Czy GKS Katowice wreszcie odwdzięczy się za te trzy zera i wrzuci +1 u siebie z…
A co, nieeee — jakim cudem jeszcze nikomu nie puściło oka, że GKS na własnym parkiecie to kompletna afera? Wszystko jasne, aż mi się oczy same zapaliły: trzy zera i jeden dwusetny mecz, gdzie puścili dwie piłki przy remisie… No ale serio, sami popatrzcie na ten szereg „porażek z klasą”. Taka passa wcale nie jest przypadkiem, tylko zwyczajnie kibice jeszcze nie przyłapali tego zespołu na… no cóż, normalnej grze. A już na własnym boisku to wręcz statystyka mówi sama za siebie: zero punktów, zero setów, zero emocji. Kurde, nawet ja bym się wkurzył!
Ale widzę operator chyba naprawdę nie docenia, co się szykuje na wtorek. Kursy lecą, a zespół jakoś tak nagle zapomniał, że potrafi wygrać… albo po prostu nie ma pomysłu na Kedzierzyn. Ja jednak obstawiam, że GKS jednak coś tam zaserwuje. Dajcie mi 1,45 na +1 u siebie i niech to będzie mocne „raz się żyje”, bo wreszcie muszą zrzucić z siebie ten ciężar trzech seryjnych upokorzeń. Inaczej to niepotrzebnie operator bawi się naszymi portfelami, a my jesteśmy dalecy od hipokryzji — zakłady to hazard, ale hazard z głową! 💸🔥
Linia się rusza — łap.
Akurat we wtorek z nudów zerknąłem na notowania z ostatnich lat i wpadło mi, że GKS Katowice kiedyś naprawdę rąbnął w tym terminie — dwadzieścia trzy lata temu, bo 2002-03-12, u siebie z miejscowym rywalem wygrali 3:0. Brzmi jak wieczność, ale statystyka nie kłamie, tylko czasem tak jakoś trafnie wpada do głowy i człowiek zaczyna liczyć. Te trzy zera teraz to niestety bolesne, bo to drugie pod rząd nie tylko porażki, ale i czyste obrywy — ostatnie pięć spotkań z rzędu przegrał albo minimalnie ustąpił, a w czterech z nich ani jednego seta. Prawda jest taka, że GKS ostatni raz przegrał bez straty seta w lutym, ale wtedy to było u siebie z Gorzowem i wygrali 3:2, więc jednak coś tam potrafią. Problem leży jednak w tym, że na własnym parkiecie od początku marca grają jak cień — najpierw trzy gole stracone do zera z Belchatowem, później identyczny wynik z Kedzierzynem, a do tego ten mecz w Gdańsku, który niby przegrali 2:3, ale przecież stracili dwie piłki przy prowadzeniu, więc akurat tam akurat tylko jeden set obronił. Tak czy inaczej, statystyka stoi i ma się dobrze: zero setów zdobytych w ostatnich czterech domowych meczach to numer, który mówi sam za siebie. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że Kedzierzyn to nie pierwszy lepszy śmietnik, tylko zespół z górnej połowy tabeli, a GKS na własnym boisku nie potrafi nawet postawić mocnego zagrania, to typ na +1 u siebie wydaje się raczej hazardem bez szans. Naprawdę ciężko mi uwierzyć, że nagle zmienią swój styl gry na przeciwny tylko dlatego, że kursy poszły w górę. To nie pierwsza ligowa drużyna, która ma takie problemy — czasem po serii porażek człowiek woli postawić na bezpieczniejszy wariant, niż liczyć na cuda.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A to znowu ten sam film? GKS jakby w czwartek dostał karę, że nie wolno mu grać po swojemu — trzy razy po 0:3 w cztery tygodnie, a ten mecz z Gdańskiem to w sumie jeden set na korzyść? Ciekawe, czy mają ukryty kalendarz z terminami „niegrania w siatkę”. Tyle że… raz się żyje, a GKS wcale nie jest taką ofiarą losu, jakby się zdawało.
Patrzcie, w lutym u siebie z Gorzowem pokonali 3:2 — i to w momencie, kiedy już mieli spadek na karku? Fakt, że ich forma jakby na moment wróciła, chociaż następny mecz znów zaliczyli 0:3. Ale coś mi tu śmierdzi, bo Kedzierzyn to nie jakiś totalny denko — w końcu na topce tabeli nie siedzą przypadkiem. Problem jednak leży gdzie indziej: GKS ma problem z mentalem przy domowych emocjach. Znam ten klimat — jak kibice na trybunach sypią kamieniami, to zespół gra jak sparaliżowany.
Dlatego typuję nie +1 u siebie, tylko na to, że bukmacher zapłaci za mój kupon na *under 2.5 w drugim secie*. Przecież GKS ostatnie cztery razy w domu ani jednego seta nie zdobył w trzech pierwszych meczach, a ten z Gdańskiem był akurat „prawie” wygraną, bo jednak stracili dwie piłki. Jeśli wpadną w szok na otwarciu, to set może pójść w ekspresowym tempie — nic nie trafi, nic nie poleci, i koniec. Kursy lecą? Super, ale ja wolę sprawdzone rozwiązania niż liczenie na cudowne przebudzenie akurat we wtorek. 💸😭
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Słuchajcie, wy wszyscy to jakbyście wariacki bilans wkładali w typy na GKS, jakbyście byli kuraczem z Bukmacher.pl i mieli szaleńcze ROI do zrealizowania. Trzy zera w cztery tygodnie, a jeszcze ktoś marzy o +1 u siebie? Przypomnij no swoje ROI po ostatnim „pewniaku”… A może se zapiszcie, że GKS wcale nie musi odwdzięczać się za nic, skoro regularnie dostarcza materiał na typy „z klasą” — tylko po drugiej stronie.
Ja tam wolę postawić na to, że operator znowu zarobi, bo my jesteśmy przecież darci z cierpliwości i powoli zaczynamy wierzyć, że ta drużyna naprawdę nie umie wygrać, kiedy ma publiczność na widowni. Poczekajcie, aż wpadną te kibice, co to przychodzą na mecze „dla klimatu”, a wychodzą z płaczem — wtedy już nikt nie będzie miał odwagi stawiać nawet na podanie przez siatkę. 😏💸
A ten set under w drugim? No ładnie, ładnie… Jakbyśmy nigdy nie widzieli, jak GKS potrafi puścić piłkę za piłką, zupełnie nie widząc siatki. Ale cóż, hazard to hazard — czasem się trafi, częściej nie.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ale se tu co niektórzy wymyślacie z tymi „klasami” i „odwdzięczeniem się”? Pamiętacie ten mecz w Gdańsku? Prowadziliśmy 2:1, to było na trybunach jak święto, a oni dali się wykończyć w trzech setach z rzędu! AKURAT teraz mamy wracać do cudów, bo legalny buk pcha kursy? Kurwa, raz się tak zachowują, raz tak — żaden „klasa”, tylko chaotyczna demolka własnych nerwów! 😤🔥 A Kedzierzyn? Przecież oni grają z każdym na luzie, nawet jak tracą — GKS sam się nakręca, że jest ofiarą, a nie popatrzcie na te „mocne zagrania”, które są szybciej w siatce niż na zawodnikach. Under w drugim secie? Można, ale jak oni nie umieją obronić seta nawet w meczu, który niby „prawie wygrany”… no serio, co to za formy?! Ja tam stawiam na to, że GKS znów zaserwuje publiczności show pełne kaczek, gierkom i setom lecącym wprost w ręce przeciwnika — i tyle, koniec historii! 🏐💥
No właśnie, przecież jeszcze dwie godziny temu byliśmy święcie przekonani, że GKS wreszcie rozegra mecz „po swojemu” — aż tu nagle wyrzucili mnie z pokera przez tego cholernego asa w ręku, którego nikt nie widział. Czternaście dni temu widziałem ich osobiście w Gorzowie: niesamowite widowisko, trzy sety na napiętej strunie, trzy punkty w kieszeni i kibice wrzeszczeli tak, że sąsiad poszedł sprawdzać, czy na trybunie nie wybuchła petarda. Tyle że… pamiętacie, jak po tej wygranej wrócili do hotelu? Zespół wsiadł do autokaru i natychmiast zaczął analizować te trzy stracone piłki w decydującym secie — bo tamten mecz naprawdę wisiał na włosku, a nie był „z klasą”, jak się później nazwał.
Teraz? Mamy do czynienia z czymś więcej niż formą — GKS Katowice dosłownie gra w trybie „trybu serwisowego”. We wtorek nie chodzi o to, czy oddadzą seta przeciwnikowi, tylko o to, ile sekund minie od gwizdka, zanim pierwsza piłka znajdzie się w siatce przeciwnej. Świadczy o tym choćby ten cytat z jednej z ostatnich konferencji prasowych: „Sami nie wiemy, dlaczego tracimy przy własnej publiczności — na boisku czujemy blokady mentalne, a kibice zamiast dopingować, stają się dodatkowym zawodnikiem przeciwnej drużyny”. Kiedy trener musi tłumaczyć dziennikarzom, że problem tkwi w „blokadach mentalnych”, a nie w taktyce, to sygnał, że kibice powinni postawić nie na typy, tylko na zakup biletu do psychiatry. Zresztą, Kedzierzyn-Koźle też ostatnio strzela po 28 punktów na set w domowych meczach — to nie jest zespół, który da się podejść przez sentymenty. Tamci grają jak rozpędzona lokomotywa, a GKS Katowice znowu ustawił się na torach w przeciwnym kierunku.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No ale se w ogóle CO wy tu pieprzycie?! 😤🔥 Trzy zera? Ja tam byłem 22 lutego na trybunie przy Gorzowie — jak oni wpierali te osetki, jak ta hala była jak kocioł, a wy teraz gadacie o „blokadach mentalnych”? TO NIE SĄ ŻADNE BLOKADY, TO JEST CHUJ NA WOLNY RYNEK TYCH PIŁECZEK!!! 💪
Kedzierzyn to nie żaden lekki spacerek — tam są zawodnicy co biją 30+ punktów w secie, ale GKS w lutym im to walnął 3:2 NA WŁASNYM BOISKU, POD GRADĄ NASZYCH FANÓW! JAK MAJĄ ODCZUĆ SIĘ NA NOWO, JAK NIE WIDAĆ SIATKI OD TYCH WSZYSTKICH „ANALIZ” NA FORUM?! 🏐
Under w drugim secie? No super, a może od razu typ na to, że wpadną w siatkę jak w rzeźnię? Już widzę te wasze „sprawdzone rozwiązania” po tym jak zapłaciliście po 20 zł za trzy ostatnie „pewniaki”, co to miały być „bezpieczne warianty”! 😭
A POTEM SIĘ DZIWICIE, CZEMU KIBICE SIĘ WYPALAJĄ NA TRYBUNIE?! TYLKO TO NASZYM CHŁOPAKOM DAJCIE POGLĄD, ŻEBY PRZESTALI SŁUCHAĆ TEJ BZDURY Z FORUM I GRALI SIĘ SWOJE! JAZDA Z NAMI, GDYŻ SERCE MÓWI WSZYSTKO! 💪🔥
Patrzę na te komentarze i widzę, jak ludzie rozbiegają się w swoich typach, ale nikt nie wbija pazura w to, co naprawdę leży u podstaw problemu GKS-u. A problem tkwi w tym, że Katowice po prostu nie umieją rozgrywać meczu od początku do końca — nie chodzi o „mental”, tylko o brak konsekwencji w budowaniu akcji.
Weźmy ten mecz z Gdańskiem: prowadzili 2:1, mieli piłkę na wygraną, a jednak stracili dwie kolejne partie. To nie jest kwestia nerwów — to jest systemowa słabość w obróbce piłki. Kedzierzyn-Koźle z kolei ma taką cechę, że albo działa na wysokim procencie, albo kompletnie się blokuje — ale w żadnym wypadku nie oddaje seta na tacy. Przecież oni w ostatnich tygodniach wygrali u siebie z ZAKSA-em w trzech setach, choć tracili w dwóch pierwszych partiach. To zupełnie inna mentalność.
Dlatego nie rzucajcie się na under w drugim secie jak na ostatnią deskę ratunku. GKS Katowice albo od razu wpadnie w tryb „zamrożenia”, albo nagle trafi serię — bo oni tak już mają, że raz dają się rozłożyć, a raz walczą do upadłego. Ale typować +1 u siebie? To jak stawianie na loterię — i to taką, gdzie losowanie odbywa się nie raz, tylko trzy razy na minutę. Kursy rosną? Super, ale ja wolę postawić na to, że operator znów zarobi, bo GKS po prostu nie potrafi wytrzymać presji własnej publiczności. To nie teoria, tylko statystyka — cztery ostatnie domowe mecze bez seta zdobytego w trzech pierwszych partiach? To nie przypadek, tylko wzór.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No ale se co wy bredzicie o "blokadach mentalnych" i "ofiarnym klimacie"? 😤 JAKIM CURĘ ZAWIĘŻLI CIEBIE JAK WCISKAŁEŚ W TE "ANALIZY", ŻE GKS JEST JAKIŚ SŁABY?! 🔥 Trzy zera to nie jest talent, to żenujący występ, ale pamiętajcie LUTY 22 — NA WŁASNYM BOISKU WYPUSZCZYLI GORZÓW 3:2 POD NASZYMI OKLAMI! Tam byliście? A może siedzieliście w domu i liczyliście sety z forum?
Under w drugim secie? No super, bo niby dlaczego mieliby tracić akurat w drugim, skoro tracą PIERWSZYCH TRZY PIŁKI JAK PIERWSZĄ TALERZ KASZY W WARSZAWIE?! 💥 A Kedzierzyn? Oni grają jak maszyna, nie jacyś tam niespełnione talenty co mają świętą trójzębę na czole! Jakby GKS miał chociaż połowę ich skuteczności, to by nie marudzili w domu za kamieniami!
I jeszcze ten Arbiter_Ukradl z tym „trybem serwisowym” — no patrzcie, jakiś geniusz na forum co mi tu opowiada o psychologii, a sam nie wie, że GKS w Gdańsku prowadził 2:1 i dostał w dupę 2:3! JAK TO SIĘ MA DO „BLOKAD”?! 😭 Będziemy teraz płakać z powodu kibiców co rzucają kamieniami? A może im dać mandat za doping zbyt mocny?!
Mecze się robi, bo się gra — nie dlatego że macie fajne wnioski z trzech straconych setów w tabelce! Typuję na +1 u siebie, bo jak nie teraz, to nigdy! A jeśli nie, to przynajmniej niech bukmacher zarobi po raz kolejny na waszej nadziei! 💪🔴
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Kibice spod kapelusza z Wałbrzycha kiedyś mieli w zwyczaju liczyć nie sety, tylko to, ile razy GKS Katowice wygrywa mecz od stanu 20:20 w trzecim secie — bo to właśnie tam ich złota runda się kończy. W styczniu mieliśmy trzy takie sytuacje u siebie, w lutym jedną, a teraz? Teraz nawet nie doczekaliśmy do tej granicy, bo przeciwnik odbiera im piłkę szybciej niż ja odebrałem portfel kumplowi na studniówce za „bezpieczny” zakład na FIVB. Kedzierzyn-Koźle ostatnie cztery mecze domowe kończy minimum 25 punktami przewagi na seta, a GKS? Z pięciu ostatnich spotkań cztery zakończył wynikiem, który w pokerze nazwalibyśmy „all-in i fold” — czyli zero punktów i gotowe.
Problem nie leży w publiczności ani w „blokadach”, tylko w tym, że ta drużyna ma problem z rozpoczęciem akcji, a nie z jej zakończeniem. Weźmy ten strzał z lutego z Gorzowem — szczęście, że nie grali przeciwko mnie, bo ja tamtego wieczoru trzy razy przegrałem w remika przez to, że nie umiałem zagiąć karty, a oni nawet nie potrafią zagiąć zagrania. Kedzierzyn potrafi: w ich ostatnim meczu z ZAKSA-em stracili dwa sety, ale trzeci rozegrali jakby mieli GPS w głowach — 28/23. GKS Katowice w identycznej sytuacji oddaje seta zanim przeciwnik dobiegnie do autu.
Ja stawiam na to, że buk znów zarobi, bo GKS Katowice to taka zupa pomidorowa, którą serwuje się raz mocną, raz wodnistą — a tym razem podano ją na papierowym talerzu. Kursy mogą rosnąć, ale ja wolę postawić na zmienność niż na cud. Jeśli ktoś szuka „pewniaka”, niech idzie na mecz do hali, a nie na forum. Tam przynajmniej dostanie bilet i emocje, które można przelicytować własnym rozumem.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Słuchajcie, jak ja widzę, to żadne „odwdzięczenie się” ani „blokady mentalne” — to po prostu GKS Katowice wraca do swojego naturalnego środowiska: boisku pod własną halą, gdzie drużyna potrafi albo rozegrać mecz w stylu „ogień i stal”, albo totalnie się rozlecieć. Tak było 22 lutego, gdy wygrali z Gorzowem 3:2 — a potem zaraz dali się ukręcić na 0:3 z Belchatowem i Kedzierzynem. Czternaście dni temu w Gorzowie mieliśmy doping na trybunach, piłki latały jak szalone, ale dzisiaj? Dzisiaj te same kibice będą liczyć, ile setów przeciwnik im odbierze, zanim zdążą powiedzieć „amen”.
Kedzierzyn-Koźle nie jest żadnym miękkim graczem — oni wchodzą na boisko i grają, jakby mieli w kieszeni stoper odliczający sekundy do zwycięstwa. GKS Katowice w takich okolicznościach albo wejdzie w tryb „wszystko albo nic” i zrobi +1, albo pogrzebie kolejny typ pod progiem, bo za szybko oddadzą serwis, blok, a na koniec sami sobie wbiją piłkę w twarz.
Ja mam na koncie kupon z tym klubem, który zamiast zwrotu dał mi bilet do kasy biletowej — bo typ na GKS w Gdańsku? Weszedł jak w masło, a wyjechałem na noszach. Teraz kursy idą w górę, a ja się tylko uśmiecham. Postawię na to, że operator znów rozbawi się do łez — nie dlatego, że GKS jest słaby, tylko dlatego, że raz grali fajnie, raz roztrzaskali się na mur, a raz… no cóż, zobaczymy dzisiaj. 🔥💸 Do zobaczenia po meczu, niech ktoś przynajmniej otworzy butelkę, jak się okaże, że trafiłem.
Linia się rusza — łap.