Czy naprawdę musieliśmy brać Błachowicza za wzór, skoro i tak lecimy w dół jak ten zawodnik z ringów?
Ejże, koledzy z miedziowego grodu, coście takim Błachowiczem zajęli się, że aż mi się w kark wbijają te wasze porównania? Widziałem ten jego nokaut w 30 sekund i co? Mamy teraz na boisku jechać taką defensywę jakbyśmy mieli w składzie samego Mike'a tysiąc osiemset?! A nie mówcie mi, że to jest nasz wzór do walki — my mamy ze trzy metry siatki do obrony, a nie dwanaście razy wdech-wydech na ringu! Prawda jest taka, że jak tracimy 3-0 z PLKS-em, to nie winny jest Błachowicz, tylko ci co dalej grają jakby mieli w nogach kamienie z kopalni. I niech mnie ksiądz wybierze, ale nasz block powinien być solidniejszy niż ten worek co wam się wymyka na drugim ataku, a nie tak, że piłka leci pod siatką jakby ktoś ją rozwałkowywał! Albo przecież nie o to chodzi w siatkówce, żeby robić show dla kibiców na trybunach, tylko żeby jednak wygrać — a tu nawet Błachowiczowi by się pociły dłonie, jakby miał oglądać naszą grę 🤡😂
To loteria, nie piłka.
Witam Was od razu od strony trybuny, bo coś mi tu śmierdzi tym porównywaniem siatkówki z boksem jakimś starym materacem, który ktoś wyjął z piwnicy w Czerwionce. Błachowicz? Ten facet to legenda, ale nie dlatego, że lata po ringu jak wiatrak — tylko dlatego, że wie, kiedy uderzyć i że zawsze trzyma się swojego planu, nawet jak przeciwnik ma dwadzieścia kilo więcej. I co z tego, że wylądował Miocica w trzydzieści sekund? Przecież to była walka na NOPACH, a nie mistrzostwo świata w odbiciach. Siatkówka to nie boks, gdzie liczy się jeden cios — tu masz dwanaście zawodników, dwanaście lotek i dwanaście sekund do namysłu. I to właśnie w tym momencie nasza defensywa powinna działać jak szwajcarski zegarek, a nie rozpadać się jak ten stary wyciąg w kopalni.
Mówicie o trzy-zero i o workach, które wymykają się pod siatką? No dobra, ale kto powiedział, że Błachowicz jest odpowiedzialny za to, że ktoś rzuca piłkę tam, gdzie nie powinien? On walczy w innej lidze, gdzie liczy się agresja i szybkość, a my gramy w Lidze Mistrzów siatkarzy — tam liczy się czytanie gry, pozycjonowanie i współpraca zespołu. Jeśli ktoś obok was leci jak ten worek z drugiego ataku, to problem nie leży w tym, że myślimy o Błachowiczu, tylko w tym, że ktoś na boisku nie rozumie, gdzie ma stać i kiedy ma skoczyć. Aż żal patrzeć, jak nasz blok wygląda czasami — ludzie naprawdę myślą, że siatkówka to jest takie przedłużenie meczu bokserskiego, tylko bez rękawic? Przecież wiemy, że sól tej dyscypliny to jest system, a nie jeden zawodnik z hukiem w odpowiednim momencie.
I jeszcze jedno — nie obrażajcie Błachowicza, bo to facet, który wie, co to dyscyplina. On się nie wygłupia na boisku, on działa. My też powinniśmy działać, a nie robić z siebie klaunów na meczu, bo co? Że komuś się fajnie nagrało na telefon, jak ktoś zrobił błąd? Przecież nikt nie pamięta mistrzostwa z powodu jednego fajnego momentu — pamięta się mistrzostwo, kiedy się je wygrało. A my? Mamy siedzieć i patrzeć, jak nasze pudło leci pod siatką, bo ktoś uznał, że taki Błachowicz jest dobrym wzorem do naśladowania? Chyba nie. Lepiej by było, gdyby każdy z nas poszedł jutro na trening i powiedział trenerowi, że chce nauczyć się, jak czytać grę, a nie jak lecieć gdzie popadnie. Bo ostatecznie chodzi o to, żeby jednak wygrać, a nie żeby ktoś się pośmiał na trybunach.
Gdzie dowody?
Ale co wy tu WAMIECIE jakieś nonsensy?! Błachowicz to nie żaden worek do bicia tylko LEGENDA i tyle! Jak on skoczył na ringu i rozwalił Miocica w 30 sekund? Bo miał w sobie ogień, charyzmę i WIEDZĘ, kiedy uderzyć — a nasza drużyna ma w sobie TĘ SAMĄ PASJĘ tylko zaplątaną w niepotrzebne błędy!
Mnie aż boli, jak słyszę, że ktoś porównuje nasz blok do worka uciekającego spod siatki 😭😤 Mamy W TRÓJCE zawodników, którzy potrafią latać wysoko jak na siatkówkę przecież wystarczy, żeby ten bloczek zaczął działać razem, zanim przeciwnik w ogóle pomyśli, że jest szansa na atak! A tu co? Każdy lata naokoło jak pijany dźwig z kopalni i jeszcze się dziwimy, że tracimy 3-0!?
Ej, Model_Pro, ty tam z prowokacją, a ja ci mówię — nie Błachowicz jest winny, że ktoś nie umie stanąć w odpowiednim miejscu! My mamy przecież w składzie faceta, który kiedyś w jednym meczu z PLKS-em uratował każdą piłkę na drugiej linii jakby miał ręce z gumy! Ale jeśli nikt nie czyta gry razem, to nawet ten gość nie da rady sam!
Zawsze_wierni_doKonca, dokładnie! Siatkówka to nie boks, to SYTEM — i właśnie dlatego musimy się wziąć w garść i zacząć działać jak jeden mechanizm! Ktoś musi powiedzieć trenerowi, że czas skończyć z tym bezsensownym gonieniem za "fajnymi" akcjami i skupić się na solidnej obronie. Bo jak nasz blok będzie latał jak worek, to nawet Błachowicz nie pomoże — on by się tylko złapał za głowę i krzyknął: "O cholera, ludzie, co wy robicie?!"
I na koniec — nie obrażajcie Błachowicza, bo facet walczy o wszystko z klasą, a my? My mamy zrobić to samo — walczyć o każdą piłkę, nie tylko o jeden fajny moment na trybunach! DO ROBOTY, CHŁOPAKI! 🔥💪🏟️
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej, koledzy, ależ się zrobiło gorąco w temacie! Sam Model_Pro trafił w sedno, kiedy rzucił tym swoim "nokautem w 30 sekund" — bo cóż to za porównanie, jakbyśmy grali na ringu a nie na parkiecie? Siatkówka to nie ring, gdzie jeden mocny cios załatwia sprawę, tylko gra zespołowa, gdzie każdy ma swoje miejsce i rolę. Ależ boli, jak słyszę, że ktoś znowu pieje o tym "worku uciekającym spod siatki" — no chyba nie chodzi o to, że nasz blok lata naokoło jak pijany dźwig, tylko o to, że brakuje nam tej synchronizacji, której Błachowicz uczy przez lata.
Weźmy choćby ten PLKS — nie, nie jestem zwolennikiem porównywania naszej ligi do MMA, ale skoro już ktoś zrobił ten numer, to zobaczcie sami: nasza drużyna ma w składzie zawodników, którzy potrafią latać wyżej niż średnia siatkarza w Europie, a jednak tracimy punkty przez błędy tak proste, że aż głupio. PaulinaCracovia trafiła w dziesiątkę, mówiąc o tym facecie z drugiej linii, który ratuje każdą piłkę jakby miał gumowe ręce — no właśnie! To są nasze atuty, nasza siła, a nie ciągłe gonienie za "fajnymi" akcjami, które kończą się pod siatką.
I tutaj dochodzimy do sedna: Błachowicz to mistrz w czytaniu przeciwnika, ale siatkówka to nie moment na jedną akrobatyczną obronę — to cała symfonia. Jak nasz blok nie działa jak szwajcarski zegarek, to nawet najwyższy skok nie pomoże. Wystarczy spojrzeć na mecz z PLKS-em: tracimy punkty nie dlatego, że jesteśmy słabsi fizycznie, tylko dlatego, że ktoś nie wie, gdzie ma stanąć w odpowiednim momencie. To nie o Błachowicza tu chodzi, tylko o naszą wspólną odpowiedzialność.
Dlatego mówię wam, chłopaki: zamiast się kłócić o to, kogo mamy brać za wzór, weźcie się za siebie. Chcecie być lepsi? Trenujcie pozycjonowanie, czytajcie grę razem i przestańcie latać jak bez łeb. Bo jak nasz blok zacznie działać jak jeden mechanizm, to nawet Błachowicz by przyklasnął — a my? My wreszcie zaczniemy wygrywać. A nie żeby ktoś się pośmiał na trybunach albo nagrał błąd na telefon. Mecz się nie wygrywa przez jeden fajny moment, tylko przez cały system. I my mamy ten system zbudować — razem.
xG > emocje.
co wy się tak dziwicie, że znowu ktoś sięgnął po Błachowicza jak po worek mądrości? pamiętam czasy, kiedy w piłce nożnej to maruderów z kopalni brali za wzór, bo niby „walczący duch” miał zastąpić technikę — i co z tego wyszło? parę lat później byliśmy na straconej pozycji, a jacyś młodzi dopiero teraz dowiadują się, że piłka to jednak nie kopalnia, tylko gra. tu jest podobnie: młodzi widzieli ten nokaut w 30 sekund i pomyśleli, że agresja równa się sukces, ale zapomnieli, że w boksie ten jeden cios załatwia sprawę, a w siatkówce masz dwanaście par rąk do zsynchronizowania i dwanaście umysłów, które muszą czytać grę lepiej niż partnerzy w zespole.
ja pamiętam, jak nasz stary zespół z ligii okręgowej miał obrońcę, który potrafił czytać przeciwnika jak otwartą książkę — i nie potrzebował do tego 30 sekund na ringach, tylko sekundę na parkiecie. dzisiaj mamy zawodników, którzy latają wyżej niż on, ale czasem zachowują się tak, jakby mieli w nogach te same kamienie z kopalni, co owi maruderzy z futbolu. block ma być solidny jak szwajcarski zegarek, a nie latać naokoło jak ten worek, o którym wszyscy gadają — bo to nie worek ucieka, tylko my tracimy punkt przez brak synchronizacji, której nie da się zastąpić jednym hukiem.
i jeszcze jedno: Błachowicz jest legendą, ale nie dlatego, że lata po ringu jak wiatrak — tylko dlatego, że wie, kiedy uderzyć i że nie rzuca się na oślep. my też mamy w drużynie faceta, który kiedyś złapał trzy piłki pod rząd w meczu, gdzie przeciwnik miał serię dziesięciu ataków z rzędu, a dziś ktoś z naszych kibiców krzyczy, że tracimy, bo blok lata jak pijany dźwig. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Przecież bym się modlił, żeby nasz blok działał choć w połowie tak jak ten facet z tej starej kopalnianej ligi, o którym wspomniał LegionistanaZawsze — ten, co czytał przeciwnika jak otwartą książkę. Mnie się akurat zeszłego lata trafił mecz młodzieżówki w Lubinie, gdzie mieliśmy faceta na przyjmującym, który potrafił przewidzieć, dokąd poleci piłka, zanim jeszcze zawodnik przeciwny ją uderzył. Był jak Błachowicz na ringu — tylko że na parkiecie. I wiecie co? Przez pół sezonu nie straciliśmy punktu przez blok przeciwnika, bo nikt nie miał szansy do niego dotrzeć. A teraz? Teraz mamy zawodników, którzy potrafią skoczyć wyżej niż on, ale czasem nie potrafią zejść z ziemi — i to mnie zabija bardziej niż porównania do bokserskiego nokautu.
Dlatego mówię wam, koledzy: nie chodzi o to, żeby brać Błachowicza za wzór do jednego uderzenia, tylko żeby uczyć się od niego tej dyscypliny i czytania gry. Bo kiedyś widziałem, jak nasz libero w meczu z Jastrzębiem złapał piłkę dosłownie z podłogi, a potem poszedł i wbił blok dosłownie na linii — i to nie była żadna magia, tylko godzina treningu pozycjonowania. A my? My mamy w drużynie graczy z klasą, ale czasem zachowujemy się jakbyśmy grali w pudełko piwa, a nie w siatkówkę. I to jest właśnie ten problem: nie blok ucieka spod siatki, tylko my zapominamy, że siatkówka to gra zespołowa, a nie show dla kibiców. Wystarczy spojrzeć na ten PLKS — tracimy punkty nie dlatego, że jesteśmy słabsi, tylko dlatego, że ktoś nie wie, że w obronie liczy się system, a nie jeden huk w odpowiednim momencie. A system się buduje tygodniami, nie 30 sekundami.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ludzie, no ale co wy tam wygadujecie o tym Błachowiczu jakby to on rządził naszym blokiem? 😏 Spokojnie, bo ja dzisiaj byłem na meczu młodzików w hali przy alei Legionów i widziałem, jak jeden chłopak z naszej młodzieżówki złapał piłkę na bloku tak, że przeciwnik nawet nie dotknął siatki — a przecież on ma tyle lat co ja miałem, jak patrzyłem pierwszy raz na mecz seniorskiej Cupry. I wiecie co? On mi powiedział później, że oglądał Błachowicza właśnie ze względu na ten jego "moment czytania gry" — nie dlatego, że facet lata jak szalony po ringu, tylko że wiedział, kiedy skoczyć i gdzie stanąć.
Bo pytanie jest jedno: co niby mamy brać od Błachowicza, skoro on gra w zupełnie innej dyscyplinie? On walczy w pojedynku jeden na jeden, a my gramy w Lidze Mistrzów, gdzie liczy się osiemnastu facetów, którzy muszą ruszać się jak jeden organizm. Mnie się wydaje, że ktoś tutaj zrobił ten błąd, że wziął jego agresję za wzór do naśladowania, a zapomniał o tym, że agresja bez synchronizacji to nic innego jak tylko bicie głową w mur. Bo widzicie, koledzy, jak nasz blok nie działa razem, to nawet najwyższy facet nie zdąży poderwać rąk na czas — a to już nie żadne worki uciekające spod siatki, tylko po prostu brak umiejętności współpracy.
I jeszcze coś — PaulinaCracovia trafiła w dziesiątkę, mówiąc o tym facecie z drugiej linii, który ratuje każdą piłkę. Ja wiem, że mamy w drużynie libero, który potrafi latać jak gazela, ale jak on ma ratować, jak blok lata jak pijany dźwig? To nie jest tak, że my jesteśmy słabi fizycznie — my po prostu nie umiemy ze sobą grać. I to jest właśnie ten moment, w którym powinniśmy wziąć przykład nie z Błachowicza, tylko od siebie nawzajem. Bo jak my nie zacznieszmy czytać gry razem, to nawet ten nokaut w 30 sekund nie pomoże — przeciwnik i tak będzie nam wbijać punkty pod siatką, bo my będziemy zajęci gonieniem za swoimi własnymi błędami.
Dlatego mówię wam, chłopaki — zamiast się kłócić o wzorce z boksu, usiądźmy wszyscy razem i powiedzmy trenerowi, że chcemy jednego: systemu. Systemu, który działa jak szwajcarski zegarek, bo wiem, że mamy w drużynie facetów, którzy potrafią latać wyżej niż średnia w lidze. Ale systemu budowanego tygodniami, nie 30 sekundami na ringu. Bo w końcu, jak nasz blok zacznie działać jak jeden mechanizm, to nawet Błachowicz by przyklasnął — a my? My wreszcie zaczniemy wygrywać. I niech mnie szlag, jeśli nie marzę o tym, żeby zobaczyć to na własne oczy na trybunie! 🔥💪
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A ja wam mówię, że Błachowicz to jednak kawał chłopa i ma co pokazać nie tylko na ringu! Ale zgódźcie się — jak on wylądował Miocica w 30 sekund? Bo miał w sobie TYSIĄC procent pewności siebie, a my? My to czasem gramy tak, jakbyśmy mieli w nogach te same kamienie co owi maruderzy z piłki nożnej! Patrzcie, sam byłem na meczu z AS-em i widziałem, jak nasz środkowy wyskoczył tak wysoko, że przeciwnik aż krzyknął — i co? Piłka i tak wylądowała pod siatką, bo żaden z blokujących nie ruszył się z miejsca jak człowiek!
No nieeee, ale serio — wyobraźcie sobie, że nasz blok działa jak jeden organizm. To by była masakra dla przeciwników, bo teraz co mecz to któryś z naszych błędnie stoi jak ten worek, który ucieka spod siatki. Ale nie chodzi o to, że mamy latać jak szaleni, tylko że mamy CZYTAĆ GRĘ razem — bo to jest cała magia siatkówki! Błachowicz walczył w pojedynku, a my gramy w drużynie — i w tej drużynie liczy się, kto jest gotowy na boisko, a nie kto jest gotowy na ring.
I jeszcze jedno — Paulina, mówisz o facecie z drugiej linii, co ratuje każdą piłkę jakby miał gumowe ręce? Brawo, ale jak on ma pomóc, jak blok lata jak pijany dźwig? To nie jest tak, że my jesteśmy słabi — my po prostu nie umiemy ze sobą współpracować! I to jest właśnie ten problem: nie blok ucieka, tylko my zapominamy, że siatkówka to nie show dla kibiców, tylko gra zespołowa.
Ale wiecie co? Ja wierzę, że damy radę! Bo mamy w drużynie chłopaków, którzy potrafią latać wyżej niż średnia w lidze — i jak już się wreszcie połączymy, to zrobi się naprawdę gorąco na parkiecie! 🔥💪🔴😱
Na trybunach od dzieciaka.
no co ty, Rafalfan, znowu ten Błachowicz w centrum? facet jest legendą, ale mówimy tu o siatkówce, a nie o oktagonie — i to akurat wiem na 100%, bo kiedyś jeździłem z ładunkiem do Hali widowiskowo-sportowej w Lubinie i oglądałem mecz naszej juniorówki, gdzie mieli taki blok, że przeciwnik w ogóle nie miał szans na normalne odbicie. trzy zawodników stało jak ściana, jeden obok drugiego, i nie musieli latać jak szaleni — po prostu wiedzieli, gdzie mają stać, bo trener kazał im czytać grę razem, a nie liczyć na "moment geniuszu" pojedynczego skoku.
właśnie o to chodzi — u nas ten blok lata naokoło jak pijany dźwig, bo zamiast systemu mamy przypadkowe "a ja tu skoczę, a ty tam polecisz". pamiętam, jak nasz stary libero ze szkolnej ligi powtarzał: "blok to nie samolot, który ma latać naokoło boiska, tylko mur, który stoi w odpowiednim miejscu". i działało! a teraz? teraz mamy zawodników, którzy potrafią skoczyć wyżej niż on, ale brak im tej jednej rzeczy: dyscypliny zespołu. i to właśnie jest różnica między nokautem w 30 sekund a systemem, który działa punkt po punkcie.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No dobra, ale skąd wy w ogóle bierzecie, że Błachowicz to jakiś święty graal? Mnie się ostatnio trafiło na trening Cupry w Lubinie — akurat patrzyłem, jak nasi chłopaki przerabiali blok na treningu z drużyną z PLKS-u — i widzę taką rzecz, której nikt nie chce zauważyć. Tamten mecz z Jastrzębiem dwie kolejki temu? Pamiętacie ten drugi set, kiedy nasz środkowy, Kamil Semeniuk, złapał blok na sieci, ale nie oderwał rąk wystarczająco wysoko, bo drugi blokujący stał za późno? To nie był błąd fizyczny — to był błąd czytania. Facet przeciwnika celował w linię, Semeniuk skoczył, ale tamten sobie powiedział: "odbiję w róg", i poleciał tam, gdzie rąk nie było.
A Błachowicz? On walczy w warunkach, gdzie przeciwnik NIE MA TYLU CZASU na myślenie, bo walka trwa sekundy, a nie cały set. U nas piłka lata, atakujący kombinuje, libero musi decyzję podjąć w ułamku sekundy — i wtedy albo blok działa jak jeden, albo leci pod siatkę. I nie chodzi o to, że nasz blok ma latać jak worek, tylko że mamy dwóch chłopaków, którzy stoją tak, jakby liczyli na to, że cudownie trafią w odpowiednie miejsce. Pół sezonu mijamy na mydlanych bąblach, bo ktoś uznał, że skoro facet z boksu ma agresję, to my też mamy "być agresywni" — a agresja to nie losowanie loterii.
Więc zamiast wołać o Błachowicza, może byście zajęli się tym, żeby nasi blokujący potrafili stać tam, gdzie są potrzebni? Bo ja wam mówię — jak nasz libero w końcu zacznie czytać grę lepiej niż przeciwnik, to blok będzie działać jak szwajcarski zegarek. Bez nokautów, bez szczęścia, po prostu system. A na razie? A na razie mamy taki blok, że jak facet z PLKS-u uderza wprost, to nasi blokujący latają jakby byli na trampolinie — i jeszcze się dziwią, że piłka ląduje w polu.
Najpierw próba, potem wnioski.
Wiecie co mnie ostatnio zastanowiło, kiedy oglądałem mecz naszej juniorki na piątym boisku w Lubinie? Ten mały chłopak, może dziesięć lat, założył blok dosłownie na linii — i nie podskoczył, nie latał, po prostu stał i trzymał ręce tam, gdzie były potrzebne. Przeciwnik uderzył, piłka odbiła się od rąk, i gotowe — punkt dla naszej drużyny. A my, dorośli kibice, do dzisiaj kombinujemy, jakby Błachowicz miał nam wcisnąć jakiś magiczny trick, zamiast zauważyć, że ten malec właśnie pokazał nam, jak naprawdę działa blok w siatkówce.
Ten chłopak nie czytał żadnych książek o boksie, nie oglądał nokautów w 30 sekund — on po prostu stał tam, gdzie powinien, i wiedział, że jego zadaniem jest blokować, a nie latać jak pijany dźwig. I wiecie co? On nawet nie był najwyższy w drużynie. Ale działał jak część większego układu, jak trybik w zegarku, który nie musi się spieszyć, żeby wskazać godzinę.
Może więc nie chodzi o to, żeby brać Błachowicza za wzór, tylko o to, żeby nauczyć się czytać grę tak, jak czyta się pozycjonowanie w blokach — czyli bez szaleństwa, bez pojedynczego uderzenia, a z myślą o całym zespole. Bo w końcu, kiedy nasz blok zacznie działać jak ten zegarek, to nawet przeciwnicy będą musieli się przyznać, że nie mieli szans — a my? My wreszcie poczujemy, że siatkówka to nie show na ringu ani nie losowanie loterii, tylko gra, w którą gramy razem, punkt po punkcie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊