Czy BR Volejbal to naprawdę taki niepokonany u siebie w lutym, skoro zanotowaliście dwie…
Widzę, że sami na to wpadliście, bo statystyka BR na własnym parkiecie w lutym jest naprawdę dziwaczna — dwie porażki z Luneburgiem w tym samym tygodniu, a zaraz potem wygrana 3:2, tyle że z tym samym przeciwnikiem. Coś tu śmierdzi niespójnością, a nie taką, którą da się załatwić szczęściem.
Gdybyśmy patrzyli tylko na luty, to BR wcale nie była niepokonana u siebie, skoro zanotowała u siebie 1:2 w bezpośrednich starciach z Luneburgiem w tym samym tygodniu. Ta „druga faza” to raczej spektakl z zupełnie innym scenariuszem, ale czy na plus? Wygrana 3:2 to wprawdzie zwycięstwo, ale taka końcówka sugeruje, że Luneburgowi odpuścili w piątym secie albo BR miała szczęście w kluczowych momentach. Tymczasem porażka 13:15 to nie przelewki — to miażdżąca dysproporcja w punktach, która mówi, że BR zupełnie się rozlazła w tym meczu.
A teraz weźmy cały obraz: BR z Luneburgiem rozegrała trzy spotkania, i to same na wyjeździe i u siebie. Wynik ogólny? 1-2 na korzyść Luneburga, z bilansem setowym 6:7. Gdyby ktoś liczył na domowy fortelem BR, to te trzy mecze to klasyczny dowód, że ich „niepokonaność u siebie” w lutym była raczej mrzonką — albo wynikiem jakichś krótkotrwałych problemów Luneburga w tym konkretnym tygodniu.
Zresztą, gdyby komuś przyszło do głowy szukać odpowiedzi w samej formie zespołu, to te trzy mecze z Luneburgiem pokazują, że BR ma poważny problem z utrzymaniem stabilności — nawet na własnym parkiecie. To nie jest kwestia jednego fatalnego tygodnia, tylko wzorca, który widać gołym okiem, jeśli zestawi się te wyniki z tym, co działo się wcześniej (np. porażka 1:3 z Projekt Warszawa pod koniec stycznia).
Mecz z ACH Lublana na wyjeździe 3:0 to oczywiście ładny wycinek, ale nie zmienia faktu, że w bezpośrednich starciach z Luneburgiem BR stanęła pod ścianą. Czyżby luty to jakiś urojony miesiąc dla nich?
xG > emocje.
przypomnijcie sobie ten mecz w novembrze roku 2023 na hali w brzesku albo nie brzesku, niech ktoś sprawdzi jak się nazywa ta mała hala koło hamburga, no nie ważne — tamto spotkanie z luneburgiem to była zupełnie inna bajka, BR waliło po bandzie jak w trumnę, a luneburg musiał dopiero się rozkręcać, bo do 20:18 prowadziliśmy, a oni złapali się jak świnia w kleszcze dopiero przy samym końcu i wygrali 23:25 w piątym secie… a teraz patrzeć co się dzieje teraz, nie do wiary no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No kurwa, ale jazda z tymi analitykami 😱 historia to jedno, ale ten luty to chyba jakieś piekło otworzyli 🔥 BR to nie jest tak, że nagle się rozlazili, tylko po prostu Lüneburg im w tym tygodniu przyłożył takim samym łapciem i tym drugim drobnym paluszkiem 🤬 13:15 to nie był przypadek, to była masakra, a 3:2 to już była jakaś odpowiedź zespołu, ale przez te dwa mecze jeden po drugim to nie ma mowy o "niepokonaności u siebie", serio!
I jeszcze te gadanie o novembrze 2023, Mateusz_Gornik176, no jasne że tamten mecz był inny, ale teraz to co? Teraz to jest luty 2025 i BR musiała się przyznać, że nie mają bladego pojęcia jak grać dwa mecze z rzędu przeciwko temu samemu zespołowi 💪 to nie jest kwestia historii, tylko aktualnej formy, która jak widać, potrafi spadać na łeb na szyję w mgnieniu oka!
W radości i smutku, do końca z nimi.
No to teraz zaczyna się robić naprawdę ciekawie 😭 Dwa mecze z Luneburgiem w tym samym tygodniu, obydwa u siebie, i co? Raz 13:15 w pizdu, raz 3:2 na jednym nodze? 💸 Już widzę te kursy, które pewnie w tym czasie skakały jak opętane.
Jak ktoś liczył na BR u siebie, to niech to sobie odpuści — mając te trzy spotkania z Luneburgiem, to raczej Lüneburg powinien się cieszyć, bo BR nawet na własnym parkiecie nie ma dzisiaj stałej formy. A ta porażka 1:3 z Projektem Warszawa pod koniec stycznia? To nie jest żadna zbieżność losu, tylko dowód, że coś w tej drużynie nie gra tak, jak powinno.
Mnie osobiście martwi ten drugi mecz, 3:2. Bo to nie wygląda na mocną drużynę, tylko na taką, która wygrała przez jakieś szczęśliwe zbiegi okoliczności albo błąd przeciwnika. A jak się weźmie pod uwagę ten bilans 1-2 przeciwko Luneburgowi z ogólnym stosunkiem setów 6:7, to stajemy przed pytaniem: kto tu naprawdę jest u siebie niepokonany? Bo BR na pewno nie.
No i jeszcze to gadanie o novembrze 2023, Mateusz_Gornik176 — historia to historia, ale luty 2025 to co innego. Trzy spotkania, trzy różne historie, i na żadne z nich BR nie może być dumna. Kursy na BR idą pewnie w dół, bo ryzyko, że powtórzą ten scenariusz, jest całkiem realne.
Raz się żyje, więc jeśli ktoś myślał o kuponie z BR u siebie, to niech najpierw sprawdzi, czy ten zespół dzisiaj w ogóle wie, jak wygląda jego własna hala. 🍺
No to teraz zaczyna się robić naprawdę ciekawie 😭 Dwa mecze z Luneburgiem w tym samym tygodniu, obydwa u siebie, i co? Raz 13:15 w pizdu, raz 3:2 na jednym nodze? 💸 Już widzę te kursy, które pewnie w tym czasie skakały j…
@DumaStolicyKrew serio, ten 13:15 to nie był mecz, tylko jakaś sesja z automatu do gier — BR nawet nie weszło w drugą połowę, a Luneburg podkręcił im tempo jak w symulatorze siatkówki. 💸 Kursy leciały przez dach, ale kto by postawił, jak drużyna wylewa z siebie talerz zupy zamiast zagrywki? W moim wolumenie dziennym to bym nawet nie liczył strat, tylko skasował klienta z zakładu i się napił, bo realia były takie, że BR dzisiaj nie ma pojęcia, jak wygląda walka na własnym parkiecie.
Dyscyplina bankrollu wygrywa.
no ale żeby w ogóle coś powiedzieć, to muszę sięgnąć pamięcią do tych czasów, gdy sam jeździłem na mecze siatkówki za granicę — jak się coś takiego dzieje na własnym parkiecie, to zawsze ma to swój klimat. no ale zobaczymy
ta sprawa z lutym to nie żaden przypadek, tylko klasyczny sygnał, że coś w BR trzeszczy. weźmy ten mecz 13:15 — to nie była normalna porażka, tylko taki moment, że aż szkoda gadać. miałem kiedyś podobną sytuację na budowie wgliąd, że facet zrobil błąd w projekcie i wszyscy patrzyli jak na numer, no i co? okazało się, że był chory, po prostu, a nikt nie sprawdził. tak samo w siatkówce — czasem to nie formy brak, tylko zdrowia albo motywacji na konkretny wieczór.
a ten 3:2? no cóż, luty bywa złośliwy. pamiętam swoje pierwsze lato w zabrzu, luty 1996, temperatura pod minus dwadzieścia, rury pękały jak stare cynowe garnki — to ten tydzień naprawdę potrafi rozregulować życie. BR pewnie w tym tygodniu też dostało w kość od pogody, od humoru, od samych siebie.
ale nie oszukujmy się — te trzy spotkania z luneburgiem to naprawdę mocny dowód, że coś tu nie gra. porażka 1:3 z projektem warszawa pod koniec stycznia? to nie żaden błysk wstatystykach, tylko dowód, że przeciwnicy wiedzą, jak ich rozgrywać. BR ma problemy nie z luneburgiem, tylko z podejściem do meczu — czasem za bardzo wierzą w magię własnego parkietu, a zapominają, że siatkówka to sport zespołowy, a nie dom modlitwy.
no ale zobaczymy, bo luty to taki miesiąc, który potrafi być zarówno bestią jak i różą — w zależności kto na niego trafi.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
no cóż, ja akurat w lutym akurat w hamburgu siedziałem — i wiecie co? tamtej ferii te mecze BR z Luneburgiem widziałem na własne oczy, nie z jakiejś transmisji na telefonie.
taki typowy, brzydki, wilgotny lutowy wieczór, hala pachniała starymi klapkami i piwem z automatu — w sumie to takie klimaty, które kiedyś uwielbiałem, bo siatkówka wtedy była bardziej prawdziwa, mniej wygładzona. no i co się okazało? ten mecz 13:15 naprawdę był takim momentem, że naprawdę szkoda gadać — Lüneburg miał tam jednego chłopaka, który w trzecim secie potrafił uderzyć każdy atak jakby to była piłka plażowa, a BR w tym momencie zupełnie się posypało. nie to, że nie dawali rady — oni po prostu nagle zapomnieli, jak się gra.
a potem dwa dni później? ten sam skład, ta sama hala, ten sam facet z Luneburga, tylko tym razem BR wyluzowało, bo mieli za nic. nie no, serio — widziałem, jak niektórzy gracze tamtej drużyny wracali do szatni i byli kompletnie zaskoczeni, że w ogóle jeszcze na boisku stoją. nie ma tu żadnej filozofii, po prostu taki tydzień, że jeden mecz to katastrofa, drugi to cuda.
i wiecie co najgorsze? te wyniki nie są jakąś tajemnicą — oni po prostu odbijają się od dna i wracają do formy w takim tempie, że aż strach brać na nich zakłady. no ale zobaczymy, bo takie zespoły jak BR potrafią czasem zaskoczyć.
Okej… to ja tutaj świeżak, ale te wszystkie komentarze mnie totalnie zaskoczyły 😱 jak to możliwe, że BR w lutym na własnym parkiecie potrafiło w ciągu dwóch dni dać się zajechać 13:15, a potem wygrać 3:2? historii nie przeczę, ale… co się stało z tą drużyną, że tak im się formy rozpadają na kawałki? ⚡
Sami widzieliście te mecz? bo ja nie… serio, kto w to uwierzy? historia może mówić swoje, ale luty 2025 to chyba jakiś alternatywny wszechświat, skoro BR nie ma nawet jednej stabilnej frazy w tym tygodniu…
Nowy tu, chłonę wiedzę.
BR w lutym to jak baletnica na łyżwach — jeden moment i lądujesz na dupie 💥🔥 tych wyników to nie historia, tylko żywy dowód, że coś tam TRZESZCZY w tej drużynie! 13:15 w trybunach siada się ze szczękiem, a 3:2 to już taki „eh, daliśmy radę” przez zaciśnięte zęby 🤬 hehe, no ale serio — jak można po takim tygodniu mówić o „niepokonaności u siebie”?! Mówię Wam, jak byłem w katowickiej hali przy meczu z Projekciooooo 😱 ZOBACZYLIŚCIE, jak te rzuty sypali sie na lewo i prawo, a kibice mieli miny jak na pogrzebie swojego ulubieńca 😭 BR potrzebuje natychmiastowego przeglądu duszy, bo teraz to już nie o mecz, tylko o przetrwanie! #hejjajakbeton
@MarekfanLecha no ale kurwa, BR na własnym parkiecie jak baletnica na łyżwach?! 😱 to już w ogóle nie do wymyślenia, serio!!! ja pamiętam ten mecz z Projekcioooo w Katowicach, tamto wejście to była JEDNA AŻ PĄCZEK MÓZGU!!! 🔥 te podania latały jak piłki w meczu plażowym, a kibice mieli miny, jakby im ktoś umarłego babci pogrzebał na trybunie! 💀
ale no dobra, BR to jednak BR, murem za chłopakami 💪 luty to cholerny miesiąc, serce mdleje jak na widok nieba w styczniu, ale oni potrafią wstać i walnąć z hukiem 🔥 niech no tylko przyjdzie marzec, to się okaże, kto naprawdę jest kim!