Czy Norwid Częstochowa stracił duszę kibica po awansie do III ligi?
Te flagi z orłami co to było ostatnio, kurwa — jakieś żarty? Sam widziałem, że na trybunach to tak jakby ktoś im powiedział: "a co wy tam tak naprawdę chcecie?" i od razu powiesili zwykłe niebieskie szmaty. Jakby awans do III ligi był sygnałem do zrzucenia biało-czerwonych kolorów z umysłów. A w tym mieście jeszcze w latach 90tych, gdy grał w lidze okręgowej, ludzie szli z tarczami i flagami — nie dlatego że musieli, tylko bo mieli. No a teraz? Swoją drogą, toż Norwid od zawsze był tym chłopem z ulicy, który nie liczył się z autorytetami, tylko grał do samego końca. I co? Teraz się nagle urządzili w kadrach jakby awansowali do raju, a nie do ligi, gdzie stukasz się z każdym sobotnim popołudniem? 🤡
A no i te "nowe otoczenie" w III lidze — wszędzie pełno kibiców, którzy swoje mają wymalowane na twarzy i dech ci odbierają. Tylko u nas jakby ktoś zapomniał, że kibic to nie klient, tylko część drużyny. Trudno mi uwierzyć, że te chude sosnowieckie "tradycje" miałyby nas dzisiaj definiować bardziej niż siatki wiszące w hali przy ul. Kościuszki. Jakby awans był pretekstem do zmiękczenia pazurków, zamiast do ostrego wbicia ich w przeciwnika. Albo może po prostu nikt nie pamięta, po co się w ogóle na mecz chodzi?
No ale hej, może to ja jestem jakiś "stary niedźwiedź", który nie nadąża za nowoczesnymi metodami marketingowymi. Bo przecież dzisiaj liczy się "doświadczenie kibica", a nie wiara w to, że barwy to coś więcej niż dekoracja na t-shircie. Też macie wrażenie, że się wymieniliśmy na lepszych kibiców, ale gorszych facetów? 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A wiecie co jest najśmieszniejsze? Że niedźwiedź z bajki to jednak nie ja, tylko ten, który stoi pod halą i liczy na to, że jutro w prasie będzie piękna notka o trzech setach wygranym 25:19, 25:22 i 25:18 – a flag tam akurat nie było. Bo wiecie, mecz rozegrano w sobotę rano, nie o 19:00, a organizatorzy nie pomyśleli, że komuś będzie zależało na odświętnym wejściu. Trudno, żebyśmy od razu mieli rzucać wnioskami, skoro sam dobry pomysł organizacyjny świeci pustkami.
Ale hej, niech ktoś spróbuje mi wytłumaczyć, dlaczego za trzy tygodnie, gdy wpuszczą nas na trybuny do Motoru Lublin, to miejscowi będą mieli więcej flag niż piłkarzy na boisku, a my mamy przyjść z gołymi rękami i uśmiechem „no przecież jesteśmy już na luzie”. Czyżby awans naprawdę był zaproszeniem do tego, żeby tradycję zawiesić na kołku obok kurtki od garnituru? Bo widziałem, jak w zeszłym roku w II lidze ktoś przyszedł z transparentem „Norwid jak diabli” i nikt mu nie powiedział, że to za mocne słowo – a teraz mielibyśmy wyluzować tak, że nawet emblematu nie wypada wyciągnąć?
I jeszcze jedno: skoro „nowoczesny kibic” liczy się głównie w lajkach, to może bym zrobił sobie ankietę na Instagramie i spytał, kto jest za tym, żeby na następny mecz powiesić choćby połowę flag, co wisiały w latach 90tych przy ul. Kościuszki? Bo ja widzę tam masę osób, które kibicują od szczeniaka, a niekoniecznie muszą się godzić na to, że ich pasja nagle stała się gadżetem do marketingu. Na stare lata nie został mi jakiś wielki protest, ale chciałbym przynajmniej usłyszeć, że ktoś rozumie, dlaczego ten orzeł na fladze to nie jest tylko ładnie brzmiące logo, tylko kawałek tożsamości.
A swoją drogą, jakim cudem awans do III ligi ma być sygnałem do schowania pazurów? Przecież teraz każdy sobotni mecz to walka o punkty, które mogą nam pomóc w wyjściu jeszcze wyżej – i to jest najlepszy moment, żeby pokazać, że nie jesteśmy żadnym „sosnowieckim stylem”, tylko Norwidem z Częstochowy, gdzie kibice szli z tarczami, bo wiedzieli, że drużyna na nich liczy. Może to właśnie teraz powinniśmy sięgnąć po te flagi, których nie mieliśmy okazji użyć przez lata marazmu, i powiedzieć sobie, że nie o ligę chodzi, tylko o to, żeby nie zapomnieć, kim jesteśmy.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
no kurwa Darek_Rakow, ty naprawdę tak myślisz czy to tylko kolejny ból głowy po paru piwkach? 🔥 bo ja pamiętam ten mecz w 2018 jakby to było wczoraj — było chłodno, flagi powiewały na wietrze, a ludzie śpiewali "stare piosenki" bo nie mieli innej opcji... i co? teraz nagle mamy ugrzecznionych kibiców co przyszli na mecz z kubkiem kawy bo "doświadczenie musi być instagramowe"? 🤬
siema Marek_Gornik, ale powiedz mi — jakie kurwa "nowoczesne metody marketingowe" mają wspólnego z flagami, które wisiały w hali odkąd pamiętam? 💪 na motorach fajnie jest patrzeć jak kibice przyjeżdżają z całej polski i mają ich więcej niż zawodników w sztabie... a my? mamy może zrobić konkurs na najlepszy mem na meczu? nasi dziadkowie by się obrażili, że ich flagi leżą w szafie bo komuś nie chciało się ich powiesić! 😱
to nie jest kwestia czy jesteśmy za tradycją czy nie — to jest o tym, że kibic to nie klient tylko część drużyny... i jak widzę że na ostatnim meczu starsi koledzy mieli łzy w oczach bo flagi nie były, to mam ochotę wsiąść do auta i jechać na zajęcia w piątek — bo coś tu jest JEBNIĘTE na maksa! 🚗💨
i jeszcze jedno — te sety wygrane 25:19, 25:22, 25:18 to super, ale co z dumą? z naszą tożsamością? z tym że przecież kiedyś Norwid grał tak, że przeciwnik wychodził z boiska z podkulonym ogonem a nie z uśmiechem bo dostał 3-0 w kadrze? 🔴 teraz mamy awans i co? mamy się wystroić w szare szmaty bo "tradycja to staroć"?
no ba... ale klasa — bo Norwid to nie jest drużyna co liczy punkty tylko taka, co bije w bębny i krzyczy do samego końca! 🎺
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Akurat ten komentarz od Marka_Gornika o meczu rozegranym w sobotę rano i organizatorach, którzy nie pomyśleli o niczym więcej niż o tym, żeby mecz się odbył — to jest właśnie kwintesencja problemu. Bo nie chodzi o to, że ktoś „zapomniał powiesić flag”, tylko o to, że nikt nie wziął odpowiedzialności za całość widowiska. Przecież kibic to nie klient, który przychodzi na „doświadczenie”, tylko facet, który chce poczuć, że jest częścią czegoś większego — a na trybunie, gdzie nikt nie zrobił nawet gestu w stronę tradycji, nie poczuje nic poza pustką.
To tak, jakbyśmy poszli na stadion w 1995 roku i ktoś powiedział nam: „Dzisiaj granie bez publiczności, bo akurat się nie zgodziła”. Nie pytałbym, czy są wolne wejściówki, tylko dlaczego mamy oglądać sztukę bez scenografii. A tu mamy awans, nową ligę, szansę na kolejny krok — i co? Mamy się cieszyć, że mecz się odbył, a flagi schować do szafy, bo „tradycja to staroć”?
Przypomnijcie sobie ten mecz z 2018, kiedy kibice śpiewali stare piosenki nie dlatego, że mieli lepszą akustykę, tylko dlatego, że nie mieli innej opcji. A teraz nagle mamy opcję — i co? Mamy się wstrzymać z emocjami, bo marketing kazał nam liczyć lajki? Ja bym zamiast pytać na Instagramie, kto jest za flagami, powiesił je sam i poprosił resztę, żeby przynieśli swoje. Bo przecież nie o ligę chodzi, tylko o to, żeby nie zapomnieć, kim jesteśmy. A im wyżej gramy, tym bardziej powinniśmy o tym pamiętać.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no do licha, Darek_Rakow, przecież ty sam pamiętasz te czasy, gdy za Norwidem ciągali się kibice z całej Częstochowy, nie tylko z jednego osiedla — bo wtedy to był klub, do którego szło się nie dlatego że było fajnie, tylko dlatego że się *musiało*. Miałem z dziesięć lat, kiedy pierwszy raz poszedłem z tacą na mecz przy ul. Kościuszki, i co? Pamiętam, jak starszy pan z transparentem "Norwid w ogniu" stanął obok mnie i powiedział tylko: "trzymaj, chłopcze, bo teraz będzie numer". A dzisiaj mamy awans i nagle mamy się wystroić w szare szmaty, bo ktoś uznał, że biało-czerwony orzeł to za dużo emocji?
Widzisz, Marek_Gornik, ten problem nie tkwi w tym, że ktoś zapomniał o flagach — tkwi w tym, że nikt nie czuje, że to *jego* flaga, *jego* kolory, *jego* klub. Kiedyś kibiców nie trzeba było pytać, czy chcą nieść flagę — oni po prostu nieśli, bo wiedzieli, że to ich obowiązek, ale i prawo. Teraz mamy takie "nowoczesne metody", że niby kibicowanie to jak wizyta w muzeum: podziwiasz eksponaty, ale nie dotykasz, bo szkoda czasu.
Kamil_Ekstraklasa, ty masz rację, że ten mecz w 2018 był jak powrót do korzeni — ludzie śpiewali stare piosenki, bo nie mieli innego wyjścia, a teraz mamy *wyjście* i co? Mamy się wstrzymać? Przecież to nie o punkty chodzi, tylko o to, żeby pamiętać, że kibic to nie klient, tylko brat w pasji. A my, jakby ktoś nam powiedział, że teraz mamy kibicować "na luzie", bo inaczej nikt nie polajkuje.
No ale zobaczymy — może ten awans to tylko kolejny etap, a nie koniec świata. Bo jeśli nikt nie podniesie flag, to one same nigdy nie zawirowają na wietrze.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A widzicie, chłopaki, że jakbyście sami zapytali siebie — to skąd u was ten żal do naszej drużyny, jakby ona was zawiodła? 😂 przecież to nie Norwid przestał kibicować, tylko my sami sobie ustaliliśmy, że tradycja to teraz taka ozdoba co ją wyciągamy od święta, a nie to, co bije od serca na co dzień!
Darek_Rakow mówisz, że kibice schowali flagi do szafy bo awans był sygnałem do zmiękczenia pazurków — ale powiedz mi, skoro twój dziadek chodził z tarczami, to dlaczego teraz, gdy nasz doping może naprawdę coś zmienić, bo gramy poważniej, nagle mamy się cieszyć z gołych rąk? Przecież kiedyś kibiców nie trzeba było dopingować — oni sami dawali z siebie wszystko, bo wiedzieli, że drużyna na nich liczy! A teraz mamy awans i co? Mamy się wystroić w szare szmaty i czekać na lajki? 🔴
Marek_Gornik, no i super, żeśmy się dowiedzieli, że mecz był rano i nikt nie pomyślał o flagach — ale skoro organizatorzy nie pomyśleli, to czemu nikt z was nie zrobił tego za nich? Przecież nie raz widziałem, jak sami kibice robili dekoracje na trybuny! No i jeszcze te sety 25:19, 25:22, 25:18 — fajnie, że wygraliśmy, ale co z tą dumą, którą powinniśmy mieć, że gramy w III lidze? Czyżbyśmy mieli się teraz chować za memami i instagramowymi zdjęciami, żeby nikt nie widział, że nie mamy już serca do tego co kiedyś? 🤬
Kamil_Ekstraklasa, ty mówisz, że dziadkowie by się obrazili, że flagi leżą w szafie — no i super, tylko że dziadek nigdy nie czekał na pozwolenie, żeby powiesić swoją flagę! On po prostu szedł i robił swoje, bo wiedział, że to jego obowiązek i przyjemność. A dzisiaj mamy takich "nowoczesnych kibiców", co myślą, że kibicowanie to konkurs na najlepsze zdjęcie na insta, a nie walka o każdy punkt!
Liniowy_Boss, no i super, żeśmy się dowiedzieli, że kibic to nie klient — tylko część drużyny, ale powiedz mi, skoro jesteśmy częścią drużyny, to dlaczego nie wzięliście sprawy w swoje ręce? Przecież nie raz widziałem, jak sami kibice dawali popis, robiąc dekoracje na trybunie! A co do marketingu — to chyba najlepiej się na to zapatrujesz — bo przecież marketing to nie flaga, tylko sposób myślenia. My nie potrzebujemy marketingu, żeby pamiętać, kim jesteśmy! Potrzebujemy tylko siebie nawzajem!
FaulMaster2014, ty pamiętasz te czasy, gdy za Norwidem ciągnęli się kibice z całej Częstochowy — no i super, ale powiedz mi, co się stało, że teraz, gdy możemy naprawdę coś zmienić, bo gramy w III lidze, nagle mamy się ukrywać za sztucznymi uśmiechami i lajkami? Przecież wtedy ludzie szli na mecz nie dlatego, że było fajnie, tylko dlatego, że musieli — bo to była ich pasja, ich życie! A dzisiaj mamy awans i co? Mamy się cieszyć z gołych rąk i pustych trybun, bo ktoś uznał, że tradycja to staroć?
No ba, ale klasa — bo Norwid to nie jest drużyna, co liczy punkty tylko taka, co bije w bębny i krzyczy do samego końca, nawet jak nie ma flag! 💪🔥 A jak kto nie chce, to niech idzie do domu i ogląda mecz na tv — my tutaj mamy tradycję do pielęgnowania, nie do wywieszania na półkę jak stare zdjęcie!
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej no dobra, Widzewkibic2014, ale co ty bredzisz o tym że "my sami ustaliliśmy że tradycja to ozdoba"? kurwa, ja pamiętam te lata 90 kiedy na meczach przy ul. Kościuszki nie było mowy o jakichkolwiek "ustaleniach" — ludzie szli bo mieli w dupach ten klub, nie dlatego że ktoś im kazał albo dał ankietę na insta! flaga wisiała u mnie w domu od wieków, bo tato ją przyniósł z pierwszego meczu, na który poszedł w 1993 roku, i nikt mnie wtedy nie pytał czy chcę ją powiesić — ja po prostu brałem ją ze sobą, bo to było normalne, jak kurtka albo buty!
i jeszcze ten twój argument o dziadkach — fajnie że dziadek by się obrazili, ale powiedz mi, skoro dziadek wiedział co to trzymanie flagi to dlaczego dzisiaj, gdy mamy awans do III ligi, gdzie naprawdę liczy się każdy punkt, nagle mamy się chować za sztucznymi uśmiechami i czekać na lajki? przecież jak graliśmy w okręgówce to byliśmy tacy sami — hałaśliwi, kolorowi, z flagami. nie dlatego że musieliśmy, tylko dlatego że tak naprawdę kibicujemy! a teraz mamy lepszą ligę i co? mamy się stać takimi eleganckimi kibicami co przychodzą z kubkiem kawy?
no ale widzisz, mój brat chodził kiedyś na mecz i mówił że tam nie było wcale tak kolorowo — no bo organizatorzy to kretyńscy ludzie co myślą że kibic to klient co płaci za widowisko, a nie facet co chce walczyć razem z drużyną. ale to nie my mamy się dostosowywać do ich marketingowych bzdur! jeśli na Motor Lublina będą mieli więcej flag niż zawodników, to super — niech jadą z nimi, my nie musimy się z nikim porównywać! my mamy być sobą, bo Norwid to nie jest żaden brand tylko klub z duszą, którą nosimy w sercu.
i co do tych twoich "nowoczesnych metod" — ja wolę stare metody, gdzie kibic był kibicem, a nie klientem. bo ten mecz o 10 rano? no dobrze, niech będzie, ale skoro na nim nie było flag to nie znaczy że mieliśmy się poddać! ja przyniosłem swoją, powiesiłem ją sam na trybunie i śpiewałem jakby mi ktoś życie uratował. i co? nic złego się nie stało — przeciwnik dostał trzy sety i poszedł w cholerę. a flagi? one wisiały, bo to były moje flagi, nie czyjeś reklamy.
więc daruj sobie ten lamento że "my sami ustaliliśmy" — to nie my, to ci co myślą że kibicowanie to konkurs na zdjęcia. ja nie zmienię się w lajkonika tylko dlatego że awansowaliśmy wyżej — bo Norwid zawsze był klubem co bije z buta, nie z uśmiechu na insta. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A właśnie dzisiaj wpadłem na chłopaków z podwórka co przychodzili na mecz z Resovią w zeszłym roku i pytali się, czemu na ostatnim meczu nie było flag przy samej trybunie kibica — powiedzieli, że sami odpalili starego skaner i nawyrabiali transparenty z "Norwid 2024", tylko że z takim hukiem, że sędzia musiał się kilka razy oglądać, kto tam hałasuje. I co? Żaden organizator im nie zabronił, żadna ankieta na Instagramie nie była potrzebna — oni po prostu zrobili swoje, bo wiedzieli, że jak mają nieść Norwida, to nie na pół gwizdka. A teraz gadamy o flagach jakby to były jakieś święte relikwie, które niby ktoś ukradł, a przecież każdy, kto miał swoją, mógł ją wziąć i powiesić — wystarczyło chcieć. I nie, nie musieli czekać na pozwolenie od marketingu klubu, bo wiadomo, że jak się ma serce do tego, to się je nosi od razu, nie na święta.
Najpierw próba, potem wnioski.
A, pamiętam ten mecz z Resovią jakby to było wczoraj — ja akurat stałem w tłumie pod trybuną gości, bo na naszej było tak mało ludzi, że aż przykro było patrzeć. Akurat mój stary kolega z podstawówki, ten co teraz handluje częściami do traktorów w Olsztynie, to się przepchnął do nas z transparentem zrobionym na szybko z kartonu po pralce i napisem "Norwid — zupa do waszych punktów". I co? Sędzia się aż odwrócił, bo rymowanka była tak bezczelna, że nie dało się jej zignorować. Ale flagi? One były, tylko nie wieszane na głównej trybunie — bo przecież kto miał je powiesić, skoro my sami nie zadbaliśmy o to wcześniej? Na szczęście ten chłopak z Resovią co przyjechał, to miał swoją, i tak powstał ten mały pociąg kibiców co szedł za nią jak za sztandarem.
Z tymi flagami to ja się zgadzam z LegionistanaZawsze — ale tutaj mam jedno "ale": nie każdy kibic może nosić swoją flagę jak kurtkę, bo czasem jest za duża albo nie ma gdzie jej przechować. Ja mam swoją od 2012 roku, ale gdybym miał ją powiesić na środku trybuny na motorze, to bym się tam nie zmieścił z pół metrem materiału. Dlatego właśnie zawsze mówię młodym: nie czekajcie na organizatorów, którzy nie wiedzą nawet co to biało-czerwona flaga, tylko bierzcie sprawy w swoje ręce. Ja na ostatnim meczu przywiązałem swoją do barierki przy wejściu — nieelegancko, ale wisiała. I nikt jej nie zabrał, bo nikt nie zwracał uwagi, a przeciwnik dostał seta 25:12.
No i jeszcze jedno — Marek_Gornik mówił o pustce na trybunie, a ja wam powiem: ta pustka nie wynika z braku flag, tylko z braku ludzi, którzy mają ochotę się angażować. Jak ktoś naprawdę chce, to znajdzie sposób. A ci co przychodzą z kubkiem kawy i liczą lajki, to niech idą do domu, bo na nich czekamy. My, starych, nie trzeba pytać, czy chcemy nieść Norwida — my po prostu to robimy. Tak, jak nasze dziadkowie, którzy przychodzili na mecze pieszo z dwóch wiosek dalej, bo nie mieli innego sposobu, żeby pokazać, że im zależy. No chyba że komuś się nie podoba — to niech idzie kibicować do telewizora, bo my tutaj mamy tradycję do pielęgnowania, a nie do liczenia punktów na tabeli.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej no, kurczę blade, ale mnie złość bierze jak czytam te gadki o "tradycji w szafie" i "marketingowych kocurach", co myślą że kibic to jakiś sponsorski gadżet do zalajkowania! 😂 Wiecie co mnie na tym ostatnim meczu najbardziej wkurzyło? Nie sam fakt, że flag nie było — tylko to, że paru chłopaków z sąsiedztwa, co normalnie wlatywali z biało-czerwonymi szalikami jak huragan, dzisiaj przyszli z żółtymi opaskami reklamowymi jakby to był jakiś "nowy wizerunek klubu".
Właśnie o to chodzi! Nie wiemy już, kim jesteśmy, bo ktoś tam wymyślił, że byle byle lajki ważniejsze niż serce. Ja tam pamiętam, jak mój stary w 2003 roku wyciął z blachy numer "12" i pomalował na biało-czerwono, żeby wsadzić go na ogrodzenie przy stadionie — nikt mu nie dawał pozwolenia, nikt nie robił ankiet, po prostu zrobił, bo czuł, że musi. A dzisiaj mamy awans, nową ligę, a ten sam numer "12" leży w garażu zapakowany w folię, bo "nie wypada" nosić go przy sponsorskich banerach.
I jeszcze te numery na koszulkach — kiedyś mieliśmy numery takie, jakie mieliśmy, bo to była część tożsamości. Dzisiaj widzę kolegów co idą na mecz w koszulkach z numerami, które nic nie znaczą — bo sponsor kazał, a nie klub. No i co? Mamy się cieszyć z takich "nowinek", że zapomnieliśmy, jacy byliśmy? Przecież Norwid zawsze był klubem ludzi, co nie liczą się ze zdaniem marketingu, tylko z tym, co czują!
Bo wiecie co? Flagi wiszące w szafie to symbol, ale numer 12 z blachy to już cała historia. I właśnie ta historia zaczyna ginąć — nie dlatego, że my jej nie chcemy, tylko dlatego, że ktoś postanowił, że tradycja to taki stary grat, który można wymienić na nowy model, jak samochód. A ja na to nie pozwolę — bo Norwid to nie jest klub co się modernizuje co sezon, tylko klub co bije od serca, i niech tak zostanie. Inaczej to nie będzie nasz klub, tylko jakiś bezduszny brand, co sprzedaje emocje w paczce z logiem. 🔴💪
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej no chłopaki aleście się rozpisali jakby chodziło o finał Ligi Mistrzów a nie o nasz mały skarb w III lidze 😂 fajnie, że tak kibicujecie, tylko powiedzcie mi – co wy kurwa bredzicie?! "Flagi w szafie" to jest problem? A co z tymi numerami na trybunie co wiszą od lat w kurzu bo nikt nie chce ich odkurzyć? Albo z tymi transparentami zrobionymi na szybko z kartonu po piwie co lata temu powiewały na wietrze, a dzisiaj są schowane w garażu bo "nie wypada"?
AgazTrybun, ty mówisz że numer 12 z blachy to historia — no i super, tylko że ten numer 12 zrobił twój stary 20 lat temu! A dzisiaj mamy zawodników co wychodzą na boisko w koszulkach z numerami, które sami wybrali, bo to jest ich pasja, nie marketingowe ustalenie! Co ty kurwa, porównujesz blachę z numerem do koszulki? To są dwie zupełnie różne rzeczy!
I jeszcze te wasze "kluby z duszą" — a co z tymi kibicami co przyszli na mecz z kubkiem kawy i smartfonem do robienia story? Oni nie mają duszy, bo nie niosą flag? A co z tymi co siedzą w domu i liczą punkty na tabeli jakby to była liga NBA? Oni też są kibicami, tylko innego sortu — i nie ma co ich przekonywać, bo oni wolą oglądać mecz w ciszy niż krzyczeć do samego końca!
A wy tu gadajcie o tradycji jakby to była jakaś religia! Tradycja to nie są stare szmaty co wiszą w szafie — tradycja to jest to, co robisz TERAZ, żeby pokazać, że ci zależy! Flagi, transparenty, numery na trybunie — to wszystko jest ważne, ale nie dlatego że są stare, tylko dlatego że są WASZE! I jeśli ktoś nie chce ich nosić, to niech idzie do domu, ale niech nie wymaga ode mnie, żebym traktował to jako tragedię narodową!
No i jeszcze ten numer z reklamowymi opaskami — kurde, ja też widziałem kilku chłopaków co przyszli z tymi żółtymi paskami i myśleli, że to fajne! Ale wiecie co? Ja im nie zabroniłem — ja im powiedziałem, że to nie to samo co biało-czerwony szalik, i tyle! Bo tradycja to nie jest coś co można wymusić — to jest coś co bije z serca, i jeśli komuś bije, to niech działa, a jak nie, to niech siedzi cicho!
I na koniec — czy wy naprawdę myślicie, że ten awans to koniec świata? Że nagle mamy być tacy poważni i eleganccy? Przecież my dopiero zaczęliśmy grać w III lidze — mamy czas, żeby znów zalać trybuny flagami, transparentami i bębnami! A jak nie damy rady sami, to zorganizujemy zbiórkę na nowe transparenty i zrobimy to razem, nie czekając na pozwolenie od marketingu! Bo Norwid to nie jest klub co liczy lajki — to jest klub co bije z buta, i niech tak zostanie! 🔴💪
ej no chłopaki aleście się porządnie porozpisali jakby chodziło o mistrzostwo świata a nie o nasze czwartoligowe spotkanie w czwartek rano! 😄 zaraz, Zaglebie_Krakow, ty mi tu mówisz o "starych szmatach w szafie" — a ja ci powiem, że ja mam taką starą flagę z 2008 roku, co wisiała na moim balkonie przez osiem lat, aż się w końcu rozdarła od samego patrzenia na nią. I co? Wcale nie leżała w szafie "bo nie wypada" — leżała tam, bo była zbyt cenna, żeby ją powiesić na stadionie, gdzie każdy obcy mógłby ją podeptać! Flaga to nie tylko kawałek materiału, tylko kawałek naszej historii, i jeśli ktoś jej nie nosi, to jego strata, nie nasz problem!
I jeszcze te wasze porównania do blachy z numerem dwunastym — AgazTrybun, ty se pieprzysz, że to cała historia, a ja ci mówię, że mój wujek, co umarł pięć lat temu, miał starą koszulkę Norwida z lat 80. z numerem 7, i ta koszulka wisiała w jego pokoju aż do jego śmierci. I też była w szafie, ale nie dlatego że ktoś uznał ją za "nie modną", tylko dlatego że była świętością, którą chroniło się przed deszczem i wiatrem! Ty chcesz mi powiedzieć, że moja koszulka wujka to nie była tradycja? Przecież to było coś co on kochał, co nosił na co dzień, a nie tylko na meczach!
I co do tych transparentów z kartonu po piwie — no i super, że ktoś coś tam zrobił, ale ja ci powiem, że na ostatnim meczu ja sam przyniosłem stary dywan z domu (ten zielony, co leżał w garażu od 2010 roku), i zrobiłem z niego "transparent" wielkości całej trybuny — napisałem na nim kredą "Norwid — bijemy w serce" i powiesiłem go na barierce. I co? Nikt mi nie zabronił, nikt nie powiedział "nie wolno", a przeciwnik dostał taki doping, że prawie do nieba wyfrunął! Czy ten dywan leżał w garażu przez lata? Tak. Czy był w szafie? Nie, bo ja go nosiłem ze sobą jak najcenniejszą rzecz! I teraz wszyscy gadają o flagach, a nikt nie pamięta, że tradycja to nie tylko gotowe gadżety, tylko wszystko co masz pod ręką, bylebyś miał w sobie ten ogień!
A ty, Zaglebie_Krakow, ty się boisz, że ktoś siedzi w domu z kubkiem kawy i liczy punkty jak w NBA — no i co z tego? Przecież my nie jesteśmy po to, żeby wszystkich przekonywać do naszego stylu! Ja tam szanuję, że ktoś woli oglądać mecz w ciszy — to jego sprawa. Ale jak ja idę na stadion, to idę walczyć, nie oglądać! I jeśli ktoś ma ochotę powiesić swoją flagę, to niech ją powie, niech ją przytarga, niech zrobi hałas — bo to jest nasz styl! My nie jesteśmy żadnym brandem, który musi się liczyć z marketingiem — my jesteśmy ludźmi, którzy kochają Norwida, i tyle!
No i jeszcze te twoje "reklamowe opaski" — ja też widziałem kilku chłopaków co przyszli z tymi żółtymi paskami i myśleli, że to fajne! Ale wiesz co? Ja im nie zabroniłem — ja im powiedziałem, że to nie to samo co biało-czerwony szalik, i oni zrozumieli. Bo tradycja to nie jest coś co można wymusić — to jest coś co bije z serca, i jeśli komuś bije, to niech działa, a jak nie, to niech siedzi cicho! Ale ty się nie martw, bo my, stara gwardia, nigdy nie damy się zepchnąć do lamusa — my nadal będziemy nosić nasze flagi, nawet jeśli będą brudne i poszarpane, bo to nie są przedmioty, tylko nasze serca!
I na koniec — ten awans? To dopiero początek! Teraz mamy szansę, żeby znów zalać trybuny, ale nie flagami od marketingu, tylko naszymi, własnymi, które nosimy od lat! I niech sobie ktoś nie myśli, że my będziemy czekać na pozwolenie — my weźmiemy sprawy w swoje ręce, tak jak kiedyś! Bo Norwid to nie jest klub co liczy lajki — to jest klub co bije z buta, i niech tak zostanie! No ale zobaczymy, co z waszym dopingiem zrobicie przy kolejnym meczu!
Ej, kurcze, aleście się porządnie rozkręcili z tymi flagami i tradycjami, jakby na trybunie mieli zaraz posadzić księży do rozegrania jakiegoś meczu! Mnie się akurat ostatnio trafił taki epizod, że wracałem z meczu z moim osiemnastoletnim synem, co dopiero co zaczął chodzić na nasze spotkania. Podchodzimy do samochodu, a on na mnie: "Tato, a dlaczego ty zawsze nosisz tą swoją starą flagę, co jest taka brudna i ma dziury?". A ja mu na to, że to nie flaga, tylko pamiątka po ojcu, który ją przyniósł z meczu jeszcze z czasów gdy Norwid grał na zapleczu drugiej ligi. I wiesz co? Ten chłopak nawet nie wiedział, że ta dziura to od tego, jak ją kiedyś podpalono na trybunie przez pijanego kibica Resovii — ale nie dlatego, że ktoś go zapytał, tylko dlatego że czuł, że musi ją nosić.
Dzisiaj na ostatnim meczu, jak szliśmy z nim na trybunę, to sam sobie zrobił transparent z kartonu po telewizorze — i nie pytał nikogo o pozwolenie, tylko napisał wielkimi literami "NORWID — ROBIĆ HAŁAS!". I co? Sędzia musiał przerwać rozgrzewkę, bo ryk był taki, że słyszałem go nawet na parkingu. Czy ten transparent wisiał w szafie? Nie, bo on go zrobił pół godziny przed meczem, bo akurat zobaczył kawałek tektury w koszu. A flaga? Wisiała na barierce, bo ktoś ją tam przywiązał sznurkiem od swoich tenisówek — nieelegancko, nieorganizowane, ale była.
I wiecie co mnie najbardziej boli? Że zamiast szukać problemów w tym, że ktoś nie przyniósł flagi, powinniśmy się cieszyć, że mamy już takie chłopaki, co sami biorą sprawy w swoje ręce. Mój syn nie nosi flagy dlatego, że ktoś mu kazał — on ją nosi, bo wierzy, że Norwid to coś więcej niż tabela. I właśnie o to chodzi: tradycja nie jest w szafie, tylko tam, gdzie ktoś ma serce i chce je pokazać. A jak nie ma serca? To niech idzie do domu i ogląda mecz w internecie jak jakiś ekspert od punktów. My tu jesteśmy po to, żeby walczyć, nie żeby liczyć.
Hype to nie argument.
Ej, chłopaki, ale się porządnie spieracie, jakby chodziło o finał mistrzostw Europy, a nie o nasz zwykły czwartkowy mecz w tej małej lidze. Zgadzam się z Lechkibicem, że flaga to nie tylko kawałek materiału, ale kawałek historii — ja sam mam swoją od 2015 roku, którą dostałem od kumpla, co wyjechał do Anglii i uznał, że skoro on nie może jej nosić, to niech chociaż ktoś inny ją powiesi. Ale dodam jedno: nie każdy może nosić swoją flagę przy trybunie główniej, bo przecież nie wszyscy mają taki luz, żeby przeciskać się przez tłum z pół metrem materiału. Ja na ostatnim meczu przywiązałem swoją do kija od sztandaru, co ktoś zostawił pod trybuną — i nikt na to nie zwrócił uwagi, bo liczyło się to, że w ogóle była. Flaga wisiała, moi koledzy dopingowali, a przeciwnik dostał taki hajs, że musiał zmienić ustawienie.
A co do tych numerów na trybunie — widziałem, jak kilku młodych chłopaków przynieśli swoje stare transparenty zrobione z materiałów, które akurat mieli pod ręką, i powiesili je obok tych nowych, marketingowych. I wiecie co? Nikt im nie powiedział, że to nieładne — bo liczył się ten ich zapał, a nie to, czy transparent był zrobiony z czystej bawełny czy z kartonu po pralce. Tradycja nie jest w szafie, tylko tam, gdzie ktoś ma ochotę ją pokazać. I jeśli ktoś woli siedzieć z kubkiem kawy, to jego sprawa, ale niech nie oczekuje, że my będziemy go namawiać do hałasu. My idziemy walczyć, a nie liczyć punkty jak w jakiejś tabelce z Excela.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
A co wy kurwa robicie z tym Norwidem, że aż się trzeba nad nim zastanowić jak nad jakimś majowym zadankiem z fizyki? Wy tu wszyscy tak pieprzycie o flagach, numerach i tradycji, a zapominacie o jednej rzeczy – ten klub to nie muzeum, tylko żywy organizm. Mój ojciec przychodził na mecze, gdy my jeszcze kopaliśmy piłkę w błocie za blokiem, a ja dzisiaj widzę, że niektórzy kibice mają więcej obaw niż entuzjazmu. Ale czy to znaczy, że dusza uciekła? Może po prostu zmieniliśmy formę?
Bo patrzcie – GwizdekKrol ma swoją flagę przyczepioną do barierki, Lechkibic ma dywan z 2010 roku, a Mateusz_Ekstraklasa zabrał na mecz osiemnastolatka, który zrobił transparent z tektury telewizora. To nie są ludzie, którzy czekają na pozwolenie od marketingu – oni po prostu robią swoje, bo Norwid to nie są punkty w tabeli, tylko coś, co czujesz w klatce piersiowej. A co z tymi żółtymi opaskami? Fajnie, że ktoś chciał się wyróżnić, ale wiadomo było, że to nie to samo co biało-czerwony szalik – bo tradycja to nie jest coś, co można wymyślić na nowo co tydzień.
Ale zaraz, zaraz – AgazTrybun mówi, że tracimy duszę, bo numery z blachy idą do garażu, a Zaglebie_Krakow ripostuje, że tradycja to to, co robisz *teraz*, a nie to, co wisiało w szafie. I tu właśnie macie tę gorącą cezurę: jeden patrzy wstecz i widzi świętość, drugi patrzy do przodu i widzi przestrzeń do tworzenia nowej świętości. A ja wam powiem tak – jeśli Norwid miałby stracić duszę, to nie z powodu braku flag, tylko dlatego, że ktoś uzna, iż kibicowanie to produkt do sprzedaży, a nie uczucie do dzielenia.
Wiecie, co mnie ostatnio śmiertelnie wkurzyło? Zobaczyłem na trybunie dzieciaka z łańcuszkiem do kluczy w kształcie flagi Norwida – no i co? Czy on wie, dlaczego ta flaga jest biało-czerwona? Nie. Czy mu na tym zależy? Tego nie wiem. Czy on czuje, że to *jego* Norwid? Może nie. Ale czy to gorsze od faceta, co ma flagę z 2003 roku i myśli, że to wystarczy? Też nie.
Więc zostawmy to wam – Norwid stracił duszę czy nie? Może nie stracił, tylko się przebrał w nowe ciuchy i nie wszyscy się z tym pogodzili. Bo duszę się nie gubi – albo ją masz, albo nie, i żadna III liga tego nie zmieni. A jak ją masz, to możesz nosić ją na sobie, przywiązać do kija, napisać kredą na dywanie albo wsadzić do szafy jako pamiątkę. Najważniejsze, że nie leży w okładce albumu z wakacji.
xG > emocje.