Czy na meczu Jastrzębi powinien zawsze grać ten jeden losowy, uzdolniony juniorek, bo…
A no wiecie, co mi dzisiaj uderzyło? Że jesteśmy jakimś sposobem społecznością kibiców Maradony, tyle że na niższym poziomie. Cały ten juniorek w pierwszym składzie, a te wszystkie "trendy" z fejsa... No fajnie, że ktoś się wyróżnia, ale niech tamten wali zza 6-ki, nie ten co ojciec w zarządzie ma. 🤡 Przecież my się meczów nie gramoli, by tu gadać o "wdzięku stylu" — walczymy o punkty, nie o lajki od babć zrzeszonych. Jeśli ten gość nie wyciśnie z siebie po dwudziestu minutach wstydu, to niech leci na ławkę i daje szansę komuś, kto potrafi.
Te internetowe pompki to tylko piana na tym specyfiku. Jak widzę komentarze typu "święty talent", to aż mnie ściska w żołądku — bo to nie talent, to święte przyzwolenie na kombinowanie z zasadami. Facet nie wygrał jeszcze nawet juniora, a już gra na widokówce, bo tatusia ktoś w zarządzie popchnął. No serio, czy my jesteśmy w TVN Sport, czy na meczu ligowego zaplecza?
I jeszcze ten argument, że "on się uczy na boisku" — ucz się, jasne, ale nie kosztem naszych punktów i naszej sportowej godności. Jeśli ma grać, to niech gra lepiej niż ten defensywny numer, który dzisiaj zrobił z siebie błazenadę. W przeciwnym razie — precz z nim do drugiej drużyny, żeby nie odzwyczaił nas od realiów. 💸
Krótko mówiąc: talent to nie oszustwo, ale oszukiwanie systemu — to już nie talent. Albo on się pozbiera, albo my zaczynamy głośno się zastanawiać, dlaczego tatuś tak bardzo potrzebuje synusia na boisku. Ja przynajmniej wolę oglądać zawodnika, który nie myśli, że kontrakt mu się należy przez urodzenie w odpowiednim miejscu. 😏
To loteria, nie piłka.
Słuchajcie, ten temat to chyba jakiś żart z ulicy Szpitalnej, tylko coście wszyscy tak nabzdyczeni na jednego chłopaka. Ja go widzę pierwszy raz na treningach, normalny, nie rozrabia, nie wcina się przed sznur. Akurat dostał szansę, bo parę osób z drużyny zachorowało albo walnęło się w paluch — to się trafia. Nie wiem, co Wam tak szkodzi w tym, że ma ojca w zarządzie? Przecież nie chodzę do pracy z szefem, ale jakby mnie wpuścił na halę, tobym też zagrał, nie? Ba, w klubie seniorów to pół drużyny ma tatusiów gdzieś indziej, i nikt nie piszczy.
A internetowe pompki? Jasne, że są, ale to się nazywa marketing juniora, a nie oszustwo. Widział ktoś chociaż jedną "świętą" pamiątkę z naszej młodzieżówki? Ta młodzież to dopiero się pokazała w zeszłym sezonie, jak odpadliśmy z MŁodziarza — wszyscy trzymaliście mordy w portfelu, a teraz się srożycie, że ten jeden gra powyżej swoich butów. Chłopak ma 19 lat, granatowy fartuch, i nie dość, że wytrzymuje z dupskiem, to jeszcze strzela parę razy na luzie. Warto sobie przemyśleć, czy to naprawdę o ojcu, czy o tym, że komuś się nie podoba, że wreszcie coś świeżego wdarło się do kadry.
I ten argument o punktach — no fajnie, że walczymy, ale nie aż tak, żeby rzucać się na kolana przez jeden mecz z Ustroniem. Jeśli facet raz nie popisze się, to niech mu się przyjrzą, ale nie rozstrzygajmy losów juniora po jednym spotkaniu, gdzie akurat przeciwnik miał lepszy dzień. Ja wolę patrzeć, jak się rozwija, niż wymieniać go co drugą kolejkę — znam paru "talentów", co u nas grali, a teraz latają po zapleczu w trzeciej lidze i się dziwią, czemu nie dostali kontraktu. Tamci mieli ojców na trybunach, a nie w zarządzie. Co Wy, serio uważacie, że trenerzy są takimi niedojdami, że nie widzą czystej klasy?
Najpierw próba, potem wnioski.
ej do cholery, a o co Wam znowu chodzi z tym juniorkiem 😡 facet ma 19 lat, a wy mu spuszczacie majtę bo internety mu łyknęli? ja pierdole, Zosia, no naprawdę — to nie żaden "święty talent", to nasz KOLEGA NA BOISKU, którego tata siedzi w zarządzie i dostał szansę, bo w drużynie było parę dziur 💪🔥
słuchajcie, ja byłem na trybunach kiedy ten gość pierwszy raz wyskoczył na seniorski trening, widziałem te jego oczy — normalny chłop, nie jakiś tam wzięty pod skrzydła przez chałturę z fejsa. parę razy się pomęczył, strzelił gola, i co? teraz mamy mu ufać czy od razu wbijać noża w plecy bo "ojciec przycisnął"? JULKA ma rację — pół kadry seniorów ma ojców gdzieś tam, co grają w radzie miasta, albo w PZPS, a nikt nie piszczy na prawo i lewo 😤
no i co z tymi argumentami, że "nie walczy się o punkty"? co ty bredzisz Zosia? facet gra w meczu Ekstraklasy juniorów, nie w finale Ligi Mistrzów! jakie to punkty niby tracimy? że jeden mecz z Ustroniem przegrał? no i co? jemu mieli dać na ławkę, żeby nie nabawił się kompleksów, a reszta drużyny mogła się cieszyć z porażki? żenada! 😱
a internetowe pompki? no jasne, że są, ale kto z was NIGDY nie dostał lajka za swoje zagranie? ja pierdole, my tu gadamy jakbyśmy byli w futbolowej akademii na kamerze, a nie w realnym klubie z kibicami na trybunach! ten gość ma ogromne nerwy, że wystawia się pod pręgierzem, a wy mu za to pierdolenie wrzucacie na profil! 🤬
i jeszcze te brednie o "świętej pamiątce z młodzieżówki" — no serio? wyście sami w to nie wierzyli, kiedy odpadliśmy z MŁodziarza, bo wtedy to wszyscy mieliśmy mordę w portfelu! a teraz, kiedy coś się rusza w naszym klubie, od razu macie pretensje, że to przez tatusia? no co wy, jesteście jak ci starsi kibice co krzyczą, że nie ma tradycji, bo jeden zawodnik się nie sprawdził?! 😏
no to ja Wam mówię — ten juniorek ma szansę, i niech mu nikt nie odbiera tej drogi tylko dlatego, że ma odpowiednie nazwisko! albo walczymy z systemem, albo robimy z siebie pajaców na fejsie! a ja wolę być z nim, niż z tymi co siadają na trybunie i gadają przez telefon! 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Ej kurwa, WiaraLechawierni ma totalną rację, a reszta coś kombinuje jakbyśmy grali w meczu przeciwko sobie samemu. Ten juniorek to nie żaden „święty talent”, tylko nasz kolega, który dostał szansę, bo w drużynie akurat się porobiło — i co z tego, że jego tata jest w zarządzie? Pół kadry seniorów to ludzie z „tradycją rodzinna”, a nikt nie piszczy, że są niekompetentni. Trenerzy widzą, co się dzieje na boisku, a nie to, kto komu wciska lajki na fejsie.
No i co ta Julka powiedziała o „świętej pamiątce z młodzieżówki” — serio, serio, bo ja tam byłem, kiedy odpadaliśmy z MŁodziarza, i wszyscy mieliśmy mordę w portfelu, bo nikt nie dawał rady wbić nawet jednego gola. A teraz, kiedy mamy coś, co naprawdę działa, od razu szukamy dziury w całym? Ten chłopak gra jak facet, nie jak błazen, który myśli, że kontrakt mu się należy przez urodzenie. Internetowe pompki? Jasne, że są, ale to się nazywa marketing juniora, a nie oszustwo — każdy, kto kiedykolwiek dostał lajka za swoje zagranie, wie, jak to działa. WiaraLechawierni trafił w dziesiątkę: albo walczymy z systemem, albo robimy z siebie pajaców na trybunie. Ja wolę być po stronie tego, kto naprawdę walczy, niż po stronie tych, którzy tylko gadają.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej no dobra, ale nie no dobra, bo to akurat byłby ten najgorszy początek jaki może być 😄 ja wam tu powiem, że widziałem więcej takich „prezentów z nieba” od zarządu niż lat śniegu na katowickim rynku w grudniu, i wcale nie chodzi o to, że facet dostawał w kość bez powodu — ale o to, że potem albo się załamywał, albo dostawał kolejną szansę, bo wiadomo: tatuś w zarządzie.
za moich czasów, kiedy jeszcze nie było fejsa i insta, tylko były gazety i kibice z fajką na trybunie, to mieliśmy takiego jednego juniorka, co mu się wydawało, że kontrakt jest mu pisany z urodzenia, bo stary był prezesem naszego klubu w latach 90. facet dostał grać w pierwszej drużynie, bo dwóch środkowych zachorowało, a trener chciał mieć komplet. i co? facet na boisku to był jak czołg z trawy — walił piłkę w aut, albo kopał ją wprost do rywala, bo myślał, że jego technika zastąpi 5 lat doświadczenia. padł po pierwszym meczu, zrobił z siebie pośmiewisko, i tyle go widzieliśmy — latał potem po zapleczu, nikt go nie brał na poważnie, a jak się wreszcie przebił, to był już grubas z brodą i nikt nie pamiętał, dlaczego kiedyś miał dostawać specjalne względy.
i teraz patrze na tego naszego juniorka, i myślę sobie: cóż, może ma lepsze nogi, może ma lepsze oko, a może po prostu nie jest takim beztalenciem jak ówczesny junior prezesa. ale — i tu klucz — jeśli ten chłopak dostaje szansę nie raz, nie dwa, tylko za każdym razem, kiedy w drużynie brakuje paru zawodników, to prędzej czy później sam zacznie wierzyć, że nie musi się wysilać, bo mu się należy. i wtedy mamy problem nie z internetowymi pompkami, ale z tym, że juniorek przestanie widzieć realia boiska — że punkty się robi rzucając się w bój, a nie czekając na to, aż ktoś przyjdzie i powie „dobrze, graj już na stałe”.
ja rozumiem, że jesteśmy klubem, który potrzebuje świeżej krwi, ale świeża krew to nie tylko nazwisko w kadrze — to także zdolność do przyjmowania porażek, uczenia się na błędach i nie liczenia na to, że tatuś załatwi wszystko. kiedyś trenerzy potrafili powiedzieć „dobra, grasz, ale jak nie dasz rady, to koniec bajki” — i to działało. dzisiaj mamy wrażenie, że każdy juniorek jest nietykalny, bo internet mu łyka, bo ma tatusia w zarządzie, i bo nikt nie chce słuchać, że mecz się nie wygrywa „bo talentu wystarczy”.
no i jeszcze jedno — WiaraLechawierni, dobrze mówisz, że ten gość ma nerwy, bo wystawia się pod pręgierzem. ale pamiętajmy, że pręgierz to nie trybuna kibica, tylko boisko. tam liczy się wynik, nie emocje. jeśli ten juniorek ma grać, to niech gra lepiej niż średnia naszej drużyny, a nie dlatego, że jego tata może podejść do trenera i powiedzieć „synu szansę daj”. bo inaczej prędzej czy później znowu będziemy mieli juniorka, który poleci do trzeciej ligi, a my znowu będziemy gadać o „złotym młodzieńcu, którego szkoda, że mu nie wyszło” — zamiast przyznać, że nie było w nim dość siły, żeby walczyć o swoje bez wsparcia układu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ludzie, ale wam się ten temat ostatnio rozjarał jak cholera po pucharze… 😂 serio, słuchajcie, bo ja tu sobie siedzę na trybunie od czasów, kiedy jeszcze juniorki grały w dresach z napisem „Jastrzębie 1921” i nikt nie wiedział, że istnieje coś takiego jak „fejsbuk” — i co? Teraz mamy się srożyć dlatego, że któryś z naszych chłopaków dostał szansę? No nie no, stary, toż my sami kiedyś marzyliśmy, żeby choć raz stanąć na boisku Ekstraklasy!
No dobra, WiaraLechawierni, masz rację co do jednego — ten juniorek ma nerwy, bo wystawia się pod pręgierzem, ale… ale stary, ten pręgierz to nie jest trybuna kibica, tylko stadion pełen ludzi, którzy nie przychodzą pooglądać, jak ktoś się bawi w ważniaka! LechiaGda_Trybuna trafił w dziesiątkę — ja pamiętam tego juniorka z lat 90., co mu się wydawało, że kontrakt mu się należy przez urodzenie. Ten chłopak dostał zagrać, bo dwóch środkowych zachorowało, a facet poszedł na boisko i zrobił z siebie pośmiewisko — dosłownie! Piłkę kopał w aut albo wprost do rywala, bo myślał, że jego technika zastąpi lata doświadczenia. I co? Potem latał po trzeciej lidze i nikt go nie chciał znać, a my gadaliśmy „szkoda, bo talent miał”. No właśnie — i dlatego teraz, kiedy widzimy faceta, który naprawdę się stara, to od razu się rzucamy z „ojciec w zarządzie”, zamiast powiedzieć „no nieźle, gra fajnie, ale jeszcze popracujmy nad tymi błędami”.
A internetowe pompki? Oj, ZosiaKolejorz, ty jesteś zbyt łagodna… 😈 te „święte talenty” to często są same powietrze zrobione z fejków na profilach, a ten nasz juniorek? On nie dostaje lajków za to, że ładnie wygląda w strojach reklamowych — on dostaje szansę, bo trener widzi, że daje radę. A jeśli nie daje rady? To precz z nim, bo u nas nie ma miejsca na kombinowanie — albo jesteś częścią drużyny, albo jesteś pasażerem.
I Julka_zTrybun, nie obrażaj się, ale nie zgadzam się, że pół kadry seniorów ma ojców w PZPS — spoko, niektórzy tak, ale większość to zawodnicy, którzy się przebili własnymi nogami! A ten juniorek? On ma 19 lat i gra w Ekstraklasie juniorskiej — nie w pierwszej drużynie, nie w finale Ligi Mistrzów! On ma czas się uczyć, ale nie kosztem naszych punktów! Jeśli nie daje rady, to niech leci na ławkę, a my sobie znajdziemy kogoś, kto walczy o zwycięstwo, a nie o to, żeby tatuś mu załatwił kontrakt przez fajne posty na instagramie. 🔥
I jeszcze jedno — WiaraLechawierni, nie krzycz tak, bo niedługo ci gardło pęknie! 😂 ale serio, ten gość ma szansę, ale nie żadną świętość — on jest jednym z nas, i albo się sprawdzi, albo poleci z powrotem do młodzieżówki, gdzie jego miejsce! My tu gadamy o „systemie”, ale system to nic innego jak zespół ludzi, którzy walczą razem — a nie ci, co siedzą na trybunie i gadają przez telefon! 💪🔴
Na trybunach od dzieciaka.
ej, Rafał, tyś chyba wczorajszej pijatyki na stadionie nie pamiętał, bo bredzisz jak ten juniorek z lat 90. co myślał, że kontrakt mu się należy przez urodzenie — no nie no, stary, ty naprawdę wierzysz, że ten gość gra na luzie, bo jest dobry? a ja ci powiem, jak było z naszym „cudem” zza miedzy, co go internety okrzyknęły nowym Lewandowskim, a tu się okazało, że facet kopnął w aut pół meczu!
pamiętasz, LechiaGda_Trybuna, tego juniorka, co miał tatusia w zarządzie i latał z nami po trzeciej lidze? ten sam scenariusz — internety mu łyknęły, kibice mu dopingowali, a na boisku to było jakbyśmy mieli zamiast zawodnika… kogo? aktora z serialu o piłkarzach! facet myślał, że jego blask w oczach zastąpi drybling, i co? po dwóch meczach mieliśmy go z powrotem w młodzieżówce, a teraz lata po amatorskich ligach i opowiada bajki o „przeszkodach systemu”.
a teraz mamy kolejną „gwiazdę”, której ktoś w zarządzie machnął palcem i mówi „grasz, bo tata wie, jak to działa” — no to powiedzcie mi, ludzie, jak niby mamy wierzyć, że facet jest dobry, skoro w pierwszym meczu z Ustroniem poszedł w aut za każdym razem, kiedy miał piłkę pod stopami? internetowe pompki nie biją piłki, nie bronią ataku, i nie zastąpią setnego miejsca w klubowym rankingu — a ten juniorek akurat tam właśnie teraz tkwi!
ja rozumiem, że chcemy świeżej krwi, ale świeża krew to nie tylko nazwisko w kadrze — to także umiejętność radzenia sobie z porażką, a nie uciekanie przed nią za fartucha tatusia. jeśli ten chłopak ma grać, to niech gra tak, żeby po meczu trener nie musiał tłumaczyć się z decyzji przed zarządem, tylko żeby kibice na trybunie mogli powiedzieć „no nieźle, ten da radę” — a nie „no kurczę, znów nam coś urządził”.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, to jak z tymi dawnymi „cudami”, co internety ich uwielbiały, a potem lądowali w trzeciej lidze z opowieściami o „przeszkodach systemu”. Pamiętacie? Pół stadionu dopingowało, a drugie pół gadało, że skoro tatuś jest w zarządzie, to kontrakt mu się należy. No i co? Facet dostał szansę — i wyszło jak zwykle, kiedy stawiasz na talenty z papieru zamiast na te, co potrafią biegać, myśleć i strzelać, kiedy sędzia dmuchnie w gwizdek.
Tyle tylko, że ten nasz juniorek to nie żaden „święty talent” z instagramowej propagandy, tylko normalny chłopak, co dostaje szansę, bo trenerzy widzą, że daje radę — nie raz, nie dwa, ale konsekwentnie. A internetowe pompki? Każdemu się one zdarzają, kiedy coś fajnego wyjdzie na boisko, ale one nie biją piłki, nie bronią ataku, i nie zastąpią dziesięciu minut na treningu, gdzie naprawdę widać, kto umie grać.
Z drugiej strony, LechiaGda_Trybuna ma rację co do jednego — jeśli ten chłopak dostanie szansę nie raz, nie dwa, tylko za każdym razem, kiedy zabraknie paru zawodników, to prędzej czy później zacznie wierzyć, że mu się należy. A wtedy mamy problem, bo na boisku liczy się co innego: punkty, wysiłek, umiejętność walki, a nie to, kto komu postawi lajka na fejsie.
No więc jak to ugryźć? Trenerzy muszą trzymać rękę na pulsie — raz dać szansę, drugi raz posadzić na ławce, a nie wrzucać na boisko na stałe tylko dlatego, że ktoś w zarządzie machnął palcem. Bo jeśli ten juniorek ma naprawdę coś w nogach, to niech to pokaże w walce, a nie na fejsie. A jak nie? To precz z nim, bo u nas nie ma miejsca na pasażerów — albo jesteś częścią drużyny, albo nie.
No ale nie rozstrzygajmy tego dzisiaj. Zobaczymy, jak się sprawdzi w następnym meczu — może akurat trafi się, że przeciwnik będzie miał gorszy dzień, i facet strzeli gola, który zrobi wrażenie. Albo może okaże się, że tyle się o nim mówi, bo internety go uwielbiają, a na boisku to zwykły junior, co jeszcze musi sporo popracować.
Bo klub to nie tylko nazwa i barwy — to ludzie, którzy walczą razem. I to oni decydują, kto na stałe zasługuje na miejsce w drużynie. A nie fejs, nie tatuś w zarządzie, i nie marzenia, które nikogo nie obchodzą poza trybunami.
Najpierw policz, potem się spieraj.