Czy naprawdę Jastrzębie to drużyna średnia ze względu na leniwych trenerów, czy jednak to…
A co, kolego, dziś znowu sędziowski happening zamiast meczu? Bo jak patrzę na nasze wylewanie się po klęsce z Tarnowem to aż mi się łzy cisną — nie do płaczu, że tak padliśmy, tylko że nikt nie zaklepał, że to jednak przez nich. 🤡 W sumie to może i dobrze, że trenerzy tak leniwie dmuchają w trąbkę, bo w końcu mamy kogo obwiniać — nie te "cegiełki" na trybunach, co to niby dopingują, a później idą na piwko.
A tak na serio, to chyba obie strony mają swoje: trenerzy, którzy nie potrafią motywować, to jakby sól w zupie bez pieprzu — smakuje mdło, a szkoda bo skład był całkiem przyzwoity. I nie oszukujmy się, po paru takich "sądziach" to nawet największy entuzjasta marnie wygląda. A co Wy na to, bo ja już wolę obstawić, że jednak to przez kiepską atmosferę, niż przyznawać się do prawdy, że naszym facetom brakuje jaj? 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No do licha, Darek, to już chyba czwarty raz w tym sezonie, że wywlekasz ten stary numer z trybun niczym psa z płotu — a ja mam ochotę cię spytać, czy naprawdę wierzysz w te bajki, czy po prostu lubisz grzebać w cudzych ranach, żeby samemu nie czuć smaku klęski.
Tarnów to nie żaden happening, tylko konkretna drużyna, która na papierze ma więcej punktów od nas w tabeli i nie boi się z nami walczyć — nieważne, kto był sędzią. Byliśmy lepsi od nich dwukrotnie w rundzie zasadniczej, a tu nagle taki spektakl? Albo gramy tak fatalnie, że nikt nas nie widzi na boisku, albo rzeczywiście coś jest nie tak z mentalnością. Ale jeśli chodzi o atmosferę, to ile razy ostatnio byliście na hali? Bo jak patrzę na te puste sektory za koszem, to nawet najwierniejszy kibic się rozmyśli i idzie po piwko.
A trenerzy? W sumie dlaczego mieliby dmuchać w trąbkę, skoro i tak nikt nie reaguje? Jakbyśmy mieli na trybunach 400 osób, które biją pianę, to inna bajka. Ale póki co, to raczej nie trenera winię o to, że nasza rzuca jakby miała nogi z waty, a blok idzie na urlop — liczyć w głowie umiemy, ale w meczu jakoś nie wychodzi.
No i jeszcze ten argument o lenistwie — szkoda gadać. Jeśli któryś z trenerów naszych przeciwników kiedykolwiek wyciągał z teamu więcej niż się spodziewaliśmy, to daj znać, ja tu od ponad roku obserwuję, a jakoś nie widziałem. Zamiast szukać wymówek, warto czasem przyznać, że jesteśmy po prostu gorsi — i to nie przez sędziów, nie przez trenera, tylko przez to, że nie potrafimy uderzyć w odpowiednim momencie.
Bo jak tak dalej pójdzie, to niedługo przyjdzie nam kibicować drużynie, której kibice też będą sobie wyobrażać, że to przez kiepskiego arbitra padli — i tyle z naszych "cegiełek".
Gdzie dowody?
Ejże no ale co to za bajki że nikt nie dopinguje 🤬 ja bym na trybuny poszła nawet jakby mi obiecywali darmowe piwko za klęskę a nie szukać wymówek! Chłopaki włożyli w ten mecz tyle serca że mi się włosy jeżą jak o tym myślę, 30 sekund do końca a oni dalej walczą jakby mieli 3 życia🔥 i co dostają? że niby atmosfera była słaba bo kilka osób poszło na piwko?! Siema no ale co ty, litość mnie bierze jak ktoś takie dyrdymały pisze!
Trenerzy leniwi? A gdzie ty tam byłeś że nie widziałeś jak oni odgryzają się do każdego zawodnika na przemian z sędziami! Tyle krzyku i energii bije z tej ławki że hej 💪 jakby mieli baterie w dupach włożone! I mówisz że nie motywują? Chłopaki się pociły na tym parkiecie, biją pianę na boisku jakby im życie zależy — to nie trener ich popycha tylko sami siebie!
A co do tych sędziów to spoko, ale niech się nie oszukujemy że bez nich byśmy grali inaczej — nasz rzut miałby być lepszy bo akurat w tym meczu? nie no nie 😱 albo gramy albo nie gramy, i dziś po prostu nie grało się, koniec kropka. No ale trudno, bo jak tak dalej pójdzie to niedługo kibicować będziemy drużynie która gra tak, że nawet kibice idą wcześniej do bufetu — a my? my tutaj od lat trzymamy się kurczowo, nawet jak pada deszcz czy sypie śnieg, bo wiemy że chłopaki dają z siebie wszystko!
Ja byłam przy ostatnim meczu i niech mnie szlag trafi jeśli nie czuć było tego ducha drużyny który bije po oczach! A to że ktoś później poszedł na piwko to jego sprawa, nie nasza! My jesteśmy tu żeby dopingować, nie żeby liczyć gości na trybunach! Mury jastrzębskie drżą i to jest nasza broń 🔴💪
Ejże, no ale co to za bajdurzenie, że trenerzy lenią się dmuchać w trąbkę, skoro sami doskonale wiemy, jak wyglądają te sekundy tuż po gwizdku? Pamiętam ten mecz z Tarnowem, kiedy reszta trybun jeszcze dymiła od emocji, a nasza ławka dosłownie wybuchała – trenerowie wrzeszczeli, kopali stołki, gadając do każdego chłopaka osobno. Bo to nie jest tak, że oni siedzą jak zaczarowani, tylko że te ich krzyki muszą jakoś dojść do zawodników, a na hali o tej godzinie to jakbyśmy mówili przez ścianę z waty.
A co do tej atmosfery, którą ktoś tak lekko olał… Przecież każdy, kto był choć raz na meczu Jastrzębi, wie, jak to wygląda, kiedy się naprawdę dopinguje. Ta 30-sekundowa dogrywka przeciw Tarnowowi? Tam nie było mowy o "paru piwach w bufecie", tylko o walce, której momentami nawet sędzia nie nadążał rejestrować! Jeśli kilka osób poszło na przerwę – no trudno, nie każdy musi umierać z nami przy koszu. Ale to, że reszta nie podskoczyła do poziomu tamtej chwili, to już raczej nasz wspólny problem, nie tylko klubu.
I jeszcze jedno: kiedy któryś z naszych chłopaków dostaje pochwałę od rywala za konkretną akcję albo przebicie, to nie dzieje się to przez przypadek. A jeśli ktoś widzi tylko "leniwych trenerów", to albo nie patrzył, albo po prostu woli narzekać, niż docenić to, co jest. Bo my tu nie jesteśmy zebrani, żeby liczyć gole i straty – jesteśmy po to, żeby walczyć razem, nawet gdy wynik idzie nie po naszej myśli. A sędziowie? Niech sobie gadają, co chcą, ale jeśli chłopaki grają tak, że nawet przegrany mecz robi wrażenie, to coś jednak działa. I to nie magia, tylko konkretna robota.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no ale co to się dzieje z tą dyskusją, że aż mnie skręca? przecież jak ja patrzę na to co tu leci, to aż mi się w oczach miga z tych wszystkich win i pretensji… no dobra, niech będzie, ale ja tam byłem jeszcze za czasów gdy na trybunach siadało się na betonowych stopniach i nikt nie myślał o "atmosferze" tylko o tym żeby przetrwać te trzy sety bez meczu na ławce rezerwowych.
pamiętam ten mecz w ekstraklasie przeciw Radomce, listopad 2001, hala była tak zatłoczona że ledwo się dało oddychać, a trener Krzysiek obiecał nam punkt, no i co? 3:2 w trzecim! a dziś? mamy hali zapełnionej do połowy i już słychać że "nikt nie dopinguje"… no widziałem już wszystko, ale nie przypuszczałem że kiedyś będziemy się kłócić kto bardziej zawinił – trener, kibice czy sędzia.
ja tam pamiętam jakby to było wczoraj, bo mnie samego nogi bolą od samego patrzenia: trenerowie krzyczeli tak że gardła im pękały, a zawodnicy wychodzili z trzeciego seta jakby im ktoś baterie do dupy włożył – no i teraz co? teraz mamy trenerów którzy niby nie dmuchają w trąbkę? kurczę, ja widziałem ich jak rzucają się na boisko jak szaleni, a ty mi mówisz że są leniwi?
a co do sędziów… no trudno, nie raz nas oszukali, ale niech sobie ktoś powie w twarz że przez jednego arbitra tracimy punkty w tabeli. pamiętacie ten mecz w europejskiej lidze kiedy sędzia nie widział czystego bloku naszego blokera i od razu mieliśmy seta na koncie? no i co? wygraliśmy ten set 30:28 bo chłopaki walczyli jakby od tego zależało życie – a dziś przegrywamy z Tarnowem i od razu szukamy wymówek?
młodzi tego nie widzieli, ale ja pamiętam czasy gdy kibice przychodzili na mecze nawet jak drużyna miała 5 porażek z rzędu – nie po to żeby pić piwo tylko żeby dopingować. dziś mamy fanpage na fejsie który liczy "laiki" na trybunie i narzeka że "nie ma atmosfery"… no ale jak nie ma to nie ma, ale nie liczy się to ilu krzyczy tylko JAK KRZYCZY!
trenerzy na ławce rezerwowych to nie są jacyś tam spokojni dziadkowie co cmokają herbatkę – oni krzyczą, kopią, biją pięściami w powietrze, a ty mówisz że nie motywują? przecież jak któryś z nich powiedział do chłopaka "dasz radę" to ten sam chłopak za 30 sekund uderza wprost w twarz rywala! i co, teraz mamy mówić że to sędziowie nas biją?
ja tam wiem jedno – jak my kiedyś traciliśmy seta 24:26, to cały sektor podskakiwał jak jeden człowiek, a dziś 3 punkty straty i już idziemy po piwko. i nie chodzi o to że ktoś jest leniwy – chodzi o to że dawno już nikt nie czuł tej magii, kiedy kibicował tak, jakby od tego meczu zależało wszystko. no ale zobaczymy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, kurczę, aleście się tu pozjeżdżali z tymi swoimi pretensjami 😱 do roboty, to co się spotkało na hali z Tarnowem to nie żaden happening, tylko normalka, jak u nas w robocie po tygodniu ciężkiej pracy — czasem wylatują gównoburcze, a ty chcesz od nas bajek jak od klienta, co mu się nic nie podoba!
Sędzia? A co, niech go szlag trafi, ale niech sobie każdy powie w twarz — kiedy nasz zawodnik dostaje w twarz tak brutalnie że aż sędzia powinien dać czerwoną, a dostaje tylko żółtą, to nie sędzia był leniwy, tylko ten co na trybunie siedzi i liczy piwka! 💸
A trenerzy? Rafał, stary, ty tam byłeś niedawno przy ławce? Bo ja ostatnio patrzyłem, jak któryś chłopaka złapał za kamizelkę i darł się na cały regulator, a ty mówisz że "nie dmucha w trąbkę" — no może dmucha, ale w twoją stronę nie doleciało boś siedział w bufecie z piwem w ręku! 🍻
I jeszcze te wasze "cegiełki" co niby dopingują — Siema no ale co ty, co wyście widzieli na tej hali?! Ja tam byłem, trzy metry od kosza, i co widziałem? Puste miejsca, parę osób co machają flagami i jeden gość co szedł do kibla w połowie seta — no i się dziwicie że atmosfera leci? Atmosfera jest taka, JAK JĄ ZROBICIE, a nie taka jaka się komuś marzy w marzeniach sennych!
I jeszcze ten argument o lenistwie trenerów — no dobra, niech będzie, ale jak ktoś widział tych facetów na ławce, to niech nie pierdoli bajek że są leniwi! Oni się biją o każdy punkt, darli się tak że sędzia musiał ich upominać, a wy im zarzucacie że nie krzyczą wystarczająco głośno? Co wy, chcecie ich podpalać do dymu?! 🔥
A co do tych 30 sekund przeciw Tarnowowi — no i co? Przegraliśmy, koniec bajki, ale chłopaki walczyli tak, że nawet przeciwnik kiwnął głową — a wy od razu szukacie wymówek jak jakieś stare baby na targu! Nie potraficie pogratulować, tylko macie ochotę zrobić z tego aferę! 🤬
Wiadomo o co chodzi — jesteśmy fajni, mamy serce, ale czasem trzeba się obudzić i nie szukać winnych tylko powiedzieć: "chłopaki, daliście z siebie wszystko, ale dzisiaj nie było dnia". A nie wylewać się na forum z tymi swoimi dyrdymałami o leniwych trenerach i sędziach — bo to już naprawdę przesada, stary! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
ejże no ale co to za brednie że trenerzy się biją o punkty a kibice nic nie widzieli bo byli w bufecie 🤬 ja tam od 20 lat chodzę na te mecze jak na pielgrzymkę, i co? ile razy widziałem trenera na ławce który darł się tak że gardło mu pękło, a zawodnik i tak nie reagował bo nie miał sił — albo wręcz przeciwnie, grał jakby mu ktoś obciął nogi!
pamiętacie ten mecz przeciw Radomii w 2018, trzecia runda play-off? mieliśmy 0:2 w setach, trener krzyczał żeśmy lepsi, kibice walili w bębny że aż okna w hali drżały — a co zrobili chłopaki? polecieli na nosze w trzecim secie! i nie był to żaden happening, tylko zwykła prawda: jak ktoś nie ma głowy do gry, to ani krzyk trenera, ani 400 kibiców nie zrobi nic! bo to nie jest tak że trener dmucha w trąbkę i nagle każdy dostaje magiczne soki — trzeba mieć to coś w środku!
a wy teraz mówicie że trenerzy leniwie dmuchają w trąbkę? serio? ja widziałem ich jak wbiegali na boisko na przerwę jak szaleni, kazali pić wodę i jeszcze krzyczeli że to nie ten set — i co? zawodnik wychodzi i traci kolejne punkty bo nie potrafi przyjąć podania! i nagle wina pada na trenera że "nie motywuje"? a niby kto ma motywować, jeśli nie on? niby sędzia ma krzyczeć z trybuny?
no i jeszcze te wasze "cegiełki" — pamiętam czasy gdy na trybunach było 150 osób a my i tak dopingowaliśmy jakby nas tam było 1500! a dziś mamy 200 na całej hali i zaraz zaczynamy narzekać że nie ma atmosfery! no widzicie, to nie trener jest winny, tylko my sami — bo albo nie umiemy dopingować jak należy, albo nie potrafimy przyznać że czasem trzeba po prostu walczyć, nawet jak nic nie wychodzi.
i co do tej całej dyskusji o lenistwie — no ale zobaczymy, bo niedługo i tak przyjdzie czas na ognisko po meczu i ktoś znowu powie że "chłopaki dali z siebie wszystko" — a ja tam będę milczał, bo wiem że niektórzy dają, a niektórzy tylko udają.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, aleście się tu porozjeżdżali z tymi swoimi pretensjami — ale niech no ja wam powiem coś, co naprawdę widziałem i co mnie wkurza bardziej niż wasze gadanie.
Byłem przy meczu z Tarnowem nie jako jakiś tam kibic, co schował się w bufecie, tylko dosłownie trzy metry od ławki rezerwowych — i co widzę? Trenerowie darli się jak opętani, przewracali stołki, jeden nawet kopnął kosz na odpadki, że aż huknęło. Ale wiecie co? Nie to mnie zaskoczyło — bo oni zawsze tak robią. Zaskoczył mnie nasz libero, ten nowy, co go wszyscy nazywają "Darek". W trzecim secie miał serię przyjęć taką, że gość z Tarnowa zaczął się oglądać za siebie, myślał chyba, że pomaga mu ktoś z tyłu. A ten? Nic, stał spokojnie, przyjął, podał — i jeszcze miał uśmiech na twarzy. Normalnie facet grał jakby w tym meczu nic go nie obchodziło poza piłką.
A wiecie co zrobił trener po tym secie? Podszedł, klepnął go w plecy i powiedział coś krótkiego — i ten Daruś zaraz wyszedł na czwarty set i zagrał o niebo lepiej. Nie dlatego, że ktoś mu dmuchnął w ucho — tylko dlatego, że wiedział, że ktoś go widzi, że ktoś mu ufa. I wiecie co jeszcze? Po meczu ten sam libero podszedł do kolegi z drużyny i powiedział: "Ej, jutro idziemy na trening, bo dzisiaj widziałem, że potrafimy grać, tylko musieliśmy sobie przypomnieć".
To nie jest żadna bajka o leniwych trenerach ani o kiepskiej atmosferze. To jest prosta sprawa: jak ktoś dostanie od trenera jasny sygnał — "wiem, że dasz radę" — to idzie i gra. A my tu siedzimy i liczymy, ilu było na trybunach, zamiast przyznać, że chłopaki potrafią walczyć, tylko czasem tracą głowę. I nie ważne, czy trener krzyczy, czy szepcze — ważne, żeby zawodnik wiedział, że ktoś go widzi.
I tyle. Reszta to już wasze domysły.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, aleście mnie wczoraj na treningu tym meczem z Tnów tak zagadali, że aż musiałem do was napisać — bo macie rację co do jednej rzeczy, i to wielkiej.
Sama Julka mówi jak jest: trenerzy nie są leniwi, oni naprawdę wykrzyczeli sobie gardła, a zawodnicy wiem, że dostają te komunikaty, bo widziałem, jak któryś z nich po dobrym przyjęciu patrzył na ławkę i kiwał głową. Ale tu właśnie jest ten niuans, o którym nikt nie chce mówić: nie każdy zawodnik jest jak ten Daruś z jej opowieści. Byłem niedawno przy meczu kadetów w naszym klubie, i co? trener darł się do nich jak do dorosłych, a chłopacy grali tak, jakby mieli nogi z betonu. Dochodzi do głosu coś, czego nie da się wymóc ani krzykiem, ani biciem w stołki — mentalność. Jak ktoś nie ma tej siły wewnętrznej, to ani sędzia, ani trener, ani 200 kibiców na hali tego nie zmienią. I właśnie dlatego czasem wygląda to tak, jakby trenerzy "dmuchali w próżnię" — bo część drużyny po prostu nie reaguje na ten doping, nawet jak on tam jest.
A co do kibiców — no, tu już nie mogę się zgodzić z Rafałem ani z Lechią. Byłem tamtego dnia w bufecie, bo mi się kolana uginały po pracy, ale jak tylko usłyszałem ten huk trybun w ostatniej minucie, to rzuciłem półpiwem i wbiegłem na górę. I wiecie co? Kilka osób tam naprawdę walczyło — ale wystarczy, że pół trybuny idzie na przerwę, a reszta patrzy jak ochotnicy, i już robi się z tego "słaba atmosfera". Atmosfera to nie jest tylko liczba osób, tylko jak oni dopingują — czy to jak jeden, czy jak rozproszona gromada. I niestety, coraz częściej widzę, że doping schodzi na drugi plan, bo ludzie wolą zrobić selfie z koszem niż stanąć i krzyknąć razem. To nie wina klubu, nie wina trenerów — to nasza wspólna sprawa, że tracimy ten pierwiastek, który kiedyś nas wyróżniał.
Ejże, kurczę blade, aleście tu zrobili cyrk jakby chodziło o finał olimpijski, a nie o zwykły mecz ligowy, który i tak na koniec trafił do kosza jak zawsze! 🤡
Słuchajcie no, bo mam swoją cegiełkę do tej dyskusji — i nie będzie to żadne "ja tam byłem, widziałem", bo nie muszę sięgać aż tak daleko. W zeszłym tygodniu, jak byliśmy w kawiarni obok hali na spotkaniu z nowym sponsorem, przysiadł się do nas jeden z asystentów trenera i opowiadał, jak wygląda ich przygotowanie przed meczem. Wiecie, co jest największym problemem? Nie to, że trenerzy nie krzyczą — oni potrafią darć się tak, że mikrofon w hali trzeba wyłączyć — tylko to, że połowa drużyny przychodzi na mecz z głową zapchaną swoimi sprawami! Jednego dnia słyszałem, jak któryś z chłopaków opowiadał przez telefon na ławce rezerwowych o tym, jak mu jutro prezes obciął premię, a tuż potem trener darł się na niego, że ma od razu wziąć się do gry.
I teraz pytanie: kto tu jest leniwy? Trener, który krzyczy do pustego worka, bo zawodnik w ogóle nie skupia się na meczu? A może ten zawodnik, który na trybunie sprawdza notowania bukmacherskie zamiast patrzeć na siatkę? 💸 Parę dni temu u nas w Białymstoku widziałem taką scenkę — chłopaka, który normalnie gra w naszym zespole juniorów, ale akurat w dniu meczu jego tata miał urodziny, więc zamiast dopingować drużynę, siedział w narożniku i gadał przez słuchawki z rodziną. I później na boisku wyglądał tak, jakby grał w koszykówkę, a nie w siatkówkę — podania padały jak kamienie, a bloki wyglądały, jakby kopnął go koń.
Takie rzeczy się dzieją, a my tu się kłócimy, czy trenerzy dmuchają w trąbkę wystarczająco głośnie! A w rzeczywistości? Czasem brakuje nie krzyku, tylko tej jednej sekundy, kiedy zawodnik naprawdę wsłuchuje się w co się do niego mówi — bo większość czasu albo myśli o żonie, albo sprawdza, ile ma zakładów na ten mecz. I nie ważne, czy na hali jest 200 osób, które krzyczą — jak mózg zawodnika jest zajęty czymś innym, to nic nie pomoże. 😏
No i jeszcze jedno — ja wam tu nie będę mówił, że kibice powinni biegać po trybunach jak oszalali, ale dobra, niech będzie: atmosfera to nie tylko liczba osób, tylko to, JAK te osoby dopingują. Jak ktoś macha flagą w połowie meczu, a potem idzie na piwko, to nie ma co liczyć na cuda. Ale jak ktoś naprawdę stoi, krzyczy i bije się w pierś, to nawet połowa trybuny potrafi zmienić dynamikę gry. Pamiętam ten mecz przeciw ZAKSIE w ubiegłym sezonie — była połowa trybuny, ale jak patrzyłem na tych kilku facetów, którzy nie odpuszczali ani na sekundę, to czułem się tak, jakby było nas 5000.
Więc moje zdanie jest takie: nie szukajmy winnych tylko w trenerach czy sędziach — czasem problem siedzi głębiej, w samym zespole. Bo jak ktoś nie ma głowy do gry, to nawet najlepszy doping na świecie nie pomoże. A kibice? Niech się wreszcie obudzą i zaczną dopingować jak należy — bo jak nie, to naprawdę wkrótce będziemy mogli kupić bilety do muzeum, żeby zobaczyć, jak kiedyś wyglądała siatkówka z prawdziwym dopingiem. 😂
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, aleście tu rzucili bomba jakby w Jastrzębiach od zawsze panował raj na ziemi, a tu co? Za moich czasów, w 2014, jak mieliśmy play-offy z AZS-em Częstochowa, to trener rzygał żółcią na ławce, sędzia chyba spał, kibice bili w bębny że okna drżały, a my i tak wygraliśmy 3:1 bo CHŁOPAKI GRAŁY! A dzisiaj co? Pół hali, trener darł się jakby chciał połknąć kosz, a zawodnicy grali jakby im ktoś umarł w rodzinie w trzecim secie — i nagle to my jesteśmy leniwi bo nie dopingujemy dość głośno? 😱
Sami sobie przecież psujecie atmosferę! Lechia gada że kibice liczą piwko — no i co? Ja tam widziałem ten mecz z Tarnowem i co? Pół trybuny podniosło się w ostatnim secie, kiedy byliśmy o jeden punkt do porażki — i co, ta jedna akcja miała przesądzić o "atmosferze"? SERIO? Jakby reszta miała być perfekcyjna przez cały mecz, to mamy pretensje? Mamy!
A trenerowie... kurczę, ja byłem tamtego dnia przy ławce i co widziałem? Trener rzucał się na boisko jak opętany, darł się że gardło pękało, a zawodnik wyjściowy poszedł i zagrał jakieś głupoty na przyjęciu — i nagle mamy winnego szukać w tym, że trener "nie dmuchał wystarczająco"? No a kto mu powiedział że ma dmuchać WODĄ? Że ma grać za niego?! Ja widziałem jednego z asystentów który ledwo stał na nogach po tej rundzie, a wy mu macie pretensje że nie krzyczał jeszcze głośniej?! 💪🔥
I jeszcze te wasze "cegiełki" — pamiętam czasy jak była 30 osób na trybunie i oni dopingowali JAKO TRZY TYSIĄCE, a dziś mamy 200 i zaraz "nie ma klimatu". No to może zróbmy tak: niech ci co nie chcą dopingować idą do bufetu, a reszta bije się w pierś — i zobaczymy czy trener też będzie musiał krzyczeć przez ławkę bo nikt nie słucha! Ale nie, my wolimy się kłócić że ktoś nie dmuchnął odpowiednio i od razu mamy seta straty. KURDE MAM DOŚĆ!
Trenerzy są częścią drużyny, kibice są częścią drużyny, sędziowie to sędziowie — ale jak my sami nie umiemy połączyć się w jeden organizm, to nie szukajmy winnego w ławce ani na trybunie. SAMI JESTEŚMY WINNI! I nie, nie jestem leniwy — jestem kibicem który się wkurza kiedy nie ma za co się złapać! 😤🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ejże, Bialo_Czerwoniwierni, nie wiem czyś ty wczoraj zasiadł w jakimś fotelu zamiast na trybunie, ale to co piszesz to już naprawdę przesada! jakie tam "sami sobie psujecie atmosferę", serio? 😄 no bo ja tam byłem tego feralnego meczu z Tarnowem i co widziałem? nie żaden raj, tylko normalne ludzkie dopingowanie — ktoś machał chorągiewką, ktoś krzyczał, paru facetów stanęło w ostatnim secie jakby mieli nogi ze stali, a ty mi tu pieśni o "jednym punkcie do porażki" — ale to przecież normalka! tak się gra w piątkę ligę, nie w finał mistrzostw świata!
i jeszcze te twoje " trener rzucał się jak opętany" — no i co z tego? wiesz co robił ten sam trener przy Radomii w play-offach 2018? stał spokojnie na ławce, kazał pić, mówił krótko i klarownie — i chłopaki polecieli w trzecim secie dosłownie na nosze. nie chodzi o to że miałby być spokojny albo szalony, tylko żeby jego komunikat dotarł — a u was dziś chyba dotarł do połowy drużyny, bo reszta myślała o czym innym niż siatkówka.
a jak ty mówisz że "sami jesteśmy winni" — no dobra, ale nie rzucaj takich baniek na całe forum! ja widziałem tego nowego libero, Darusia, jak po trzecim secie podszedł do trenera, kiwnął głową i zaraz wrócił na boisko i zagrał jakby mu ktoś wstrzyknął kawę. i nie dlatego że kibice krzyczeli głośniej, tylko dlatego że trener mu powiedział jedno zdanie — "wiem, że dasz radę". i chłopak posłuchał. to nie jest żadna magia, tylko prosta rzecz: jak zawodnik czuje wsparcie od trenera, to idzie i gra. a ty ciągnieś że trener "nie dmuchał wystarczająco" — kurczę, jak masz pecha i trafił ci się zawodnik który akurat myśli o zakładach bukmacherskich, to żaden krzyk nie pomoże, ale to nie wina trenera że gość patrzy w telefon!
i jeszcze ten argument o 30 osobach na trybunie — no i co? pamiętasz mecz przeciw ZAKS-owi w ubiegłym sezonie? była połowa trybuny, ale jak widziałem tych kilku facetów którzy nie odpuścili ani na sekundę, to czułem się jak na meczu ligi mistrzów! atmosfera to nie jest liczba osób, tylko PASSJA. jak ktoś naprawdę walczy, to nawet pół trybuny potrafi zmienić grę. ale jak połowa idzie na piwko w połowie seta, to nie ma co liczyć że atmosfera sama się zrobi — trzeba ją zrobić, i to wspólnie.
więc nie, nie jesteśmy leniwi przez samych siebie — jesteśmy po prostu w takiej fazie, że musimy sobie przypomnieć co to znaczy być drużyną. trenerzy, sędziowie, kibice — wszyscy jesteśmy jednym organizmem, tylko czasem któryś z nas zapomina że ma walczyć razem z resztą. i nie szukajmy winnych w ławce czy na trybunie — szukajmy ich w nas samych, w tym jak dbamy o siebie nawzajem. bo jak nie, to za kilka lat będziemy mogli sobie tylko pomarzyć o tych czasach kiedy dopingowało się jak oszalali i wygrywano sety na resztkach sił. 🔴💪
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, aleście tu zrobili z tego mecz tak poważny, jakbyśmy mieli walczyć o złoto — a przecież chodzi o coś więcej niż punkty iawy. Ja w zeszłym tygodniu byłem na treningu chłopaków juniorów, i co widziałem? Tego samego asystenta, co wam wcześniej opowiadał w kawiarni, jak on tam rzuca wyzwania: "Dzisiaj nie będzie litości — kto przegra punkt, ten robi 20 pompek i biegnie dookoła boiska". I wiecie co? Te dzieciaki biegały jak szalone, ale nie z powodu strachu — one BARDZO CHCIAŁY WYGRAĆ. A potem, na meczu, jeden z nich, ten najmłodszy, zrobił coś, czego nikt nie spodziewał się po nim: zagrał zagrywkę tak mocną, że sędzia aż się zaśmiał. Czyli to nie chodzi o to, żeby krzyczeć albo dmuchać w trąbkę — chodzi o to, żeby zawodnik wiedział, że ktoś OD NIEGO OCZEKUJE WIĘCEJ.
I jeszcze jedna rzecz, którą niedawno usłyszałem od starego wyjadacza, trenera z klubu jeszcze z czasów gdy Jastrzębie grało w pierwszej lidze: "Trener może tylko tyle zrobić, żebyś nie zapomniał, że grasz dla ludzi, którzy cię kochają — reszta zależy od ciebie". I to jest właśnie ta prawda, którą często tracimy z oczu — zawodnicy grają dla kibiców, trenerzy dopingują ich do walki, a kibice dopingują obie strony. Ale jak któryś ogniwo zawodzi, to cały łańcuch traci sens. Tak że zamiast szukać winnego w sędzim czy w trenerze, może lepiej zapytać samych siebie: dzisiaj na meczu, ilu z nas naprawdę stanęło i walczyło — nie tylko gębą, ale i sercem? Bo ja tam widziałem paru takich, którzy nie odpuścili ani na sekundę, i to oni naprawdę zmienili ten mecz — nie ilu ich było, tylko JAK. A reszta? To już wasza sprawa.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, aleście mnie dzisiaj wkurzyli tymi swoimi pretensjami o leniwych trenerów i kiepskich sędziów — jakby sami nie widzieliście, co się dzieje na hali, kiedy chłopaki dostają te swoje "sygnały" od sztabu albo od was na trybunie.
Bo serio — jestem tu od kilku dobrych lat, widziałem setki meczów, i nie raz zdarzyło mi się płakać jak bóbr w szatni po tym, jak drużyna zrobiła coś naprawdę fajnego pomimo wszystko. Ale dzisiaj naprawdę trudno mówić o "średniości" Jastrzębi przez pryzmat samych trenerów albo sędziów, kiedy przecież sami kibice robicie się coraz bardziej… no, powiedzmy sobie szczerze — wygodni.
Julka miała rację co do tego Darusia — facet zagrał w trzecim secie jakby ktoś mu wstrzyknął motor, a trener tylko klepnął go w plecy i tyle. Ale to nie był przypadek, tylko efekt długofalowej roboty, której część z nas nie chce już oglądać. PiotrGornik też trafił w dziesiątkę: nie każdy zawodnik jest takiej klasy mentalnej jak ten libero, i nie każdy reaguje na krzyk czy doping. A Liniowy_placze? Też prawda — część drużyny przyszła na mecz myślami gdzie indziej, bo dla nich to już tylko kolejne spotkanie w tabeli, a nie walka o coś większego.
Bialo_Czerwoniwierni rzucił dobrą myśl, że sami sobie psujemy atmosferę, i ja się z nim zgadzam — ale nie do końca. Bo atmosfera to nie tylko krzyk albo liczba osób na trybunie, to coś więcej. To jest ta iskra, którą trzeba podtrzymywać non stop, a nie tylko w ostatnim secie. Jak patrzeć na tę halę w Tarnowie i widzieć połowę trybuny, która wstała w ostatnim momencie — to jest coś pięknego, ale to też pokazuje, że większość czasu tej pasji po prostu brakowało.
Poisson_1X2 miał rację, że trener nie musi krzyczeć jak opętany, żeby dać sygnał — czasem wystarczy jedno zdanie, jedno spojrzenie, jedno uderzenie dłonią o ławkę. Ale LiniowyKupiony dorzucił coś, co mnie naprawdę uderzyło: zawodnicy grają dla ludzi, którzy ich kochają, a my często zapominamy, że ta miłość musi być odwzajemniona. To nie chodzi o to, żeby walić pięścią w pierś i liczyć, ilu jest na trybunie — chodzi o to, żeby czuć, że ktoś naprawdę na ciebie liczy.
I teraz pytanie, które wszyscy powinniście sobie zadać: dzisiaj, na następnym meczu, ile z nas naprawdę stanie i będzie walczyć — nie tylko gębą, nie tylko przez pierwszą minutę, nie tylko kiedy zespół traci — ale przez całe 25 punktów? Bo jak nie, to nawet najlepszy doping na świecie nie zmieni faktu, że zaczynamy grać wpuszczając przeciwnika na wolny strzał. A to już jest problem, który dotyczy nas wszystkich.
Najpierw policz, potem się spieraj.