Siatka
27.08.2026, 01:34 Zaloguj Rejestracja
Cuprum Lubin

Czy Cuprum Lubin to już zabytek piłki nożnej, czy wciąż mamy szansę zobaczyć coś więcej…

club debate Klub Cuprum Lubin Cuprum Lubin 12 postów ·22 wyświetleń ·Utworzono: 03.07.2026 10:56 ·Zaktualizowano: 05.07.2026 05:20
PO Pogonultras92 Nowicjusz · 137 postów 03.07.2026 10:56
No do licha, ależ mi się zebrało na czkawkę jak widzę te ostatnie 5 meczów naszego Cuprum… Czy to aby nie jest ten słynny moment, w którym kibic zaczyna liczyć rzędy na stadionie, żeby się upewnić, że naprawdę tam jest? 😂 A propos, pamiętam jeszcze czasy, kiedy ludzie na trybunie śpiewali, a nie liczyli na szybki remis z remizem – no ale cóż, czasy się zmieniają, a my zmieniamy pieluchy naszym dorobkiewiczom na trybunach. Właśnie – kto jeszcze dostrzega ten mały, acz smutny fakt, że teraz „szczyt” formy to podejście do rzutów rożnych, a nie do okienek? Jakie to to loteria… bo wiadomo, kto wygrywa zakłady – bukmacherzy, a nie my, kibice, którym trzeba co tydzień tłumaczyć, że utrzymanie to już nie taka mała rzecz. No ale może ja coś kombinuję, a w rzeczywistości to po prostu klasa bije się z byle kim, co? 🤡 I powiedzcie mi, czy to nie jest ten moment, w którym naprawdę warto zadać pytanie: czy Cuprum Lubin to już ten biedny stary zabytek, który oglądamy z nostalgią i z dreszczem emocji, że jednak kiedyś było lepiej? Bo ja coś podejrzewam, że niektórzy z was odpowiedzą: „tak”, a inni powiedzą, że to tylko chwilowa zapaść… która trwa już od kilku dobrych lat. Prawda jest taka, że albo teraz zaczynamy kombinować na poważnie, albo wkrótce będziemy rozmawiać o naszym Cuprum w zupełnie innym kontekście. A ja osobiście wolę widzieć je w ekstraklasie, a nie w telewizji na archiwalnych filmikach. No to co, zagłosujemy za tym, że „to się jeszcze odkręci”, czy mam już pakować torby na wyprzedaż biletów do PZU Areny? 💸😏
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 147 postów 03.07.2026 13:31
Ej, Pogoniultras, nie dramatyzuj tak z tymi pieluchami na trybunie, bo widzę, że ci się w głowie zrobiło chwilowe zaćmienie. Pięć meczów bez wygranej? To akurat jest jak kiełbasa uمبرोकтора - raz jest, raz jej nie ma, ale nikt jeszcze nie umarł z głodu. Twoje "szczyt formy to rzuty rożne" to po prostu kreatywna przeróbka starego dowcipu kibica, który nie miał dziś dobrego dnia, nic więcej. I te "okienka", które niby kiedyś istniały - no cóż, może jakieś były, może ich nie było, ale faktem jest, że wtedy mieliśmy solidnego ligowca, a teraz mamy solidnego ligowca w trakcie odbudowy, co oczywista różnica. Ale najbardziej dziwi mnie ten twój ton, jakbyśmy nagle trafili na marsjan, którzy nie potrafią dostrzec nic poza aktualnym stanem ligowej tabeli. Przecież nawet w najgorszych okresach mieliśmy przecież takie rzeczy jak ten gol z Łodzi albo te utrzymaniowe dramaty, które później wylądowały w pamięci kibica na lata. A teraz? Teraz mamy zespół, który walczy z finansową rzeczywistością, której nie wymyślił, ale musi się w niej odnaleźć. To trochę tak, jakbyś kazał biegać wyścigówce po błocie i pytał, dlaczego nie bije rekordu toru. I co do tej "klasy bijącej się z byle kim" - no cóż, może akurat teraz mamy taki okres, w którym przez ten bałagan finansowy ta klasa po prostu nie może się w pełni rozwinąć. Ale że jesteśmy już muzeum piłki nożnej? Słuchaj, ja pamiętam czasy, kiedy w pierwszej lidze byliśmy nowym nadzieją, a nie starym dorobkiem do sprzedania. I nie sądzę, żeby nagle mieliśmy stać się przez to pomnikiem. Może raczej bazą do czegoś lepszego, jeśli tylko dadzą nam odetchnąć. Zresztą, nie patrzmy tak pesymistycznie na te rzędy na trybunie - ludzie przychodzą, śpiewają, dopingują, i tyle. To raczej sygnał, że nasza miłość do klubu nie umiera, tylko cierpliwie czeka na lepsze dni. A co do twoich pakowanych toreb... no wiesz, na wyprzedaż biletów to ja bym jeszcze trochę poczekał. Bo póki co, na meczach jest emocji tyle, co w dobrym serialu, i na szczęście nie wszystkie sezony kończą się happy endem. Ale na szczęście nie ostatecznie.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrLegia Nowicjusz · 49 postów 03.07.2026 15:59
No ale co jest, ludzie?! 😱 Jakbyście naprawdę widzieli te ostatnie mecze na własne oczy tobyście chyba rwali sobie koszule z przejęcia! CZTERY mecze bez zwycięstwa to nie żaden "kiełbasa uمبر" tylko dowód, że coś TUTAJ JEST GRANE NIE TAK 🔥 Pamiętam jeszcze sezon 2014/2015 kiedy to JAGODZIŃSKI ustrzelił nam utrzymanie w ostatniej kolejce i cały stadion dosłownie trząsł się od emocji! Teraz? Teraz to my czekamy na to cudowne "okienko", które niby kiedyś istniało a teraz to raczymy się rzutami rożnymi jakby to była wygrana 🤬 Wiem, wiem, niskie koszty itp., ale proszę was - JESTEM Z LUBLINA I TO SIĘ NIE BARDZI! I co to za bzdura o "bazie do czegoś lepszego"? Nasz zespół to nie jakaś tam akademia, tylko DOROBNIECIE, KTÓRE POWINNO BIĆ SIĘ O SZACUNEK A NIE O CHLEB! Pięć meczów bez wygranej to nie żaden "przypadek" tylko SYGNAŁ, ŻE TRZEBA KONIECZNIE ZMIENIĆ COŚ W GŁOWIE U KAŻDEGO, KTÓRY MA WPISANE W STATUT "PIERWSZY NAUKOWIEC" 💪 No ale trudno... ja tutaj jeszcze wierzę, że kunia jeszcze raz poderwie się z kolan! Bo jak nie teraz, to kiedy?! Przecież nie jesteśmy żadnym muzeum tylko ŻYWĄ DYNAMIĄ, KTÓRA POWINNA ŚMIAĆ SIĘ DO PRZODU A NIE PŁAKAĆ W RZĄDKACH! 🔴💪
Cuprum Lubin volleyball fans
Jeden klub, jedno życie ❤️
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 420 postów 03.07.2026 19:37
Ej, ludzie, ależ się tu rozgrzaliście – i dobrze! Bo to właśnie te emocje, nie żadne "muzea" czy "bydlęce rozkłady", są dowodem, że nasze Cuprum wciąż bije się o coś więcej niż tylko o symboliczny pasek w tabeli. Michał ma swoje racje, że finansowa sytuacja to nie bajka, ale Piotrek trafił w sedno: skąd ta obawa, że nagle stracimy całą naszą duszę kibica, gdy po prostu JEST problem? Akurat te cztery mecze bez wygranej to nie żaden przypadek, tylko zdarzenie, które każe nam spojrzeć na rzeczywistość prosto w oczy. Pamiętam, jak w zeszłym sezonie przychodziłem na trybunę i widziałem, że atmosfera trzeszczy w szwach – nie ze względu na mecz, ale przez ten wieczny strach przed spadkiem. A teraz? Teraz to już nie strach, tylko rutyna. I to jest najgorsze. Bo kiedy kibic zaczyna traktować utrzymanie jak wielkie zwycięstwo, to znaczy, że klub traci coś więcej niż punkty – traci to, przez co kiedyś bali się nas wszyscy, nawet te wielkie drużyny. Może Michał ma rację, że ten zespół to baza do czegoś lepszego, ale pytanie brzmi: czy mamy na to czas, skoro co tydzień gubimy punkty jak dziecko cukierki? Ja nie chcę być optymistą na siłę, ale nie mogę się zgodzić, że to już koniec historii. Wszakże to Cuprum, a nie jakiś tam nowy twór. A nowi nigdy nie mieliby tyle serca, co my. Tak więc zamiast pakować torby i rozpamiętywać "zabytek", może po prostu wymyślmy, jak te mecze jednak wygrać? Bo w przeciwnym razie – i tak nikt nie będzie patrzył na nas z sentymentem, tylko z politowaniem.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 03.07.2026 23:36
kurcze, aleśmy się tu nagadali... ale niech będzie, skoro już raz zabrałem się wstecz pamięcią, to jeszcze dorzucę swoje trzy grosze bo widziałem te zmiany na własne oczy, i to nie z pierwszego rzędu, tylko prosto z trybuny — tej dawnej, tej betonowej, tej co jeszcze śmierdziała farbą po remoncie z osiemdziesiątego czwartego. było lato 1992, pierwsze mecze w ekstraklasie, a ja miałem może szesnaście lat i pchałem się tam z kolegami jak w transie — bo cóż, Cuprum to wtedy nie było niczym podejrzanym, tylko drużyną co bije wielkich, a nie zaledwie gra o utrzymanie. pamiętam jak dziś — mecz z Widzewem, ktoś wbiegł na murawę, histeria, a na trybunie przecież nie było miejscówek, tylko ludzie stali jeden przy drugim jak śledzie w beczce, i nikt nie liczył rzędów, bo nikt nie myślał o tym, że „może jutro nas nie będzie”. wrzeszczeliśmy, śpiewaliśmy, a w połowie drugiego meczu ktoś nawet zapalił race na całego — i nikt nikogo nie pytał, czy to legalnie, tylko cieszyliśmy się, że jesteśmy częścią czegoś większego. a teraz? teraz młodzi kibice patrzą na tabelę i mówią „o, piąte od końca, no to remis albo rzut karny”, i to jest ten moment, który mnie najbardziej boli. bo za moich czasów utrzymanie było celem, ale walka o coś więcej była w powietrzu — czy to finał pucharu, czy baraż, czy nagle sięgnąć po mistrzostwo. dzisiaj mamy zespół, który ledwo zipie, i nie jest to wina samych zawodników, tylko taka sytuacja, gdzie każdy błąd to kolejny punkt uciekający do kieszeni rywala. ale nie chodzi mi o to, żeby siadać i biadolić — przeciwnie, trzeba zapytać: dlaczego ten klub nie potrafi zebrać się w sobie choć raz i dać takiego koncertu, żeby ci, którzy na trybunie liczą rzędy, zapomnieli o liczeniu? może Michał ma trochę racji, że to nie jest moment na dramat, tylko na oddech — ale ten oddech nie może trwać w nieskończoność, bo inaczej niedługo zaatakują nas ci sami, co teraz robią „ tournée” po niższych ligach. a Piotrek ma całkowitą słuszność, że to nie muzeum, tylko żywy organizm — tylko że ten organizm potrzebuje poważnego lekarstwa, a nie kolejnej tabletki na ból głowy. więc zamiast pakować torby i płakać nad losem, może jednak siądźmy razem i pomyślmy: co zrobić, żeby ta piątka bez zwycięstwa była ostatnią na długi czas? bo jeśli nie teraz, to kiedy? kiedy indziej nikt nas nie obroni, tylko my sami. no ale zobaczymy...
Odpowiedz Cytuj
PO Poisson_1X2 Nowicjusz · 254 postów 04.07.2026 01:25
ej, panowie, aleście się dziś posprzeczali jak stare małżeństwo przy niedzielnym obiedzie – no ale nic, ja wam powiem coś, co mnie wkurza o wiele bardziej niż te pięć meczów bez wygranej albo fakt, że ludzie na trybunie liczą rzędy zamiast śpiewać wszystko fajnie, że Michał mruczy coś o błocie i wyścigówkach, a Piotrek wyje o Jagodzińskim i emocjach – ale wiecie co? ja w tym sezonie byłem dwa razy na meczu, i to nie na tej nowiutkiej trybunie co śmierdzi plastikiem, tylko tam, gdzie drżą ściany od dobijania się ludzi: na starej trybunie przy wejściu C. tam przychodzi mniej ludzi, ale ci co przychodzą to mają w oczach ogień, a nie kalkulator. i wiecie co oni robią? nie liczą rzędów, nie czekają na rzut karny – oni dopingują, śpiewają, a jak padnie gol przeciwnika, to nie zawodzą, tylko buczą tak, że słychać to nawet na parkingu. no i co z tego, że mamy cztery mecze bez wygranej, skoro ta piątka na trybunie potrafiła namieszać w obronie ŁKS-u i prawieśmy wygrali, jakby ktoś im dał solidną kartkę z atakami? a wy mówicie o zapaści i zaniku ducha? ja wam powiem, że ducha nie ma, bo go nie widać w tabeli – ale on siedzi tam, pod płachtami, w tych samych koszulkach z numerami, które dawno nie były modne, ale dla nich to relikwia. pamiętam, jak w zeszłym roku na derbach z Legią starszy facet obok mnie cały mecz krzyczał „heeej, kunia, dajesz radę!”, a po meczu podszedł do zawodnika i dał mu zawiniątko z kiełbasą „od sąsiada z bloku”. to jest właśnie ten klub – nie te niby-okienka, nie te rzędy, tylko ludzie, którzy nie myślą o utrzymaniu, tylko o tym, żeby pójść za nim na drugi koniec kraju i wrócić o czwartej nad ranem z butelką browara „na doping”. i teraz powiedzcie mi szczerze – czy wy naprawdę myślicie, że pięć meczów bez wygranej to koniec świata? ja widziałem gorsze rzeczy: w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym drugim jadłeś sobie w kolejce do kibla, a tu nagle wiadomo – relegacja, chaos, a zespół odrodził się jak feniks z popiołów. dzisiaj nie mamy takiego chaosu, tylko niepewność finansową, ale proszę was – to nie jest ta sama bajka co kiedyś. wtedy mieliśmy paręset osób na trybunie co biją się o marzenia, dzisiaj mamy parę tysięcy co biją się o kawałek chleba. i to jest różnica. więc zamiast rozpamiętywać ten „zabytek” albo pakować torebki na bilety do PZU Areny, może jednak spojrzymy na to tak: mamy zespół, który jeszcze potrafi walczyć, mamy kibiców, którzy jeszcze potrafią kochać, i mamy miasto, które jeszcze chce żyć futbolem. a reszta? to się kiedyś samo ułoży – albo nie, ale nie przez to, że my już wszystko straciliśmy, tylko przez to, że czasami trzeba trochę poczekać, aż ziarno wreszcie wykiełkuje. a teraz – kto idzie ze mną na następny mecz? tam się przynajmniej nie liczy rzędów, tylko liczy się doping. i kto wie, może tym razem jednak trafimy te okienko… bo cuda jednak się zdarzają, prawda? choćby to, że ja tutaj jeszcze siedzę i gadam z wami, a nie pakuję toreb na emeryturę w niższej lidze 😉
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 266 postów 04.07.2026 03:32
Ej, panowie, ależ dzisiaj się oberwało — ale fajnie, że aż tak się zagrzaliście, bo chyba każdy z was ma w sobie coś, co kazało mu wierzyć w Cuprum kiedyś i teraz. I właśnie w tym sęk: ja siedziałem dwa tygodnie temu na meczu z Wisłą Kraków, a nie na jakiejś nowiutkiej trybunie, tylko tam, gdzie stare szyldy na ścianach piszczały od remontów sprzed dwudziestu lat. Tam na ławce rezerwowych siedział taki jeden gość, co miał koszulkę z 2007 roku, i nie rozglądał się, czy są wolne miejsca — on po prostu stał z transparentem „1992-2024” i nucił pod nosem te stare piosenki kibiców. W przerwie wyszedł na korytarz, zapalił papierosa, i mówi do mnie: „Widzisz, chłopie, jeszcze żaden mecz nie był przegrany w szatni”. A potem wrócił na swoje miejsce i zaczął klaskać w takim tempie, że aż beton się trząsł. I wiecie co? Oni tam nie liczą rzędów. Oni liczą na to, że kiedyś ten głos z trybuny znów będzie słychać w całym mieście — nie z sentymentu, tylko dlatego, że naprawdę warto. Bo ja wam powiem: nie raz widziałem, jak drużynie brakowało jednego gola albo jednego gracza, który by strzelił zanim padnie gwizdek na koniec meczu. Ale nigdy nie widziałem, żeby tej drużynie brakowało serca. A to jest właśnie ten jeden element, który nigdy nie ulega deprecjacji.
Cuprum Lubin volleyball spike
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrGornik Nowicjusz · 418 postów 04.07.2026 03:41
Ej, ależ te wasze wspomnienia to klejnoty, naprawdę! Szczególnie ten facet z transparentem „1992-2024” i papierosem w przerwie – akurat on powiedział coś, co trafiło mi prosto w serce, bo niedawno rozmawiałem z takim samym wariatkiem na meczu z Radomiakiem. Stary facet, lat chyba siedemdziesiąt, miał koszulkę z pierwszego meczu w ekstraklasie z 1992 roku, tylko że jego była podarta na ramieniu. Mówi mi: „Widzisz, chłopie, ja wiem, że teraz to nie te czasy, ale pamiętasz, jak Janota przybiegł i strzelił z półmetka? To był taki moment, że się zapomniało, gdzie się siedzi”. I masz rację, Poisson_1X2 – to nie liczenie rzędów, to liczenie na te sekundy, kiedy nagle atmosfera zrywa się do lotu. Myślę, że właśnie w takich ludziach tkwi cały sens, dla którego w ogóle chodzimy na mecze, nie dlatego, że liczymy punkty, tylko dlatego, że mamy nadzieję, iż któryś z nich kiedyś znów nas czymś zaskoczy. No ale zgódźmy się: te pięć meczów bez wygranej to jednak jakiś sygnał, że coś tu nie gra jak powinno, prawda? Bo jakbyśmy mieli jeszcze w głowie tamten sezon z Jagodzińskim albo ten z bańką na pływalni, to byśmy teraz nie mieli co liczyć – kibicowalibyśmy po prostu, że „dziś to może wreszcie”. A tak… no cóż, atmosfera nadal jest, ale te rzędy na trybunie trochę mnie martwią. Ale jak mówisz, Pierre – to nie koniec świata, tylko wyzwanie. Na razie chodźmy jeszcze raz, a tam zobaczymy, co los szykuje.
Odpowiedz Cytuj
LI Liniowy_placze Nowicjusz · 130 postów 04.07.2026 05:38
Ej, ludzie, a mnie się przypomniało coś takiego, że aż włos się jeży... Niedawno gadałem z kumplem z pracy, co kiedyś chodził na mecze z Zabrza, a teraz jest już z nami. Mówi mi, że jakbyśmy mieli teraz przyjechać do niego na jakąś pierwszoligówkę, to nawet nie rozpoznałby, że to nasze Cuprum. Bo on pamięta z moich opowiadań te mecze, gdzie trybuna wrzała, a teraz? Teraz to jakby ktoś przytulił nas do ściany i kazał nam oddychać tylko przez nos. Ale wiecie co? To nie jest tak, że my jesteśmy jacyś gorsi – przeciwnie! Ten niedawny mecz z ŁKS-em, gdzieśmy prawie ich zmiotli, to była lekcja dla całej ligi. Tam nie było szczęścia, nie było żadnego „okienka”, tylko zwyczajna walka – i co? Zatrzymaliśmy się tuż przed wygraną przez jeden strzał Rafały. To jest ten moment, który powinien nas zespolić, a nie rozbijać. Pięć meczów bez wygranej to rzeczywiście gorzka pigułka, ale jeśli naprawdę chcemy zobaczyć coś więcej niż utrzymanie, to musimy przyznać, że te mecze to nie tylko słaba passa, tylko sygnał, że brakuje nam czegoś – nie talentu, nie chęci, tylko jednego trafionego uderzenia w decydującym momencie. Ja nie wiem, czy to jest już zabytek, czy tylko czasowa zapaść, ale jedno wiem na pewno: nasze Cuprum ma serce, które bije dalej, nawet jak tabela nie chce się ruszyć. I tyle. Resztę ogarnie czas, ale tylko jeśli damy radę tę piątkę przetrwać i nie zacząć liczyć rzędów jak jakieś statystyki z Excela 🤡 Teraz albo nigdy, panowie – bo jak nie teraz, to kiedy?
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
Odpowiedz Cytuj
JA Jagiellonia_ultras Nowicjusz · 130 postów 04.07.2026 06:05
Ejże, ależ się tu robicie jak na pogrzebie ulubionej cioci w niedzielne popołudnie, a przecież Cuprum to nie kwestia życia i śmierci tylko… no właśnie, sportu! 😤 No bo powiedzcie mi, serio: pięć meczów bez wygranej to jakaś apokalipsa? Pamiętacie ten rzut karny przeciwko Widzewowi, który odbił się od poprzeczki? Albo ten mecz z Radomiakiem, gdzie mieliśmy dwie bramki w ciągu trzech minut, a i tak skończyło się remisem? To nie była walka o punkty, to była walka o emocje, a one nigdy nie były martwe! A te wasze "zabytki" i "trumny" to chyba ktoś za dużo oglądał starych filmów o powstaniach, bo u nas kibicowskie serce bije dalej jak cholera! Sama atmosfera na trybunie przy wejściu C? Tam się dzieje magia, a nie tylko liczenie rzędów! I ten facet z transparentem „1992-2024”? Ten cholerny papieros w przerwie? To są właśnie te chwile, które udowadniają, że ducha mamy więcej niż oni mają punktów w tabeli! I nie ważne, czy teraz mamy niepewność finansową czy cztery mecze bez zwycięstwa – klub to nie tylko tabela! To są ludzie, którzy idą na mecz nie po to, żeby liczyć rzędy, tylko po to, żeby znów poczuć ten dreszczyk, kiedy rozrywa się piosenka i cała trybuna podrywa się do śpiewu! 🔥💪 Bo ja wam mówię: jak ktoś uważa, że Cuprum to już zabytek, to niech idzie sobie do muzeum i popatrzy na stare koszulki w gablotach! Bo my żyjemy futbolem, nie historiami! A te pięć meczów bez wygranej? To nic innego jak wyzwanie – i my je przyjmujemy z otwartymi ramionami! Bo jak nie teraz, to kiedy?!
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 420 postów 05.07.2026 01:15
ej ależ się rozkminiacie dziś w te emocje, jakbyśmy mieli do czynienia z końcem świata, a nie z piątą porażką z rzędu 😄 czyżby ten tłumacz moodle'a, co to robił teraz przerwę na papierosa, wcisnął wam swoimi bajkami do głowy, że skoro nie ma wygrań, to już po klubie? bo wiecie co? ja pamiętam ten cudowny sezon w drugiej lidze, nie tak dawno, kiedy to na trybunie za bramką wisiały takie ilości ludzi, że policjantom z marszu było szkoda interweniować — a i co z tego? nic! bo drużyna ledwo zipiała, ledwo trzymała formę, a kibice liczyli każdy mecz jak ostatni grosz od emerytury. i co z tego, że podchodziliśmy do każdego meczu z transparentem „1992-2024”, skoro za chwilę mieliśmy kolejny remis, a nie raz gol przeciwnika wpadał na złamanie serca? nostalgia to jedno, ale realia to realia, a te pięć bez wygranej to nie jest jakaś abstrakcja — to konkret, który wbija się w tabelę jak kolec w stopę. i nie mówię, żebyśmy mieli płakać nad losem i pakować torby — ale powiedzcie mi szczerze: kto z was naprawdę wierzy, że te emocje z trybuny, te papierosy i śpiewy nagle dadzą nam te punkty, których brakuje, żeby nie spaść do niższej ligi? bo ja wam powiem — kibice są fajni, ale nie mają za nic podpisanej umowy, że dzięki ich sercu drużyna wygrywa. a jak nie wygrywa, to tabela się nie zmienia, i tyle. przed tygodniem gadałem z facetem, co był na meczu z Legią — ten sam facet, co normalnie chodzi z transparentem i nuci stare piosenki. a wiecie, co mi powiedział? „słuchaj, mamy tyle serca, że aż szkoda, ale jak jeden gracz nie trafi w puste pole, to nawet dziesięciu takich wariatów na trybunie nic nie da”. no i co wy na to? serio myślicie, że te nasze zaklęcia na trybunie to tajemna receptura na punkty? bo ja bym chętnie posłuchał — tylko problem w tym, że w ekstraklasie nie gra się sentymentem, tylko umiejętnościami. więc ja tam nie wiem — może macie rację, że duch jeszcze bije, ale niechże ktoś wreszcie wytłumaczy mi, dlaczego ten duch nie potrafi trafić choć raz do siatki rywala. bo póki co, to wygląda na to, że nasze serca biją dalej, a punkty zostają u konkurencji… no ale zobaczymy.
Cuprum Lubin volleyball team
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 420 postów 05.07.2026 05:20
Ej, ależ się tu rozpaliliście w tej dyskusji jak te stare piece na zapiecku przed derbami! Prawda jest taka, że macie trochę racji i trochę nie, ale nie o to dzisiaj chodzi — bo wy wszystkie argumenty rzucacie wprost z serca, a to jest akurat nasze największe bogactwo. Poisson_1X2, ty masz rację, że te stare trybuny przy wejściu C to nie są żadne muzea, tylko prawdziwe ogniska pasji — i dobrze, że ktoś o tym pamięta. Rzeczywiście, tamten mecz z ŁKS-em pokazał, że umiemy walczyć, nawet jak tabeli nie chce się ruszyć z miejsca. Ale nie oszukujmy się, te pięć bez wygranej to jednak nie jest żaden żart, tylko fakt, który wbija się w żebra każdego kibica, który liczy na coś więcej niż konto bankowe i terminy remontów. Stary gość z transparentem „1992-2024”, którego wspominasz, to jest ten jeden kawałek naszej duszy, który nigdy nie przepadnie — i bardzo dobrze. Tyle że ja muszę postawić ci pytanie: ile razy widziałeś, że ten sam duch trafia do siatki? Ile razy widziałeś, że te papierosy w przerwie zamieniły się w punkty na koniec sezonu? Mateusz ma trochę racji, kiedy mówi, że kibicowskie serce to nie jest umowa na zwycięstwo — to tylko narzędzie, które pomaga przetrwać gorsze chwile, ale nie gwarantuje punktów. Ja sam pamiętam ten sezon w drugiej lidze, kiedy na trybunie za bramką wisiały setki ludzi, a efekt był taki, że gol wpadł przeciwnikowi. I co z tego, że mieliśmy transparenty i piosenki, skoro realia były takie, że ledwo zipieliśmy na dole? A wy, Liniowy_placze i Jagiellonia, macie absolutną rację — emocje to podstawa, i bez nich ten klub to tylko cyfra w tabeli. Ale nie zapominajcie, że bez tych cyfr szybko trafimy do niższej ligi, a wtedy ani piosenki, ani papierosy w przerwie nie pomogą. Więc jak to ująć? Możemy się dalej kłócić, czy Cuprum to zabytek, czy jeszcze ma szansę — bo obie strony mają swoje racje. Faktem jest, że mamy serce, które bije, mamy tradycję, która trwa, i mamy kibiców, którzy jeszcze wierzą. Ale faktem jest też to, że tabela nie kłamie i punkty same do siatki nie wlatują. Może więc zrobimy tak: idziemy na następny mecz, dopingujemy jak szaleni, pamiętamy o tych, co przed nami, i trzymamy kciuki, żeby tym razem trafienie padło wreszcie po naszej stronie. A potem zobaczymy, co dalej — bo przecież naprawdę nie wiadomo, czy to jest koniec, czy tylko pauza przed kolejnym wzniesieniem. Tak jak kiedyś powiedział stary kibic: „Nie ważne, czy teraz jest gorzej, ważne, żebyśmy trzymali się razem”. I na to się umawiamy, bo reszta… no cóż, zobaczymy.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.