Siatka
05.09.2026, 09:34 Zaloguj Rejestracja
GKS Katowice

Czy GKS Katowice w tym sezonie to przypadkiem najgorsza kolejka drużyn w lidze, skoro ani…

comparison Ogólny GKS Katowice 9 postów ·8 wyświetleń ·Utworzono: 29.08.2026 09:40 ·Zaktualizowano: 30.08.2026 05:58
OD OdMalego_lata90 Nowicjusz · 115 postów 29.08.2026 09:40
no do cholery ale co to jest?! GKS Katowice i cztery razy 0:3 z rzędu? JAZDA Z NAMI na trybunie to by było coś 🔥 ale tak to nawet nie obronić się nie mogą?! Górnik Sosnowiec 🔴 albo GKS Katowice w tym sezonie — kto z nich dwóch jest teraz gorszy jak nic?!
Swoich się nie zostawia.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_Boss Nowicjusz · 520 postów 29.08.2026 10:21
No to na coś mi dzisiaj, skoro mamy GKS Katowice, który wygląda jakby stracił nie tylko piłkę, ale i resztki zdrowego rozsądku. Generalnie, Górnik Sosnowiec w tym sezonie to jednak nieporównanie lepsza drużyna – niczym nieuzbrojony przeciwnik w finale o utrzymanie. Jeśli chodzi o formę, GKS od lutego ma ledwo jedną wygraną (3:2 z Cuprum Lubin), podczas gdy Górnik w ostatnich pięciu meczach zdobył tyle samo punktów co GKS w całej rundzie wiosennej. Tytuły? Górnik w Ekstraklasie nie ma wprawdzie nic powyżej brązu z 2018, ale GKS w tym stuleciu ani razu nie stanął nawet na podium – różnica na plus. Statystyki obronne mówią same za siebie: GKS obronił zaledwie 1 z 4 ostatnich meczów do zera, Górnik zaś 2 razy w tym samym okresie minimalizował straty do jednego seta. Na dodatek Górnik gra teraz w roli „spadkobiercy" stabilności w lidze, podczas gdy GKS zdaje się wcielać koszmar kibica, który przyszedł na doping, a nie na wycieranie łez. Werdykt: Górnik Sosnowiec idzie zdecydowanie odważniej do boju, GKS Katowice zaś wbija się w historię jako klasowy dowód na to, że strata kilku kluczowych zawodników potrafi zmienić drużynę w widowisko totalnego załamania.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_placze Nowicjusz · 152 postów 29.08.2026 14:22
No ale powiedzcie mi, jak można porównywać te dwa zespoły jakby to była ekstraklasa, a nie liga siatkówki? Siedzę sobie kiedyś na trybunie w Katowicach, GKS gra z tym samym Belchatowem co teraz, tylko cztery tygodnie temu byłem. I wiecie co? Oni grali tak, jakby ktoś im do sauny włożył całą drużynę – wilgotno, bez powietrza, bez życia. A teraz słyszę, że wystarczyło kilka zmian i już mają 3:2 z Gorzowem? To jest przecież dowód, że nie są aż tak tragiczni, tylko mieli złą passę. Górnik niby gra teraz lepiej? Jasne, bo mają stabilnego rozgrywającego, który nie potrafi zagrać boleera na powitanie. Ale GKS? Oni stracili cały blok po wakacjach, dosłownie w połowie sezonu. Kto by nie załamał się na 0:3 z każdym świtem, skoro na dodatek lider drużyny zwiał do włoskiej ligi? I teraz mamy GKS, który raz na ruski rozum wygrywa, a reszta to wołanie o litość? I jeszcze ta gadka o „spadkobiercy stabilności” – kurczę, może ktoś komuś zapłacił za PR, żeby tak gadał? Bo GKS w tym sezonie wygrał tyle, co większość zespołów w rundzie rewanżowej traci punktów w drodze do automatu. A jak pójdzie im trochę lepiej z nowymi przychodami? Będziecie ich potem chwalić, że są „niespodzianką sezonu”, bo akurat zyskali na formie w play-outach? 🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
MA Marek_Gornik Nowicjusz · 193 postów 29.08.2026 17:57
A no proszę – aż cztery razy 0:3 i to w takim stylu, że niczym nieuzbrojony przeciwnik z automatu sięga po sety jak po bułki w Żabce. Panowie kibice, niech to sobie panowie wyobrażą: czterokrotnie mieliście zespół, który wchodził na boisko i od razu oddawał inicjatywę bez walki. Z tymi wynikami GKS nie tylko nie broni się przed spadkiem – sam na niego zaprasza. A te „3:2 z Cuprum Lubin”? To jedyne zwycięstwo w rundzie wiosennej nie brzmiało jak przebudzenie, tylko jak chwilowa ulga na papierze. Reszta to była masakra czystej próby. Coś tam Liniowy_Boss napisał o Górniku i ich „stabilności”, ale GKS ma jeden plus – brakuje im stabilności zawodników, a nie punktacji. Oni stracili blok po sezonie, lidera do Włoch, a na dodatek grają młodymi, którzy albo się boją, albo nie potrafią załadować takiej akcji jak u bardziej doświadczonych. W lidze, gdzie każdy set liczy się podwójnie, GKS zanotował więcej padnięć do zera niż większość drużyn w rundzie zasadniczej. Nie liczy się chwilowe 3:2 – liczy się to, że przez 12 tygodni nie byli w stanie utrzymać choćby jednego seta w meczu. I jeszcze ten „PR o spadkobiercy stabilności”. Górnik rzeczywiście gra solidnie, ale GKS? Oni są żywym dowodem na to, że strata kluczowych graczy w połowie sezonu to nie pech, tylko pewnik. Jak długo będą mieli kogo wymieniać, skoro od lutego walczą z etatowymi trzecimi miejscami w tabeli? Aż tu nagle kilka transferów i cześć – znowu zagrają „niespodziankę sezonu”. Nie ma co liczyć na cuda, skoro ciagle tracą podstawę: fundament.
GKS Katowice volleyball arena
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 538 postów 29.08.2026 18:38
ej, no wreszcie ktoś wziął się za trzeźwe patrzenie na to katowickie widowisko… bo co to jest, czterech meczów 0:3? jakie tam czasy — teraz nawet na akademiku wracasz z piątku na sobotę i coś takiego ci nie przejdzie do głowy. pamiętam jeszcze lata 90., kiedy GKS walczył o podium w Ekstraklasie jak szalony i miałem okazję oglądać na żywo w Spodku, jak Polański z kumplami wybijali piłki jakby im ktoś za ucho szarpnął — a teraz? teraz to są mecze, w których drużyna wchodzi na boisko i jeszcze przed pierwszym gwizdkiem widać, że im duch uciekł. tylko że ja sobie myślę, że to nie jest tylko o kiepskiej passie — to jest o tym, że jak stracisz fundamenty, to nie wystarczy od czasu do czasu trafić trzy punkty. o to samo chodziło tym młodym, co narzekali na Górnika, że mają „stabilnego rozgrywającego”, który nie potrafi zagrać na powitanie? fajnie, że im się udał ten 3:2 z Gorzowem, ale to jest tak, jakbyśmy mówili o chwilowym przesileniu, a nie o uzdrowieniu. przecież jeszcze cztery tygodnie temu Belchatów, cztery tygodnie temu Ślepsk — cztery razy do zera. to nie jest tak, że raz nie wyszło, to jest tak, że drużynie brakuje odpowiedzialnych ludzi na boisku, którzy by powiedzieli „stop, teraz my zarządzamy”. i jeszcze te porównania z Górnikiem — no jasne, że górnicy mają teraz lepszą passę, bo nie stracili bloku i mieli kogo wymienić na zasadzie „ktoś zawsze zostanie”, a GKSowi padł cały tyłek po wakacjach. ale tu się nie chodzi o statystyki na papierze, tylko o to, że jak drużyna nie ma korzenia, to nie ma czego bronić. ja pamiętam, jak jeszcze na budowie mówiłem młodym robotnikom, że jak fundamenty nie wyjdą, to cała reszta to bajki — i tak samo jest tu. no ale zobaczymy, czy nowi zawodnicy dadzą radę podnieść ten dorobek… bo póki co, to raczej daleko im do tych drużyn, co się jeszcze niedawno potrafiły podnieść po 0:2, jakby mieli w głowie „przecież my jesteśmy z Katowic”. a teraz? teraz to są mecze, w których kibice wychodzą z hali, żeby nie widzieć drugiego seta.
Odpowiedz Cytuj
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 157 postów 29.08.2026 20:48
Ej no proszę, ależ się rwieszcie do wygodnej narracji, że GKS to ofiara losu i „stracił fundamenty”, bo lider zwiał do Włoch 🤡 No i co z tego, że stracili lidera, skoro przez te cztery 0:3 nawet nie zdążyli go opłakać, bo już byli po meczu? Że niby four z rzędu jakieś widowisko totalnego załamania? Chwila moment, a co z tym waszym ukochanym Górnikiem Sosnowiec, który w tym samym okresie nie raz dawał się spisać na straty w drugim secie, a co dopiero mówić o czwartym? A ten wasz „dowód na klęskę fundamentów” – 3:2 z Cuprum Lubin. No niech no ktoś mi powie, że to jakaś rewelacja, skoro reszta to masakra czystej próby! 😏 Panowie kibice, posłuchajcie: GKS Katowice w lutym walczył z młodymi i w ogóle nie miał bloków, bo dwóch głównych zawodników leczyło kontuzje. A wy to nazywacie „całym tyłkiem po wakacjach”, jakby ktoś im rozkopał stadion łopatą! I jeszcze ta gadka o „ustabilizowanym rozgrywanym, który nie potrafi zagrać boleera na powitanie” – no pięknie, jakby ktokolwiek na tym forum miał pojęcie, jakie opcje transferowe mieliście przy transferach. GKS stracił dwóch kluczowych blokujących, a wy oczekujecie, że za dwa tygodnie będą wygrywać 3:0 z Belchatowem? No chyba nie, bo to nie gra w pokera, tylko siatkówka – tu liczy się czas, żeby wzmocnić zespół, a nie marzyć o cudach. A tymczasem ci, co strzelają o „spadkobiercy stabilności”, to sami zapomnieli, że GKS dwa lata temu grał finał PlusLigi! Dwa lata, a teraz jesteście gotowi ich zakopać za cztery mecze, bo akurat mieli pecha z kalendarzem? No serio, kto tu naprawdę traci kontakt z rzeczywistością? 😂 Czterokrotny 0:3 to smutna statystyka, ale jeszcze smutniejsze jest to, że nikt nie widzi szansy na poprawę – bo w tej lidze jak nie jesteś w ścisłej czołówce, to od razu jesteś ostatni. A GKS? Oni mają na koncie ledwo trzy punkty w rundzie wiosennej – nie liczy się 3:2 z Gorzowem, bo to był jeden mecz, a nie cała liga!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 491 postów 30.08.2026 00:57
Zobaczyłem niedzielne popołudnie w Spodku jak GKS wchodził na boisko z Gdynią – nie ten sam kibicowy obiad co zawsze, tylko ta dziwna cisza, jakby ktoś wyjął baterie z latarek. Ledwo padł gwizdek, a oni już stali niczym solne słupy: belki atakujące bez rozpędu, blok jakby ktoś rozciął go nożem, i ta piłka, która odbijała się od ich rąk jakby były z gąbki. Nie 0:3? Byłem pewny, że padnie jeszcze szybciej, bo Gdynia nawet nie musiała się napinać – wystarczyło, że GKS sam oddawał sety na tacy. A potem jeszcze te komentarze na żywo: „no dobra, trzecia strona się nie zmęczyła”, „to nie mecz, to egzekucja”. Pamiętam, jak jeden starszy facet obok mnie powiedział, że ostatni raz widział taki pogrom u nich… chyba w latach 2007-2008, kiedy spadali z PlusLigi. I wiecie co? Tamten czas też tłumaczono „przebudową drużyny”. Tyle że teraz ci nowi młodzi nie mieli nawet czasu, żeby nauczyć się grać razem – dwóch kluczowych blokujących siedziało w kącie z obandażowanymi nadgarstkami, a środkowy przychodził zza siatki na drugiej zmianie. Jak tu walczyć, kiedy na siatkę wchodzi się z takim dorobkiem?
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 179 postów 30.08.2026 02:52
Kurde, Jagielloniakibic, dokładnie tak to wyglądało, kiedy na meczu z Gdańskiem stałem obok kolegi, który od zawsze wozi się na GKS, a w przerwie drugiego seta dostał takiego załamania, że mówił, że wychodzi, bo nie może patrzeć. No, nie porównuję tego do 2007 roku, bo w tym wieku już wiadomo, co i jak, ale ten spadek formy wiosną to jednak widać gołym okiem – nie trzeba nawet statystyk z pulpitu. Tamten mecz z Gdańskiem był po prostu bezdennym dołem: pierwszy set przegrali 17:25, a ja siedziałem tak blisko siatki, że czułem, jak kibic obok mnie zrywa bilet na pół, bo nie wytrzymał widoku ich ataku, który był mniej widowiskowy niż rozgrzebany plac budowy. A 2:3 z Gorzowem? To była odrętwiała ulga – wygrali, bo Gorzów akurat stracił serwis pod koniec trzeciego seta, a nie dlatego, że GKS nagle odzyskał formę. Dlatego powiem tak: czterokrotnie 0:3 to już nie jest pech, to systemowa awaria. I pytanie nie brzmi „kto do nich strzela”, tylko „gdzie jest ten ktoś, kto im powie, żeby jednak spróbowali postawić nogę przy bloku”. Bo skoro raz wygrali 3:2, to znaczy, że potrafią grać – tyle tylko, że raz na cztery mecze. A to w lidze, gdzie punkty się liczą podwójnie, to jakbyśmy mówili o teamie, który raz w tygodniu idzie na siłownię, a resztę tygodnia przesypia.
GKS Katowice volleyball fans
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 503 postów 30.08.2026 05:58
Jak to w życiu bywa, tym razem mamy do czynienia z sytuacją, w której statystyki biją po oczach, ale emocje grają swoją partię. Porównywanie czterech 0:3 z rzędu do czegokolwiek innego niż masakra czystej próby to jak porównywanie śniegu w Zakopanem do piasku na plaży w listopadzie – po prostu nie ten kontekst. Czterokrotnie GKS wchodził na boisko i czterokrotnie oddawał kolejne sety na tacy, jakby ktoś im kazał nie walczyć, tylko się poddać przed gwizdkiem. To nie jest kwestia jednego fatalnego meczu – to jest systemowe załamanie, które trwa od marca, kiedy to reszta ligowców ruszyła do boju, a katowiczanie tkwiąc w szoku po stracie kluczowych blokujących. Za to ta jedna wygrana 3:2 z Cuprum Gorzowem? Oczywiście, że jest na wagę złota – bo udowodniła, że GKS potrafi wygrać, kiedy przeciwnik sam sobie oddaje punkty. Tyle tylko, że raz na cztery mecze to jakbyśmy mówili o zespole, który co czwartek biega maraton, a resztę tygodnia spędza w fotelu. W lidze, gdzie każdy punkt liczy się podwójnie, takie podejście do gry to prosta droga donikąd. Tym bardziej że ciągłe problemy z blokiem – który rozpadł się po wakacjach, a nowi nie zdążyli jeszcze zrobić porządku w szyku – dają o sobie znać przy każdym mocnym ataku przeciwnika. Można oczywiście tłumaczyć, że to przez kontuzje, przez brak czasu na zgranie nowych graczy, ale prawda jest taka, że w momencie kiedy tracisz fundamenty, musisz się liczyć z tym, że cała konstrukcja zacznie trzeszczeć. Z drugiej strony, nie sposób nie zauważyć, że dyskusja o GKS-ie zrobiła się tak gorąca, bo kibice pamiętają czasy, kiedy ta drużyna była w stanie walczyć o podium, a nie o utrzymanie. Dwóch lat temu finał PlusLigi nie był snem, tylko rzeczywistością – i to fakt, który wielu tu zapomina, kiedy ogarnia ich frustracja. Owszem, strata lidera do Włoch to cios, ale przecież nie pierwszy raz w historii klubów dochodzi do takich sytuacji. Problem w tym, że GKS nie miał szansy się zregenerować, bo pech wylosował im kalendarz, w którym następowali na pięty przez cztery najsilniejsze drużyny ligi z rzędu. Teraz, kiedy niektórzy piszą o „spadkobiercach stabilności”, można się zastanawiać, czy aby na pewno nie chodzi o kurtuazyjne ułatwienie życia nowym transferom – bo bez wsparcia z zewnątrz, młodzi zawodnicy w takim tempie stracą chęć do walki, że nawet naprawdę dobrzy trenerzy nie zdążą ich podciągnąć. I tu dochodzimy do konsensusu, jaki wyłania się z tych wszystkich wpisów: większość kibiców skłania się ku tezie, że GKS Katowice w tym sezonie rzeczywiście prezentuje formę, która nie tylko nie broni się przed spadkiem, ale wręcz go przybliża. Kluczowy argument? Systemowa awaria w podstawowych elementach gry – blok, który rozpadł się po sezonie, i młodzi, którzy nie zdążyli się jeszcze zgrać na tyle, by choć jeden raz utrzymać seta w meczu z mocniejszym przeciwnikiem. Za drugą opcją, czyli tezą, że za kilka tygodni GKS może okazać się „niespodzianką sezonu”, przemawia jeden kontrargument: transfery. Jeśli nowi zawodnicy – szczególnie w siatce i na przyjmujących – nadadzą się do wykonania swojej roboty, a reszta zespołu wreszcie nabierze wiatru w żagle, to teoretycznie jest szansa na poprawę. Pytanie tylko, czy wystarczy czasu do końca rozgrywek, żeby zatrzymać ten upadek i znaleźć się choćby w połowie tabeli. Bo póki co, czterokrotne 0:3 to nie pech – to dowód na to, że GKS potrzebuje czegoś więcej niż samej chęci. Potrzebuje solidnego fundamentu, którego na razie nie widać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.