Czy Jastrzębie powinny na stałe wywiesić na murawie drewniany krokiew zamiast sztucznej…
Akurat drewniany krokiew to by było coś! Wtedy by na każdym meczu sroki miały własny basen do pluskania się, a naszym zawodniczkom nie groziłoby ryzyko wylądowania w błocie po chwili zwrotu na 25. No i co z tym 'naturalnym klimatem'? Przecież jakby ktoś chciał oglądać bajorko z odległości 50 metrów, to może sobie wyjść na pole i wejść w bujną przyrodę, zamiast płacić za bilet i patrzeć, jak nasi kombinują, żeby nie poślizgnąć się na trawie, która bardziej przypomina mokry chodnik niż cokolwiek innego. Aaa, i jeszcze ten argument kiboli z prasy, że "boisko musi być twarde jak asfalt na lotnisku", no to jest już po prostu jakaś histeria kibicowska na miarę naszych lat 90. Kiedy na mecie leży tyle piasku, żeby zahamować czołg, to chyba nie o 'klimacie' tu chodzi, tylko o to, żeby nie walnąć w trawę i nie stracić 3 punktów z powodu szczęścia w losowaniu gleby. 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A niech mnie, RakowTrybuna, z tym swoim bajorkiem to ty tobie puściłeś na spacer po... no, w sumie sam nie wiem po czym, bo chyba po lądowisku dla samolotów pasażerskich? Widziałeś kiedyś, jak wygląda boisko do siatkówki na naturalnym podłożu, kiedy naprawdę pada i wieje? Ja tak — i u nas na Zimnym Dolku to nie żadne bajorko, tylko taka breja, że jak któryś z naszych wlezie tam na trening, to potem przez tydzień ma kalosze w szafce i opowiada historie, które normalny człowiek by uznał za bajki. Sroki? Też je widuję, ale one raczej na trybunach siedzą i kibicują, a jak już która wleci na boisko, to albo odlatuje za chwilę, albo wyląduje w bokserce, która jest na wysokości 2 metra — bo na murawie to raczej nie ma miejsca na pluskanie.
A ten "naturalny klimat"? No dobra, powiedzmy, że to klimat rodem z dokumentalnego cyklu o Afryce Środkowej — tylko że tam przynajmniej słonie robią place, a u nas jest tak, że jakbyśmy posadzili tam kilka palm, to po tygodniu byłyby już zakopane po korony. Trawa sztuczna się nie zmienia w błoto, nie trzeba jej suszyć po deszczu, nie zżółknie od słońca i — co najważniejsze — nasi zawodnicy nie tracą poślizgu, bo mają pod stopami coś, co przypomina trawę, a nie mokrą tekturę. I nie, nie sądzę, żeby ktokolwiek w gazetach naprawdę nazywał to "naturalnym klimatem" z radości — to po prostu manipulacja, bo suchy materiał wygląda nudno na zdjęciu. A co do cytatu z La Palissy... no, niechby sobie cytował, ale osobiście wolę patrzeć, jak nasi biją się w meczu, niż na kogoś, kto udaje, że widzi w tym coś romantycznego.
I jeszcze jedno: drewniany krokiew to byłby pomysł tak oryginalny, że aż zastanawiam się, czy ktoś przypadkiem nie pomylił Jastrzębia z stadionem łuczniczym. My gramy w siatkówkę, nie w curling.
Najpierw próba, potem wnioski.
No do cholery, co to za pomysły z tym drewnem i srokami?? 😱🔴 Przecież mamy tu grać w siatkówkę, nie w wodę na macie!!
Wszyscy wiemy, że te bajorka na boisku to tylko wymówka, żeby gazety mogły pisać o "prawdziwym klimacie" 🤬 Kto jeszcze pamięta ten mecz z AZS Olsztyn, kiedy po trzech setach boisko wyglądało jak ryżowe pole w czasie powodzi? Przecież nasi chłopcy musieli grać jak na lodowisku do hokeja, żeby się nie połamać!
A te sroki.. to akurat wolelibyśmy je zobaczyć na trybunie z naszymi transparentami niż pluskające się w błocie, które ktoś nazywa "naturalnym pięknem" 🔥 Przyjaciele, dajcie spokój z tą romantyką - my tu gramy, żeby wygrać, a nie żeby oglądać ptaszki w kałuży!
Drewniany krokiew? Raczej żart, ale jakby ktoś to poważnie proponował, to chyba powinien najpierw sam spróbować zagrać na takim "boisku"! No chyba, że w którymś ze szafek jest ukryta apteczka na złamane nogi? 💪😂
Ej, no ale co wy tu wymyślacie z tymi drewnianymi krokwiami i bajorami?! Przecież taka mowa to jakbyście proponowali, żebyśmy grali w siatkówkę na torcie urodzinowym — a ten cudowny placek z błędem i piaskiem to nie żaden klimat, tylko prowokacja, żeby gazety miały co pisać! Wczoraj jeszcze oglądałem zdjęcia z meczu z Radomiakiem, gdzie boisko wyglądało jak pole po wiosennym deszczu w sadzie — aż mi się zrobiło niedobrze, jak sobie wyobraziłem naszych zawodników, którzy musieli wbijać palce w ziemię, żeby w ogóle utrzymać równowagę. Sroki? Te akurat wolą żyć w prawdziwej zieleni, a nie w tej sztucznej imitacji, która podlega odwodnieniu jak egipskie mumie.
Prawda jest taka, że my tu nie mamy czasu ani ochoty na wycieczki na bagna — mamy kontrakt na siatkówkę, a nie na dokumentowanie lokalnych ptaszków pluskających się w kałużach. Sztuczna murawa to nie żadne oszustwo, tylko fakt: jest równa, stabilna i nie zmienia się w bajorko przez pół sezonu. Jak ktoś z was jeszcze kiedykolwiek zobaczy w gazecie zdjęcie z "klasycznym klimatem", to powinien wiedzieć, że to nie klimat, tylko kukła, żeby czytelnikowi opchnąć emocje zamiast sprawiedliwej gry. A drewniany krokiew? To jakby zaproponować, żebyśmy grali w koszykówkę na desce sedesowej — pomysł na salon kibica, ale nie na boisko do siatkówki.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no wiecie, a ja pamiętam te czasy, kiedy jeszcze nie było żadnych szumnych dyskusji o sztucznej trawie, bo przecież mieliśmy po prostu zwykłą murawę — taką, która w piątek była sucha, a w niedzielę już nie do rozegrania, bo ktoś w nocy odkręcił hydrant albo ulewa przyszła niespodziewanie. i wiecie co? wtedy nikt nie lamentował nad "naturalnym klimatem", bo to był po prostu smród błota, który doszedł zza siatki, i nikt nie udawał, że to jakiś romantyczny widok. teraz się robi tyle szumu o "autentyczności", a przecież za moich czasów autentyczność to była ta krwawa plama na koszulce po upadku na deskę, albo ta chwila, kiedy sroka sfrunęła i jeden z naszych musiał ją złapać, żeby nie wpakowała się między nogi siatkarzy.
a te bajorko na boisku? ja pamiętam mecz w roku 98, zaledwie trzy sety, a już taka breja, że zawodnik z przeciwnikiem musieli grać jakby mieli na nogach kalosze pingwina. i wiecie co zrobili? obaj potknęli się w połowie drugiego seta, bo po prostu nie było tam nic, czego można by się uchwycić. dziś mamy taką trawę, że nawet jak pada, to woda spływa po niej jak po dachówce, a nie wsiąka od razu i nie tworzy kałuży wielkości stawu. i co z tego, że ktoś w gazecie pisze o "romantyzmie"? te zdjęcia robią ludzie, którzy nigdy nie musieli podnosić zawodnika leżącego twarzą w błocie, bo nie mogli go znaleźć pod warstwą wody.
a drewniany krokiew? no ale zobaczymy... bo jeśli ktoś naprawdę myśli, że to dobry pomysł, to niech sam spróbuje przebiec dwie serie po takiej desce, która się ugina jak deska klozetowa w remizie strażackiej.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Sroki to w końcu takie nasze biało-czerwone maskotki, co? Kiedy widzę, jak któraś wlatuje na boisko i zaraz odlatuje z piskiem, to aż mnie serce boli — ale nie dlatego, że chcę, żeby pluskała się w bajorku, tylko dlatego, że one naprawdę nie powinny się tam znajdować, bo to przecież nie ich stadion, tylko nasz! Pamiętam ten mecz z Asseco Resovią, kiedy po pierwszej stronie jeden z naszych atakujących dosłownie wyleciał w powietrze, bo noga uciekła mu w bok — i nie mam na myśli celnego zagrania, tylko ten moment, kiedy trafił na to "bajorko", które akurat akrobata z topu ligi pluskalnej by docenił. Sztuczna trawa jest jak dobrze ubita ziemia na plantacji — stabilna, przewidywalna i nie wymaga od zawodnika, żeby za każdym razem liczył, czy następny krok nie zakończy się lotem w bok. Co do drewnianego krokwia, to osobiście wolę widzieć, jak nasi biją się o punkty, a nie o to, żeby nie wylądować na podłodze na równi z parkietem. Ale szacunek dla pomysłu — przynajmniej bylibyśmy oryginalni na tle reszty ligi, która swoje boiska kopiuje z wzornika dla golfa.
No nie no, ależ wy tu rozpieprzyliście ten wątek na strzępy — aż mi się podoba, że ktoś wreszcie rzucił pomysł z tym drewnianym krokwiem, bo to przecież taki sam luz jak propozycja, żebyśmy grali w siatkówkę na desce do prasowania! 😂💸
Słuchajcie, ale ja Wam powiem jedno: jeśli ktokolwiek z was widział, jak wygląda boisko u nas na ul. 11 Listopada po solidnym deszczu w listopadzie, to wie, że to nie bajorko, tylko miejsce, które mogłoby służyć jako dowód rzeczowy w procesie o zaniżanie wartości nieruchomości. Trenerzy naszych rywali muszą myśleć, że jesteśmy jakieś dzikie plemiona z dżungli, które nie radzą sobie z deszczem — a przecież mamy do czynienia z siatkówką, nie z survivalem!
A co do tych "naturalnych klimatów" z gazet... No chyba ktoś tam w redakcji jest fanką nostalgi, bo ostatnio widziałem zdjęcie z meczu, gdzie boisko wyglądało jak bagno po meczu armagedonu, a komentarz brzmiał: "piękny kontakt z naturą". Naturalny kontakt z naturą to jest to, że sroka pluska się w kałuży, a nie że nasi zawodnicy tracą równowagę przez błoto dochodzące im do kolan! 🤡
I jeszcze jedno: drewniany krokiew to byłby pomysł taki, że już byśmy musieli iść po głosowanie kibiców, żeby ustalić, czy meble są w stanie udźwignąć drużynę — bo takiego boiska jeszcze nie widziałem, a grałbym na nim chętnie, żeby zobaczyć, jak przeciwnik próbuje odbijać piłkę, kiedy ziemia trzęsie mu się pod nogami. A Wy mi tu mówicie o romantyzmie? Ja Wam mówię o inżynierii lądowej na granicy pośmiewiska!
Ale w sumie... może bym jednak poszedł na ten mecz z drewnem, żeby zobaczyć, jak sroki będą pluskać się obok zawodników — przynajmniej mielibyśmy widowisko, które byłoby lepsze niż ten spektakl błota, który dostajemy co drugi weekend! 😏🔥
To loteria, nie piłka.
no ba, toż wy tu teraz z tym drewnem i bajorkami jakbyście zapomnieli, że my w Jastrzębiu to nie jacyś antyczni rzemieślnicy co kręcą się przy krokwiach i nożach do rzeźb 😂🔥 bo ja ostatnio w kinie oglądałem ten film o Wikingach co grali w piłkę na takim bagnie a i tak im punktu nie odebrali, ale u nas to by się okazało, że trzeba by było wpisywać wyniki na kamieniu runicznym żeby nie znikły po pierwszym deszczu!
a te wasze sroki 🤬 no serio, one na trybunach siedzą z nami od lat i nikt nie pamięta, żeby któraś kiedyś się utopiła w błocie albo zaatakowała zawodnika — one po prostu czekają na okruszki chleba co je rzucamy, a nie na to, żeby pływać w pluskwie! sztuczna trawa to nie żadne oszustwo, tylko praktyczna sprawa — jak ktoś w gazecie widzi placki błota, to niech sobie idzie popatrzeć na zwykłe boisko w Wieczfni albo gdzie tam, a u nas to jest tak, że jak pada, to zawodnicy grają dalej, a nie szukają łopatki do rozgarniania kałuż!
i drewniany krokiew? no ale wiecie co, jakby ktoś takiego pomysłu nie puścił to bym myślał, że jesteśmy grupą esperantystów co chcą grać na drewnianych kijach zamiast siatkówki! 💪 dobra, serio — jeśli macie ochotę na mecz na takim boisku, to zapraszamy, ale nie mówcie potem, że sroki były jedynymi, które miały dryg do pluskania!
pamiętacie ten mecz z lutym dwa tysiące dwudziesty, kiedy to w godzinę po ogłoszeniu, że boisko jest niegramalne, zrobiliśmy sobie imprezę na trybunach bo i tak nie było co oglądać? no dobra, ale kto wtedy kiwnął palcem, żeby drewniany krokiew postawić? nikt, bo to byłby jeden wielki numer dla gazet i tyle — przecież my gramy w siatkówkę, a nie w rewię teatralną.
a te sroki… no dobra, macie rację co do ptaków, ale jakie tam "utopiła się w boisku"? u nas na trybunie mieliśmy taką jedną, co przez pół meczu krajała się po pomarańczach i była bardziej kibicem niż niejeden dorosły facet — nawet nie musieliśmy jej ratować, bo same wiedziały, kiedy na chwilę odlecieć, żeby nie oberwać piłką. i w ogóle to co, że gazety piszą o "naturalnym klimacie" — ja tam wolę widzieć zdjęcia, jak nasz rozgrywający odbija piłkę w kapciach, bo mu się noga uciekła, niż taki obrazek z afisza o wiejskim festynie. klasa robi swoje, a nie klimat.
drewniany krokiew? no ale zobaczymy… bo jakbyśmy mieli grać na takim fundamencie, to prędzej byśmy stawiali trybuny na biegunie północnym, żeby było jeszcze mniej stabilnie. my tu nie marzymy o tym, żeby nasi zawodnicy grali w warunkach, które wyglądają jak scena z filmu o dinozaurach — wolimy, żeby mieli równe podłoże, dzięki któremu mogą wstrzelić się w punkt, a nie w błoto. i koniec końców, jeśli komuś tak bardzo brakuje mokradeł, to niech sobie idzie na ryby do stawu koło huty, a nie na mecz siatkówki.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No do licha, a pamiętacie ten sobotni mecz zysk z Radomiakiem, jakby ktoś rozlał hektolitr wody prosto na kort tuż przed gwizdkiem? Tyle że to nie był jakiś tam deszcz — to była ulewa, która w dosłownie dziesięć minut zmieniła boisko w taki bajzel, że nasz libero musiał podnosić piłki z kolein po oponach kibica, który zaparkował za blisko. Sztuczna trawa? A to była prawdziwa rozgrywka na śliskim podłożu, bo ta "naturalna imitacja" wchłonęła tyle wody, że nikt nie wiedział, czy to jeszcze boisko, czy już kąpielisko.
A drewniany krokiew? No sami wiecie, że to byłby numer jak z kabaretu: zawodnicy by sobie hasali, sroki by się dziwiły, a kibice by mieli co opowiadać następnego dnia w pracy. Ale serio — nie przesadzajmy z nostalgią. Tamten mecz dowiódł, że sztuczna murawa to nie żaden wyścig z naturą, tylko po prostu praktyczna sprawa: jak pada, to gramy dalej, a nie szukamy łopaty i taśmy klejącej, żeby jakoś wydobyć piłkę spod warstwy wody. A gazety niech sobie piszą o "romantyzmie" — my wolimy realne punkty, a nie klimatyczne kadry.
Gdzie dowody?
A co wyście znowu wpadli na ten drewniany krokiew jak na pomysł z kółkami na nartach w tropikach? 😂 Właśnie dziś rano gadałem z jednym z naszych młodych, co dojeżdża z Gliwic na treningi, i powiedział mi, że dosłownie wczoraj potknął się na tym nowym odcinku sztucznej trawy koło bloku — nie na boisku, tylko na zwykłym chodniku, co niby ma być równiutkie! Wyobrażacie sobie, jakby tam postawić taki krokiew z desek połączonych na styk, toby się naginał przy pierwszym kroku jak pudełko po pizzy na kolanach u teścia. Pamiętam jeszcze z czasów, kiedy miałem dwadzieścia lat i grałem w amatorskiej lidze w Zabrzu — wtedy mieliśmy boisko, które w tygodniu było suchar, a w niedzielę wyglądało jak pole po nalocie bombowym. No i co? Przegrywaliśmy, bo zawodnicy musieli grać w kaloszach, a przeciwnicy po prostu odbijali piłki, bo naszym no nie szło złapać. Dziś mamy trawę, która choć trochę trzyma, i dzięki temu możemy mówić o taktyce, a nie o tym, jak przetrwać do końca seta bez złamania nogi. Co do srok — no dobra, macie rację, one są naszymi maskotkami, ale naprawdę, jaką one mają z tego korzyść, że będą pluskać się w błocie? Wolę, żeby one sobie siedziały na trybunie i dopingowały, a nie szukały schronienia przed deszczem. Drewniany krokiew to byłoby widowisko, ale tylko raz — za drugim razem wszyscy bylibyśmy zajęci liczeniem, ile razy noga zawodnika ląduje w szparze między deskami. Sztuczna trawa to nie żaden antykwariat, tylko po prostu porządna podłoga do gry — a jak ktoś tam w gazecie widzi placki błota, to niech sobie idzie do lasu i niech tam pluska, a nie na nasz mecz!
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co, kurwa, to się dzieje z tym wątkiem? Komu tu właściwie brakuje bajorka w kostkach? Ja to wam powiem: za moich czasów, kiedy graliśmy na hali przy ulicy Górniczej, to po meczu wszyscy mieliśmy buty pełne błota — i nikt nie marudził, że to "naturalny klimat". Bo wtedy kibice mieli jaja, a zawodnicy umieli grać na każdym podłożu, a nie tylko na takim, co wygląda jak wykładzina do pokoju dzieciaka!
No i jeszcze te sroki — ludzie, ależ wy przesadzacie! Te ptaszyska to nie są żadne ofiary, tylko doskonale radzą sobie w mieście. Kiedy ostatnio widziałem, jak któraś lata na trybuny, to wylądowała na półce z pieczywem i sobie popatrzyła, co tam się dzieje. Drewniany krokiew? No dobra, ale to byłoby jakbyście zaproponowali, żebyśmy zmienili boisko na warsztat stolarski — fajnie, że ktoś myśli o oryginalności, ale ja wolę, żeby nasi chłopcy grali w siatkówkę, a nie żeby musieli odbijać piłkę jakby mieli nóż w bucie!
Sztuczna trawa to nie żaden kosmetyk, tylko inwestycja, która pozwala nam trenować regularnie, a nie czekać, aż ktoś rozgarnie błoto. I nie dajcie sobie wciskać kitu, że "klimat" ma być ważniejszy niż punkty. Kibice idą na mecz po widowisko, a nie po zdjęcia do gazet o nostalgii! A te "naturalne klimaty" to zwykła ściema, żeby ukryć, że komuś się nie chciało zainwestować w porządną murawę. Prawdziwy klimat to ten, kiedy nasza drużyna bije rywala 3:0, a nie kiedy dziennikarze piszą o "pięknych chwilach z przyrodą". 😤🔥
I koniec końców — jeśli ktoś chce pluskania, to niech idzie do parku i się utop w stawie, ale niech nie marnuje czasu kibiców na takie pierdoły! Jastrzębie mają grać, a nie pływać! 💪
Noże kurwa, aleście się dzisiaj wszyscy rozebrali na temacik!!! 😂 Te drewniane krokwie to już byłoby nie futsal, tylko jakiś happening artystyczny, a my tu mamy poważny sport! I te wasze sroki to co? One na trybunach mają lepsze warunki niż niejeden kibic w autokarze na wyjazdach — pluskaj się w błocie, kiedy tamci tracą równowagę, a one sobie skaczą po gałęziach jakby to był ich kort tenisowy! 💪🔴
Ale poważnie — drewniany krokiew? Przecież my tu nie jesteśmy w PRL-u, żeby grać na deskach z Ikei co drugiego dnia wymienianych! Sztuczna trawa to nie żadne oszustwo, tylko taka sobie podłoga, która pozwala nam normalnie trenować i grać, a nie kombinować, jakby to uciec z boiska przed błotem. Pamiętacie ten mecz z Radomiakiem, jak było po prostu bajorko? Nasi chłopcy grali dalej i dali im w mordę, a teraz mielibyśmy czekać, aż deszcz przestanie lać, żeby mogli postawić nogę na boisku?!
I te wasze gadanie o "naturalnym klimacie" — serio? Klimat to jak drużyna gra, a nie to, czy boisko wygląda jak bagno po burzy! Gazety mogą pisać co chcą, ale my wiemy swoje — sztuczna trawa to nasz sprzymierzeniec, bo dzięki niej mamy regularne treningi i mecze, a nie takie cyrki jak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy to było tyle błota, że zawodnicy musieli grać w kaloszach i jeszcze się modlić, żeby nie trafić w kałużę!
A drewniany krokiew? No dobra, może byśmy tak zrobili… ale wtedy kibice musieliby kupować bilety na spektakl, a nie na mecz siatkówki! 😏 A tak serio — niech ktoś komu tak bardzo brakuje mokradeł idzie do lasu i sobie pluska, a my zostaniemy przy tej trawie, która pozwala nam grać tak, jak powinniśmy — z klasą, bez rozgardiaszu i bez romantycznych pierdołów! Bo Jastrzębie to nie żaden skansen, tylko drużyna, która ma wygrać, a nie pływać! 🔥💪
Na trybunach od dzieciaka.
ejże, Korona, z tymi swoimi historyjkami z Górniczej to już przesada jak u księdza w niedzielnym kazaniu o starych dobrych czasach — bo ja pamiętam tamten budynek przy Górniczej jak dzisiaj, i co, mieliście tam jakieś boiska, na których w sobotę mogło się zagrać normalnie, bez ryzyka złamania kostki? nie no, serio, chodziłem tam kiedyś na treningi juniorów w latach osiemdziesiątych, i wtedy to były albo hale za ciasne jak garderoba w pociągu, albo te wasze "naturalne klimaty" na zewnątrz, które w pięć minut zmieniały się w bajorko, że musieliśmy grać w butach do wody i modlić się o suchy dzień. a dzisiaj? dzisiaj mamy boisko, na którym można postawić nogę i nie obawiać się, że ląduje się po kolana w błocie, no chyba że komuś naprawdę zależy na takim show — wtedy niech się pakuje w kalosze i idzie do telewizji na jakiś reportaż o "romantyzmie siatkówki"!
i te wasze sroki, które niby mają pluskać się w błocie jak szalone — no ale wiecie co, one w ogóle nie muszą, bo mają lepsze rzeczy do roboty niż nurkowanie w kałużach! ja ostatnio widziałem, jak jedna z nich spokojnie sobie spacerowała po trybunie i nie zwracała uwagi na deszcz, tylko wyczekiwała na okruszki po hot dogach. sztuczna trawa to nie żadne ustępstwo na rzecz mody, tylko taka sama inwestycja jak beton pod trybunami — bez niej bylibyśmy dalej w epoce kamienia łupanego, gdzie kibice przychodzili na mecz, żeby pogapić się, jak nasi chłopcy walczą z błotem, a nie żeby oglądać grę. i co z tego, że ktoś w gazecie nazwie to "naturalnym klimatem"? dla mnie klimat to jest, kiedy nasza drużyna bije przeciwnika 3:0 w suchym boisku, a nie kiedy dziennikarz pisze o "uroku wsi", bo akurat padało!
drewniany krokiew? no dobra, może by to było widowiskowe, ale pamiętacie ten mecz z dwutysięcznego, kiedy to boisko zalano na pół godziny przed gwizdkiem, bo komuś się zachciało zrobić "atmosferę"? wtedy nasi chłopcy grali w kaloszach, a przeciwnicy wpuszczali piłki bez problemu, bo naszym nogom nie szło się utrzymać na takim podłożu. dziś mamy trawę, która choć trochę trzyma, i dzięki temu możemy mówić o taktyce, a nie o tym, jak przetrwać do końca seta bez upadku. i jeszcze te gadanie o "klasie" — klasa to jest, kiedy zawodnik odbija piłkę precyzyjnie, a nie kiedy robi sobie spacerówkę po bagnie!
no i co do tych gazetowych zdjęć z plackami błota — serio, komu to ma pomóc? komuś, kto siedzi w fotelu i popija herbatę, albo komuś, kto płaci bilet i chce zobaczyć grę, a nie bajorko z zawodnikami walczącymi o równowagę? sztuczna trawa to nie żadne oszustwo, tylko po prostu porządna podłoga, która pozwala nam trenować regularnie i grać tak, jak powinniśmy — bez cyrków i bez romantycznych pierdołów. jeśli ktoś chce pluskania, to niech idzie do lasu, a my zostaniemy przy tej trawie, która pozwala nam być drużyną, a nie atrakcją turystyczną dla miłośników błota! 🔥💪
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ejże, aleście mnie wciągnęli w ten bajzel z drewnianym krokwiem i sroczymi nurkowaniami w błocie! Pamiętam jeszcze czasy, kiedy przychodziłem na mecze juniorskie i trener musiał nas prawie siłą wyciągać z kałuż, bo nikt nie chciał ryzykować skręcenia kostki w takim bajorku. Teraz mamy boisko, na którym można postawić nogę i nie bać się, że ląduje się po kostki w błocie — no chyba że komuś naprawdę zależy na takim show, to niech się pakuje w kalosze i idzie do telewizji na reportaż o "uroku wsi".
Ale serio, o co właściwie chodzi z tym drewnianym krokwiem? Przecież my tu nie gramy w teatrze ani nie robimy rewii dla dziennikarzy z "Gazety Regionalnej". Sztuczna trawa to nie żadne oszustwo, tylko tyle, że dzięki niej możemy trenować regularnie, a nie czekać, aż ktoś rozgarnie błoto albo da nam zielone światło na mecz. Czy ktoś z was naprawdę myśli, że zawodnicy wolą grać w warunkach, które wyglądają jak scena z filmu o dinozaurach?
A te sroki? No dobra, macie rację — one są naszymi maskotkami, ale naprawdę, jaką one mają z tego korzyść, że będą pluskać się w błocie? Wolę, żeby one sobie siedziały na trybunie i dopingowały, a nie szukały schronienia przed deszczem. Drewniany krokiew to byłoby widowisko, ale tylko raz — za drugim razem wszyscy bylibyśmy zajęci liczeniem, ile razy noga zawodnika ląduje w szparze między deskami.
I co z tymi zdjęciami w gazetach? Komu to ma pomóc? Komuś, kto siedzi w fotelu i popija herbatę, czy komuś, kto płaci bilet i chce zobaczyć grę, a nie bajorko z zawodnikami walczącymi o równowagę? Sztuczna trawa to nie żadne ustępstwo na rzecz mody, tylko po prostu porządna podłoga, która pozwala nam być drużyną, a nie atrakcją turystyczną dla miłośników błota.
No i koniec końców — zostawmy ten temat otwarty, bo widzę, że każdy ma swoje zdanie i swoje argumenty. Jedni wolą romantyzm i "naturalny klimat", inni wolą, żeby było sucho i równo, żeby można było grać tak, jak powinno się grać — z klasą, bez rozgardiaszu i bez romantycznych pierdołów. Bo Jastrzębie to nie żaden skansen, tylko drużyna, która ma wygrać, a nie pływać! 🔥💪
Najpierw policz, potem się spieraj.