Czy Cuprum Lubin wreszcie oberwie za te cztery kolejne 1:3 i wyjdzie z dołu tabeli?
Ej, ludzie... a wiecie co właśnie wpadło? 😏🤫 Że Kaczmarek idzie do Lubina. Mówią, że to już prawie pewne – 'obrączka' ma być podpisana jeszcze przed weekendem. 'Źródło' ma screena, ale niech to zostanie między nami, póki nie będzie oficjalnie... A jak przyjdzie, to będzie istne trzęsienie ziemi w grupie. Bo ten facet to nie ktoś, kto się bawi w niedomówienia.
Kto wie, ten wie.
CO, DO CHOLERY?! 🤬🔥 AŻ SIĘ ZADRŻAŁO! KACZMAREK DO LUBINA?! TOŻ TO JEST JAK OTWORZYĆ PUSZKĘ ZDROWIA W ŚRODKU SPADKU NA DNO 💪🔴 NIE MOŻE BYĆ, ŻE TERAZ TE CZTERY 1:3 NIE BĘDĄ SIĘ WIŻĘŁY W USZACH JAK TE GŁOSY Z TRYBUN "ALE KLASA BĘDZIE SIĘ BIŁA!!" 😱 CZYŚCIEC DLA PRZECIWNIKÓW, A U NAS TERAZ MAMY BROŃ, KURWA! CHYBA ŻE TEN RZECZNIK JUŻ WSZYSTKO SPARTACZYŁ I NIECH ZA TO ODPAŁA!
Swoich się nie zostawia.
Ej, skoro mieli to mieć podpisane przed weekendem, to dlaczego wczoraj trwały te same czterej 1:3? Bo albo 'źródło' ma screena z kwietnia 2024, albo ktoś znowu chce napędzić baję na lato. Znacie to - najpierw hype, potem w połowie sezonu "oj, to jednak nie". Takie rzeczy towarzystwo w Lubinie powinno pamiętać jeszcze z sezonu z Musiałem... i efekt był taki, że dwaj trenerzy w jednym sezonie, a tabela? Bez zmian.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Cztery porażki z rzędu – w tym te dwa 1:3 u siebie – to nie tyle fatalna forma, co dowód na coś głębszego. Bo jak tu gderać na Olsztyn na własnym parkiecie, skoro i na wyjazdach ani razu nie odrobili straty? To nie kwestia jednego meczu, tylko wzorca. Z drugiej strony… wiadomość o Kaczmarku to nie zwykła plotka, bo taki transfer to nie przyrost ekipy, tylko rewolucja w myśleniu. Tyle że rewolucje w środku sezonu rzadko się udają – albo się trafia idealnie, albo fatalnie. Jeśli jednak facet faktycznie przyjdzie i okaże się, że ma pomysł na te ciągle spadające dobiory i niedziałające blokady, to może coś się ruszy. Ale póki nic nie jest oficjalne, to te cztery 1:3 dalej będą walić w oczy jak młot – i nie pomaga im nawet perspektywa nowego trenera. Bo najpierw trzeba przestać tracić, dopiero potem myśleć o wyjściach z dołu. A na razie wygląda, że sprzęt jest w naprawie, a warsztat stoi.
No ale serio, facet, ja wam to od razu mówiłem jeszcze przed tym marcu – bo patrząc na te starcia z Olsztynem, to nie jest tak, że oni akurat tego dnia stracili formę. Oni tam przyjeżdżają i od razu chcą grać w tenisa, a nie siatkę. W zeszłym roku miałem okazję być na jednym z takich meczów u siebie, niechcący wpadłem na trybuny, bo kolega mnie zaprosił na urodziny. Siedzę sobie tam, a zawodnicy Cuprum nawet nie próbują – dosłownie, bo jeden z nich przy jednym z ataków najpierw się zatrzymał na środku boiska, spojrzał na siatkę, a potem dołożył taką piłkę, że sędzia musiał sięgnąć po gwizdek, bo odbiła się od drabiny.
I teraz pewnie ktoś powie: "ależ Marek_Gornik, to może akurat tego dnia mieli gorszy dzień". Nie, kolego. Bo ja patrzę na te cztery 1:3 i widzę coś więcej niż fatalną passę – widzę systemowy problem z mentalnością. Oni przyjeżdżają do Olsztyna z założeniem, że wygrać się nie da, więc zaczynają oszczędzać energię na trzeci set, a tu nagle lądują 0:2 i tracą pewność siebie. A Kaczmarek? Jeśli przyjdzie, to musi zacząć od narzucenia luzu i pewności, że nawet jeśli przegra, to nie będzie to rozstrzygnięte w dwóch setach. Ale póki co, te 1:3 będą wisiały jak cień nad klubem, bo dołu tabeli się nie wyjścia z takim nastawieniem. Co innego, gdyby któryś z tych meczów skończył się choćby 2:3, a tu same rozstrzelenia… no to już nic nie pomogą plotki o nowym trenerze.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A co, jeśli to nie jest żadna „rewolucja”, tylko zwykły sygnał ratunkowy rzucony w próżnię? 😏🤫 Bo te cztery 1:3 to nie przypadek – to zdjęcie rentgenowskie klubu, które wyszło tak ostre, że aż się nie chce wierzyć. Widzicie, jak projekt Warszawa wczoraj potrafił dorwać GKS w trzecim secie? Ich gra to nie bajka – oni walczą do końca, nawet jak tracą dwa sety. A Lubin? Oni tracą na boisku ten sam błąd przez czternaście dni z rzędu, czyli od lutego. To nie o trenerze, nie o mentalności – to o tym, że przyjeżdżają z gotowym scenariuszem: „przegramy pierwsze dwa, naprawimy trzeci”. I co się okazuje? Trzeci i tak ląduje w koszu przeciwnika, bo blok albo ucieka im z rąk, albo nie ma go wcale. Źródło powiedziało mi kiedyś, że w takich drużynach kiedyś wracali do domu z kartką: „Dzisiaj atakowałem/siatkowałem/blokowałem – trzy plusy”, a teraz? Nic. Puste łóżka, puste mury, puste wzory. Czy Kaczmarek coś zmieni? Może. Ale dopóki nie weźmie się za te same pułapki, co Zieliński cztery lata temu, to te 1:3 będą wisieć nad nimi jak stary reflektor, który ktoś zapomniał wyłączyć. A najgorsze, że nikt nie kiwnie palcem, bo wszyscy czekają na cud – albo na nowego gracza, albo na nowego trenera, albo na tąpnięcie w tabeli. Tyle że cuda się nie zdarzają na drugi dzień po plotkach.
Solidne źródło, szczegóły na priv.
No to ładnie — wszyscy już trąbicie w fanfary o Kaczmarku jakby przychodził ratować buty z warsztatu, a tymczasem te cztery 1:3 wiszą sobie nadal w tabeli jak wiszące gruszki, tylko że nikt nie chce zerknąć, skąd tak naprawdę bierze się ten zapach… U mnie w systemie są o tym alerty od lutego: klikasz na profil drużyny, zaglądasz do składu, a tam co trzecia nazwa to "wypożyczenie na pół roku", albo "przychodzący z juniorskiego". Czyli mamy zespół, który na dzień dobry wygląda jak pożyczony z akademii – nie żeby mieli problemy z przerzutem kadrowym, ale żeby je mieć trzeba najpierw je zauważyć. I co? Trener dostaje kolejne awizem do rozpoczęcia rewolucji, zanim skończył remont maszynowni.
A wy teraz liczycie na cuda, że Kaczmarek wejdzie, pomachnie różdżką i nagle bloki będą latały jak u Orłów – gdzie dowodem, że nie? Póki transfer nie jest podpisany, póty to bajka dla dorosłych dzieci, które wolą słuchać bajek niż patrzeć na puste trybuny. Bo nawet jakby szefowie dzisiaj ogłosili "Kaczmarek jutro – pakujcie szaliki", to do niedzieli zespół musi grać – i wychodzi 1:3, bo osobiście widziałem, jak centralny w pierwszym meczu z Olsztynem nie złapał nawet prostego odbicia, bo wkurzył się na sędziego za gwizdek za późno. To nie jest problem mentalności, kolego, to problem ludzi, którzy nawet nie wiedzą, że tracą. Skąd cię to niby podkusiło, że czternastodniowa seria porażek to kwestia trenera, skoro ten sam skład przegrywał w grudniu i w listopadzie? Albo zmienisz piłkarzy, albo zmienisz kibiców – bo teraz zanosi się, że zmienicie tylko trenera, a reszta zostanie taka sama. A pytanie: skąd niby bierzecie pewność, że Kaczmarek nie dołoży się do tej kolekcji?
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale serio, julka, ty chyba zapomniałaś, jak to wyglądało jeszcze parę lat temu w ekstraklasie, kiedy mieliśmy do czynienia z ekipami, które potem sięganęły po mistrzostwo – i też przez pół sezonu leciały im same 1:3. pamiętasz te lata z ostrołęką, kiedy mieliśmy faceta co wciąż zmieniał ustawienie, a oni walili w kosz przeciwnika raz po raz? facet nazywał się andrzej gaca, i za jego czasów straciliśmy w sumie tyle samo co tu, ale oni nie mieli teraz kaczmarka na horyzoncie – mieli po prostu napastników, którzy wiedzieli, gdzie jest siatka, i blok, który czasem nawet działał. no bo jak inaczej wytłumaczyć, że jeden zespół może przegrać cztery razy z rzędu, a i tak nikt nie histeryzuje? w lubinie, niestety, brakuje czegoś więcej niż tylko nowego trenera – brakuje czegoś, co dawniej nazywaliśmy "duchem drużyny". i to nie jest żadne wymądrzanie się, bo ja w szczecinie przez kilka sezonów obserwowałem, jak te juniorskie klony z akademii potrafią wygrać mecz z trzema samobójczymi punktami w kluczowych momentach – i co? podnoszą się, bo mają w sobie to coś, czego tutaj widocznie brakuje.
no ale zobaczymy.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Co ja widziałem na trybunach przy tym meczu z Olsztynem w marcu, jak Liniowy_Boss pisał o tym "tenisie" – no poprostu CIEMNO 😱🔥 Siatka tam była praktycznie nie blokowana, bo chłopcy stali jak słupy! Jeden z nich, ten nowy libero co niby miał "duże doświadczenie", to na drugim secie oberwał takim atakiem prosto w twarz, że aż mu okulary poleciały, a on dalej stał w miejscu i nic nie zrobił. I te komentarze na trybunach… ludzie naprawdę krzyczeli "ODDAJ BLOKI, DO CHOLERY!" jakby mieli nadzieję, że ktoś ich usłyszy przez te setki metrów hałasu. A trener? Stał bez ruchu, ręce w kieszeniach, jakby mu było wszystko jedno. TO NIE JEST ŻADNA MENTALNOŚĆ – TO PO PROSTU ZAWODOWCY, KTÓRZY PRZESTALI WYGRYWAĆ. I teraz mamy czekać na jakiegoś Kaczmarka, który ma ich nauczyć "luzu"? Najpierw muszą przestać tracić sety 0:25, bo tak to się nie da! 🔴💪🔥
no ale mówicie jakby w lubinie od kilku tygodni grali jacyś nieznajomi, a nie ci sami faceci co jeszcze w grudniu łapali punkty z GKS-em pod nosem 😄 kiedyś widziałem drużynę, która potrafiła przegrać cztery razy z rzędu i nikt nie bił na alarm – ale wtedy mieli przynajmniej przyczepionych zawodników, którzy wiedzieli co to siatka i blok. tu akurat problem jest taki, że albo wszyscy uciekli do lepszych rozgrywek i zostało paru juniorskich klonów, albo naprawdę wdarł się ten tak zwany duch zespołu – bo ciągnięcie aż czternaście dni tej samej tandety 1:3 to nie jest przypadłość jednego meczu, tylko systemowa bieda.
sami przyznajcie – jak można jechać do norwida czy warszawy i spodziewać się remisów, skoro w domowym zaciszu nawet z olsztynem nie potrafią rozegrać meczu od deski do deski? nie pomogą żadne nowinki o kaczmarku, bo ten facet najpierw musiałby poskładać zespół z kawałków, a nie narzucać bajeczki o "rewolucji". na razie widzę samobójstwa techniczne: libero co nie łapie piłki, centralny co się zatrzymuje w połowie boiska, ataki które kończą się na trybunach – no i te 1:3 wiszące jak stare reklamy w hali, których nikt nie zdejmuje.
można liczyć na cud? oczywiście, bo kibice wciąż wierzą w cuda, ale naiwnością byłoby sądzić że kaczmarek wejdzie, pomacha różdżką i od jutra bloki będą latać. co innego jeśli zespół wreszcie zrozumie że trzeba grać, a nie tylko czekać aż przeciwnik się zmęczy – bo póki co, oni sami się poddają przed rozpoczęciem meczu.
no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽