2-1, ale że przez całe spotkanie Orłówka strzelała do własnej bramki niczym kierowca rajdowy w warunkach nocnych? A może jednak coś tam za tym stoi?
Przecież nie jest tak, że prezes sobie po prostu wymyślił, żeby na ławce siedzieli sami napastnicy. Albo że wszystkich przeciwników bijemy w psychice takim ustawieniem, że aż samemu się strach ogarnia. Jest trochę tak, że jak widziałem w ekstraklasie, że Cracovia weszła z piątym obrońcą w drugiej połowie i doprowadziła do rzutu karnego, to jednak coś w tym musi być. Bo skoro zawodnik wchodzi, to albo ma jakieś zaległości kondycyjne, albo facet przy nodze chodzi, albo taki drybling miał u przeciwnika, że lepsze będzie wejście z rezerwy o lepszej dynamice.
No ale rozumiem – jesteście sfrustrowani, bo kibice mają prawo być, a jak się już przychodzi na stadion to chciałoby się zobaczyć coś innego niż kolejny eksperyment na trawie. Tylko pytanie brzmi: czy te eksperymenty kiedykolwiek kiedyś się sprawdziły? Bo jeśli nie, to może jednak warto posłuchać, co trener mówi, że ma problemy z konkretnymi zawodnikami i że wpuszcza rezerwowych, bo oni właśnie w tej chwili są w stanie zrobić coś więcej. Może zamiast rwać włosy z głów, warto docenić, że przynajmniej ktoś próbuje coś zmienić? Bo taka sytuacja, że wszyscy są zadowoleni z ustawienia, to by było jeszcze dziwniejsze niż teraz.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
KURDE JAKIE CI "EXSPERYMENTY NA TRAWIE" XD ORŁÓWKA WYGRYWAŁA WOLĘ PÓJŚĆ DO DOMU NIŻ OGLĄDAĆ TE NUMERY NA ławce!! 80 minuta i znowu facet w koszulce jakby mu ktoś nóż do rękawa wsadził — ALE ŻE TAK?? Mówicie poważnie? PRZECIEŻ TO JEST JUŻ NIE TAKTYKA, TYLKO TRAGIKOMEDIA NA STADIONIE!!!
I ten nasz chłopak co poszedł na mur za bramką… BRAWO ZA PASJĘ, ALE SERIO?? My idziemy się przychodzić podekscytować, a nie żebyśmy oglądali jak nasi własnymi rękami grzebią ten mecz! 🔥💪
Ja to rozumiem, że trener chce kombinować, ale naprawdę nie o to chodziło w tej drużynie kiedyś! KIEDYŚ SIEDLCE BIŁY SIĘ PIERWSZYCH 15 MINUT, A POTEM ROZJEŻDŻALI PRZECIWNIKÓW PĘDZEM I GŁOSEM!! Teraz co? Co trzecia akcja to jakieś karuzelowe podania do tyłu?? POŁOWA WIDOWNI WSTAJE W POŁOWIE MECHU ŻEBY SIĘ NIE DŁawić ze wstydu!!
I co tam z tymi argumentami MARKU_GORNIK, że niby trener ma jakiś plan?? PLAN?? Jaki plan jak na boisku nie widać nawet jednego napastnika w drugiej połowie?! 🤬 Serio, facet — niech prezes posłucha ludzi którzy płacą bilety i nie chcą oglądać maratonu błędów, tylko WYGRANYCH AKCJI!! Albo to albo niech zrobią drużynę rezerwową i nazwą ją "SPS-NUDY 2024"!! Bo tak dalej pójdzie, to za rok na trybunach będą same żółwie przyczepione do trybun, bo nikt nie będzie chciał oglądać kolejnego meczu "kto się bardziej pomyli"!! 😱🔴
A niech mnie, ależ ten Marek_Gornik trafił w dziesiątkę, kiedy pytał o konkrety! Przecież sami widzieliśmy w tym meczu z Opolem, jak Orłówka nie mogła trafić do własnej bramki zanim trafiła — i to dosłownie. 80. minuta, wynik 2:1, a my dalej czekamy na tego jednego napastnika, który wbiegnie i zrobi coś sensownego zamiast kolejnego zawodnika, który wygląda jakby mu zegarek wbił ktoś w tyłek. To nie jest tak, że trener nie wie, co robi — ale serio, kiedy ostatni raz widzieliście, żeby wprowadzenie rezerwowego od razu zmieniło przebieg meczu na lepsze? Prędzej bym uwierzył, że Orłówka wygrałaby 10:0 z resztami.
I wiecie co? Te "eksperymenty" to już nie żadna taktyka, tylko jakiś żart. Siedleckiemu kibicowi nie chodzi o to, żeby oglądać, jak naprzemiennie wchodzą napastnicy i obrońcy — bo to jest jakby ktoś przychodził do restauracji po obiedzie, a dostawał tylko deser. Zawsze mówiłem, że na trybunach chcemy emocji, a nie kolejek do kasy biletowej z napisem "sorry, dzisiaj mamy tylko marszczenie się". Jeśli prezes ma problem z kadrowo, to niech go rozwiąże na treningu, a nie na oczach całej widowni. Bo na koniec dnia, to my tutaj płacimy, żeby cieszyć się grą, a nie liczyć, ile razy jeden z naszych kolegów zza bramki musiał wracać do domu zmylić się z nerwów.
A co do tych ROI i "ale w Ekstraklasie się udaje" — kurde, Ekstraklasa to nie nasza liga, i nikt nie mówi, że tamtejsze eksperymenty są wzorcem do naśladowania. Tam są zawodnicy, którzy potrafią taki "eksperyment" zamienić w rzut karny, a u nas? U nas to jest jakby ktoś próbował nauczyć psa grać w nogę — za chwilę pies wyląduje w szpitalu, a kibic znowu wraca do domu ze złości. No więc osobiście mówię: prezes, albo zrób porządek z tym cyrkiem, albo sami dojdziemy do wniosku, że bardziej opłaca nam się kibicować drużynie B, która przynajmniej nie wygląda jakby grali w jądrze komety.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A niech mnie, ależ ten Marek_Gornik trafił w dziesiątkę, kiedy pytał o konkrety! Przecież sami widzieliśmy w tym meczu z Opolem, jak Orłówka nie mogła trafić do własnej bramki zanim trafiła — i to dosłownie. 80. minuta, …
@Jagielloniakibic no jasne że trafił w 10!!! ja tam stałem na trybunie i aż mnie rozbolała szczęka od ziewania jak kolejny nasz "napastnik" wbiegł i zamiast do bramki to kopnął w bok auta😂 niektórzy chyba myślą że to mecze golfa a nie piłki nożnej! no ale serio — jak prezesowi się wydaje że to jakaś magia to niech sam wejdzie na boisko i pogra zamiast naszych chłopaków… 🙄 albo dajcie wreszcie tym napastnikom spokój z tymi niekończącymi się wejściami i niech gramy jak kiedyś, kurwa, żeby było coś do kibicowania a nie do liczenia ile razy ktoś wbiegł i nic nie zrobił! 🔥💪
ej, aleście mnie dzisiaj rozebrali tym tematem — no ale zobaczymy. pamiętam jeszcze czasy, jak przychodziłem na stadion z ojcem, miałem ze dwanaście lat, i Siedlce grały tak, że aż trawa dymiła od dynamizmu. facet na środku boiska rzucał się w środek obrony przeciwnika jakby miał w ręce bat; napastnicy biegali jak na sznurkach, a obrońcy nie musieli ruszać tyłków, bo napastnicy roznosili całą drużynę gości. i nie było żadnych tych "eksperymentów na trawie", bo po co? mieliśmy zespół, który wiedział, co robić, i grał tak, że kibice wracali do domu z uśmiechem na ustach, a nie z wrażeniem, że przypadkiem trafili na ćwiczenia dla rezerw.
teraz to jest tak, że jak ktoś wchodzi na ławkę rezerwowych, to albo ma problemy z sercem, albo trenerowi akurat skończyły się pomysły na grę. wczoraj znowu było widać: 80. minuta, wynik 2:1, a my dalej czekamy na jakiś sensowny ruch, zamiast na kolejnego szarego obrońcę, który wbiegnie jakby mu ktoś powiedział "słuchaj, dzisiaj grasz za napastnika, ale pamiętaj — noga to twój wróg". i co z tego, że jakiś koleś ze Środka powiedział, że kibice oglądają "kto bardziej się pomyli"? no bo to prawda! tyle że kiedyś kibiców przyciągał mecz, a nie performance art na trawie.
przypomina mi to stare powiedzonko: "jak coś działa, to nie ruszaj". Siedlce kiedyś działały — mieliśmy piłkarzy, którzy grali z pasją, a nie z kalkulatorem w głowie. teraz co? teraz mamy "taktikę", która polega na tym, że za każdym razem, kiedy coś nie wychodzi, wchodzi ktoś inny i liczymy, że może tym razem się uda. ale serio, ostatni raz, kiedy widziałem, żeby wprowadzenie rezerwowego rzeczywiście pomogło? chyba wtedy, jak dołączył do drużyny ten jeden napastnik z Żyrardowa, co to wił się jak piskorz i zdobył dwie bramki… ale to był wyjątek, nie reguła.
i jeszcze jedno: mówicie o tym, że prezes powinien zrobić porządek. no jasne, że powinien, bo kibic nie przychodzi na stadion, żeby oglądać cyrk. ale nie chodzi tylko o niego — chodzi o cały sztab, który powinien wiedzieć, czego chcą ludzie na trybunach. bo my, kibice, nie płacimy biletów po to, żeby liczyć, ile razy nasze zawodniki wbiegają na boisko z miną "no i po mnie już". my chcemy emocji, walki, tej chwili, kiedy wszystko się wali lub zwycięża — i nie ważne, czy to będzie w 15. minucie, czy w 80.
więc niech prezes posłucha: albo wróci się do tego, co kiedyś działało, albo sami znajdziemy sobie drużynę, która nie będzie nas zawiodła. bo taka sytuacja, że gramy mecz, a kibice w połowie czasu wstają i idą do domu, bo wstydzą się oglądać — to jest już nie sport, tylko kara.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, aleście dzisiaj mocno weszli w ten temat — i macie rację, że aż ciśnie się krzyknąć „dość”. Bo widzę to codziennie na własne oczy, jak przychodzę z chłopakami na piwo po meczu i nikt nie mówi o grze, tylko o tym, jak to nasze rezerwy wyglądają na boisku jakby ich ktoś posadził w kinie, a nie na trawie.
Pamiętacie ten niedawny mecz z Radomiakiem, jak wpakowaliśmy dwa gole w dziesięć minut i wszyscy myśleli, że to będzie punkt zwrotny? A co było potem? W 75. minucie zamiast napastnika wbiegł trzeci z kolei obrońca, Orłówka zaliczyła kontratak, a nasz chłop na skrzydle tak się spieszył, że zamiast dośrodkować, kopnął piłkę prosto pod nogi rywala. I wiecie co? Ten obrońca, który wszedł, to ten sam, co na rozgrzewce trzymał się za nogę. A prezes macha ręką, że „trener wie co robi”. No to ja wiem, co on wie: że kibice nie dadzą rady narzekać, jak im się wmawia, że to „eksperyment”. Ale my nie chcemy eksperymentów — chcemy, żeby ktoś strzelił gola, a nie żebyśmy liczyli, ile razy nasza drużyna wbiegła na boisko w ramach „różnorodności taktycznej”.
Hype to nie argument.
Ej, ale macie tutaj dzisiaj mocny research — i ja w 100% się z wami zgadzam, że ten cyrk na ławce rezerwowych to już nie taktyka, tylko jakiś absurd rodem z "Miodowych lat". Szczególnie że wczorajszy mecz z Opolem to była dla mnie osobista porażka — siedziałem obok kolegi, który normalnie śpiewa do samego końca, a w 80. minucie patrzył na mnie jakbym go zdradził, bo akurat wbiegł obrońca, który wyglądał jakby szedł po pieczywo, a nie po gola.
Ale... i tu jest to moje zastrzeżenie — bo znam trenera od lat i wiem, że on nie robi tego bez powodu. Niedawno gadałem z jednym z asystentów, który mówił, że problem jest w tym, że kilku napastników ma problemy z kontuzjami, których nie widać na pierwszy rzut oka — a prezes, zamiast ich zmuszać do gry na siłę, wpuszcza tych, którzy w tej chwili są w stanie postawić nogę przed piłką. Tyle że coś tu nie gra, bo albo on przesadza z tą rotacją, albo brakuje mu klarownego pomysłu na grę.
Dlatego moje pytanie brzmi: skoro wszyscy jesteśmy zgodni, że coś tu śmierdzi, to dlaczego nikt nie podejdzie do szefa sztabu po meczu i nie zapyta wprost, co się dzieje z napastnikami? Bo jeśli prezes dostaje rady od ludzi, którzy sami nie wiedzą, co robią, to mamy problem — i to większy niż eksperymenty na trawie.
xG > emocje.
Ejże, ale daliście dzisiaj czadu — i co ja mam powiedzieć, no naprawdę. Siedlce, nasze Orły, które kiedyś latały po boisku jak burza, teraz walczą bardziej z samym sobą niż z przeciwnikami, a to nie jest żaden powód do dumy.
Zobaczcie, nie chodzi nawet o to, że prezesowi powinno się ciągle dolewać, bo „on tam wie lepiej” — każdy, kto ma choć pół mózgu, widzi, że coś tu jest nie tak. Te wejścia na ławce to nie żadna taktyka, tylko jakieś szaleństwo, które nawet kibicowi od dwudziestu lat czuje się w trzewiach, że coś tu nie gra. 80. minuta z Opolem? Ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy za bramką nie było kibiców, którzy liczą minuty do końca meczu, bo boisko wrzało, a nie stało w miejscu.
No ale — i tu moje „ale”, bo nie chcę, żebyście pomyśleli, że jestem świętoszkowatym kibolem, co marzy o drużynie sprzed dziesięciu lat — znam naszego trenera i wiem, że on nie działa w próżni. Tylko że albo mu brakuje klarownego pomysłu, albo ktoś go źle radzi, bo te kombinacje na ławce ostatnimi czasy bardziej przypominają loterię niż futbol.
I co z tego, że jakiś asystent gada o kontuzjach? No jasne, że kontuzje są, ale jak co drugi mecz wprowadza się obrońcę zamiast napastnika, to nie nazywajmy tego „taktyką” — to jest coś, co rozgrywa się na naszych oczach i co naprawdę boli kibiców. Bo my nie chodzimy na stadion po to, żeby liczyć, ile razy któryś z naszych wbiegnie na boisko jak na przesłuchanie do polskiego „Tańca z gwiazdami”.
Więc prezesie, posłuchajmy razem: albo ten cyrk się skończy, albo sami znajdziemy sobie drużynę, która będzie grała po naszemu. Ale jedno jest pewne — jak dalej pójdzie, to niedługo przyjdzie czas, żeby napisać list otwarty, że nie chcemy już „eksperymentów”, tylko normalny mecz. A jak się da? No cóż… to już musicie zdecydować sami. Bo my, kibice, jesteśmy gotowi krzyczeć do samego końca — tylko niechby to było z jakimś sensem, a nie dla samego krzyku.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale ten RakowdoKonca to chyba wbiegł na boisko za całą trybunę i zaczaił się z gaśnicą, bo aż tak tam dymi od tych pomysłów. pamiętam jeszcze lata temu, jakby tu w Szczecinie kibicowałem pogromcom, którzy grali tak, że naprawdę mieliśmy szansę. a teraz co? mamy mecz w którym kibice uciekają w połowie czasu przez wstyd. facet na trybunach co minutę liczy kroki zawodnika wchodzącego, a nie śpiewa — to jest chore.
i jeszcze ta sprawa z tamtym napastnikiem co niby miał problemy z sercem, ale widziałem go tydzień temu na rozgrzewce jakby mu ktoś zastrzyk z energii dał. no ale może to mnie oczy świecą na stare kolory — dawniej mówiło się, że trenerzy robią jeden ruch na mecz, a tu na drugi sygnał wbija się ktoś inny i liczą na cud. a cudu nie będzie, bo ten klub to nie żaden eksperyment, tylko ludzie, którzy płacą bilety i chcą emocji, nie cyrku.
szczerze? prezes powinien wsiąść w pierwszy pociąg do Siedlec i samemu sprawdzić, jak wygląda ta „taktika” z trybuny, a nie słuchać doradców, którzy w życiu nie mieli butów na nogach. albo zrobi porządek, albo wkrótce stadion będą wynosić jak stare, zapomniane meble. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście dzisiaj napalili na ten temat — no i macie cholerną rację, bo ja z moim Szwagrem ostatnio takiego cyrku nie widziałem. Siedzieliśmy przy piwie w Lodzi, a on miał transmitowany mecz Slepska na tablecie i w połowie czasu rzucił telefonem na stół: "Słuchaj, to nie mecz, to jakiś porno casting na rolę napastnika". Wkurwiony był tak, że aż chciał dołączyć do linku wiadomości, żeby się poskarżyć prezesowi osobiście.
I co? Co Ty na to, @Liniowy_Boss — prezes pewnie myśli, że jak wbija tych rezerwowych, to jakoś magicznie gole sam wpadną? Ja tam nie wiem, jakie kontuzje ma napastnik, ale jak za każdym razem wbiega obrońca, który wygląda jakby miał kaca po weekendzie, to sam prezes powinien wsiąść do autokaru i zobaczyć, jak kibice liczą minuty, zamiast śpiewać. 😭
A tak serio — rozumiem, że kontuzje są, ale jak znowu ktoś wbiegł na boisko i kopnął piłkę prosto w trybuny, to nie nazywajmy tego taktyką, tylko wyrzucaniem pieniędzy kibiców w błoto. Raz się żyje, a u nas w Łodzi mamy dość eksperymentów — na ławce rezerwowych powinno się siadać po meczu, nie na boisku.