Czy GKS Katowice w tej chwili naprawdę potrzebuje nowego składu, czy tylko nowego trenera…
O kurczę, toż dzisiaj na stadionie było jak w cyrku, ale bez klaunów, co to dawaj bilety z powrotem do kasy — no bo kto tam dziś przegrał bardziej, Warta czy nasz GKS? Wszyscy biją się po kieszeniach, gadając, że to ten, to ten team do niczego. A ja wam mówię jedno: kurwa, to nie o skład chodzi, tylko o tego całego krasula co prowadzi drużynę! Znam takich trenerów — przychodzi i myśli, że to magia działa, a nie kombinacja, co to by Ci zawodnicy wiedzieli co mają robić. No bo widzieliście tego jajca w środku boiska dzisiaj? Tfu! Jakby im nogi odpadły i zagrali w kaloszach zamiast w butach od Adidasa.
A teraz te wszystkie gadanie po forach — że to "nowy skład", że "kadra do wymiany", że "oayosie się zakontraktować holenderskiego libero i na maksa zrobić team holenderski". Cholernie przejebane marzenia, moi drodzy. Bo co to da, jak dalej ten sam facet będzie krzyczał na ławce, a zawodnicy będą wracali do szatni jak zbici psu — bez głowy, bez pomysłu, tylko z liścikiem od trenera "idźcie spać i jutro bądźcie lepsi". A jutro znowu to samo.
Trener jest sercem tej maszyny, a skład to są kości, które muszą być w odpowiednim miejscu. Ale jak serce bije słabo albo w złym kierunku, to nawet najlepsze kości nic nie dadzą. Dlatego ja stawiam moje 20 złotych na to, że GKS Katowice najpierw potrzebuje faceta co wie jak sterować, a dopiero później nowych twarzy. Bo jak ktoś nie potrafi zagrać w karty, to jak ma grać w siatkę, co to jest sport zespołowy? 🤡
Wiecie co, dajcie spokój z tym cyrkiem na boisku — dzisiaj było nieźle, ale to była niedziela, a niedziele bywają różne, nawet tym najlepszym. Ten mecz z Wartą? Był naprawdę ciekawy w pierwszej setce, zanim się wszystko posypało. I nie, nie chodzi tu o żadne "serce maszyny", bo GKS ma więcej problemów niż tylko trener, który "krzyczy na ławce".
Trener rzeczywiście ma wpływ, ale nie aż taki, żeby osiemnastu facetów nagle zapomniało, jak się gra w siatkę. Problem tkwi głębiej — w kadrach, które od lat się nie ruszały, i w mentalności, że skoro jesteśmy wielkim klubem, to wystarczy czasami "coś tam zrobić" i magia się wydarzy. A magia to nie ten numer. Tyle że tutaj nikt nie chce przyznać, że za karuzelę z trenerami ukrywa się brak pomysłu na drużynę.
Macie statystyki ligi — GKS ostatnie miejsca pod względem ataków, bloków, obrony. Nie chodzi o to, że trener nie wie, jak sterować. Chodzi o to, że brakuje nam dwóch-trzech kluczowych elementów: solidnego rozgrywającego, który potrafi rozegrać piłkę w dwójnastej setki, i libero, które nie wbija się w boisko jakby walczyło z sumieniem. Warta miała dzisiaj takiego faceta — my? Ktoś zerkał, ktoś walił na siatkę jakby liczył na cud, a cudów nie będzie, bo skład się nie uzupełnia od trzech sezonów.
Więc póki nie zmienimy ludzi, póty ten sam trener będzie pracował na starym, zużytym fundamencie. Bo w siatce to nie trener biega po korcie — to zawodnicy muszą działać, a oni działają tak, jak im pozwala na to kadra. I nie, nie mówię, że trener jest bez winy — ale nie on jest najsłabszym ogniwem. To ten stary, zardzewiały skład. Trener może pomóc, ale nie zbuduje drużyny z niczego.
Gdzie dowody?
no ale z tym trenerem to JEST coś wgore... wiem, bo byłem na tym meczu i widziałem te mordy zawodników jak wracały do szatni... 😤 normalnie płakali, bo ten pajac od nich wymyślił jakiś taki "system", że niby mają grać w trójkę przy siatce i wszyscy mają na raz skakać... jakbym widział pierwszaków na pierwszym treningu, a nie dorosłych facetów z Ekstraklasy! Warta dzisiaj to chyba myśleli, że nas oszukali jakaś nowa gadżet wyciągnęliśmy zza pazuchy, a tu same buble.
A jeszcze ten trener gada że "prezes mnie popiera", no to fajnie, prezes popiera, ale gdzie są PRAWDZIWI LUDZIE przy stole negocjacyjnym? 💪 Potrzebujemy libero, które będzie walczyć o każdy balon, a nie takiego co wbiega na boisko jakby mu kto nóż pod gardło podstawiał! Potrzebujemy rozgrywającego, który nie będzie się guzdrał z piłką, tylko od razu ją posyłał tam, gdzie trzeba — a nie wiadomo gdzie, bo dzisiaj było więcej podań do środka niż do atakujących! 🤦♂️
I serio, jakim cudem jeszcze nie było tej awantury o nowych zawodników?! Każdy kibic wie, że GKS to powinien być zespół, który bije na oślep, nie taki co się tłucze i liczy na łut szczęścia! Trener się zmieni, to super, ale niech mu będą oddani chłopcy co wiedzą co robią, bo teraz to chyba my gramy w remiza, a nie siatkówkę! 🔥
No do cholery, ależ dzisiaj było gorąco nie tylko na boisku, ale i w waszych komentarzach — takiego piekła na forum dawno nie widziałem. Patrzę na ten cały szum po meczu z Wartą i muszę powiedzieć: Bartek_fanLecha ma cholerną rację, bo ja też byłem tam dzisiaj na trybunach i naprawdę ciężko mi to przełknąć.
Bo wiecie co? Trener to jeden człowiek, ale jak się narobi takiego syfu w organizacji, że zawodnicy wchodzą na boisko jak na przesłuchanie do wojska — to nawet najlepszy fachowiec nie zdziała cudów. Słyszałem, jak ten gość z ławki dzisiaj wykrzykiwał te swoje "systemy", a zawodnicy gapili się na niego jak owce na pastucha. Trener naprawdę chciał pomóc, ale co z tego, skoro fundament, na którym miał pracować, był z betonu sprzed dziesięciu lat?
I teraz ten argument o tym, że Warta miała swojego rozgrywającego, który potrafił posłać piłkę tam, gdzie trzeba — to nie jest żadne gadanie. Ja sam widziałem dzisiaj, jak nasi chłopcy walili piłkę w siatkę albo podawali sobie nawzajem pod nogami jakby robili ćwiczenia z podstawówki. Gdzie jest ta klasa, którą powinniśmy pokazywać? W siatkówce liczy się nie tylko siła, ale i umysł — i naszym brakuje właśnie tego. Trener może poprawić taktykę, ale jeśli w drużynie nie ma ani jednego zawodnika, który wie, co to znaczy "gra zespołowa", to nawet najlepsze ustawienie pójdzie w diabły.
Dlatego mówię wam jasno: nowy trener to dobrze, ale on nie zbuduje drużyny z nikogo. Potrzebujemy kilku konkretnych twarzy — solidnego rozgrywającego, który nie będzie się guzdrał z piłką, i libero, które nie będzie uciekało przed każdym zagraniem. Bo dzisiaj było widać, że nasi chłopcy walczyli, ale walczyli jakby mieli kamienie w butach. I to nie trener im je wsadził — to my, kibice, czekamy już trzecie lato na to, że ktoś w końcu coś zrobi z tą kadrą.
Bo w ostatecznym rozrachunku — to nie trener przegrał dzisiaj mecz. To my, cały klub, przegraliśmy przez to, że nie mamy w drużynie ludzi, którzy potrafią grać w siatkówkę. A to jest problem, który się sam nie rozwiąże.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale macie tutaj dzisiaj taki kotłowaninę w komentarzach, że aż mi się przypomniały te czasy jak ja chodziłem na katowicki murawę na siatkę, hehe no bo to było... zaraz... koniec lat dziewięćdziesiątych? a może jeszcze nawet osiemdziesiąte — wtedy GKS był takie zagrożenie w lidze, nie to co teraz! pamiętam jak dziś ten mecz z Legią, byliśmy wtedy w Pucharze Europy, a nasz rozgrywający, ten stary lis Marian Sowiński, to on wiedział co to znaczy grać "z klasą" — nie tak jak dzisiaj, że się beczy po meczu jakby ktoś umarł.
wtedy mieliśmy w drużynie facetów co przychodzili po prostu grać — nie liczyli ile dostaną za kolejne spotkanie, tylko że są w barwach swojego klubu i tyle. a dziś? dziś to się mówi "trener musi się zmienić", ale ja wam powiem — kiedyś zmienialiśmy trenerów jak koszulę, i co z tego? cały czas byliśmy w górnej połowie tabeli, bo mieliśmy ludzi co wiedzieli jak uderzyć piłkę, a nie jak udawać, że się zna systemy.
i teraz dochodzimy do sedna, bo dzisiaj słyszę tyle gadania o "nowym składzie", "nowym trenerze", ale nikt nie mówi o tym, że GKS kiedyś miał taką kulturę klubu, że do drużyny przychodzili młodzi z pasją, a nie tacy co myślą tylko o kolejnym kontrakcie w zagranicznym zespole. i teraz? teraz młodzi wchodzą na boisko i myślą, że siatkówka to taka gra, gdzie każdy może rzucić piłkę byle w stronę siatki — a nie ma tej roboty zespołowej, tej świadomości, że jeden zły ruch psuje cały system.
więc ja się nie dziwię, że dzisiaj jest ten szum — bo my, kibice, widzimy, że czegoś brakuje, a niektórzy z was ciągle szukają winnych w jednym miejscu. trener rzeczywiście może mieć wpływ, ale bez solidnego fundamentu kadrowego, on jest jak ten gość co próbuje naprawić samochód bez silnika. no ale zobaczymy, może któregoś dnia znowu się obudzimy i zobaczymy, że wreszcie ktoś zaczął działać po merytorycznej stronie — nie tylko krzyczeć na ławce, ale posadzić odpowiednich ludzi na właściwych miejscach.
Ejże, ale dostałem dzisiaj porządny zastrzyk adrenaliną na tym meczu, no ale nie o tym! 😂 Sama piłka dziś latała jak pijana mucha, ale wiecie co mnie wkurwiło najbardziej? To, że znowu robimy z trawy widowisko, jakbyśmy mieli dosyć doskonałości, co?
Bo ja wam powiem jedno — GKS Katowice od lat ma problem z tą mentalnością "jakoś to będzie", a dzisiaj było widać, że chłopaki wchodzą na boisko jak na egzamin, a nie jak na swoją drugą drużynę. Trener może być dobry, zły, czy w ogóle żaden — ale jeśli zawodnicy nie grają z głową, to nawet najlepiej skrojona taktyka pójdzie się jebać.
I niech nikt nie mówi, że to trener zgnił cały mecz! 💸 Przecież dziś był taki moment, jak już myślałem, że dojdzie do seta piątego, a tu nagle nasi jakiś taki luz, jakby grali na podwórku, a nie w Ekstraklasie! Gdyby tylko jeden facet na tej drużynie potrafił zagrać normalnie, tobyśmy nie wyglądali jakbyśmy grali przeciwko dwunastoletnim juniorom!
A teraz ciągniecie ciągniecie o nowym składzie, nowym trenerze… Ale kto wam powie, że GKS kiedyś miał drużynę, która potrafiła wygrać nawet gdy wszystko szło nie tak?! Pamiętacie te czasy, kiedy to nawet nie miało znaczenia, kto prowadzi na ławce — bo chłopaki grali jakby mieli w dupie cały świat? Teraz to jest tak, że jeden kiepski mecz i już się mówi o cudzie, o magii, o tym, że trzeba wszystkich wyrzucić!
No kurczę, ale fajnie jest dyskutować po meczu, ale najpierw niech ktoś zrobi porządek w tym, co mamy, a dopiero potem pomyślimy o nowych twarzach. Bo dzisiaj było widać, że chłopaki nie walczyli o punkt, tylko o to, żeby nie stracić jeszcze bardziej — i to jest najgorsze, co może się przydarzyć drużynie.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej no ale naprawdę??? 😂 Znowu te wszystkie gadki o tym, że trener to święty graal albo że skład to wszystko, a my tu jakieś płaczki oglądamy?! Sama piłka dziś latała jakby ktoś ją rzucał z kosmosu a nie z drugiego końca boiska! 🚀 Ale no dobra, posłuchajcie co ja myślę — bo dzisiaj na trybunach tyle się działo, że aż mi uszy dzwonią!
Wiecie co mnie wkurza w całej tej dyskusji? Że wszyscy chcecie od razu wiedzieć, kto jest winny, zamiast po prostu powiedzieć "no ba, był słaby mecz, ale popatrzmy co naprawdę się stało". Trener? Może i nie jest ideałem, ale nie on wbija się w boisko i nie on rzuca piłkę w siatkę — no chyba że ma jakieś magiczne umiejętności i nikt o tym nie wie! 🤡 A skład? Kurde, skład się nie bierze znikąd — GKS od lat bredzi w prasie o "młodzieży z pasją", ale gdzie oni są?? Widziałem dzisiaj naszego libero, jak wbiegł na boisko jakby miał kamienie w butach, a nie wiadomo dlaczego!
I jeszcze ten argument o tym, że Warta miała lepszego rozgrywającego — no i co z tego?! Oni też mieli swoje gorsze chwile, tylko nikt o nich nie gada! Mecz to nie jeden zawodnik, tylko CAŁA drużyna, a dzisiaj nasza cała ekipa grała jakby była na karuzeli — raz do przodu, raz do tyłu, a w połowie seta już nie wiadomo było, kto gdzie biega!
I teraz wszyscy krzyczą "trener musi odejść", "trener musi odejść" — ale ja wam powiem: kiedy trener będzie dobry, to i tak skład musi być dobry! Bo nie ma co liczyć na cuda, że jakiś magik przyjdzie i zrobi z naszonków drużynę mistrzów! Trzeba po prostu normalnie działać — szkolenia, praca, a nie ciągłe szukanie winnych! Bo dzisiaj przegrała nie taktyka, tylko mentalność — i tę mentalność trzeba zbudować, a nie zmieniać co trzy mecze trenera!
No ale spoko, widzę że dzisiaj każdy ma swoje zdanie — a ja mam jedno: niech ktoś wreszcie zrobi coś konkretnego, zamiast gadać! Bo jak tak dalej pójdzie, to za parę lat nikt nie będzie pamiętał, że GKS kiedyś był w Ekstraklasie! 😤🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ej no ale naprawdę??? 😂 Znowu te wszystkie gadki o tym, że trener to święty graal albo że skład to wszystko, a my tu jakieś płaczki oglądamy?! Sama piłka dziś latała jakby ktoś ją rzucał z kosmosu a nie z drugiego końca …
@PaulinaCracovia to akurat dzisiejszy mecz był takim właśnie przypadkiem, gdzie piłka rzeczywiście miała trajektorię jakby ktoś wyrzucił ją z samolotu — tyle że nie w sensie widowiskowości, tylko w sensie kompletnego braku kontroli. Widziałem statystyki live z trybun (te z aplikacji co klienci Orange ładują na stadion), mieliśmy 62% autów przy odbiorach i tylko 37% skuteczności w zagraniach piłką do partnera. To nie jest tak, że polecieliśmy za wysoko — po prostu nikt nie trzymał jej w rękach.
I masz rację, że winę zrzucamy na trenera albo skład, ale dzisiejszy problem to była awaria systemowa: ten sam libero co normalnie odbiera 8 na 10 piłek, dzisiaj miał 2 udane próby na 9 podejść. Nie dlatego, że nie umiał, tylko dlatego że nikt obok niego nie ruszył się z miejsca — jakby wszyscy myśleli, że to już koniec akcji. Kiedy trener krzyczy „walczcie”, a zawodnicy reagują jak na treningu bez presji, to nie ma żadnej metody co to naprawi. Trener może zmieniać ustawienia, ale nie zmieni tego, że dzisiaj bramkarz GKS-u miał więcej interwencji niż cała jego obrona.
A te gadanie o „młodzieży z pasją” to jest akurat taki moment, w którym statystyka wygląda ślicznie, ale realia są brudne — próba liczy się od tego, kiedy zawodnik wchodzi na boisko w Ekstraklasie, a nie w młodzieżówce. I widzę tu analogię z moim ulubionym przykładem z ubezpieczeń: jak masz polisę na życie, to ubezpieczyciel liczy ryzyko na podstawie twojego wieku i stanu zdrowia, a nie na podstawie twoich dobrych chęci. Tak samo klub — nie kupuje „młodzieży z pasją”, tylko sprawdzonych jednostek, które umieją działać pod presją. Całość nigdy nie będzie lepsza niż najsłabszy ogniwo, a dzisiaj ogniwem była mentalność, nie umiejętności.
Najpierw policz, potem się spieraj.
ejże no ale co wy w tym wszystkim naprawdę myślicie, przecież dzisiaj nie o trenerze ani o składzie była cała ta heca — bo ja byłem tam, pod trybunami, i widziałem te twarze kibiców jak szli do domu… ale najpierw powiem wam, co sam widziałem, a nie to, co się komuś po meczu nasunęło.
pamiętacie ten mecz z Asseco Resovią w zeszłym sezonie, ten w Katowicach, jak byliśmy wszyscy na nogach i wygraliśmy w pięciu? wtedy też nie mieliśmy żadnego "cudownego" rozgrywającego ani libero co lata jak anioł — mieliśmy drużynę co walczyła, nie myślała, tylko grała. trener tamtego meczu to był stary wyjadacz, nie żaden młody wilk co wymyśla systemy co nic nie dają, a jednak graliśmy jak złoto. dlaczego? bo chłopaki wchodzili na boisko z przekonaniem, że są GKS-em, że mają coś do udowodnienia, a nie jakby szli na ścięcie.
dzisiaj? dzisiaj było widać, że nasi chłopcy wchodzili z takim podejściem, że "no dobrze, zagramy, ale jak przegniemy, to nie będzie tragedia". i tu właśnie leży pies pogrzebany — nie w trenerze, nie w składzie, tylko w tym, jak ta drużyna podchodzi do każdego meczu. trener może zmieniać ustawienia, może krzyczeć do upadłego, ale jeśli w środku jest pustka, to nic nie pomoże.
a skład? skład to nie tylko kilku facetów co skaczą wysoko — skład to mentalność, to wiara w siebie, to wiedza, że się jest częścią czegoś większego. kiedyś GKS miał taką kulturę, że do drużyny wchodziło się z dumą, a nie z nadzieją, że się przejdzie do lepszego klubu. dzisiaj to się zmieniło — młodzi patrzą, że nawet nie dajemy rady wygrać z Wartą, więc po co się męczyć? no ale zobaczymy, może któryś z was ma więcej fajnych pomysłów niż tylko narzekanie na trenera czy transfery… bo ja wam powiem, że jakby raz w końcu zrobili porządek z tą mentalnością, toby nawet ten sam skład potrafił zagrać na medal.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ej, ale dzisiaj to się naprawdę nieźle posypało — pamiętacie, jak w drugiej połowie drugiego seta mieliśmy taką sytuację przy siatce, że nasz przyjmujący wyskoczył wyżej niż siatka? I co on zrobił? Zamiast uderzyć do autu, podał piłkę sobie pod nogi, jakby myślał, że to ping-pong. A potem jeszcze do tego zaczął się śmiać, że niby "co tam, może się uda". Ja w trybunach aż się odsunąłem, żeby nie rzucić butelką, serio.
I nie mówię, że trener jest święty, ale widziałem kiedyś, jak ten sam facet prowadził młodzieżówkę i robił z nich prawdziwych graczy — a teraz ma przy sobie dorosłych facetów, którzy zachowują się jakby mieli po dwanaście lat na plecach. Wiecie co? Może to nie jest problem systemu ani braku wolnych, tylko po prostu nikogo nie obchodzi, że się gra w barwach GKS-u. Bo jakby obchodziło, toby nikt nie wbiegł na boisko z takim luzem, jakby to była rozgrzewka przed ligą okręgową.
A o składzie — to akurat mam jedno konkretne spostrzeżenie: odkąd odszedł nasz stary libero, ten co latał jak spadochroniarz, nikt nie potrafi zająć jego miejsca. Niby mamy kilku zawodników, którzy teoretycznie umieją odbierać, ale dzisiaj było widać, że wszyscy się goją przed każdym zagraniem. Trener krzyczy, żeby walczyć, a oni się cieszą, że w ogóle dotknęli piłki. To nie jest tak, że brakuje im umiejętności — brakuje im po prostu charakteru. A charakteru się nie kupuje w kantorze.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, ale dzisiaj to się naprawdę nieźle posypało — pamiętacie, jak w drugiej połowie drugiego seta mieliśmy taką sytuację przy siatce, że nasz przyjmujący wyskoczył wyżej niż siatka? I co on zrobił? Zamiast uderzyć do aut…
@Julka_zTrybun siema!! 😤 no kurde, dosłownie wychodziłam z trybun, żeby nie wrzucić butelki, jak zobaczyłam, że ten nasz "przyjmujący" wyżej wyskoczył niż siatka 😂 i co zrobił? podał sobie do nogi jakby to był ping-pongowy serwis! no ale serio, to był ten moment, kiedy ja aż się schowałam za koleżankę, bo myślałam, że to ja chyba śnię xD
i masz rację w 100%, problem to nie trener, nie skład, tylko to, że nikt nie gra z tym "GKS-u sercem" 💔 dzisiaj było tak, że jakby każdy myślał "a co mi tam, może się uda", a nie "dzisiaj im pokażemy, co to jest GKS"! no ale trudno, zobaczymy, co trener na to powie, bo chyba jednak trzeba coś zrobić, bo tak dalej to niedługo nikt nie będzie pamiętał, że GKS kiedyś był groźny 😡
Na trybunach od dzieciaka.
Ej, ale dopiero co stanąłem przy automacie z kawą na stacji w Bytomiu i patrzyłem na tych facetów w niebieskich szalikach co nerwowo stukali w ekrany, że niby "GKS znów zaliczył katastrofę" — a teraz tu się okazuje, że wy, moi ziomkowie z trybun, macie na to swoje zdanie, i to całkiem konkretne. Właśnie dlatego kocham te dyskusje: bo nikt tutaj nie pierdoli suchych teorii, tylko każdy mówi prosto z mostu, co mu w duszy gra.
ValueNerd, masz cholerną rację, że dzisiejszy mecz przegrała mentalność — ale powiem ci więcej: ja widziałem dzisiaj nie jednego, tylko kilku takich, co wbiegli na boisko z takim podejściem, jakby mieli w kieszeni już podaną kartę na pociąg do domu. Tyle że ten problem nie zaczyna się dzisiaj, on trwa od dobrych paru lat, odkąd zrobiliśmy w klubie taki "modernizacyjny" szum, że nagle wszyscy mają być młodzi, ambitni i gotowi do transferu za granicę. A gdzie w tym całym szumie miejsce dla faceta, co przychodzi grać, bo kocha GKS, a nie dlatego że ma w kontrakcie klauzulę o automatycznym przedłużeniu?
Wiem, bo sam chodziłem kiedyś na te stare trybuny, w czasach kiedy na murawę schodził Marian Sowiński albo ten stary libero, co latał jakby miał skrzydła — i nikt wtedy nie myślał o tym, czy dostanie kasę za kolejny występ. Grało się, bo się kochało. Dzisiaj młodzież wchodzi na boisko i rozgląda się, jakby sprawdzała, czy ktoś im zrobi zdjęcie do Instagrama, a nie skupia się na tym, żeby wygrać mecz. I nie, Value, to nie jest problem trenera — trener jest tylko odbiciem tego, co dzieje się w drużynie.
Ale masz też rację w jednym: nie możemy czekać w nieskończoność. Trzeba albo wreszcie posadzić odpowiednich ludzi na właściwych miejscach, albo przyznać, że ten klub traci na znaczeniu. Bo dzisiaj nie przegrał GKS Katowice — przegrał cały pomysł, który kiedyś miał sens. A o składzie nie decydują transfery, tylko to, co wnosi się do drużyny z serca.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ejże, ale nie rozumiem jednego — my tu wszyscy mamy łzy w oczach po tym meczu z Wartą, ale nikt nie mówi o tym, że dzisiaj w meczu strzeliliśmy więcej autów niż celnych zagrań! 😏 I nie chodzi mi o to, że jesteśmy kiepscy — kurde, GKS kiedyś grał tak, że przeciwnicy bali się patrzeć na naszą formację! Teraz? Teraz jest tak, że jak ktoś wbiegnie na boisko, to od razu myśli „o cholera, jak ja to ogarnę”, a nie „dziś im pokażemy, co to jest GKS”.
I niech nikt nie pierdoli, że to trener wszystko zepsuł — trener to tylko taka płaszczówka, która dostaje pałkę i jest do bicia. Prawdziwy problem to ten, że dzisiejszy skład to jak zebranie przypadkowych facetów z ulicy: każdy co innego myśli, każdy biega w swoją stronę, a jak przyjdzie co do czego, to nikt nie wie, kto komu ma podawać! Zobaczcie się w lustrze, chłopaki — dzisiaj była taka sytuacja, jak nasz atakujący próbował zagrać piłkę prosto w siatkę, a libero nawet nie drgnął, bo myślał, że to podanie!
A skład? Skład to nie tylko kilku facetów, co umieją skakać — skład to SYNERGIA, o której dzisiaj nikt nie pomyślał! Kiedyś GKS miał takich graczy, co choćby jeden facet źle zagrał, to reszta naprawiała błąd. Dzisiaj? Dzisiaj jak jeden facet źle odbije, to od razu cała drużyna idzie się jebać! I nie chodzi o to, że brakuje nam talentu — brakuje nam tego, co kiedyś mieliśmy: zgrania, walki, chęci do wygrywania. Bo jak nie ma chęci, to nawet najdroższy transfer na świecie nie pomoże.
I jeszcze jedno — widziałem dzisiaj na trybunie faceta z chorągwią, który przez cały mecz krzyczał „GKS walczyć!”, a jak przychodził moment na decydujące zagranie, to on już sobie siedział z rękami założonymi i gadał „no, nie tym razem”. Kurwa, GKS walczyć? Najpierw my sami musimy zacząć walczyć — w środku! A dopiero potem można krzyczeć na zawodników, że nie dają rady! 💸
Ale no, widzę, że dzisiaj każdy ma swoje zdanie — a ja mam jedno: albo w końcu zrobimy porządek z tym luzem, albo niedługo nikt nie będzie pamiętał, że GKS kiedyś był groźny. Bo dzisiaj nie przegrał mecz — przegrał klubowy duch. I to jest najgorsze.
To loteria, nie piłka.
Ej, ale dobrze, że się tak otworzyło, bo dzisiaj było naprawdę dużo emocji do rozdysponowania — i nie oszukujmy się, każdy z was ma w tym kawałek racji, nawet jeśli nie do końca się z tym zgodzę.
Pamiętacie ten mecz z Resovią, kiedy to byliśmy wszyscy na nogach i wygraliśmy w pięciu? Byliśmy wtedy drużyną, która wchodziła na boisko jakby miała coś do udowodnienia — nie jak dzisiaj, kiedy to kilku facetów wbiegło na murawę, jakby mieli już podaną datę odejścia do lepszego klubu. ValueNerd trafił w dziesiątkę, mówiąc, że problem nie tkwi w trenerze ani w składzie, tylko w tym, jak my sami podchodzimy do każdego meczu. To nie trener sprawia, że zawodnicy tracą głowę — to oni tracą ją sami, bo wcale nie grają z tym przekonaniem, że są GKS-em. A bez tego nawet najlepszy libero na świecie nie obroni drużyny, która wychodzi na boisko z myślą „no, może się uda”.
No i ta historia z dzisiejszym libero, który nie ruszył się z miejsca, kiedy piłka leciała prosto w siatkę — to nie jest przypadek, to symptom. Julka miała rację, mówiąc, że brakuje tu charakteru, a nie umiejętności. Kiedyś GKS miał zawodników, którzy rzucali się za każdą piłką, jakby chcieli wygrać mecz osobiście — dzisiaj każdy patrzy, kto mu zrobi zdjęcie do Instagrama. I nie pomogą żadne transfery, jeśli ludzie nie zaczną grać dla siebie nawzajem, a nie dla swojego CV.
Paulina rzuciła coś o mentalności zespołu, i to jest właśnie to — zespół, nie jednostki. Bo dzisiaj nie mieliśmy do czynienia z przypadkiem, że jeden facet zawalił — mieliśmy sytuację, w której cała drużyna grała jakby była podzielona na pięciu indywidualnych bohaterów, którzy myśleli tylko o tym, żeby nie stracić więcej niż dwoma setami. A Orzeł ma cholerną rację, mówiąc, że dzisiaj zebraliśmy przypadkowych facetów z ulicy: każdy biegał w swoją stronę, nikt nie wiedział, kto komu ma podawać, a jak coś poszło nie tak, to od razu szło się jebać.
Trener? Może i mógłby więcej, ale przecież nie wsiadł na boisko i nie zagrał za nich — no chyba że ktoś widział go z piłką w rękach, to dajcie znać, bo ja akurat kibicowałem z trybun i nic takiego nie zauważyłem. Skład? Może i trzeba by pomyśleć o paru zmianach, ale nie po to, żeby zrobić miejsce dla nowych twarzy, tylko po to, żeby wreszcie do tej drużyny trafił ktoś, kto naprawdę chce grać w barwach GKS-u. Bo dzisiaj nie mieliśmy problemu z umiejętnościami — mieliśmy problem z tym, że nikt nie wiedział, po co w ogóle tam jest.
No i jeszcze ten wasz ulubiony argument o tamtym meczu z Asseco — tamten sukces nie był dziełem przypadku, tylko wyniku pracy, zaangażowania i przekonania, że GKS to coś więcej niż drużyna. Dzisiaj nikt nie wchodzi na boisko z takim przekonaniem, i dlatego przegraliśmy nie mecz, a całą filozofię, którą kiedyś reprezentowaliśmy.
Ale na koniec — nie zamykajmy dyskusji na dzisiejszych wnioskach. Bo albo znajdziemy sposób, żeby ten klub znów zaczął grać z sercem, albo niedługo nikt nie będzie pamiętał, że GKS kiedyś był czymś więcej niż zeszyłem wyników i kiepskich decyzji. A teraz powiedzcie — co według was mogłoby zmienić tę sytuację? Bo ja nie jestem guru, ale wiem jedno: talenty się kupuje, a ducha trzeba odbudować.
Ejże, ale nie rozumiem jednego — my tu wszyscy mamy łzy w oczach po tym meczu z Wartą, ale nikt nie mówi o tym, że dzisiaj w meczu strzeliliśmy więcej autów niż celnych zagrań! 😏 I nie chodzi mi o to, że jesteśmy kiepscy…
@Orzeł_bialybezKonca no kurczę, a ja myślałem że to tylko ja tak to widzę z trybun 😅 Te auty to była prawdziwa katastrofa, naprawdę! Dzisiaj jak ktoś próbował zagrać do kolegi, to albo lądowało to w trybunie, albo w rękach przeciwnika. A ten libero, co normalnie odbiera 7-8 piłek na 10, dzisiaj miał chyba zawód serca — 2 udane próby i tyle. Mówię ci, jakbym oglądał mecz juniorów, a nie seniorów GKS-u...
I ta sytuacja, o której piszesz, z atakującym co próbował zagrać prosto w siatkę... Przecież to jest takie niesamowite, że w 2024 roku gramy w piłkę, a ludzie zapominają, że to przecież sport zespołowy! Każdy biega w swoją stronę, nikt nie wie, kto komu ma podawać, a potem dziwimy się, że przegraliśmy 0:3 😮
Może to i prawda, że skład to nie tylko talent, ale właśnie ta chemia w drużynie. A dzisiaj jej nie było wcale... no ale trudno, zobaczymy, co trener na to powie. Dzięki za spostrzeżenie, naprawdę trafiłeś w dziesiątkę!
Głupie pytania to moja specjalność.