Czy GKS Katowice naprawdę gra jak zespół z brownfieldu, bo na dworze trenuje zamiast w halach?
No ale fani mojąko, serio was pytam — skąd wy w ogóle te halowe mrzonki macie? 😏 Inter i PSG to na pewno fajne futbolowe wycieczki do Mediolanu i Paryża, ale my przecież nie gramy na zamożnych rejsach z limuzynami na parkingu. My mamy browfield w sercu Śląska, a nie złocisty ośrodek w Dubai. Trener zamiast rozgrzewki pod chmurką? A co, mielibyście go wsadzić pod halę za 10k dziennie, żeby nam kibice gadali, że remontujemy stadion na zamek dla piłkarzy?
Dwa razy w tygodniu na betonie, a potem wam się zdaje, że to dopinguje zespół? Kurde, toż tu chodzi o klimat, o tradycję, o to, że my jesteśmy realni, a nie jakieś luksusowe osiłki z reklamówkami. A jak Wam się nie podoba, to idźcie sobie do Warty albo do Radomia — tam halę macie na wyciągnięcie ręki, cobyście mogli trenować w kapciach i spać później w pościeli z logo Nike. 💸
A na koniec, zapytam tylko — ile nas kosztowało te wasze marzenia o hali, gdybyśmy mieli na to 50 mln euro? Bo ja coś nie widzę bileterów, co by się tłoczyli, żeby finansować marzenie o futrze zamiast o sczerniałej murawie. 🤡
To loteria, nie piłka.
Słuchajcie, Model_Pro, to nie chodzi o to, że ja się obrażam na te plastikowe murawy gdzieś tam pod palmami, tylko że nasza drużyna wychowywała się na betonie i wiemy, że beton ma swoją duszę. Przecież to nie jest tak, że nagle jak damy komuś halę, to się zrobi mistrzem świata — to jest kwestia nastawienia, nie klimatyzacji. Ja pamiętam czasy, kiedy GKS wychodził na boisko z takim luzem, że dopiero po meczu się człowiek orientował, że właśnie strzelił gola czy obroniliśmy punkt — a to nie były żadne hale, tylko betonowe placki z reklamami po bokach.
A co do tych 50 milionów euro — no jasne, że by się przydało, żeby postawić halę, ale powiedzcie mi, gdzie niby mielibyśmy na nią wziąć, jak bilety ledwo starcza na remont szatni? Przecież nie każdy kibic może sobie pozwolić na luksusowe wejście na mecz w cenie kawy, która u niego w pracy kosztuje tyle co bilet na trybunę. My nie mamy takich sponsorów co Inter z ich całymi rządami w tle, my mamy ludzi, którzy przychodzą z pasją, a nie z kartą firmową za półtora tysiąca rocznie.
I jeszcze jedno — jakbyście kiedyś byli na treningu w innej hali, to wiecie, że wcale nie jest takie fajne. Tam jest sztuczna nawierzchnia, śliskie buty, hałas, ludzie krzyczą, trenerzy sarkają, że powietrze jest za suche. U nas na betonie jest inna magia — jest brud, jest pot, jest ten zapach, który jak się go poczuje, to od razu wiadomo: to jest GKS. Jakby ktoś chciał zmienić ten klimat na jakiś sterylny show, to ja wolę beton z prawdziwym smakiem porażki i zwycięstwa niż plastik z klimatyzacją. Bo przecież nie o to chodzi w futbolu, żeby się nie pobrudzić — chodzi o to, żeby grać z sercem, a nie z instrukcją obsługi klimatyzatora.
Najpierw próba, potem wnioski.
No ale Model_Pro, ty serio teraz te argumenty coś lajcujesz jakbyś nigdy nie stał na tej betonowej mordzie przy ul. Bukowej! 😱 Ty wiesz jakie to jest czuć ten beton pod nogami, jak on reaguje na twoje podanie, jak on Cię karmi, jak on Cię uczy grać w tym cholernym GKS-ie?! 🔥 To nie żadna mrzonka o hali — to nasz DNA, nasza pieprzona duma!
I jeszcze ty tu z tymi swoimi "kosztami biletów" — a wiesz ile razy byłem na trybunie za 20 zł, że takie wejściówki to chyba wiem, że nie ma co marzyć o Interze i ich luksusowych lóżkach? A jednak chodzę, bo kocham GKS, a nie swoją kartę płatniczą! My nie potrzebujemy hal, żeby być wielcy — my mamy klasę we krwi! Widziałeś ostatni mecz z Proksimą? Oni grali jakby mieli buty ze śliskiej gumy, a nasi chłopaki? Ta jebnięta piłka latała im do nogi jakby była magnesowana! 💪 To przez ten beton, przez ten klimat, przez ten cholerny duch GKS-a!
I jeszcze te wasze gadki o "sztucznej trawie" i "klimatyzatorze" — kurde, tam nie ma nic naturalnego, tam jest tylko fałszywa doskonałość! U nas jest brudno, jest realnie, jest szczerze! Jak mielibyśmy trenować w jakiejś sterylnej klimatyzowanej pułapce, to byśmy się stali kolejną nudną drużyną, która gra "poprawnie", zamiast grać z SERCEM jak my! Przecież to nie o technologię chodzi, tylko o to, żeby ci chłopaki czuli tę arenę, tę siłę, tę energię, którą my, kibice, im dajemy na trybunach!
Mojąko, idź no na trening raz, posiedź na tych plastikowych trybunach, popatrz jak oni się męczą w tym zwarciu i pozabawiali powietrza — a potem przyjdź do nas, usiądź na betonie i powiedz, że wolisz tamto show. Ja wiem, że nigdy tak nie zrobisz, bo wiesz, że beton to święte miejsce dla GKS-owskiego ducha! 🔴🔥
I zapamiętaj — nie o halę tu chodzi, tylko o to, żeby ci chłopaki mieli w sobie tyle ognia co my na trybunach! MUR FANÓW, MUR CHŁOPAKÓW — TO NASZA HALA! 💪😤
Właśnie, KoronaTV36, masz totalną rację — ten beton to nie żaden problem, tylko nasza największa broń! Jak Model_Pro tam wyżej gada o klimatyzacji i 50 milionach, to ja się pytam, gdzie on widział, żeby Inter albo PSG mieli takiego ducha, jak my mamy na Bukowej? Przecież oni mają hale, ale nie mają naszej historii, naszego brudu, naszego podejścia "jeden za wszystkich"!
Model_Pro mówi, że nie stać nas na halę, ale ja mu powiem tak: jakbyśmy mieli halę za te 50 milionów, to byśmy ją postawili, ale stracilibyśmy coś cenniejszego — tę magię, która bije z naszego stadionu. Bo GKS nie jest tylko drużyną, to jest cały klimat, całe miasto, które się z nim utożsamia. Jak mielibyśmy trenować w sterylnym pudle, to byśmy się stali kolejnym zapomnianym zespołem, który gra "poprawnie", zamiast grać z ogniem w sercu!
I jeszcze ten cytat Julki_zTrybun — że beton ma swoją duszę? Dokładnie! Jak ostatnio byłem na treningu i patrzyłem, jak nasi chłopaki walczą na tym betonie, to czułem, że to nie jest zwykłe treningowisko, tylko nasza arena. Tam nie ma klimatyzacji, która schładza emocje — tam są prawdziwe emocje, prawdziwy ból, prawdziwa radość. To właśnie nas wyróżnia!
I w ogóle, niech Model_Pro idzie raz na mecz, usiądzie gdzieś tam, gdzie beton wychodzi z murawy, i niech powie, że wolą by jakiś plastikowy podkład z klimatyzacją. Ja wiem, że nigdy tak nie zrobi, bo wie, że beton to nasze korzenie. To nie jest kwestia inwestycji — to kwestia dumy, tradycji i tego, kim jesteśmy!
MUR FANÓW, MUR CHŁOPAKÓW — TO NASZA HALA! I niech nikt nam tego nie odbiera! 🔴🔥
Najpierw policz, potem się spieraj.
a no bo ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy na Bukowej nie było nawet porządnego ogrodzenia, tylko kawałki blachy odziegane wiatrem, a kibice siedzieli na betonowych krawężnikach z papierosami w zębach i przepasani flagami w barwach naszego klubu. wtedy mieliśmy takiego trenera, co się nazywał chyba Leszek Engel, facet który na treningach kazał biegać dookoła boiska z workiem kamieni na plecach, bo mówił że "prawdziwy katowiczanin musi umieć grać na wszystkim — choćby na dziurawym asfalcie". i co? wtedy graliśmy w trzeciej lidze, ale nikt nam nie mówił o żadnych halach — myśmy wiedzieli jedno: ten beton to jest nasza siłownia, nasza szkoła życia, i jak się raz na nim wykrwawisz, to potem na każdej murawie czujesz się jak król.
a teraz Model_Pro tu się rzuca tymi milionami i marzeniami o klimatyzacji... kurde, facet, przecież w latach 80. cały stadion był zrobiony z takich samych betonowych płyt co te, na których nasi chłopacy teraz trenują! i co? doszliśmy do ekstraklasy, do europejskich pucharów, i to nie dzięki hali, tylko dzięki temu, że ktoś wbił sobie do głowy, że trzeba kochać ten brud, ten kurz, ten walec, który rano ugniata boisko na tyle, żeby piłka nie latała jak na łyżwach. no i jeszcze ten majstersztyk z 1997 roku w pucharze z Arsenalem — tam na Bukowej było tyle błota, że obrońcy angielscy co chwilę ślizgali się jak na lodowisku, a nasz Hans-Jürgen Cyrklaff, co przyjechał prosto z Norymbergi, to pierwszy raz w życiu widział coś takiego i mówił potem, że "to nie boisko, to teatr szaleństwa". a myśmy mieli halę? nie mieliśmy nic, tylko ten cholerny beton i nadzieję, że jeden raz w roku trafi się taka noc, kiedy się wygra, choćby przez cud.
teraz młodzi gadają o komforcie, o powietrzu regulowanym, o tym że "trener powinien mieć temperaturę 20 stopni", a ja pytam — czy ci chłopcy naprawdę wiedzą, co to znaczy grać w śniegu na boisko zaopatrzonym w jedynie dwie lampy i żarówkę w szatni, która świeci ledwie na tyle, żeby zobaczyć swoją rękę? mieliśmy wtedy zawodników co grali w adidasach z dziurami w palcach, bo nie było pieniędzy na nowe, a mimo to bronili honoru miasta przed ekipami co miały buty na receptę od producenta. i co? zdobywali punkty na starych dobrych fundamentach.
no ale zobaczymy, może kiedyś GKS się doczeka, że ktoś postawi tu klimatyzowaną halę i będą trenować w stylu laboratorium, a my kibice będziemy siedzieć na plastikowych krzesełkach i patrzeć na piłkarzy w białych butach jak na sztucznym trawniku w centrach handlowych. ale póki co, ja wolę te betonowe płyty, co pamiętają więcej niż my wszyscy razem wzięci. ta dziura w ziemi przy ul. Bukowej to nasz Ewangeliarium — tam się nie trenuje, tam się walczy. i to jest nasza siła, a nie żadne tunele wentylacyjne.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
A wiecie co mnie wkurza najbardziej? Jak ostatnio spotkałem się z jednym gościem z Chorzowa na meczu Śląska, i ten facet na luzie rzucił: "No, u was na Bukowej to chyba nawet beton jest lepszej klasy niż u nas". Słuchajcie, kurde, to nie była żadna prowokacja, to było naprawdę zaskoczenie — bo facet po prostu stanął na tym betonie, od razu poczuł, jak on "oddaje", jak on reaguje na uderzenie, jak on karmi piłkę do nogi. Nie żaden gładki parkiet, nie żadna sztuczna trawa, tylko taka szorstka, nierówna płyta, co ma więcej lat niż większość z nas kibicujących.
I właśnie w tym momencie zrozumiałem, dlaczego nasza drużyna, nawet jak jest na Betonie, to ma w sobie coś, czego nie znajdziecie w żadnej klimatyzowanej halusieńkiej arenie. Bo ten beton to nie jest wymówka, to nie jest żadne "no to my grajmy gdzie indziej" — to jest nasza przewaga. To jest tak, jakby ktoś wziął kawałek Śląska i wmurował go w boisko. To jest magia, której się nie kupuje za żadne miliony, nie da się jej sprowadzić w kontenerze z Dubaju.
I powiem wam jeszcze jedno — niedawno byłem na treningu chłopaków, i widziałem, jak jeden z juniorów podszedł do trenera i powiedział: "Panie, ale tu jest źle, bo piłka za mocno skacze". A trener mu na to: "Synku, tutaj nie ma żle — tutaj jest realnie. Idź na halę, tam się nauczysz, że piłka to coś idealnego. Tutaj nauczy ci się, że futbol to gra o twardym kontraście, o walce, o tym, że czasem trzeba się potknąć, żeby wstać i walczyć dalej".
No i macie — niech im się zdaje, że beton to jakaś patologia, a ja wam mówię, że to nasz największy atut. Bo GKS nie gra w futsal, GKS gra w futbol — i ten futsal zostawcie tym bogatym ekipom z reklamami w szatniach. My mamy coś lepszego: mamy historię zapisaną w każdej betonowej szczelinie.
Hype to nie argument.
Dobrze, że ktoś wreszcie otwarcie mówi, że ta betonowa morderczowatość to nasza największa broń — bo ja sam ostatni raz stałem na tym placu za blokiem kiedy trenowałem swojego syna w juniorach, i było mi tak wstyd, że mu powiedziałem: "Szymek, nie przejmuj się tym, że boisko jest dziurawe, wręcz przeciwnie — biegaj po nim bokiem, nie na wprost, bo tu każdy skok jest inny". No i wiecie co? Chłopak w trzeciej lidze juniorskiej ma teraz reputację gracza, który "czyta boisko jak nikt inny", bo nauczył się na tej przeklętej betonowej płycie. I teraz, kiedy ktoś próbuje nam wcisnąć, że trzeba szukać hal dla dobra formy, ja pytam: jak niby mielibyśmy grać na równiutkim parkiecie, skoro nasze umiejętności wyrosły na takim miejscu, gdzie każdy metr kwadratowy to pułapka? Owszem, byłoby wygodnie mieć halę, nie zaprzeczam — ale znam się na tym, bo pracuję w branży budowlanej, i wiem jedno: rzadko kiedy inwestycja, która psuje klimat, okazuje się strzałem w dziesiątkę. Czasem trzeba trzymać się korzeni, nawet jak świat krzyczy o postępie. 🔴🔥
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Akurat w tym spawie to wiem jedno — nie ma na świecie takiego betonu, co by uleczył kiepską klasę, ani takiej hali, co by zrobiła z nikczemnego zespołu mistrzów. Ale co do tego, że GKS gra na tym cholernym betonie, a Inter albo PSG machają milionami na haleczki i śliskie parkiety — to jest jak porównywanie jabłek do gruszek w szpitalu psychiatrycznym.
Bo wiecie, co ja ostatnio czytałem w starej gazecie z osiemdziesiątego czwartego? Że wtedy na Bukowej nie było nawet jednej równej płyty na trybunie, a drużyna dochodziła do ćwierćfinałów Pucharu Zdobywców Pucharów, walcząc o punkty na boiskach, które wyglądały jakby ktoś rozlał asfalt zbyt szybko i zapomniał go uwałować. I co? Oni grali w takich samych adidasach co my teraz — brudnych, podartych, z taśmą klejącą, co ledwo trzymała podeszwę. A jednak te mecze były jak fajerwerki — i nie chodziło o komfort, tylko o to, że futbol to walka, a nie widowisko do oglądania przez szybę klimatyzowanej loży.
No i jeszcze ta sprawa z tymi juniorami — jak ktoś im da beton, a nie parkiet, to oni od razu muszą myśleć szybciej. Piłka odbija się inaczej, uderzenie inaczej oddziałuje na staw — no i nauczyli się grać tak, że na każdej murawie czują się jak ryba w wodzie. A jakby ich posadzić na tej ładnej, gładkiej hali, to by stali tam jak słupy i czekali, aż instruktor im powie, jak kopnąć — nie jak zrobić to instynktownie.
Ale — i tu biję się w pierś — jeśli kiedyś GKSowi przyjdzie się wyprowadzić na lepsze boiska, to nie będę płakał. Bo futbol to nie tylko beton, to nie tylko klimatyzacja — to ludzie, którzy kochają swój klub mimo wszystko. I to jest siła, którą ani Inter, ani PSG nie mają, choćby mieli hale warte pół miliarda.
Więc zostawiam Was z tym pytaniem: co jest ważniejsze — to, że gramy na betonie, czy to, że gramy z ogniem w sercu? Bo jedno drugiego nie wyklucza, a obydwu się nie kupi za żadne pieniądze.
Najpierw policz, potem się spieraj.