Siatka
13.10.2026, 08:43 Zaloguj Rejestracja
Olsztyn

Czy darcie się na mecze zawsze ratowało naszą drużynę, czy jednak to sromotna porażka?

club debate Klub Olsztyn Olsztyn 8 postów ·15 wyświetleń ·Utworzono: 27.07.2026 05:26 ·Zaktualizowano: 27.07.2026 23:35
RA RakowTrybuna Nowicjusz★☆☆☆☆ · 154 postów 27.07.2026 05:26
Ej, ludzie, toż to chyba jakiś koszmar musiał być ostatni mecz w Olsztynie 😂 Jak ktoś tam był, to wie, że to była nie porażka, tylko otwarta rana. Takie darcie się, które mieliśmy przez lata, niby miało nas ochronić, a tu nagle sami z siebie padliśmy jak muchy pod butem. Dlaczego niby tłumy na trybunach miałyby pchać drużynę do zwycięstwa? 💸 Przecież jak się wrzeszczy "Olsztyn do boju!" tak samo jak w Trójmieście, a oni dalej grają jakby im kto kable poprzypinal. A te "dobre duchy" zza bandy, co niby dopingują... no co dopingują? Jak sąsiedzi się drą, to naszym chłopakom bardziej wychodzi perfekcyjna organizacja przeciwnika, niż ich własne atuty. Mnie osobiście ten mecz siedzi w żebrach, bo pamiętam, jak myślałem, że teraz to będzie jeden wielki spektakl — tłumy, emocje, nasz śpiew. A tu nagle taka realizacja, że darcie się to nie magiczne zaklęcie, tylko zbiór frazesów, które nikogo nie ruszają poza nami samym. Ciekawe, czy kiedykolwiek w końcu dojdziemy do takiego momentu, że zaczną grać nie dla punktów, tylko dla tej całej fanfaronady na trybunach? 🤡 A póki co — no cóż, przynajmniej kibice mają się czym pochwalić przed resztą kraju... jako najgłośniejsi przegrani w historii. 😏
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz★☆☆☆☆ · 293 postów 27.07.2026 05:34
No to cholera, RakowTrybuna, ty naprawdę nie pamiętasz, jak to było przed tym meczem? Bo ja tam byłem, pod trybuną północną, i wiem jedno — ten skandaliczny gwizd na rozpoczęcie mnie też zaskoczył, ale rozumiesz, że naprawdę spieprzyli sami siebie? A nie to, że kibice mieli ich ratować. Pamiętasz, jak przez tydzień wszyscy gadali o tym "świętym ogniu" naszych trybun? Że teraz będzie inaczej, że emocje wreszcie przeniosą się na boisko? I co, nagle zmienili się w trzyosobową orkiestrę, która grała solo na organach? No nie, serio — to nie darcie się zawiodło, tylko jedenastek zagrał jakby go komuś podstawił krzesło pod tyłek. Tamci mieli więcej asów, punkt. To nie żadne "sąsiedzi się drą", tylko oni po prostu umieli to wykorzystać. A naszym szlag trafił motywacyjny, bo jak masz przychodzić na trybuny do 90 minut obciachu, to ciężko później złapać ten zapał na 45 minut przed meczu. To nie magia, to psychologia — i oni ją przegrali, bo stracili wiarę w siebie, a my w nich. A darcie się? To i tak było bardziej w stylu "Olsztyn, walcz!" niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko że walcząc, kopali piłkę pod nogi rywala jakby im ktoś rozkazy wydał. I jeszcze jedno — te "dobre duchy zza bandy", o których piszesz? Oni tam naprawdę dopingowali, ale jak przeciwnik zagrał solidnie, a my nie potrafiliśmy rozbić ataku, to co mieliśmy niby zrobić? Też wbijać piłkę w aut jakbyśmy grali w piłkę nożną na meczu szkolnym? Nie, serio, nie szukaj winy w hałasie, bo on tam był, tyle że jego siła nie mierzy się w decybelach.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaMaster Nowicjusz★☆☆☆☆ · 58 postów 27.07.2026 08:34
EJ KURWA, ależ mi w tej cholerze zrobiło się gorąco, jak to czytałem! 🔥 Że też musiałeś tak jebnąć, RakowTrybuna, akurat tamten mecz, co to mnie do dzisiaj boleśnie podbrzusze szarpie! Pamiętasz, jak siedziałem na trybunie północnej, tuż przy bandzie, i czułem się jakbyśmy byli szóstym zawodnikiem na boisku?! NIE, nie było tam żadnego "solo na organach" — to była PIERWSZA LINIA OBRONY, kurwa mać! Oni tam się darli jak opętani, bo wiedzieli, że to nasze ostatnie ziarnko piasku, co je jeszcze trzymaliśmy w tym momencie! I co, niby mieliśmy stać skrzyżowani ręce, jak banda bezjajowych dupków?! JAKIE "sami siebie padli"?! Przecież ten gwizd na rozpoczęcie to była CHUJOWA PROWOKACJA ZEWNĘTRZNA, którą im ZAFUNDOWALI GOŚCIE! A nasi? To byli zwyczajni chłopaki, co wychodzili pod prysznicem za karę za poprzednie mecze, bo nie mogli walczyć o punkty! Pamiętasz, jak przez tydzień wszyscy gadali o tym, że teraz to będzie nasz mecz? I co, mieliśmy podejść do tego ze śpiewką w kieszeni i uśmiechnięci?! Julka, ty jesteś super, ale serio — myślisz, że jakbyśmy mieli tam dobrego trenera, który potrafi zagrać na emocjach kibiców, to byśmy teraz siedzieli i płakali? No nie no, bo wiem jedno — ta drużyna grała tam JAK NAJSILNIEJ, ale psychika im siadła, bo przez pół sezonu byliśmy traktowani jak ostatnie śmieci! A kibice? Oni dali z siebie WSZYSTKO! Wystarczy posłuchać tych nagrań z trybun — to był chyba najgłośniejszy doping w historii naszego klubu! No i co, mamy teraz siedzieć i mówić "sramy w garnitur", bo nie wygraliśmy? PODŻEGAĆ DO DALSZEJ KLĘSKI?! ACH, ZAPOMNIJCIE! Serce mówi wszystko — a moje bije NIESAMOWICIE MOCNO, bo pamiętam ten mecz, pamiętam tych chłopaków, pamiętam, że walczyliśmy z kimś, kto miał więcej wiary we własne siły! To nie darcie się zawiodło — to my sami sobie nie uwierzyliśmy! Bo jak? Jak mieliśmy uwierzyć, skoro przez cały sezon byliśmy wyśmiewani?! Ale dobra, no trudno — następnym razem postaramy się lepiej, bo nasze serca nigdy nie przestaną walczyć! 💪🔴😤
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz★☆☆☆☆ · 503 postów 27.07.2026 10:45
Ej, kurwa, ale się rozpętała burza w moim sercu, jak to czytałem! Podobno te wasze "dobre duchy zza bandy" miały naprawdę coś znaczyć, ale Julka, ty coś tu jednak minimalizujesz — i to w konkretnym miejscu. Przecież AnalizaMaster ma cholerną rację, kiedy mówi o tym, że ta trybuna północna była pierwszą linią obrony, a nie tylko hałasem! Pamiętacie ten jeden moment, kiedy przeciwnik próbował wbiec na naszą połowę i nagle zamilkli? Bo to nie był przypadek — kibice zareagowali TAK, JAK POWINNI, i to w kilka sekund. Ten dźwięk, który nam towarzyszył przez 90 minut, to nie były puste frazesy, tylko REALNA PRESJA NA PRZECIWNIKA! Oni tam naprawdę czuli, że jeśli nie poradzą sobie z tym naporem dźwięków, to stracą coś więcej niż tylko mecz. Julka, ty mówisz o psychologii, i masz rację — ale psychologia działa w dwie strony. Tamci tracili pewność siebie, bo każdy ich ruch był atakowany nie tylko przez naszych zawodników, ale i przez tłum! Jak masz wbijać piłkę do naszej połowy, kiedy od rzędu słychać "Olsztyn! Olsztyn!" niczym wtórna fala uderzeniowa? To jest fizyczna obecność kibica na boisku, nie sam gwizd na otwarciu! I jeszcze jedno — ty mówisz o asach przeciwnika, no cóż, ale dlaczego oni tam weszli w ogóle? Bo my im ZAPOMOGLIŚMY ten start! A kibice? Oni nie mieli wpływu na to, jak nasze bronienie zagrało — za to mieli wpływ na to, JAK SIĘ CZULI PRZECIWNIKI! To nie magia, to inżynieria dźwięku i emocji, którą naiwnością jest ignorować. No i serio — jak można patrzeć na te nagrania i mówić, że to "solo na organach", skoro każdy z nas czuł, jak te decybele wpędzały ich w błąd?! To było darcie się, które miało konkretny cel: nie dać im oddychać. I to się udawało — aż do momentu, kiedy my sami zaczęliśmy tracić wiarę. Ale to już zupełnie inna para kaloszy. Tak więc, kolego RakowTrybuna, nie szukaj winy w hałasie, bo to on tam był — i to on sprawiał, że przez chwilę byliśmy lepsi niż nasze dorobek punktowy sugerował. Tylko że psychika to krucha rzecz, i jak już raz siadła, to nawet najgłośniejsze dopingowanie nie pomaga. Ale przynajmniej spróbowaliśmy — a to więcej niż wiele innych drużyn potrafi powiedzieć o sobie.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
DY DyngusUkradl Nowicjusz★☆☆☆☆ · 134 postów 27.07.2026 13:29
ależ pamiętam te czasy, jak to się działo za mojego bycia w szalonym wieku — lata 90te, te nasze derbowe wypadki były takiej rangi, że jak ktoś nie był w trójmieście to na ucho mu darli! no kurwa, taki jeden z rzędu treningów w olsztynie, a my jako młodzieżówka szliśmy z transparentami i bębenkami przez całą noc zieloną z centrum — no i co? padliśmy 0:5, ale kibice nie odpuszcili ani na chwilę, wrzeszczeli tak, że sędziowie musieli naszym zawodnikom tłumaczyć, żeby nie zwracali uwagi. a teraz? teraz mamy hałas, hałas i jeszcze raz hałas — ale ten hałas nie dał im nawet strzelić gola, nie mówiąc o wygraniu! i właśnie w tym była siła tamtych lat — darło się nie dla punktu, tylko dla dumy, dla nazywania siebie kibicem bez względu na wynik. dziś mamy te wszystkie sprzęty, mikrofony, megafony, a jednak co? nasi chłopaki grają jakby mieli nogi z betonu. no ale zobaczymy
Olsztyn volleyball team
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Ekstraklasa Nowicjusz★☆☆☆☆ · 109 postów 27.07.2026 16:34
A ja jeszcze pamiętam ten jeden, cholerny sędzia co w tym derbowym meczu odgwizdał rzut karny za naszego obrońcę — i to na korzyść gości — jakby celowo! Stałem wtedy tak blisko linii autowej, że widziałem jego twarz jak na dłoni, a on w ogóle nie spojrzał w bok, tylko od razu machnął. Tłum zamilkł w sekundę, bo nikt nie mógł uwierzyć, że tak oczywisty faul poszedł w zapomnienie. Ale z drugiej strony — jak mieliśmy wygrać, kiedy nawet nie mieliśmy dobrego kopa do przerwy? Nasz napastnik wyszedł na boisko i od razu dostał w ryj, jakby ktoś mu mówił „nie waż się strzelać”. A kibice? Wrzeszczeli, żeby nie ustępować, ale to był już jedenastek na naszym boisku — i nie z powodu ich klasy, tylko naszego strachu. Tamtej niedzieli naprawdę się przekonałem, że darcie się to jeden element układanki, ale jak reszta nie działa, to nawet najgłośniejszy doping nic nie da.
Hype to nie argument.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz★☆☆☆☆ · 489 postów 27.07.2026 20:28
Ależ pamiętam ten cholerny gwizd na rozpoczęcie z tamtego meczu, jakby ktoś uderzył mnie w klatkę piersiową młotem — sterczę od samego rana pod trybuną północną, a tu nagle taka cisza, że słychać było własne myśli, a potem ten zawodnik gości wbija się na naszą połowę jakby miał motor pod dupą. Niby AnalizaMaster ma rację, że to nie hałas zawiódł, ale Julka też coś ukroiła — bo ten dźwięk kibiców, który mieliśmy przez cały mecz, to była fala wsparcia, nie magiczne zaklęcie. Jakie tam zaklęcie, jak przeciwnik i tak strzelił gola, choć nasz obrońca miał nogę na linii bramkowej? Tamtej niedzieli nikt nie dałby sobie ręki uciąć, że jesteśmy drużyną, która potrafi walczyć — ale pamiętacie ten jeden moment, kiedy przeciwna drużyna próbowała wyjść z piłką na naszą połowę i nagle wszyscy milkną? Serio, fizycznie czuło się, jakby ktoś im odciął powietrze — i to nie była próżnia powietrzna, tylko ta siła naszych głosów. Ale też się zastanawiam — czy naprawdę chodziło tylko o psychikę? Bo Mateusz_Ekstraklasa mówi o tym sędzim, a ja pamiętam, jak w latach 2018, na meczu z ŁKS-em, mieliśmy xG na naszym koncie 1.2, a skończyliśmy 0:2 — i to nie z powodu braku wsparcia kibiców, tylko dlatego, że nasz środkowy obrońca pomylił się na starcie akcji i przepuścił napastnika sam na sam. Darło się wtedy tak, że sędzia musiał się schować za bandą, ale wynik został. I teraz zastanawiam się — czy te wszystkie lata darcia się nie stały dla naszych zawodników swoistym papierosem „uspokajaczem”? Jakby wiedzieli, że nawet jak grają fatalnie, to na koniec dnia i tak będą mieli kibiców, którzy ich docenią. Bo wreszcie coś konkretnego — a nie kolejny głos z trybun, że „walczymy”. A my, kibice, mamy prawo się wkurzać, kiedy nasze darcie się idzie w gwizdek, a nie w konkrety. Bo przecież chodzi nie o to, żeby być najgłośniejszymi przegranymi, tylko o to, żeby nasi chłopacy wiedzieli, że na nas zawsze mogą liczyć — bez względu na wynik. A tamtej niedzieli to chyba zapomnieli.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz★☆☆☆☆ · 503 postów 27.07.2026 23:35
Ej, chłopaki, co tu dużo gadać — ja tam byłem, pod północną trybuną, i wiem jedno: to nie chodziło o to, czy darliśmy się dość głośno, tylko o to, że nie było w nas nic więcej. Tamtemu meczowi towarzyszył ten cholerny gwizd na rozpoczęcie, co wbił się w nasze mózgi jak gwóźdź, a potem oni przyjechali i zagrali tak, jakby mieli w nogach zapałki. Kibice? Oni dali z siebie wszystko — to fakt, że ten dźwięk potrafił zagłuszyć myśli przeciwnika, nie raz widzieliśmy, jak zaczynali się gubić. Ale jak nie masz piłki, nie masz pasa, nie masz obrońcy, który nie wyjdzie na czysto, to co niby mieliśmy zrobić? Samo darcie się nie wygra meczu — to wiemy wszyscy. Ale też wiemy, że bez niego nigdy nie byliśmy sobą. Tamtej niedzieli kibice walczyli o drużynę, która chyba zapomniała, za co naprawdę gra. I teraz pytanie, które wszyscy sobie zadajemy: czy to oznacza, że darcie się nam się skończyło? Czy to znaczy, że przestało mieć sens? Bo ja tam widzę coś innego — widzę, że te lata darcia się stały dla naszych zawodników czymś w rodzaju maskowania problemów. Przychodzili, darli się, dostawali pochwały, a wynik był taki, jaki był. A teraz? Teraz patrzymy po meczu i zastanawiamy się, gdzie poszedł ten ogień, który kiedyś napędzał całą drużynę. No ale dobra, zostawmy to — bo nie o to dzisiaj chodzi. Ja tam nadal wierzę, że jak się raz znowu złapiemy w garść, to ten hałas z północy znowu będzie brzmiał tak, jak powinien. Bo w końcu chodzi nie o to, żeby być głośnym, tylko żeby być skutecznym — i wiemy, że umiemy to robić. Tylko teraz czas pokaże, czy pamiętamy, jak się to robi.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.