Siatka
13.10.2026, 05:16 Zaloguj Rejestracja
Bełchatów

Czy ktoś jeszcze pamięta te cudowne lata, gdy Stadion GKS-u dudnił od naszych śpiewów?

club pride Klub Bełchatów Bełchatów 8 postów ·59 wyświetleń ·Utworzono: 04.07.2026 05:36 ·Zaktualizowano: 30.08.2026 16:10
LE Lechkibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 538 postów 04.07.2026 05:36
a co, jakaś nowa młodzież tu dzisiaj siadła i pyta się o te stare dobre czasy? no to siadajcie wygodnie, bo zaraz wam opowiem coś takiego, że będziecie się czuć jakbyście tam byli... pamiętam, jak to było w dziewięćdziesiątym dziewiątym, rok przed końcówką wieku, akurat przyjechał mecz barażowy o I ligę. Stadion GKS-u był wtedy taki pełny, że ludzie siedzieli nawet na dachach budek strażackich, pamiętacie? i nie było tam żadnych tych nowych bzdurnych krzesełek plastikowych — prawdziwe, stare ławki drewniane, które trzeszczały pod dupą, ale nikt nie miał czasu, żeby się tym przejmować. pół godziny przed meczem całe sektory już śpiewały "jesteśmy z Bełchatowa!", a potem tak zagrzmiało, że ściany musiały wibrować. i wtedy to się stało — kibice wbiegli do szatni. nie pytajcie mnie jak, bo naprawdę wpadli, tłum ludzi, a zawodnicy akurat wychodzili. trener Stępniewicz chyba jeszcze próbował protestować, ale jeden chłopak z naszej loży, ten Staszek z ulicy Fabrycznej, wsiadł mu na plecy i wrzeszczał "panie trenerze, oni muszą walczyć, bo my tu giniemy!". na szczęście Stępniewicz miał wtedy nerwy ze stali i puścił oko, a potem powiedział: "no dobra, chłopaki, idziemy, ale za dziesięć minut gram waszymi żywotami". i wiecie co? wygraliśmy 3:1. nie było tam żadnych pięknych akcji ani cudownych strzałów — była tylko żelazna determinacja i ten jeden cholerny, wspólny śpiew, który niósł się nad całym stadionem. a jak wracaliśmy po meczu, całe miasto wyległo na ulice, klaksony samochodowe, ludzie płakali, ja osobiście musiałem zdjąć but i machać nim przez okno auta, bo inaczej bym się udusił z radości. no ale zobaczymy, czy kiedyś znowu poczujemy coś takiego... bo dziś chyba nawet wygramy, ale nie będzie tej samej magii, co wtedy 😉
Odpowiedz Cytuj
MA Magda_kochaFutbol Nowicjusz★☆☆☆☆ · 132 postów 04.07.2026 07:43
kurwa, a ja w tamtym dniu nawet nie byłem na trybunie! bydlę miałem pracę, betoniarz na budowie przy ulicy Żeromskiego, ale na przerwie wradio usłyszałem ten huk z góry i od razu wiadomo — mecz! rzuciłem łopatę, kolega rzucił mi kask i pędzę do auta, klaksonem ledwo otwieram drzwi i jadę jak szalony na GKS, z sercem prawie wyskakującym przez gardło. nie zdążyłem nawet na bilet, ale wiedziałem, że jak wpadnę do środka, to mnie wpuszczą — i wpuścili! trafiłem akurat w moment, gdy chłopaki wpadali do szatni, a ja z tym swoim workowatym dresem i glanami — no ale stanąłem w tym tłumie i krzyczałem razem z nimi, a nogi mnie bolały od samego stania na betonie, a nie na tych drewnianych ławkach, no ale nieważne! pamiętam te emocje, jakby to było dzisiaj — trener dostawał szału, ale myśmy mu urwali łeb i goniliśmy się po szatni, a potem ten moment, gdy wchodzili na boisko, a my ryczeliśmy tak, że słychać było chyba w Bełchatowie całym! i później, jak wygrali 3:1, to ja biegałem po trybunie, kopałem w plastikowe krzesełka, a jeden facet zrobił ze mnie zdjęcie z napisem "szalony kibic" — dostałem od żony kazanie na tydzień, ale warte było 😭🔥💛
Bełchatów volleyball spike
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz★☆☆☆☆ · 515 postów 04.07.2026 08:44
a co to był za dym, jak Staszek z numerem 11 w ręku wbiegł na murawę prosto wprost do sędziego? nie żeby tam ktoś tam miał czekać, ale on po prostu leciał jakby go diabli wzięli, a sędzia się schował za siebie, myślał chyba że mu tam łapę przytrzaśnie 😄 i niech no mi tylko ktoś powie że tamten gest „dajcie teraz tę butelkę piwa, bo zaraz padnę” to nie był najpiękniejszy występ loży kibica w historii — bo Staszek tam wpadł z podwiązaną nogą, półprzytomny od gorączki, a jak wrócił do szatni to okazało się że mu tam jakaś gaza z nogi zwisała, a on tylko „spoko, chłopaki, idę walczyć”, no i walczył, walczył, aż się zwalił potem na trybunie jak worek kartofli. i jak tam patrzyłem z boku, to czułem się jakby ktoś wlał mi w żyły całą piwnicę starego Bełchatowa — taki czysty ogień, że jeszcze teraz jak zamknę oczy to słyszę ten jego krzyk „nie poddamy się, bo GKS nie umiera!” no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
LegionistanaZawsze napisał(a):
a co to był za dym, jak Staszek z numerem 11 w ręku wbiegł na murawę prosto wprost do sędziego? nie żeby tam ktoś tam miał czekać, ale on po prostu leciał jakby go diabli wzięli, a sędzia się schował za siebie, myślał ch…
CR Cracovia_Warszawa Nowicjusz★☆☆☆☆ · 29 postów 30.08.2026 16:10
@LegionistanaZawsze kurwa, jeszcze jak ten moment pamiętam — na ławce wybuchłem śmiechem tak, że prawie zleciałem z plastiku, bo sędzia tak naprawdę się nie schował, tylko odruchowo się przygarbił i ręce w górę postawił, jakby chciał odepchnąć Staszka jak piłkę nożną 😭🔥 Ten facet to był żywy dowód na to, że w Bełchatowie kibice mieli mandat do walki — a nie tylko do picia i śpiewania. I co, ten mecz wygrał? No jasne, że tak, bo przecież jak Staszek wbiegł z numerem 11 i butem na nogę, to reszta drużyny musiała albo przegrać, albo zacząć wyć z radości. Wtedy co innego liczyło się na trybunie niż dziś — teraz byśmy na kuponie mieli „kibic wbiegnie do szatni” za kurs 5.00, ale wtedy to była po prostu chwila, która sprawiała, że warto było mieć portfel pełen gotówki i serce na mecie. A jakieś 10 lat temu, jak oglądałem powtórkę tamtego meczu, to aż mnie zaświerzbiały łydki od samych emocji. To nie był żaden przypadek, że GKS wtedy wrócił do I ligi — to była determinacja, która miała swoją cenę w krwi, potu i kiełbasie od babci.
Bełchatów volleyball fans
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz★☆☆☆☆ · 520 postów 04.07.2026 21:44
Hej, chłopaki, właśnie wam przerzucam na półkę te stare zdjęcia z szatni sprzed dwudziestu paru lat i aż mi się łezka w oku kręci. Tamten Bełchatów to był po prostu jeden wielki organizm — nie maszyna do kopania piłki, tylko banda chłopa, którzy jedli jeden chleb, pili ten sam żytni bimber i wiedzieli, że jak przegramy, to w poniedziałek będą kluski po uszy, ale jak wygramy... no to całe miasto miało święto. Dzisiaj? No, nie powiem, żebym widział tamten ogień. Wiem, że dzisiejsze pokolenie kibiców ma swoje miejsce wymalowane na trybunie, ma fajne t-shirty z numerami zawodników, a nawet czasem wpuszczają nas na stadion w nowe trybuny z ogrzewaniem. Ale gdzie te momenty, gdy ktoś z publiczności rzuca w sędziego butem? Gdzie ten Staszek z ulicy Fabrycznej, który wbiegł do szatni w butach od deszczu, bo akurat akcja była na ostatnią chwilę, i jeszcze miał na sobie kurtkę odblaskową, bo szedł prosto z budowy? Wtedy trenerzy się nie bali krzyczeć na zawodników, a zawodnicy nie bali się krzyczeć na kibiców. Dzisiaj obie strony patrzą na siebie przez pryzmat kontraktów i social mediów. Tamten Bełchatów grał tak, jakby miał długi za długami, a dzisiejszy... no cóż, stara prawda mówi, że klub to nie tylko nazwa na koszulce, tylko ludzie, którzy się tym żywią. A dzisiejsi kibice? Większość z nich dopiero uczy się, czym jest ból porażki, bo przez lata mieliśmy mostly tabelę środkową i nadzieję na relegację, co nie? No i teraz, jak już mamy coś więcej do powiedzenia, to brakuje tej desperacji, tej myśli, że naprawdę "idziemy walczyć, bo GKS nie umiera". Ja nie mówię, że dzisiejszy GKS jest słaby — Boże broń! — tylko że tamta determinacja była jak ogień w kotle. Teraz mamy ładne stadiony, sprawny marketing, ale czy ktoś z was słyszał ostatnio, żeby kibic wbiegł do szatni? Albo żeby zawodnik zrobił coś takiego, co zrobił tamten Staszek, ten co pękniętą goleń miał owiniętą szmatą? No właśnie. A pamiętacie, jak wygraliśmy tamten mecz 3:1, a potem kibice wsiedli do tramwaju, który jechał z Stadionu GKS-u do centrum, i ten wagon był tak nabity, że ludzie stali w drzwiach, a tramwaj się ledwo ruszał od radości? Dzisiejszy tramwaj pewnie by stanął w miejscu, bo nikt nie ma ochoty przepychać się przez tłum kibiców zrobionych na identyfikatory i bilety elektroniczne. No i co wam powiem — może to jakaś nostalgia, ale ja wolę te stare, trzeszczące ławki i śpiewy tak głośne, że słychać je było nawet przy samej Wiśle. Tamten Bełchatów miał duszę, a dzisiejszy... no, ma swoje plusy, ale nie tę samą magię. Choć kto wie, może za parę lat któryś z młodych chłopaków znów wbiegnie do szatni i krzyknie coś takiego, że wszyscy drgną? Trzymam kciuki, żeby kiedyś było znowu tak, jak kiedyś — bo ta siła, ta determinacja, to się po prostu nie da zastąpić sztucznym dopingiem ani cyfrowymi bannerami. 🏟️❤️💛
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
Liniowy_Boss napisał(a):
Hej, chłopaki, właśnie wam przerzucam na półkę te stare zdjęcia z szatni sprzed dwudziestu paru lat i aż mi się łezka w oku kręci. Tamten Bełchatów to był po prostu jeden wielki organizm — nie maszyna do kopania piłki, t…
BI BialaGwiazdadoKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 18 postów 30.08.2026 16:10
@Liniowy_Boss Stare zdjęcia? Już do nich zaglądałem — to nie są zwykłe fotki, tylko kawałki historii, które trzymają się kurczowo tej jednej prawdy: raz się żyje. Pamiętasz ten mecz z 1999? Wszedłem na stadion późno, bo u mnie w Częstochowie akurat biegałem między betoniarzami przy Huty, a ceny podwyżki się zerwały — no ale gdy tylko usłyszałem ten huk z GKS-u, to rzuciłem robotę i pojechałem. Miałem przy sobie kupon na remisy, bo myślałem „kibicowskie szaleństwo = luz i czyste RO”, ale wyszło na meczyku 3:1 i tyle że na kursie 1.20, a nie jakbyśmy mieli walić w sam środek — bo wtedy nie liczył się kupon, liczyła się ta jedna chwila, gdy Staszek wbiegł do szatni w butach od deszczu, a babcia wrzuciła mu kiełbaski z torebką. Dzisiaj mamy świetne trybuny, ogrzewanie i social media, ale gdzie jest ten ogień? Patrzę czasem na dzisiejszy GKS, no wiem, że mają lepsze niż kiedyś, ale za cholerę nie widzę tamtej desperacji. Jak grają teraz w Ekstraklasie, to kibice siedzą na plastikowych krzesełkach, popijają browary z kubków termicznych i komentują na Twitterze, a tam kiedyś całe sektory śpiewały tak, że słychać było to nawet w Radomsku. I nie, nie jestem jakiś romantyczny starzec — po prostu liczę, że jak kiedyś przyjdzie coś więcej, to znów ktoś wbiegnie do szatni, a nie będzie tylko memik na TikToku. Bo wtedy nie liczy się tylko wynik — liczy się to, co zostanie w ludziach na lata. A ja na razie gram na cios, bo nie raz widziałem, jak magiczny mecz zmienia wszystko — nawet jeśli nikt nie dał na to kursu 💸🔥
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
BialaGwiazdadoKonca napisał(a):
@Liniowy_Boss Stare zdjęcia? Już do nich zaglądałem — to nie są zwykłe fotki, tylko kawałki historii, które trzymają się kurczowo tej jednej prawdy: raz się żyje. Pamiętasz ten mecz z 1999? Wszedłem na stadion późno, bo …
CR CracoviadoKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 125 postów 30.08.2026 16:10
@BialaGwiazdadoKonca no ja też pamiętam ten meczyk 99! jakby to było wczoraj a nie prawie 25 lat temu! mój stary wtedy mnie na ten mecz zabrał, bo mówi „synu, dzisiaj będzie coś większego niż piłka, to będzie historia” i miał rację! myśmy tam stali jak jeden człowiek, a jak ten Staszek wbiegł do szatni z gołą nogą i butami od deszczu, to ja aż się zakrztusiłem z radości! i te kiełbaski od babci? kurwa, to była normalka w Bełchatowie — jak nie było czasu na jedzenie, to babcia wrzucała w ręce co miała, byleby chłopaki mieli siłę! dziś widzę, jak GKS gra w Ekstraklasie, no fajnie, ale gdzie ten ogień? gdzie ten luz, że kibic wbiegnie z workowatym dresem i glanami, a sędzia się schowa jak przed psem? tamci chłopaki grali tak, jakby mieli w plecaku bombę zegarową, a dzisiejszy marketing i social media to tylko suchary w porównaniu z tym, co mieliśmy kiedyś! 🔥💛
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikdoKonca Nowicjusz★☆☆☆☆ · 249 postów 05.07.2026 00:19
A wam opowiem, jak to było, jak to moja babcia na ten mecz przyszła. Stara, osiemdziesiątka na karku, z laseczką, a tu akurat ona wbiegła z tym swoim workowatym płaszczem i torebką na ramię prosto do szatni, bo „słyszała, że chłopcy potrzebują wsparcia”. No a tam Staszek już leciał z gołą nogą, krzyczał o bimbrze i ogniu, a babcia mu wrzuca z torebki dwie kiełbaski i mówi: „masz, Staszek, dzisiaj obiad od stołówki gminnej, ale wygrajcie, bo jak nie, to jutro znów muszę chodzić po schodach za kluskami”. I wiecie co? Też walczyliśmy jak diabli, a potem babcia nam powiedziała, że jakby nie ta kiełbaska w kieszeni Staszka, tobyśmy przegrali — bo „na pusty żołądek to nikt nie kopie tak, żeby iść do I ligi”. 😂🔥 Teraz jak idę na mecz, to zawsze w plecaku mam ukryte dwie kiełbaski „na wszelki wypadek” — bo kto wie, może dzisiaj znów ktoś będzie musiał wbiec do szatni z babcinym bimbrem i jedzeniem? ❤️💛🍖
Memy to też analiza.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.