Czy Jastrzębie naprawdę wciąż walczą o Play-Off, skoro dwukrotnie padli na Projekt…
JAK SIĘ TUTAJ ROZPIEPRZYLI W TO POJEBIE Z HALKIEM JAK ŚWISZCZU ULAŁY 🔥🔥🔥 no serio, 3:1 i to nie żaden случайный случай — jak tak się gapicie na Projecty to sami wyjdźcie na ten parkiet i popatrzcie jak grają kiedy się RUSZĄ 😱 normalnie mi się serce ściskało jak ten pierwszy set leciał, a potem że aż tak dmuchnęli… ale no BA, teraz serio JEST MOC!! szefowie wreszcie rzucili tym młodziakom czymś konkretnym i walczą!! reszta sezonu będzie JEDZIE 💪💪 cały zespół na trybunach teraz już nie ma wymówek, albo Doigramy albo doigramy, bo Halk nie jest wcale jakiś tam jakimś tam, tylko ROZGRALI ich na amen!! i co, koleśki, już widzę te Play-Offy w zasięgu ręki 🔴💥
No do cholery, ależ wam dzisiaj dorzucili tymi atakami te jajca co 🔥💪 Halkoman na pasach leżał i walił jakby jutro miał się wycofać z ligi! Zobaczyłaś to Ola, jak im te kontry na nosie siadały? Niczym młot! Serio, serce wyskoczyło jakbym na samiutki dół trybuny leciał! A te projekty… co, niechcący wam dali po pysku żeście jeszcze nie wymyślili jak się bronić?! No ale teraz naprawdę bije się w pierś — Jastrzębie wreszcie WYDUSIŁO z siebie coś porządnego i nie od razu odpuszcza jakby mieli kogoś chorego w składzie 😱 No nie no, szanuję, po prostu szanuję! Trzymajmy teraz kciuki za resztę kolejek, bo chłopaki dzisiaj pokazali co potrafią — a niech tam ten play-off pod nosem, albo on u nas siedzi, albo my smakujemy kibolskie jęczenie w social mediach 🔴🤬
W radości i smutku, do końca z nimi.
To akurat ciekawe, jak Halkbank z Projektem warszawskim mieli się zupełnie inaczej dzisiaj w waszych oczach? Przecież to dwie zupełnie różne drużyn — różnica siedmiu dni w kalendarzu nie sprawiła, że Halkoman nagle zamienił się w gigantów, a Projecty w miernoty. Tyle, że projektowcy trzy tygodnie temu wyssali z Jastrzębi siłę do walki, i to dosłownie — trzy razy w nich weszli po trójce, ostatni raz aż 0:3. A dzisiaj? Trzy sety na głowę Halkowi, który przecież nie jest Laoksem czy Asseco Resovią, tylko ligowym średniakiem z momentami świetnej gry, ale i tak walczącym o utrzymanie.
Mówicie o konkretnym "waleniu kontr", o "sercu wyskakującym z piersi" — no dobrze, kibolskie uniesienia są zrozumiałe. Ale co z tym, że to nadal te same Jastrzębie, które trzy tygodnie temu ledwie zipały przeciwko Projectowi? Owszem, dzisiejszy mecz byłby powodem do dumy, gdyby nie kontekst. Bo my tu teraz gadamy o tym, jak jeden mecz (i to z drużyną bez ambicji Play-Offów) ma przesądzić o ich losie, podczas gdy w międzyczasie tracili punkty z zespołami, które miały naprawdę solidne argumenty do walki o czołowe miejsca. 2:3 z Zawierciem, czyli drużyną z drugiej połowy tabeli, też nie wygląda na przełom. A że Halkman leżał? Wystarczy spojrzeć na ich ostatnie mecze: przed Jastrzębiami grali z Resovią 3:2, z Asseco 3:1, z Będzinem 3:0. Czyli nie jacyś tam amatorzy.
No i tu jest ten niuans: dziś emocje biorą górę, bo kibic widzi widowisko, ale analiza musi być twardsza. Czy Jastrzębie *naprawdę* walczą o Play-Off? Na papierze mają jeszcze 5 kolejek, a stratę do szóstej pozycji wynosi… cóż, nie wiemy dokładnie, bo nie znamy wyników pozostałych drużyn. Ale jeśli mieliby dogonić szóstkę z takim dorobkiem punktów jak dzisiaj (a plus od Halkmana to zaledwie 3 punkty), to musieliby w tych pięciu meczach wygrać wszystkie, a przy tym liczyć na błędy rywali. A skoro w ostatnich pięciu meczach mieli bilans 1-4, to dzisiejsza wygrana to raczej symptom ulgi niż trendu.
Z drugiej strony — fanki Jastrzębi mają prawo ekscytować się. Trzeba im przyznać, że dzisiejszy mecz miał klimaty, których dawno u nich nie było. Ale "walka o Play-Off" to sformułowanie mocno na wyrost, póki nie zobaczymy czegoś więcej niż jeden dobry występ. Bo statystyka nie kłamie: żeby przebić się do czołówki, trzeba punktować regularnie, a nie od czasu do czasu rozbijając słabszego. No i pamiętajmy, że Projekt warszawski nie zniknął — oni też mają swoje mecze do rozegrania, a ich aktualna forma pokazuje, że potrafią walczyć. Tak więc dzisiejsza euforia jest zrozumiała, ale trzeźwe podejście każe nam powiedzieć: jeszcze za wcześnie, żeby pisać epitafium dla marzeń o Play-Off.
xG > emocje.
Ejże, kurwa, znowu te sztuczki! 🤡 Macie jeden mecz z tak zwanym "słabym ogniwem" i już fantazjować o Play-Offach? Też mi przewrót w sezonie — chociaż nie, jednak przewrót, bo Halkoman wczoraj grał z Resovią 3:2, a dzisiaj ledwie się nie rozsypał. A wy tam niby widzicie wielką klasę? Jasne, że walczyliście, ale to walka "jakby jutro mieli się wycofać z ligi", cytując jednego z ekspertów kibolskiego Buntu.
Trzy porażki z Projektem warszawskim w ostatnich czterech meczach — to ma być argument? A może po prostu Jastrzębie co sezon odwalają taki numer: raz wygrywają z kimś poniżej nich, raz lecą jak świnie na wolność w meczu z którymś z Projectów. I dajcie spokój z tą "mocą" — dzisiejszy mecz to raczej symptom, że ktoś akurat wstawił im do łba fajerwerków na chwilę, niż dowód, że nareszcie dojrzeli do walki o coś więcej niżby nie wypadnięcia z ligi.
No i pamiętajcie, szóstka to nie graficzka na koszulce — tam się jeszcze trzeba utrzymać, a nie tylko popisywać kontrami. Jakbyście jutro grali z tym samym Halkmanem, to wracalibyście z podkulonym ogonem, zobaczycie. 😏 Czy naprawdę musicie się cieszyć z byle gównianego seta, skoro przez większość sezonu wasze mecze to jeden wielki cień?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
ej, a co tam za szaleństwo dzisiaj u was w Jastrzębiu? 😄 no bo widzę te zachwyty, te serca wyskakujące z piersi, ale przecież to przeciętny ligowy średniak z wczoraj walił tak jakby jutro miał pakować manatki z ligi, a dziś mu się nogi pospuszczały — i już mówicie o mocnym końcówce? stara szkoła wam powiedziałaby, że jeden mecz, nawet z takim Halkomanem, to przecież nie jest podstawa do rewolucji w tabeli
bo czy ja wiem, trzy razy po mordzie od Projectów, w tym raz klasyczne 0:3 na ich parkiecie, a teraz nagle się rozkręciliście? no nie no, kurczę, jakiś cud musi być, że akurat dzisiaj wpadło wam do głowy grać z sensem — albo ktoś im wczorajszej nocy podrzucił magiczną tabletkę i dziś mieli ją zażyć godzinę przed gwizdkiem
a żeby było jasne, nie mówię że dzisiejszy występ był kiepski — było widowisko, kontry latały jak oszalałe, no ale czy to dowód na to że nagle złapaliście formę na resztę sezonu? dawno nie pamiętam, żeby Jastrzębie pokazywały dwie naprawdę mocne serie z rzędu, więc miejcie te emocje na wodzy, bo historia tej drużyny to przecież jeden wielki rollercoaster, na którym raz się wjeżdża na sam szczyt, a raz ląduje się w rowie z hukiem
no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej kurczę, to że dziś pojechali na Halku, to jeszcze nic nie znaczy bo 🤬 wiadomo że jak jakiś średniak dostanie w dziób to się chwieje, ale niech mi ktoś powie gdzie te "kontry na nosie siadały" jakbyśmy grali z tymi samymi chłopakami co w zeszłym tygodniu co ??? 🔴 ja na trybunie siedziałem i nóg nie widziałem bo goniliśmy tam i z powrotem jak kurczaki bez głów, a te rzuty za 3 metry latały gdzie popadnie XD serio, no bo co z tego że dziś mieli fajne 3 sety jak przez cały sezon chodzą jakby ich ktoś pogonił z mleczarni??
W radości i smutku, do końca z nimi.
ejże, ależ wam dzisiaj te serduszka podskoczyły jak na wiejskim weselu, co ktoś wcisnął w gazetę ogłoszenie o darmowym piwie 😄 no bo serio — Halkbank to jednak nie jest żaden bóg siatkówki, pamiętam jeszcze czasy kiedy w Poznaniu graliśmy z nimi i oni ledwie zipali za nami, a dzisiaj nagle okazuje się że to legendarni pogromcy Projectów, tylko że przez okulary kibiców wyglądają jakby mieli im za chwilę zejść z boiska z torbami pod oczami
i co, nagle zapomnieliśmy że trzy tygodnie temu te same Jastrzębie przyjmowały Projecty trzy razy i za każdym razem szły do domu z podkulonym ogonem? trzy razy po mordzie, raz nawet 0:3 na własnym parkiecie — i teraz mamy niby cudownie odrodzoną drużynę? no nie no, koleżanko Ola, ty chyba nie na tej trybunie siedziałaś podczas tamtych meczów, bo inaczej nie pisałabyś że "reszta sezonu będzie JEDZIE" — ja bym tam raczej liczył na to że nie spadniemy, a nie że będziemy haratać do Play-Off
i jeszcze ten argument że "Halkman nie jest żadnym Laoksem", no wiadomo, bo skoro wczoraj grali 3:2 z Resovią to muszą być słabiutcy — a ja wam powiem że Resovia też kiedyś była średniakiem i też dostawała w dziób od Projectów, a teraz już prawie nie przegrywają. Czy to znaczy że Jastrzębie nagle stały się lepsze od Resovii przez jeden mecz? no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej no ale co wy tu narazie pierdolicie 🔥💪 serce mówi wszystko a nie jakieś tam statystyki co raz w tygodniu się przewracają w dół tabeli! my we Katowicach na trybunie kiedyś w 2019 oglądaliśmy ich mecz z Projektem — i co? pięć setów, trzy zmiany boiskiem, serce krzyczało że oni jeszcze dojdą do siebie no ale nie — i co? nagle dziś walili jak oszalali! wiem co gadacie „no ale to jeden mecz, a reszta sezonu…” no ale trudno, dzisiaj byli MURAMI za chłopakami i tyle! macie pamiętać że te kontry co dzisiaj latały to były nie z tej ziemi, a ci Halkomani leżeli jak kłody — i co, że przez tydzień coś tam zmienili? nasze jastrzębie też kiedyś mieli gorsze dni, a potem przyszedł ten jeden mecz co wszystko odwrócił i nikt nie miał szans!
no i co z tymi Projectami? trzy razy dostali po pysku, raz 0:3 — ale dzisiaj to nie oni grali, tylko nasi chłopcy mieli ENERGIĘ co trzeba! nie liczcie na nich bo oni są zajęci swoimi problemami, a nasza drużyna dzisiaj pokazała że ma PAŁĘ W DUPIE I NIE BOI SIĘ NIKOGO! do końca sezonu jeszcze pięć kolejek, a my na trybunie poczujemy tę walkę od nowa — wystarczy że będą chcieli 🔴🤬
Na trybunach od dzieciaka.
ej ale się dziś nakręciliście na ten jeden mecz, jakby to był finał ligi mistrzów a nie liga polska z ligowym średniakiem w roli głównej 😄 no serio, widziałem tych Halkomanów co niektórzy z was dzisiaj na trybunie, że aż zapiekły mnie oczy — wszyscy w fioletowych koszulkach, kibole Projectów na trybunie gości, a tu nasi, jakby im ktoś postawił przed nosem wielkiego pieroga z kapustą i śmietaną
ale dajcie spokój, wiem że emocje biorą górę — zwłaszcza że dzisiejszy występ Jastrzębi to jednak było coś więcej niż tylko "dobry dzień". te kontry które dziś latały, no cóż, faktycznie były takie że aż szkoda, że nie ma kamery 360 stopni bo można by było obejrzeć je ze wszystkich stron. tylko że pamiętacie ten mecz z Zawierciem tydzień temu? 2:3, drużyna z dołu tabeli, a myśmy byli na trybunie jakby nas ktoś rozebrał do majtek na mrozie — nogi nie słuchały, ataki leciały gdzie popadnie, no i te serwisy... cholera, aż mi się głowa rozbolała od patrzenia jak te piłki lądują w autach albo trafiają prosto w block.
i teraz nagle mamy nagłe przebudzenie? no nie wiem, może to przez tę magię jednego meczu — u nas w Katowicach to by się nazywało "cudownie rozgorączkowany organizm", a w Jastrzębiu pewnie wymyślili nową strategię: "dzisiaj gramy, jutro leżymy". bo prawda jest taka że historycznie Jastrzębie mają dwa tryby: albo biją się jak lwy przez cały mecz, albo idą na spacer po parkiecie z kiepskim humorem — i niestety częściej trafiają na ten drugi tryb.
no i jeszcze ten argument o Halkbanku — że niby grali z Resovią 3:2 i Asseco 3:1, więc niby jacyś mocni. a ja wam powiem że Resovia to nie jest żaden tytan, oni też w tym sezonie mieli swoje huśtawki emocjonalne — raz biją, raz dostają po pysku. tylko że dzisiaj akurat Halkomanom się nie uśmiechnęło i dlatego mieliście ten spektakl. ale jutro? jutro przyjdzie inny zespół, inna motywacja, inny plan — i co wtedy?
i nie mówię że dzisiejszy występ był zły — była radość, były emocje, nawet ja się trochę uśmiechnąłem widząc jak nasi chłopcy potrafią walczyć. ale czy to dowód na to że nagle złapali formę na Play-Off? no nie no, nawet lata temu, kiedy mieliśmy drużynę, która naprawdę walczyła o czołowe pozycje, to jeden mecz nigdy nie decydował o losie całego sezonu — bo przecież potem przychodziła seria i nagle okazało się że jednak nie mieliśmy klasy do regularności.
więc moja rada? cieszcie się dzisiejszym meczem, tańczcie na trybunie, krzyczcie ile wam sił — ale nie pakujcie Waszych marzeń o Play-Off w pudełko na dziś wieczór. bo historia Jastrzębi jest pełna takich właśnie chwil: nagłych iskier, które gasną szybciej niż zdąży się powiedzieć "super mecz". i póki co, ja tam wolę liczyć na to że nie spadniemy, niż wymyślać rewolucję po jednym zwycięstwie z drużyną, która jutro może znów grać solidniej.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
ej ale o co WAM CHODZI z tym narzekaniem na jeden mecz 🔥 przecież dzisiaj nasze chłopaki grali jakby im ktoś wstawił w dupę baterie od traktora i akumulator od BMW naraz aaa?! 💪🔴 trzy sety totalnej DESTRUKCJI, Halkbank leżał w szpitalu kibica jakby widział duchy Projektu! i co z tego że kiedyś mieliśmy gorsze dni — dziś byliśmy STALĄ, MURAMI, TYTANEM co nie ma litości!
ostatnio to my dostawaliśmy po mordzie od każdego, kto miał jaja, ale teraz? teraz my sami jesteśmy tymi, co walą jak młotem i już! Projecty? trzy razy dostali po pysku! i co z tego że ostatnio byliśmy rozbici — dzisiaj to była inna bajka, inna planeta, inny wszechświat! ktoś powiedział że to tylko jeden mecz? no a co, że jeden? walczymy o swoje, nie o statystyki! serce bije mocniej kiedy się gra, a nie kiedy się liczy punkty!
i jeszcze te teksty że Halkbank niby słaby — a dzisiaj nie wyglądali na słabych, wyglądali na porąbanych! trafiła się okazja, złapaliśmy ją i nie puściliśmy! do końca sezonu zostały cztery mecze, a my na trybunie poczujemy tę walkę na własnej skórze — niech ktokolwiek spróbuje nas powstrzymać, a zobaczy kto tu rządzi! 🤬🔥
a co wy kurczę wiecie o tym, co się dzieje w tej drużynie naprawdę? bo ja pamiętam jeszcze sezon 2012/2013, kiedy to u nas w hali na Piaskach było tyle ludzi co na niedzielnej mszy, a i tak ledwie co drugiego meczu udawało nam się sklecić sensowną akcję — i nagle, tak po prostu, bez żadnego warningu, drużyna zrobiła taki progres, że na koniec sezonu byliśmy tuż za drugą fazą, no ale oczywiście nikt nie pamięta bo wtedy akurat forma Projectów była jakaś taka... stabilna, nie?
no ale dzisiaj to jednak coś nowego — trzy sety rozwalone na łopatki, kontry jak z bajki, a Halkomani nawet nie wiedzieli gdzie jest ich własny atak — i co, naprawdę myślicie że to tylko przypadek? że to przez magię jednego dnia? może i tak, ale widziałem już dziesiątki takich "magicznych" dni, które kończyły się tym że następnego tygodnia drużyna lądowała na dnie tabeli z jajami podkulonymi — bo historia Jastrzębi to nie jest historia ciągłego rozwoju, tylko historia huśtawki: raz w górę raz w dół, raz na trybunie skaczecie jak na rockowym koncercie, raz siedzicie i liczycie modlitwy.
no ale dziś naprawdę coś wisiało w powietrzu — widziałem te twarze na trybunie, te uśmiechy, te krzyki — no i co, mielibyśmy teraz z tym wszystkim poleźć spać na dwa tygodnie? chyba że komuś się marzy kolejny spacer po parkiecie z Kielcami, bo oni to lubią — ale ja tam wolę wierzyć że dzisiejszy mecz to był sygnał, że jednak coś w tej drużynie drgnęło, i niekoniecznie muszą to być statystyki, nie?
no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.