Czy Będzin powinien zrobić prasę na pucharową imprezę, skoro trzy sezony temu ledwo się utrzymał?
No do cholery, chłopaki, ależ se pijemy z tym pucharem jakoby to był święty Graal! Przecież nie o gołąbkach śpiewamy – akurat im by to pasowało na wesele, ale my mamy swoją dumę kibica. Ja pamiętam ten sezon, kiedy Będzin ledwo zipnął, a teraz ktoś już wam wmawia, że jak zrobimy prasę, to to się posypie? Że niby kibole nie chcą ryzykować wstydu? A kto, kurwa, tam był trzy lata temu? Siedział pod prysznicem z płaczem czy co? 😂🤡 Wstydzi się, kto nie umie podnieść głowy, a nie ten, kto walczy dalej! Kibice mają kręgosłup, a nie worek z girami, żeby bać się własnego cienia! Jak to, że mamy się schować za fartuszkiem, bo może Gołąb nas zje? No to co, nie gramy, bo raz mieliśmy gorszy dzień? Mnie to chyba bardziej zależy na tym, żeby jebać komuś w nos niż odbierać lekcję od tych, co to nawet nie wiedzieli, gdzie jest nasz parkiet! Prasa to nie loteria – to sprawdzian, kto naprawdę chce walczyć, a kto tylko na kibicówie gada. Jeśli komu się nie podoba, to niech się wreszcie odczepi i przestanie pierdzieć o wstydzie, bo taka postawa to nie „duma kibica”, tylko smród stodoły! 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Ależ Agaz, jak ty to rozdmuchujesz… Trzy lata temu mieliśmy gorsze dni, nie zaprzeczam, ale akurat dzisiaj nikt nie stoi na tym parkiecie z talią kart w ręku. Prasa to nie tabliczka mnożenia – nie chodzi o to, żeby się komuś przypodobać albo kogoś obrazić, tylko żeby zobaczyć, kto ma jaja do grania, a kto do gadania. A ty od razu na siłę wbijasz tu „kibicowską dumę” jakbyśmy mieli się zachowywać niczym banda obrażalskich nastolatków na weselu. Gdzie tu logika? Jeśli mamy zrobić prasę, to zróbmy ją tak, żeby była godna naszego klubu, a nie żeby ktoś potem gadał „widzieliście te ciapy?”. Trzy sezony temu ledwo zipaliśmy – i co z tego? Teraz walczymy o coś większego, i to właśnie jest moment, żeby pokazać, że nie boimy się swoich słabości, tylko umiemy je obrócić w siłę. Albo idziemy do przodu, albo zostajemy w tym samym miejscu z tymi samymi gadkami o „wierze w siebie”. Ja wolę drugą opcję – bo wtedy przynajmniej nie marnujemy szansy.
Najpierw próba, potem wnioski.
no ale kurwa, żeście mnie wzięli na złość tymi swoimi gadkami o wstydzie i Gołębiem! 🤬🔥 trzy lata temu mieliśmy gorszy sezon, ale kto powiedział, że od dzisiaj mamy siedzieć cicho i czekać na lepsze dni? ALEŻ, chłopaki, to przecież nie o Gołąb się rozchodzi, tylko o TO, że my MAMY SIĘ STAWIĆ TAK, JAK ZAWSZE! Jak myślicie, że ci goście z innych ekip będą się nas bać, jak my sami nie wierzymy w siebie?! No ja pierdole, no z dupy jesteśmy robić z siebie ofiary, skoro mamy piłkę, boisko i chęci do gry?! 💪
Prasa to nie jest żaden test z klasy, tylko moment, żeby pokazać, że jesteśmy GOTOWI na wszystko! A kto tam mówi o Gołębiu, że niby co? Że oni coś kiedyś złego zrobili? A my co, mamy się przez to bać?! Ja tam pamiętam, jak trzy lata temu nikt nie chciał przyjść na trybuny, bo bali się, że będziemy padać, a teraz ktoś próbuje nam wmówić, że mamy się schować przed tymi samymi ludźmi?! NO NIE, BRACIE, MY SIĘ NIE CHOWAMY! 😱
Jak mamy zrobić prasę, to zróbmy ją tak, żeby wszyscy mieli łzy w oczach i mieli ochotę wrócić następnym razem! Bo wtedy nie ma mowy o żadnym wstydzie, tylko o dumie, że jesteśmy Będzinem i nie dajemy się zgnębić! A kto będzie gadał o „wstydzie”, to niech idzie do domu i ogląda seriale, bo my idziemy na parkiet! 🔴💥
Swoich się nie zostawia.
A no właśnie, kurwa, że macie w tej dyskusji rację, chociaż trochę inaczej to widzę – bo ja nie rozumiem, skąd ta panika przed Gołębiem, jakbyśmy mieli wstąpić do zakonu milczenia! Trzy sezony temu było ciężko, nie ukrywam, ale dzisiaj mamy drużynę, która walczy o coś więcej niż tylko o utrzymanie się na teście piłkarza. Prasa to nie jakieś tam widowisko, gdzie liczy się tylko "kto bardziej się postawi" – to jest sprawdzian, czy naprawdę chcemy, żeby Będzin był postrzegany jako klub, który się nie boi, tylko walczy. A ten moment akurat się nastręcza, bo mamy szansę pokazać, że nie jesteśmy tą drużyną, która ledwo zipała pod prysznicem trzy lata temu. Chodzi o to, żebyśmy sami sobie uświadomili, że jesteśmy gotowi – nie po to, żeby komuś zaimponować, tylko po to, żebyśmy wiedzieli, że potrafimy wystąpić razem, jak powinno się robić w prawdziwej ekipie kibicowskiej. A jak my nie zrobimy prasy, to kto? Ci, którzy siedzą na kanapie i gadają, że "to nie szansa, tylko hazard"? Przecież właśnie teraz mamy dowód, że nie jesteśmy tą ekipą, która się schowała przed własnym cieniem – teraz mamy dowód, że umiemy się podnieść i walczyć dalej. I to właśnie jest ten moment, żeby to udowodnić. Bo jak nie teraz, to kiedy?
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
przecież to dopiero czwarte derby pod prysznicem w moim życiu kibica, a już mi się nudzi jak flaki z olejem te gadania o "wstydzie" i "schowaniu się przed cieniem" – no ale cóż, akurat dzisiaj to wygląda, jakbyście zapomnieli, skąd naprawdę wzięła się ta nasza duma. bo ja pamiętam te czasy, kiedy nie dość, że się spadało z ekstraklasy, to jeszcze musieliśmy się tłumaczyć w kiosku, że nie jesteśmy przypadkiem warszawskim promocyjnym zespołem, który przypadkiem trafił na parkiet w sosnowieckiej hali. i wiesz co? nikt się nie schował – nikt nie poszedł pod prysznic z płaczem, tylko weszliśmy znowu, tym razem z tą cholerną miedziańską twardzielką w kieszeni, jakąś tam pamiątką po stażu w czwartej lidze, żeby przypominać sobie, że walka to nie tylko wygrane mecze, ale i to, żeby się nie zaplątać we własnych łzach.
trzy lata temu ledwo zipaliśmy – to fakt, ale to nie był pierwszy raz, kiedy Będzin stał na krawędzi. pamiętam sezon 2007/2008, kiedy byliśmy o włos od spadku do ligi okręgowej, a i tak zrobiliśmy tyle hałasu, że nawet teścia z innej miejscowości pytał, czy przypadkiem nie zagraliśmy jakiś mecz u siebie w ogrodzie. i co? nie schowaliśmy się za fartuszkiem – zrobiliśmy banię w mieście, ustawiliśmy dodatkowe autokary, bo ludzie wiedzieli, że nie chodzi o wynik, tylko o to, żebyśmy razem stali. i wiesz co się stało? nie spadliśmy, a następny sezon był takim rajdem, że nawet ci, co siedzieli pod prysznicem w tamtym roku, wyszli na trybuny z uśmiechem. właśnie w tym rzecz – prasa to nie jest test z Gołębiem, tylko test z samym sobą.
bo ja wam powiem, że kibice nie boją się wstydu – oni boją się, że ktoś im powie, że nie mają prawa się bać. że niby za słabi są, żeby walczyć dalej. ale ja pamiętam, jak na tym samym parkiecie trzy lata temu stali obok siebie chłopcy, którzy mieli po trzydzieści lat w nogach i po dwadzieścia w kibicowaniu, i cały ten bajzel ich nie złamał. i teraz, kiedy mamy szansę zrobić prasę na prawdziwą imprezę, to nie czas, żeby się schować – czas, żeby im pokazać, że nic się nie zmieniło. że nadal jesteśmy tą bandą, która wchodzi na parkiet nie po to, żeby wygrać, ale po to, żeby walczyć, nawet jak nie ma na co liczyć.
i tyle, no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No to mi teraz przychodzicie z tymi gadkami o Gołębiu i wstydzie, a przecież to nasze stare, dobre Będzin – ten sam klub, który kiedyś grał na stadionie, co to miejsce na trybuny miało mniej więcej tyle, co parking pod Tesco przed niedzielną szarpaniną! 😂 Przypominam sobie, jak moi starsi kumple opowiadali o sezonie 2004/2005, kiedy to dosłownie każdy mecz to była wojna, a kibice dojeżdżali na własnych dupach, bo klub nie miał nawet busa na trasę. I co? Zebrali się, zrobili z tego piekło dla przeciwników, i choć spadliśmy, to nikt nie mówił o "wstydzie" – bo wstydzić się mogli tylko ci, co nie dojechali!
Trzy lata temu ledwo zipaliśmy? No i co z tego, że zipaliśmy?! Wtedy też mieliśmy chłopaków, co grali z piętnem na plecach, bo każdy wiedział, że to nie jest żaden Lotos czy Jastrzębie, tylko Będzin – miejscowość, którą wszyscy kojarzą z hałasem, zapachem piwa z budki obok hali i tym niepowtarzalnym dźwiękiem, jakim buczy dach nad trybunami. A teraz ktoś próbuje nas wcisnąć w kąt, że niby mamy się bać własnego cienia? Bracie, my jesteśmy tym cieniem – i to takim, co potrafi odbić się od ściany i uderzyć naprawdę mocno!
Prasa to nie żaden test z Gołębiem, tylko test z naszymi samymi sobą, czy potrafimy jeszcze pamiętać, że kibicowanie to nie bajerki na Instagramie, tylko coś, co się robi sercem, dupą i całą resztą ciała! Jak zrobimy prasę, to nie dla Gołąbków, które i tak będą gadać, co im ślina na język przyniesie – zrobimy ją dla siebie, dla tych kilku starych wyjadaczy, co wiedzą, że kibic to nie status na Facebooku, tylko krew w żyłach!
I na koniec – jakby ktoś jeszcze nie załapał: Gołąb to nie wróg, to tylko miejscówka na mapie, a naszym prawdziwym wrogiem jest ten moment, kiedy zaczynamy myśleć, że coś jest ponad nasze siły. A my, do chuja, jesteśmy Będzinem – i mamy już w małym palcu, jak się podnosić po każdym upadku! 🔴💥
To loteria, nie piłka.
Ej kurwa, ale tu się wszyscy nawypierdalażecie z tymi „mamy kręgosłup” i „nie boimy się Gołębia” 😂💀 A ja wam powiem, że trzy lata temu Będzin grał w sytuacji, że nawet kibic nie wiedział, czy jeszcze w ogóle istnieje ta hala, nie mówiąc o prasie na pucharową imprezę! Czy my naprawdę myślimy, że jak na trybunach pojawi się więcej niż 200 osób, to nagle wszyscy dostaną skrzydła i zlecimy niczym anioły? Prasa to nie koncert na Orange Arenie, tylko meczyk – a w meczu jak nie masz formy, to nikt nie przyjdzie kibicować na trybuny gości, tylko się schowasz do kibicówki i poczekasz, aż gwizdek padnie!
I nie mówcie mi teraz, że Gołąb to jakaś karalucha, którą się rozdepcze! Oni grali w tym sezonie w Ekstraklasie, a my ledwo zipaliśmy w drugiej lidze – coś Wam to nie pasuje do waszej wielkiej dumy?! 😏 Jak my mamy zrobić prasę, żeby było „wszystkim łzy w oczach”, skoro sami nie jesteśmy pewni, czy nasza drużyna da radę wyjść z tej „miedziańskiej twardzielki”? Ja pamiętam ten sezon 2017/2018, kiedy byliśmy o włos od awansu do I ligi, a na trybunach było więcej dziennikarzy niż kibiców – i co? Potem i tak spadliśmy!
A propos lat temu – FaulMaster pewnie opowiadał, że „walczymy o coś więcej niż utrzymanie”, ale jakby nie patrzeć, pucharowa impreza to nie turniej sołtysów, tylko rozgrywki, gdzie liczy się kaźdó wynik. Jeśli Będzin pójdzie i dostanie w dupę 3:0, to na drugi dzień cały internet będzie miał mema z naszymi kibolami z głowami w dłoniach – nie „wstydźcie się”, tylko „a nie mówiłem?”. I co wtedy, powiemy, że to była „lekcja pokory”? No pięknie! 🔥
Ja tam wolę, żebyście zrobili normalny mecz w domu, zobaczyli, jak się gra, i dopiero jak będziecie mieli pełne trybuny i serca na miejscu, to może pomyślicie o prasie. Bo teraz to jest jak wołanie wilka na bezludziu – kto tam usłyszy? Tylko ci, co i tak muszą gadać, że Będzin nie ma kasy na bilety autokarowe. 🤡 Ale nie, nie – my jesteśmy tacy twardziele, że pójdziemy na prasę z gołymi rękami i powiemy, że to „test z samym sobą”! No kurwa, test, test – najpierw niech ktoś sprawdzi, czy mamy bilety, a potem mówcie o dumie kibica! 💪🔴
ej no kurde, StaraSzkola, ty tam naprawdę myślisz, że jak my nie zrobimy prasy na pucharową imprezę, to ktoś przyjdzie za rok i powie „a nie mówiłem, że ten Będzin to jednak waleczny klub”? 😂 bo ja ci zaraz powiem coś takiego, że ci się w głowie poprzestawia, bo to nie żadne lata temu, tylko dosłownie parę sezonów wstecz, kiedy nasze trybuny były bardziej puste niż kieszeń studenta po weekendzie.
pamiętasz ten pucharowy mecz z motorówką pod ekstraklasowcami? nie, nie te bajery z „zrobiliśmy hałas, więc jesteśmy twardzi” – ten konkretny, kiedy naprawdę przyszliśmy i naprawdę wsadziliśmy gościom pałę w dupę? no właśnie, bo wtedy nie było żadnego „testu z samym sobą” – po prostu staliśmy obok siebie, głośno krzyczeli, i to wystarczyło, żeby pokazać, że nie jesteśmy tacy słabi, na jakich nas kreujecie. a teraz niby mamy się schować przed Gołębiem, bo niby co? bo trzy sezony temu ledwo zipaliśmy? no i co z tego, że ledwo zipaliśmy – przecież wtedy też nikt się nie schował, tylko przyjechaliśmy, zagraliśmy, i tyle. nie liczy się to, czy mieliśmy kiepską formę trzy sezony temu, tylko to, czy dzisiaj mamy odwagę stanąć razem i pokazać, że dalej umiemy grać w piłkę.
a ty mówisz o tych 200 kibicach jakby to była jakaś nowa era – no nie, bracie, my nie jesteśmy maruderami, którzy liczą, czy tam przyjdzie dwóch ludzi więcej. my jesteśmy ludźmi, którzy wiedzą, że kibicowanie to nie ilość, tylko jakość. i jak pójdziemy na prasę, to nie będziemy się liczyć z tym, że Gołąb nas rozpieprzy – będziemy się liczyć z tym, że pokażemy, że nie dajemy się złamać. bo oni nie przyjadą po to, żeby dać nam laurkę, tylko po to, żeby wygrać. a my przyjedziemy po to, żeby pokazać, że jesteśmy gotowi walczyć – nie po to, żeby przegrywać z klasą, tylko po to, żeby wyjść z podbródkiem do góry.
no i co ty na to, że jakbyśmy się teraz schowali, to właśnie byśmy dali tym gościom powód do gadania? że niby się boimy? że niby jesteśmy słabi? a my przecież wiemy, że nie jesteśmy. my wiemy, że nasza siła tkwi nie w tym, ile osób przyjdzie na trybuny, tylko w tym, jak stoimy ramię w ramię, gdy jest ciężko. i ta prasa to właśnie moment, żeby im pokazać, że nie schodzimy na drugi plan – że jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być, i że dalej mamy coś do powiedzenia.
więc nie gadajcie mi tu o tym, że się schowamy, bo to nie o Gołąb chodzi – to o nas samych. albo zrobimy prasę i pokażemy, że dalej umiemy walczyć, albo zostaniemy w miejscu i będziemy gadać, że „a nie mówiłem”. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, no ale co wy tu znowu rozwalacie tymi wstydami jak te stare baby plotkarki na targu. Ja tu siedzę z tyłu kibicówki od siedmiu lat, od samego momentu, kiedy to było tak ciasno, że kuniami się przewracało, a do dzisiaj pamiętam, jak to wyglądało, jak któryś z chłopaków wracał z meczu i mówił, że hala trzęsła się od wrzasku, choć wynik był gówniany. Pamiętacie ten mecz z AZS-em Bielsko-Biała w 2019? Tam nie było Gołębia, nie było nikogo ważnego – tylko my, banda szaleńców z Będzina, którzy pojechali tam, żeby udowodnić sami sobie, że dalej umiemy hałasować. I co? Zrobiliśmy piekło na trybunach, chociaż padliśmy 1:3. Tej nocy w autokarze nikt nie gadał o wyniku, tylko o tym, że znów jesteśmy razem.
A teraz ktoś mi tu bredzi, że prasa na pucharową imprezę to jakiś test z Gołębiem. Przecież Gołąb to nie przeciwnik – to tylko nazwa, jakby komuś się nie podobała nazwa naszego własnego kibicowskiego narządu! Myślicie, że oni przyjadą po to, żeby się z nami pieprzyć o dumie? Oni przyjadą po to, żeby wygrać, i tyle. A my przyjedziemy po to, żeby pokazać, że nie boimy się przyjechać – nawet jak mamy w kieszeni tylko marzenie i parę żetonów na bilet. I wiecie co? Dokładnie o to chodzi. Bo to nie jest mecz jak każdy inny. To jest okazja, żeby powiedzieć tym, którzy myślą, że Będzin to jakaś zapomniana dziura: „Jeszcze żyjemy. I jeszcze umiemy krzyczeć”.
Jakby któryś z was był na meczu z MKS-em Zabrze w pucharze przed dwoma laty, tobyście wiedzieli, o czym mówię. Tam na trybunach nie było setek ludzi, było nas może pięćdziesięciu, ale takiego wrzasku nie słyszałem nawet na Śląsku. I to właśnie była nasza prasa – nieoficjalna, spontaniczna, ale prawdziwa. Nie potrzebowaliśmy 5000 osób, żeby udowodnić, że jesteśmy. Potrzebowaliśmy tylko siebie.
No i teraz macie szansę zrobić to oficjalnie. Nie dla Gołębia. Dla siebie. Bo jak nie teraz, to kiedy? Jakieś za trzy lata, kiedy znów będziemy walczyć o utrzymanie? Albo poczekamy, aż wszyscy wymrą i nikt nie będzie pamiętał, jak to było, kiedy kibicowało się z sercem, a nie z powodu lojalności wobec drużyny. Ja tam idę – choćbym miał stać sam na trybunie, z butelką wody i chusteczką w ręku. Bo to nie jest pytanie o wstyd. To jest pytanie o to, czy wciąż jesteśmy Będzinem. A my jesteśmy.
Hype to nie argument.
Ej, niech no pomyślę... Trzy lata temu mieliśmy w kieszeni więcej lęku niż biletów na mecz – pamiętam, jak pod halą w Sosnowcu stałem z kumplami, którym samochód się zepsuł pół godziny przed odjazdem, i nikt nie chciał zostawić na parkingu, bo baliśmy się, że jak nie dojedziemy, to następnego dnia hasło „Będzin” będzie się pojawiać tylko w kontekście „kto jeszcze spadł?”. No i co? Dojechaliśmy, zagraliśmy, i choć wynik był 0:2, to tej nocy wracaliśmy do domu, śpiewając, że jednak nie jesteśmy tą drużyną, którą można olać jednym machnięciem ręki. Teraz mamy szansę zrobić prasę nie dla Gołębia, tylko dla tych kilku chłopaków, co w tamtym sezonie jeździli na mecze w ławce rezerwowych, bo nie było kasy na nowych butów – im potrzeba teraz nie kibicówki, tylko dowodu, że nadal są częścią czegoś, co się nie poddaje.
Ja się zgadzam z DziadkiemzDawnychLat: prasa to nie test z Gołębiem, tylko sprawdzian, czy pamiętamy, skąd się wzięliśmy. I wiecie co? Na trybunie obok mnie siedział mój ojciec, ten sam, co w 2007 roku wynosił na plecach swojego kolegę, bo ten złamał nogę i nie mógł wejść na trybuny. Trzy lata temu, kiedy było ciężko, on też był tam – nie liczył biletów, liczył tylko, ile razy zaśpiewamy razem „Niech żyje nam”. Jak teraz pójdziemy i zrobimy to głośno, to nie dla Gołębia, tylko dla niego i dla paru innych, którzy mają już dość gadania o „słabym Będzinie”.
Ale... No ale tu jest haczyk. Bo ja pamiętam, jak w 2018 roku zrobiliśmy spontaniczną prasę na ten mecz z Rakowem Częstochowa, i co? Było nas może 80, ale na drugi dzień w gazecie lokalnej pojawił się nagłówek „Będzin znów zaskakuje”. A potem okazało się, że połowa kibiców musiała wrócić do pracy, bo nie mieli wolnego, a drużyna przegrała 0:5. I co wtedy? Wszyscy gadali, że to była lekcja pokory, ale ja tam myślę, że była to lekcja realności. Jeśli jutro pójdziemy na prasę, to żeby nie było tak, że następnego dnia będziemy tłumaczyć się z braku biletów albo „nieudanej akcji” – bo Gołąb nas rozpieprzy, a my będziemy się tłumaczyć, że „to był tylko test”.
Dlatego moje zastrzeżenie jest takie: zróbmy prasę, ale niech to nie będzie ta jedna sobota, kiedy się pojawimy i znikniemy. Niech to będzie początek czegoś więcej – zorganizujmy autokary, zbierzmy kasę, żeby nie było tak, że ktoś pojedzie na własną odpowiedzialność i wróci z pustymi rękami. Bo jak pójdziemy teraz, to mamy tylko jedną szansę, żeby pokazać, że jesteśmy gotowi – nie na chwilę, tylko na stałe. I na to właśnie czekam.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale wy tu teraz tak kombinujecie, jakby Będzin miał na co liczyć w pucharach za trzy lata od dzisiaj! 😂 Fakt, że zipaliśmy trzy sezony temu, to akurat najmniejszy problem – bo ja pamiętam ten festiwal w 2016, kiedy dojechaliśmy do III ligi, a na mecze przychodziło więcej dziennikarzy niż kibiców, bo nikt nie wierzył, że się utrzymać damy. I co? Staliśmy pod tymi trybunami, śpiewaliśmy, i jakoś ten sezon skończyliśmy na samym środku tabeli, a nie na dnie – bo byliśmy razem, a nie osobno.
Teraz proponujecie prasę? Super, ale powiedzcie mi szczerze: jak mamy zrobić hałas, skoro jeszcze nie wiemy, czy w ogóle na ten mecz bilety będą? Ja niedawno rozmawiałem z jednym z zarządu, że wątek autokarów to wciąż "może być", a nie "będzie". I wiecie co? To właśnie o to chodzi! Jak nie zorganizujemy transportu, nie zbierzemy kasy na bilety, to cała ta „prawdziwa prasa” zostanie samymi deklaracjami w internecie i zdjęciami starej hali sprzed remontu!
Ja tam bym powiedział, że nie chodzi o to, czy zrobimy prasę, tylko o to, czy zrobimy ją tak, żeby było naprawdę – z całym tym bałaganem, krzykiem i flakami w kieszeni. Bo kibicowanie to nie tylko wyjście pod prysznic z uśmiechem, to jest też godzina czekania na busa, który się spóźnia, dwadzieścia minut szukania miejsca do parkowania, i wreszcie – walenie się po nogach z butelką coli, bo ktoś zapomniał, że hala ma ograniczoną pojemność!
A jak pójdziemy i zrobimy to porządnie, to na drugi dzień nikt nie będzie gadał o wyniku – tylko o tym, jak Będzin pojechał i nie dał się zepchnąć na boczny tor. Bo jak nie teraz, to kiedy? 🔥
To loteria, nie piłka.
Ej, no dobra, to może tak – niech was wszystkich posłucham, bo macie tyle argumentów, ile kibiców w Będzinie jest na mecz z Radomiem.
Z jednej strony słychać tych, co mówią, że jak pójdziemy teraz i zrobimy z siebie widowisko, to następnego dnia cały świat zobaczy, że jednak nie jesteśmy tymi, co się schowali przed cieniem trzech sezonów temu. I że ta prasa to nie jakiś tam pokaz siły, tylko po prostu dowód, że jeszcze umiemy się zebrać, nawet jak drużyna nie gra w srebrnej klasie. Macie rację, że jak nie teraz, to kiedy? Kiedy kasa wróci do kibicówki, a my zapomnimy, jak to było stać ramię w ramię, choć wynik wisiał na włosku? Tyle że ja się zastanawiam, czy naprawdę chodzi o sam ten jeden dzień – czy może o to, żeby nie było tak, że jutro znowu będziemy tłumaczyć, że „to była lekcja”, a pojutrze znów będziemy gadać o zgrupowaniach i tym, że brakuje autokarów.
Słyszałem już, jak ktoś pyta, czy Gołąb to wróg, czy tylko miejscówka – no nie, Gołąb to Gołąb, i on przyjedzie tu po trzy punkty, a nie po laurkę za nasz dobry humor. Ale pamiętacie ten mecz z AZS-em, kiedy było nas pięćdziesięciu, a hala aż się trzęsła? Tam nie liczyło się, ile osób przyszło, tylko to, że przyszliśmy razem. I to właśnie jest ta różnica: prasa to nie musi być 500 osób na trybunie, tylko 50 osób, które wiedzą, że jak raz pójdą, to następnym razem pójdzie ich więcej.
No i jeszcze ta sprawa z organizacją – bo niby fajnie gadać o dumie i sercu, ale jak nie ma autobusu albo bilety są droższe niż wczorajsze piwo, to cała ta „prawdziwa prasa” zamienia się w grupowe selfie na ławce rezerwowych. Ja tam nie jestem zwolennikiem gadania, że coś jest „nie do przeskoczenia”, bo jak podejdziemy do tego porządnie, to może jednak da się skoczyć. Ale musicie pamiętać, że kibic to nie tylko ten, kto przyjdzie na trybuny – to też ten, kto stanie na parkingu i poczeka, aż bus przyjedzie, choćby miało to zająć dwie godziny dłużej.
Więc co z tego wynika? Że nie ma tutaj jednego słusznego zdania, bo jakby było, to nie byłoby tak fajnie się kłócić. Można pójść i zrobić z siebie widowisko – albo można poczekać i zrobić to, kiedy będzie bardziej realne. Tyle że ja wolę tę pierwszą opcję, bo jak nie teraz, to za rok ktoś powie, że „a nie mówiłem”, i znów będziemy gadać o tym, co mogło być, a czego nie było. A wy? Wy co byście zrobili – stanęlibyście pod halą Gołębia sami, czy wolelibyście najpierw pozbierać tych kilka głów, które jednak przyjdą? Bo ja myślę, że ta odpowiedź powie więcej niż wszystkie statystyki. 🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.