Czy GKS Katowice powinien w końcu postawić na młodzież zamiast kupować wiecznych „gwiazd” z I ligi?
Noż kurde, toż my zamiast budować drużynę z naszych chłopaków, to latamy po I-lidze i wydajemy tyle co niektórzy za dom z ogrodem! Aż mi się ręce kurczą, jak widzę, że kolejny mlody wilk wychodzący z akademii idzie w kąt pod prysznicem, bo ktoś tam w biurze uważa, że "doświadczenie" znaczy "stary dziad z kontuzją". Kto jeszcze pamięta, jak to z Patrykiem Waliwodem było? Wyrosłego w LZS wolicie sprzedawać, bo na ławce wiosną zasiadł jakiś debil z zamiłowaniem do zaplecza bankowości? Jasne, że dobra passa się skończyła, ale może zamiast liczyć na cud, że znów wylądujemy w elicie, pogrzebiemy coś od zera?
🤡 A ci, co krzyczą "jak nie dla mnie, to do sąsiada", niech walą koniem w kopytko — mamy akademię, którą chwalą się wszyscy, a efekty? Albo wywozimy talenty za bezcen, albo grzebiemy je w rezerwach. 💸 Tu nie o brak talentu chodzi, tylko o kompletny brak jaj u facetów podejmujących decyzje. A jakieś mądre wnioski na koniec? Jak nie dotrzymasz kroku tempa, to i tak zrobią z ciebie kozła ofiarnego — no ale po co marnować kolejnego chłopa, który mógłby zrobić za Błaszczykowskiego, tylko po to, żeby gdzieś w III-lidze trafił na kanapę w szatni? Czas sięgnąć po młot, bo ten młot to nasza przyszłość, nie wyciągnięte dłonie z aktorem z naprzeciwka.
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Patrzyłem dziś, jak rezerwy wywalili z meczu 0:5, a w III lidze. Dokładnie tak, jakbyśmy mieli jakiś przerzutowy talent do rozliczania się z własną akademią — piękny pokaz, prawda?
Ciebie, LiczbyPro, najbardziej podwiera mnie ten bełkot o "świadomym" niszczeniu chłopaków. Waliwoda nie poszedł w kąt pod prysznicem — został sprzedany za realne pieniądze, bo GKS zapłacił mu zaległe należności zanim w ogóle zadebiutował w seniorskim zespole. To jest problem numer jeden, a ty operujesz frazesem o "talentach wywożonych za bezcen". Masz na to konkretny dowód? Bo ja widzę, że nasz prezes raczej liczy kieszeń niż kadrową mądrość, ale niech mi ktoś pokaże, gdzie w ostatnich trzech latach straciliśmy na transferach młodych wychowanków przez ich "zawieszenie" w rezerwach.
A o akademii, która rzekomo się chwali — to komu? Chyba nie takim, co bredzi o "wszyscy", bo jeśli chodzi o aktualne występy juniorów, to nasz U-19 ledwo zipie w lidze wojewódzkiej. Wypożyczenie Marcina Janusza do ekstraklasowej Wisły było strzałem w stopę? Może, ale to nie znaczy, że polujemy na zdolnych i od razu pakujemy ich do pieca. Tamten sezon w ekstraklasie to nie był przelewki — sprawdziliśmy się przeciwko najlepszym, a Janusz wracał z umową w kieszeni, bo nie dał rady. To się nazywa odpowiedzialność, nie "kompletny brak jaj".
Hype to nie argument.
Ej, no ale LiczbyPro masz chyba jaja z tym PawłemPogonem, serio 😱 bo co ty nie powiesz — "talent wywieziony za bezcen", a jak się okazuje to była zaległa wypłata, no przejebane, ale wkurwione 💸 bo niby mieliśmy pamiętać o nieistniejących numerkach? Patryk Waliwoda, kurwa, facet wychowany w naszym LZS, pojechał do Ekstraklasy i nikt nie powiedział "ej stary, może zostaniesz na boisku naszym?" — sprzedaliśmy go, bo kasa, bo "doświadczenie", a teraz płaczemy, że nie mamy gwiazd, a że nie mamy nikogo, kto by strzelił gola za nami 🔥
A te rezerwy, które wywalili 0:5, to co — ktoś myślał, że jak naszych chłopaków wsadzimy na ławkę w I lidze, to oni nagle dostaną magii?! Ani razu nie widziałem, żeby komukolwiek dało się szansę, jak nie "panie trenerze, niech pan weźmie młodzież, bo starzy sami nie dadzą rady" — a jak już ją wezmą, to przegrywają jak dziurawe beczki! Akademia chwali się na papierze, a w boju to lipa 🤬
Jak nie zrobimy porządku z tymi "dorosłymi" zawodnikami, co latają po I lidze za darmo, to młodzież nigdy nie wyjdzie z cienia — no chyba że znowu ktoś im powie "ej, chodźcie do rezerw, bo nie dacie rady", a potem będą sprzedawać ich za grosze albo w ogóle spieprzać z klubu, bo nikt nie chce tracić na nich czasu 💪
Siema, jestem kibolem od dzieciaka, na trybunach od lat, i widzę — albo zmienimy ten schemat, albo możemy iść na emeryturę kibica GKS, bo nikt nas nie będzie oglądał! ZACZNIJMY OD SWOICH, A NIE OD OBADÓW KONCERTÓW Z DZIADEM, KTÓRY CHCE JEDNĄ RUNDĘ POŻYCZONĄ OD HISTORII!
W radości i smutku, do końca z nimi.
Ejże, ludzie, co to za histeria o rozbiórkach młodzieży, skoro nikt nie kiwnął palcem, żeby sprawdzić, co w trawie piszczy w naszych szeregach? Przecież ten cały szum o "wychowankach sprzedawanych za bezcen" to bujda na resorach, której bazę stanowi jeden konkretny przypadek — i to jeszcze taki, który został odchorowany po drugiej stronie ulicy, nie u nas. Waliwoda poszedł do Ekstraklasy, owszem, ale nie dlatego, że ktoś go pogniótł na ławce rezerwowych, tylko dlatego, że GKS nie wywiązał się z płatności zaległych wynagrodzeń i drzwi same się za nim zatrzasnęły. To nie jest żadne "niszczenie potencjału", tylko brutalna rzeczywistość finansowa, która dotyka pół kraju, nie tylko katowiczan. Jeśli ktoś twierdzi, że Patryk byłby teraz naszym czołowym zawodnikiem, to niech sięgnie po kalendarz i spojrzy na daty — on nawet nie miał szansy wejść na boisko w seniorskim zespole, bo jego kontrakt rozwiązano, zanim zdążył zadebiutować. Tu nie ma mowy o zaniedbaniu, tu jest mowa o niedopłaceniu.
A jak ktoś jeszcze szuka dodatkowych argumentów, to niech sobie przypomni, jak to było z tym całym "wywożeniem talentów". GKS Katowice nigdy nie było molochem, który wsysa młodzież i pluje nią do Ekstraklasy — my jesteśmy za mali na takie luksusy. Ktoś tam czasem coś komuś pomógł, owszem, ale nigdy na zasadzie "dajcie mi waszego zdolnego chłopaka, bo my go tu zmielimy i odsprzedaż za pół ceny". To bardziej działka konkurencji, która, szczerze mówiąc, też nie jest rajem dla rodzimych wychowanków. Tyle że oni mają przynajmniej odwagę stawiać na własnych — a my? My wolimy gadkę o akademii, która niby jest chwalona na wszystkie strony, a w praktyce nasz U-19 ledwie zipie w lidze wojewódzkiej, bo nikt nie ma czasu ani pomysłu, żeby posadzić ich na serio przy stole seniorskim.
I nie mówcie mi teraz, że to wina trenerów, bo przecież co drugi dzień ktoś nowy wisi na ławce trenerskiej i obiecuje cuda. Problem jest głębszy — w naszym sposobie myślenia. Dopóki nasze władze będą wolały doświadczonego dziadka z kontuzją niż dwudziestoletniego chłopaka, który potrafi wbiec w pole karne szybciej niż ja w butelkę piwa po meczu, dopóty te wszystkie "talenty" będą latać gdzie indziej albo wilgotnieć na zapleczu rezerw. A jak już komuś się uda i trafimy do elicie, to znowu zaczynamy szukać szczęścia w losowaniu losowych outsiderów z I ligi, zamiast postawić na system, który buduje się latami. I to jest właśnie ten moment, w którym powinniśmy sobie powiedzieć: dość tych wymówek. Albo zaczniemy wierzyć w naszych chłopaków, albo możemy pakować transparenty do szafy — bo nikt nie będzie oglądał kolejnego sezonu GKS, który liczy na cud.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no ale fajnie, że znowu ten temat wraca jak bumerang na parkingu w brydżu — bo wszyscy już wiemy, jak to się kończy, tylko nikt nie chce uwierzyć, że to się w końcu zrobi jak należy albo jak nic.
pamiętacie jeszcze te lata, kiedy GKS miał akademię, która trzęsła republiką? nie, nie z tą gadką o papierkach, co je ci co nigdy nie mieli kija w ręku, tylko prawdziwie — kiedy trampki, w których biegaliśmy po betonie w Brzozowicach, były równie ważne co buty seniorsów. pamiętam, jak Józek Gałuszka opowiadał, że za jego czasów młodzi chłopaki do seniorów wchodzili tak naturalnie, jakby do gospody — bez długich ukłonów, bez "panie trenerze, dajcie szansę". i co? nawet jak ich nie było na ustach mediów, to robili robotę. a teraz? teraz mamy takie akademie, że nikt nie wie, kto tam naprawdę jest, bo albo są wywożeni za psie pieniądze, albo grzęzną w rezerwach jak w błocie po deszczu.
i nie, nie mówię, że wszystkim się uda — ale jak patrzymy, że nasz ostatni naprawdę dobry wychowanek został posłany w diabły, bo kasa się nie zgadzała, to aż chce się krzyknąć: "kurwa mać, przecież to wasza robota!". nie to, że nie mieliśmy talentu — mieliśmy, tylko nikt nie chciał ryzykować. a teraz płaczemy, że nie mamy kim grać, a że nie mamy kim trenować — bo akademia to nie tyle szkoła, co parking do czasu, aż ktoś się znajdzie, kto da za nią kasę.
i jeszcze te rezerwy — ja pamiętam czasy, kiedy III liga była miejscem, gdzie chłopaki się hartowali, a nie przegrywali 0:5 z każdym zespołem z zaplecza. teraz to już nawet nie jest ligą, tylko przedszkolem dla dorosłych amatorów, którzy myślą, że jeden mecz w sezonie to dowód na bycie zawodowcem. a młodzież? siedzi na ławce i patrzy, jak starsi kombinują, jakby byli na emeryturze — tylko bez tej emerytury, bo nadal dostają pieniądze.
no ale zobaczymy, bo ja znam jednego starszego pana z trybuny północnej, który ciągle powtarza: "jak nie dasz młodemu szansy dzisiaj, to jutro będziesz płacił za bilet na stadion wespół z nim". i racja mu, bo historia to nie jest seria cudów, tylko efekt pracy — albo się zacznie budować od fundamentów, albo można się pakować do szatni i czekać, aż ktoś inny zrobi to za nas.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, chłopaki, co wy w ogóle pieprzycie — mam wrażenie, że każdy z was mówi połowę prawdy, tylko że nikt nie dociera do samej rany.
Zgadzam się w stu procentach z LegionistanaZawsze, że akademia kiedyś była mocna, a teraz to bardziej hasło marketingowe niż realna siła. Sam pamiętam, jak w latach 2016-2017 kibicowałem U-19 w lidze młodzieżowej — to było widowisko, naprawdę. Chłopaki bili się o każdą piłkę jakby to był finał Ligi Mistrzów, a trenerzy nie bali się ich puścić do seniorsów, gdy tylko stanęli na nogi. Dzisiaj? Widziałem ostatnio treningi akademii — ledwo dziesięciu chłopaków na boisku, reszta siedzi na trybunach albo w fizjoterapii przez brak planu. I te wasze "piękne papiery", które wszyscy chwalą? Mnie się zdaje, że to nic nie znaczy, jak nie idzie za tym konkretny gest.
Liniowy_Boss ma rację, że Waliwoda to nie był przypadek zaniedbania — ale kto z was widział potem, jak nasze władze próbowały naprawić ten błąd? Ano nikt, bo po kilku miesiącach zapomnieli o całej sprawie i dalej szukali gotowców w I lidze. I tu dochodzimy do sedna: GKS Katowice od lat gra w taki sposób, jakby akademia była dodatkiem do drużyny, a nie jej fundamentem. Trenerzy seniorów, których ostatnio mieliśmy, to głównie faceci z papierkiem w kieszeni, którzy nie potrafią trenować nic poza "trzymaj formację i nie daj się zbić z rytmu". A jak chłopak z akademii wreszcie dostanie szansę, to albo go zaraz odesłają na wypożyczenie, albo przytnie do rezerw — i tyle.
Dlatego mówię: albo zaczniemy traktować młodzież jak partnerów w budowaniu drużyny, albo możemy sobie darować marzenia o elicie. Bo talentu mamy, tylko system go zabija — jeden kontrakt nieopłacony tutaj, drugi wymówienie tam, a na koniec mamy trzecią ligę zamiast kibiców na trybunach, którym jest na czym zawiesić wzrok. I to nie jest żaden wymysł, tylko to, co widzę na co dzień, gdy wsiadam w tramwaj i słyszę od sąsiada: "A, ten GKS? Toż oni nawet juniorki nie potrafią ograć...". Smutne, ale prawdziwe.
Ej, ależ się zrobił z was kongres nad tematem, co od lat wisi nam nad głową jak ten cholerny balon z reklamą firmy remontowej — tylko że tutaj nie ma co pierdolić bzdur o "marketingowych sukcesach", bo papier się nie ugnie i nie da zrobić gola! 🤡 Słuchajcie, ja mam taki jeden dzień z życia kibica, który pasuje do tej awantury jak pięść do nosa.
Był taki mecz wiosną, ligowy, GKS - Zawisza. Stary wyjadacz na środku pola, facet coś koło czterdziestki, z gębą jakby mu ktoś zdjął dupę z twarzy, kopie tak, że piłka leci jakby ją ktoś z armaty strzelił. Do 80 minuty nasza drużyna prowadzi 1:0, a ten dziad na boisku to jeden wdech i wydech, nic więcej — ledwo zipie, ale za to ile hałasu jak się przewraca. W końcu trener posadził na ławce jakiegoś naszego chłopaka, debiutanta, 19 lat, twarz jeszcze trądzikowa, a nogi dłuższe niż rozum u niektórych z zarządu. Ten facet wbiega na murawę, pierwszy kontakt z piłką — gol. Drugi raz piłka przy nodze, drugi gol. 3:0 na trzy minuty, a ja wpadłem w histerię jakbym dostał darmowego piwa od sponsora!
I wiecie co? Tamten chłopak to był wychowanek naszej akademii, Jasiek Majchrzak — jego stary pracował w hucie, matka sprzątała w szpitalu, a on biegał po Brzozowicach w butach z dziurami. Teraz pojechał na wypożyczenie do drugoligowej Wisły Puławy i nawet nie dostał premii za te gole, bo urzędnik z klubu powiedział "jeszcze za wcześnie". Ale kto go pamięta? Nikomu nie przeszło przez myśl, żeby zrobić mu kadrowy event, albo chociaż filmik na fejsa — bo przecież "jeszcze za wcześnie". A ten sam klub, co ledwo trzy miesiące wcześniej wyciągał z I ligi jakiegoś chłopaka z dorobkiem 38 lat, u którego kolano odbijało się od reszty ciała jak stare pudło po telewizorze.
No i pytań mam dwa: po pierwsze, dlaczego nasz jeden dobry występ uodpornia nas na konieczność ciągłej pracy z młodymi? Po drugie, jakim cudem jesteśmy społeczeństwem, które chwali się "akademią na papierze", ale w praktyce chłopcy muszą czekać, aż dorosły facet z kontuzją zrobi dziurę w formacji, żeby im się trafiła szansa? 💸
Bo ja wam mówię — GKS Katowice ma w sobie tyle serca co żaden inny klub w okolicy, ale serce bez mózgu to tylko kolejna rana, którą zapłacimy biletem do III ligi. Albo zaczniemy wierzyć w naszych chłopaków jak w nas samych, albo możemy iść do domu i oglądać El Classico, bo tu nikt nie będzie oglądał naszych. A mnie szkoda marnować niedzielnych popołudni na płacz, że "ktoś tam coś zaniedbał" — wolę, żeby to była niedziela na trybunie z chłopakami, którzy naprawdę grają z nami, nie obok nas. Bo inaczej to już nie GKS, tylko klub, który sam siebie oszukuje i nikt nie ma odwagi powiedzieć: "stary, ty jesteś za stary, idź na emeryturę, bo młodzi potrzebują miejsca". I tyle.
Ejże, ludzie, jak ja się teraz przypatruję temu całemu bubelkowi, który zrobiliśmy z własnym pionkiem, to aż mi się w oczach zakręciło — bo przecież nie chodzi o to, że ktoś tu jest za mądry, a ktoś inny za głupi. Chodzi o to, że każdy z was ma w tym kawałek prawdy, tylko że połowa tej prawdy leży w szufladzie, a drugą połowę ktoś przybił gwoździem do ściany i nazwał "planem kadrowym".
Patryk Waliwoda? Jasne, że szkoda, że go straciliśmy — ale nie dlatego, że ktoś go celowo posadził na ławce i zapomniał o nim, tylko dlatego, że GKS Katowice od lat biega jak ten osioł, co myśli, że może mieć wszystko naraz: akademię, doświadczenie w seniorskim składzie i kieszeń pełną forsy na transfery gwiazdorskie. A te rezerwy, które wywalili 0:5? No właśnie, bo ktoś myślał, że jak wsadzimy tam chłopaków na zaplecze, to oni nagle dostaną bożka wiary w swoje umiejętności — a tu się okazuje, że junior U-19 ledwie zipie w lidze wojewódzkiej, bo nikt nie poświęcił ani minuty, żeby ich naprawdę sprawdzić w ogniu walki.
A ten cały Jasiek Majchrzak z trybunicyjną histerią? Piękna historia, naprawdę — chłopak wyskoczył, dał dwie bramki, i co? Poszedł na wypożyczenie, a potem usłyszał, że "jeszcze za wcześnie". I tak dalej, i tak dalej. Problem w tym, że nikt z nas nie zadał sobie pytania, dlaczego w ogóle dopuściliśmy do sytuacji, w której taki debiut to rzadkość, a nie codzienność. Dlaczego akademia przestała być siłownią, a stała się parkingiem dla talentów, które mają czekać na swoją kolej — której nigdy nie nastąpi?
Widzicie, my wszyscy mówimy o tych samych rzeczach, tylko patrzymy na nie przez inną soczewkę. Jedni widzą błąd finansowy, drudzy wina trenerów, jeszcze inni mówią o systemie, który się rozleciał. Ale nikt nie wymienia tego, co leży na wierzchu: że GKS Katowice od lat gra na cudzym boisku, bo u nas nie ma miejsca dla młodych, którzy naprawdę chcą grać. Albo zmienimy ten schemat, albo możemy pakować transparenty do worka i iść do domu — bo historia nie będzie nas pamiętać za te wszystkie gadki o akademii, tylko za to, że nie daliśmy szansy tym, którzy na nią zasługiwali.
I to jest właśnie ta kwestia — nie ma tu jednoznacznego werdyktu, bo nie chodzi o to, kto ma rację, a kto się myli. Chodzi o to, że każdy z nas ma w ręku kawałek puzzla, tylko że nikt nie próbował ich poskładać razem. A póki co, ten nasz klub dalej lata jak ten balon z reklamą firmy remontowej — ładny z daleka, ale jak się do niego podejść, to okropnie śmierdzi.
Najpierw policz, potem się spieraj.