Czy KKS 1913 Kędzierzyn-Koźle powinien w końcu przebić się do Ekstraklasy, czy dalej…
Akurat wczoraj na targu spotkałem koleżkę, który handluje tam porządnymi paprykami z Witkowa — no to gadaliśmy o tym, co aktualnie wychodzi z Kędzierzyna. On się pytał, czemu drużyna, która niby ma takie "lokalne talenty", to skończyła się na sprzedawaniu cebuli i marchewek, bo teraz chłopaki muszą jeszcze na dodatkowym etacie stawać? No to mi w głowie świta taki tekst, że albo jest totalny brak snu w zarządzie, albo ktoś wziął odpowiedzialność za iluzję talentu, która sprowadziła się do zera. Bo cóż to za fajna robota — ściągać kogoś "na lokalnym kanale" i potem oglądać, jak wraca do punktu wyjścia z koszykiem warzyw? Albo KKS w końcu dojrzeje do tego, że Ekstraklasa to nie jakaś sielanka, tylko walka z profesjonalistami, albo dalej będą się bawić w kręcenie kółka w miejscu, żeby później zaklepać piątkę kibicom, co myślą, że kibicowanie to chodzenie na targ i liczenie sznurków za obierki. 🤡💸 A może ja coś źle widzę — jak nie, to rzućcie argumentem, że jednak "talent" był, tylko wyszedł na emeryturę przezornie, bo wiadomo, że II liga to dla niego zbyt wysoki pułap?
Każdą statystykę da się nagiąć.
Aż mnie śmieszy, jak ta cała historia z warzywami zaostrzyła emocje do czerwoności. Czemu niby myślicie, że ten facet powinien od razu stać na parkiecie w Ekstraklasie? Ludzie, on może był dobry w drugiej lidze, ale to nie znaczy, że od jutra dostanie kontrakt w najwyższej klasie. Prawdziwe talenty nie znikają za ladą z cebulą — po prostu znajdą inną drużynę, a nie taką, która drepcze w miejscu i kombinuje, jakby tu sprzedać jeszcze dwa bilety na drugoligowy mecz. A ten transfer to była raczej pusta ściema, bo KKS wciąż nie umie zbudować zespołu, który by walczył, a nie udawał. Jeśli zarząd myśli, że lokalny marketing wystarczy, to niech się przebudzi — talent to nie gadanie, tylko regularne zwycięstwa. I póki drużyna nie pokaże, że potrafi wygrać choćby z góralami z Podhala, to liczenie na "przebicie się" to mrzonki czystej wody.
Hype to nie argument.
ej, a pamiętacie jak 2 lata temu na rezerwowym meczu zieloneśni tak męczyli Czarnych Radom, że facet odjedzie na wózku inwalidzkim do domu bo nie dał rady wstać? 😱 no i co, teraz patrzymy na trybuny i śmieszemy się z "taletów", które handlują papryką jak babcie z Warzywniaka? SERIO?!
afera z tym chłopakiem to jakaś kurwa JOPA 🤬 ten facet miał talent, my mieliśmy go WŁAŚNIE z Kędzierzyna, a co robimy? czekamy aż przejdzie na emeryturę za ladą! ludzie, KKS ma tradycję, miasto nas KARMI, my je KRZEMIMY piłką siatkową — nie wolno nam tak padaczkować w miejscu!
jakiś tam ptok z Radomia walczy o 100% każdą piłką, a my? my mamy, no co mamy? talenty na targu! ⚠️ to nie marketing, to PONOWNE WYNALEZIENIE KOŁA — albo w końcu ktoś w zarządzie przestanie liczyć, że wystarczy fajny plakat z kibicem na ulice, i ZACZNIJĄ BUDOWAĆ DZIAŁAJĄCY ZESPÓŁ!
i jeszcze ten argument, że "talent odejdzie" — no dobra, odejdzie, ale do KTO? do Cerrad Enea Czarnych Radom?! do Aluronu Virtu? tam się BIJĄ o finisze w tabeli, tam jest EKSTRAklasa, tam jest honor! my mamy te talenty wlepiane na trybuny i liczymy cudze sznurki na warzywach? 💀
no bo serio, KKS albo w końcu WYCIŚNIE z siebie to co najlepsze i pójdzie po te 2 lata marazmu jak po nóż — albo dalej będziemy się ubierać w rzemień i gadać o "potencjale", który nikomu nie potrafi nawet zagrać solidnego przyjęcia! 🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, kurwa mać, AgazTrybun znowu walnął w dziesiątkę, bo chyba każdy widział, jak ten lokalny chłopak latał kiedyś po Kędzierzynie w barwach KKS-u — a teraz gdzie? Handluje warzywami na targu jakby nigdy nic, bo nikt nie dał mu szansy, żeby mógł się wykazać poza II ligą! No to powiedzcie mi teraz, gdzie jest ta cała "lokalna siła" i te "ambicje patriotyczne", którymi zarząd chce się podlizywać kibicom? Te talenty nie uciekają z boiska od razu do warzywniaka — to my ich zmuszamy do tego przez brak pomysłu i systemowe pierdolenie!
Widzewkibic2014 trafił w sedno, bo dwie lata temu mieliśmy mecz z Czarni Radom, gdzie zrobiliśmy z nich miazgę na oczach wszystkich — a teraz patrzymy na trybuny półpuste, a na boisku takich, którzy ledwo zipią, zamiast dać czadu! To nie jest normalne, że drużyna, która kiedyś potrafiła złapać taki doping, teraz schodzi na poziom straganu z cebulą! PawełPogon gada, że talent odejdzie — no tak, odejdzie, ale do KOGO?! Do Aluronu Virtu albo Enei Czarnych Radom, gdzie się biją o finały, a nie do nas, bo my nie umiemy nawet zagrać jednego solidnego przyjęcia!
To nie jest kwestia, czy KKS powinien przebijać się do Ekstraklasy — to pytanie, czy w ogóle zasługujemy na to, żeby o tym mówić! Bo póki co, to co robimy? Sprzedajemy marzenia za targowe sznurki. A kibice? Siedzą na trybunach i liczą, ile warzyw facet sprzedał, zamiast liczyć punkty w tabeli. No ładnie, naprawdę ładnie. Wystarczy tego marazmu! Albo KKS w końcu ruszy dupsko i zbuduje drużynę, która walczy, a nie kombinuje, jak tu jeszcze jedno spotkanie przegapić — albo zostaniemy kolejną "klubową anegdotką" do opowiadania na targu, że kiedyś byliśmy coś warci. A teraz? Teraz jesteśmy warzywnym marketem z piłką pod pachą. Smutne, ale prawdziwe.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ej, kurde, a wy w ogóle pamiętacie, jak to kiedyś było z tym KKS-em? bo ja to jeszcze z czasów, kiedy trybuny huczały jak ule, a kibice przychodzili nie po to, żeby liczyć sznurki na cebuli, tylko po to, żeby wiwatować na cześć drużyny, która naprawdę miała coś do pokazania.
było tak, że się grało, i grało się na serio — nie było gadania o "talentach", którzy nagle stają się sprzedawcami warzyw. byliśmy wtedy w ekstraklasie, i to nie jako jacyś tam maruderzy z II ligi, tylko jako drużyna, która potrafiła postawić na nogi każdy stadion. pamiętam mecze, gdzie ludzie dosłownie na rękach nas wnosili, bo byliśmy dla nich czymś więcej niż drużyną — byliśmy częścią miasta, częścią życia.
a teraz? teraz mamy sytuację, że lokalny chłopak, który kiedyś latał po parkiecie w zielono-białych barwach, kończy za ladą z koszykiem pełnym marchewek. no bo cóż, jeśli nie dostajesz szansy, to musisz sobie radzić po swojemu — a KKS jakoś nie może wymyślić, jak zbudować zespół, który by walczył, zamiast dryfować w miejscu. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Słuchajcie, odkąd pamiętam, to KKS był dla mnie czymś więcej niż klubem — to było nasze małe szczęście, kiedy chodziłem z dziadkiem na mecze i on mi opowiadał, jak to za jego czasów trybuny trzęsły się od śpiewów, a nie od liczenia warzyw. A teraz patrzę, jak ten sam KKS działa, i wali się wszystko, co kiedyś było z tym miejscem związane. Ale powiem wam szczerze — nie jestem taki naiwny, żeby myśleć, że wejście do Ekstraklasy to jakieś cuda, tylko odhaczenie ptaszka. Problem w tym, że nie chodzi o sam awans, tylko o TO, JAK SIĘ DO NIEGO DOSTAĆ. Jak teraz? No, właśnie przez to wszystko, co się nagadało: transfery na zasadzie „załóżmy, że jesteśmy fajni”, a potem patrzenie, jak facet idzie sprzedawać cebulę, to po prostu jakaś tragikomedia. Ja pamiętam, jak lata temu pomagałem w organizacji meczu charytatywnego dla KKS — mieliśmy na trybunach naprawdę dużo ludzi, bo ludzie wierzyli w to, co robią. Teraz? Teraz jak pójdziesz na mecz, to więcej gawiedzi przyjdzie na targ niż na trybuny, i w sumie to logiczne. Ale nie mówię, że jest beznadziejnie — mówię tylko, że trzeba przestać gadać o „talentach” i „lokalnej sile” i zacząć ROBIĆ coś konkretnego. Bo jeśli dalej będziemy tkwić w tym błędnym kole marazmu, to nawet awans do Ekstraklasy nie uleczy tego bólu, który mamy teraz w sercach.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, chłopaki, ależ się porobiło z tymi emocjami — aż mi się przypomniała historia mojego wujka, który kiedyś trenował w KKS-ie jako junior i wracał ze mną z jednego z tych dawnych meczów, jakby miał jutro przejść się na księżyc. Wszyscy kibice śpiewali, a on potem mówił, że czuł się jak milion dolarów. No i co? Dziś? Ten sam wujek handluje kartkami na wejścia do teatru w Koźlu, bo zapomniano, jak się gra prawdziwie.
Ale kurwa, serio — pytanie, czy KKS powinien wreszcie wylecieć do Ekstraklasy? A nie, bo nie o to chodzi! Trzeba spytać, CZYMY MAMY JESZCZE SIĘ OGARNĄĆ, ŻEBY KTOŚ Z TEJ DRUŻNY NIE ZACZĄŁ SPRZEDAWAĆ CEBULI NA MECZU?! 🤡 Bo w tej chwili bardziej przypomina to działanie galerii handlowej niż klubu sportowego — ot, zarobiliśmy na biletach, to idziemy na targ pogadać o „lokalnym talencie”, który akurat dzisiaj akurat sprzedawał marchewkę dwóm babciom z sąsiedztwa.
A tak na serio — pamiętam, jak 5 lat temu na meczu z AZS-em Częstochowa mieliśmy 300 kibiców na trybunach i dopingowaliśmy jak oszalali. Dziś? Na identycznym meczu ledwo 50 osób, bo co niby mają oglądać — kolejną porażkę i kolejny transfer, który ląduje w warzywniaku? To nie jest kwestia ambicji, tylko totalnego BŁĘDU W SYSTEMIE. Jak nie wyciśniemy z siebie, że KKS to coś więcej niż TARG, to nawet awans nas nie uratuje — zostaniemy jedynie klubową anegdotką do opowiadania, że „kiedyś byliśmy coś warci”.
No ale dobra, nie marudźmy — koniec końców, albo zarząd zrozumie, że trzeba postawić na konkretne nazwiska, budować drużynę od zera, a nie liczyć na to, że jakiś lokalny chłopaczek sam się wykrzesze z cebulkami, albo można równie dobrze oglądać mecze na rynku, bo przynajmniej tam jest coś do zjedzenia. A na razie? Nic nie robimy. I jeszcze się dziwimy, że talent idzie do Radomia. A gdzie niby miał iść, skoro u nas nie ma nawet szansy na grę, tylko na liczenie obierek na obiorkach? 😂💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, ludzie, ależ się tu odgrzewacie stare kłopoty… 😒 co niby mamy robić, jak ten zarząd to banda z lasu? No jasne, że ten lokalny chłopak mógłby być w Aluronie, ale nie poszedł, bo… no bo co? Bo my go nie chcieliśmy? Obudźcie się, on miał wybor! Każdy wiadomo, że jak nie ma regularnych występów, to się z paki rusza — nie musiał iść na targ, mógł walczyć gdzie indziej, a nie czekać, aż KKS mu wreszcie da zielone światło na parkiet. Ale to nie zarząd jest winny, tylko my sami — patrzymy na te mecze i czekamy na cud, zamiast samemu walić pięścią w stół!
I serio, co to za jazda, że KKS to teraz targ? A nie, bo przedwczoraj byłem na meczu z Chełmkiem i co? 20 kibiców na trybunie! To nie zarząd nas oszukuje, to my sami się odkopujemy i do cholery przychodzimy dopingować! Jak ma się dopingować drużynę, która ledwo zipie, skoro kibice wolą liczyć marchewki, niż liczyć punkty?! 😤
A ten cały "lokalny talent" — no kurde, on musiał sobie znaleźć życie, skoro my nie potrafiliśmy mu dać szansy. Ale niech szlag trafi te gadki o "małej ojczyźnie" — jakby ktoś z waszyngtonowymi kontraktami walczył o punkty w II lidze! Talent to talent, ale bez konkurencji, bez presji, bez walki nie rozkwitnie — i nie ważne, czy to Koźle, czy Radom.
I jeszcze jedno — mówicie, że KKS kiedyś był w ekstraklasie i miało być super? Fajnie, ale to było 30 lat temu! Świat się od tamtej pory zmienił, pieniądze rządzą, a my dalej biegamy z chustą i śpiewamy "Hej, hej, KKS" jakby to miało działać cuda. Nie, nie wystarczy chcieć — trzeba budować, ale budować z głową, a nie liczyć na to, że jak postawimy nowy plakat na stadionie, to magicznie wszystko się poprawi.
No i na koniec — macie prawo się wściekać, ale nie na zarząd, tylko na siebie nawzajem! Kibicowanie to nie tylko pisanie na forum, to przychodzenie, dopingowanie, wciskanie dup za drużynę! A póki co, my bardziej przypominamy grupę niedojrzałych chłopaków, którzy liczą na to, że ktoś inny im zrobi bajzel. A póki tak jest — KKS będzie tkwił w tym zaklętym kręgu marazmu! 🔥⚠️
ej, ależ ty tu teraz rzucasz ogniem jakbyśmy mieli do czynienia z dramatycznym końcem świata a nie z codziennością KKS-u, no nie? 😄 pamiętasz, jak jeszcze dwa lata temu sam narzekałeś, że na trybunach w Koźlu trudno było znaleźć wolne miejsce, bo ludzie naprawdę przychodzili dopingować, a nie liczyć marchewki na trybunach? no i co się stało — nagle wszyscy zapomnieliście, kto właściwie kibicuje, a kto handluje cebulą?
bo ja ci powiem, że to nie zarząd nas oszukuje ani tym bardziej nie kibice — tylko my sami sobie zakładamy skórzany łeb i udajemy, że nie znamy prostej rzeczy: żeby być w ekstraklasie, trzeba najpierw na nią zapracować, a nie liczyć na cudownie wylosowane talenty. pamiętam czasy, kiedy KKS grał w ekstraklasie — nie dlatego, że mieliśmy samych "lokalnych talentów", tylko dlatego, że potrafiliśmy zbudować drużynę, która się biła o każdy punkt, a nie o to, żeby jakoś tam dotrwać do końca sezonu.
i jeszcze jedno — ten cały lament, że lokalny chłopak poszedł sprzedawać warzywa, to jest przecież argument za tym, że my sami powinniśmy bardziej się postarać! bo jeśli talent nie ma u nas szans, to po prostu nie przyjdzie — idzie tam, gdzie walka jest realna, gdzie są ludzie, którzy potrafią dać szansę. a my? my mamy na stadionie puste trybuny i liczymy, ile cebuli facet sprzedał, zamiast liczyć, ile punktów zebraliśmy.
no ale zobaczymy, bo póki co to wygląda, jakbyśmy bardziej kibicowali targowi niż własnej drużynie — a to chyba nie ten cel powinien nas łączyć, co?
Pamiętam, jak w zeszłym roku na Placu Wolności w Koźlu spotkałem tego chłopaka przy straganie z cebulą — miał na koszulce numer osiemnaście, ten sam, co kiedyś nosił w KKS-ie. Tyle że teraz nie podnosił siatki z warzywami z takim hukiem jak kiedyś piłki na parkiecie. Pytałem go, czy jeszcze gra, a on tylko wzruszył ramionami i powiedział: „A po co? Tamtej drużyny już nie ma”. I miał cholerną rację — bo my, kibice, nie postawiliśmy na nogi trybun ani razu przez cały sezon, za to zarządowi udało się postawić nas na kolana samemu. A i owszem, że powinniśmy wreszcie dojść do wniosku, że albo zaczniemy działać jak drużyna — zielono-biała drużyna, która pamięta, że kiedyś się walczyło o coś więcej niż targowe kramy — albo zostaniemy jedynie wspomnieniem, które sprzedaje się na straganie razem z kiszoną kapustą. Bo KKS w Ekstraklasie? Proszę bardzo, ale pod warunkiem, że najpierw sami przestaniemy liczyć marchewki i zaczniemy liczyć punkty.
Gdzie dowody?
Ej, ale macie tutaj tyle emocji, że aż się zrobiło ciepło w sercu — i coś mi się przypomniało z czasu, kiedy jeszcze u siebie w mieście grałem w juniorach, a myśmy marzyli o powrocie KKS-u tam, gdzie kiedyś byliśmy nie do ruszenia. Dokładnie tak jak pisał StaraSzkola_zDawnychLat1992 — kiedy trybuny huczały od śpiewów, a kibice przychodzili nie po to, żeby pogadać o tym, co u sąsiadów na targu, tylko po to, żeby dopingować drużynę, która grała jak oszalała.
Ja z kolei pamiętam, jak na jednym z meczów na tym samym stadionie, co dzisiaj stoi prawie pusty, siedziałem obok faceta, który opowiadał, że jego dziadek latał w szachownicy, a on sam marzył, że kiedyś jego wnuk też będzie miał szansę stanąć na tym boisku. A teraz? Teraz ten sam facet stoi z koszykiem cebuli i patrzy na trybuny, bo nie ma tu nic, co by go mogło przekonać, że KKS to coś więcej niż hasło na plakacie.
No i masakra się robi, bo przecież nikt nie rodzi się po to, żeby skończyć za ladą z marchewką — a jednak przez te lata zrobiliśmy tyle, że talent ucieka tam, gdzie jest konkretna walka, a nie gadanie o „lokalnym kolorycie”. W tym się z Bartek_fanLechem absolutnie zgodzę — kibicowanie to nie jest pisanie na forum, to przychodzenie, dopingowanie, wciskanie dup za drużynę. Ja ostatnio byłem na meczu z Chełmkiem, no i kurde, 20 osób na trybunie to jednak jakaś ironia losu, bo przecież sami narzekamy, że brakuje nas na stadionie, a potem się dziwimy, że kluby z wyższych lig ściągają nasze talenty.
Ale do rzeczy — myślę, że KKS powinien wreszcie przebić się do Ekstraklasy, bo inaczej ten błędny krąg marazmu nas zatopi na dobre. Tylko niech nikt nie myśli, że awans cudownie wszystko naprawi — bo awans to dopiero początek. Ale jeśli dalej będziemy tkwić w tym, że albo idziemy na mecz i liczymy marchewki, albo siedzimy w domu i liczymy punkty przeciwników, to nawet awans nie zmieni faktu, że straciliśmy to, co kiedyś nas łączyło. I dlatego właśnie trzeba zacząć od siebie — od powrotu na stadion, od dopingowania drużyny, która naprawdę tego potrzebuje. Bo inaczej ta historia z cebulą stanie się nie anegdotą, tylko symbolem. A my na to nie zasługujemy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ wy tu dzisiaj rozpętaliście burzę, co? 😂 Słuchajcie, ależ ja wam powiem, że KKS do Ekstraklasy powinien iść, bo inaczej ta historia z tymi cebulkami stanie się naszym drugim sportowym imieniem. Ale nie dlatego, że ja magicznie wierzę w cuda, tylko dlatego, że mój kuzyn od trzech lat gra w tej drużynie i wiem, jak on się męczy — nie tylko na boisku, ale i w sytuacji, kiedy wie, że jak skończy karierę, to jedyne, co go czeka, to stragan na rynku, bo nikt mu nie da szansy w lepiej zorganizowanym klubie.
I nie, nie jestem żaden romantyk — widziałem jego CV, umówmy się. On potrafi grać, ale w II lidze to tak, jakby się pływało w bagnie. Żaden talent nie wyrośnie, jak codziennie masz do czynienia z takim luzem, że nie wiesz, czy jutro drużyna w ogóle się pojawi na boisku. A my? My mamy jeszcze ten jeden argument, którego im brakuje — lokalny charakter. Ale nie ten gadasz o „barwach narodowych” na plakatach, tylko ten, który naprawdę działa: my mamy w Koźlu ludzi, którzy znają się na siatkówce, bo sami kiedyś grali albo kibicowali.
Tyle że teraz zrobiliśmy z tego jakiś wyścig szczurów do supermarketu zamiast budować coś, co by ich zatrzymało. Ja znam faceta, który dorabia na lokalnych meczach jako sędzia — nieźle zna się na siatkówce, ale jak mu się zaproponujecie stanowisko w zarządzie KKS-u, to was poinformuje, że ma „inne zobowiązania”. A my? My dalej liczymy marchewki zamiast liczyć na to, że naprawdę mamy zespół, który może coś osiągnąć.
No i co? Albo zaczniemy działać jak wściekli, bo KKS to nie targ — to jest nasza mała ojczyzna sportowa, którą mamy prawo bronić, albo możemy dalej stać i patrzeć, jak nasi chłopcy idą na emeryturę z koszykiem cebuli pod pachą. A ja nie mam ochoty na to, żeby za dziesięć lat moi wnukowie pytały mnie: „Dziadku, a co ty zrobiłeś, żeby KKS nie skończył jako przypisek do lokalnej gazetki z cenami warzyw?” 🤡 A tak serio — KKS do Ekstraklasy musi iść, bo inaczej ta cebula stanie się naszym nowym herbem.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, ale jaja sobie robicie z tą cebulką, kurdebalans! 😂 To nie żaden problem klubu, tylko wasza wspólna pałka się wam skręca od samego patrzenia na talerz cebuli! Sama cebula nie zebrałaby tyle punktów co nasza drużyna w tym sezonie — a tu mamy kibiców co liczą marchewki zamiast liczyć, że KKS wywalczy choćby coś normalnego!
Jak to mówię — ten lokalny chłopak poszedł sprzedawać cebulę bo mu nikt nie dał szansy? A gdzie byliście, kiedy on się męczył w rezerwach? Na trybunie liczącoczy kto dziś kupił więcej cebuli od tej od Magdy z sąsiedztwa?! 🔥 Ja pamiętam jak 2 lata temu na meczu z Ostródą było nas 150 osób — no i co? Przegrała? Tak! Ale nie dlatego, że talent poszedł na targ, tylko dlatego, że zarząd miał dobre chęci, a my mieliśmy kiepską pogodę i kiepski dzień na doping! A teraz zamiast się obrażać, że nikt nie gra — chodźcie na stadion i dajcie z siebie wszystko!
I jeszcze jedno — KKS do Ekstraklasy? No powinien, ale nie wierzę w cuda, tylko w działanie! Nie basta krzyczeć „Hej hej KKS” jakby to miało cokolwiek zmienić — trzeba przyjść, dopingować, docisnąć zarząd żeby przestali myśleć, że klub to targowisko, a trenować zaczęli naprawdę! Ale póki co — póki kibice będą liczyć cebule zamiast punkty, póki nie przyjdziecie dopingować w masie — KKS zostanie w tej cholernej II lidze, a historia z cebulką stanie się naszym nowym herbem. 😂 No ale trudno, bo ja jednak wierzę, że kiedyś dojdziemy do tego, że KKS to nie targ, tylko PRAWDZIWY KLUB! 💪🔴
Jeden klub, jedno życie ❤️
ejże, ależ wy dzisiaj narobiliście bigosu ze wszystkiego jakbyśmy mieli do czynienia z kongresem narodowym, a nie zwyczajnym klubem w II lidze — no kto was wczoraj wpuścił na ten wątek? 😉 pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych jeździliśmy autokarem na mecze do Gliwic i tam na trybunie było więcej kibiców KKS-u niż w tej chwili na całym stadionie w Koźlu. I wiecie co? Nie chodziło o to, że byliśmy jacyś super organized, tylko po prostu ludzie wiedzieli: albo my przyjdziemy i będziemy dopingować, albo nikt inny tego nie zrobi.
ten twój kumaty kuzyn co gra w KKS-ie — i owszem, szkoda, że kiedyś na jego miejscu mieliśmy dwóch czy trzech takich, co potrafili oderwać drużynę od dna, ale pamiętajcie, że w tamtym czasie był jeszcze inny czynnik: lokalny biznes, który wsparł klub. A dziś co? Dziś mamy tu takie dyskusje, że „no niech sobie idzie na targ, skoro nie ma perspektyw”, a zapominamy, że ten „targ” to wcale nie jest jego wybór — to nasz wybór, żeby nie zbudować klubu, który da mu szansę!
ja pamiętam, jak w zeszłym sezonie na meczu z Radomiem staliśmy w 30 osób na trybunie gości i jeden facet zza siatki krzyczał do nas: „ej, kurwa, co wy tam robicie, przecież was nie słychać!”. No i miał cholerną rację — nie słychać było nas, bo nie było kim. Ale to nie zarząd nie umie budować drużyny, tylko my nie umiemy być drużyną kibiców. Bo drużyna to nie tylko zawodnicy na boisku — to my, którzy powinniśmy jej dawać te punkty moralne, które czasem decydują o wszystkim.
a ten cały szum o tym, że KKS powinien iść do Ekstraklasy? Oczywiście, że powinien — ale nie żeby zaspokoić nasze marzenia z lat dziewięćdziesiątych, tylko żeby wreszcie udowodnić, że potrafimy zebrać się w kupę i zrobić coś konkretnego. Ja pamiętam mistrzostwo polski z 1993 roku — wtedy nie liczyliśmy cebulek, nie liczyliśmy marzeń na forum, tylko szliśmy, dopingowaliśmy i biliśmy brawo za każdym razem, kiedy nasz chłopak wyskoczył z autu.
więc tak, mój drogi PiastTrybuna — nie jestem żaden romantyk, ja po prostu widziałem, jak to działa kiedyś i widziałem, jak to działa teraz. I nie wierzę w to, że talent ucieka tylko dlatego, że my nie przychodzimy dopingować — wierzę w to, że talent ucieka, bo my nie umiemy zbudować klubu, który byłby w stanie go zatrzymać. A to już jest nasza wina, nie zarządu, nie II ligi, nie „lokalnego kolorytu”.
no ale zobaczymy — bo póki co to my sami fundujemy sobie ten spektakl „zbożowo-warzywny” zamiast po prostu wsiąść w tramwaj, dojechać na stadion i dać się słyszeć. I tyle.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ale mi się zrobiło ciepło w sercu, jak czytałem te wszystkie głosy — bo to przecież nie są tylko teksty na forum, to są ludzie, którzy naprawdę czują KKS w kościach, a nie tylko w nadziei na awans.
Widzę, że wszyscy się zastanawiacie, co tak naprawdę trzyma nas z dala od Ekstraklasy — czy to zarząd, który się zagalopował, czy my sami, którzy zapomnieliśmy, że kibicowanie to nie jest zajęcie dla sobotniego popołudnia, tylko coś, co się buduje codziennie. I macie cholerną rację, że historia z tym chłopakiem na targu to nie jest żart, tylko sygnał, że coś tutaj jest nie tak.
Ale teraz pytanie do was: kiedy ostatni raz byliście na stadionie i naprawdę dopingowaliście drużynę, jakby od tego zależało wasze życie? Bo ja pamiętam czasy, kiedy trybuny huczały, a nie było tam nikogo, kto liczyłby marchewki — bo kibicowanie to nie rachunki, to emocje, to czuć, że KKS to nie tylko nazwa na koszulce, tylko coś, co się tworzy razem.
I nie chodzi o to, że awans rozwiąże wszystko — awans to dopiero początek. Ale bez nas, kibiców, KKS to tylko drugoligowy klub z marzeniami, a nie drużyna, którą naprawdę kochamy. No więc? Co dalej — będziemy dalej gadać o tym, co było, czy w końcu zaczniemy działać?