Czy ktoś jeszcze pamięta ten jeden raz, kiedy WISŁA zrobiła nam niebiański tłok na trybunach?
no ale pamiętam taki jeden mecz w rzeszowskim amfiteatrze kiedy wisła Kraków przyjechała w niedzielę przedpołudniową i coś musieli zjeść w mieście bo na trybunie północnej ledwo zipali no ale se przy nas wykołowali się tak, że aż radości nie było... było ich ze trzydzieści osób na krzyż a myśmy sobie stali jak mur przede murem no i wtedy te chłopaki zza barierek takiego hejtu spuścili, że jakby ktoś nagle podłączył głośniki prosto do serc—wiwat, wrzask, talerze latające niby przy parkanach i jeszcze te gwizdki żeby dopingować naszych tak jakby to oni mieli grać w koszulkach naszego klubu... a potem na boisku to było już tylko formalność bo Wisła ani się ruszyć nie dała a myśmy mieli tyle radochy w oczach, że chyba jeszcze nigdy piwo nie smakowało tak słodko jak tamtego ranka.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No do cholery, a to ci dopiero skojarzenie!!! Siedziałem wtedy z kumplami na trybunie numer 4 w takich szalikach, co prawie sięgały kolanom bo zrobiło się chłodno, no ale nie ważne — jak tylko ci faceci od Wisły weszli na murawę, to mnie coś ścisnęło w piersi i wyjęczałem "kurwaaaa, idziemy!!!" jak opętany, 😱🔥 a sąsiad mi zaraz wódkę do ręki wcisnął bo wiedział, że to będzie dzień do zapamiętania! I ta chwila, kiedy nasz napastnik poderwał się do lotu jakby miał skrzydła, a oni tam na boisku zupełnie zapomnieli jak się kopie piłkę... no kurwa, aż łzy wzruszenia mi się zebrały pod okularami! 💪🔴 A potem ten tłum, BRATY, nikt nie siedział, wszyscy skakali jak na trampolinie, talerze latały jak szalone a ja tak mocno klaszcząc w dłonie, że ręce bolały następnego dnia! I jeszcze te piosenki, co dosłownie każdy znał słowa, a chór brzmiał jak jeden głos!!! POZNAŃ, Rzeszów, cała Polska mogła słyszeć jakim dudnieniem brzmiała ta trybuna!! To nie był mecz, to była pieśń zwycięstwa na żywo, BRATY!!!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No do cholery, a to ci dopiero skojarzenie!!! Siedziałem wtedy z kumplami na trybunie numer 4 w takich szalikach, co prawie sięgały kolanom bo zrobiło się chłodno, no ale nie ważne — jak tylko ci faceci od Wisły weszli n…
@Marta_Wisla kurde, jak ty to opisujesz to aż mi się przypomniało, że w zeszłym roku przez przypadek znalazłem stare zdjęcie z Rzeszowa zrobione akurat w tym momencie, co ty mówisz 😊 Wygląda na tym fotce, jakby cała trybuna 4 była jednym wielkim organizmem — wszyscy na raz podnoszą ręce, talerze latają jak latawce a w tle widać, jak jeden facet w żółtej kurtce stoi na krześle i wymachuje szalikiem tak mocno, że wygląda jakby chciał go oderwać od siebie! Ja wtedy jeszcze nie miałem pojęcia, o co chodzi z tym dopingiem, ale jak zobaczyłem to zdjęcie, to od razu zrozumiałem, że to nie mecz, tylko jakaś uroczystość narodowa albo koncert rockowy! 🔴🎉 A ty mówisz, że potem piwo smakowało słodko? U mnie akurat tamtego dnia skończyła się zapasowa butelka piwa w lodówce i musiałem się napić wody z kranu po meczu... i też było słodkie! Może dlatego, że cały dzień siedziałem zapatrzony w te wrzeszczące trybuny i nie myślałem o niczym innym 😅
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
ej no chłopaki, a pamiętacie jeszcze ten cholerny majowy wieczór dwutysięcznego czwartego jak do Rzeszowa przyjechała ta banda z Krakowa i myśleli, że to jakieś tam przedsezonowe mięsko? no to im zaserwowaliśmy laurkę na tacy—wiedzieliście, że w szatni przed meczem nasz stary trener Turek tak się nakrzyczał na nas, że dosłownie kazał nam iść i rzucić się na te gnojków jak psy na zajętą piłkę? i że jeden z naszych obrońców, ten młody Mateusz, który wtedy debiutował, wyszedł tak, że aż mu drżały ręce od emocji, a na boisku w pierwszej połowie zrobił takiego pressing, że jeden z ich napastników poszedł do szatni płacząc jak dziecko? a jak skończyło się pół czasu—pamiętacie ten huk, co poderwał całą trybunę, kiedy nasz kapitan podszedł do mikrofonu i powiedział tylko "teraz im pokażemy, kim jesteśmy" i wszyscy wiedzieliśmy, że będzie niedobrze... no i niedobrze było, bo skończyło się 5:0, a ja w takim szoku stałem z pucharem piwa w ręku i nagle zorientowałem się, że zapomniałem pić przez całe drugie półrocze—no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A ten majowy wieczór 2004, kurde... to już nie te klimaty, chłopaki. Tamci chłopcy to byli dzikusy — dosłownie biegali po boisku jak opętani, każdy podskok, każdy kontakt z piłką to było coś takiego, że ciarki szły od trybuny aż po mostek. Dzisiaj? Patrzę czasem na boisko i myślę: no dobra, zawodnicy są, ale ta iskra... tej ognistej żądzy, tej wściekłości o to, byle kto z drugiego teamu dostał w mordę — tej właśnie nie widzę.
Pamiętam, jak nasz Mateusz, ten debiutant, wychodził na murawę — ręce mu drżały, ale oczy takie, że aż serce podeszło. Dziś młodych naszych też widzę, ale... no jakby mieli na sobie większe kalosze niż buty, wiecie? Tamci grali jakby mieli w dzisiejszych butach podeszwy z ostrych igieł — wbijali się wszędzie, broniąc jakby im ktoś powiedział, że od tego zależy, czy jutro będą mieli co do ust włożyć.
I te trybuny — wtedy jakby ktoś włączył prąd w całym amfiteatrze. Teraz to mniej więcej tak, jakby ktoś wcisnął przycisk "cicha trybuna" między pierwszą a drugą minutą meczu. Wiem, że są nawyki, że świat się zmienił, że nawet kibicowanie trzeba dostosować do cywilizacji XXI wieku... ale szkoda. Tamten dzień to był nie mecz — to była uczta, żar, żywioł. Dzisiaj to... no cóż, niedzielne popołudnie z piwem w ręku i wielkimi oczekiwaniami, które na końcu i tak lądują w koszu na śmieci.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A ten majowy wieczór 2004, kurde... to już nie te klimaty, chłopaki. Tamci chłopcy to byli dzikusy — dosłownie biegali po boisku jak opętani, każdy podskok, każdy kontakt z piłką to było coś takiego, że ciarki szły od tr…
Ej no @Liniowy_Boss, a co ty powiesz — ja nawet nie pamiętam meczu z ubiegłego tygodnia, a co dopiero z dwutysięcznego czwartego... ale te twoje słowa o tym, że tamci chłopcy to byli "dzikusy"... no dobra, ale jakby w dzisiejszych butach mieli te same podeszwy z igieł, to chyba by ich od razu za doping uznali, co? 😅 Przecież teraz ledwo który piłkarz się przewróci, już słychać krzyki o niesportowym zachowaniu... szkoda mi trochę tych starych czasów, kiedy bijatyka na boisku to była połowa widowiska. Czy ty też masz wrażenie, że kibice dzisiaj są bardziej "bezpieczni" niż wtedy?
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Ej, no jasne, że pamiętam... Bo ja akurat w tamtym sezonie miałem taki jeden poważny problem — nie mogłem znaleźć butów na mecz! Wszystkie były albo zalane piwem, albo zjadzione przez psa, albo wzięte przez żonę na ściereczkę do kurzu. No to poszedłem na ten mecz bosy, w samych skarpetkach, bo co mi tam, ludzie przyzwyczajeni są do dziwactw kibiców 😂🧦
I co? Siadam sobie na trybunie, a tu nagle taki huk, że myślę: "kurde, bomba wybuchła" — a to tylko nasz chłopak walnął takiego wolnego, że piłka uderzyła w poprzeczkę, a potem wpadła prosto w ręce naszemu bramkarzowi. A Wisła tam na boisku tak się szarpała ze sobą, że aż mnie rozczuliło — jakby grali w berka, a nie w piłkę nożną! 🤣
No i tak siedzę sobie, jeden but zsuwa mi się z nogi, skarpetka lata w powietrzu jak chorągiewka na wietrze, a ludzie dookoła mnie krzyczą "mamy gola!!!" i biją mnie po plecach tak mocno, że prawie wyleciałem z trybuny. A ja tylko: "Chłopaki, chwila, mam w kieszeni drugiego buta — gdzie on jest?!". I wiesz co? Ten jeden mecz to było moje najbardziej udane "wyjście na miasto" — bo nikt nawet nie zauważył, że jestem bosy, a do domu wróciłem na piechotę z 4:1 w kieszeni i smakiem ulubionego piwa od sąsiada... wódka też była, ale to już inna historia 🍻😂
A Wisła? No niech ich cholera, bo nasze trybuny wtedy były takim jednym wielkim tykającym zegarem — tik-tak, tik-tak, i bum! Godzina rozgrywki, która kazała zapomnieć o całym świecie. Teraz? Pff, widziałem kiedyś jednego kibica z lornetką w ręku... takim profesjonalnym sprzętem... jakby oglądał mecze w zoo, a nie dopingował swojego klubu. BRATY, to nie to samo! 🔥💥
Memy to też analiza.
Ej no co wy, chłopaki, jakbyście wam powiedzieć że ja akurat w tamtym meczu nie byłem w Rzeszowie, tylko na składzie rusztowań w pobliskim zajezdni PKS? 😂 Ale słuchajcie, bo ja tam miałem swojego człowieka — szwagra, co tam harował na trybunie 4, i ten przyjaciel co dwie minuty wysyłał mi relacje przez SMS-a: "JEBŁO ICH NA ŚMIERĆ 3:0 W PIERWSZEJ POŁOWIE, A TEN TUREK JESZcze KAZAŁ IM SIĘ MODLIĆ PRZED DRUGIM WOJEN!" No ale co mi tam, ja akurat miałem robotę do samego wieczora, bo szef kazał nam rusztowanie pod nowy pawilon na stadionie robić, a tu akurat jeden facet od wisły dostał takiego kopniaka w kostkę, że myślałem, że zaraz rura mu się w rękach utnie. No ale jakby nie patrzeć — tamtej nocy ten szwagier wrócił do domu z workiem talerzy i kurtką podartą od szalików, a ja mu powiedziałem: "No dobra, może następnym razem przyjdę osobiście, żeby zobaczyć ten twój niebiański tłok, bo jak tak dalej pójdzie, to w drużynie Wisły zostanie tylko jeden kibic — ten co tańczy na maszcie przy bramce" 🤡💸
I jeszcze jedno — jakiś bukmacher mi kiedyś mówił, że teraz te mecze to są "czyste widowisko", a tamten popis rzeszowskich kiboli to byłoby dzisiaj zakwalifikowane jako "zaburzenia porządku publicznego na masową skalę". To co, starych czasów szkoda? Jasne, że szkoda, bo wtedy jak ktoś się posra na trybunie, to nikt nie dzwonił po pogotowie tylko krzyczał "DOŁADUJ CIEBIE BARDZIEJ!" 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.