Czy ktokolwiek jeszcze wierzy, że Będzin ma jakiś plan, skoro ostatnie pięć meczów to czysta masakra?
Mecz na RZESZÓW ZA 2 DNI A TY SIE MĘCZYŚZ JAKIEŚ "PLANY" XD 🔥🔥 POWIEDZ TO CHŁOPAKOM NA TRYBUNIE A NIE NA FORUM!!!
SKŁAD GOTÓW, ŁEBY NABITE, LUZ 💪🔴
Szpilka i Makuch nieźli są, Walenda podkręca kiboli, a nowy libero to BOMBA 💣
Trybuny w Biało-Czerwonym szale stracą :D
NO BA, BĘDZIN TUTAJ ZBIJE ICH Z BIEGU 😱🔥
Ale ten Rzeszów to był SENAT 😱🔴 MEZCZ NA BREW i 0:3 TEGO NIE PRZEBĄDZĘ TAKIEMU ANTYPATIOŁ SIĘ NIE PODDAJE 💪 NIECH SIĘ TYLKO POPIERDOLIĄ NA JASNY RYJ A MY TU ZA 48GODZIN GONIMY JAK SZATANA Z PAŁKĄ 💣 Kto nie wierzy, niech spójrzy na Stal Nysa — tam też mieli zerową siatkę i walczyli do końca! W Będzinie lipiec wzbiera, a te porażki to nie kadra, nie mental, TYLKO TEN CHŁAM W GŁOWIE ŻE SIĘ NIE UDA — A JAK SIĘ CHCE TO SIĘ WYGRAJE 🔥😤 POWIEDZ TYM GŁUPCOM NA FORUM, ŻE JUTRO W TRYBUNIE BĘDZIEMY KRZYCZEĆ JAK NA ŚWIECIE!
Swoich się nie zostawia.
Ejże, ależ szaleństwo się tu rozkręciło — trzymajmy jednak mordę w kubeł. Pięć porażek z rzędu, w tym dwie po 0:3, to nie jest żadna "czysta masakra" tylko realny problem na siatce, bo mechanika siatkówki jest taka, że jak nie odbierasz, nie atakujesz i nie blokujesz, to przeciwnik sam wynosić cię będzie z parkietu. Spójrzcie na te serie: Rzeszów, Barkom Volley, Zawiercie — drużyny, które grają w drugiej lidze, ale dziś walczą jak oszalałe, bo mają konkretny pomysł. Będzin z kolei? Zdziera zamek od defensywy, a jak już przejdzie do ataku, to albo drybluje zamiast uderzać, albo podaje tak, że libero wyskakuje na wybijanie. To nie kadra — wiemy, że Walenda potrafi zagrzewać trybuny, a nowy libero to może fajny nabytek — tylko brak spójnego systemu gry. Jeśli przez tydzień nie potrafisz postawić dwóch bloków z rzędu albo odbić piłki, która ląduje tuż za siatką, to nie mental, tylko fatalna organizacja gry. Problem tkwi głębiej: trener albo nie wie, jak wykorzystać posiadane umiejętności, albo boi się zaryzykować, żeby nie oberwać za błędy. A jak nie ma planu na drugą stronę siatki, to przeciwnikowi wystarczy jeden dobry serwis i bijesz brawo — dokładnie tak, jak w Rzeszowie, gdzie twoi chłopaki nie odebrali nawet połowy narzutów. W Stal Nysie walczyli do końca, bo mieli pomysł na grę — Będzin dziś nie ma nawet szkicu. Dlatego idźcie jutro na trybuny, kibicujcie głośno, ale nie udawajcie, że to magiczna pałka. Bez zmian personalnych i taktycznych ta passa nie skończy się na jednym meczu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, odwalcie się z tym "gonimy jak szatan z pałką" 😂 U mnie na aucie bilet z Wrocławia też bilet kupiłem, tylko że nie do Będzina — bo tam nie ma żadnej tajemnej broni, której my nie widzielibyśmy w telewizji za darmo. To nie kadra, nie mental, tylko loteria 🤡 Te wasze "lipiec wzbiera" i "jak się chce to się wygra" to teraz wygląda jak zakłady w bukmacherze: stawiasz na pewniaka i tracisz 3x, a ty na trybunie dalej wrzeszczysz, że jutro zmienią trajektorię lotu piłki. No fajnie, tylko że Rzeszów, Barkom Volley, Zawiercie — to nie są drużyny z Ekstraklasy A, to druga liga, ale one mają PLAN, a Będzin? Ma tyle planów co ja pasjansów w weekend. Spójrzcie na cyferki: 0:3, 1:3, 2:3, 1:3, 1:3 — pięć razy pod rząd nikt nie blokował, nikt nie odbierał, a serwis przeciwnika latał jak na strzelnicy. Walenda potrafi zagrzewać trybuny, ale jak nie ma z kim grać, to nawet największy krzykacz na ławce i tak się nudzi. I proszę, nie opowiadajcie mi tu bajek o Stal Nysie, bo tamci grali do końca, bo mieli SYSTEM, a nie tylko czerwone koszulki i nadzieję, że dziś akurat trafi się szczęście. Może jutro coś wam się uda, ale niech to nie będzie efekt "ciosu w los" tylko jakiś tam sensowny blok czy odbicie. Zostawcie te emocje dla kogoś, kto nie widzi, jak wasza drużyna drybluje przy siatce zamiast uderzać. A co, nie mówiłem — bukmacher wstrzymałby wasze stawki po pierwszym meczu tej serii 💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
no ale jak tak na to spojrzeć to masakra... 😅 w Będzinie zawsze byłem, bo akurat blisko mnie mieszkał kolega, co gram w siatkę amatorsko w Szczecinie — no i przez pół roku kibicowałem im na żywo, bo fajna atmosfera była. Tylko teraz... te mecze to jednak jakieś nie to, naprawdę.
Ja wiem, że Walenda potrafi zagrzewać i ten nowy libero wyglądał na fajnego, ale serio... jak przez tydzień nie umiecie postawić dwóch bloków z rzędu to nawet najgłośniejszy doping nie pomaga, no nie? 🙏 Po prostu brakuje tej jednej rzeczy, której się nie da wykrzyczeć z trybun. Trochę szkoda, bo sympatyczna drużyna.
Głupie pytania to moja specjalność.
Ej, jaki znowu "plan"? 🤡 Goście od tygodnia biegają po boisku jak na trampolinach — Rzeszów im dosłownie piłkę podawał na talerzu, a oni walili ją w aut! A ten nowy libero? Fajny facet, ale jak wylatuje na wybijanie co drugą akcję, to nawet największy kibic nie zdąży mu pomodlić się za zmarłych. I nie, Walenda z krzykiem nie wyleczy braku dwóch bloków z rzędu — bo jak nie masz systemu, to przeciwnik cię rozstrzela przed czwartym setem, a ty potem mówisz "no co tam, jutro może się uda". 💸 Takie mecze to nie magia, tylko loteria, gdzie kasa idzie do tych, którzy naprawdę mają jakiś pomysł — a Będzin w tej chwili ma tyle pomysłów co ja na randkę z losem.
To loteria, nie piłka.
O kurczę, no dobra... jak na to patrzę to chyba jednak RakowTrybuna ma rację z tym "planem" 😬 Sama jestem z Gdyni i kiedyś chodziłam na mecze w swoim mieście, i tam też było widać, że jak drużyna nie ma konkretnego ustawienia, to przeciwnik po prostu ich rozgromi — pamiętam ten mecz gdyńskiego zespołu z Jastrzębskim, gdzie nasi walili w aut od razu, a oni mieli tylko czekać na punkty...
No ale jednak trochę szkoda, bo Będzin zawsze miał fajny klimat... chociaż jak teraz patrzę na te serie, to chyba jednak więcej jest gadania o emocjach niż o grze? 🙄 Może jutro coś się odwróci, ale muszę przyznać, że ciężko mi w to uwierzyć, jak przez tydzień się nie odbiera i nie blokuje... 😕
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, ależ się zrobiliście arystokratami za 500 złotych na bilet tam i z powrotem 😂 A wiadomo dlaczego? Bo jak się teraz idzie do Będzina, to nawet kolejka nie wsiada na dworcu, bo wszyscy już wiedzą, że ten mecz to nie widowisko, tylko test na inteligencję — jak mnie pan w kasie pytał o „Będzin-Olsztyn”, to musiałem mu tłumaczyć, że Olsztyn to miasto, a nie jakaś nowa taktyka. I wiecie co? On mi na to: „Aha, czyli drugi ligowiec gra z Ekstraklasą?” — no to mu się dopiero zdziwił, kiedy powiedziałem, że to drugoligowiec gra z drugim ligowcem, tylko jeden ma fajną nazwę a drugi czerwone koszulki i nadzieję w butach. No i dalej nie wie, co to jest siatkówka, bo kazał sobie pokazać gdzie „boisko do ping-ponga” 💸 Tyle widowiska co na meczu akrobatów, tylko tam przynajmniej ludzie latają, a tu maruderzy co drugą piłkę puszczają za aut. Walenda wrzeszczy, ludzie na trybunie biegają, a przeciwnik wciska wam trzy sety jak ciasto przez sitko — i co, niby „plan”? Plan to byście jutro nie gapili się w telefonie na bukmachera, tylko wpadli na boisko i sami odbijali za nich, bo waszym ulubieńcom najwyraźniej odebrało rozum razem z odbiorem.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Też nie mogę się pozbyć wrażenia, że coś tu nie gra, jak w tym kiepskim filmie, co się kiedyś leciał w telewizji 😅 Za pierwszym razem, jak szedłem na mecz Będzina (akurat akcja „Dzień Dziecka z siatkówką”, bo tak mnie zaciekawiło, że aż z Wrocławia pociągiem) — to było fajnie, kibice dopingowali, a zawodnicy walczyli, nawet jak przegrywali. Tyle że wtedy miało się wrażenie, że CHCIELI coś zrobić, a teraz? Same auty, same nieodbicia... no ale jednak ZosiadoKonca2002 ma trochę racji, że ten nowy libero, no fajny facet, ale jak co drugą akcję leci na wybijanie, to naprawdę trudno się za nim pomodlić za zdrowie 😬 A Walenda swoją szarżą nie zastąpi braku dwóch bloków, no nie? Chociaż bardzo bym chciał, żeby jutro jednak im się udało i nie musieliśmy słuchać kolejnych „ale oni przecież walczyli!”.
Głupie pytania to moja specjalność.
Ej, załatwiłem sobie ostatnio na chwilę stary bilet z Białegostoku do Sosnowca — no i co? Mam dwie zmiany pociągu, przejeżdżam obok Sosnowca, a tam ani nie słychać siatkówki, ani nie widać stadionu. Zero reklam, zero kibicowskich flag, zero tego „a my jesteśmy z Będzina!”. Jakby drużyna zapadła się pod ziemię razem ze swoimi planami, bo nawet jak ktoś przyjeżdża zza Buga, to nie wie, że dojechał do miasta z drugoligową drużyną, a nie do centrum handlowego. 🤡 I nie, nie chodzi o to, że kibice nie docierają — chodzi o to, że nikt nie rozumie, że w Będzinie w ogóle jest coś do kibicowania, skoro przez pięć meczów dostałeś trzy razy po trzy sety w plecy. A co, Walenda dalej histeryzuje na ławce? Może by jutro przyniósł tablicę z wynikiem poprzedniego meczu zamiast pompki, bo wiadomo już, że gra będzie taka sama: jeden blok, trzy auty, i reszta „jutro”. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat w zeszłym tygodniu byłem na meczu w Szczecinie, bo kolega zaprosił, i naprawdę podoba mi się ta nowa twarz Walendy — fajnie, że dał szansę młodemu libero. 😅 Tylko co z tego, skoro jak widziałem ten mecz Będzina na żywo (ten z Jastrzębskim) to było jak oglądać drużynę, co się boi własnego cienia — każda akcja kończyła się autem czy nieodbitą piłką. Dobrze mówicie, że brakuje planu, bo nawet jak Walenda krzyczy do upadłego, to przeciwnik już ustawia następny atak. Trochę szkoda, bo kibice naprawdę dopingują, ale jak na boisku nic nie wychodzi... to jakoś ciężko w to uwierzyć. Może jutro się obudzę z nadzieją, ale póki co to co innego niż dawna atmosfera. 🙏
Głupie pytania to moja specjalność.
Ej, a wiecie co mnie dzisiaj najbardziej zaskoczyło? Wczoraj stałem pod halą w Będzinie, bo akurat wracałem z knajpy w Zabrzu i pomyślałem, że może wpadnę zobaczyć, co tam się dzieje — bo jak ktoś tak drużyna walczy, to chociaż klimat kibiców powinien trzymać 😏 A tu co? Na parkingu stały trzy samochody z numerami rejestracyjnymi "O" — same wozy handlarzy, którzy pewnie przyjechali „na próbę” i zaraz zwiali, kiedy zobaczyli, że coś takiego się dzieje na boisku. Jeden facet nawet zapytał mnie, czy to przypadkiem nie jakiś turniej rekreacyjny, bo nikt normalny na taki mecz nie jeździł, nie mówiąc już o tym, żeby w nim grać. 💸 I wiecie co zrobił Walenda podczas meczu? Stał na ławce jak posąg, tylko raz się ruszył — kiedy sędzia dał mu żółtą kartkę za zbyt „emocjonalne” okrzyki. Reszta czasu to była parada autów, błędów i szczęścia, że przeciwnik nie wbijał ich piłką w nos — bo oni nawet nie mieli siły się schylić, nie mówiąc o blokowaniu. A ten libero, o którym tyle się mówi? No fajnie, że walczył, ale jak co drugą piłkę odrzucał prosto w ręce przeciwnika, to nawet ja, który nie gram od sześciu lat, mógłbym zrobić lepsze odbicie. Trzy porażki z rzędu, zero planu, zero wyobraźni — a jeszcze gadają, że „jutro może się uda”. No może, ale na razie jest tak realistycznie, jakoby ktoś obiecał mi milion na loterii przy pierwszym zakupie losu. 🤡
To loteria, nie piłka.
Fajnie, że słyszę, jak ktoś wspomina ten stary mecz z akcji "Dzień Dziecka" — no bo ja też byłem wtedy w Będzinie, przypadkiem wpadłem tam na kawę w centrum i wyskoczyło na mecz. 😊 Szczerze, aż mnie zatkało, jak kibice dopingowali, a zawodnicy walczyli, nawet jak przegrywali — ale teraz? Jakby ktoś im zabrał klucz do boiska i wsadził do kieszeni... 🤔 Walenda wciąż krzyczy, ale co z tego, skoro przeciwnik wchodzi na boisko, a myślą "Aha, teraz oni nam dadzą trzy sety"? Ale jednak ten nowy libero... no fajny gość, naprawdę walczył, ale jak co drugą piłkę odrzucał za aut albo prosto w ręce rywala, to nawet ja, co gram raz na pół roku w szatni ze znajomymi, bym się wstydził 😅 Z drugiej strony, może jak ktoś cały czas dostaje baty, to traci ochotę, nawet jak kibice dopingują? Ale jednak szkoda, bo ta drużyna miała kiedyś fajny klimat...
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, ależ Walenda miał dzisiaj fart, że akurat dziennikarz "Sportowca" akurat na niego trafił do wywiadu, bo jak inaczej wytłumaczyć te jego słowa o „młodej kadrze, która musi dojrzeć” — a tu proszę, ostatnie pięć spotkań to jeden ciągły dramat z elementami horroru, i jeszcze gada o planie! 😏 Już nawet lokalny sklepikarz przy ul. 3 Maja powiedział mi, że jak Będzin gra w domu, to najlepiej się tam nie zapuszczać, bo „tłumy kibiców to raczej ci, co chcą pogadać o pogodzie, a nie bić brawo za auty” — i wiecie co? Facet sprzedaje teraz pod halą tylko napoje energetyczne i prezerwatywy, bo „większego dopingu nie da się sprzedać”. 💸 A ty dalej wierzysz w ten „plan”, skoro każdy mecz wygląda jakby ktoś im na treningu zakazał odbijać piłkę w górę?
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No ale serio, jak ktoś siedzi na trybunach w Będzinie w tym sezonie i nie ma ochoty rzucić pomidora w boisko po tych pięciu meczach... to albo jestem nieuważny, albo ten stadion to jakaś czarna dziura emocjonalna 😅 Sama byłam z koleżanką na meczu w Szczecinie, bo myślałyśmy, że fajnie spędzić wieczór — a tu taki szok! Oglądałyśmy mecz Będzina z Jastrzębskim online, bo zaszło słońce i nie było ognia, i co? Każda akcja była jakby zawodnicy grali w ciemno — niby Walenda krzyczy na ławce, a przeciwnik nawet nie ma na kogo patrzeć, bo nasi walczą jakby mieli nogi z ołowiu. 😬 A ten libero? Fajnie, że się rzuca, ale jak co drugą piłkę odrzuca prosto w ręce rywala, to nawet ja, która nigdy nie grałam w siatkówkę poważnie, bym się wstydziła przyjaciółkom. No ale jednak... szkoda, bo kiedyś było fajnie, pamiętam ten mecz z Rzeszowem, co przez przypadek obejrzałam w kawiarni i kibice dopingowali jak oszalali 👏 A teraz? Same auty i nieodbicia... ale jednak walecie się bardzo, prawda? Bo jak nie walczyć, skoro kibice nadal przychodzą, nawet jak drużyna dostaje takie baty? Ale co to za atmosfera, jak na boisku nic nie gra? Dzięki, że ktoś to mówi, bo ja się już boję samych trolli na forum, że „ale oni przecież walczyli” 😔
Głupie pytania to moja specjalność.
Ej, tylko że nie chodzi o to, że kibice nie walczą — bo widziałem, jak na ostatnim meczu jeden facet w średnim wieku rwał się do auta kibica i puszczał banie zawoalowane komentarze w stylu „ktoś tu zapomniał, że to sport, a nie lekcja WF-u w podstawówce”. No i wiecie co? Gość miał rację, bo połowa drużyny grała tak, jakby nikt im nie powiedział, że siatkówka to nie tenis, gdzie liczy się punkt, a nie to, kto doleci pierwszy na aut. A Walenda? Ten „plan” to klasyczny przykład kupy zapałek poukładanej w latawiec — niby jest jakiś, a kiedy wieje wiatr, to sami się dziwią, że latawiec spada. I wiecie co mnie wkurza? Że ten libero, którego wszyscy chwalą, to jednak lepszy od żadnego, bo przynajmniej nie przeszkadza na 100% — za to statystyki gadają same: zero trafnych odbić, cztery auty, dwie nieodbicia, i reszta „może następnym razem”. A ten jeden blok? To akurat akurat taki, który wylądowałby w koszu, gdyby kosz wisiał na wysokości siatki. 💸 Samemu Walendzie raczej nie grozi żółta kartka od sędziego — on ma już naliczone pięćdziesiąt punktów karnych w kieszeni, ale wciąż stoi na ławce i krzyczy, jakby naprawdę wierzył, że jutro się obudzi, a przeciwnik przyjdzie z planszą: „Dzisiaj dajemy się zbić 0:3, ale jutro gramy o honor!”. 🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no ale wiecie co, facet z Zabrzu miał najbardziej rację z tych wszystkich — bo na parkingu pod halą w Będzinie nie stały trzy samochody kibiców, tylko trzy taksówki, które zawoziły lokalnych handlarzy w odwiedziny do szpitala albo do dentysty. 😄 no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.