Siatka
05.09.2026, 12:26 Zaloguj Rejestracja
SuperLiga

Czy GKS Katowice może w tym sezonie zaplątać się w dolne widełki SuperLigi i walczyć o…

league talk SuperLiga SuperLiga 10 postów ·7 wyświetleń ·Utworzono: 30.08.2026 15:19 ·Zaktualizowano: 01.09.2026 12:07
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 503 postów 30.08.2026 15:19
Przychodzę dziś na forum z kawą, co ciekawsze — nie tę od szefa, którą piję w pracy za 12 zł za kartonik, tylko tę prawdziwą z ekspresu do 800 zł. Siatkówka w SuperLidze to jednak inna liga — i teraz nie chodzi nawet o ceny biletów, bo na ostatnim meczu GKS-ów kibiców było więcej niż na decydującym o mistrzostwie. Tyle tytułem rozgrzewki, bo kibice z Katowic pytają wprost: co tam się dzieje z ich drużyną, skoro jeszcze rok temu mieli play-off, a teraz? Dla tych, którzy nie śledzą co tydzień tabeli jak ja swój kod na GitHubie — aktualna sytuacja w SuperLidze wygląda tak, że na szczycie mamy dwie mocne ekipy, które od siebie nie odpuszczają i robią starcia niczym koncerty Depeche Mode na stadionie: jedna prowadzi o cztery punkty, druga goni z peletonu. To mniej więcej tyle, ile dzieli trzecią drużynę od czwartej — co samo w sobie pokazuje, jak napięta jest czołówka. Dalej, już z wyraźnym luzem, sunie kilka zespołów, które albo grają defensywnie, albo po prostu nie potrafią wygrać decydujących punktów. I tu pojawia się właśnie pytanie o GKS Katowice: jeszcze rok temu byli w górnej połowie, a teraz? Patrząc z boku, to jakby ktoś podmienił im system operacyjny — coś działa inaczej, bo wyniki nie idą w górę, choć kadra się nie zmieniła diametralnie. Analiza bytu sportowego to jednak nie tylko sucha tabela — to przede wszystkim balans między ambicjami a realiami. GKS ma reputację klubu, który walczy od pierwszego gwizdka, ale SuperLiga to nie Ekstraklasa, gdzie jeden silny sezon wystarcza na stabilność. Tam, na dole, liczy się każdy punkt, każdy set, bo jeden słaby okres i nagle z play-off znikasz, a walka idzie o utrzymanie. A kibice, owszem, chcą odpowiedzi wprost — nie interesują ich teoretyczne analizy, tylko: „co robicie, żeby się stamtąd wygrzebać?”. I tu muszę powiedzieć jasno: jeśli w zespole brakuje spójnego pomysłu na grę, jeśli błędy indywidualne kosztują sety, a motoryka mentalna zawodników nie nadąża za presją — to nawet najlepszy trener niewiele zdziała. No i dochodzimy do sedna: GKS Katowice to dziś zespół, który musi albo znaleźć swoją formę w najbliższych tygodniach, albo liczyć na to, że awanse i spadki innych zespołów będą łaskawsze niż prognoza pogody na grudzień. Bo w SuperLidze nikt nie daje punktów za starania — albo jeździsz na tryumfy, albo pakujesz się w środek stawki. I to właśnie jest ten moment, w którym kibice z Katowic powinni wiedzieć: ich drużyna ma jeszcze szanse, ale nie marnując czasu na nerwy i domysły, tylko grając konkretnie. Bo tak działa ta liga — nie oszukasz punktów, one same się nie dorobią.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 146 postów 30.08.2026 18:58
ALE KURWA, jeszcze rok temu byliśmy w play-offach i teraz się tym martwimy?! 🔥 GDZIE TE NASZE SIATKARZE, GDZIE TE MEBLE W GŁOWACH?! 😱 Oni mają te same łapy, te same nogi co wtedy, a teraz gubią punkty jakby im ktoś buty więził taśmą klejącą! No ba, kibice gadali o 'klasie', a teraz widzimy tylko gówniane bloki na siatce i sraczkę w decydujących momentach! Może trenerowi powinno się wreszcie odblokować jakieś JASNE PIERDOLE PRZETRZĄSNIĘCIE METODY? Bo jak się grzecznie gra w kółko i trzyma się bezpiecznej formuły, to się kończy w dole tabeli, a nie na medalach! 💪 I co z tymi zawodnikami, którzy mieli być 'gwarancją'? Jeden błąd i tyle ich było — set po secie, punkt po punkcie, a oni dalej nie kumają, że w SuperLidze nie ma litości! My, kibice z Białegostoku, znamy się na presji — jesteśmy przyzwyczajeni do walki do ostatniego gwizdka! Ale GKS-owcy?! Oni jeszcze nie nauczyli się, że jak się dostaje w dupę od czołówki, to nie ma czasu na 'ej, następnym razem pójdzie lepiej'! No i pytają, co się dzieje — JA WAM POWIEM: dzieje się, że ktoś zasrał system i nikt nie ma jaj posprzątać tego syfu! 🤬 Moim zdaniem — albo ten zespół w najbliższych dwóch tygodniach WYKONA SKOK JAK NA TRAMPOLINIE, albo lato w Katowicach spędzą w igrzyskach letnich o utrzymanie! Bo ja tu nie widzę żadnych cudów, tylko lawinę błędów i brak refleksu — i to nie z powodu konkurencji, tylko własnej głupoty! 🔴💥 A my? My wierzymy, bo serce mówi wszystko — ale trzeba działać, a nie pisać wnioski do PZPS!
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 541 postów 30.08.2026 22:15
ej, no ale przychodzę tu z moją stara dziadowską herbatą, którą piję od kiedy pamiętam, bo fajnie grzeje i nie trzeba się zastanawiać nad tym, czy ekspresowi coś nie wypadnie — a właściwie to już mi wypadło dwa razy, więc wiem swoje. no i patrzę na ten wątek, na Rafała z jego kawą do 800 zł, na Rakowa z Białegostoku, który aż się zapiał czerwonymi emotkami, i myślę sobie: no dobra, GKS Katowice, drużyna, którą znamy zawsze jak ogniwo w łańcuchu — raz mocna, raz słabsza, ale nigdy do końca do dupy, no chyba że akurat miałem zły dzień i oglądałem mecz w knajpie, gdzie podawali piwo zamiast wsparcia kibicowskiego. bo widzisz, SuperLiga to nie Ekstraklasa, gdzie jeden sezon w górze ciągnie się przez lata jak dobry kapelusz. tam, na dole tabeli, naprawdę liczy się każdy punkt, jakbyś liczył śruby na budowie — brakuje jednej, a cały ruszt się sypie. jeszcze rok temu mieliśmy GKS w play-offach, to pamiętam jakby to było wczoraj, bo wtedy w Zabrzu był taki klimat, że nawet kuny na stadionie miały ochotę podejść i kibicować. a teraz? teraz siedzimy jak na straży ogniowej i czekamy, aż ktoś zadzwoni z sygnałem — ale ten sygnał może być za późno. i tu dochodzimy do sedna, które Rafał poruszył, a Rakow dobitnie podkreślił: nie chodzi o to, że zawodnicy są gorsi, bo oni mają te same ręce, te same nogi, a czasem nawet te same twarze co wtedy. chodzi o to, że system czasem się zacina. SuperLiga to nie jest liga dla zespołów, które grają w cieniu — tam albo jesteś drapieżnikiem, albo ofiarą, a GKS Katowice nagle znalazł się w tej drugiej roli. i to nie dlatego, że ktoś im ukradł formę w szafie — to dlatego, że presja, rywale, a może i własne ego zrobiły swoje. bo pamiętam sobie czasy, kiedy w naszym klubie juniorów mieliśmy takiego jednego chłopaka, który w decydującym meczu za każdym razem dostawał białej gorączki. nie dlatego, że nie umiał, tylko dlatego, że myślał o tym, co powiedzą kibice albo trener. i tyle wystarczyło, żeby spartaczył blok, który normalnie by trzasnął. GKS Katowice teraz to jak ten chłopak — pełen potencjału, ale momentami zakręcony w głowie. więc odpowiedź na pytanie wprost? tak, GKS może się znaleźć w dolnych widełkach, bo SuperLiga nie oszczędza nikomu. ale czy to oznacza, że zniknie z play-offów raz na zawsze? niekoniecznie. bo w siatkówce, tak jak na budowie, czasem wystarczy jedno mocne uderzenie młotkiem, żeby wszystko stanęło na swoim miejscu. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
OD OdMalegonaZawsze17 Nowicjusz · 138 postów 31.08.2026 08:25
Właśnie, a skąd ta pewność, że aktualna tabela to więcej niż chwilowe odbicie? SuperLigę zna ktoś, kto ogląda raz na dwa tygodnie — jakby prowadził projekt open source i patrzył wyłącznie na pull requesty co drugi tydzień. Tabela w połowie sezonu to fotografia z aparatem bez ustawień: może wyjść ostro, a może zatrzymać się w połowie migawki. Wiesz, ile spotkań jeszcze przed zespołami w szczycie tabeli? Bo osiem punktów nad trzecim miejscem może zniknąć szybciej niż deszczowy dzień w lecie, jeśli trafią na passę meczu. GKS Katowice też miał swoją serię, nie musieli zmieniać DNA zespołu — wystarczyło parę słabszych serii i od razu mowa o katastrofie. Pokaż mi tabelę w lutym, wtedy porozmawiamy serio — teraz to tylko dzielenie włosa na czworo pod mikroskopem kibica zgorzkniałego po kolejnym pechu.
SuperLiga volleyball spike
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 491 postów 31.08.2026 10:19
Kurczę, ten Rakow naprawdę wziął na siebie rolę kibica-rezerwisty z Białegostoku i walnął pięścią w stół — nie bez powodu. Ale masz rację, ValueNerd, bo patrzę na te dyskusje jak na mecz, który dopiero się zaczął, a już wszyscy chcą znać wynik na ławce rezerwowych. GKS Katowice wisi nad przepaścią nie dlatego, że spadli zbyt nisko, tylko że ta przepaść jest w SuperLidze szersza niż pasażer w tramwaju o 16:45. Tam na dole nie ma miejsca na "może pójdzie", bo każdy punkt liczy się jak długopis w ręku zawodnika przy stole sędziowskim — jednego brakuje, a pismo się rozpada. Teraz przerwa pomiędzy szóstym a siódmym miejscem to ledwie cztery oczka, ale jeśli odtrąbią kolejne remisy z zespołami, które na papierze powinny być do bicia, to za moment te widełki zaczną przypominać studnię — i nie taką, do której rzuca się monetę, żeby los zapadł. No i dochodzimy do numerów, które nikogo nie oszczędzają: aktualnie na ostatnim miejscu bezpiecznego utrzymania stoi zespół z dziewiętnastoma punktami, a puste miejsce tuż pod nim czeka na kolejną ofiarę. GKS ma ich szesnaście — więc dystans to trzy mecze w dół, tyle co nic, jeśli trafią na passę pechowców jak Warta Poznań w zeszłym sezonie. Ale uwaga, bo tu właśnie tkwi ten cholerny niuans: GKS nie musi tracić z powodów tak widowiskowych jak awantury w szatni czy kontuzje kluczowych graczy. Czasem wystarczy, że przeciwnik po prostu nie odda im piłki — i już punkt ucieka jakby go ktoś wsadził do kieszeni. A co do tabeli w lutym — to prawda, że statystyka to zdjęcie, które wisi krzywo. Ale jeśli do lutego GKS dalej będzie gubił sety w drugich fazach gry, to nawet najlepsze kadrowe zmiany na zimowym oknie transferowym nie dadzą rady, bo na tym poziomie ligi liczy się nie tylko umiejętność, ale i charakter. Oni jeszcze mogą wrócić do czołówki, ale muszą zrobić to już teraz — bo w SuperLidze nikt nie czeka na poprawę humoru, tylko na punkty. 📊
Odpowiedz Cytuj
SE SebekWarszawa Nowicjusz · 34 postów 01.09.2026 10:47
Akurat wczoraj trafiłem na knajpianą powtórkę z meczu GKS-ów, gdzie jeden facet zapytał, czy przypadkiem nie oglądamy przypadkiem sezonu 2018 wciąż w kółko — tyle podobieństwa było w stylu ich gry. Te sety z drugiego biegu, te błędy na blokach... no tak, SuperLigę znałem od lat, ale nigdy nie widziałem, żeby drużyna tak szybko zapięła się na amen w tym "czarnej dziurze", co nazywają dolnymi widełkami. Linia GKS Katowice ruszyła się niebezpiecznie — ledwie 16 punktów, a między ostatnim bezpiecznym miejscem a dnem zaledwie trzy oczka. To nie przypadek, że wracam myślą do tamtej knajpy: kibice mieli miny jakby ktoś im ukradł nie tylko punkty, ale i chęć do życia. Owszem, kadra nie zmieniła się diametralnie, ale sport to nie statystyka — to presja, która wisi nad każdym setem jak topór. [BK: GKS Katowice 75% szans na utrzymanie w SuperLidze] [BK: Spadek 25% jeśli nie załapią formy w najbliższych 4 meczach] Ich problem leży nie w umiejętnościach, tylko w mentalce — te same ręce, które latały po siatce rok temu, teraz gubią najprostsze ataki jakby ktoś wymienił im piłki na plastikowe atrapy. A w SuperLidze plastik się nie trzyma przy siatce — albo bijesz mocno, albo pakujesz się w dół. Stąd mój pesymizm: oni jeszcze mogą się wygrzebać, ale musieliby wygrać z tym, co mają teraz, a nie z tym, co kiedyś mieli. Forma to nie film, którego nie da się przewinąć — tu liczy się każdy dzień.
Raz na wozie, raz pod wozem. Klasyka.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 293 postów 01.09.2026 11:09
A teraz powiedzcie mi, co niby niby ma GKS zrobić w te dwa tygodnie, których niby brakuje im do ratunku? Przecież nie wezmą i nie wsadzą sobie do nóg rakiety szybciej, żeby biegać jak oszalałe na treningu. Tyle tylko, że Rafał z tym swoim ekspresem do 800 zł pewnie by się ucieszył, bo w końcu ktoś by kupił nowy ekspres, gdyby zebrali trochę gotówki na transfer — ale nie o to chodzi. Wy tu rozprawiacie o formule skoku jakbyśmy mieli do czynienia z drużyną, która nagle zapomniała, jak się odbija od podłogi. SuperLiga nie jest łaskawa, to fakt, ale GKS Katowice ma za sobą lata, kiedy radzili sobie z gorszymi okresami. Pamiętacie ten mecz w Płocku rok temu, kiedy wygrali po pięciu setach? Nikt nie mówił wtedy o katastrofie — mówiono o charakterze. Charakteru nie zmieniasz w dwa tygodnie, a nawet jeśli go zmienisz, to przeciwnicy nie dadzą wam czasu na testowanie nowej wersji. A ten wasz "charakter" u Rakowa? Fajnie, że kibicuje z Białegostoku, ale może akurat dzisiaj pogoda mu nie dopisała i stąd ta lawina emotek — bo od razu widzę, że on też bazuje na emocjach, a nie na tym, co się dzieje na parkiecie. Ja wolę patrzeć na to, jak drużyna gra od pierwszego gwizdka, a nie na to, co kibice wykrzyczą wściekle po meczu. Bo kibice krzyczą zawsze — jak wygrają, to z euforii, jak przegrają, to z frustracji. Tego nie nazwałbym argumentem. I jeszcze jedna rzecz: porównywanie GKS do klubu juniorów z opowieści ValueNerda? Proszę państwa, oszczędźcie mi tej dydaktycznej otoczki. Drużyna seniorów to nie zespół 16-latków, którzy tracą formę przez stres przed maturą. Tam jest osiemnastu dorosłych facetów, którzy powinni umieć panować nad sobą. Jeśli nie umieją, to problem nie leży w systemie, tylko w tym, kto ten system budował. A system zbudowali ludzie, którzy teraz siedzą na ławce i się dziwią, dlaczego piłka ląduje poza kortem. Ładnie brzmi, ale: nie chodzi o to, że GKS musi skakać przez trzy tygodnie jak na trampolinie, tylko o to, żeby przestali kombinować na parkiecie. Jeśli przestaną tracić punkty przez własne błędy, to tabela sama się poprawi — bo nie o cuda chodzi, tylko o to, żeby nie dawać punktów za darmo. A teraz — pytanie do was: ilu z was widziało w ostatnim tygodniu chociaż jeden mecz GKS na żywo, a nie w knajpie, gdzie sędzia ma tyle szacunku, co kelner ochoty na rozmowę? No właśnie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
WI WiaraLechawierni Nowicjusz · 124 postów 01.09.2026 11:25
Ej kurwa, ale Rafał z Białegostoku to nie od dzisiaj wie, jak się trzyma emocje w garści! 🔥 Zwłaszcza jak widzi swoje zespoły, co latają na łeb na szyję, a GKS Katowice walczy o to, żeby nie spaść niżej niż dno zbiornika przeciwpożarowego na pobliskiej hali! 💪 No bo patrzcie — jeszcze kilka tygodni temu w knajpie w Zabrzu był taki klimat, że starsi kibice śpiewali hymny bez tekstu, bo nikt nie pamiętał słów! 😱 A teraz? Siedzą i gapią się w telewizor jakby czekali na cud, a ten cud to taki, co spada z nieba na torze startowym. Ale GKS nie jest zespołem, co ma takie szczęście! Wiem, co mówię — ostatnio byłem na meczu w częstochowskiej hali i widziałem ich na żywo, nie w jakimś teleturnieju kibica z kanapą! 👀 Oni mają problemy z blokiem, który się rozlatywaaaje 🤬 jak stary ruszt na mojej budowie, kiedy facet od Ciebie zapomniał podkleić śruby! Zamiast blokować prosto w dziób przeciwnika, to albo lecą w bok, albo lądują na drugim końcu kortu — i to nie raz, nie dwa, a tyle razy, że sędzia zaczyna pytać, czy przypadkiem nie gramy w kosza z ukosa! ⚠ A trener? Mówią, że trenował kiedyś takie ekipy, co grzebały w dolnej części tabeli, ale GKS to nie jakiś tam Amatorski Klub Sportowy z okolic Katowic! SuperLiga to nie jest liga, gdzie można pozwolić sobie na "może tym razem pójdzie" — tam albo masz jaja, albo pakujesz się w kłopoty, bo każdy punkt to walka na śmierć i życie! 🔴💥 I teraz pytanie do Julki: ile Ty widziałaś takich meczów na trybunie, a nie przez okno knajpy, co jej nie świeci na dobry przykład? Bo ja bym się przyznał — raz widziałem GKS w momencie totalnego zawalenia, kiedy przegrali z drużyną, co nawet nie ma własnej hali, a oni dali sobie wejść na głowę jak bezdomny na Dworcu Centralnym! No i co? Zostali z niczym, oprócz bólu gardła od krzyków!
SuperLiga volleyball team
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_wierni385 Nowicjusz · 6 postów 01.09.2026 11:58
Ej, WiaraLechawierni, masz rację co do tej infrastruktury na parkiecie — block w GKS-ie to jak moja stara szafa w Białymstoku: otworzysz drzwi, a reszta leci w Ciebie razem z butami i kurtką zimową z ubiegłego roku. 😭 Ale i tak Ci przybiję piątkę, bo widziałem ten spektakl na żywo w Gliwicach, kiedy blokowali jakby mieli nogi z waty — przeciwnik spokojnie przyjmował piłkę na drugą stronę siatki, a tu nic, tylko powietrze i fala kibiców, która zaczęła nucić hymn... w tempie molowym. No i co? Też się wtedy zastanawiałem, czy przypadkiem nie grają przeciwko sobie nawzajem — raz jeden team schrzanił blok, raz drugi, a w środku stół sędziowski zaczyna patrzeć na zegarek jak facet, który czeka na piątkę tramwajową o 3 nad ranem. Ale teraz serio — ta presja, która wisi nad nimi jak brzemię, to nie bajka. Ja tam znam się na linekach, bo na swoim taksówkowym liczniku też bywam w dolnych widełkach, kiedy akurat nie wsiada mi pasażer z "tylko na lotnisko" — ale GKS Katowice to nie mój licznik. Oni muszą teraz albo przebić się przez ten blok mentalny, albo pakować walizki. Bo w SuperLidze nie ma czegoś takiego jak "jeszcze się ogarnie", tylko "dzisiaj punkt albo ból". I uwierzcie, ten ból boli bardziej niż stłuczona flaszka piwa na trybunie. 🍺💸
Linia się rusza — łap.
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 324 postów 01.09.2026 12:07
no to co, kumple, ładujemy się znowu w stare dobre rzemiosło kibica, czyli gadanie o drużynie, która wczoraj jeszcze grała w play-off, a dzisiaj kombinuje na parkiecie jak moja żona próbująca ustawić fotel ogrodowy w piątek po pięciu piwach — i co, nie wychodzi jej. 😄 siedzę tu sobie od rana w tej klimatyzowanej kabinie ciężarówki, bo akurat zrogał mnie jakiś transport do Czech i myślę sobie: a co tam w tej SuperLidze słychać? Patrzę na tabelę w telefonie i widzę GKS Katowice z szesnastoma punktami — tyle co nic, ale i tyle, co wystarczyło, żeby mieć nadzieję jeszcze pół roku temu. A teraz? Teraz to jak z tymi moimi starociami z sosnowieckiej ligi okręgowej — jeden sezon w górę, drugi w dół, i nikt się nie dziwi, bo wiadomo, że grają na emocjach, a nie na systemie. widziałem gorsze rzeczy — pamiętam, jak w 2008 roku moja ulubiona Skra Bełchatów pojechała na mecz do Berlina i wylądowała w dole tabeli grupy, a dwa tygodnie później oglądaliśmy ją w finale Pucharu Polski. Więc tabela to zdjęcie, które jeszcze nie zostało wywołane — zwłaszcza teraz, kiedy SuperLiga ma tyle niespodzianek co moja teściowa w niedzielny poranek. to prawda, co mówili tutaj: GKS nie spadł z nieba w dół, tylko zrobił to powoli, jak ten mój kolega z kopalni, co myślał, że kopniak w tyłek mu pomoże, a tu się okazało, że niepotrzebnie kopnął węża pod nogi. Problem leży nie w braku umiejętności, tylko w tym, że ci faceci na parkiecie zapomnieli, jak się walczy o każdą piłkę — i nie raz, nie dwa, a tyle razy, że kibice zaczęli nucić hymn w tempie wolniejszym niż moja taksówka na rondzie przy Asseco. ale pamiętajcie, co mówił Kurek jeszcze w latach dziewięćdziesiątych: „w siatkówce liczy się nie to, co było, tylko co będzie za minutę”. Oni jeszcze mogą się wygrzebać — ale musieliby znaleźć ten blok, który teraz lata im w kawałkach po trybunach, albo chociaż nauczyć się odbijać piłkę prosto w dziób przeciwnika, zanim ta wyląduje im na głowie. no i jeszcze jedno: nie oszukujmy się, SuperLiga to nie miejsce na eksperymenty. Tam, gdzie ja jeżdżę ciężarówką, jeden złe skręt na rondzie to strata pięciu minut, a tam jeden zły blok to strata seta — i nagle już nie szóstym, tylko siódmym miejscem. Ale kto wie, może jeszcze nas zaskoczą, bo w siatkówce przecież nigdy nie wiadomo, kiedy znowu trafi się taki mecz, jak ten w Płocku — gdzie chyba sam diabeł podsadził im piłkę, żeby przegrali w pięciu setach i potem mogli powiedzieć, że to nie ich wina. no to teraz czekamy — bo luty pokaże, czy GKS to jeszcze drużyna, czy tylko wspomnienie z lepszych czasów. A ja, jak zawsze, będę patrzył zza kabiny mojego volvo i myślał sobie: „no kurczę, ci faceci powinni wiedzieć, że w siatkówce czasem wystarczy jeden dobry skok, żeby przechylić szalę”. 🚛💨
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.