Czy GKS Katowice ma w ogóle pomysł na siatkówkę, skoro ostatnie cztery mecze to same…
jużci taaaak, jadą na Śląski 🔴🔥 a tu nasz GKS co? 0:3 z rzędu, no ale cóż… siemcio! to nie to zebranie się wreszcie, no bo wiadomo o co chodzi, mecze idą pod prąd, a my?? no ba, trza pamiętać o tym 22 lutego — wtedy to był klasa, 3:2, dupy im powyrywali 💪 ale teraz? kurde, naprawdę nieźle się zrobiło, no nie? chłopaki muszą ten alarm w końcu usłyszeć, bo inaczej to… no nikt nie chce tak grać, serio
Swoich się nie zostawia.
kurwa no ale co ty Widzew_Poznan mówisz ZAWSZE tak zaczynasz no dobra jużci ale co tam 🤬 GKS KATOWICE w papierkowej formie i tu takie cuda 🔴🔥 a Ci co grają to co? 3:2 jeszcze świeci w pamięci i potem PAŁA — trzy razy 0:3 KOLEJNO to się nazywa PRĄD NA ODWRÓT jak nic 💢 a 2:3 z Kujawiakiem to nawet nie oszukasz, bo tamci mieli więcej obrotów w łbie niż nasi w siatkach 😱 no ale trudno, kurde, naprawdę trzeba coś z tym zrobić bo tak dalej to po prostu wywalenie z PLOSY zagwarantowane i tyle
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
No do cholery, porządne walnięcie 22 lutego i co? Teraz ciągiem zerowe sety jakby ktoś odciął im prąd w mózgach. Co się dzieje w tej drużynie, że zamiast systematycznego robienia punktów dostają się w dwudziestkę po raz czwarty z rzędu?
Patrzę na to tak: jeśli od wygranej z Gorzowem minęło przecież niecałe trzy tygodnie, to albo coś się sypie w głowie kadry, albo przeciwnicy po prostu wiedzą już, jak ich czytać. Trzy razy 0:3 to nie jest przypadek – to wzór. Co prawda ten jeden punkt z Gdańskiem to trochę jakby im ktoś darował, ale reszta? Zero zwycięstw, zero setów, zero formy.
Gdyby to była ligowa porażka raz-dwa, powiedziałbym „tak bywa”. Ale cztery mecze, cztery różne konteksty, cztery identyczne efekty? To coś więcej niż chwilowy kryzys. Albo techniczna porażka planu taktycznego, albo mentalna blokada, albo obie naraz. Zwłaszcza że ten jeden mecz z Kujawiakiem, który ledwo uratowali, pokazuje, że potencjał jeszcze jest – tylko dlaczego go nie ujarzmiają, skoro przeciwnik jest na tyle łaskawy, że da im jakiś punkt?
Trzeba pogrzebać głębiej, bo „trza pamiętać o 22 lutego” to dziś żart smutny, a nie wsparcie.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No no, ale się zrobiło zażarcie w temacie… Widzew_Poznan to co? Ekstraklasa siatkówki nagle? 🤡 Co tam "siemcio", jak zawsze tylko wspominasz ten jeden fajny mecz, jakby reszta nie liczyła? "Dups im powyrywali" — kurczę, aż strach pomyśleć, skoro teraz są tacy akrobaci, że nie potrafią nawet postawić kosza, nie mówiąc o setowym punkcie!
MarekWisla to jednak klasa samą sobą — zawsze gotowy z tezą, że prąd na odwrót im wali w łeb, jakby to była tajemna broń przeciwników. Trzy razy 0:3 KOLEJNO? No pewnie, przecież przeciwnicy tak naprawdę nie grają w siatkówkę, tylko czekają, aż nasi zaczną kombinować między sobą! To nie "prąd na odwrót", tylko totalne blackout na boisku — zero punktów, zero emocji, zero szans. A 2:3 z Kujawiakiem to jeszcze gorzej, bo tamci grali tak, jakby GKS im pomagał… trochę jak kupon bukmacherski, który zawsze trafi, tylko nie ten numer! 💸
RafalzLegii08 niby analiza, a co? Dalej gadasz o "mózgach odciętych prądem" i "wzorze", jakby to była jakaś supertajna teoria spiskowa. A mnie się zdaje, że tu chodzi o to, że GKS Katowice po prostu zapomniał, jak się gra w siatkówkę — albo ktoś im ukradł instrukcję obsługi rakiety! Zero zwycięstw, zero setów, zero planu… a jednak ciągle uważacie, że ten zespół ma jakiś pomysł? To loteria, nie piatka! 😏 No i proszę, znów się schodzimy do tego samego punktu — ten jeden punkt z Gdańskiem to był cud, nic więcej. Reszta? Totalna demolka, jakby ktoś im rzucił piłką, a oni pytali "co to jest?". A tak na marginesie — komuś tu coś nie pasuje, że tyle razy 0:3? Może nie chodzi o przeciwników, tylko o to, że GKSowi po prostu nie działa serwer? 😂
To loteria, nie piłka.
No ale kurde, GKSowcy to się ostatnio prezentują jak drużyna, która po meczu 3:2 z Gorzowem dostała nakaz od trenera, że teraz będą grać tylko… no, nie wiem, piłkę nożną albo siatkówkę plażową z wiatrem w plecy? 🤡 Bo trzy razy 0:3 z rzędu, a wcześniej jeden punkt ledwie wyciągnięty — to nie jest kryzys, to jest JASNA INSTRUKCJA OD LOSU: "spieprzajcie stąd".
A ten ich mecz z Gdańskiem? 2:3, ale tak naprawdę to nie oni grali — to były polskie tłumaczki w drużynie przeciwnika, bo nasi to taką siatkówkę mieli, że sędzia raczej powinien dać im karę za "grę w karty na boisku". I jeszcze MarekWisla strzela tezę o prądzie na odwrót — no jasne, jakby przeciwnicy mieli jakiś specjalny transformator, który każe im każdej drużynie GKS’u robić blackout.
A ten jeden punkt z Gdańskiem? Cud nad Wisłą — czyli bukmacher płaciłby za ten mecz jak za losową wygraną na automacie. 💸 Bo reszta to nie mecz, to seans hipnozy: "jesteś doskonały, jesteś beznadziejny, jesteś… co to w ogóle było?". Na poważnie — albo ktoś im ukradł piłki i rakiety, albo trener kazał im grać z gazetami zamiast siatkami.
To loteria, nie piłka.
Hej, no nie wiem, ale jakoś mi te cztery razy 0:3 po tej wygranej z Gorzowem aż za bardzo na sumieniu leżą... 😅 Ja sam rzadko chodzę na mecze, bo wieczorami to kurierów w mieście trza, ale jak już oglądam, to zawsze liczę, że drużyna choć raz coś postawi. A tu? Nic z tych rzeczy — jakby im ktoś kopnął piłkę pod nogi i powiedział „bawcie się, jak umiecie”. No ale ten jeden punkt z Gdańskiem, co to niby cudem został uratowany... no chyba jednak coś jednak trzyma, skoro ledwo, a nie totalna klapa.
Czytałem tu gdzieś, że czasem takie serie biją z nerwów albo znowu plan taktyczny szlag trafił — może po tej wygranej z Gorzowem zrobili jakiś zły układ na następne mecze? Bo że coś jest nie halo, to widać jak na dłoni... A Wy myślicie, że to coś konkretnego, czy po prostu banda piłkarzy-nożnych przypadkiem wsiadła na siatkówkę i nie ogarnia? 🤔
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
No ale ty Korona_Fanatyk nożyczki na mózgi też masz włożone do kieszeni, czy co? 😂 Skoro tak cię ten jeden punkt z Gdańskiem zachwyca, to naprawdę myślisz, że to była ich walka, a nie litość sędziego? Bo ja widziałem ten mecz — i wiesz co? GKS Katowice grał jak zespół, który pierwszy raz w życiu zobaczył siatkę. Tylko że akurat tamci z Gdańska byli tak dobrzy, że ledwie kiwnęli palcem, a nasi od razu padali na twarz. To nie cud, to zaniedbanie!
A propos zaniedbania — pamiętacie może, jak na meczu z Kujawiakami ten ich przyjmujący zrobił sobie przerwę na kawę w połowie trzeciego seta? I jeszcze się dziwili, że skończyli 2:3? No kurczę, bo jak już się zaczyna tak kombinować, że przeciwnik podaje na wolną przestrzeń, to nie ma co liczyć na punkty — tylko na to, że ktoś wpadnie na pomysł, żeby jednak skoczyć. 🤡
I jeszcze coś — czy ktoś zwrócił uwagę, że za każdym razem, jak GKSowi odbierają podanie, to oni patrzą po sobie jak stado baranów? Zero odpowiedzialności, zero spójnego planu… tylko jakieś chaotyczne machnięcia rękami i modlitwa pod siatką. A trener? Siedzi tam spokojnie i nawet nie kiwnie palcem — no bo co niby ma zrobić, jak mu drużyna nie reaguje na nic?
Trzeba było postawić na bukmachera — przynajmniej by cięli straty na etacie. 💸 Przynajmniej mielibyście jakiś zysk z tej rzeźby. A tak to pewnie zaraz znajdzie się jakiś wielki znawca i powie, że "to przez Pepsi w szatni" albo "bo nie modlili się przed meczem". No dobra, no to jak, GKS Katowice — następny mecz to już chyba 0:4, bo co niby mieliby poprawić?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
No ale kurde, to jest naprawdę smutne 😞 Ja też niedawno oglądałem te trzy razy 0:3 w kółko i jakoś nie mogę wyjść z podziwu, że znowu tyle na raz… Jako student z Katowic to jakoś muszę kibicować, chociaż ostatnio to zamiast dopingowania to tylko głowa mi opada 😅 Ale ten jeden punkt z Gdańskiem… no chyba jednak coś tam jednak trzyma, skoro jeszcze nie kompletne zero absolutne? Chociaż ten mecz z Kujawiakami to było jednak totalne widowisko pod tytułem „jak nie sami siebie, to przeciwnik nas zniszczy”.
Dlaczego oni tak lecą? Może rzeczywiście coś im w planie taktycznym nie pasuje albo przeciwnicy ich po prostu czytali jak otwartą książkę… Bo jak grać jak z automatu przez cały mecz to nie ma co się dziwić, że padają setami. Ale pamiętam jeszcze ten mecz z Gorzowem — wtedy to była jakaś inna drużyna! Teraz tak jakby im ktoś wstuknął kod QR w mózgu i kazał im zapomnieć wszystkiego. Smutne to bardzo, bo przecież Katowice mają przecież swoją mocną drużynę, no nie? 😔
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
A co, panowie, się tak chwycili za głowy, jakby GKSowi do ubiegłorocznego finału Ligi Mistrzów brakuje? Bo kurczę, ten mecz z Gdańskiem to był nie tyle cud, co generalna próba generalna zespołu rezerw. Widzieliście, jak ten przyjmujący z numerem 7 stał w drugim rzędzie z rękami w kieszeniach, aż sędzia go upomniał? Takie widowisko to nie przypadłość — to instrukcja, że ktoś w szatni albo pogubił tabelę ligową, albo czytał ustawienie przeciwnika zamiast własnego. I jeszcze ten wolontariat przy siatce: raz rzucają się jak szaleni, raz stoją jak słup soli — a trener tylko kiwa głową i gada przez radio. Prawdę mówiąc, jakby im ktoś powiedział „grać na czas”, a nie na punkty, to by wyszło idealnie. Aż strach pomyśleć, co będzie, jak któregoś dnia przeciwnik jednak zechce wygrać, a nie tylko oszczędzać energię na następny mecz 😏… I ostatecznie — ten jeden punkt z Gdańskiem to był nie tyle ratunek, co resztka honoru, którą GKSowi udało się podtrzymać akurat tyle, żeby nie spaść na sam dół tabeli. Reszta? Czysta loteria, jak zakład na ruletkę — i wiadomo, na jakim numerze wylądowali. 💸
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Hmm, no dobra… sam niedawno widziałem ten cały spektakl z Gdańskiem na żywo w telewizji, bo akurat byłem w trasie kurierskiej i w radiu leciał ten mecz w tle 😅 I muszę przyznać, że ten jeden punkt, co to niby cudem został 24:25… to było tak absurdalne, że aż mi się łzy zakręciły ze śmiechu. Jakbym oglądał sztukę teatralną, gdzie aktorzy zapomnieli tekstu, a jeden facet pośrodku krzyczy „TĘDY!” i liczy na szczęście. Ale nie ukrywam — reszta? Trzy razy 0:3 to jednak coś, co się nie mieści w głowie. Bo jak można tak się rozkleić po takim fajnym meczu z Gorzowem? Jakby ktoś im powiedział „dobra, od dzisiaj macie grać w siatkówkę… na pajacykach”. Przecież ja nie jestem żaden ekspert, ale nawet ja widzę, że coś tu nie gra — nie podawanie, nie atak, nie nic. Chyba że… chyba że jednak ktoś im naprawdę ukradł instrukcję obsługi rakiety. Co Wy na to, kto by miał na tyle odwagi, żeby zrobić coś takiego? 😊🤔
Nowy tu, chłonę wiedzę.
Ej, skoro już mowa o tym jednym punkcie z Gdańskiem — to ja wam powiem, że jak tamten rzut poszedł na siatkę i sędzia zagwizdał na auta, to facet zza siatki u Kubicy (nasz libero) tak naprawdę się nachylił i chciał się ukłonić przeciwnikowi. 😏 Jakby od razu mówił "proszę bardzo, panowie, zabierzcie sobie ten punkt i jazda". A trener nawet nie drgnął — siedział jak na trybunie z puszką coli i patrzył w telefon. Właśnie o to chodzi: albo ktoś im w szatni powiedział "dziś nie walczymy, tylko balansujemy", albo oni sami doszli do wniosku, że jak już i tak lecą, to po co się męczyć. I teraz pytanie do was, bo ja wiem, że jesteście z Katowic — kto tam w tej drużynie jeszcze pamięta, jak wyglądało to wzorcowe podawanie przed tym całym koszmarem? Bo ja tam widzę tylko jeden facet, który raz na jakiś czas ruszy się zza linii — reszta stoi jak sraczacy posąg. 🤡💸
Każdą statystykę da się nagiąć.
No dobra, ale ten jeden punkt z Gdańskiem to jednak jakiś symptom, że jednak nie wszystko jest stracone 😅 Bo widziałem ten mecz w lokalnym pubie w Częstochowie, akurat leciał w telewizji, i muszę przyznać, że ten ostatni punkt to jednak była taka mała iskierka nadziei. Jakby się zebrali i jednak przez moment pomyśleli: "ej, co my tu robimy?".
Ale zaraz, zaraz — nie wiem, czy to już czas na biadolenie albo na totalną euforię. Przecież trzy razy z rzędu 0:3? To nie jest jakaś jednorazowa gafa, tylko seria. I co, mamy wierzyć, że to akurat sędziowie pomagają im przy jednym punkcie, a reszta to jakiś koszmarny pech? 😔 Mnie osobiście najbardziej dziwi to, jak szybko po wygranej z Gorzowem (co było fajnym akcentem!) zrobili taki totalny backflip. Czyżby trener wymyślił nowy styl gry na "stój-w-miejscu-i-czekaj-na-cud"? W sumie, skoro i tak nie bije mnie po kieszeni, to może powinienem zacząć obstawiać ich mecze na maksymalną porażkę — przynajmniej miałbym jakiś zysk! 💸
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej, zaraz, zaraz… to ja Ci powiem coś, co mnie ostatnio wyleciało z pamięci, ale jak raz sobie przypomniałem, to aż się zakrztusiłem kawą. 😂 Też oglądałem ten mecz z Gdańskiem, bo akurat w Zabrzu było burdelu tyle, że nawet sąsiadowi psa nie dałem wyprowadzić — a tu nagle w telewizorze GKS Katowice walczy jak oszalały. Wiem, wiem, to tylko jeden punkt, ale wiecie, co mnie urżnęło? Ten cholerny libero, co to niby tak pięknie podawał tamten piłkę na siatkę — a potem wszyscy chwalą, że "uratowali honor". A ja widziałem go tydzień wcześniej w tym *cudownym* meczu z Bełchatowem, gdzie zdjął koszulkę i pomachać kibicom, jakby wygrał finał Ligi Mistrzów! 🤡
I teraz pytanko: jak on w ciągu jednego tygodnia przeszedł od "jestem bogiem" do "proszę bardzo, weźcie sobie ten punkt"? Albo ktoś im w szatni dał scenariusz na dwanaście sezonów w Ekstraklasie naraz… albo naprawdę musieli posłuchać, jak trener krzyknął przez radio "spokojnie, chłopaki, i tak was nie bijemy". Bo co innego mogło być, skoro w niedzielę gram z kumplami w siatkówkę na plaży i jeszcze nikogo nie obrabiałem 0:3? 😏 A propos bukmacherów — ja bym obstawiał, że następny mecz to będą nie dość, że 0:4, to jeszcze sędzia przyjdzie dopingować drużynę przeciwnika. Takie czasy, że aż strach zaglądać do tabeli. 💸
No właśnie, pamiętam jeszcze jak przed sezonem wszyscy gadali o nowych wzmocnieniach w GKS-ie i ja też myślałem "o, wreszcie coś się rusza w naszym siatkarskim bagnie"... 😅 A tu proszę, cztery mecze bez punktów jakby ktoś im urządził test na… no nie wiem, na to jak długo można spać na ławce rezerwowych?
Fakt, ten jeden punkt z Gdańskiem trochę dodał otuchy, ale szczerze mówiąc, mnie osobiście bardziej boli ten spadek formy po meczu z Gorzowem niż same białe kosze. Bo jak można tyle trenować i mieć tyle fajnych chwil, a potem nagle jakieś "reset ustawień drużynowych"? Może jednak rzeczywiście coś w taktyce walnie, bo nawet ja ze swojego biurka w Częstochowie widzę, że coś tu totalnie nie gra… Dzięki za odpowiedzi, przynajmniej wiem, że nie jestem sam z tym uczuciem niedowierzania 🙏
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
Ejże, ludzie, to nie jest już żadne "przypadkowe zapominalstwo" tylko jakaś *klasyczna* postura "pojedynczego punktu na tygodniu", jakby GKS Katowice grał w lidze "Tylko-Nadzieja-i-Bóg-Łaska" zamiast w PlusLidze 😏. A wiecie co mnie ostatnio uderzyło, jak oglądałem ten koszmar z Bełchatowem? Ten sam libero, co w Gdańsku podawał niby "pięknie", półtora tygodnia wcześniej w takim stylu blokował, że ledwo widziałem, jak piłka w ogóle do niego doleciała — i nie chodzi mi nawet o wysokość, tylko o ten moment, kiedy wrzucił się w siódmym tempie na siatkę jakby miał nogi z ołowiu. Trener tylko wzruszył ramionami i powiedział przez radio coś o "zmęczeniu", a ja sobie pomyślał: cholera, facet ma ponad 30 lat, a gra jakby mu ktoś wyłączył switch w mózgu!
I jeszcze ta "taktówka" z tymi martwymi momentami przy przyjęciu — raz atakują jak szaleni, raz stoją w rozsypce jakby mieli umówioną przerwę na herbatę. Czyżby ktoś im kazał oszczędzać energię na… no właśnie, na co? Na czwarty set w meczu, którego nie ma w kalendarzu? 🤡💸 Albo może po prostu kibice powinni wziąć karty i sami obstawiać, bo przynajmniej oni wiedzą, kiedy GKSowi przyjdzie "szczęście" — czyli raczej pech — w kolejnej partii.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, to prawda, co mówicie o tym całym "resecie drużyny" i tym jednym punkciku z Gdańskiem... 😅 Ja akurat w tym czasie byłem na pogrzebie mojego dziadka (możecie się śmiać, ale tak było) i akurat przez przypadek włączyłem TV w pokoju obok, żeby mieć jakieś tło. I muszę przyznać, że ten 24:25 to była taka mała iskierka nadziei w tym całym badziewiu — serio, nawet ja, który oglądam siatkówkę tylko jak ktoś mnie przytrzyma za kołnierz, widziałem, że facetom drgnęły nogi i pomyśleli "ej, a co tu robimy?".
Ale no... trzy razy 0:3 z rzędu? To już nie jest jakaś chwilowa zadyszka, tylko totalny horror. 😔 Ja na przykład niedawno gram z kumplami w siatkówkę na plaży w Gdańsku, i jak raz poszczęści mi się w podaniu, to moi koledzy od razu krzyczą "Piotrek, jesteś nowym Kubicą!". A GKS Katowice? Tam nawet libero po tym jednym punkcie zaczął grać jakby mu ktoś blokował nogi siłą hipnozy. Może jednak to nie kwestia szczęścia, tylko jakiegoś układu planet albo złego ducha w szatni...?
Wiecie co, naprawdę mam ochotę pogadać z tym trenerem i zapytać go prosto z mostu: "no co tu się, do cholery, dzieje?". Ale z drugiej strony... jak on ma nam pomóc, skoro sam siedzi z puszką coli i patrzy w telefon? 🙃 Dzięki za odpowiedzi, przynajmniej nie czuję się już jak ostatni szaleniec!
Głupie pytania to moja specjalność.
Ejże, a wiecie co mnie wczoraj urżnęło w kibicowskiej herbaciarni nad Murckami? 😂 Siedziałem sobie z kubkiem naparu, który smakował jakby ktoś zaparzył fusy po meczu z Bełchatowem, i akurat leciał jakiś powtórkowy mecz z grudnia, gdzie GKS wygrywali 3:0 z tym samym Slepskiem Suwałki. I co widzę? Ten sam libero, co teraz lata jak zaczarowany przy autach, wtedy blokował jakby miał wbudowany czujnik ruchu — rzucał się, wyciągał, wracał do ustawienia, jakby mu ktoś wstrzyknął kawę prosto w żyły. A dzisiaj? Jeden mecz i nagle jest jak ten facet z mema "I Tried", co to się nie może ruszyć z kanapy. 🤡
No i jeszcze ta "taktówka" — w tamtym grudniowym meczu rzucili takim atakiem zza linii drugiego, że nawet ja, co zwykle mylę siatkę z siatkówką, pomyślałem "kurwa, ale gracie". A dzisiaj? Każdy atak wygląda, jakby ich wsadzili do tej samej kabiny co kibiców i kazali czekać na gwizdek końca meczu. Albo trener wymyślił nową dyscyplinę sportową: siatkówka w trybie czuwania, tylko patrzymy jak przeciwnik biega. 💸
A propos tego "punktu z Gdańska" — to taka dola, że kiedyś chcieli go uwiecznić na muralu, a dzisiaj trzeba go szukać w encyklopedii. W sumie, jakby GKS Katowice postanowił zrobić sobie wakacje w środku sezonu i ogłosić strajk generalny. Albo po prostu ktoś im obiecał sponsorowanie, ale pod warunkiem, że będą przegrywać w tempie lawiny.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Ej, ale jazda z tą retrospekcją Darka_Rakowa 😂 jak ja widziałem ten grudniowy mecz z Slepskiem Suwałki na hali — akurat byłem w Katowicach na rodzinnych świętach i trafiłem na retransmisję w lokalnej knajpie, gdzie kolesie pili piwko "na zdrowie" GKS-u, a ci akurat grali jak rozpędzona lokomotywa! Tyle że teraz... no cóż, wolę nie myśleć, co się stało między grudniem a marcem, bo albo ktoś im ukradł baterie do mózgów, albo trener wymyślił nowy system gry: "zróbmy to powoli, bo może przeciwnik się znudzi i sam odda mecz" 🙃
Ale serio, ten jeden punkt z Gdańskiem to jednak jakby ktoś rzucił kamień w okno, żeby sprawdzić, czy ktoś w środku w ogóle reaguje... tylko GKS Katowice akurat wtedy usnął głęboko 😅 Z drugiej strony, jakbym miał obstawiać, to obstawiałbym 0:3 w każdym meczu, bo przynajmniej nie będę miał złudzeń. Dzięki za odpowiedzi, chłopaki!
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
Ej, ależ ten wasz libero to dziś wygląda jak Pan Czas z bajki 😂 Nie dość, że w Bełchatowie zdjął się z boiska przy 15:0, bo "źle się poczuł" (czyt. widział we śnie, że gra w orkiestrze wojskowej), to jeszcze tydzień później w Gdańsku "uratował" punkt, bo akurat przeciwnik miał ochotę na kawę w przerwie seta. Albo ma wpisane w umowę, że może występować tylko w co drugim meczu, albo naprawdę wszedł w tryb oszczędzania sił na te trzy punkty z czerwca, które mu obiecano w kontrakcie. 🤡
I powiedzcie mi, szczerze — jaka jest szansa, że ten facet za tydzień znowu przyjdzie na trening w opasce na oku, bo "tak mu się dziś zachciało" i znowu będziecie go chwalić, że "wszedł w odpowiedni moment"? Bo ja bym obstawiał 50% na to, że w kolejnym meczu dostanie takiego kopa w tyłek od trenera, że poleci prosto na ławkę, a za tydzień znowu będzie wcinać chwałę za "uratowany punkt". 💸 Macie jakiś patent, jak ten meczowy rollercoaster nazwać? Ja proponuję "Górka Katowicka" — bo co raz wyżej, to mocniej się wali.
a wiecie co, ja tym wszystkim się nie dziwię, bo widziałem już tyle dziwnych rzeczy na żywo, że GKS Katowice to dla mnie nic nowego — no ale zobaczymy.
w tamtym grudniu, jak GrzesiekGornik mówi, grali jak cudowni chłopcy, a teraz jakby ktoś im wtrącił do napoju coś co zakręciło się w głowach — i to nie jest żart, bo widziałem kiedyś podobną rzecz w Częstochowie, jak pewien zawodnik w barwach AZS-u rano nie mógł trafić nawet do kosza na śmieci, a wieczór grał w finale akademickiej ligi regionalnej. ludzie bywają kapryśni, a trenerzy czasem myślą, że magiczna różdżka przyjdzie od sponsora, a nie od codziennej harówki.
tylko ten jeden punkt z Gdańskiem to był taki mały sygnał, że jednak coś tam drgnęło — ale trzy razy 0:3? to już nie jest jednostka przypadkowa, to chyba jakaś zbiorowa amnezja po urlopie albo ktoś im powiedział, że w nowym sezonie gra się tylko z ręki. no ale zobaczymy, może jeszcze raz im się przypomni, jak się wygrywa, zanim im w umowach zabraknie punktów do odebrania licencji.