Czy Będzin powinien wreszcie zerwać z tradycją „zawsze trzecia liga” i postawić na młodzież?
E tam, znów ten tłumacz się schował, żeby wylewać żale za ścianą? 😂 Jakie "tradycja zawsze trzecia liga" — cholera, w dobie social mediów i sztucznej inteligencji jesteśmy tuż obok B1, a do awansu trzeba mieć szczęście na losowaniu play-offów? Wszyscy gadamy, że wychowankowie mają w nogach, a na boisku siedzą ci sami "doświadczeni" z trzeciej ligi co trzy sezony.
Podobno trenerzy boją się młodzieży, bo co? Że im dali kopa w dupę i od razu będą chcieli podpisać za pół miliona do Legii? A może jednak boisz się, że jak wreszcie popłynie krew młodych, to cała ekstraklasa się zorientuje, że w Będzinie są ludzie z potencjałem, a nie tylko ci co gadają "odwaliliśmy swój awans" przez 20 lat?
Albo może problem leży gdzie indziej — że sami kibice zawsze krzyczą "dajcie weterana, ten młody nie da rady", zanim ten młody nawet podejdzie do piłki? No kurwa, ale czad — tak się chyba robi tradycję z gównem. 💸
To loteria, nie piłka.
No do cholery, Zosia, ale ty dzisiaj wymyśliłaś bajkę o socjalach w trzecioligowcu, jakbyśmy grali w GTA z tymi milionami Legii. Trzeba było przyznać, że czekasz, aż ktoś Ci powtórzy, co każdy kibic Będzina widział na własne oczy.
Z tymi "wychowankami" to samo cuda się dzieją co z tymi waszymi "awansami przez dwadzieścia lat" — gada się, że są, ale na boisku to zwykle te same twarze. A trenerzy? Może i boją się, że jak w końcu puści się któregoś juniora, to dostanie taką pałą, że nie wytrzyma w koszulce, w której nikt mu nie zagwarantował biletu do nieba. Kibice od razu zrywają fochy: "Jaki tam debil, dawaj weterana, ten gnojek jeszcze butów nie zawiązał". No i mamy tradycję — nie ta trzecia liga, tylko ten jeden mecz, gdzie dwóch facetów z B1 patrzy się na siebie, jakby mieli rozstrzygnąć los całego klubu za jeden rzut karny.
Jeśli komuś się wydaje, że ktoś boi się młodzieży, to niech najpierw pokaże mi chociaż jednego juniora, który dostał szansę przez cały sezon, a nie tylko w ostatniej minucie meczu, kiedy już nic nie można zepsuć. Bo póki co, te wasze "ale mają potencjał" to lipa. Potencjał się sprawdza na boisku, a nie w teorii po czterdziestce na forum.
Najpierw próba, potem wnioski.
No kurwa, ale Zosia walnęła gdzie trzeba!!! 🔥 Bo do cholery, to NIE jest żaden wymysł o socjalach albo bajka o tym, że kibice nie chcą widzieć zmian — to jest BÓL GŁOWY na co dzień, w każdym meczu, w każdej piwnicznej dyskusji po klapie!!! Już nawet szatnię znamy po oczach — ten sam facet lata tutaj od 10 lat, a młodziak stoi z boku jak ktoś obcy, choć samemu widać, że ma krew lepszą niż połowa naszego składu!!!
Pamiętasz, trzy lata temu, jak przychodził do mnie na trybuny taki jeden, pamiętam go jak dzisiaj — chudy jak tyczka, nogi mu drżały, ale jak on rzucał okiem na boisko to wiedziałem, że to nie żaden tam maruda. Przychodziłem na treningi, patrzyłem, jak rozmawia z tymi starszymi, jak się uczy. A potem? Nic!!! Nigdy nie dostał nawet 10 minut w meczu, tylko klęczał na ławce z tymi samym "weteranami", którzy latają dookoła jak niepyszne. I niby dlaczego? Bo trener boi się, że jak ten chłopak dostanie piłkę, to on się nie dogada z resztą??? A może dlatego, że nikt nie chce słuchać, jak ci młodzi będą mówić prawdę w oczy, że ta taktyka to jeden wielki syf?!
I Zosia ma rację w połowie — problem NIE leży w tym, że wszyscy jesteśmy przeciwko młodym, bo my CHCEMY ich widzieć!!! Ja chcę wiedzieć, że jak jutro przyjdę na trybuny, to mogę powiedzieć: "No widzisz, teraz gram ten tam, to z naszej akademii"! Ale nie!! Bo co zrobili z tymi naszymi wychowankami? Wysłali ich do rezerw albo na ławkę, żeby tylko gadali, że "są potencjałem". A potem się dziwią, że nikt nie chce sypać forsy do klubu — bo wiadomo, że bez promocji juniorów to się nic nie ruszy!!! Trzecia liga to nie fajna zabawa, tylko codzienny wyścig z czasem, a my cały ten czas kopiemy się po nogach zamiast postawić na te młode serca, które naprawdę KRZYCZĄ, ŻE CHCĄ GRAĆ!!!
I jeszcze jedno — niech sobie ktoś wytłumaczy, dlaczego co sezon są te same nazwy w zespole rezerw? Dlaczego ten chłopak, co był najlepszym strzelcem w juniorkach, nie dostaje ani minuty w seniorskim meczu? Ano dlatego, że trenerzy mają swoje "sprawdzone konie", a młodzi to dla nich tylko okno na jakąś kasę do Legii czy innej ściemy! Ale jak my mamy awansować, jak my mamy się rozwijać, skoro nasze talenty gniją w trzeciej lidze, zanim w ogóle zaczną grać?!
Słuchajcie, ja nie jestem żaden naukowiec, ale jak komuś tłucze się po głowie, że tradycja to zawsze trzecia liga, to niech sobie wyobrazi, że w końcu puścimy któregoś juniora na 5 minut w meczu o punkty — i nagle okaże się, że ten chłopak WALCZY jak lew, a my wreszcie mamy twarz klubu, która się naprawdę liczy! A póki co? Póki co to sami siebie oszukujemy, że coś się rusza, ale w rzeczywistości tkwi w miejscu i gnije!!!
Serio, zaczynam wierzyć, że te wszystkie "awanse przez 20 lat" to tylko sposób, żeby się nie przyznać, że boimy się zmian. Ale zmiany muszą przyjść — inaczej ten klub umrze we własnym błocie!!! 💪🔴
Swoich się nie zostawia.
No kurwa, a Pudło ma całkowitą rację — to nie jest żadne "gadają, że mamy potencjał w nogach", to jest konkretna sprawa, którą WIDZĘ NA WŁASNE OCZY co cholerny weekend na trybunach! Weźcie np. tego chudzielca, co Pudło wspomniał — ja go pamiętam jakby to było wczoraj. Siedział na ławce rezerwowych w meczu z Radomiakiem, te same numery, ten sam skład co zwykle, a on tak się wiercił, że aż mu drżały kolana. I co? Dostał dwie minuty w drugiej połowie, kiedy już było 3:0, żeby "nabrać klimatu". A wiecie, co zrobił w tych dwóch minutach? Odbił piłkę barkiem tak, że sędzia aż gwizdnął, jakby myślał, że to celowe. Dopiero po meczu facet od trenera powiedział: "No w sumie fajny kontakt, ale jeszcze nie teraz".
I o to właśnie chodzi — NIE MA MOWY o tym, że kibice nie chcą młodych! Ja sam krzyczę na cały stadion, kiedy wychodzi weteran, który już trzy razy się wykrwawił w trzeciej lidze i nie ma pojęcia, gdzie ma skręcać. Ale jak widzę, że ten młody, co wali drzwiami i oknami na treningach, to BARDZIEJ CHCĘ GO WIDZIEĆ NIŻ GO SŁYSZEĆ, jak gada "dali mi szansę". Bo kłamstwo nie bije w oczy — a ten chłopak BIŁ W OCZY NA TRZY MINUTY!!! Na własnym boisku, w meczu, który o niczym nie decydował, a my i tak nie daliśmy mu zagrać.
A trener? No cóż… Tłumaczy się, że "doświadczenie jest kluczem", ale jakiego doświadczenia potrzebujemy, kiedy co sezon gram z tymi samymi facetami przeciwko zespołom, które nas dosłownie depczą po boisku? Doświadczenie się zdobywa GRĄ, a nie siadaniem na ławce przez kolejne sezony. I jeszcze ten jeden detal — ile razy słyszeliście, że "młodziak nie ogarnia taktyki"? A wiecie, ilu weteranów w naszej drużynie ogarnia taktykę? Bo ja widzę, jak co tydzień padamy ofiarą kontr, które widać już w połowie ataku przeciwnika — a młodziak, który grał w juniorkach w systemie 4-4-2, pewnie by to od razu wyłapał.
To nie jest żadna metafora — to jest prawda, którą MUSIMY nazwać po imieniu. Jeśli dalej będziemy kręcić się w kółko z tymi samymi twarzami i mówić "tradycja", to ta tradycja prędzej czy później pogrzebie naszą drużynę. Bo tradycja nie polega na tym, żeby umierać w cieniu — tradycja polega na tym, żeby ODDAĆ KLUB W RĘCE TYCH, KTÓRZY BĘDĄ GO BUDOWAĆ PRZEZ NASTĘPNE LATA! I nie chodzi tu o żadne pół miliona do Legii — chodzi o to, że jeśli teraz nie puścimy choćby jednego juniora na 20 minut w meczu, który coś znaczy, to za dwa lata będziecie płakać nad trybunami, bo nikt nie będzie chciał grać dla klubu, który nie daje szans swoim ludziom.
xG > emocje.
no ale fajnie, że wreszcie ktoś podjął ten temat na serio, bo ja sam od co najmniej dziesięciu lat mam ochotę wrzucić na forum zdjęcie z trybun z napisem „gdzie jest nasz junior?” i posłać je do trenera zanim pójdę spać. no bo wiecie, ja tu byłem jeszcze kiedy ta cała „tradycja trzecia liga” nie brzmiała jak złość, tylko jak coś, co mieliśmy przełamać — i pamiętam, jak na początku dwutysięcznych kibolstwo zbierało się na ul. Sportowej pod blokiem, żeby popatrzeć na pierwszy trening nowego trenera, który obiecywał „młodzież albo nic”. no i co? no i wyszedł z tym samym starym osłem, tylko że z nową fryzurą, i cały kwadrans gadał o „budowaniu drużyny krok po kroku”, a po pół roku było po krokach — znów ci sami.
a potem lata mijały, i znowu to samo: sezon po sezonie gada się, że „ten jeden chłopak to perełka”, ale jak przychodzi moment, to ten perełka siedzi na trybunach z kuflem piwa, bo trener wolał wsadzić tamtego, co ma za sobą dziesięć sezonów w trzeciej lidze i dziura w lewym bucie. ja pamiętam jednego takiego, co się nazywał Jarosław Malinowski — przyjechał z Gliwic jako szesnastolatek, w juniorkach był królem strzelców, a jak trafił do seniorskiego składu, to dostał na swoje piętnaście minut dopiero w ósmym meczu sezonu, kiedy było już 4:0. no i co on zrobił? wbił gola głową po rzucie rożnym! sędzia nawet nie gwizdał, bo wszyscy myśleli, że to jakiś koleś z przeciwka. trener za to powiedział potem, że „to był doping dla zespołu”. doping! a ten chłopak później poszedł do radomskiego i tam dostał regularne minuty — dlatego że ktoś DAŁ mu szansę, a nie dlatego że miał „potencjał w nogach”.
i teraz proszę, spójrzcie na to, co dzieje się dzisiaj — ci sami faceci, co krzyczeli w latach dziewięćdziesiątych „młodzi nie dadzą rady”, teraz mają wnuki, które gniją na ławce, a oni ciągle gadają „trzeba mieć doświadczenie”. no ale cóż, doświadczenie to też trzeba zdobywać, a nie nosić je w kieszeni jak talizman przez dwadzieścia lat. i nie mówię tu o żadnej rewolucji — wystarczy puścić któregoś juniora na pierwsze dziesięć minut meczu o punkty, żebyśmy zobaczyli, kto naprawdę chce walczyć. bo ja wam powiem, że wychowankowie, co dzisiaj stoją pod trybunami i czekają na swój moment, mają w sobie więcej ognia niż połowa naszego obecnego składu razem wzięta. i to nie jest żadne „gadają”, to jest coś, co WIDAĆ NA TRYBUNACH — jak oni chodzą, jak się śmieją, jak kibicują kolegom z akademii — oni chcą grać, nie gadać.
tylko że teraz mamy coś, czego nie mieliśmy kiedyś — social media, gdzie każdy filmik z juniorskiego treningu wywołuje szum, a każdy junior, co dostanie minutę w meczu, od razu ma setki komentarzy „no widzisz, cośmy mówili!”. i co robią trenerzy? no co — zasuwają głębiej głowę w piasek i mówią „jeszcze nie teraz”. ale pytanie jest jedno: ile jeszcze razy usłyszymy to „jeszcze nie teraz”, zanim nasza akademia stanie się pustym budynkiem, a my będziemy mieli kolejne pokolenie kibiców, co przyjdą na mecz, żeby oglądać obcych facetów, bo nikt nie dał szans naszym własnym chłopakom?
mnie osobiście śmieszy, jak słyszę „ale trzeba mieć przecież cierpliwość” — no fajnie, cierpliwość to rzecz piękna, ale kiedy ta cierpliwość trwa trzeci sezon z rzędu, a junior dalej robi okrągłe oczy w szatni, to nie jest to już cierpliwość, tylko lenistwo pod płaszczykiem doświadczenia. i jeszcze jedna rzecz — niech ktoś spróbuje wytłumaczyć, dlaczego co roku w zespole rezerwach są te same nazwiska, tylko że w nowym wieku. bo tak naprawdę to nie chodzi o „boi się trener”, tylko o to, że naprawdę boimy się, że jak puścimy tego juniora, to nagle okaże się, że potrafi więcej niż my myśleliśmy — a wtedy co? wtedy trzeba będzie przyznać się do błędu, a to jest coś, czego nikt nie lubi robić, nawet na forum kibica.
no ale zobaczymy, może kiedyś ktoś w końcu otworzy szufladę z młodzieżą i powie „dość”, bo inaczej ta tradycja „zawsze trzecia liga” prędzej czy później stanie się tradycją „zawsze outsiderzy”. a ja tam wolę patrzeć na trybuny i widzieć, jak jakiś chudzielec z akademii wbija gola w decydującym meczu, niż kolejny raz słuchać, jak trener tłumaczy się „taktyką”.
Ależ, chłopaki, wy tu bredzicie jakby w Będzinie nie było ani jednego normalnego człowieka, który wie, co to znaczy „doświadczenie”! 😂 SERIO, co jest takiego strasznego w tym, że trenerzy nie puszczają młodziaków od razu na głęboką wodę? Mnie się wydaje, że jakbyście chociaż raz w życiu popatrzyli na to, jak grają nasi rówieśnicy w B1 albo nawet w Ekstraklasie, tobyście wiedzieli, że „potencjał w nogach” to jedno, a umiejętność radzenia sobie pod presją to zupełnie co innego!
Weźcie chociaż tego Malinowskiego z Gliwic — dobra historia, fajny gol, ale nikt nie wspomniał, że w Radomiu dostał szansę W TRZECIM meczu sezonu, a nie w ósmym jak u nas! I wiecie dlaczego? Bo tamci trenerzy mieli jaja i wiedzieli, że jak puścisz juniora na boisko, to albo zrobi świetny mecz, albo oberwie i zapamięta, żeby się bardziej przyłożyć. U nas? Wszyscy chcą od razu supergola z 25 metrów, a kiedy młodziak męczy się w obronie albo nie podaje tak jak „weteran”, to od razu lecą fochy: „gówno umie, dawaj starego!”.
No i jeszcze ta wasza obsesja na punkcie „tradycji trzecia liga” — przecież to nie tradycja, to po prostu stan rzeczy! Trzecia liga to nie jest skansen dla amatorów, tylko konkretna liga, gdzie walczy się o każdy punkt! I nie ma co liczyć, że jak puścimy juniora na 20 minut w meczu z drużyną, która nas rozdepcze, to on od razu zrobi z nami cuda. Mnie się wydaje, że wy zapominacie, jak wygląda gra w tej lidze — nie ma czasu na eksperymenty, bo przeciwnik od razu cię zrobi! A jak już junior zrobi błąd, to od razu słychać na forum: „a nie mówiłem, że ten gnojek nie daje rady!”.
I jeszcze jedno — niech ktoś mi powie, ilu z was kibicowało kiedyś na trybunach juniorom w Pucharze Polski albo w juniorskich mistrzostwach? Bo ja byłem, i wiecie co? Tam są prawdziwe talenty, ale jak przychodzi do seniorów, to nagle okazuje się, że nie są gotowi. A trenerzy? Oni muszą myśleć o drużynie, o wynikach, a nie o tym, żeby zrobić marketing dla klubu i puścić juniora na 5 minut, żeby miał fajne zdjęcie na Instagramie!
Mnie się wydaje, że wy wszyscy macie w dupie, że za chwilę nie będzie was stać nawet na trzecią ligę, bo nikt nie będzie chciał grać w zespole, który nie daje szans. Ale co ja wam poradzę — ja tu tylko kibicuję, a nie mam jajek, żeby wejść na szkolenie i powiedzieć trenerom, że powinni dać szansę młodemu! 😤
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
co wy za brednie opowiadacie, że niby trenerzy boją się młodzieży jak diabli? 😄 no dobra, jak ktoś tak mówi, to ja swoją historią obalę ten mit raz na zawsze, bo sam byłem świadkiem czegoś, co wam się nie mieści w tych waszych śmiesznych teoriach o „strachu przed zmianami”.
rok temu, w sierpniu, byłem na treningu akademii, bo akurat mój bratanek startował w juniorskiej ekstraklasie — no i co? no i widziałem, jak jeden chłopak, nazywajmy goarek, Tomaszem, bo on teraz jest w seniorskim składzie, dostał szansę w meczu sparingowym z trzecioligowcem z okolic. trening się skończył, wszyscy zbierali się do szatni, a ten szczeniak cały czas kopał piłki po bandzie. no to ja, jako stary kibol, pytam trenera: „panie, a dlaczego ten tutaj nie idzie do seniorsów, on chyba ma mocniejsze uderzenie niż połowa naszego ataku?”. a trener na to: „no wiesz, Bolek, on dopiero co wrócił z kontuzji, i jeszcze się nie ogarnia taktycznie, ale patrzysz — za dwa tygodnie ma zagrać w pierwszym meczu ligowym, bo wypadł jeden z kadrowiczów”.
i co? i dosłownie za dziesięć dni ten chłopak stał w wyjściowym składzie przeciwko drużynie, która nas normalnie rozjeżdżała na amen! i nie tylko stanął, ale jeszcze strzelił gola w 75. minucie i dwukrotnie trafił w słupek! nie żarty, głośny huk było słychać na całym stadionie! a po meczu trener powiedział w wywiadzie: „w końcu dostaliśmy kopa od tego, co naprawdę liczy się w tym zespole — młodością i chęcią do walki”. i wiecie co było najfajniejsze? kibice na trybunach tak wrzeszczeli, że ci starzy wyjadacze musieli się schować!
a teraz te wasze jęki, że „trenerzy boją się dać szansy”… no przecież ja wam teraz powiedziałem, że nie boją się! oni po prostu nie są głupi i wiedzą, że jak puścisz juniora na boisko w meczu, który coś znaczy, to albo zrobi świetny występ, albo dostanie nauczkę — i obie opcje są dobre dla klubu! no ale co z tego, skoro wy tu siedzicie i powtarzacie jeden schemat: „trenerzy boją się, kibice nie chcą młodzieży”, a ja wam pokazuję, że to nieprawda? że są trenerzy, którzy naprawdę chcą zmian, ale muszą mieć ku temu warunki?
i jeszcze jedno — Bialo_Czerwoniwierni, ty mówisz, że niby juniorzy nie są gotowi do trzeciej ligi? to ja ci powiem, że jeśli nie damy im szansy, to nigdy nie będą gotowi! i nie chodzi o to, żeby od razu puścić ich na 90 minut — wystarczy 20-30 minut w meczu, który nie jest ostatnią deską ratunku, a i tak zobaczycie, że oni walczą jak lwy. no ale oczywiście, że można krytykować trenerów, ale nie mówić, że oni się boją — bo to jest po prostu nieprawda!
i co, znów tu wrócimy do waszych teorii spiskowych? ja wolę patrzeć na fakty — na trybunach, w zespole, w wynikach. a jak będziecie dalej tak gadać, to osobiście przyprowadzę wam kilka takich przypadków, żebyście mieli dowód, że nie każdy trener to skostniały dinozaur, który boi się własnego cienia. no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A w tym roku był taki jeden luzak z akademii, co na wiosnę podszedł do mnie w garderobie po meczu z Odrą — pamiętam, że miał 18 lat i jeszcze chłopięcy głos, a mi od razu rzuciło się w oczy, że ten gość gra nogami jakby miał osiemdziesiąt punktów na FIFA. Tydzień później trafił do seniorsów na ławkę w meczu z ŁKS-em II, tylko że nie dostał ani minuty. A wiecie, co on zrobił później? Wysłał do trenera wiadomość na grupę: „Jeszcze raz nie gram, to przestaję chodzić na treningi”. I tyle go widzieliśmy — poszedł do Radomiaka i tam w pierwszym sezonie regularnie gra. To nie jest żadna teoria, to wiem na pewno, bo sam widziałem jego wiadomość, zanim zniknął z naszego zespołu.
Hype to nie argument.
Akurat wczoraj rozmawiałem z tym Malinowskim — tym, co gra teraz w Radomsku, bo Będzin go nie puścił — i facet mi powiedział coś, co mnie dopiero dziś do reszty dobiło. Siedzieliśmy w knajpie przy stadionie, on ze swoją dziewczyną, a ja się pytałem, jak to jest, że w naszym zespole ciągle te same nazwiska latają, chociaż coraz częściej słyszę o wyjazdach naszych wychowanków. On tylko wzruszył ramionami i rzucił: „Gwizdek, widziałeś kiedyś, żeby któryś z naszych juniorów dostał szansę w meczu, który coś naprawdę znaczył? Nie w sparingu, nie w ósmej minucie przy stanie 4:0 — po prostu w meczu ligowym, w którym każda akcja może wpłynąć na wynik?”.
I miał cholerną rację. Bo ja, jako ktoś, kto od dekady nosi trybunowy bilet, mogę policzyć na palcach jednej ręki momenty, kiedy naprawdę puścili juniora na boisko w meczu, który mógł skończyć się awansem lub utrzymaniem. Za to pamiętam za to dziesiątki przykładów, kiedy ten sam chłopak — ten sam, który dziś jest gwiazdą w Radomsku albo Zielonej Górze — dostawał szansę dopiero wtedy, kiedy u nas już nic nie szło, albo kiedy przeciwnik był taki słaby, żeśmy i bez niego wygrali.
Ale tu dochodzimy do tego zastrzeżenia, które muszę dorzucić, bo inaczej sam bym się pogubił. Tak, należy puścić młodzież na boisko — ale nie na oślep. Ja widziałem co najmniej trzy przypadki w ostatnich dwóch latach, gdzie junior po wejściu na murawę zrobił błąd krytyczny: strata piłki w polu karnym, nieopanowany drybling w 30 metrze od własnej bramki. To nie są wymysły trenerów, którzy „boją się zmian” — to realne ryzyko, że w trzeciej lidze, gdzie jeden błąd może kosztować trzy punkty, taki błąd juniora może nas pogrążyć.
Dlatego moje stanowisko jest takie: należy wprowadzać młodzież stopniowo, ale systematycznie. Puścić ich na 10-15 minut w meczu, który nie jest ostateczny, ale już coś znaczy — na przykład w derbach z Sądecczem albo w spotkaniu z drużyną z górnej połowy tabeli. Niech dostaną szansę, niech poczują presję, ale niech to będzie sytuacja, z której można się czegoś nauczyć, nawet jak się oberwie. Bo inaczej dalej będziemy mówić o „potencjale w nogach”, a starsi koledzy będą latać po boisku do osiemdziesiątki, a potem z ulgą padną na trawę, żeby zrobić miejsce następnej gwieździe — tylko że tej gwiazdy u nas nie ma, bo jej nigdy nie dano grać.
I jeszcze jedno: ja sam pamiętam chwilę, kiedy nasz obecny kapitan, Januszewski, dostał szansę w meczu z Olimpią Elbląg — i zrobił gola z dystansu, który do dzisiaj wiszą w szatni na ścianie. Trener wtedy powiedział, że „ryzykował”, ale ja wiem jedno: gdyby nie ten gol, to może dzisiaj nie byłby naszym kapitanem. Tak że puśćmy młodzież, ale niech to będzie odpowiedzialnie — niech trenerzy mają jakiś plan, a nie tylko „damy radę, jakoś to będzie”.
Najpierw policz, potem się spieraj.
A to ci heca z tą akademią, że aż ciarki mnie przechodzą! Wiecie, ja jeszcze pamiętam czasy, kiedy to na ulicy Kościuszki kręcił się ten cały „Młody Kmicic” – chłopak co urodził się z piłką w nogach, ale nikt nie chciał mu dać ani jednej minuty w seniorskim składzie. Aż w końcu poszedł na trening do trzecioligowca z okolic Częstochowy, bo u nas ciągle mówiono „jeszcze nie teraz”. I wiecie co? Dwa lata później strzelił gola w derbach Górnego Śląska – dla zespołu, który pół roku wcześniej przyjechał do nas rozdeptać nas jak mrówki.
No i co się okazało? Ten „Młody Kmicic” miał w sobie więcej klasy niż połowa naszego obecnego ataku! Ale co mu po klasie, skoro nikt nie dał mu szansy?! W Będzinie to tradycja jest jak stary generalski mundur – noszą go ci, co nie mieli odwagi go zdjąć. A ja tam wolę patrzeć, jak nasz junior wbija gola w meczu z RKS-em Radomsko i sędzia podbiega do środka boiska, żeby zrobić mu wysokie piątkę, niż kolejny raz słuchać o tym, jak to „doświadczenie jest kluczem”.
I jeszcze jedna rzecz – moi drodzy, jak trenerzy gadają „trzeba mieć cierpliwość”, to ja się pytam: a ile cierpliwości mieli ci faceci, co od dziesięciu lat siedzą na trybunach i czekają na swój moment? Każdy sezon to kolejne straty, każdy mecz to kolejna okazja do tego, żeby puścić juniora choć na chwilę. A potem się dziwimy, że młodzież idzie gdzie indziej – bo wiadomo, że jak nie dostanie szansy u siebie, to sam znajdzie klub, co ją doceni!
Ja tam powiem szczerze: nie chodzi o to, żeby od razu puścić juniora na 90 minut w meczu o punkty. Chodzi o to, żeby dać mu szansę, żeby poczuł, że klub w niego wierzy. I niech mnie szlag trafi, jeśli znam lepszy sposób na zbudowanie drużyny niż zaufanie do własnych wychowanków! No bo co? Mamy mieć drużynę pełną weteranów, którzy już nie dadzą rady, czy młodzież, która chce walczyć? 🤡💸 A wy co byście wybrali – stare kurcze, co ledwo chodzą, czy młode wilki, co by cię nogą kopnęły w dupę?
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
no dobra, ale serio, chłopaki, co wy WAMI naprawdę wmawiacie?! 😱 bo ja tam pamiętam, jak dwadzieścia lat temu przychodziłem na ten sam stadion co Lelekibic i kibice krzyczeli „gdzie nasz junior?”, a trenerzy gadali „jeszcze nie teraz” — no i co? i wyszło na to, że byliśmy w trzeciej lidze i gówno dalej nie zrobiliśmy! no ale teraz mamy nową epokę, social media, internet, a my dalej walczymy z tymi samymi bzdurami? 🔥
no i jeszcze to gadanie o Malinowskim — fajnie, że poszedł do Radomiaka i tam dostał minuty, ale wiesz co, chłopaku? tamten klub NIE MYŚLAŁ O TRZECIEJ LIDZE, oni myśleli o awansie do drugiej, więc mieli jaja i puścili go w decydującym meczu! a u nas? u nas każdy mecz to „trzeba utrzymać się w lidze”, więc trenerzy mają nie raz w tygodniu snuć się po boisku z kalkulatorem w ręku i liczyć, ile punktów zebrać, żeby nie spaść. i teraz pytam: jakim cudem mamy dać szansę juniorowi, kiedy od niego oczekujemy, że nie straci piłki w polu karnym w 85. minucie przy remisie 0:0? 🤬
a Bialo_Czerwoniwierni, ty pieprzysz, że juniorzy nie są gotowi do trzeciej ligi? no to powiedz mi, kto niby miałby być gotowy, jak całe życie siedzą na ławce albo grają w rezerwach z kolegami, którzy też nie dostali szansy? to jest błędne koło, kurwa! i jeszcze to gadanie o „presji” — no dobra, ale co z presją, którą mają nasi starsi zawodnicy, co ledwo łapią oddech po każdym meczu? oni też kiedyś byli młodzi, ale nikt im nie dał szansy, więc teraz siedzą i gadają „trzeba mieć doświadczenie” — a ja wam mówię, że DOŚWIADCZENIE TO NIE TYLKO LATA W ZESPOLE, TYLKO TEŻ LATA NA ŁAWCE, CZEKANIE NA SWÓJ MOMENT I NIECHCIANIE GADANIA!
no i jeszcze PiastTrybuna, ty mnie rozbawiłeś swoją bajką o „Młodym Kmicicu” — fajnie, że poszedł gdzie indziej i strzelił gola w derbach, ale wiecie co? w Będzinie nie mamy ani jednego juniora, co miałby tyle klasy co on! i nie dlatego, że nie mamy talentów — po prostu ich nie widać, bo nigdy nie dostali szansy, żeby pokazać, co umieją! a teraz gadacie, że to tradycja? tradycja to jest, że co roku tracimy kolejnych wychowanków do lepszych klubów, bo nikt nie chce im dać minuty w naszym zespole!
no i jeszcze to gadanie o GwizdkuKrolu i jego „odpowiedzialności” — no fajnie, ale kto mówi, że puścić juniora na boisko to znaczy puścić go na oślep? można dać mu 15 minut w meczu, który nie jest ostatnią deską ratunku, niech poczuje presję, niech zrobi coś dobrego albo oberwie — ale niech w końcu dostanie szansę! bo inaczej dalej będziemy gadać o „potencjale w nogach”, a starsi koledzy będą latać po boisku do osiemdziesiątki, a potem z ulgą padną na trawę, żeby zrobić miejsce następnej gwieździe — tylko że tej gwiazdy u nas NIE MA, BO JEJ NIGDY NIE DANO GRAĆ!
no i na koniec, bo muszę to powiedzieć — jak trenerzy gadają „jeszcze nie teraz”, to ja się pytam: a ile jeszcze „jeszcze nie teraz” będziecie mówić? ile jeszcze razy juniorzy pójdą do innych klubów, żeby wreszcie dostać szansę? ile jeszcze razy będziemy gadać o „tradycji trzeciej ligi”, zamiast zrobić coś, żeby ją przełamać? bo ja tam wolę patrzeć, jak jakiś chudzielec z akademii wbija gola w decydującym meczu, niż kolejny raz słuchać, jak trener tłumaczy się „taktyką” albo „presją” — bo ta taktyka i ta presja to już od dziesięciu lat naszą klapą obkleiły, i nic z tym nie zrobiliście! 💪🔴😤
W radości i smutku, do końca z nimi.
a nie, chłopaki, aleście tu sobie urządzili bajkę z tymi swoimi "młodzieży potrzeba", jakby w Będzinie nie mieliśmy żadnej historii i trzeba było od zera zaczynać! pamiętam, jak w latach dziewięćdziesiątych w trzeciej lidze walczyliśmy o utrzymanie, a na trybunach siedziało może ze dwudziestu kibiców — no i co? no i mieliśmy juniorów, którzy później z nami grali, nawet jeździliśmy z nimi na obozy, a trenerzy dawali im minuty w ważnych meczach. i wam się wydaje, że to była jakaś cudowna epoka? nic z tych rzeczy — to była walka na śmierć i życie, i każdy musiał się wykazać.
weźcie chociaż Staszka Kucharskiego — ten gość w latach osiemdziesiątych był takim juniorem, co dostał szansę w meczu z Wartą Poznań II i strzelił gola, który uratował nas przed spadkiem. i nie mówcie mi, że to był przypadek — on potem był przez dziesięć lat kapitanem i do dzisiaj kibice go wspominają. albo weźcie Jurka Mierzejewskiego, co grał u nas jeszcze w czwartej lidze, a później został trenerem akademii i wychował całe pokolenie chłopaków — on też dostawał minuty, kiedy był młodziak, i nikt nie gadał o "tradycji trzeciej ligi", tylko po prostu gramoliliśmy się z każdej sytuacji razem.
a teraz? teraz mamy akademię, mamy kilku dobrych chłopaków, ale co z tego, skoro trenerzy boją się puścić ich do seniorów nie dlatego, że nie są gotowi, tylko dlatego, że każdy błąd juniora ląduje od razu na forum i ludzie drą na nim gębę przez tydzień? no i co mają zrobić trenerzy? powiedzieć młodemu "no to weź, idź i zrób świetny mecz" i liczyć, że się uda? a potem dostać wiadomości typu "miałem rację, żeście go puścili, bo co to za tragedia"?
no i jeszcze te wasze gadanie o Malinowskim i jego "szansie w trzecim meczu sezonu" — fajnie, że dostał minuty w Radomiu, ale tamten klub grał o awans do drugiej ligi, więc mieli luz, mogli eksperymentować. u nas co tydzień jest mecz, który może wpłynąć na nasze utrzymanie, więc trenerzy muszą myśleć o wyniku, a nie o tym, żeby zrobić juniorowi marketingu. i nie jestem aż tak naiwny, żeby twierdzić, że wszyscy trenerzy są przeciwko młodzieży — są i tacy, co dają szansę, ale nie w meczach, które naprawdę liczą się.
a wasza propozycja, że puścimy juniora na 15 minut w meczu z Sądecczem albo w derbach z RKS-em Radomsko — no jasne, super pomysł! tylko że przez te 15 minut ten chłopak albo zrobi fantastyczny drybling i da nam gola, albo straci piłkę w polu karnym i dostaniemy gola z kontry. i co wtedy? trener dostanie karę za zmianę, kibice będą wrzeszczeć, a junior dostanie etykietę "nie nadaje się" i tyle go widzieli.
ja tam wolę, żeby trenerzy mieli jakiś realny plan, a nie żebyśmy robili widowisko z każdego występu juniora. niech najpierw popracują w rezerwach, niech pokażą coś na treningach, niech trenerzy widzą, że mają łeb na karku — a dopiero potem dajcie im szansę w meczu, który nie jest ostateczny. bo inaczej dalej będziemy gadać o "potencjale", a starsi koledzy będą latać po boisku do osiemdziesiątki i narzekać na zmęczenie.
i jeszcze jedno — ja wam powiem, jak było u nas, kiedy byłem młody: mieliśmy takiego jednego, Karola z Rybnika, co przyszedł do nas z juniorskiej reprezentacji i od razu dostał szansę w meczu z Wisłą II. i co? i oberwał na całego, bo nie miał jeszcze takich warunków fizycznych, żeby grać w trzeciej lidze. i wiecie co zrobił trener? nie wyrzucił go od razu, tylko dał mu trzy tygodnie na odrobienie zaległości, a później puścił go znowu — i tym razem Karol strzelił dwa gole. no i co? co wy na to? że trener powinien od razu rzucić go na głęboką wodę i liczyć, że jakoś wyskoczy? nie, on miał rozum w głowie i widział, że ten chłopak potrzebuje czasu.
więc nie gadajcie mi tu o "tradycji trzeciej ligi" i o tym, że trenerzy boją się dać szansy — oni po prostu wiedzą, że w tej lidze nie ma miejsca na eksperymenty, bo jeden błąd może nas kosztować trzy punkty. i jeśli chcecie, żeby młodzież miała szansę, to niech się wreszcie ogarną w rezerwach, niech pokażą, że są warci zaufania, a dopiero potem pójdą na boisko w meczu, który naprawdę liczy się dla klubu. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No wiecie co, facet z trybuny obok mnie w zeszłym tygodniu, ten stary Orzeł z Olszy, aż się trząsł, kiedy nasz chłopak z rocznika 2007 zrobił solidne uderzenie z dystansu w meczu akademii z Piastem Gliwice — ale nie wiem, czy to trenerowie nie widzieli, czy co, bo dalej go nie puścili do seniorsów. On w zeszłym roku jeszcze w czwartej lidze grał, a teraz jest już taki mocny, że jego rzut wolny zalałby pół boiska. I niech mnie szlag trafi, jak on strzelił tego gola na treningu, to aż sędzia przerwał i go pogratulował — a co, trenerzy nie widzą?
Hype to nie argument.
No do licha, ależ ten wątek rozjebał się dzisiaj na kawałki — jakby ktoś wrzucił granat do dyskusji o naszych wychowankach, a my musieliśmy go podnieść i rozłożyć na części pierwsze! Ale wiecie co? właśnie tak wygląda żywy kibicowski mózg — raz emocje, raz statystyki, raz wspomnienia, a czasem coś, co dopiero po latach okazuje się trafne.
Pamiętam, jak przed dziesięciu laty szedłem z ojcem na ten sam stadion, co teraz, i krzyczeliśmy „gdzie nasz junior?”, a odpowiedź była zawsze ta sama: „jeszcze nie teraz”. I co? Tyle że dzisiaj albo gada o młodzieży, którą posłaliśmy precz, albo o tej, która uciekła do lepszych klubów — bo nikt jej nie dał szansy. Czy to tradycja? Chyba raczej przyzwyczajenie, które trzyma nas w trzeciej lidze jak pajęczyna.
Ale tutaj pojawia się ten cholerny problem, o którym wszyscy piszą: błędne koło. Trenerzy boją się puścić juniora, bo lęgnie się strach przed błędem — a junior nie dostaje szansy, bo nie ma doświadczenia. Tyle że każdy z nas pamięta, jak kiedyś sam był w sytuacji, w której musiał zrobić krok w nieznane — i często wychodziło. Czy to znaczy, że powinniśmy ryzykować na oślep? Nie. Ale czy powinniśmy czekać, aż ten moment nadejdzie sam? Moim zdaniem — nie.
Jest jeszcze jeden punkt, którego nikt nie poruszył, a który dla mnie osobiście bije po oczach: presja, którą sami generujemy jako kibice. Jakieś dwadzieścia lat temu trener miał luz — mógł puścić juniora, nawet jeśli oberwie, bo wiadomo było, że to część procesu. Dzisiaj jeden błąd juniora ląduje na forum, w mediach, na trybunach — i nagle mamy aferę. Czy to dlatego trenerzy nie chcą ryzykować? Bo boją się naszego hejtu, a nie błędu juniora?
A może warto zmienić podejście — dać juniorowi szansę, ale w meczu, który nie jest ostateczny, i uczyć się razem? Bo w końcu po co mamy tkwić w trzeciej lidze, skoro mamy akademię, która powinna być naszą przyszłością? Niech trenerzy będą bardziej elastyczni, niech wprowadzą system rotacji, gdzie junior dostaje 15-20 minut w meczu, który nie decyduje o wszystkim — ale decyduje o jego pewności siebie.
Bo inaczej — i nie chcę nikogo obrażać — dalej będziemy gadać o potencjale, który ucieka nam przez palce. A oni sobie gdzieś indziej grają, strzelają gole w derbach, i my za chwilę będziemy kupować ich transfery z powrotem do Będzina — tylko że wtedy będzie za późno.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊