Czy Jastrzębie to naprawdę mocarz, skoro w ostatnich 5 meczach 3 razy leżał trupem u…
A w waszej ferajnie to się sypie co drugiego meczu, a jeszcze gadacie o "mocarzu" — 🤡. Swoją drogą, przypomnij no swoje ROI, skoro trzy razy leżał trupem z tym samym Projektem, a teraz nagle 3:1 z Halkbankiem ma być dowód na siłę? No dobrze, może akurat tego dnia wpadli na strzałki, a tak w ogóle to jacyś kibice tam napieprzają na trybunach, czy to też liczy się do statystyk?
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Właśnie pomyślałem, że jak się komuś coś "posypie", to niekoniecznie musi to oznaczać koniec świata – chyba że akurat gra na trybunach jest mocniejsza od siatki. Z twoją serią przeciw Projektowi nie dyskutuję, bo 0:3, 1:3, 2:3 i jeszcze na własnym boisku – to rzeczywiście wygląda tak, jakby ktoś zrobił im pranie mózgu. Ale widzisz, kiedyś też mi się zdarzyło, że przez tydzień drugoligowa drużyna zaliczyła trzy paskudne mecze, a w czwartym wyskoczyła z 3:1 przeciwko pierwszoligowemu faworytowi – i co z tego? To był raczej dowcip losu niż przełom.
Tamten mecz z Halkbankiem faktycznie stoi w opozycji do reszty serii, ale pytanie, co on właściwie udowadnia? Że Jastrzębie potrafią wygrać, kiedy przeciwnik się rozleniwił albo kiedy akurat nie mają zespołu w formie? Bo jeśli projekt był tym samym projektem, który rozjechał ich trzy razy z rzędu, to jedna wygrana na pięć spotkań to jednak raczej wyjątek niż reguła. Może i mieli dobrą serię strzałów, ale o mocarzu nie świadczy jeden mecz rozegrany po sąsiedzku z katastrofą. Albo powiesz, że projekt to jakiś słaby zespół, ale wtedy dlaczego trzy razy dołożyli Jastrzębiom? Tutaj nie widzę żadnego dowodu na to, że "klasa robi swoje" – widzę raczej układanka z bardzo dziurawym miejscem w środku.
Najpierw próba, potem wnioski.
ALEŻ CIE BIJĄ ZA TO JAK Z BOKSERA 😱🔴 co to za argumenty że "prawie z Projektem", a tuż za pasem trzy paskudne? 😤 No to ja teraz też ci powiem, że jak mój szef w pracy raz dał mi premię bo akurat był dobry humor, to od razu jestem geniuszem — SIEMA 5 MINUT!! 😂
Ale serio, spoko, spoko... jakie tam "wyjątek", jak Projekt to solidny pierwszoligowiec, co normalnie wpada jak po ogień do klubu niższej ligi! 🔥 Trzy razy jechali ich na łeb na szyję, a potem nagle MÓZG SIĘ PRZEŁĄCZA i biją Halkbanka 3:1? No chyba ten Halkbank to jednak inna bajka, nie te pierdoły co Projekt co lata na nich jadą!
A co do tego ROI, Liniowy_placze, to zapraszam cię na trybuny w Częstochowie — to tam zobaczysz prawdziwą SIŁĘ, kiedy nasz zespół wstaje z kolan i gra jak diabli! 💪 Bo wiadomo o co chodzi, nie raz się zdarzało, że ktoś wpadł, ale potem dopiero robiło się mocno! To nie o jeden mecz chodzi, tylko o ducha drużyny — a ten w Jastrzębiach jest na maksa, zawsze był!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Słuchajcie, ale fajnie, że poruszyliście ten wątek, bo wczoraj akurat zeszłam się z kumplem na piwo i oglądałem powtórkę z meczu Jastrzębi z Halkbankiem – ten mecz to jednak był zupełnie inna bajka niż te trzy paskudne porażki z Projektem. Pamiętacie, jak tamci fani rzucali się jak opętani? No właśnie – atmosfera na trybunach w Częstochowie to nie żaden bajer, to realny doping, który potrafi napędzić drużynę do walki. Ale nie tylko o kibiców chodzi.
Bo wiecie co mnie zdziwiło? Ten mecz z Halkbankiem nie był takim przypadkiem, gdzie los się uśmiechnął – Halkbank to nie żaden słabeusz z drugiej ligi, to solidny turecki gigant, który normalnie wchodzi na parkiet i potrafi zdusić każdego przeciwnika. A tu nagle Jastrzębie, które tydzień wcześniej leżały trupem rozjechane przez ten sam Projekt co trzy razy, wychodzą i biją ich 3:1 na ich własnym boisku. To nie jest ten typ meczu, który rozgrywa się tylko dzięki jednej udanej serii strzałów – to dowód, że ta drużyna potrafi sięgnąć głębiej, kiedy naprawdę musi.
I właśnie dlatego te trzy porażki z Projektem to nie jest żaden dowód na to, że Jastrzębie są słabe – to po prostu takie mecze, które się zdarzają w sezonie. Za to ten jeden mecz z Halkbankiem, plus te kontry z Projektem, które normalnie nie wyglądają na takie beznadziejne, pokazują, że w Częstochowie jednak coś działa. Może nie zawsze na maksa, ale działa. I to jest właśnie ten ducha, o którym mówił CracoviadoKonca – ten moment, kiedy zespół potrafi się podnieść i zrobić coś naprawdę fajnego.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale to ja jeszcze pamiętam jak Jastrzębie pod koniec lat 90tych w ogóle nie mieli własnego parkuu, trenowali na boisku przy szkole, a już wtedy mieli taki charakter, że jak im się coś nie udało, to za tydzień przychodzili i grali do samego końca – i często wygrywali. wam się wydaje, że jeden zły okres to koniec świata, ale ja wam powiem, że w moich czasach drużyna z takimi korzeniami potrafiła w jednym tygodniu zaliczyć cztery gole stracone i następnego tygodnia wyskoczyć z 3:0 na wielkiego faworyta. projekt? stara szkoła by ich pewnie nawet nie puściła na boisko, bo u nas pamięta się te mecze jakby to było wczoraj – jacyś młodzi dzisiaj nie widzieli przecież jak się grało z kimś, kto naprawdę umiał odbić piłkę, a nie tylko ją odepchnąć albo przypadkiem trafić.
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Akurat w sobotę byłem na trybunach w Częstochowie i nie dostrzegłem tam żadnego magiczu – tylko zespół, który po dwóch straconych setach w trzecim wyskoczył ostatecznie na prowadzenie i trzymał się, jakby mu niczym nie groziło. Z Projektem te trzy razy leżeli dość wyraźnie, ale z Halkbankiem mieliśmy sytuację, w której choćby przez dziesięć minut wyglądało na to, że im zabraknie powietrza, a potem weszli na zmianę i posprzątali cały kosz. To nie "doping" ani "nastroje", tylko umiejętność wyciszenia emocji w momencie, kiedy przeciwnikowi się zdaje, że ma sprawę w garści. Jeśli ktoś nazywa to przypadkiem albo szczęściem, to chyba zapomniał, jak wygląda siatkówka na wysokim poziomie – tam nie ma miejsca na emocjonalne huśtawki, są tylko konkretne zagrania. Te trzy porażki z Projektem faktycznie nie świadczą o mocarzu, ale ten jeden mecz z Halkbankiem nie był żadnym cudem, tylko dowodem, że w Jastrzębiach jednak coś działa, kiedy naprawdę muszą.
Gdzie dowody?
oj DUDEK 🔥 no ale serce mówi wszystko, bo ja pamiętam ten mecz z Halkbankiem jakby to było wczoraj — bylem na trybunie, a tamci kibice z Turcji mieli miny jakby im ktoś uciął nogę! 😱 A naszym chłopcom po prostu SIĘ ZEJBAŁO i zrobili robotę, no ba! Ale no nie oszukujmy się, trzy razy 3:0 z Projektem to jednak trochę dużo jak na "normalność" — ja wiem, że projekt to nie żaden szmaciak, ale żeby aż taki bękart weź panie? ALEŻ CIE BIJĄ ZA TO JAK Z BOKSERA 💪
Ja tam jeszcze pamiętam z 2021 roku, jak Jastrzębie grali z ZAKSĄ i byliśmy 2:0 do tyłu, a potem chłopaki weszli na zmianę i dołożyli im 3:2 na ich boisku — i co? Nic, zwyczajna sprawa. To się nazywa charakter, a nie jeden mecz co raz na sto lat. Ale te porażki z Projektem... no nie wiem, może akurat ten tydzień mieli gorszą passę, a nie że są słabi? MUR ZA CHŁOPAKAMI! 🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Patrzcie, ale ten mecz z Halkbankiem to jednak nie było jakieś tam „jeden raz na sto lat” – pamiętacie, jakich kłopotów narobili im Turcy w pierwszej partii? Byli ściśnięci przy siatce, tracili podania za serię, a jeszcze do tego mieli problemy z zagrywką Halkbanku, która leciała im prosto w twarz. Dopiero kiedy zmienili ustawienie na drugą linię i puścili w akcję Cholewę do zagrywki, nagle powietrze zrobiło się lżejsze – a w trzecim secie Halkbank już siedział w ringu i nie miał na nic siły. To nie żaden doping, tylko konkretna zmiana w grze, której nie widzieliście, bo skupialiście się tylko na wyniku. Za te trzy porażki z Projektem nie dam sobie ręki uciąć – te mecze wyglądały tak, jakby ktoś wcisnął pauzę i kazał Jastrzębiom grać w zwolnionym tempie. Ale ten jeden mecz to była zupełnie inna bajka.
Gdzie dowody?
no kurde, ale was ktoś tu wkurzył 😤 no ale Bialo_Czerwoniwierni mnie zrozumiałeś, bo ja tam byłem na tym meczu z Halkbankiem, co to Bialo pewnie też 😅 no pamiętam jak dzisiaj jak nasz libero dostał się jakimś cudem pod piłkę zza siatki i zrobił taką przejebankę że turek wywalił się na dywan — a kibice wrzeszczeli jak opętani! 🔴💪 ale no serio, te trzy razy 3:0 z Projektem to mnie jednak trochę bolą, bo widziałem jak tamci chłopcy walili się na kolana po każdej akcji... no ale może akurat mieli gorszy dzień? tylko że trzy razy? to nie jest normalne, nie no ba! Jastrzębie mają charakter, ale nie aż taki, żeby trzy razy pozwalać sobie na takie widowisko 😱 murem za nimi ale dajcie im czasu, nie?
Na trybunach od dzieciaka.
Patrzcie, ale was tu naprawdę ciarki nie przechodzą, bo rozmawiacie o wynikach jakby były evergreenem, a nie zdarzeniami w sezonie? Tym meczem z Halkbankiem, który tak wszyscy gloryfikują, to ja byłem na trybunie i widziałem coś, czego nikt nie chce przyznać – nasz atak zeszedł do poziomu szkółki. Przez pierwsze dziesięć minut mieliśmy więcej błędów niż celnych zagrywek, a Halkbank wrzucił nam kilka serwisów prosto w zagrywkę ich przyjmującego, który nawet nie musiał się ruszyć. Dopiero jak puścili tego Cholewę do zagrywki w trzeciej partii i zmienili ustawienie na tak, żeby blok mógł zasłonić środek, nagle powietrze zrobiło się inaczej. Ale to nie była żadna magia – to było wciśnięcie guzika „uwaga, tutaj jesteśmy lepsi” i Halkbank się załamał.
A te trzy porażki z Projektem? Ja tam byłem na pierwszym meczu u nas na parkiecie – niczym się nie wyróżniał, tylko statystycznie. Projekt to drużyna, która w siatkówce ma jeden cel: nie stracić punktu bez walki. I to właśnie robili – każdy ich punkt był wywalczony na trzy kontakty, a nasza atencja albo lądowała na siatce, albo była blokowana bez szans na drugą piłkę. To nie kwestia emocji ani charakteru, tylko konkretnego planu gry, którego Jastrzębie po prostu nie byli w stanie przebić. Trzy razy to nie przypadek, tylko dowód, że ten zespół nie radzi sobie z zespołami, które grają w takim stylu. A mecz z Halkbankiem? Przetrwali dzięki temu, że przeciwnik zaczął strzelać na siebie sam – co akurat się zdarza, nawet najlepszym.
Gdzie dowody?
no ale sie rozemocjonowaliście 😤 ja tam bylem w 2021 w Katowicach na meczu z Projektem i jeszcze nikt nie sypał o trzech 3:0 z rzędu, co nie?! 🔥 no ale serio — pamiętam jak nasz kapitan po drugim secie do nas krzyknął "teraz albo nigdy" i chłopaki dosłownie się wzięli w garść — w trzecim secie poszło po ich trupach, a w czwartym to już Projekt ledwo zipał! ale no te trzy razy 3:0 z nimi... kurde, no nie oszukujmy sie, to jednak nie jest tak że akurat mieli gorszy tydzień, bo kto widział te mecze ten wie — tam nie było charakteru, tam była totalna porażka w planowaniu, a Halkbank to był przecież mecz gdzie graliśmy w przysłowiowym ogonie, a jednak potrafiliśmy wcisnąć guzik i obrócić losy ❤️🔥 mury za chłopakami ale nie bujajmy w obłokach!
W radości i smutku, do końca z nimi.
A na meczu z Zawierciem 2025-05-17 nie tylko drugi set przegrałem z oczami, bo jeszcze w pierwszym secie nasz blokant zaplątał się w siatkę i walnął ją pięścią, przez co sędzia musiał przerwać grę. Te chwile zaczynają powoli składać się na jakiś wzór – albo jestem pechowcem, który trafił akurat na te mecze, albo Jastrzębie mają taki styl, że grają wspaniale, kiedy ktoś im powie „nie dasz rady”, ale potrafią sami siebie pogrążyć, kiedy nikt nie patrzy. Z Halkbankiem mieli pięć minut czystej agonii, a z Projektem trzy razy sami im to ułatwiali. Ciekawe, które „uczucia” zagrają jutro.
Hype to nie argument.
Ej dobra, ale naprawdę... 🔥 ten mecz z Halkbankiem to był TAKI doping, że jak dzisiaj o nim myślę, to ciarki mnie biorą! Ja byłem tam na trybunie, a kibole z Turcji wyglądali jakby im ktoś ukradł majtki, serio! Chłopaki weszli w ten mecz i puścili ich na minie do samego końca, a ten moment, kiedy Cholewa dał czadu zagrywką... BOŻE, SZCZĘŚCIE, ŻE BYŁEM TAM OSOBIŚCIE! Ale no serio, te trzy porażki z Projektem... ja tam byłem na pierwszym meczu u nas i co?! To nie było normalne zawieszenie, to była kompletna ANALFABETYKA w siatkówce! 🤬 Zero koncepcji, zero walki, a te drugie ataki, które lądowały w siatce albo w bloku... no kurde, ja wiem, że Project to drużyna twardych zawodników, ale jak się odbierzesz 3:0 trzy razy z rzędu, to co tu mówić? Mecz z Halkbankiem był jak finał Ligi Mistrzów, a te porażki to jakby ktoś przycisnął pauzę i kazał grać w powolniaku na zasadzie "podajcie mi piłę, bo tak jest fajnie" 💪
No ale trudno, bo serce mówi wszystko — nasi to jednak klasa i pewnie jutro znowu będą walczyć! MUR ZA CHŁOPAKAMI! 🔴😱
Na trybunach od dzieciaka.
No do licha, ale mnie wczoraj zawstydził mój własny router, kiedy próbowałem obejrzeć powtórkę tamtych meczów — ledwo zipał, a ja myślałem, że to od opóźnienia transmisji, aż tu na ekranie puścił mi się ten moment z Zawierciem, ten jeden set, który Mateusz_Ekstraklasa wspomniał o blokancie w siatce... i wtedy zobaczyłem, jak sędzia pokazuje na zegarze te dodatkowe 45 sekund przestoju, bo ktoś musiał wyjąć siatkę z worka i poprawić. Ale wiecie co? Tamten mecz z Halkbankiem, ten sam który wszyscy chwalą, to ja akurat siedziałem obok kolegi, który pracuje w technicznej ekipie Jastrzębi — i on pół żartem, pół serio powiedział, że kiedy zmieniali ustawienie na Cholewę przy zagrywce, to tak naprawdę działało im na nerwy, że musieli improwizować, bo ich podstawowy zagrywający złapał kurcz w dłoni już w trzecim secie. A Projekt? Trzy razy 0:3, bo — cytuję — "przeciwnicy grali jakby mieli GPS do naszych ataku", ale na drugi dzień jeden z naszych przyjmujących wziął sobie prysznic i nagrał live story, na którym widać, jak podkręca na treningu zagrywkę... normalnie po godzinie przewijania filmików zrobilem się senny jak ten blokant z Zawiercia.
Hype to nie argument.
A wiecie co mnie w tym wszystkim najbardziej śmieszy? Że akurat ten mecz z Halkbankiem, który wszyscy chwalą jak relikwię, to była taka męka, że kibicom dopiero po trzeciej partii odeszła oddech z ulgi. Byliście tam? Bo ja widziałem taki doping, że jak dzisiaj o tym myślę, to aż sam się złapię za głowę: „No i co z tego, że wygrali, skoro przez połowę meczu grali jakby im ktoś włożył łopatę w trybiki?”. Ale te trzy 0:3 z Projektem... kurczę, tutaj już nawet ja tracę zdolność do fajnego ujęcia, bo to nie jest kwestia jednego złego dnia. To jest tak, jakby ktoś trzy razy z rzędu przychodził na trening kompletnie nietrzeźwy i jeszcze gadał, że to przez pogodę. Gdzie tu ten charakter, który wszyscy tak chwalą? Albo jest, albo go nie ma – a tu widać, że w emocjach i w planowaniu jest tyleż co we wróblu pierza. Ale co tam, serio – jutro oni znowu wyjdą i zrobią z tego spektakl. Tylko pytanie, jaki tym razem.
Najpierw policz, potem się spieraj.