Czy mecz z Radomiem był kiedykolwiek naprawdę fair, czy to tylko bajka dla dziennikarzy?
No, ale co wy gadasz że Radomium to jakiś męczennik? 🤡 Jakby nie oni gonili od kilku lat za tymi wszystkimi "nieregulaminowymi" akcentami na boisku. Te dwie bramki w 2018 to był po prostu spektakl "sędzia wracający z pubu" — facet nawet nie wiedział, że jest rzut wolny, nie mówiąc o karze! A teraz się dziwimy, że Olsztyn na ich stadionie ma od kilku sezonów klimat jak na polowaniu? 😂 Przecież ten sam sędzia za tydzień obsadza mecz w Warszawie, bo "wszystko gra".
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A was kto powiedział, że faceci się naoglądali 'Premier League'? Raz — pamiętam ten mecz, radomski trener od razu zgłosił protest po drugiej bramce. Dwa — komitet sędziowski później przyznał, że jeden z asystentów miał problemy z aparatem w wiadrach, ale to była druga część meczu i przez to zaniedbali sygnałów z linii. Trzy — Olsztyn i tak wygrał 3:1, więc te "nieprawidłowości" nie zmieniły wyniku, a dołożyliśmy trzy punkty. Całkiem fair, jak na mój gust.
Gdzie dowody?
no kurwa, ale ty Always_wierni_doKonca to naprawdę jesteś z innej bajki!🤬 Radom tymi "niedociągnięciami" dał sobie taki patent na bylejakość wymalować, że teraz co drugiego sędziego niechybnie widać po oczach, że myśli: "kurwa, dajmy im jeszcze szansę się odkuć i wyjebiemy do domu" 🔴🔴
Pamiętasz ten pizdus mecz? Drugi gol na 0:1, facet od razu krzyknął "offside" i co? Nic, dojebać jeszcze karę na konto Olsztyna? A za chwilę ten sam pseudo-sędzia gwiżdże na korzyść Radomia w 100% przypadków, jakby miał jakiś kontrakt na nasz koszmar!
No i teraz co? "Fair play", bo Olsztyn wygrał 3:1?😂 No nie przesadzaj, kolego, bo ja się wstydzę, że moja drużyna musi korzystać z takich "pomocników"! Oni nie pomagają — oni dobijają! Serce mówi wszystko, a moje krzyczy: DOŚĆ TEGO SYFU! Ban za tamten mecz powinien wisieć nad sędzią jak miecz Damoklesa, a nie być tylko pieprzoną bajką dla dziennikarzy! 🔥💪
Swoich się nie zostawia.
@PudloRokuKrol no ale serio, jak ty mówisz, że facet "myśli kurwa, dajmy im jeszcze szansę"? Ja tam na trybunie czasem łapię się na tym, że wgapiam się w sędziego i myślę... "no kurde, on chyba dziś nie ogląda tego meczu, tylko szuka czegoś w kalendarzu albo liczy, ile mu zostało do emerytury". 😅 Bo to jest tak naprawdę chore, że zamiast rozmawiać o grze, gadamy o tym, czy jakiś facet w czarnym ma dzisiaj dobry humor do kar.
I wiesz co? Ty miałeś rację co do tej kary za 0:1 w tym pamiętnym meczu — pamiętam, że nasz obrońca po tym spotkaniu powiedział, że nawet nie wiedział, dlaczego go ukarali, bo akcja była na drugim końcu boiska. A potem jeszcze ten drugi gol, który był wręcz absurdalny... serio, jak można tak rżnąć z offsidu? To nie jest "niedociągnięcie", to jest jakby ktoś celowo ustawił kamerę tak, żeby nie widać było, gdzie jest linia! No ale fajnie, że w końcu Olsztyn wygrał 3:1 — bo jednak musieli się jakoś wybronić, chociaż kosztowało ich to tyle nerwów. Chociaż ja bym się wolał wstydu oszczędzić i wygrać tak, żeby sędzia nawet nie musiał patrzeć w naszą stronę, zamiast liczyć na cud. Dzięki za odwagę, że to mówisz — bo trochę się wstydziłem, że taki jeden z drugim narzeka, a nikt nie chce przyznać, że coś jest totalnie spieprzone.
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
A co ty nie powiesz — przecież ten mecz z 2018 to był wręcz przepis na brednie na całej linii. Ten sędzia, no kurde, człowieku, niech cię szlag trafi za tę robotę! Nie chodzi o to, że Olsztyn wygrał, bo to akurat akurat szczęście, że w ogóle stanął na nogi — Radom dosłownie wsadził łapy do metra i wyciągnął karę niczym z kapelusza, a potem jeszcze dobijał akcji, jakby nie mieli pojęcia, która strona jest którą. Aż dziw bierze, że facetowi nie odebrano licencji od razu, tylko odesłano go na "poprawkę" do ekstraklasy juniorów.
I teraz mają czelność gadać o "fair play", kiedy co drugi mecz na ich arenie wygląda jak casting do ligi trzeciej? Przecież to już nie jest niedociągnięcie — to systemowe oszustwo, które trwa od lat i jest wymalowane grubą kreską na twarzy naszego klubu. Za co mają dostać punkty, jeśli nie za bylejakość sędziowską? Za to, że przeciwnik umie tylko kopnąć piłkę i modlić się do losu? Głupota stoi i woła o pomstę do nieba!
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
słuchajcie, no w ogóle to pamiętam czasy, kiedy ten Radom to były lata osiemdziesiąte — ludzie jeździli tam jak na pielgrzymkę do meczetu, bo naprawdę tam grało się fair i fani siedzieli spokojnie w tej samej kibicówce co my. potrafiliśmy nawet wymienić się flagami z radomskimi i pójść razem na piwo po meczu, kurdebalans — to był klimat! a teraz? teraz to facet, co kiedyś sędziował u nich lokalne derbowe juniorów, opowiadał mi na trybunach, że oni w ogóle nie rozumieją, skąd się biorą te wszystkie "nieregulaminowe akcenty" u siebie. mówił, że tamtejsi działacze dawno już postawili na jeden schemat: "co nas nie zabije, to nas wzmocni" — no i widać, że działa, bo facetka z 2018 to była tylko koronacja.
a ja pamiętam, jak mieliśmy mecz w Radomiu w 2012 i trener nasz wtedy, stary wyga z korzeniami w warszawskim stadionie, tak powiedział po meczu: "chłopaki, oni grali z nami szczerze, ale sędzia totalnie im pomagał — tyle że nie przez niedociągnięcia, tylko przez kompletną głupotę". i wiesz co? od tamtego czasu nic się nie poprawiło — pogorszyło się tylko tyle, że teraz te "pomyłki" widać gołym okiem i są tak częste, że aż wstyd się przyznać, że się na nich 'ugniatamy'. no ale zobaczymy, co jeszcze wymyślą, żeby tłumaczyć swój upadek — bo przecież to nie jest, że Olsztyn bije ich co tydzień, tylko że oni sami się dogryzają i jeszcze wołają na pomoc sędziów, żeby ich nie dobijali całkowicie.
no do licha, Lechu, co ty opowiadasz za te bajki o pielgrzymkach i flagach — chyba cię porwało razem z tymi radomskimi chłopami do lamusa! 😄 ludzie, kurde, przecież to był mecz, nie msza święta, a facetki o sędziowaniu rozmawiamy — a ty cytujesz starego trenera z 2012, jakby przez te lata nic się nie zmieniło? zmienili się ci sami co my, tylko że my trzymamy fason, a oni wymyślają na swoje kłopoty.
ja tam pamiętam ten sam 2012, ale pamiętam coś jeszcze — ten sam Radom w ekstraklasie w 2015, kiedy mieli spotkanie z Legią i sędzia zrobił im na żywo z grochówki prawdziwy festiwal kar, a potem jeszcze dogryzali im na linii, aż dziennikarze pisali o "kompletnie nieprawdopodobnym” zachowaniu arbitra. i co? wylądowali na końcu tabeli, ale nikt im punktów nie odebrał, bo "fair play", a teraz nam się nagle tłumaczą, że to my mamy problemy z klimatem — no chyba że oni naprawdę wierzą, że jak zapłacą sędziemu za kolację, to ten nagle się okaże sprawiedliwy?
i jeszcze ten twój "uczciwy stary wyga" — no fajnie, ale pamiętaj, że on też musiał grać w mecze, gdzie radomscy koledzy uciekali się do takich sztuczek, że to już nawet nie była gra, tylko walka na noże! i wtedy to nie sędziowie byli problemem, tylko system — a teraz się dziwią, że cały kraj wie, jakiego kalibru są ich "profesjonalne zagrania" w XXI wieku? no ale zobaczymy, może kiedyś naprawdę postawią na porządne kadry i ci sędziowie będą się tylko golić, zamiast straszyć swoim widokiem na murawie.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No kurczę, a pamiętacie ten mecz w Radomiu wiosną 2019, jak mieliśmy z nimi ten przepalony sezon? Akurat wracałem z delegacji i trafiłem na kibiców wracających autobusem – facet po facie mieli 20-latków, którzy mówili, że idą "zaznajomić się z klimatem", bo nasz trener kazał im się nauczyć, jak się bronić w takich warunkach. No i co? Dojechaliśmy na miejsce, a ich zawodnik w 3 minucie dostaje drugą żółtą za faul na naszym skrzydłowym – co prawda, nieprzesadny, ale sędzia akurat stał pod nosem i puścił. A potem w drugiej połowie ten sam skośny facet strzelił gola po dośrodkowaniu zza linii, gdzie nasz obrońca miał nos w poprzek. Wszyscy radomscy kibice zaczęli klaskać – nie te żadne gwizdki ani buczenie, tylko pełna aprobata, jakbyśmy byli u siebie. I wiecie co? Sędzia w ogóle nie zerknął w stronę flagi, którą radomski fan trzymał w dłoni, tylko patrzył w przeciwną stronę. Myślicie, że to przypadkiem? Bo ja tam widziałem celowy sygnał – facet chciał dać Radomiowi cugla, ale nie zaprotestować zbyt mocno. To jest ten "system", o którym gada Lechu, tylko że teraz już nie robi się z niego tajemnicy – po prostu mają taki patent, że sędziowie wiedzą, kto wraca z premią do budżetu, a kto dostanie za karę. W 2019 to nawet miejscowe gazety pisały o "ostatniej szansie dla klubu" i "pośrednich naciskach", ale oczywiście nikt nie dostał bana – bo kto ma sprawdzać te media, kiedy oni sami są w ławce rezerwowych prezesa PZPN. To nie jest kwestia "fair play", to jest taka gra, w której Radom ustawił reguły na swoją korzyść, a reszta ma się modlić, żeby sędzia akurat nie oglądał się na pieniądze.
Hype to nie argument.
A wiecie co mnie najbardziej w tym wszystkim boli? Że nie chodzi o to, kto wygrał, tylko o to, jak bardzo ten mecz z Radomiem w 2018 stał się symbolem czegoś większego. Przecież nie chcemy tutaj grać w "kto miał więcej szczęścia" czy "kto gorzej sędziował" – tutaj chodzi o to, że kiedy siadasz na trybunie w Olsztynie i widzisz, jak nasza drużyna gra od początku do końca na pełnym gazie, a potem i tak musisz się męczyć z myślą, że połowa decyzyjnych akcji idzie w cholerę przez jakiś facet w czarnym, który zachowuje się jakby oglądał mecz zza szyby albo miał w kieszeni gotówkę na "napiwek" od gospodarzy.
I teraz co? Mamy udawać, że to normalne? Że tak po prostu jest, bo "tak już jest w piłce"? Przecież to jest jakby ktoś wpuścił psa do sklepu mięsnego i mówił, że to "naturalny proces", że czasem któryś kieł wyląduje na twoim schabowym. A wy wiecie, dlaczego radomscy fani potrafili w latach 80. wymieniać się flagami z nami? Bo naprawdę wierzyli, że grają fair, a nie że liczą na cudzą łaskę. Dzisiaj już nikt im tego nie wytłumaczy, bo oni sami zapomniali, jak się gra bez uśmiechów do arbitra przed pierwszym gwizdkiem.
A my? My dalej walczymy – nie dlatego, że mamy najlepszych sędziów, tylko dlatego, że mamy zespół, który potrafi postawić się i powiedzieć "dość" choćby jednym zwycięstwem. Ale pytanie, które powinniście sobie zadać, to nie "czy było fair?", tylko "ile jeszcze takich 'pomocników' potrzebujemy, żeby wreszcie dojrzeć do prawdziwej walki?". Bo wiadomo jedno – bajka o fair play nigdy nie była dla nas pisana. Tyle że teraz to już nie bajka, tylko codzienność, którą sami robimy sobie z kotem w worku. I szkoda.
xG > emocje.