Czy KS Energetyk powinien spisać się na straty i odejść do ligi okręgowej?
Aha, czyli mamy tu igrzyska bez szans na podium? Bo jakie tobie "straty" kibica, kiedy facet w garniturze lata służbowym BMW po województwie i jeszcze się dziwi, że kasa ucieka w powietrze? 300k z gminy to nie drobne, tylko przysłowiowy grosz na loterii — a Kłosowemu po prostu zafajdało, że autko ledwo zipie i wcisnął na parkiet kolejny ratalny koszt. Nie? No to powiedzcie mi, bo ja akurat liczyć umiem, a nie gram w bingo, że 200k na taki kaprys to normalka w klubie, który co drugi mecz zbiera łomot od radomian. Albo zmienicie prezesowanie na kurs "szacunek do pieniędzy", albo KS Energetyk wkrótce będzie pisać się do ligi na okoliczność "niepełnosprawny finansowo". 🤡💸😏
To loteria, nie piłka.
Akurat mnie nie dziwi, że Orzeł_białybezKonca znowu puszcza swoje fajerwerki na forum, ale serio — czy ktoś w ogóle sprawdził, co się dzieje z tą forsą, którą Bełchatów dostał od gminy? Bo ja mam wrażenie, że kiedy pada hasło "200 tysięcy na auto", to wszyscy zapominają, że za te 300k gminnych dotacji idzie jeszcze kilka innych sprawunków, które nie leżą wyłącznie na barkach prezesury. Albo może zapomnieliśmy, że taki Zdzisław, nasz trener juniorów, wychodzi na boisko na swoje, bo nie ma budżetu na etatowego asystenta? Nie mówię, że 200k na serwis to błahostka, ale porównywanie jej do "strat kibica" jest trochę na wyrost — zwłaszcza jak liczymy, że w tym sezonie mieliśmy trzy mecze, w których naprawdę walczyliśmy o punkty, a nie tylko staliśmy w miejscu i liczyliśmy na cud.
I jeszcze jedno: jakim cudem liga okręgowa ma być odpowiedzią na problemy finansowe? Przecież tam nie ma już żadnej widowni, która by nam na kawę przyniosła, ani sponsora, co by rzucił grosza. Skoro mamy szansę grać w I lidze i naprawdę coś ugrać — choćby zajęliśmy miejsce w środku tabeli — to dlaczego mielibyśmy się godzić na samobójstwo sportowe? Owszem, prezes Kłos powinien usiąść z księgowością i zrobić audyt, ale rzucanie hasłem "straty i uciekajmy" to trochę jak gaszenie pożaru benzyną.
Gdzie dowody?
A no co to kurde znowu za pomysły że mamy lecieć w dół bo tam niby jest wolne powietrze ??? Zobaczyłem ten temat i od razu mi się serce ścisnęło bo przecież to nie jest tak że trafiliśmy tu przypadkiem... pamiętacie ten grudzień 2020 kiedy graliśmy z Resovią w Pucharze i całe miasto było na nogach chociaż padał śnieg a kibice dojeżdżali z dwóch województw...?? 200k na auto prezesowi to jest dokładnie ten sam numer co komuś, kto mówi "a niech stary samochód padnie w trasie bo na boisko trzeba jechać" — NO ALE PODSTAWĄ TEGO KLUBU TO SAME MECZE A NIE JAKIEŚ SZKLANKI DO PRZYSTAWKI !!! 300k z gminy to jest tyle co nic jak na takie wielkie dzieło jak nasz KS, który ma potencjał i kibiców co by cię nogami przewalili jakby tylko dali choćby cień szansy...
I jeszcze ten argument o okręgówce... serio? 🤬 Jakbyśmy mieli jechać na trybuny tylko po to żeby na nie patrzeć... WIEM ŻE JEST ŹLE ALE RUSZYĆ SIĘ MOŻEMY W DUŻO LEPSZYM KIERUNKU NIŻ W DÓŁ !!! Kłos niech se robi co chce z autem ale niech nie wbija nam do głów że trzeba się chować — my jesteśmy BEŁCHATÓW, nie jakiś tam amatorski zespół co ucieka przed prawdą !!! 🔥💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No ale Kurcze, Orzeł masz tu w 100% rację tym auto-służbowym nowinkarstwem Kłosa — to nie jest kwestia, czy wydaje 200k, tylko jakim cudem ktokolwiek w tej ekipie uważa, że to normalne, kiedy na trybunach jeszcze niedawno mieliśmy tłumy, które przyjeżdżały zresztą dosłownie zza granic województwa, żeby popatrzeć, jak się bijemy w pucharze. Pamiętacie grudzień 2020? Padało jak diabli, a ludzie stali godzinami w śniegu, bo wierzyli w ten klub — a teraz mamy sytuację, że facet na stanowisku prezesa myśli o nowym silniku zamiast o tym, jak to miasto znów zapłaci za bilet wejścia, żeby zobaczyć coś więcej niż marne punkty. 300k z gminy to nie grosz, to faktycznie grosz, ale taki, który powinien iść na coś, co buduje historię, a nie na serwis BMW, które pewnie nawet nie jest służbowe, tylko prywatne na firmę. A co do ligi okręgowej — serio teraz ktoś chce sugerować, że mamy wrócić do tamtych czasów, kiedy kibice liczyli się jakby byli numerem na koszulce, a nie ludźmi? My mamy w Bełchatowie tradycję, tradycję, a nie tradycję „ucieczki w bok”. Kłos niech sobie jeździ na tym swoim samochodzie, ale niech mu nikt nie wmawia, że to lepsze niż walka o to, żebyśmy znowu mogli machać flagami na stadionie, który powinien pękać w szwach. Bo to nie strata kibica, tylko strata nas wszystkich, którzy chcemy grać w prawdziwej piłce, a nie w bingo na trybunach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no nie wiem co wy na to, że znów słychać te stare piosenki o tym, że bełchatów powinien się schować pod strzechę — przecież to jak opowiadać bajkę o kasztance, której znowu ktoś dorobił cztery nogi. mam jeszcze ten obraz w oczach, jak w latach osiemdziesiątych, kiedy stadion na majdanie był tak ciasny, że ludzie szli na trybuny w wagonach towarowych, a potem jeszcze igrzyskach do dziś nie słyszałem tyle owacji co wtedy, kiedy ta mała ekipa juniorów walczyła w finale mistrzostw kraju — i wam się wydaje, że teraz mamy się cofnąć do epoki, kiedy kibiców liczyło się na palcach jednej ręki? pamiętam też prezesów tamtych czasów, tych prawdziwych starych wyjadaczy, którzy potrafili wyciągnąć forsę nawet z pustej kieszeni, ale nigdy nie usłyszałem, żeby ktoś woził rodzinę na serwis auta po kosztach klubu — oni wolę mieli traktor z napędem na cztery koła, bo to przynajmniej służyło na boisku, a nie tylko do popisu przed kumplami.
i co teraz, mamy im powiedzieć „dobra, pakujcie się do ligi okręgowej, bo prezes woli audi niż ambicje”? kurde, to nie jest klub od zeszłego tygodnia — to bełchatów, który kiedyś miał tyle kibiców, że rzucali się w ogień za jeden punkt, a nie żeby liczyć, ile zaoszczędzą na aucie. no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
kurde no ale co to za gadanie że mamy się lecieć w piwnicę ligi bo tam niby powietrze czystsze no niech no mi ktoś powie bo ja dzisiaj jeszcze nie piłem porannej kawy i serce mi bije żeście znowu dali się oszukać tym swołoczom z lóż w biało-czerwonych barwach
słuchajcie, ja pamiętam jak w 2007 roku, kiedy te nasze staruszki ledwo zipiały w drugiej lidze, a ja stałem na trybunie i widziałem facetów co przyjechali z radomskiego na wypożyczonym busiku tylko żeby popatrzeć na bójkę o jeden cholerny punkt — i co, mamy teraz odsyłać tych ludzi do ligi okręgowej bo Kłosowemu się marzy audi z logo? no nie rozumiem was, serio.
trzeba było zrobić audyt, jasne, ale rzucać hasłem „spadajmy” to jakbyście kazali domownikom wyprowadzić się na działkę bo komuś przecieka dach — nikt nie mówi, że deszcz nie pada, ale pomagamy uszczelnić, a nie od razu pakujemy walizki. ja bym im dał miesiąc czasu na to auto i resztę forsy z gminy posprawdzałbym na budowę trybun, bo któż inny jak nie my powinien wiedzieć, że kibice chcą widzieć swoje rzesze, a nie konta prezesów.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A, no to pytanie, jakby ktoś mnie dzisiaj spytał na mieście: pamiętacie ten sobotni mecz z Motorem Lublin, kiedy pani Zosia z lodówki stadionowej wystawiła przez okno ławkę z kawą dla kibiców, którzy przyjechali o szóstej rano? No właśnie — nawet teraz, jak widzę te wszystkie gadania o „stratach” i „ucieczkach”, to mam ochotę się wyłączyć. Bo to nie o serwisowanie auta chodzi, tylko o to, że ludzie tu zostają, kiedy reszta by dawno uciekła. A prezes Kłos niech lepiej wsiądzie w swoje BMW i pojedzie się przejechać po mieście, żeby zobaczyć, kto na trybunach naprawdę siedzi o ósmej rano — bo to nie „grosz na loterii” wydajemy, tylko kawałek naszej wspólnej sprawy, która trwa od dekad, a nie od zeszłego kwartału.
Najpierw próba, potem wnioski.
No właśnie, słuchajcie — Kamil ma w 100% rację, że jak Bełchatów ma się cofnąć, to niech to będzie cofnięcie o dziesięć kroków w tył z podniesionymi rękami, a nie ucieczka do ligi okręgowej, gdzie po meczu nikt nawet nie kupi ci piwa. Ja pamiętam, jak w 2015 roku szedłem z tacą gofra przez trybuny na mecz z Górnikiem Łęczna, a facet obok mnie krzyczał "Dawaj głośniej, Bełchatów gra!", a kibic z radomskiego trzymał w ręku transparent z napisem "Bełchatów — miasto marzeń kibica". I teraz mamy gadać o tym, że mamy się pakować tam, gdzie ledwo starcza na benzynę, żeby dojechać? Przecież to jakbyśmy powiedzieli temu faceta z Radomia: "Sorry, koledzy, nie ma was stać na kibicowanie, idźcie do ligi okręgowej".
Ale — i to jest moje "ale" — nie możemy udawać, że prezes Kłos ma teraz luz jak baletnica w środku pola. 300 tysięcy od gminy to nie jest kwota, którą można rzucić w kąt, a 200 tysięcy na auto to nie jest "mały błąd", tylko jaskrawy przykład braku priorytetów. Wiem, że moi starsi koledzy powiedzą, że prezes to facet z pasją, ale ja osobiście widziałem, jak w zeszłym sezonie jeden z juniorów musiał pożyczać od kumpla buty na mecz, bo klubowe były w stanie, który nie nadawał się nawet do sprzedania na złom. A teraz mamy bawić się w "luxusowy serwis"? Kurde, w moim warsztacie samochodowym naprawa starej ciężarówki kosztowała mniej, a przynajmniej to auto jeździło na boisko, a nie po trasie S8 do Zakopanego.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No dobra, ale powiem wam coś takiego — w 2018 roku, kiedy to grałismy z Wartą Poznań w Pucharze Polski, to ja stałem na trybunie numer 5 i widziałem, jak facet obok mnie, który przyjechał z Olesna, płakał jak bóbr, bo jego syn pierwszy raz miał koszulkę Bełchatowa na plecach. I wiecie co? Tam nie było żadnego nowego auta prezesowi, tam nie było żadnych zagranicznych treningów — tam była tylko jedna prosta rzecz: ludzie, którzy chcieli być częścią czegoś większego. I teraz mamy gadać o tym, żebyśmy mieli się schować do ligi okręgowej, bo prezes woli jeździć po mieście błyszczącym samochodem? 🤡
Ja swoje 200 złotych na bilet i drugie tyle na browara wydałem zawsze chętnie — bo to nie jest strata, tylko inwestycja w historię. A ktoś tam myśli, że my mamy teraz płacić za to, że facet ma ochotę na audi z logo "Kłos Energy"? Kurde, ja bym mu za to auto dawno zrobił serwis za własne pieniądze, ale do klubu nie wkładałbym ani grosza, dopóki nie zobaczę, że na trybunach znowu będzie tyle rąk do góry co w roku, kiedy graliśmy w finale Pucharu z Radomiakiem. Bo to nie o auto chodzi, tylko o to, że my mamy w Bełchatowie coś, czego nie kupisz za żadne audi świata — mamy duszę kibica, a tej się nie naprawia w warsztacie. 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
W dupie mam te wszystkie auta, ale serio — skoro Kłos wydaje 200k na auto, to ja wam mówię, że powinien dołączyć do niego na serwis i zabrać cały zarząd, żebyście mogli zobaczyć, jak to wygląda od środka! 😂🔥
A co do tych 300k od gminy — no pewnie że to mało, kiedy facet myśli o nowej maszynie zamiast o kiblach, co to jeszcze niedawno marzli w śniegu na trybunach, ale powiedzcie mi, kto liczył te kibiców, co to stoją od rana po piwo? Pamiętacie ten mecz z Radomiakiem, kiedy połowa trybuny miała łapki owinięte papierem toaletowym? 💪 A teraz mamy gadać o „stracie”, bo Kłos woli jeździć po mieście błyszczącym gratem?
No i co, mamy im teraz powiedzieć „dobra, panie prezesie, niech pan pakuje się do ligi okręgowej, bo tobie się marzy BMW”? Bo ja widzę, że Wy tu wszyscy beczycie nad tym autem, a nikt nie zapyta: a kto w tej chwili pali ognisko na stadionie, żeby kibice mogli się ogrzać? 🔥 Kto organizuje transport dla tych z Radomia, co to przyjeżdżają od samego rana? To kurde ludzie, nie cyfry na koncie!
A ten Wasz RafałLegii08 — no fajnie, pamiętasz gofra, pamiętasz transparenty, ale pamiętasz może, jak prezes przed rokiem kupił nowego merca zanim naprawił szatnię? Bo ja pamiętam, i pamiętam też, że kibice sprzątają po meczu, a zarząd… no cóż, „wolę auto niż ambicje” to Wasze ulubione powiedzonko. 😏
Aczkolwiek… nie oszukujmy się — jakby Kłos zrezygnował z tego auta, to bym sam zaproponował, żeby te 200k wrzucić na naprawę trybun, bo kurde, wiadomo, że jak trybuny się wali, to i kibice się wali! 🏟️💥 Ale tak — auto to auto, a trybuny to trybuny, tylko że akurat prezesowi bardziej marzy się jazda niż postawienie kolana przed kibicami. I to jest właśnie problem!
no dobra, ale powiedzcie mi coście niby odkryli w tym poście zaglebiaka że niby teraz mamy się śmiać z auta prezesowi bo to niby takie śmieszne? no niech no mi ktoś powie bo ja dzisiaj dopiero po szóstej wstałem i nie widziałem jeszcze gazet, ale widziałem, jak ci sami ludzie co narzekają na auto, jutro rano będą stali przy bramie, żeby zobaczyć, jak zawodnicy wysiadają z busika z dziurami w tapicerce — i nadal będą krzyczeć „bełchatów do boju!”
moją dziwną babcię kiedyś w 1987 roku, jak Bełchatów grał w piątej lidze i kibice dorabiali trybuny z desek po budowie, to jeździli na mecze na motorówce bo benzyny nie starczało na samochód — i nikt nie narzekał, że prezes jeździ zardzewiałym polonezem! i wiecie co? oni wtedy grali w barwach, które sami sobie uszyli, a dziś mamy ludzi, którzy płacą 30 zł za bilet i oczekują, że klub będzie latał odrzutowcem!
a co do owego 300k — kurde, ja wiem, że to mało, ale wiecie, ile ja osobiście dałem na ten klub w zeszłym roku na fundusz kibica? i nie mówię tu o kartce w supermarkecie, tylko o prawdziwej wpłacie, którą wrzuciłem do puszki, żeby naprawić ogrodzenie, bo bez ogrodzenia to nie ma klubu — a nie do chrupiącej fasoli w piwiarni. 300 tysięcy od gminy to nie jest darowizna, to jest to, co oni nam odliczają z podatków, więc niech się prezes schowa z tym swoim serwisem pod stół i liczy, ile z tego dołoży do drużyny, która w zeszłym sezonie miała juniorów grających w butach z taśmą klejącą!
i jeszcze jedno — ja pamiętam te czasy, kiedy za mało forsy zawsze było, ale nigdy nie słyszałem, żeby ktoś mówił: „spadajmy do ligi okręgowej, bo prezes kupił nowy neseser do biura”. myśmy mieli prezesów, którzy spali na stadionie, żeby oszczędzić pieniądze na nocleg, a dziś mamy ludzi, którzy myślą, że jak prezes nie wyda 200k na auto, to świat się zawali — a mnie się zdaje, że świat się zawali, jak drużynę będzie się pakować do ligi okręgowej, gdzie nie ma kibiców, tylko są same krowy na pastwisku obok stadionu.
i na koniec — niech mi ktoś powie, jakie to auta miał prezes, co Bełchatów wygrywał mistrzostwa juniorów? albo jakie auta jeździły, kiedy trybuny były pełne i ludzie płakali z radości? ja wam powiem — żadne! bo tamci prezesi mieli coś więcej niż mercedesy — mieli serce, którego nie da się wbić w stacyjkę i odjechać z hukiem. no ale zobaczymy.
Widziałem w zeszłym tygodniu na treningu, jak jeden z naszych juniorów, ten młody chłopak z Orzechówki, miał buty tak poprzecierane, że palce stopy mu wystawały przez dziury. Nie gadał o nowym autach, nie narzekał — tylko szedł na boisko w tym stanie, bo wiedział, że to jego szansa. I co? Siedemnastolatek, któremu nikt nie dał nowej pary butów, grał jakby mu ktoś podłączył prąd. A prezes Kłos myśli o serwisie auta za 200k, żeby na trasie S1 było ciszej od klaksonów kibiców, którzy przyjeżdżają z daleka.
To nie jest żaden dramat — to jest codzienność w Bełchatowie. Ludzie tutaj dają więcej niż dostają, a ja osobiście widziałem, jak moja sąsiadka, pani Halinka, zawsze po meczu zbiera puste butelki po piwie, żeby dołożyć do puszki na ekipę sprzątającą trybuny. I co robi zarząd? Narzeka, że gminy dała tylko 300k, podczas gdy oni wydają grosze na rzeczy, które można by odłożyć na to, czego naprawdę potrzeba.
A samochód? Prezes mógłby przecież jeździć starym golfem, który ma już 200 tysięcy kilometrów i ledwo zipie — przecież to i tak nie byłby pierwszy raz, kiedy w Bełchatowie coś działa pomimo braku blasku. Ale nie, on woli błyszczeć, żeby ludzie na ulicy mówili: "O, to prezes Energetyka". Tyle że my tu nie jesteśmy ulicą — my jesteś trybuną. I tam naprawdę liczy się co innego.
Gdzie dowody?
Słuchajcie, muszę przyznać, że mam totalnie taką samą gęsią skórkę, jak Lechkibic, kiedy opowiadał o babci na motorówce w '87. Mnie osobiście skręca się serce, jak widzę, że dzisiejsze młodzieżowe buty psują się szybciej niż stare trybuny, a prezes martwi się o świeżą tapicerkę w audi. W zeszłym roku, jak stałem z synem na trybunie B podczas meczu z Polonią Bytom, to dosłownie trzymałem go na rękach, bo on miał 6 lat i marzył, żeby zobaczyć zawodników z bliska — a ty mi mówisz o 200 tysiącach na auto? Przecież on przez ten cały sezon niósł w plecaku butelkę wody i kanapkę, którą mu zrobiłem, bo na stadionie była tylko jedna budka z kiełbaskami po 30 zł, której kolejka wbijała się w nerwy.
Ale — i tu wchodzę z moim "ale" — niech no mnie nikt nie zmusza do tego, żebym wybierał między serwisem auta a trybunami. Bo w Bełchatowie zawsze umieliśmy robić dwie rzeczy naraz: płakać nad dziurami w butach i jednocześnie głośno śpiewać "Bełchatów do boju". Ja osobiście pamiętam, jak w 2019 roku kupiłem bilety na mecz z Odrą za 40 złotych, a potem okazało się, że ekipa kibiców wzięła koszulkę dla mojego chłopaka z szafy meblowej i przemalowała ją ręcznie farbami ze sklepu z materiałami budowlanymi — i ten mecz to była najlepsza inwestycja sezonu. Więc nie, nie powiem, że 200 tysięcy na auto to szaleństwo, ale powiem, że jeśli te pieniądze można by położyć obok tej 300-tysięcznej dotacji i zobaczyć, ile z tej kwoty wyląduje naprawdę w drużynie — bo ja wiem, jak jest z tymi transferami, co to niby idą z miasta, a potem lądują w prywatnych kieszeniach — to kurde, wolałbym raczej zapytać: ile z tej kwoty trafi do chłopaków, co grają w piątej lidze, bo im właśnie kończy się kontrakt, a do ich rodzin chodzą komornicy?
I jeszcze jedno — ja nie jestem święty, sam jeżdżę nowszym autem niż większość tu obecnych, ale jakbym miał stanąć przed synem i powiedzieć, że nasz klub zrezygnował z awansu do wyższej ligi, bo prezes wolał błyszczeć na S8, to wolałbym, żeby mi na parkingu odłączyli akumulator, niż żeby on musiał to słuchać. Bo w Bełchatowie nie chodzi o to, żeby grać w wygodnych butach — chodzi o to, żeby grać z sercem, które bije w rytmie "Bełchatów do boju", nawet jak buty się rozpadają. A serce, moi drodzy, nie da się wymienić na serwisowanie samochodu.
xG > emocje.
No kurczę, ależ wyście tu dzisiaj wykopali stare rany i teraz wszyscy macie miny jakby ktoś wam na trybunie wdepnął w resztki kiełbaski z ostatniego meczu z Radomiakiem. Sama historia o autach i dotacjach aż się prosi, żeby do niej dorzucić jeszcze jeden kawałek, bo przecież to nie jest tak, że prezes Kłos siedzi sobie w gabinecie i liczy te dwustówki na boku — on też ma swoje powody, nawet jeśli my ich nie rozumiemy.
Ale co ja wam powiem — ja pamiętam, jak w 2016 roku na meczu z Wartą Poznań facet z drugiego rzędu sprzedawał własne kanapki kibicom, żeby zebrać pieniądze na naprawę ogrodzenia, a dziś ktoś tam kombinuje, żeby 200 tysięcy na auto nie wydać, tylko rozdzielić po drobnych na buty dla juniorów? Przecież to niby to samo, tylko z innej strony — albo oszczędzamy na tym, co widać, albo na tym, co się liczy, a obie te metody mają swoje plusy i minusy.
Ja nie wiem, czy KS Energetyk powinien się pakować do ligi okręgowej — bo to byłoby jakbyśmy sami sobie odcięli gałąź, na której siedzimy, tylko dlatego że prezesowi marzy się błyskotka na froncie. Ale też nie wiem, czy mamy teraz stawiać wszystko na jedną kartę i wołać, że 300 tysięcy to nic, skoro zarząd wydaje fortunę na auto. Bo w Bełchatowie chodzi o coś więcej niż cyfry na papierze — chodzi o to, żebyśmy się nie okazali mniejsi niż ci, co jeździli na mecze motorówką i grali w barwach uszytych własnymi rękami.
Więc zostawmy to na razie otwarte, bo ja wam powiem szczerze — jakbyście mieli teraz zrobić referendum kibiców, to i tak większość by zagłosowała za tym, żeby drużyna została na swoim miejscu, a nie żeby się pakować tam, gdzie nikt nie będzie nas znał. A co do auta? Niech prezes pojedzie na ten serwis, ale niech mu się przy tym przypomni, że w Bełchatowie nie liczy się blask, tylko serce. I że serce to nie samochód, tylko to, co bije pod koszulką z napisem "Energetyk".