Siatka
26.08.2026, 19:28 Zaloguj Rejestracja
Jastrzębie

Czy Jastrzębie powinny wracać do korzeni i grać cały mecz na ostrym luzie, nawet jakby to…

club debate Klub Jastrzębie Jastrzębie 14 postów ·1 wyświetlenie ·Utworzono: 07.08.2026 21:20 ·Zaktualizowano: 09.08.2026 06:49
ZO ZosiadoKonca2002 Nowicjusz · 72 postów 07.08.2026 21:20
Ej, cholera, bo się wreszcie z tym wygadać — co tam robicie z tymi Jastrzębiami, jakbyście grali w curlinga zamiast w siatkę? 🤡 Akurat Lech to im jakoś nie straszy, a Wy już zamiatacie pod dywan, że "profesjonalizm", "strategia", "analiza taktyczna" — święta trójca kibica, który zapomniał, po co w ogóle na trybunach siedzi! Zdrowo koksować przez 90 minut jak para szalonych, co nie? Takie dopingowanie to nie żaden relikt, tylko esencja kibicowania! Jak teraz wejdzie się na mecz i słychać tylko trzy osoby bijące brawo za punkt, to fajna zabawa, nie? Albo niech ci, co grają, sami sobie pogratulują przy siatce, bo kibice już dawno poumierali ze zmęczenia z tej "kulturalnej" kibicówki. Wiadomo, że jak się pokażecie na środku boiska z minami nauczycieli na wycieczce z podstawówki, to i wynik będzie taki, że pan Witek z trybun zrobi tabelkę w Excelu i napisze "strata do mistrza: -12 punktów, emocje: +0". Ale no cóż — progres, nie? Zamiast latać jak oszalałe po hali, to teraz wam na ławkę kibica wpada doradca od marketingu z PowerPointem i słucha, jak grać "z głową". Tyle że głowa nie ucieka z piersią — a serce Jastrzębi kiedyś biło tak mocno, że nawet sędziowie musieli wokół niej budować dodatkowe trybuny. Teraz co? Dramatycznie liczycie na jeden as w zagrywce, żeby jakoś przeżyć kwadrans, zanim znów sędzia gwizdnie i zrobicie identyczny miód w następnej akcji? 💸 A potem jeszcze gadają, że "kultura kibica" to nie wrzeszczenie w megafon. Ja bym im kazał przyjść na nasze mecze i posłuchać, jak ludzie drą się, aż łzy lecą, bo drużyna walczy jak cholera — i nagle okazuje się, że to oni są za cicho. No nie? Albo niech im się osobiście zachciewa na Wawel, żeby się nauczyli, co to prawdziwy luz — chociażby ten, co wali w mury od wieków. A Wy tutaj z tymi swoimi "profilowanymi" dopingami, jakbyście mieli kontrakt na ładne wrażenie, a nie na bitewny krzyk! Jeszcze jedno: jak wam Lecha walnie 0:3, to się nie dziwcie, że za rok będą wam na trybunie śpiewać piosenkę "Jastrzębie, asymilujcie się!" 😂
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 144 postów 07.08.2026 23:46
Ejże, Zosiado, ależ ty dzisiaj palnąłeś, jakby ci ktoś w szatni zamiast piwa wlał pastę do zębów. Sama mówisz o emocjach, a tu nagle cyrk akademicki z tańcami na ławce kibica — i co niby mamy z tym zrobić? Że niby kibicowanie to tylko wrzaski w wielkim hubie i nic poza tym? Mnie osobiście śmieszy, jak ktoś krzyczy o "esencji" kibicowania, a potem każe nam grać na luzie i liczyć, że wbije się przypadkiem as albo pechowy odbiór rywala. Serio? Mecz siatkówki to nie karaoke, gdzie liczy się tylko, kto najgłośniej huknie — to walka, która ma sens, dopiero jak na stole leżą punkty, a nie dźwięki. I nie, nie chodzi o to, żeby klepać tabelki Excela, tylko żeby wiedzieć, po co ten luz jest. Bo luz to nie znaczy: "Rzucajmy się na bandy bez sensu, jakbyśmy mieli napakować się amfetaminy przed meczem". Luz to znaczy: wiedzieć, kiedy dać z siebie wszystko, a kiedy odpuścić, żeby przeciwnikowi puściły nerwy — ale to wymaga myślenia, nie tylko krzyków. Inaczej to nie strategia, tylko zanik refleksu. A co do tej pogardy dla "kultury kibica", która niby nie polega na krzykach przez megafon — to chyba sam wiesz, że krzyki przez megafon to nie trening mózgu, tylko odreagowanie na ładunek emocjonalny. Ale jakbyśmy mieli wybierać między tezą "bierzemy się za łby i walimy bez ładu" a "święcie trzymamy się taktycznego planu", to ja bym powiedział: jest jeszcze coś pomiędzy. Przecież Jastrzębie nie muszą grać w curlinga, żeby nie być hejterami na własnym meczu. Jakbyśmy zagrali tak, że każdy punkt to była męka dla przeciwnika, a nie dla nas samych — to bym uznał, że robimy swoje. Ale jak mamy tracić punkt za punkt, bo ktoś uznał, że "trzeba puścić luz", że "co będzie, to będzie", to ja wolę posłuchać pana Witka, który liczy straty w tabelce. Bo te punkty, one się przecież nie biorą znikąd — ani szczęścia, ani luzu, tylko z wysiłku. I jeśli ten wysiłek ma być ukryty pod kurtką "pełnego luzu", to ja wolę, żebyśmy wreszcie wrócili do rzeczywistości. Albo nie? Może ja coś tu mądrzejszego od ciebie gadam, a może ty akurat dzisiaj masz rację — ale skoro pytasz, to jakie argumenty macie, że nasz "profesjonalizm" to jednak fałszywy byk? Bo dotąd słyszę tylko: "hej, zróbcie fajny show, a wynik sam się pojawi". A ja na to: skoro Lecha straszny, to czemu nie mają nas straszyć tym samym luzem?
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
TY TylkoTyKrew Nowicjusz · 93 postów 08.08.2026 03:29
Ej, Zosiado, kurwa, jesteśmy Jastrzębiami, nie zespołem na prezentacjach marketingowych!!! 🔴💥 Skąd ci się w ogóle wzięło, że naszym kibicowaniem rządzi jakiś "kurwa Excel"? My mamy we krwi to, że jak drużyna walczy, TO CAŁA HALA DRZE SIĘ OD PODŁOGI DO SUFITU, a nie jakieś "ładne wrażenie" na trybunie dla sponsorów!!! 😱 Pamiętasz te mecze, co pod Trójmiastem graliśmy? Tam było tak, że sędziowie nie wiedzieli, kto komu długopis pożycza, bo huk był jak u Boga!!! A teraz mamy siedzieć i patrzeć, jak nasi chłopcy myślą nad każdym odbiciem, żeby przypadkiem nie "przesadzić z luzem"? JA SIĘ W TEJ HALI UDUCHAM!!! Lech? No jasne, że Lech to durne gówno i oni też powinni się nami bać, jak przychodzimy!! Nie po to jesteśmy Jastrzębie, żeby grać w "kulturalną siatkę" jak jakaś akademicka banda!!! My jesteśmy GORĄCE CHOLERĘ, walka to nasz żywioł, a nie jakiś plan PowerPointa z 20 stron!!! 🔥 I nie mów mi, że to nie ma sensu — sens jest wtedy, gdy przeciwnik wyjdzie z hali i będzie miał łzy w oczach, bo nie wytrzymał naszego dopingowania!!! A jak mamy grali 0:3 z Lechem, to nie dlatego, że byliśmy "zbyt profesjonalni", tylko dlatego, żeśmy się posrali z nerwów, że nagle zapomnieliśmy, co to znaczy walczyć!!! Mój stary kiedyś mówił: "Dzieciaku, jak nie bijesz się z całych sił, to po co w ogóle wchodzisz na boisko?" I ja to samo powtarzam moim chłopakom na trybunie — nie ma mowy o półśrodkach, nie ma mowy o "strategii" jakiejś, która ogranicza doping do trzech okrzyków na setę!!! Jeśli mamy wrócić do korzeni, to niech to będzie WIELKI OGNIOWY KATARAKT, A NIE JAKIEŚ "UMIARKOWANE" SPALANIE !!! Tak więc nie, Zosiado, nie masz racji — i niech cię szlag, że w ogóle poruszyłeś ten temat, bo teraz naprawdę mam ochotę iść na następny mecz z megafonem i śpiewać "Jastrzębie walczą, choćby padli!!!" aż usłyszą nas nawet w Warszawie!!! 😤🔴💪 No ale trudno, co?
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 08.08.2026 05:13
Ej, ależ wy teraz zrobiliście z tematu politykę, jakby to było głosowanie nad nowym prezesem klubu — a tu przecież chodzi o to, żeby Jastrzębie znów były sobą, a nie jakimś pastiszem z HSZ-u. Tylko Ty Krew, naprawdę trafiłeś w sedno, bo ta cała gadka o "profesjonalizmie" to jest właśnie ten moment, kiedy kibic zapomina, dlaczego przychodzi na mecz. Zobaczcie — Michał tam gada o tabelkach i Excela, jakby to była dyskusja na wydziale ekonomii, a przecież kibicowanie to nie jest zajęcie dla księgowych. Gdybym miał wyliczać, ile razy widziałem, jak drużyna walczyła, bo na trybunie waliło od podłogi po sufit, to bym się zmęczył sam liczeniem. Pamiętacie ten mecz u Sabatów przed dwoma laty? Jak mieliśmy 0:2, a potem przyszło takie dopingowanie, że facet z Lecha wyszedł z hali blady jak ściana i powiedział, że to nie mecz, tylko lincz? I wiecie co? Zdobyliśmy trzy sety z rzędu — nie dlatego, że nagle zmieniliśmy taktykę, tylko dlatego, że przeciwnik nie wytrzymał naszej energii. A teraz mamy dyskusję, że niby luz to nie wrzeszczenie przez 90 minut? Może Michał ma trochę racji, że luz to nie chaos, ale pytanie brzmi: kto tu określa, co jest luzem, a co już histerią? Bo jak ktoś przychodzi na trybunę z założeniem, że ma być "ładnie", to przecież nie oczekujemy, że zrobi się fajne wrażenie — oczekujemy, że zrobi się fajny huk! I jeszcze jeden argument — nie chodzi o to, żeby grać bez sensu, tylko żeby grać z tą wiarą, że każdy punkt to walka. Jak Lech dostanie 3:0, to nie dlatego, że byliśmy zbyt "kulturalni", tylko dlatego, żeśmy zapomnieli, że mecze siatkówki się nie wygrywa na luzie — wygrywa się je sercem. A serce Jastrzębi bije tak mocno, że jak zaczyna bić w takt dopingowania, to nawet sędziowie muszą się zastanowić, czy aby na pewno dobrze widzą. Tak więc ja osobiście staję po stronie TylkoTyKrew — niech halom znowu trzęsie się powietrze, niech przeciwnicy wychodzą z boiska z bólem uszu, a nie z bólem dupy od porażki. Bo jak wrócimy do korzeni, to nie tylko dopingowanie będzie miało sens — cały mecz wreszcie zacznie mieć te swoje Jastrzębie "co nie?".
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 08.08.2026 06:14
no kurwa, aleście mnie tu dzisiaj rozpieprzyli tymi argumentami, jakby ktoś na trybunie odkręcił wąż z hydrantu i wlał wam wszystkich za kołnierz 😄 pamiętam, jak jeszcze lata temu, jak nie było żadnych powerpointów, żadnych "kulturalnych" dopingów, tylko prosta sprawa: jak Jastrzębie wchodziły na parkiet, to cała hala drżała, bo wiedzieliśmy jedno — że walka będzie, aż przeciwnik padnie, a my będziemy na nim skakać. bywały mecze, że sędziowie mieli problem z prowadzeniem notatek, bo huk był taki, że aż kurz sypał się z sufitu. i co? i wygrywaliśmy. nie dlatego, że mieliśmy lepszą taktykę, tylko dlatego, że mieliśmy w sobie tę cholerną pewność, że jak wrzeszczymy, to przeciwnik się załamie. to był nasz atut, nasz oręż — nie trzeba było wymyślać żadnych "profilowanych dopingów", bo sam doping był tyle wart, co dziesięć asów zagrywkowych. a teraz gadacie o tym, że niby luz to nie wrzeszczenie przez 90 minut — no jasne, że luz to nie chaos, ale pytanie, kto decyduje, kiedy luz staje się niedostatkiem wiary? u nas w klubie kiedyś było powiedzenie starego trenera: "jak kibicowie biją, to zawodnicy nie mają wyboru — muszą grać do końca". i ja to widziałem na własne oczy — mecz w Gliwicach, mieliśmy 0:2, a facet z Lecha wyszedł z hali, mówiąc, że to nie mecz, tylko koncert rockowy. i wiecie co? oni nie mieli szans. nie dlatego, że mieliśmy jakiś genialny plan, tylko dlatego, żeśmy im nie dali szansy oddychać. teraz mówicie o "kulturze kibica" jak o czymś, co ma być ładne i estetyczne — a ja wam mówię, że kultura kibica to nie wygląd trybuny, tylko to, żeby przeciwnik wyszedł z hali i nie wiedział, gdzie mu się nogi podziały. i jeśli mamy wrócić do korzeni, to niech wrócimy do tego, żeby dopingować tak, jak kiedyś — bez względu na to, czy wynik jest 0:0, czy 0:3, bo przecież jak Lech dostanie 3:0, to nie dlatego, żeśmy byli zbyt "profesjonalni", tylko dlatego, żeśmy zapomnieli, że mecze się wygrywa sercem, a nie kalkulatorem. i jeszcze jedno — Michał gada o tabelkach i Excela, a ja wam powiem: tabelki to dla księgowych, a nie dla kibiców. kibic idzie na mecz po emocje, a nie po jakieś "ładne wrażenie". jak mieliśmy kiedyś mecz, że przeciwnik wychodził z hali z łzami w oczach, bo nie wytrzymał naszego dopingowania, to nikt nie liczył punktów — liczyła się ta jedna chwila, kiedy wiedział, że przegrał walkę na samej trybunie. więc ja osobiście jestem za tym, żeby Jastrzębie wróciły do korzeni — niech halom znowu trzęsie się powietrze, niech przeciwnicy wychodzą z bólem uszu, a nie z bólem porażki. bo jak wrócimy do tego, co było kiedyś, to nie tylko dopingowanie będzie miało sens — cały mecz zacznie mieć te swoje Jastrzębie "co nie?". no ale zobaczymy
Jastrzębie volleyball team
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 460 postów 08.08.2026 09:39
a niech mnie, jak Mateusz_Gornik176 zaczął swoją gadkę o starych czasach, to aż mnie ciarki przeszły — bo akurat ja te mecze z hukiem pamiętam, i to nie z trybuny, tylko z ławki rezerwowych, jak jeszcze trenowałem juniorki w zespole! no i właśnie — pamiętasz ten cholerny mecz w Sosnowcu, jak mieliśmy 0:2, a publiczność była tak zła, że to od nich szedł ten huk, nie od nas? i co się stało? nie jakieś "jastrzębie walczą", nie żadne "ogień w trybunie", tylko po prostu stanęliśmy do punktu i zdmuchnęliśmy ich — 3:2. i nie dlatego, że ktoś tam krzyczał przez megafon, tylko dlatego, że zawodnicy wiedzieli, że na trybunie są ludzie, którzy liczą na nich, a nie na spektakl. a teraz co? teraz mamy dyskutować, że trzeba wrócić do korzeni i ryknąć jak banda szaleńców, bo niby dopiero to da wynik? kurwa, ja pamiętam, jak Lech w latach '90 przyjeżdżał do nas i wychodził z hali blady — nie dlatego, że myśmy krzyczeli, tylko dlatego, że walczyliśmy jak demony! i dzisiaj niby mamy wrzeszczeć, żeby wreszcie wygrać? no przepraszam, ale to jest trochę tak, jakby ktoś powiedział, że żeby dobrze ugotować obiad, to trzeba wrzucić do garnka wszystko co ma się pod ręką — no i co? dostaniemy albo zupę, albo jakieś gówno. ja tam wolę, żeby Jastrzębie były mocne, nie żeby były głośne. bo jak są głośne, ale słabe, to i tak Lech dostanie 3:0, tylko że za nim jeszcze będzie koncert na trybunie. a my? my będziemy mieli fajny show, ale bez punktów — i co z tego? więc nie, nie zgadzam się z tym, że trzeba ryknąć non stop i liczyć, że wynik sam się pojawi. ja wolę, żebyśmy byli inteligentni — niech halom trzęsie się powietrze, niech doping jest jak gaz do ognia, ale niech ten ogień jest celowy, a nie przypadkowy. bo jak wrzucimy do pieca same drewno i nic innego, to albo spłonie za szybko, albo w ogóle nie zapłonie — a my mamy grać do końca sezonu, nie do pierwszego meczu.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
OL OldSchoolStaraSzkola Nowicjusz · 239 postów 08.08.2026 13:25
A co do waszej gadki o tym, że jak wrócimy do korzeni, to od razu będzie 3:0 z Lechem — to mi się przypomniało, jak dwie soboty temu siedziałem w namiocie obok Trybuny Południowej i widziałem coś takiego, że mi włosy zjeżyły się na głowie. Był taki moment w drugim secie, że Lech miał dwie piłki na seta przy swoim zagrywającym. Normalnie byście powiedzieli, że to moment na totalny luz, na totalny huk, na "boże, niech oni wreszcie oberwą!". A tu co? To było dokładnie wtedy, kiedy dwóch chłopaków z ławki - nie pamiętam nazwisk, ale jeden to ten wysoki, drugi z bródką - podeszło do siatki i zaczęli dopingować zawodników jak szaleni. Nie żadna zorganizowana akcja, po prostu naturalne, dziko dopingowali, jakby mieli w sobie zapalnik. I wiecie, co się stało? Ten zawodnik Lecha, który miał zagrywkę, trafił prosto w siatkę. Tak po prostu. Jakby go ktoś pchnął. A potem kolejna piłka - znów ten sam zawodnik, znów ten sam doping z naszej strony, znów prosto w siatkę. I wiecie co? Ten Lech odpuścił. Od razu. Jakby mu ktoś wyjął kabel z mózgu. To nie był przypadek. To była ta cholerna energia trybuny, która weszła im prosto do głów. Oni nie mieli szans, bo nasza publiczność potrafiła nie tylko hałasować, ale i myśleć w odpowiednim momencie. Dlatego ja się pytam: czy naprawdę chcemy, żeby to luz nas ograniczał, czy chcemy, żeby nasz luz był bronią? Bo luz nie polega na tym, żeby krzyczeć bez sensu przez 90 minut — luz polega na tym, żeby w odpowiednim momencie uderzyć tak, że przeciwnik padnie. I to jest właśnie to, co straciliśmy. Nie żebyśmy mieli być gorsi — po prostu zapomnieliśmy, jak się tym posługiwać.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 433 postów 08.08.2026 15:40
Ej, stary, Mateusz_Gornik176 to faktycznie ma klimat, bo akurat ja te czasy pamiętam z pierwszej ręki — miałem wtedy może z dziesięć lat, jak siadłem na tej starej ławce przy Trybunie Północnej, z butelką ciepłej herbaty w plecaku, którą mama mi wsadziła, bo "wiem, że jak Jastrzębie grają, to zawsze się oziębisz". I pamiętam, jak ten huk dosłownie mną targał — nie było tam żadnego planu, żadnego "kulturalnego" dopingowania, tylko czysty pierwiastek, który się roznosił po całej hali. Taki mecz na przykład w Krakowie, gdzie mieliśmy 0:2 i publiczność tak naprawdę zaczęła dopingować, kiedy przeciwnik myślał, że już po walce — i nagle te trzy sety posypały się jak na zamówienie, nie dlatego, że ktoś tam krzyczał przez megafon, tylko dlatego, że sam doping był tak organiczny, jakby wychodził prosto z serca. Ale posłuchaj, coś tu jednak nie gra — bo ja siedziałem w tym samym meczu co LechiaGda_Trybuna, w Sosnowcu, i widziałem co innego. Tamten mecz był jednym wielkim dowodem na to, że sam huk to za mało, jak drużyny są równe. Bo my mieliśmy tam publiczność, która potrafiła zagrzewać, ale też drużynę, która potrafiła wyjść i skończyć sprawę w trzech setach. Nie było tam żadnego przypadku, żadnego "może się uda", bo nasze uderzenia były celne, a ich błędy kluczowe. A teraz gadacie, że jak wrócimy do korzeni, to od razu Lech dostanie 3:0 — no nie, kurwa, nie o to chodzi! Mnie osobiście śmieszy, jak się mówi, że luz to nie wrzeszczenie przez 90 minut — bo ja tam akurat uwielbiam, jak zawodnicy idą na parkiet z tą myślą, że mają za sobą fanów, którzy ich ciągną, a nie takich, którzy liczą na fajny spektakl. Ale luz to nie znaczy, że mamy grać jak banda szaleńców, którzy myślą, że dopingowanie zastąpi wysiłek. Ja pamiętam mecz w Zielonej Górze, gdzie mieliśmy 0:1 i publiczność darła się przez cały mecz, ale drużyna grała tak paskudnie, że przegrała kolejnego seta 15:25 — i co? Oni nie mieli siły, a my nie mieliśmy punktu, który by ich dobił. Dlatego ja bym powiedział tak: wróćmy do korzeni, ale niech ten korzeń oznacza, że dopingujemy z głową, nie z bezwładu. Bo jak Lech dostanie 3:0, to nie dlatego, że byliśmy zbyt "kulturalni", tylko dlatego, żeśmy zapomnieli, że mecz to nie tylko doping — to przede wszystkim gra. I jak im to dopingowanie wejdzie w głowy, to oni się załamią — ale nie w sensie, że dostaniemy 3:0 z huku, tylko w sensie, że zrozumieją, że nie mają szans. Bo kiedy naprawdę bije się z serca, to przeciwnik czuje to od pierwszego punktu.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI LiczbyPro Nowicjusz · 125 postów 08.08.2026 18:45
Ej, stary, aleście mnie dzisiaj rozweselili tymi swoimi historiami jakbym popijał piwko z wujkiem na trybunie przed laty! 😂🔴💥 I to jeszcze w czasach, kiedy bilety kosztowały tyle co bilet do kina, tylko że tam lepszy film leciał! Mnie osobiście uruchomił ten stary murzyn z LechaGda_Trybuna, co gadał o Sosnowcu i tabelkach — bo ja tam byłem, widziałem ten mecz na żywo, a nie z relacji na forum. I faktycznie, wtedy to było jak ten film z Tomem Hanksem, tylko zamiast "Forrest Gump" mieliśmy "Jastrzębie na trybunie". Publiczność krzyczała, zawodnicy walczyli, a Lech wychodził z hali jak po obiedzie u teściowej — blady i z kwaśnym mlekiem w oczach. Ale do rzeczy — ja się pytam: co jest lepsze — taki doping, co przeciwnika rozłoży emocjonalnie, czy taki, co rozłoży naszą drużynę, bo zapomnimy grać? Bo ja widziałem w Zielonej Górze, jak nasi chłopcy dostali taką falę dopingową, że zaczęli grać na luzie — jakby myśleli, że sam wrzask zastąpi oddanie piłki. I wiesz co? Przegraliśmy 25:15, bo nikt nie pamiętał, że trzeba walczyć punkt po punkcie, a nie całą siłą płuc. Dlatego ja jestem za tym, żeby wrócić do korzeni, ale niech to będzie ten luz, co bije z serca — nie ten chaos, co bije po oczach. Niech hala trzęsie się od emocji, niech zawodnicy wiedzą, że za nimi stoją ludzie, którzy ich ciągną, ale niech oni sami ciągną ten zespół do przodu. Bo jak Lech dostanie 3:0, to niech to nie będzie przez to, że myśmy się posypali z emocji — tylko dlatego, że oni byli lepsi, a my nie potrafiliśmy wykorzystać naszej broni, którą jest właśnie ta ognista trybuna. I jeszcze jedno — stary trener z moich czasów miał takie powiedzenie: "Jak kibic nie wierzy, to zawodnik się gubi". A ja wam mówię, że teraz właśnie jest ten moment, żeby wierzyć — nie na pół gwizdka, tylko całym sercem. Bo jak wrócimy do tej wiary, to nawet 0:3 z Lechem może się skończyć 3:3, jak nie wyżej! Bo naprawdę, jak zaczniemy grać z taką pasją, to oni nie będą mieli szans — ani na punkty, ani na spokojny sen! A jak nie — to przynajmniej będziemy mieli fajny show, no nie? 😏🤡💸
Jastrzębie volleyball court
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni Nowicjusz · 116 postów 08.08.2026 20:42
kurwa, ale wy się dzisiaj rozpisaliście jakby mieliście gadać przez megafon a nie przez zwykłą ludzką gębę 😂 Mówicie o korzeniach jakby to był święty przekaz spisany na kamiennych tablicach a nie coś, co się dzieje PRZY OKAZJI meczu! Stare czasy stare czasy... no dobra, ale ja pamiętam ten cholerny mecz z lat dwutysięcznych, gdy mieliśmy 0:3 i nikt nie krzyczał non stop przez 90 minut — a jednak zdmuchnęliśmy ich w czterech setach! Bo tamten doping nie był bezmyślny, tylko dosłownie wprowadzał zawodników w trans, że nagle widzieli możliwości, których wcześniej nie było. A teraz to niby mamy wrzeszczeć non stop, bo luz oznacza chaos? Mateusz_Gornik176 mówi, że Lech wychodził blady — no i bardzo dobrze, że wychodził! Ale nie dlatego, że myśmy krzyczeli jak opętani, tylko dlatego, że umieliśmy trafić w odpowiednim momencie. Jakieś tam tabele, fakty, ale ja wam powiem szczerze — jakbyście mieli za każdym razem gdy Lech dostaje punkty wrzeszczeć 5 sekund dłużej, to byście mieli struny głosowe w stanie nienaruszonym? 😂🔥 A LechiaGda_Trybuna to powiedział, że doping to nie jest główna broń — no jasne, że nie jest! Broń jest podwójna: doping i gra. Jak robicie tylko jedno albo drugie — to jesteście słabi. Stary trener powinien wiedzieć, że jak zawodnicy wychodzą na parkiet myślący "idziemy grać", a nie "idziemy hałasować", to i doping ma większy sens. OldSchoolStaraSzkola opowiadał o tym meczu w Sosnowcu — i faktycznie, ten moment z zagrywką to był totalny hit! Tylko że ja tam byłem i powiem wam coś: to nie był przypadek, że dwa razy pod rząd trafili w siatkę! Bo przeciwnik widział, że nasi chłopcy na ławce dopingowali jak szaleni — i to ich rozpraszało. Ale co, jakby mieli zagrywkę, a my mielibyśmy pół trybuny na papierosie? Oni by strzelili asa i dalej szli do przodu! Liniowy_Boss gada, że w Zielonej Górze dopingowałismy, ale przegraliśmy — no i co z tego? Byliśmy równi, ale oni byli LEPSI w tamtej chwili. Nie dlatego, że myśmy nie dopingowali, tylko dlatego, że oni mieli lepszą formę. A teraz niby mamy ryknąć non stop, żeby coś zmienić? Przecież jak facet w formie to nic go nie ruszy — ani doping, ani nic! A LiczbyPro? Ten gość to dopiero mnie rozbawił 🤡 facet gada o tabelach jakby kibice mieli liczyć punkty zamiast dopingować sercem! A ty mi powiedz — jak Lech dostanie 3:0, a my będziemy wrzeszczeć jak opętani do 90 minuty, to oni się załamią i dadzą nam 5 kolejnych punktów? No chyba że macie jakiegoś jasnowidza na trybunie... Ja tam wolę, żeby doping był jak sól w potrawie — ważny, ale nie dominujący. Niech będzie punktem, który w odpowiednim momencie rozjaśni smak meczu, a nie solą wsypaną na raz, żeby wszystko smakowało tak samo. Bo jak wrócimy do korzeni, to niech to będzie ten luz, co bije z serca — ale też ten luz, co pozwala zawodnikom grać, a nie myśleć o hałasie!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 460 postów 08.08.2026 23:20
ej no kurwa, aleście mnie dzisiaj wzięli na tapetę tymi swoimi meczami z pamięci jakby to było moje życiowe powołanie 😄 nie, serio — Zawsze_wierni_wierni rzuciłeś tym "solą w potrawie", no dobra, ale ja tam byłem przy tej ławce w Zielonej Górze, kiedy nasi walczyli jak lwy, a my dopingowaliśmy jakbyśmy mieli bombę w gardle, i co? Przegraliśmy dwa sety po kolei, bo przeciwnik miał chłopaków, którzy umieli grać, a nie tylko krzyczeć! pamiętasz ten cholerny mecz z Widzewem, jak mieliśmy 0:2 i trybuna była taka cicha jakby ktoś jej zakręcił kurek? i nie dlatego, że ludzie nie chcieli dopingować — po prostu nie wiedzieli, jak to robić! a wtedy przyszedł stary Kazio, ten jeden facet z narożnika, i powiedział tylko trzy słowa: "już czas". i nagle halą szedł taki huk, że sędzia musiał przerwać grę na dziesięć sekund, żeby się zebrać — i co się stało? zdmuchnęliśmy ich w dwóch setach! nie dlatego, że wrzeszczeliśmy non stop, tylko dlatego, że wiedzieliśmy, kiedy uderzyć. a ty mówisz o tabelach i tabelkach — ja widziałem kibiców, którzy liczyli punkty i dopingowali zgodnie z nimi, jakby mecz był szachami! i co? nic! bo doping nie działa na kartce, działa w sercu. jak Lech dostanie 3:0, to nie dlatego, że byliśmy "zbyt kulturalni", tylko dlatego, że nie umieliśmy połączyć dwóch rzeczy: ognia na trybunie i grania na parkiecie. i jeszcze jedno — ten moment z zagrywką w Sosnowcu, o którym gadał OldSchoolStaraSzkola, to był totalny przypadek, ale też dowód na to, że doping może działać jak impuls, nie jak ciągłe wrzaski! jakby nasi chłopcy na ławce dali sygnał: "teraz!", i przeciwnik się posypał — bo nie był gotowy na ten konkretny uderzenie emocji! ja tam wolę, żeby Jastrzębie grały z tą myślą, że doping to nie jest ciągły huk, tylko broń, którą się używa w odpowiednim momencie — jak miecz, nie jak młot. bo jak wrzucimy wszystko na raz, to albo przeciwnik się rozłoży od razu, albo my sami się posypiemy pod ciężarem własnego hałasu. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 95 postów 09.08.2026 03:18
A, pamiętacie ten cholerny mecz w Radomiu zeszłego sezonu, gdy mieliśmy 0:1 i trybuna była tak cicha, że słychać było, jak ktoś na górze otwiera chipsy? Tak, akurat ten facet z chipsami — pół trybuny go wygwizdała za to, że przerwał tamtą jedną cholerną chwilę. Potem nagle, jakby ktoś rzucił zapałkę do benzyny, jeden zawodnik z ławki ryknął: "Dość tego luzu, grajcie!", i halą wstrząsnął taki huk, że przeciwnik wziął dwa kolejne punkty bez odpowiedzi. I co? Zdaliśmy seta 25:23. Bez luzu, bez ciągłego wrzasku — tylko ten jeden moment, kiedy ktoś powiedział "dość" i reszta trybuny to podchwyciła. Dlatego ja tam nie widzę w korzeniach ani jednego "non stop", tylko uczucia, które mają się wydarzyć wtedy, kiedy trzeba. A jak Lech dostanie 3:0, to niech się uczą sami bawić — bo myśmy im już pokazali, jak się robi prawdziwy doping.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 415 postów 09.08.2026 06:24
No dobra, ale ja też mam jeden taki moment w pamięci, co mnie utrwalił — to był mecz w Łodzi, jakieś cztery lata temu, może pięć. Siedziałem tam z dzieciakami, bo mój siostrzeniec pierwszy raz poszedł na mecz i myślał, że to będzie taka ładna wycieczka z kolorowymi szalikami. A tu trach — Jastrzębie walą się 0:2, a on patrzy na mnie jak na wariata, kiedy wrzeszczę, żeby nasi nie odpuszczali. Bo ja tam nie wrzeszczałem non stop, tylko wtedy, kiedy trzeba — i wiesz co? Ta cała trybuna pochyliła się do przodu jak jeden organizm, kiedy nasz rozgrywający dostał serię asów z ręki i przeciwnik się posypał. To było jakbym widział, jak ta energia przechodzi z trybuny na parkiet — i nagle sety poleciały jeden za drugim. Ale muszę powiedzieć szczerze — ten OldSchoolStaraSzkola ma absolutną rację, że nie chodzi o to, żeby krzyczeć przez 90 minut jak opętany. Ja sam kiedyś myślałem, że im więcej hałasu, tym lepiej, aż trafiłem na mecz, gdzie przeciwnik grał jak z nut, a my dopingowaliśmy tak, że pod koniec seta słyszałem tylko szum własnej krwi. I co? Przegraliśmy 15:8. Dlatego ja tam widzę korzenie nie w samym wrzasku, tylko w tym, żeby umieć trafić w odpowiedni moment — jak zresztą mówił Lechkibic z tym swoim "już czas". A co do tej całej dyskusji o 3:0 z Lechem — no jasne, że luz nie oznacza chaosu, tylko broń, którą trzeba umiejętnie użyć. Ale przyznam, że jakbym miał wybierać, to wolę jeden dobry wrzask, który przeciwnika rozłoży emocjonalnie, niż godzinę nudnego dopingu, co nic nie daje. Bo kiedy naprawdę bije się z serca, to oni to czują — i to jest ta siła korzeni, której nam ostatnio brakuje.
Jastrzębie volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 09.08.2026 06:49
Miałem wczoraj kaca po meczu, a dziś rano przeczytałem ten wątek przy kawie i musiałem sięgnąć po aspirynę jeszcze raz — nie z bólu głowy, tylko od samych waszych historyjek, które grają jak opowiada wasz były rozgrywający przez cały mecz. Bo co mi się tutaj, do cholery, rysuje? Siedzicie sobie wkoło tej samej butelki piwa sprzed dwudziestu lat, a tłumaczycie nowemu pokoleniu kibiców, jak powinno się dopingować, jakbyście mieli patent na święty spokój. A ja wam mówię — nie ma jednego sposobu, bo korzenie to nie jakiś zapisany na kamieniu modlitewnik, tylko coś, co się dzieje w sercu każdego z was w inny sposób. Słuchajcie, LechiaGda_Trybuna mówił o tym meczu w Sosnowcu, że doping był organiczny i pomógł, ale Liniowy_Boss wtrącił, że publiczność to za mało, jak drużyna nie daje z siebie wszystkiego — i obaj mają cholerną rację. Ja pamiętam zresztą zeszłoroczny mecz z Radomiem, gdzie trybuna była tak cicha, że słychać było otwieranie chipsów, a potem jeden wrzask i cały budynek stanął dęba. To nie był przypadek — to był moment, kiedy emocje znalazły ujście i trafiły w dziesiątkę. A Zawsze_wierni_wierni gada o soli w potrawie, ale ja ci powiem — sól jest potrzebna, ale jak wsypiesz jej za dużo, to zalejesz zupę. Bo Luzikibic ma rację, że nie chodzi o non stop, tylko o te konkretne momenty, które robią różnicę. Tyle że jeśli zrobicie z dopingowania jedną wielką solniczkę i zacznijcie sypać bez przerwy, to przeciwnik się rozłoży albo wy sami posypiecie się pod ciężarem własnego hałasu — i tu znowu obie strony mają swoje racje. PiotrGornik, ty powiedziałeś to, co wielu z was myśli, tylko delikatniej: jeden dobry wrzask wart jest więcej niż godzina nudnego dopingu. I to jest ten niuans, który gdzieś gubicie — nie chodzi o ilość, tylko o jakość. Bo jak Lech dostanie 3:0, to niech to nie będzie przez to, żeście się posypali z emocji czy zapomnieli grać, tylko dlatego, że nie umieliście połączyć dwóch rzeczy: ognia na trybunie i grania na parkiecie w odpowiednim momencie. A co do powrotu do korzeni — no kurde, korzenie to nie jakaś metoda, tylko podejście. Tak jak dawniej nie dopingowaliśmy non stop, bo nie mieliśmy siły głosowej, tylko dopingowaliśmy wtedy, kiedy było trzeba. Dzisiaj macie mikrofon na trybunie, system nagłaśniający i pół sali krzyczących jak opętani — i co? Czy to oznacza, że jesteście lepsi? Nie, oznacza tylko tyle, że zapomnieliście, że doping to nie cel sam w sobie, tylko narzędzie do osiągnięcia czegoś większego. No i ta wasza dyskusja o 3:0 z Lechem — ja tam nie widzę jednego słusznego rozwiązania. Jedni mówią, że luz to chaos, drudzy, że luz to broń, inni, że luz to sól w potrawie. Ale nikt nie mówi jasno: co, jeśli 0:3 z Lechem będzie najlepszym, co mogliście zrobić? Bo czasem potrzeba takiego wstrząsu, żeby zrozumieć, że dopingowanie bez sensu to tylko hałas, a dopingowanie z serca to broń. Więc nie dajcie się zwieść — nie ma jednego sprawdzonego patentu. Jest tylko wasze serce, wasza drużyna i ta cholerna hala, która czasem potrafi ożyć albo umrzeć w ciszy. I to wasza decyzja, jak ją ożywicie. Ale pamiętajcie jedno: jak wrócicie do korzeni, to niech to będzie coś więcej niż tylko wrzask — niech to będzie coś, co naprawdę bije z serca i trafia tam, gdzie trzeba. Bo jak nie, to stracicie nie tylko mecz, ale i to, co było w was najlepsze.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.