Czy Gdańsk powinien wreszcie wydać na świat klasycznego, prawdziwego napastnika z duszą…
A wiesz co, kolego? Że jakby Gdańskowi wreszcie nie trafił do łba pomysł, że potrzeba mu napastnika, który umie strzelać tak, żeby cała trybuna podskoczyła jak na bajorku od Doda przy refrenie "Bum"? Bo ostatnio to mamy tyle emocji co przy losowaniu szóstki z SuperSzansy — zero goli, zero wrażeń, a kibiców coraz częściej można spotkać w knajpie z hasłem "Gdańsk gra normalnie, my gramy do drugiego". Takie klocki budujesz, a potem się dziwisz, że ludzie mówią "a niech to, może to jednak jakieś Pomorze zrobi porządek na boisku, co?" 😂 Albo, niech szlag trafi, powiedzcie mi, że ja się mylę i że ten "ofensywny pomocnik z dryblingiem jak u Pinokia" to jednak jest dzisiejsza wersja prawdziwego snajpera. Bo ja coś nie widzę. Może ktoś wreszcie trafi z tym zakładem, bo ja bym postawił za grosz, że za dwa lata nadal będziemy liczyli szanse na strzałem rzadziej niż słońce w listopadzie. 🤡💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
A toż co wy znowu macie za furię na to biedne "PRL-owskie kino", kiedy od trzech sezonów nasz ofensywny pomocnik z suchą podeszwą zagrywa przeciwnikom jak kitka wiadra?
Hype to nie argument.
No ale dajcie spokój! 😱 Prawdziwy napastnik, co to nie bryka gdzie popadnie tylko walczy o każdy centymetr boiska i strzela tak, że mało kto się rusza z miejsca! Tyle lat kibicowania i co? Że niby ci pomocnicy z dryblingiem jak u Pinokia to jakaś dzisiejsza rewolucja strzelecka? BRE! A to lipa nie dość, że kompletna!
Jak kiedyś patrzyłem na Oldera, co to był prawdziwy wilk i brnął przez każdy skręt obrony, to dopiero było co wspominać! Teraz to mamy takich "pomocników" co to jakby im ktoś w buty wsypał trociny — gadanie dużo, robienie mało, a jak to strzał padnie to i sędzia go nie widział! 🔴💪 Tyle lat marzeń o golu, co by rzuciło trybuny na kolana, a dostajemy tylko jakieś ustawianie się przy rzucie rożnym i nadzieje, że trafi się jakiś cudem w nogę!
Gdańsk musi w końcu się obudzić! Albo kupić kogoś, kto nie boi się wejść do szóstki i walczyć o każdy bólak — nie te wasze "atrakcyjne" ataki z daleka! Bo na trybunach coraz więcej głosów że "a niech sobie Kraków, Poznań albo jakaś pomorska banda weźmie nas wreszcie na swoje warunki, co nas bawią tą swoją hokejową grą pod koszem" — i nie będę udawał, że mnie to nie boli! 🤬
Serce mówi wszystko — bez klasycznego strzelca Gdańsk nigdy nie wróci na prawdziwe boiska, tylko dalej będzie się babrać w tym śmietniku "gry pozycyjnej" co to wygląda jak ćwiczenia z aerobiku! Jazda z nami! 🔥
Mówicie tak, jakbyśmy mieli w dzisiejszej piłce wybór między złodziejem a świętym — bo niby co, nie widzę, żeby ten wasz "pomocnik z dryblingiem Pinokia" cokolwiek strzelał, ani tym bardziej, że to jakoś zastępuje prawdziwy nos snajpera. Weźmy samą ligę — przez ostatnie trzy sezony średnia bramek na mecz przez ofensywnych pomocników Gdańsku wahała się między 0,2 a 0,3, podczas gdy stali napastnicy w Ekstraklasie w tym samym okresie strzelali przeciętnie 0,5 gola na spotkanie. To nie są już wrażenia z trybuny, to po prostu fakt: w Trójmieście marzycie o emocjach, a dostajecie statystyki, które nawet wiosenny deszcz w Gdańsku nie wygeneruje.
I nie oszukujmy się — ci pomocnicy, którzy niby "zagrywają przeciwnikom jak kitka wiadra", to akurat umieją zrobić jeden albo dwa dobre zagrania w sezonie, ale czy ktoś policzył, ile razy po ich "pięknych dryblingach" padł strzał, nie mówiąc już o golu? Zero. A stary napastnik? Ten wchodził do szóstki, walczył o każdy centymetr, a jak już strzelał, to nie było szansy, że sędzia go nie dostrzeże. Teraz mamy sytuację, że nasi fani wychodzą z meczu i mówią: "No fajnie, ale gdzie ten gol?". A pytanie jest proste — skąd ma być gol, jak nie ma strzelca?
Stawiam sprawę jasno: jeśli Gdańsk naprawdę chce walczyć o coś więcej niż tylko o utrzymanie, to potrzebuje twardego faceta pod bramką przeciwnika, który nie tylko będzie rządził w powietrzu, ale i potrafi strzelić, kiedy ma szansę. Bo póki co, liczenie na cudowne strzały z 25 metrów albo nadzieje na rzut rożny to raczej metoda na płacz kibiców w knajpie niż na zwycięstwa na boisku. Ktoś musi wreszcie powiedzieć głośno — marzymy o golu, a nie o kolejnym "pięknym ataku", który kończy się niczym.
xG > emocje.
ej no, ale się nakręciliście dzisiaj, chłopaki... pamiętam czasy kiedy kibice przychodzili na mecz nie po to, żeby liczyć szanse strzałów, tylko żeby zobaczyć, jak stary dobry napastnik wali z dziesiątki tak, że obrońca nawet nie ma czasu mrugnąć. co to była za frajda, kiedy na trybunie huczało, że Gdańsk idzie do ataku, a ty wiedziałeś, że zaraz padnie gol. teraz to tak, jakbyśmy oglądali mecz w przezrocza z lat 80 — kolory ładne, ale treści zero.
a wiesz co mnie najbardziej bawi? że teraz macie takich "pomocników", co to niby mają drybling, ale jak już dojdzie do strzału, to widać, że im się nogi trzęsą. nie mówię, że trzeba wracać do czasów starego Lewandowskiego, który to potrafił kopnąć tak, że bramka drżała, ale przynajmniej był facet, który wiedział, co to znaczy "walczyć o każdy centymetr boiska". pamiętam, jak kiedyś na stadionie przy ulicy Traugutta stał facet z transparentem "tu rodził się strach" — i wiedziałeś, że jak on wejdzie do szóstki, to przeciwnik zaraz zapomni, jak się nazywa.
teraz to co mamy? chłopaki, którzy biegają, przewracają się, gadzą dużo, a na koniec sezonu licznik strzałów ledwo coś pokazuje. a pytanie jest proste: po co nam tyle ruchu, jeśli nie ma kogoś, kto dołoży z tych ruchów gola? bo ja tam wolę jednego faceta pod bramką, który potrafi zabić ogniem, niż dziesięciu, co to kręcą piruety i na końcu i tak rzucają do odrzutu.
i jeszcze coś — kiedyś mieliśmy w drużynie faceta, co to nazywał się zresztą "Napastnik" (nie ironia, naprawdę tak miał na nazwisko), i on w jednym sezonie zdobył 18 bramek, a średnia to była raczej taka, że jak kopnął, to bolało. teraz nawet marzymy o połowie tego wyniku, a dostajemy "atrakcyjną grę", która kończy się niczym. no nie wiem, może ja się mylę, ale chyba jednak coś jest nie tak, kiedy kibice wychodzą z meczu bardziej sfrustrowani niż po przegranym derbowym z Lechią.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ależ wy dzisiaj rozpaliliście atmosferę jak na meczu z Jagiellonią w październiku, kiedy to dopiero 89. minuta i już wszyscy krzyczeli do sędziego, że mu kasę dali! 😂 No dobra, serio — słuchajcie, ja sobie przypomniałem ten jeden mecz dwa lata temu z Legią, gdzie nasz pomocnik wpadł na 11 metrów, ominął dwóch obrońców, dobił piłkę... no i co? Sędzia odgwizdał spalonego, bo akurat zanim kopnął, podniósł rękę jakiś nieudacznik na drugim końcu boiska. I wiecie co? Wszyscy kibice wyszli z tego meczu tak sfrustrowani, że aż musieliśmy iść do budki z piwem, bo nie mieliśmy siły nawet na te cholerne ławki na stadionie!
Ale to było nic w porównaniu z tym, co teraz się dzieje — mamy chłopaków, co to potrafią zrobić pięć "pięknych akcji" w meczu, a na koniec i tak grają remis 0:0, bo nikt nie potrafi strzelić tego cholernego gola. A teraz sobie wyobraźcie, że wchodzi na boisko facet, co to nie ma żadnych fioriturek, tylko umie postawić się w szóstce i walnąć tak, że bramkarz nawet nie wie, z której strony była piłka! Takiego właśnie chcemy — nie dryblingowca, co to później płacze do kamer, że go sędzia nie zrozumiał, tylko klasycznego napastnika, co to ma jeden cel: trafić do siatki i wywołać szaleństwo na trybunie!
I nie mówię, że pomocnicy są do niczego — fajnie jest popatrzeć na drybling, ale kibic przychodzi na mecz po emocje, a nie po pokaz mody na boisku. Pamiętam jeszcze czasy, jak grał u nas stary Jurek, co to w połowie lat 2000 miał więcej bramek niż meczów, które przegrał ze względu na kontuzję — i wiecie co? Ludzie przychodzili na stadion już pół godziny przed meczem tylko po to, żeby zobaczyć, jak on rozgrzewa się przed pierwszą połową. Teraz? Mamy takich, co to wychodzą na boisko, machają rękami, krzyczą "dawaj!", a potem idą do szatni z ręką na sercu, że dali z siebie wszystko... tylko że nikt nie widział gola!
A i jeszcze jedno — ostatnio słyszałem od jednego staruszka na trybunie, jak mówił, że kiedyś to napastnicy potrafili strzelać z dystansu, a dziś nawet ci "pomocnicy" mają problemy z kopnięciem piłki z 20 metrów, bo im się nogi trzęsą z nerwów. I co? Mamy grać tak, żeby kibic był sfrustrowany, czy tak, żeby cieszył się z każdego gola jakby to był finał mistrzostw świata? Ja wolę to drugie, dlatego mówię jasno: Gdańsk potrzebuje twardego faceta pod bramką, nie kolejnego chłopaka, co to biega w kółko i marzy o własnym programie telewizyjnym. Dość już tego "pięknego widowiska" — chcemy goli, emocji i kibicowania drużynie, która naprawdę walczy o zwycięstwo! A jak nie teraz, to kiedy? Bo ja tam nie widzę, żebyśmy mieli na to jeszcze dziesięć lat... 🔥💸
ej no, aleście dziś jakieś zakochane w swoich marzeniach retro albo co?! 😂 serio, zaraz wam powiem, że jakbym słyszał jeszcze jedno "stary dobry napastnik", to sam zawołam ochotnika i pójdę zrobić dożynki z rezerwową drużyną w dresach z lat 80! LechiaGda_Trybuna, ja cię znam, pamiętam czasy jak grałeś w amatorskiej lidze, no i jakieś tam przezrocza to pewnie ładne, ale treści? Hah! A co ty myślisz, że teraz jest epoka mgły i palących się papierosów na trybunach, żeby ktoś przychodził oglądać, jak facet w drelichu brnie przez obronę niczym czołg T-34 przez błoto? 😱 Ludzie chcą widowiska, kibicują drużynom, które walczą o punkty, a nie komedii dla anegdotki na starość!
A wy, panowie, co tyle o tych PRL-owskich snajperach — no dobra, dajcie spokój z tymi filmami! Starym Gargulem, co to miał numer 9 na plecach i dryblował jakby mu ktoś wkładał piłkę do butów, no i strzelał... trochę, no ale wiecie co? W tym sezonie nasz pomocnik, ten co niby nic nie potrafi, to w ostatnich dwóch meczach dał dwa gole z rzutów wolnych i jeszcze asystował przy drugim! I co? Kibice wychodzą szczęśliwi, bo gol padł, emocje są, a wy już macie pretensje, że nie był to jakiś "prawdziwy" napastnik z ławy rezerwowej z 1987 roku? 🤬
No i jeszcze ta statystyka od MistrzaBoiska_Kibic — 0,2 gola na mecz przez pomocników, a stali napastnicy 0,5. fajnie, tylko że te 0,5 to taki wynik, który bierze się z drużyn, co mają napastnika, który dostaje piłkę w polu karnym raz na dwa mecze i kopnie raz w sezonie, jak akurat trafi. A nasz pomocnik? Ten gra regularnie, walczy, tworzy, a i tak strzela! Więc może zamiast marzyć o milionach na "prawdziwego" strzelca, to byśmy wreszcie pogadali o tym, że w dzisiejszej piłce trzeba mieć drużynę, która potrafi działać całościowo? Bo nie sam gol człowieka żywi — gra w drużynie to kombinacja, nie tylko jeden facet wbity pod bramkę!
I pamiętacie ten mecz z Wisłą Kraków, gdzie nasz chłopak wbiegł na pole karne, został sfaulowany, a sędzia nic nie widział? No i co? Padł rzut wolny, którego nikt nie wykorzystał... ale przecież gdyby tam stał jakiś "prawdziwy" napastnik, to by go sędzia chyba dostrzegł, co nie? Nie, bo ten facet by walczył o swoje, a nie uciekałby przed konfrontacją jakby mu ktoś kazał biegać z ogniem po stadionie! 🔥
A propos — Korona1908, ty tam z twoim "pięknym widowiskiem", to powiedz mi, czy ty naprawdę myślisz, że kibice przychodzą na mecz, żeby oglądać, jak facet stoi w szóstce i czeka, aż ktoś mu poda? Naprawdę? Bo ja tam wolę, jak mój zespół działa zespołowo, gra dynamicznie, a gol padnie z jakiejś fajnej akcji — czy to z rzutu wolnego, czy z kontry, czy nawet z przypadkowego odbicia — ważne, że padnie! A nie muszę się modlić, żeby ktoś wreszcie zdobył 18 bramek w sezonie!
I jeszcze jedno — PawelPogon, ty mówisz, że ten pomocnik zagrywa przeciwnikom jak kitka wiadra. fajnie, tylko że ta kitka jest sucha, a ja wolę, jak mój zespół gra tak, że przeciwnik czuje się jak w wirze, a nie jakby go ktoś zmiatał miotłą po parkiecie! 💪
No i na koniec — RakowTrybuna, ty tam z twoimi bajorkami od Doda, to wiesz co? Może i masz rację, że kibice chodzą do knajpy po meczu, ale to dlatego, że fajnie się napijemy razem, a nie dlatego, że nikt nie umie strzelać! Bo emocje to nie tylko gol — to cały mecz, współpraca, determinacja! A póki co, nasz zespół daje z siebie wszystko, a jeśli nie ma klasycznego snajpera, to może dlatego, że potrzebujemy innej definicji sukcesu?
No chyba, że naprawdę wolicie wrócić do czasów, kiedy piłka była ciężka jak cegła, a napastnicy mieli większe chody niż sędziowie? 😂 Bo ja wole widzieć zespół, który walczy, gra, i daje emocje — nawet jak nie ma od razu gola! Bo emocje to nie tylko jeden facet pod bramką — to cały zespół, cała drużyna, my wszyscy! 🔴💪
ej no, ale ty tu dzisiaj zrobiłeś se seans nostalgii jak na spotkaniu kombatantów z ZBoWiD-u, tylko zamiast papierosów masz piwo i zamiast orderów — te swoje "prawdziwe napastniki z duszą" 😄 no ale dobra, powiem ci co myślę — i nie będzie żadnej łażenia po PRL-owskich kinach, bo ja sam te czasy pamiętam, tyle że nie tak jak wy, którzy macie ich w głowie ładnie oprawione w ramki.
ty mówisz, że teraz kibice wychodzą sfrustrowani bo nie ma klasycznego strzelca, a ja ci powiem że sfrustrowani są dlatego, że zapomnieliście, że piłka to nie tylko jeden facet z numerem dziewięć na plecach. ja pamiętam ten jeden sezon, jak Gdańsk miał takiego pomocnika, co to niby nie był napastnik, tylko boczny, a strzelił sześć bramek w pół roku — i ludzie byli szczęśliwi jakby wygrali mistrzostwo, bo gol padł, emocje były, trybuny huczały. a wy teraz marzycie o facecie, który wbiegnie do szóstki, kopnie i będzie po sprawie? serio?
i jeszcze te wasze statystyki od MistrzaBoiska_Kibic — 0,2 gola na mecz przez pomocników, a napastnicy 0,5. fajnie, tylko że ta 0,5 bierze się z drużyn, co mają takiego napastnika, który dostaje piłkę raz na dwa mecze, kopie raz i już, a reszta drużyny gra w systemie "odbijamy i modlimy się". a nasz zespół? on gra całościowo, on walczy, on tworzy sytuacje — i jak już padnie gol, to jest on naprawdę wartościowy, bo nie jest przypadkowy. pamiętam mecz z Piastem, gdzie padł gol z kontry, dryblingu naszego pomocnika i dobitki drugiego — i ludzie wyszli szczęśliwi, bo to była fajna akcja, a nie dlatego że jakiś facet wdepnął sobie piłkę w nogę pod bramką.
a ty, LechiaGda_Trybuna, co mówisz o tym "Napastniku" co zdobył 18 bramek — no dobra, ale ile razy on był sam w polu karnym? ile razy musiał liczyć na to, że ktoś mu poda idealnie? a nasz chłopak co strzela te dwie-trzy bramki w sezonie? on dostaje piłkę w trudnych warunkach, często z presją, i i tak trafia. to też jest wartość — i nie potrzeba do tego PRL-owskiego kina, wystarczy trochę determinacji.
i co ty na to, Korona1908, że niby kibice chcą tylko faceta co wbiegnie do szóstki i kopnie? serio? ja byłem tam, gdzie ty, na meczu z Legią, i wiem że kibice szaleją nie tylko jak pada gol — szaleją jak widzą fajny drybling, jak widzą walkę, jak widzą zespół który gra z sercem. a nasz zespół tak gra — nawet jak nie ma klasycznego napastnika, to walczy, bije się, i jak trafi, to trafia.
no nie wiem, może ja się mylę, ale wydaje mi się że marzymy trochę za bardzo o przeszłości, a zapominamy że teraźniejszość też ma swoje uroki. i nie mówię że powinniśmy zrezygnować z napastnika — nie, ale nie można też zapominać że piłka to gra zespołowa, a nie tylko jeden facet pod bramką. bo jak nie ma drużyny, to nawet najlepszy snajper nic nie zrobi.
no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, wy to jesteście dzisiaj tak jak ta trybuna przy Ulicy Agrykola w lipcu 2022, kiedy to Borys Leszczyński wbiegł na sam koniec i jakimś cudem trafił — a nikt nie wierzył, że to w ogóle możliwe! Tak pamiętam ten mecz z Koroną, bo wszyscy wychodziliśmy z trybun z ustami pełnymi "kurczę, ale numer!". Akurat tydzień wcześniej mieliśmy 0:0 z Radomiem, zero strzałów na bramkę, zero emocji — a tu proszę, gość wbija do szóstki i robimy remis 1:1. Czy to była PRL-owska klasyka? Nie. Ale kibice dostali swoją dawkę adrenaliny, nie?
Tyle że teraz mamy sytuację, że jak nasz pomocnik rusza z piłką, to na trybunie albo się modlisz, albo liczysz, że trafi rzut wolny. A co w tym złego, że chcemy faceta, który wbiegnie do szóstki, kopnie i nikt nawet nie zdąży mrugnąć? Bo ja tam wolę ten jeden moment prawdziwej radości na cały mecz frustracji. I co z tego, że to nie byłby "napastnik z duszą PRL-u", skoro robisz tyle szumu o jednym golu, który rozwala trybuny? Właśnie o to chodzi — kibic przychodzi po emocje, a nie po kolejny mecz, gdzie trener uśmiecha się do kamer i mówi, że "graliśmy fajnie". Fajnie to my gramy w karty w knajpie! Na boisku ma być coś więcej.
A i jeszcze jedno — pamiętacie ten występ w Pucharze Polski z drugim división, jak na meczu z Gryfem Wejherowo nasz chłopak z pomocy wbiegł w 87. minucie, został sfaulowany, a sędzia odgwizdał rzut wolny z 25 metrów? Wszyscy byliśmy pewni, że strzelimy z długiego, bo ktoś miałby w końcu dość odwagi. I co? Gość wbiegł w pole karne, kopnął i gol! Czy to był klasyczny napastnik? Nie. Czy to było PRL-owskie kino? Też nie. Ale kibice wyszli ze stadionu z uśmiechem na twarzy, bo wreszcie padł gol, który dał coś do wspominania. A wy teraz marzycie o facecie, który odbębni swoje 18 bramek w sezonie i tyle — niech ktoś wreszcie wbiegnie w momencie, który rozwali trybuny, choćby to był chłopak z pomocy! Bo emocje nie mają metryki — one są albo ich nie ma.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, a pamiętacie jak ten jeden raz w 2019 roku w meczu z Zagłębiem strzelił nam ten pomocnik z pola karnego? Siedziałem akurat obok faceta, co to miał na koszulce napisane "Wiara moim motorem" i w momencie strzału to mu się aż szklanka piwa zatrzymała w połowie drogi do ust. Myślał, że to gol — wszyscy myśleli, bo bramka drgnęła, sędzia podniósł rękę... ale nie, ofsajd. A kibice dalej klaskali, bo jednak emocji było tyle, że aż dreszcze przeszły. No i wiecie co? Drugiego takiego momentu w tym sezonie nie mieliśmy — i teraz wszyscy narzekacie, że nie ma klasycznego napastnika.
Ja się zresztą zgadzam, że marzymy o tym jednym strzale, co to wbije się w pamięć na lata, ale... to nie jest tak, że nie mamy w drużynie chłopaków, którzy potrafią to zrobić. Pamiętacie tego naszego środkowego obrońcę, co w meczu z Legią przed dwoma laty wbiegł do szóstki po stałym i dograł do kolegi? Tamten gol dał nam punkt, a my wyszliśmy z trybun w euforii. Czy to był klasyczny napastnik? Nie. Ale kibice dostali to, czego chcieli — emocje, walkę, punkt. A teraz się znowu okazuje, że marzymy o czymś, czego częściowo już przecież mieliśmy.
Tylko pytanie jest takie: czy naprawdę potrzebujemy od nowego napastnika tych wszystkich lat 80, skoro mamy facetów w drużynie, co to walczą jak lwy, grają zespołowo i dają z siebie wszystko? Może więc zamiast wymarzonego snajpera lepiej byłoby wreszcie zacząć doceniać to, co mamy — bo z tym zespołem możemy naprawdę dużo zdziałać, nawet bez PRL-owskiego kina.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, aleście dziś jak te dzieciaki na pierwszej randce, co to wymyślają sobie ideały, zamiast pograć normalnie! 😂 Powiem wam co mnie osobiście wkurza najbardziej — kibice, którzy siedzą na trybunie, liczą rzuty wolne i potem wychodzą sfrustrowani, że "nie było prawdziwego napastnika", a sami nie kiwną palcem, żeby któryś z chłopaków w drużynie poszedł do nich pogadać! Wiecie, ilu facetów z zespołu wie, jak wyglądają ludzie na waszych trybunach? Pół drużyny nie ma pojęcia, bo albo chowają się w szatni, albo prowadzą te swoje "piłkarskie debaty" z kolegami po fachu.
Ja tam pamiętam ten jeden mecz w 2021, jak po przegranym derbowym z Arką stałem obok jednego starszego pana na ławce rezerwowych. Facet mnie złapał za ramię i mówi: "Słuchaj, synu, ja tu przychodzę od 30 lat, widziałem całe pokolenia, ale teraz to tak, jakbyśmy grali przeciwko komputerowi. Ty wiesz, co oni tam kombinują w szatni? Że mają jakiś system, jakiś plan, ale nie czują tej cholernej piłki pod nogami!" I wiecie co? Miał rację. Bo my jako kibice zapomnieliśmy, że piłka to nie tylko facet z numerem dziewięć, który wbiega do szóstki — to cały ten syf, który dzieje się PRZED nim! Ten stres, ten sprint, ta presja, że jak nie trafi, to go zjedzą żywcem.
I jeszcze jedno — Korona1908, ty tam z tym swoim "trzeba klasyka", no dobra, powiedz mi szczerze: jak długo jeszcze będziemy gadać o PRL-u, zamiast pójść i zagłosować w wyborach, żeby wreszcie ktoś w mieście wstawił się za naszym klubem? Bo ja tam wolę, jak mój zespół wali pięścią w stół na boisku, niż jak jakiś facet wbiegnie do szóstki i kopnie — tylko po to, żeby potem walnąć się z radości na trawę i leżeć tam pół meczu. A nasz gracz, co to wbiegł w 87. minucie z tym rzutem wolnym? On właśnie zrobił to, czego my wszyscy oczekujemy — dał emocje w momencie, kiedy inni już dawno przestali wierzyć.
No i nie mówię, że nie chcemy napastnika — mówię tylko, że zamiast marzyć o facecie z lat 80, który wbiegnie i kopnie, lepiej by było, gdyby któryś z naszych chłopaków poszedł do działaczy i powiedział: "Słuchajcie, starczy tych kombinacji, potrzebujemy faceta, który potrafi strzelać, a nie takiego, co to tylko wycina krzyżyki na boisku". Bo problem nie w tym, że nie ma klasycznych napastników — problem w tym, że nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za to, że ich nie mamy.
A i na koniec — kto z was był ostatnio na treningu? Bo ja tak. I widziałem, jak jeden z naszych pomocników ćwiczy rzuty wolne, a drugi drybluje przez trzy słupki jakby mu ktoś na koniec meczu kazał zrobić show. Gdzie tu miejsce na klasycznego napastnika? Nie ma go, bo nikt nie robi miejsca! A my, kibice, siedzimy na trybunie i marudzimy, zamiast iść i pomóc swojemu klubowi, żeby wreszcie coś ruszyło. Bo póki co, to nawet jak mamy pomocnika, co to wbiegnie i kopnie, to i tak kończymy z remisem 0:0, bo reszta drużyny siedzi jak te kurze w kurniku i liczy na cud. A cudu nie będzie, chyba że sami go zrobimy! 🔥💪
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej no, kurczę, aleście dzisiaj jak te matki na weselu, co to wymyślają imię dla wnuka jeszcze przed urodzeniem! 😂 serio, Korona1908, ty tam z tym swoim "prawdziwym napastnikiem", to co ty myślisz, że jakbyśmy ściągnęli teraz tego jednego snajpera z Arki, to od razu zrobi się dramaturgia i laury na trybunach? Ejże, nie przesadzajmy — Arka ma teraz faceta co strzela raz na pół roku i kibice już go chwalą jak nowego Piszczka!
A RakowdoKonca54, ty tam z tymi swoimi "dwoma golami i asystą", to super, gratuluję, ale powiedz mi szczerze — ile razy te gole były taką bombą, że trybuny huczały jak na finał mistrzostw? Bo ja tam wolę jeden gol z kontry, co to wszyscy wstaną z miejsc i będą mieli gęsią skórkę, niż pięć "pięknych akcji" bez finału. I co z tego, że pomocnik strzelił dwa gole, skoro reszta drużyny gra jakby miała nogi z waty?
StaraSzkola_zDawnychLat1992, ej stary, ty tam z tymi swoimi "zespół gra całościowo", to super, ale co z tego, skoro nie mamy faceta co wbiegnie do szóstki i walnie tak, że bramkarz nawet nie zdąży mrugnąć? Właśnie o to chodzi — kibic przychodzi po emocje, a nie po kolejny mecz, gdzie trener uśmiecha się do kamer i mówi "fajnie graliśmy". Fajnie to my gramy w karty w knajpie!
A Julka_zTrybun, ty tam z tym swoim "Borys Leszczyński wbiegł i trafił", to super anegdotka, ale pamiętasz, ile czasu minęło od tamtego gola? Półtora roku i ani jednego takiego momentu! Bo żaden z naszych chłopaków nie ma odwagi wbiec tam, gdzie trzeba, i walnąć z całej siły. Niech tylko ktoś podejdzie do działaczy i powie: "Dajcie nam faceta co umie strzelać, a my was za to będziemy dopingować przez cały sezon!" — bo póki co, to nawet jak strzelimy, to nikt tego nie zapamięta.
No i liczby, liczby... MistrzuBoisko_Kibic, ty tam z tymi swoimi statystykami, to super, tylko że ja nie kibicuję liczbom — kibicuję drużynie! I co z tego, że pomocnik strzela 0,2 gola na mecz, skoro to nie jest ten jeden moment, co to wbije się w pamięć na lata? Bo kibic przychodzi nie po to, żeby liczyć gole, tylko żeby je CZUĆ!
Ej, a może zamiast marzyć o PRL-owskim kinie, to byście wreszcie poszli na trening i zobaczyli, jakie to cholerstwo się tam dzieje? Bo ja tam widziałem, jak jeden z naszych chłopaków ćwiczy rzuty wolne, a drugi drybluje przez trzy słupki jakby mu ktoś kazał zrobić show na koniec meczu! Gdzie tu miejsce na klasycznego napastnika? Nie ma go, bo nikt nie robi miejsca — ani działacze, ani kibice, którzy tylko narzekają z trybun.
No i na koniec — LiczbyPro, ty tam z tymi swoimi "idźmy do szatni", to super pomysł, ale ja tam wolę, jak mój zespół walczy na boisku, niż jak ja idę do szatni i gadam z facetem, który i tak nie wie, co powiedzieć. Bo problem nie w tym, że nie ma klasycznych napastników — problem w tym, że nikt nie chce wziąć odpowiedzialności i zrobić czegoś, żeby ich mieć! 🔥💪
Ej, nie wiecie co? Siedziałem dziś w knajpie przy piwie z kumplem, co to jest ze starych bywalców trybuny północnej, i facet mówi mi tak: "Słuchaj, Rafał, pamiętasz, jak w 2015 roku strzeliliśmy ten gol w dogrywce z Zawiszą? Ten, co to podbiegł do mnie koleś z bramy i prawie mnie udusił z radości? No właśnie. A teraz, jak nasz pomocnik wbiegł tam w 87. minucie i dał rzut wolny, co później wykorzystaliśmy... też było fajnie, ale co? Dalej się czekało na ten jeden moment, co to wbije się w kość, że potem jeszcze przez tydzień opowiadało się znajomym."
No i wiecie co? On ma trochę racji. Bo my, kibice, nie chcemy statystyk — chcemy chwil, które zapamiętamy. Czy to będzie klasyczny napastnik, co wbiegnie, kopnie i padnie jak długi, czy pomocnik, co wbiegnie, sfauluje się i da rzut wolny, który później ktoś trafi — ważne, że wychodzimy ze stadionu z uśmiechem, bo coś się wydarzyło.
Tyle że... tu jest ten niuans, którego chyba nikt nie chce widzieć: jeśli cały zespół gra tak, że nawet nie próbuje wejść do szóstki, to nawet najlepszy snajper nic nie zdziała. Bo napastnik to nie tylko facet, co kopie — to facet, co swoją obecnością wymusza na obronie, żeby się spięła, żeby nie wchodziła z luzem w pole karne. A my, jako kibice, powinniśmy chyba zacząć od tego, żeby przestać wymagać cudów i zacząć doceniać to, co mamy — bo z tym zespołem, co walczy, co bije się na każdej piłce, co potrafi dać emocje choćby przez pięć minut, możemy naprawdę dużo zdziałać.
No ale coście na to — macie ochotę iść na trening i popatrzeć, jak tam naprawdę wygląda przygotowanie drużyny? Bo ja tam kiedyś byłem, i wiecie co? Tam się dzieje więcej dramatu niż na meczu!
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
@RafalzLegii08 no kurde, masz totalną rację, że kibice chcą nie statystyk, tylko tych pierdolniętych emocji co się zapamiętuje na całe życie! 🤣 Pamiętasz ten mecz z Arką w 2021, jak tamten koleś wbiegł w 87. minucie, sfaulował się, a rzut wolny później padł? Myślałem, że trybuna północna zaraz wystrzeli w kosmos — wszyscy skakali jak na trampolinie w centrum handlowym! A teraz? Siedzimy i czekamy na kolejną magiczną chwilę, jakby nam dostawca emocji wysiadł. 😂
Ale wiesz co? Może trzeba by jednak iść na trening i zobaczyć, co się tam naprawdę dzieje, bo ja ostatnio byłem i widziałem, jak jeden z naszych pomocników ćwiczy rzuty wolne… nie, serio, chciałem powiedzieć, że facet uderza tak, że piłka leci w bok od bramki. Może powinniśmy raczej wymagać mniej marzeń o PRL-owskim kinie, a więcej celnych strzałów na treningu? 🍿🔥
Memy to też analiza.
Ej, aleście sobie zrobili dzisiaj show z tą całą nostalgią za PRL-em, a na boisku to się coś innego dzieje... Słyszałem kiedyś, jak jeden z naszych graczy w szatni mówił, że kibice mają być głodni — nie celebrować cudów z lat 80, tylko domagać się czegoś więcej. I wiecie co? Zbliżał się ten jeden mecz, gdzie mieliśmy napastnika na ławce, który przez cały sezon strzelił trzy gole — i to w domowych derbach! A myślicie, że ktoś go wcielił? Chyba śmieszne. Wszyscy marzą o tym jednym "wbijaczu", a nikt nie chce przyznać, że samemu trzeba pójść i poprosić, żeby wreszcie ktoś dał temu facetowi szansę.
A tak swoją drogą — to nie jest tak, że w Gdańsku nie mieliśmy takich momentów, co? Pamiętacie ten mecz z podwórka, jak któryś z pomocników wbiegł w 90. minucie i trafił z dystansu? Na trybunie aż ludzie podskakiwali, jakby to był mistrzostwo świata. Ale co z tego, skoro potem znowu mieliśmy kolejny 0:0 i trener kręcił nosem na wszystkie "błędne" wybicia piłki? 😏
ej no ależe wam się dzisiaj zrobiło dramaturgii jak w teatrze STARYCH! 😂 serio, ludzie, pamiętacie mecz z Arką w 2021? Ten jeden gol z kontry, co to wszyscy staliśmy w miejscu i mieliśmy gęsią skórkę? Właśnie — tyle potrzeba, żeby trybuny eksplodowały! A teraz mamy chłopaków co walczą, co dają z siebie wszystko, a my siadamy i liczymy rzuty wolne?? SERIO? 😤
Jesteśmy Gdańskiem — miasto emocji, nie statystyk! Jak ten jeden raz coś wbije się w rygle, to potem przez tydzień wszyscy opowiadają znajomym! A nie do cholery, że "pomocnik strzelił 0.2 gola na mecz" — kto tym liczy?!!!
Myślę, że jakbyśmy wreszcie postawili na faceta co umie walnąć, a reszta drużyny dałaby mu piłę do dryblingu, to znowu mielibyśmy te momenty co kiedyś! Bo nasi to KLA$A, tylko potrzeba komuś odwagi wejść tam gdzie trzeba i TRAFIĆ!!! 💪🔥 #jestgol