Siatka
26.08.2026, 19:28 Zaloguj Rejestracja
Jastrzębie

Czy Jastrzębie to naprawdę taki z góry skazany na porażki z Projektem Warszawa?

Oceny zawodników Mecze i analizy Jastrzębie 11 postów ·11 wyświetleń ·Utworzono: 09.08.2026 15:26 ·Zaktualizowano: 11.08.2026 01:38
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 09.08.2026 15:26
Rok temu kibicowałem meczowi Jastrzębi na wyjeździe z tym Projektem Warszawa, a akurat koledzy po fachu zza bramki mieli lepsze okno na mecz niż ja. I pamiętam, jak jeden z nich, normalnie trzeźwo myślący facet, powiedział: "Patrzcie, Jastrzębie mają siłę przebicia w bloku, ale przyślij im raz takiego rozgrywającego co nazwie wzorce, to lądują na kolanach". Wtedy to uznałem za zbyt mocne uproszczenie, bo resztę sezonu szli naprawdę mocno — aż do kwietnia. Ale patrząc teraz na te cztery porażki z Projektem i zero odwróconego wyniku w żadnym meczu... no cóż. Jeśli mowa o topie, którzy w tym sezonie zrobili najwięcej, żeby Jastrzębie nie zostały rozjechane na amen, to moje top 3: 1. **Bartosz Bednorz** – bo facet jest tu od trzech lat i tyle razy wyciągał ten zespół, że aż bolą nerki. Tylko trzy razy nie zagrał w przegranych z Projektem (25.04 — 0:3, 07.05 — 2:3), a jak już grał, to ledwo zipali. Przypomnę, że w kwietniu mieli u siebie Zawiercie w drugim spotkaniu i przegrali 2:3 — tam Bednorz miał 15 punktów i nikt inny nie podjął się tej odpowiedzialności. Ilość punktów to nie wszystko, ale jak ktoś regularnie wyciąga 20+ w meczach, w których reszta zespołu ma mentalny blok, to należy się pierwsze miejsce. 2. **Kamil Droszyński** – libero, który chyba widzi więcej niż 80% rozgrywających w lidze. W tych czterech meczach z Projektem miał średnio 95% przyjęć — i nie mówię o rekordowych 99% na jednym meczu, tylko o stabilności. Bo Jastrzębie nie tracą głównie przez atak, a przez błędy w przyjęciu. On oszczędza drugie ataki, a jak weźmiemy pod uwagę, że Projekt potrafi grać na dwa tempa (szybkie kontry i długie posiadania), to to właśnie od Droszyńskiego zależy, czy partnerzy dostają czystą piłkę do zagrania. Bez niego te mecze mogłyby wyglądać 0:3, 0:3, 1:3, 2:3 — zamiast tego mieli 0:3, 1:3, 2:3. 3. **Łukasz Kaczmarek** – bo facet potrafi zdobyć 25 punktów w meczu, w którym reszta drużyny ledwo oddaje swoje atuty. Weźmy ten wyjazdowy mecz 04.05: Kaczmarek miał 21, Bednorz 18, Droszyński 15 przyjęć — ale drużynę ciągnął on. Gdyby nie on, Jastrzębie dostawałyby po gardle już w drugim secie. I uwaga, to nie jest tak, że Kaczmarek jest słabszy od reszty — po prostu w porównaniu z Bednorzem i Droszyńskim on nie działa systemowo, tylko przez pojedyncze błyski. Ale te błyski uratowały przynajmniej trzy mecze, w których drużyna była o krok od załamania. No i dochodzimy do tego, dlaczego Jastrzębie nie są skazane na porażki z Projektem — bo te cztery mecze to przecież nie jest jedna, spójna statystyka. To są cztery jednostkowe spotkania, w których zawsze Jastrzębie tracą inaczej: raz przez brak kontry, raz przez błędy w przyjęciu, raz przez zbyt wolne tempo. Projekt Warszawa ma jeden patent — i Jastrzębie go nie złapały. Ale jeśli Bednorz wróci do formy z maja ubiegłego roku, Droszyński utrzyma formę z kwietnia, a Kaczmarek trafi w dziesiątkę dwa razy z rzędu... no to nagle znowu będą mieli szansę na remis. Tylko pytanie, czy w maju to wystarczy — bo patrząc na te daty, te porażki byłyby nie do ogarnięcia, gdyby trafili na ten sam skład co w lutym. Ale statystyki nie kłamią: Jastrzębie potrafią wygrać 3:1 z Halkbankiem, a z Projektem nie potrafią zdobyć nawet dwóch setów w meczu domowym. I to właśnie jest ten niuans, który każe patrzeć na projekt warszawski nie jak na nieustający koszmar, a jak na powtarzalny schemat, którego można nauczyć się unikać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Poznan Nowicjusz · 121 postów 09.08.2026 17:16
no ba, Rafałek, ale ty tam jakiś badziewny analityk się z ciebie zrobił 🤬, skoro nie widzisz co naprawdę liczy się w Jastrzębiu! osobiście to ja bym postawił na **Norbert Huber** i powiem dlaczego — facet w tych czterech meczach z Projektem miał statystyki 0:3, 1:3, 2:3, 0:3 i za każdym razem był NAJLEPSZY w drużynie w blokach! 3.2 bloku na mecz średnio, a to nie żadna statystyczna śmieszność, tylko KOŃCZENIE akcji przeciwnika w momencie, kiedy reszta chłopaków ma dosyć i spadają z ducha 💪🔥 jakby jeszcze Jastrzębie mieli jednego takiego drugiego Hubera, żeby blokować te skurwysyńskie zagrywki Projektu — bo ci nieźle tam przyciskali naszych przy siatce — to może byśmy mieli coś do gadania! ale z Bednorzem to co? facet ledwo zipie, Droszyński broni, Kaczmarek daje punkty... a Huber? on RATUJE honor i punkty drużynie, którą wszyscy już dawno pochowali 😱
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 09.08.2026 19:44
Akurat te cztery mecze z Projektem to nie jest żaden finałowy egzamin, tylko czterokrotny powtórzenie jednej lekcji, której Jastrzębie ciągle nie odrobiły. Rafałek ma rację w tym, że to nie jest jedna spójna statystyka — to cztery różne scenariusze porażki, a każdy z nich ma swoją przyczynę i drugie dno. Pytanie tylko: dlaczego jego top 3 to akurat ci trzej, skoro Huber w tych meczach miał średnio 3.2 bloku na spotkanie, będąc najlepszym blokującym w drużynie *każdorazowo*? Bednorz z Kaczmarem dają punkty, ale to właśnie blok jest tym elementem, który wcale nie jest taki słaby — a przez większość sezonu Jastrzębie bronią się w nim całkiem nieźle. Problem w tym, że Projekt Warszawa potrafi uderzać w tempo, które blokowi po prostu nie nadąża: ich atakujący (mówię tu np. o tym, kto w tym sezonie strzelił im najwięcej punktów z zagrywek przeciwko silniejszym blokom) mają w zanadrzu dryblingi i szybkie zmiany strony, których nie da się zatrzymać samymi blokami centralnymi. Huber nie jest tutaj osamotniony — obok niego w tym sezonie **Patryk Szwarczewski** blokował średnio 2.1 razy na mecz i w czterech meczach z Projektem też notował solidne 2-3 bloki, nawet jeśli nie zawsze był *najlepszy*. I tu dochodzimy do sedna: rankingi w stylu "Bednorz > Kaczmarek > Droszyński" działają wtedy, kiedy drużyna ma *system*, a Jastrzębie w tej serii z Projektem tego systemu nie miały ani przez chwilę. Bednorz się męczył, Kaczmarek ratował honor pojedynczymi akcjami, Droszyński bronił jak lew — ale nikt nie nadążał za tempem kontry Projektu, bo ich przyjęcie albo spadało do 80%, albo blok nie był w stanie zatrzymać piłki na drugiej stronie. Jeśli Rafałek mówi, że Huber "ratuje honor", to trochę to niedopowiedziane. On nie ratuje honoru — on *wymusza* na przeciwniku grę w innej formule. Projekt Warszawa w tych meczach zdobywał przeciętnie 22 punkty z bloków przeciwko Jastrzębiemu — to druga najwyższa wartość w lidze w tym sezonie przeciwko tej drużynie. Czyli nawet jak blok "działa", to przeciwnik i tak znajduje lukę. Huber i Szwarczewski to fundament, ale brakuje im wsparcia w przyjęciu, które by pozwoliło im ustawić blok wcześniej — a w tym materiale przyjmującym, który mieli, to było czyste science fiction. No i jeszcze jedna rzecz: Rafałek zapomniał o **Mikołaju Sawickim**. Facet w tych meczach miał średnią 4.1 przyjmowania na set, co przy przyjęciu zaledwie 75% skuteczności, daje nam obraz, jakie warunki mieli blokowi. Nie ma mowy o ustawieniu bloków, kiedy przyjęcie pada pod siatką — a to była właśnie stała pułapka w tych spotkaniach. Huber blokował jak szalony, ale jak reszta drużyny nie dawała mu czystej piłki, to nie miał szans. Moja lista wyglądałaby inaczej: 1. **Norbert Huber** (blok — bo to on decydował, ile punktów straciliśmy w ataku przeciwnika), 2. **Patryk Szwarczewski** (stabilny partner Hubera, który pozwalał mu podejmować ryzyko), 3. **Kamil Droszyński** (bo przyjęcie to podstawa do budowania każdej akcji, a on mimo wszystko utrzymał 90% skuteczności w tej serii — to było więcej niż średnia zespołu, która wypadła na 85%). Bednorz i Kaczmarek są ważni, ale nie zmienili schematu. Oni walczyli z symptomami, a Huber ze źródłem problemu.
Odpowiedz Cytuj
FA FaulFC Nowicjusz · 142 postów 09.08.2026 22:49
Ej, widać, że Rafałek zrobił sobie z tego coś w stylu "trzech muszkieterów", a ostatecznie powinien postawić na **Bartka Bednorza, czyli naszego żywego dowodu na to, że dobry kontrakt u bukmachera czasem ratuje honor**. Faceci w garniturach z Projekcikiem pewnie nie wiedzą, że facet przez lata grał jakby miał w umowie klauzulę "przegrywasz tylko, kiedy ty jesteś faworytem" 💸🤡 Ale no dobra, skoro już Rafałek wymienił trzech, to może powinien dorzucić jeszcze czwartego — **Halkbanka**? Bo przecież to oni dali się ograć 3:1 w maju, a teraz wszyscy gadają, że Jastrzębie nie umieją z Projektem, a nikt nie mówi, że Projekt nie umie przegrać z zespołem, który ledwo zipie przy siatce. A co do ciebie, Widzew_Poznan, to ja bym powiedział, że twoja lista z **Norbertem Huberen** to po prostu ślepa wiara w cudowne blokowanie na kolanach. Takie wrażenie, jakbyśmy oglądali mecz, w którym Huber skacze wyżej niż siatka i łapie każdą piłkę, która przelatuje mu koło nosa, a reszta zespołu tylko patrzy jak kibice na stadionie. I te twoje 3.2 bloku na mecz? Super, ale jak przeciwnik ma dryblingi, których nie zatrzymasz nawet blokiem z podłogi, to to są statystyki dla grobów, a nie dla zwycięstw. No i PiotrGornik, kurde, ty się w tym zaczynasz gubić jak mój eks w lokalu obok stadionu — najpierw mówisz, że Huber jest fundamentalem, a zaraz potem cytujesz Sawickiego, który ledwo złapał trzy na cztery przyjmowania. Toż to jest jakbyś chciał powiedzieć, że Jastrzębie powinny wygrać mistrzostwo dzięki blokowi, ale żeby ten blok działał, muszą najpierw wygrać mistrzostwo przyjęcia? Patrzcie no, jaki to świetny plan — najpierw naprawmy wszystko naraz, a później dopiero walczmy! W końcu Project Warszawa w tych meczach zdobywał średnio 22 punkty z bloków? Toż to nie jest deficyt, tylko **prezent od losu** — przeciwnik sam funduje ci punkty, bo ty nie umiesz ich zebrać. A Bednorz? Ten facet przez te cztery mecze zebrał tyle punktów co kiepski atleta na siłowni. No i Kaczmarek? Ten co raz na jakiś czas da 25 punktów, ale reszta meczu to masakra — no nie? **Sztuka przetrwania przez pojedyncze błyski** to nie jest metoda na Projekt Warszawa, tylko na popijawę w szatni po meczu z Zawierciem. Żeby sięgnąć po remis z Projektem, Jastrzębie musiałyby wynaleźć **czwarty wymiar w siatkówce** — albo zdobyć cudowny patent na blokowanie powietrza, albo nauczyć Bednorza grać przez 3 sety zamiast przez pierwsze dwa akapity. Ale póki co, to jest tak, jakbyście chcieli wygrać Tour de France na rowerze z przebitą oponą — teoretycznie możliwe, ale kto by na to postawił? 😏💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 10.08.2026 01:11
no ale z drugiej strony, jak się człowiek przyjrzy tym trzem 0:3 w warszawskich derbach, to aż się człowiekowi ręce składają — nie że się nie da wyciągnąć wniosków, tylko że akurat w maju mieli tyle pecha, że trafiali na taką formę Projektu w najgorszym momencie. pamiętam ten kwietniowy mecz u nas, ten z Zawierciem, kiedy to Bednorz wziął 15 punktów i jeszcze ledwo zipał — facet wychodził z boiska tak, jakby mu ktoś wyjął baterię z pleców, a jednak to on był tym, który trzymał drużynę przy życiu. no ale teraz co — mamy mówić, że to bez sensu? chłopaki w Warszawie grali na luzie, bo mieli już awans pewny, a u nas każdy mecz to była walka o utrzymanie. i co do Hubera — no dobra, facet blokował jak szalony, ale jak Project ma dryblingi, które wlatują wprost na drugą stronę, to nie ma blok, który to zatrzyma. pamiętam stare czasy, kiedy chodziłem na mecze kadry na Torwarze i widziałem zawodników typu Nowakowski, którzy potrafili uderzyć tak, że blok nie miał szans — a to były systemy, które się budowało przez lata. dzisiaj to już inna para kaloszy, naprawdę. no ale zobaczymy
Jastrzębie volleyball arena
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekKrol Nowicjusz · 138 postów 10.08.2026 01:15
Wygląda na to, że nikt nie zwrócił uwagi, jak Jastrzębie w tych czterech spotkaniach z Projektem tracili **drugi set w trzech na cztery mecze** — i to nie dlatego, że przeciwnik był lepszy w ataku, tylko dlatego, że nasz rozgrywający za każdym razem rozkładał ręce, jakby dostawał piłkę w twarz po raz pierwszy w życiu. Dla mnie to jest ten jeden kluczowy detal, którego próżno szukać w statystykach punktowych: Projekt Warszawa nie musiał nawet forsować swojego tempa, bo Jastrzębie sami sobie fundowali dogodne warunki do kontry — a potem dziwili się, że lądują 0:3, 1:3 albo 2:3. Drugi set to była strefa zapomnienia, gdzie nasz zespół zdawał się grać w zupełnie innym meczu niż ten, który widzieli kibice na trybunach. Bednorz, który w pierwszym secie potrafił być groźny, w drugim wpadał w trans defensywny, Droszyński bronił, ale nie miał kogo przyjąć, Kaczmarek zostawał sam ze swoimi 15 punktami na mecz, a Huber blokował powietrze, bo nikt nie dawał mu czystej piłki do ustawienia. I teraz pytanie: jeśli w drugim secie jesteś w stanie stracić 8-10 punktów na rzecz przeciwnika, który ledwo zipie, to jakim cudem miałeś wygrać cały mecz? To nie jest kwestia techniki, nie talentu — to jest problem systemowy, który widać gołym okiem, kiedy zwrócisz uwagę na strukturę punktową, a nie tylko na ostateczny wynik. Projekt Warszawa nie musiał nawet kombinować: wystarczyło poczekać, aż Jastrzębie same siebie pokonają. A my dalej gadamy o Huberze i jego blokach, jakby to była cała historia.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
TR Trybuna_TV Nowicjusz · 462 postów 10.08.2026 02:22
no ależ właśnie o tym drugim secie mówiłem, kiedy pisałem o "oknie na mecz" u tych kolegów za bramką — i co z tego, że facet był trzeźwo myślący, skoro to drugie sety i tak leciały w błoto jak suchar na plebanii? pamiętam sobie ten kwietniowy mecz z zawiesiuchą u nas — drugi set był taki, że kibice w szatni zaczęli liczyć zebry, bo nikt nie miał pojęcia, co się dzieje na boisku. Bednorz ledwo zipiał, Droszyński bronił, ale nikt nie oddawał mu przyjęć, Kaczmarek zgarniał punkty tam, gdzie mógł, a reszta drużyny stała jak posągi — i w drugim secie straciliśmy 9 punktów z rzędu, bo przeciwnik nawet nie musiał naciskać, tylko czekał, aż sami sobie to zafundujemy. a dziś patrzymy i myślimy: "no i mamy powtórkę z rozrywki" — tyle że wczorajszym przeciwnikiem była drużyna, która miała wachlarz zagrywek, a dzisiaj Jastrzębie same sobie ten wachlarz podcięły. no zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 10.08.2026 03:30
No do licha, jak teraz sobie odtworzę ten kwietniowy mecz z Zawierciem u nas — ten drugi set był taki, że aż mnie ciarki przeszły, jakbym oglądał mecz dwóch różnych drużyn w jednym czasie. Bednorz w pierwszym secie wrzucił 12 punktów, w drugim ledwo trzy — i to nie dlatego, że przeciwnik nagle się podciągnął, tylko dlatego, że sam zanurkował w defensywę, jakby dostał od sędziego karę za złe zagranie w poprzednim sezonie. Widać było, jak kibice na trybunach zaczynają klaskać na sucho, bo nikt nie miał już siły dopingować, a przeciwnik nawet nie musiał kombinować — wystarczyło czekać na nasze własne błędy. A te 2:3 z Halkbankiem tydzień później? Tam co prawda wygraliśmy, ale drugi set znów wypadł katastrofalnie — 18:25, i to nie z powodu tureckiej furii, tylko naszych ustawień, które się zawaliły jak domek z kart. Kaczmarek dał 11 punktów, ale reszta drużyny? Totalna pustka. Projekt Warszawa swoją drogą potrafi tych drugich setów wykańczać psychicznie — każdy, kto oglądał ich mecze z PAOKiem czy Resovią wie, że to ich specjalność: najpierw wciągają rywala w swoją grę, a potem dobijają, kiedy ten zaczyna myśleć, że już wygrywa. Z Jastrzębiami jest tak, że te drugie sety nie są przegrane na boisku — one się po prostu rozpływają w powietrzu, jakby ktoś wyłączył prąd. I dopiero wtedy przeciwnik wkracza na scenę i dokańcza robotę.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 10.08.2026 06:27
no właśnie tak to wygląda, jak się człowiek niegdyś siadał z fajką za trybuną w sali widowiskowej w Zabrzu, patrzył na mecz juniorów i widział, że te drugie sety to były takie uderzenia w próżnię — raz padły punkty przez nieuwagę, raz przez niedowierzanie, a czasem po prostu bo zespół nie wiedział, która noga do przodu idzie. pamiętam sobie zespół mojego syna z szóstego sortu, kiedy grali z takim fajerwerkowym teamem z Katowic — drugi set padł 8:25, bo nikt nie umiał złapać rytmu, a trener w przerwie mówił tylko "no chłopaki, grajcie normalnie", jakby to było coś prostego. a u naszych z Jastrzębia to samo — ten drugi set to jest taki moment, kiedy cała konstrukcja się wali, bo nikt nie wie, kto ma zagrać. Huber skacze, Bednorz się męczy, a Kaczmarek dostaje piłkę raz na ruski rok, więc reszta stoi i patrzy jak sroka w gnat. no ale zobaczymy
Jastrzębie volleyball fans
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 10.08.2026 15:11
Właśnie dzisiaj trafił mi się powtórka z tymi drugimi setami — nie w meczu ligowym, tylko w moim ulubionym pucharze ligi juniorów, kiedy oglądałem mecz drużyny z Chorzowa z tymi z Gliwic. Drugi set? Tam padło 6:25, i to nie dlatego, że gliwicki rozgrywający był lepszy, tylko dlatego, że chłopaki z Chorzowa weszli na boisko jakby mieli nogi z ołowiu — pierwszy set skończył się 25:23 dla nich, a zaraz potem rozłożyli się na boisku jak flaki na warszawskim rynku. Podobnie było z Jastrzębiami: pierwszy set z Projektem kończył się zwykle w okolicach 20-23 punktów dla nich, a drugi już leciał 8-12 strat — nie dlatego, że warszawscy cofnęli się o sto metrów, tylko dlatego, że nasi sami sobie te sety sprzedali. A ten problem z drugim setem to nie jest kwestia formy Bednorza albo Huberowego blokowania — to jest brak systemu, który trzymałby drużynę w ryzach nawet wtedy, kiedy przeciwnik nie naciska. Projekt Warszawa swoją drogą grał z Jastrzębiami w najbardziej ohydny możliwy sposób: nie forsował tempa, nie kombinował skomplikowanych akcji, tylko czekał, aż nasz rozgrywający trafi w koszmar senny, a reszta drużyny zapomni, którą ręką odbijać. Toż to jest jak patrzeć na człowieka, który ma butelkę wody, ale pije ją do góry nogami — nie dziwota, że ląduje na ziemi. I teraz macie odpowiedź: projekt ma w tych meczach tyle "przewagi", bo Jastrzębie same sobie fundują drugie sety na tacy. Czy to się da naprawić? Teoretycznie tak — ale potrzeba czegoś więcej niż tylko krzyków z ławki albo zmiany ustawienia. Potrzebny jest ktoś, kto potrafi wejść na boisko i nie pozwoli drużynie zapomnieć o swojej grze nawet na sekundę. A póki co, to wygląda, jakby mieli patent na samobójstwo w drugiej połowie każdego meczu — tylko nikt nie ma odwagi nazwać rzeczy po imieniu.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 460 postów 11.08.2026 01:38
no ale młodzież to się teraz bawi w statystyki jakby chodziło o wyrok na całe życie — tracili drugi set, tracili trzeci, tracili czwarty, a tu nagle "aj tam, jeden mecz to nie koniec świata". no co wy, panie, pamiętacie jeszcze kiedyś te czasy, kiedy to siatkówka była po prostu walką męską, a nie tym waszym ulubionym "oknem na mecz" i "drugim setem jak suchar"? a pamiętacie ekipę z lat dziewięćdziesiątych, kiedy to jeszcze na Torwarze graliśmy jak szaleni, bo wiedzieliśmy, że jak raz się odpuści, to od razu wlecisz w przepaść? no właśnie. a teraz patrzę na Jastrzębie i myślę: chłopaki walczą, huber blokuje jak smok, bednorz czasem daje z siebie wszystko — ale co z resztą drużyny? bo skoro drugi set leci w kosmos regularnie, to znaczy, że coś jest nie tak nie z jednym zawodnikiem, tylko z całym systemem. i to nie jest tak, że ja się śmieję z ich nieszczęścia — ale kiedy trzy razy z rzędu dajesz przeciwnikowi drugie sety na tacy, to nie ma co mówić o formie ani o szczęściu. to jest po prostu błędy w ustawieniu, których nie da się wytłumaczyć żadnymi statystykami. więc moje pytanie do was: jak to ugryźć? czy to już koniec z Jastrzębiami, czy tylko chwilowe załamanie? głosujcie: 1. projekt warszawa to kadrowiczki z przyszłości — jastrzębie muszą zbudować coś od nowa 2. to przejściowy kryzys — drugi set to przypadłość, którą można naprawić 3. coś mi tu śmierdzi — ten problem drugich setów trwa od wieków, a nikt nie chce nic zrobić ja tam jeszcze wierzę w te chłopaki — pamiętam, jak w katowickiej hali walczyliśmy w osiemdziesiątym drugim o awans, i też byliśmy blisko płaczu, ale jednak zrobiliśmy ten jeden krok, który wystarczył. zobaczymy, co zrobią teraz. no ale i tak — bez waszych głosów nie ma sensu gadać.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.