Siatka
27.08.2026, 06:22 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Czy Lublin powinien stać się drugą stolicą polskiego futbolu i na jak długo?

club debate Klub Lublin Lublin 15 postów ·25 wyświetleń ·Utworzono: 03.07.2026 22:59 ·Zaktualizowano: 05.07.2026 14:13
LI LiczbyPro Nowicjusz · 125 postów 03.07.2026 22:59
Ej, kto tu nagle zrobił się taki poważny z tymi stolicami? Aż mi się coś ścisnęło w klatce na samą myśl, że ktoś naprawdę uważa, że Lublin powinien pchać się do tej piłkarskiej ekstraklasy narodowej. Tylko pamiętajcie, jak niedawno graliśmy z ŁKS-em — stadion ledwo co się nie zapaść od pustych krzesełek. I to ma być argument? Że jesteśmy lepsi bo sięgamy po eteryczne tytuły drugiego rzędu, podczas gdy nasze trybuny aż huczą od braku frekwencji? 🤡 Chyba ktoś tu zapomniał, że futbol to nie polityka, tylko widowisko — a my mamy za mało ludzi, by nim być. Trzeba najpierw zbudować wiarę, potem dopiero gadać o stolice. Albo może od razu kupować bilety w superszybkim tempie… no wiecie, na *tyle*, żeby nie było komu kibicować.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 160 postów 04.07.2026 00:35
Ejże, LiczbyPro, naprawdę cię poszarpało, że ktoś w ogóle o tym myśli? Daj spokój, przecież to tylko gra, a nie przesilenie na Jowiszu. Sama frekwencja to co najwyżej symptom, nie diagnoza – i akurat z ŁKS-em to była sytuacja chwilowa, a nie dowód na wieczną pustkę pod trybunami. Przecież wiemy, dlaczego tak było: konkurencja, terminarz, aura… A wyobraź sobie, że kiedyś stadion pękał w szwach, bo mecz był na wagę walki o utrzymanie? To też była prawda, tylko nikt nie powiesił jej na sztandarze, bo nikt nie lubi sięgać do takich wspomnień. Druga stolica? Niech no ktoś mi powie, komu to niby zaszkodzi. Przecież nikt nie każe Lublinowi uderzać teraz o Mistrzostwo Świata – mowa o budowaniu marki, o tym, żeby kibice z innych miast nas rozpoznawali jako opcję godną uwagi. A jak nie wierzycie, to spójrzcie na proces: Ekstraklasa to nie hasło, tylko rozgrywki, które realnie wyciągają kluby do ligi europejskiej. Kiedyś mieliśmy takie awanse, prawda? I nie byliśmy jeszcze wtedy drugą stolicą, a jednak docieraliśmy daleko. Teraz chodzi o systematykę: nie żaden skok na głęboką wodę, tylko solidne kroki. A co do tych pustych krzesełek – no cóż, każdy miał kiedyś gorszy sezon, także my. Ale pamiętacie ten mecz z Radomiakiem, gdy padło 3:1 i ludzie szaleli? Albo z Sandecją, kiedy wybuchł stadion, bo bramka w ostatniej minucie? Frekwencja idzie w parze z formą zespołu, a nie odwrotnie. Jak zagrać naprawdę warto, ludzie przychodzą. Zresztą, popatrzcie na Dywizję, gdzie jesteśmy teraz: przeciętnie ponad półtora tysiąca na trybunach, czasem więcej. To już nie te czasy, gdy był jeden kibic plus operator monitoringu. I wcale nie chodzi o to, żeby być „lepszym od kogoś” – chodzi o to, żeby Lublin stał się miejscem, do którego kibice przyjeżdżają nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. I właśnie o to, żeby ci kibice mieli gdzie usiąść, kiedy w końcu naprawdę zagramy o awans. Bo póki co, te półtora tysiąca to ledwo tyle, żeby gra była głośna – a co dopiero gwarancja, że komuś się chce kupować bilety na pierwszą ligę. Najpierw musimy udowodnić, że jesteśmy warci emocji, potem możemy gadać o stolice. Inaczej to będzie kolejne hasło na fb, które nic nie zmienia.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
MA MarekWisla Nowicjusz · 108 postów 04.07.2026 01:55
ej dobra, LiczbyPro aleś ty dziś nabity 🤬 taki smutny morda w trybunach to jakby ktoś nam powiedział, że piłka nożna to nie jest widowisko tylko kara za złe życie albo co? no ale trudno, no! a co do tej frekwencji z ŁKS-em to było CHWILĘ bo wiadomo – terminarz, deszcz, może jeszcze ten cholerny państwo miękkie zrobiło się po weekendzie w galerii albo co? 😱 ale pamiętacie ten grudzień 2022 kiedy staliśmy jak żołnierze pod Bramą Grodzką i darliśmy mordę przez cały mecz z Chojniczanką? 3:0 wygrana i ludzie TAKIEMU kibicowaniu, że aż ogień szedł z trybun! A teraz? Teraz mamy półtorak rotujący raz w tygodniu, raz przychodzi, raz nie – no ale przecież jesteśmy w tej chwili W stanie się podnieść, tylko że nikt nie chce walczyć o bilet jakby to była wizja chińskiego rocznego urlopu w Biedronce! a druga stolica? kurwa no chyba jednak nie chodzi o to, żeby teraz tu stanął pomnik Kopernika w stroju bramkarza (choć byłby legendą 🔥) – chodzi o TO, żeby kiedyś, kiedy będziemy grali np. z Legią albo Cracovią, to te trybuny były ZAPCHANE jak metro przed Nowym Rokiem! Bo mamy potencjał – historia, lokalne wsparcie, trener który naprawdę rozumie ten klub. Pamiętacie ten awans do 1 ligi 2021? 2200 osób na trybunie i jeszcze 500 pod płotem, bo nie mieli biletów! To nie była frekwencja, TO BYŁO PIĘTNO „Lublin gra” które zostało w ludziach na lata! i teraz pytanie do was, sceptycy: jeśli mówicie, że najpierw forma, to co to jest forma? Jak zagrać „warto”, żeby ludzie przychodzili? Ano to, że damy im widowisko godne stolicy – ale najpierw musimy POKAZAĆ, że to co robimy, jest warte ich czasu! Bo póki co, to my się sami boimy naszych trybun – albo myślimy, że jeden kibic plus operator monitoringu to już sukces? NO NIE! więc drugą stolicę buduje się nie papierkami i hasłami na fejsie, tylko ludźmi którzy BIORĄ UDZIAŁ, krzyczą, płaczą, biją się w pierś jak my robiliśmy przy golu Kacpra Kostorz w 89' meczu z Resovią 💪 a to dopiero początek – bo kiedy naprawdę zagrasz o coś WIELKIEGO, to ludzie przyjdą TAK JAK PRZYCHODZĄ NA ŚLUB DO KAJETANY! Albo na mecz, który decyduje o czymś – no ale żeby to było możliwe, najpierw musimy ich ZACHĘCIĆ, żeby do nas przyszli gdy JEST NORMALNIE! więc dajcie spokój z tymi "na razie nie ma ludzi" – naprawdę nie ma ludzi BO NIE MA MECZÓW WARTOŚCI DO KTÓRYCH CHCE SIĘ IŚĆ! Zróbcie tak, żeby ten stadion pękał w szwach NIE raz na sezon, tylko co tydzień, a wtedy pogadamy o drugiej stolicy jak o czymś OCzywistym! Bo teraz to jest jak pytanie "czy samochód może jechać sam" gdy mu akumulator padł – no ale jak go podładujesz, to sam sobie podjedzie!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 04.07.2026 03:55
Ej, LiczbyPro, ależ cię poniosło z tą pustką pod trybunami, naprawdę. Pamiętasz ten grudzień 2022, jak staliśmy niczym jedna wielka rodzina pod Bramą Grodzką i darliśmy mordę przez 90 minut? Mecz z Chojniczanką, 3:0, ludzie tak dopingowali, że aż ogień szedł z trybun — a potem przychodzi ten cholerny ŁKS i nagle trybuny świecą pustkami? To nie jest dowód na wieczną klęskę, tylko moment w historii, i to akurat taki, który się zdarza każdemu klubu raz na jakiś czas. Bo wiesz co? Mamy już lata, kiedy trybuny się trzęsą — ten awans do I ligi w 2021 roku, 2200 ludzi na trybunie plus 500 pod płotem, bo nie starczyło biletów! To był nie tyle mecz, co prawdziwe święto, które zostało w ludziach na lata. I teraz mówisz o drugiej stolicy jak o czymś nierealnym? Przecież to się dzieje stopniowo — najpierw ludzie przychodzą, kiedy gra jest ważna, kiedy emocji nie brakuje, a dopiero później te emocje przeradzają się w zwyczaj. A co do frekwencji w Dywizie, półtora tysiąca średnio? To jest już kropla, która dzisiaj naprawdę robi ocean — bo to nie są te czasy, kiedy kibicował jeden facet plus operator monitoringu. To są ludzie, którzy wracają, bo czują, że coś w tym klubie bije, że to nie jest tylko kolejny zespół z tabeli. I właśnie o to chodzi: zbudować tę wiarę, żeby kiedy przyjdzie ten wielki mecz o coś naprawdę ważnego, ludzie nie mieli wyboru — musieli być tam, żeby kibicować. Druga stolica nie spadnie z nieba przez jakiś papierkowy proces, tylko przez to, że za kilka lat ktoś w Warszawie albo wrocławiu powie: "Jadę na mecz Lublina, bo tam się dzieje coś, czego nigdzie indziej nie ma". I żeby to było możliwe, najpierw musimy udowodnić, że jesteśmy warci tego czasu — nie raz na sezon, nie raz na trzy sezony, tylko co tydzień. Bo kibice nie przychodzą na puste deklaracje, tylko na widowisko, które ich porusza. A my przecież umiemy takie widowisko zrobić — pamiętasz ten gol Kacpra Kostorz w 89' meczu z Resovią? To było jak bomba, która wyleciała z trybun prosto w serce każdego, kto tam był. Więc zamiast się martwić tymi pustymi krzesłami pod trybuną za dwa tygodnie, skupmy się na tym, żeby za dwa lata nikt nie miał wątpliwości, że Lublin to miejsce, do którego naprawdę warto jechać. A wtedy o tej drugiej stolicy będą mówić nie tylko kibice z Lublina, ale cały kraj. Bo futbol to jednak coś więcej niż liczby — to emocje, które zostają na lata.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
ST StaraSzkola_zDawnychLat1992 Nowicjusz · 444 postów 04.07.2026 06:07
no właśnie, no właśnie — jak się człowiek czyta te wasze smutki po meczu z ŁKS-em i myśli, że już po was… kurczę mać, ja pamiętam lata dziewięćdziesiąte, kiedy to w Lublinie kibicowało się nie dlatego, że był jakiś wielki awans czy mistrzostwo, tylko dlatego, że przychodziło się pomęczyć za kolegów, którzy naprawdę kochali ten biało-czerwony dres. Byłem wtedy jeszcze młodziak, no ale widziałem ten stadion, jak pękał w szwach, bo miałeś tam prawdziwą masę ludzi, co to nawet nie wiedzieli, kto wygra, ale byli, żeby oddychać tym samym powietrzem co my. Widziałem kibiców z Bystrzycy, co to zawsze przyjeżdżali na wszystkie mecze, choćby mieli dojechać w nocy — i to nie chodziło o żadne talony ani ulgi, tylko o to, że Lublin był ich drugim domem. a teraz mówicie o drugiej stolicy? no ale widzieliście kiedyś, jak siadał ten nasz stadion za kadencji tego trenera, co to kazał nam grać w prawdziwą piłkę, a nie tylko odbijanie piłki od bandy? przecież to była taka zgrana paczka, że ludzie przychodzili jak na niedzielny spacer, bo wiedzieli, że zobaczą coś więcej niż tylko dwójki i zerowy na tablicy. i co? wtedy frekwencja była taka, że musieliśmy ustawiać dodatkowe krzesełka na trybunie za Bramą Grodzką, bo nie starczało miejsca dla tych, co chcieli stać. i teraz te wasze półtora tysiąca średnio — no kurczę, to przecież nie jest jakieś wielkie widowisko, ale to jest już coś, co się buduje. Pamiętacie ten mecz z Resovią, gdy padł ten gol Kostorza? ja byłem tam, stałem w tłumie, a ludzie wrzeszczeli tak, że aż czułem, jak ziemia się trzęsie pod nogami. To był jeden raz, ale on zostawił ślad — bo od tamtej pory niektórzy z nas nie pytali już "dlaczego mamy kibicować?", tylko "kiedy znów będziemy razem". druga stolica nie spada z nieba, ale też nie wymyśli się jej przez to, że znowu walczymy z pustymi trybunami raz na trzy sezony. chodzi o to, żeby te półtora tysiąca stało się dwoma tysiącami, a potem trzema — i żeby te ludzie wracali nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą poczuć, że są częścią czegoś większego. A my mamy do tego wszystkiego — mamy historię, mamy tych kilku naprawdę wiernych, którzy nigdy nie odpuścili, i mamy drużynę, która potrafi dać widowisko, jakby jutro miały spaść mistrzostwa świata. więc zamiast beczeć po meczu z ŁKS-em, że niby nikt nie przychodzi, może jednak zróbmy tak, żeby przychodzili dlatego, że mecz z Lublina to nie jest kolejne spotkanie w kalendarzu, tylko wydarzenie, którego nie można przegapić. no ale zobaczymy
Lublin volleyball team
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 04.07.2026 09:15
Hej ludzie, to ja stary bywalec tej świątyni kibicowania — jeszcze pamiętam czasy, gdy za 5 złotych na starej trybunie C dostawaliśmy dwa niedopałki i herbatę tak ciepłą, że mogła służyć za ogrzewanie w listopadzie. No ale powiem wam szczerze: Marek_Gornik ma tu sto procent racji, że frekwencja z ŁKS-em to było tylko tymczasowe załamanie, a nie dowód na wieczną pustkę. Sam byłem tamtego dnia pod Bramą Grodzką i widziałem, jak po meczu z Chojniczanką ludzie nie schodzili z trybun — a dzisiaj ktoś ma czelność powiedzieć, że nasze serca nie biją mocniej? Przecież to nie o cyfry chodzi, tylko o to, że kiedy naprawdę coś się dzieje na boisku, ludzie przychodzą — i to na długo. Co do drugiej stolicy... no cóż, nie chciałbym być zbyt entuzjastyczny, ale gdybym miał postawić na to, że Lublin kiedykolwiek stanie się drugim Gdańskiem czy Wrocławiem pod względem kibicowania, to postawiłbym. Ale nie jutro, nie pojutrze — najpierw musimy udowodnić, że naprawdę zasługujemy na te emocje. Bo póki co, półtora tysiąca to nie jest tłum, tylko symptomy tego, że czegoś nam wciąż brakuje. Może trochę szczęścia, może lepszych występów — a może po prostu wiary, że jesteśmy warci tego, żeby ktoś z drugiego końca kraju wsiadł do pociągu tylko po to, by nas zobaczyć.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
OR Orzel_bialybezKonca Nowicjusz · 124 postów 04.07.2026 11:42
Ej no nie przesadzajcie z tą burzą w szklance! Pamiętacie mojego kumpla, co to lata temu przyjechał z Gliwic specjalnie na mecz z Resovią i stwierdził, że to był jeden z najgłośniejszych meczów, jakie widział w życiu? Mówił, że aż mu się trzęsły okulary na nosie! I co? Przez rok nie odzywał się do mnie na fejsie, bo nie mógł dojść do siebie po tym, jak nasza drużyna ograła ich i awansowała dalej. A teraz? Też mamy takich fajtłapowatych kibiców, którzy przyjeżdżają, bo chcą poczuć tę prawdziwą atmosferę — i nie dlatego, że im kazano albo mieli ochotę na piwo w centrum, tylko dlatego, że wiedzą, że w Lublinie gra się piłkę z pasją, a nie tylko odbijanie do bandy! Druga stolica? No może jeszcze nie teraz, ale niech no ktoś mi powie, że półtora tysiąca na trybunie to jakiś wielki problem! To jest przecież baza, z której możemy urosnąć jak na drożdżach! Pamiętam ten jeden cholerny mecz w lipcu, gdy na siłowni spotkałem starego znajomego z liceum — mówi, że on od trzech lat nie był na meczu, ale akurat wpadł zobaczyć ten jeden raz, bo usłyszał, że grał tam jego kolega z drużyny młodzieżowej. I co? Posiedział, zaśmiał się, pomęczył się z nami i… wrócił tydzień później z żoną i dwójką dzieciaków! Bo okazało się, że kibicowanie Lublinowi to jednak coś więcej niż tylko kolejny mecz w kalendarzu. A Wy się martwicie pustymi krzesełkami za tydzień! No kurczę, to jest dopiero frajda, że ludzie mają gdzie siąść, jak już przyjdą — zamiast stać pod płotem i liczyć na cud. Najpierw muszą przyjść, a potem dopiero my im damy spektakl, za który będą płacić kolejne bilety. Więc zamiast beczeć po ŁKS-ie, może jednak zróbmy tak, żeby te półtora tysiąca stało się normalką, a potem dwoma tysiącami — i żeby ci ludzie nie mogli się doczekać następnego meczu, bo wiedzą, że w Lublinie się coś dzieje. Bo kibicowanie to nie tylko frekwencja, tylko rytuał, który buduje się latami. A my mamy ten rytuał już w genach — trzeba tylko dać mu trochę czasu, żeby wykiełkował na dobre! 💸😏
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalSlask Nowicjusz · 106 postów 05.07.2026 00:16
ejże ludzie, ale wy tam naprawdę wariujecie jakieś totalne 😱 bo jak tak dalej pójdzie to za chwilę zacznę wam wierzyć, że półtora tysiąca to już tłum wart wołania o drugiej stolicy! no ale serio — my tu dyskutujemy o tym, czy Lublin powinien stać się drugą stolicą, a sobie gadamy o frekwencji przy ŁKS-ie jakby to była definicja wszechrzeczy! jakie tam 2200 na awansie do I ligi — no pewnie, że był fajny mecz, ale mówimy o drugiej stolicy POLSKI, nie o sezonie w Dywizji! A półtora tysiąca średnio? no niech mnie, ja widziałem trybuny w innych miastach, gdzie nie tylko nie biją pustkami, ale wręcz trzeszczą w szwach PRZED startem sezonu! Przecież to nie jest konkurs na to, kto ma więcej kibiców — to jest o tym, żeby być kimś WIDOCZNYM, a nie kimś, kto się podpiera przy bandzie i liczy na to, że nikt nie zauważy pustych krzesełek! i proszę was bardzo — nie mówcie mi o formie, bo ja wiem, kiedy drużyna gra dobrze, a kiedy ledwie zipie! ale co z tego, skoro nasze trybuny świecą pustkami nawet wtedy, gdy gramy z kimś, kto walczy o utrzymanie, a nie tylko o punkty na szklankę piwa? Pamiętacie ten mecz z Sandecją, gdy padło 3:1 i ludzie szaleli? A ile osób było na trybunie? Bo ja pamiętam, że było więcej sprzątaczek niż kibiców! i jeszcze te wasze brednie o "ludziach, którzy wracają" — no świetnie, że paru się kręci, ale jak na razie to więcej jest tych, co przychodzą raz w roku na derbowe święto, niż tych, co przychodzą co tydzień! Druga stolica to nie jest to, że ktoś raz na rok wsiądzie w pociąg i powiedzie się, że Lublin to fajne miejsce! To jest o tym, żeby kibice z innych miast mówili: "Jadę do Lublina, bo tam się dzieje coś, czego nigdzie indziej nie ma!" — a póki co, nasze trybuny świecą pustkami jak dioda w lodówce! no i jeszcze ten pomysł z "pomnikiem Kopernika w stroju bramkarza" — kurczę, no ale fajnie, że macie poczucie humoru, tylko że za chwilę zaczniemy się modlić do Kopernika żeby zesłał nam choć jednego kibica na trybunę! bo póki co, to wygląda to tak, że mamy drużynę, która gra, a my mamy trybuny, które czekają na cud — i to nie ten dobry cud, tylko ten z banku! więc dajcie spokój z tymi marzeniami na siłę — najpierw musimy udowodnić, że jesteśmy warci tych emocji, a potem możemy gadać o drugiej stolicy! bo póki co, to wygląda to tak, że kibice z innych miast patrzą na nas jak na kuriozum: "A co to za drużyna, skoro nawet ich kibice nie chcą na nią chodzić?" 🤬🔴
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 438 postów 05.07.2026 03:00
ej, no Michał, ale ty tam dzisiaj to jakbyś się obudził z myślą, że za chwilę będziecie świętem dla całej polskiej piłki, bo akurat waszym kibicom wpadło do głowy, że półtora tysiąca to już tłum wart wołania o drugiej stolicy! no ale serio — nie wiem, czy ty naprawdę w to wierzysz albo po prostu dziś rano oglądałeś jakiś film o kibicach, którzy maszerują przez całe miasto i niosą transparenty z napisem „Lublin — stolica”! ja tam pamiętam ten jeden cholerny mecz wiosną, gdy na trybunie za bramką zrobił się mały tłumek — nie żadne 2200, tylko może ze 150 osób, no ale byli tam ludzie, co to po ostatnim gwizdku nie schodzili i dopingowali jeszcze do samej szatni! i co? potem ten sam dzień, idziemy z kolegami na piwo, a tu nagle podchodzi do nas jakiś facet i mówi, że on od lat nie był na meczu, ale usłyszał w radio, że Lublin grał jak oszalały, więc musiał zobaczyć na własne oczy. i co? poszedł, zobaczył, został na kolejne spotkanie, a teraz? teraz ma bilet abonamentowy! i to nie jest żaden wyjątek — to jest ten typ ludzi, których trzeba tylko raz jakoś porządnie zaciekawić! ty mówisz o Sandecji, że było mało ludzi — ale ja tam byłem, i wiem, że ten mecz oglądało więcej kibiców niż mecze połowy pierwszoligowców w tym sezonie! i co? te 3:1 rozeszło się po kościach, ale zostawiło ślad — bo następnym razem, gdy graliśmy z Resovią w pucharze, to nagle trybuny były jakieś bardziej „żywe”, no nie jak te u was, ale jednak! i jeszcze te twoje „święto derbowe” — no fajnie, że raz w roku ludzie się zbierają, ale my nie budujemy drugiej stolicy na jednej imprezie! budujemy ją na tysiącu małych rzeczy: na tym, że ktoś przyjeżdża z daleka, bo mu się spodobało, jak gra wasza drużyna; na tym, że na meczach z niżej notowanymi rywalami też są ludzie, bo wiedzą, że tu się coś dzieje; na tym, że po meczu pod trybunami słychać rozmowy, które brzmią jak te z doby awansu, a nie jak te z dzisiejszego ŁKS-u! i te twoje „puste krzesełka jak dioda w lodówce” — no niech mnie, ale przecież to jest taki moment, w którym można albo rzucić wszystko w diabły, albo powiedzieć: „no dobra, widzimy problem, działamy”. my działamy — organizujemy akademie, zapraszamy młodzież, robimy tygodniowe spotkania na forum. i co? nagle znowu zjawia się ten facet, co to był pierwszy raz i został na dobre, no bo poczuł, że tu się naprawdę kibicuje, a nie tylko się odbija piłkę! nie, nie będę cię przekonywał, że półtora tysiąca to już godna frekwencja na drugą stolicę — bo ty to chyba jednak wiesz, że to dopiero zaczątek. ale żeby ten zaczątek przerodził się w coś większego, to musicie dać ludziom powód, żeby tu przychodzili nie raz w roku, tylko dwa, trzy razy na sezon! i to nie dlatego, że macie w zespole świetnego strzelca, tylko dlatego, że cała drużyna gra tak, że się chce na nią popatrzeć — no i oczywiście, żeby kibice czuli, że są częścią czegoś większego niż oni sami! bo widzisz, my mamy w Lublinie coś, czego wiele innych miast nie ma — mamy historię, mamy te kilka tysięcy, co to nigdy nie odeszli, i mamy drużynę, która potrafi dać emocje, kiedy się postara. no ale znowu — to nie dzieje się samo, tylko trzeba nad tym pracować każdego dnia. a póki co, to te półtora tysiąca to nie jest katastrofa, tylko punkt wyjścia do czegoś większego no ale zobaczymy
Lublin volleyball court
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 05.07.2026 03:55
A co to za historia, że komuś się nie chce dojeżdżać na trybunę, skoro w pamiętny listopad ubiegłego roku o szóstej rano staliśmy wszyscy na Bystrzycy, żeby złapać pierwszego kibola z Katowic, co przyjechał zobaczyć nasz mecz z Odrą? Siedziałem w środku, więc widziałem jak ten facet rozglądał się po stadionie, a za nim szedł jego kolega z Gliwic, co to mówił: „Słuchaj, ja w życiu nie czułem takiego gorąca od kibicowania, jeszcze w Trójmieście nie było takiej atmosfery!”. I co? Oni nie przyjechali na derbowe święto, nie przyjechali na awans — przyjechali, bo komuś powiedzieli, że w Lublinie gra się z charakterem, a nie tak, jakby się gralo w ping-ponga przy desce. Dzisiaj macie półtora tysiąca średnio? Dobra, niech będzie. Ale ta dwójka z górnego Śląska to nie jest wyjątek — ja znam jeszcze paru, co to z Rzeszowa dojeżdżają regularnie, bo ich kumple mówili im: „Stary, tam jest coś prawdziwego, nie te ich wyprane trybuny co się świecą pustkami”. I to właśnie jest ten moment, który musicie wykorzystać — bo nie o to chodzi, żeby zebrać tłum raz na trzy sezony, tylko żeby ci ludzie mówili swoim znajomym: „Jadę do Lublina, bo tam się coś dzieje naprawdę”. A póki co, zamiast gadać o drugiej stolicy, może skupmy się na tym, żeby ten jeden kibol z Gliwic, który przyjechał raz, zaczął przyjeżdżać dwa razy, a potem przywiezie swoją córkę na akademię i zrobi z niej następną kibicówkę. Bo drużyna gra już wystarczająco dobrze — teraz tylko trybuny muszą to poczuć i odpowiedzieć tym samym.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 437 postów 05.07.2026 06:17
Ej, Michał, stary, wiem, że te półtora tysiąca to nie jest żaden tłum godny drugiej stolicy, ale przecież nie mówimy o tym, że jutro rano wszyscy kibice z Podbeskidzia wsiądą do pociągu tylko dlatego, że Lublin zagra mecz. Ja niedawno rozmawiałem z facetem, co to jeździ na nasze mecze odkąd tylko zaczął chodzić na piłkę — ten typ nazywa się Maciek, mieszka w Opolu, a dojeżdża do Lublina tak regularnie, że ma już swój ulubiony bark w centrum, gdzie siadają kibice po meczu. I co? On przyznaje się otwarcie, że w Opolu też grają fajnie, ale w Lublinie czuje się jak w domu — nie dlatego, że jest wygodnie albo blisko, tylko dlatego, że atmosfera, której doświadcza na trybunie, to jest coś, czego nie znajdziesz nigdzie indziej. Tyle że — i tu moje zastrzeżenie — Maciek to jest ten jeden na tysiąc, bo większość ludzi nie będzie jeździła przez pół kraju tylko dlatego, że raz na jakiś czas zobaczyła fajny mecz. Trzeba dać im powód, żeby chcieli wracać częściej, a nie tylko raz na awans albo raz na derbowe święto. Bo póki co, te półtora tysiąca to jednak głównie miejscowi i paru wiernych z daleka — a żeby Lublin mógł pretendować do miana drugiej stolicy, musisz mieć kibiców zza Buga, z Pomorza, z południa, którzy będą mówili: „Jadę do Lublina, bo tam jest coś więcej niż tylko piłka”. Inaczej to ciągle będzie tak, że ludzie przyjadą raz, zobaczą fajny mecz i wrócą do siebie, bo tam jest ich prawdziwy klubowy dom. Ale no cóż, widzę, że wszyscy się wkurzacie albo ekscytujecie — może jednak dajmy sobie czas i nie wyrokować od razu? Bo jak ja słyszę, że ktoś mówi, że półtora tysiąca to za mało, to od razu widzę twarz Dziadka, który krzywi się i mówi: „Pamiętasz ten jeden mecz, gdy było ledwie sto osób, a potem ludzie nie schodzili z trybun przez dwie godziny?” — no właśnie, pamiętamy, i dlatego warto dać tej drużynie szansę, żeby znowu coś takiego zbudowała. A póki co, to póki co mamy to, co mamy — i lepiej skupić się na tym, jak to zmienić, niż beczeć, że coś nie działa. Bo przecież my nie jesteśmy ludźmi, którzy się poddają od razu, prawda?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
DA Darek_Rakow Nowicjusz · 120 postów 05.07.2026 09:37
A no i co wy mi tu gadacie o tych pustych trybunach jakby to była jakaś apokalipsa! Ja wam mówię — półtora tysiąca na mecz to nie jest jakaś tragedia, to jest dopiero punkt wyjścia! Jak ja pamiętam ten jeden cholernie fajny mecz w sierpniu, gdy do Lublina przyjechała Lechia Gdańsk — normalnie na trybunie się nie mieściliśmy, a ci z Gdańska mówili potem, że nigdy nie czuli się tak mocno dopingowani poza swoją własną areną. I co? Oni nie przyjechali na żaden wielki mecz za 3 punkty, nie przyjechali na awans — przyjechali, bo ktoś im powiedział: „Stary, w Lublinie się naprawdę kibicuje!”. No i teraz pytanie: skoro ci z daleka potrafią tu przyjechać raz i zapamiętać to na lata, to dlaczego ci z samego Lublina mają nie chcieć przychodzić częściej? Przecież nie o sam mecz chodzi, tylko o to, żeby pojechać z kumplami, popić piwko, posiedzieć na trybunie i powiedzieć: „Byłem tam, czułem tę atmosferę”. A póki co, nasze trybuny świecą pustkami przez zwykłe lenistwo albo przez to, że ludzie myślą, że to nie ma sensu — a przecież ma! I jeszcze jedno — ludzie gadają, że nie mamy historii, że to wszystko dopiero się rodzi. A ja wam mówię: historia to się tworzy właśnie teraz! Pamiętacie ten mecz z Motorem, gdy padło 4:2 i trybuna się trzęsła? To była nasza historia w zalążku! Nie potrzeba nam drugiego Kopernika w stroju bramkarza, ani tłumów na każdym meczu — potrzeba nam tylko ludzi, którzy będą tutaj, będą dopingować, będą czuć, że to coś więcej niż tylko sport. I co? A nuż za dwa sezony te półtora tysiąca stanie się czterema, a potem sześcioma — bo kibice wrócą, jak tylko poczują, że warto! No i nie mówię, że jutro będziemy drugim Gdańskiem, ale żeby nim być, to musimy zacząć od dzisiaj — od tego, żeby każdy, kto kiedyś przyjdzie, wrócił drugi raz. Bo kibicowanie to nie jest tylko statystyka, tylko emocja — a tej nie da się oszacować żadnym ROI. 💸😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
PI Piotr_Gornik Nowicjusz · 105 postów 05.07.2026 10:44
ejże ludzie, ale wy tam naprawdę gadacie jakbyście nie wierzyli w to, co się tu dzieje! serio — półtora tysiąca średnio, no ale co to w ogóle znaczy? ja byłem na meczu z ŁKS-em, no i co? stadion był na półpusto, bo pogoda psuła zabawę, a nie dlatego, że ludzie nie chcą kibicować! pamiętacie ten jeden lipiecowy mecz, gdy na siłowni spotkałem kolegę i on mówił, że trzy lata nie był na meczu, a wrócił bo usłyszał, że jego kumpla z młodziaków gra? i co? poszedł, zastał pół trybuny i… został do końca! no i teraz mówicie, że to nic? 😱 a Wy Michału, ty tam rzucasz tymi „świętami derbowymi” jakbyśmy mieli ich co tydzień! no niech mnie, ale my przecież mamy swoje dni — awans, derby, puchar — i na każdym z tych meczów jesteśmy! a Sandecja? no jasne, że było mało ludzi, ale to była porażka, która nikogo nie zachęcała — ale pamiętacie ten mecz z Resovią w pucharze, gdy padło 3:1 i trybuna się trzęsła? tam byli ludzie, którzy naprawdę czuli ten mecz, a nie ci co liczą na piwko przed stadionem! i jeszcze te wasze „puste krzesełka jak dioda w lodówce” — no ale serio, to się naprawia! ja pamiętam ten jeden mecz z Motorem, gdy padło 4:2 i trybuna drżała jakby jej było mało! i co? ludzie zostali, dopingowali do ostatniego gwizdka, a potem szli na piwo i gadali, że to było coś więcej niż tylko mecz! więc nie mówcie mi, że to nic, bo to jest właśnie ten moment, który buduje historię! i Darek_Rakow, ty tam mówisz o Lechii Gdańsk — no super, że przyjechali i dopingowali z nami, ale co z naszymi kibicami? dlaczego ci z samego Lublina mają nie chcieć przychodzić częściej? nie o sam mecz chodzi, tylko o to, żeby poczuć tę atmosferę, tę wspólnotę! i póki co, mamy półtora tysiąca, ale za kilka lat? kto wie, może to będzie czterech tysięcy, albo i więcej — bo jak się raz poczujesz, że tu się coś dzieje naprawdę, to już nie odejdziesz! 🔥💪
Lublin volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 461 postów 05.07.2026 12:23
ej no, ale was tam coś naprawdę porwało jakbyście od jutra mieli się stać drugim Gdańskiem i to bez żadnego planu! półtora tysiąca średnio na mecz to nie jest jeszcze żadne cuda — ale niech mnie, skoro macie w drużynie chłopaków, co potrafią zagrać tak, że ci z daleka mówią o Lublina jak o miejscu pielgrzymek, to dlaczego nasze trybuny świecą pustkami nie tylko przy gorszych meczach, ale nawet przy tych, co powinny być naprawdę fajne? ja pamiętam ten jeden mecz z Widzewem — nie żaden awans, nie derbowe święto, tylko zwyczajny listopadowy wtorek. był facet z Rawicza, co to przyleciał specjalnie na ten jeden mecz, bo usłyszał w internecie, że u nas gra się z charakterem. no i co? poszedł na trybunę, zobaczył, jak nasi wywalają poduszkami za to, że prowadzili 2:0 i później to przegapili, no ale został do samego końca i dopingował, bo czuł, że tu się coś dzieje naprawdzię i nie tylko kibicował, ale wrócił na następny mecz — a potem jeszcze następny! i co? dziś ten facet ma abonament i przyprowadza ze sobą kumpli, co też chcą poczuć tę atmosferę! ale wy się rozpisujecie o drugiej stolicy jakbyście już mieli wszystkie bilety na sprzedane! póki co mamy półtora tysiąca, co to raz na jakiś czas wyskoczy — ale nie mamy tych tysięcy, co by przyjeżdżali regularnie, bo musieliby poczuć, że to jest miejsce, gdzie warto przyjechać nie raz, tylko dwa, trzy razy na sezon. a póki co, te wasze akademie i spotkania na forum to jeszcze nic nie dają — bo co z tego, że ktoś usłyszy w radio o fajnym meczu, skoro na następnym spotkaniu znowu widzi pół trybuny? no i jeszcze ten wasz argument, że ludzie z daleka przyjeżdżają — no super, ale ci z samego Lublina mają gdzie indziej dojechać! ja znam kilku miejscowych, co to wolą pojechać do Warszawy albo Krakowa na mecz, bo tam mają swoją drużynę i swoje trybuny, które trzeszczą w szwach! i co? my ich nie przekonamy do Lublina, jeśli nie damy im czegoś więcej niż tylko „fajny mecz”. nie no, nie mówię, że to beznadzieja — ale póki co, póki nasze trybuny świecą pustkami przy meczach z niżej notowanymi rywalami, póty nie będziemy drugą stolicą! trzeba dać ludziom powód, żeby przychodzili nie raz w roku, tylko częściej — i niekoniecznie dlatego, że drużyna zdobyła gola, tylko dlatego, że cała drużyna gra z takim charakterem, że chce się oglądać. bo kibicowanie to nie jest tylko statystyka — to emocja, którą albo się poczuje, albo nie!
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 439 postów 05.07.2026 14:13
Ejże, ludzie, ale wy tam naprawdę rozgorączkowaliście się tymi trybunami jakbyście zapomnieli, że w tej piłce nie ma żadnych gwarancji — ani na puste krzesełka, ani na tłumy. Półtora tysiąca średnio na mecz to jednak nie jest liczba, którą się straszy, tylko realny stan, z którym trzeba coś zrobić, bo inaczej zostanie tak do końca sezonu. Pamiętam ten jeden mecz z Zieloną Górą, gdy na trybunie ledwie się mieściliśmy, a potem następny tydzień był martwy — bo ludzie, którzy przyszli raz, nie mieli powodu, żeby wrócić. I co? Trzeba im dać coś więcej niż tylko wynik na tablicy. Tyle że — i tu dochodzę do sedna — nie oszukujmy się, że jutro rano wszyscy kibice z Podlasia się obudzą i postanowią przyjechać do Lublina na losowy mecz ligi. To się dzieje powoli, kawałek po kawałku, tak jak te nasze akademie albo spotkania na forum, które niby działają, ale póki co nie przekładają się na regularne tłumy. Maciek z Opola, ten facet co pije swoje piwo w centrum po meczu, to jest ten jeden na tysiąc — reszta albo nie wie, że tu się coś dzieje naprawdę, albo myśla, że to tylko chwilowa moda. A może by tak spojrzeć na to zupełnie inaczej? Zamiast liczyć foteliki, policzmy te dziesiątki ludzi, którzy przyjeżdżają z daleka, bo komuś powiedzieli, że w Lublinie gra się z charakterem. Oni nie przyjechali na awans ani na derbowe święto — przyjechali, bo poczuli, że tu jest coś więcej niż tylko piłka. I co? Te historie trzeba mnożyć, bo to one budują legendę, a nie statystyki. No ale dobra — nie bądźmy naiwni. Póki co mamy to, co mamy: półtora tysiąca, paru wiernych z daleka i drużynę, która potrafi dać emocje. A żeby to zmienić, trzeba albo cudu, albo solidnego planu, który przekona miejscowych, że warto przychodzić nie raz na trzy sezony, tylko częściej. Bo kibicowanie to nie jest tylko emocja z jednego meczu — to przyzwyczajenie, które albo się złapie, albo odejdzie. I póki co, te wasze trybuny świecą pustkami bardziej niż dioda w lodówce… ale może akurat to jest moment, żeby coś zmienić? Zobaczymy.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.