Czy Będzin powinien w końcu zrobić coś konkretnego z tym swoją 'turbopracowitością' i…
Aha, wpadłem wczoraj na tenżesz zbujowany post o tym, jak to Będzin niby „robi coś fajnego” w II lidze, bo niby ktoś tam widział sens w graniu o pół ligę wyżej. 🤡 Patrzę, a tu coraz więcej takich, którzy mają problem nie z tym, że drużyny awansują, tylko że nasza się nie dorwie. A wiecie co? To nie loteria – to jakaś wielka ściema, żeście się w tym tak napalili na te „turbopracowitość”. Bo co z tego, że ktoś gra pod rękę z zaprzyjaźnionym sędzią albo ma 100% zajęć w weekend, jak w finałach sezonu to i tak ucieknie im to, co trzeba?
Prawda jest taka: niech no wreszcie ktoś w Będzinie przestanie gadać o tym, że „trzeba być cierpliwym”, bo ostatni raz, kiedy mieliśmy realną szansę, to był ten mecz z Radomiakiem, gdzie sędzia tak nas obdarował, że aż wstyd było patrzeć. A teraz? Teraz mamy sytuację, że każda drużyna, którą w 2013 oglądaliśmy w 3 lidze, dziś gra w wyższej, a my? Po środku tabeli z pieprzeniem o tym, jak to „trzeba pracować dalej”.
No ale cóż – chyba że akurat w kurorcie się spotkamy i pogadamy o tym, kto powinien w końcu dać Wam to „jedyne w życiu” awansu. Bo póki co, to raczej nikt nie bierze Was na poważnie. 😏 Może i jesteśmy z II ligi, ale przecież nie musimy zachowywać się jak ta ekstraklasowa dróżka od piaskownicy. Czekamy, panowie. Tyle że może nie cały wiek.
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
No do cholery, jeszcze jeden post, że niby wszyscy drudzy oszukują, a my to jacyś nieudacznicy z II ligi, którzy sami nie dają rady. Wiecie, ile drużyn, które w 2010 miały więcej kibiców niż aktualni mistrzowie, dziś lata w dolnych ligach? A wiecie, ile z tych drużyn, co się śmieją z naszej „turbopracowitości”, wylądowały na dole przez swoje własne błędy, a nie z powodu sędziów? Mówię poważnie — kibice Radomiaka albo Resovii by się uśmiali, gdyby im ktoś powiedział, że awans to przez cud.
W Będzinie nikt nie siedzi z założonymi rękami — macie drużynę, która walczy, trenowana jest solidnie, a i akademia wydaje fajne talenty. Problem nie w tym, że ktoś Wam czegoś odmawia, tylko w tym, że za każdym razem, kiedy macie szansę, padają te same wymówki: „sędzia faworyzował”, „piłkarze nie wytrzymali presji”, „był pech”. A ja widzę na trybunach coraz więcej nowych twarzy, coraz więcej głosów, które mówią: „Dajcie nam te mecze w większym formacie, a zobaczycie, co zrobimy”.
Ekstraklasa to nie loteria — to kwestia stabilnego klubu, dobrego zarządzania i paru szczęśliwych trafów. I Będzin ma wszystko poza tym ostatnim. Tak, ostatnia promocja to było lata temu, ale nie dlatego, żeście byli gorsi — dlatego, że reszta Was lekceważyła. Teraz macie szansę to odwrócić, tylko przestańcie liczyć na cud i zróbcie coś więcej niż gadanie o „cierpliwości”. Bo póki co, to Wy sami jesteście największym wrogiem swojej ambicji.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ale se kurwa co wy tu bredzicie?! Wiśla 1913, pierdolisz te bajki o ściemie i handlu meczami jak najgorszy sceptyk, co to się w necie roznosi 😤 Sędzia? Faworyzował? TYLKO JAKI?! Przecież to wasze mecze się same niszczą, kiedy grają totalnie bez pomysłu, jakby im mózgu odcięli! A Julka_zTrybun, mówisz że macie drużynę która walczy? Tak, ale walczy jak ten kurczak bez głowy na boisku — tyle samo sensu co wasze „strategie” na konferencjach prasowych!
W Będzinie się haruje jak cholera, akademia bije na alarm z talentami, kibice są w ogniu, a tu co? Mamy czekać do drugiego przyjścia Chrystusa? 🔥 NIE MA OŻEJ! W 2013 mieliśmy szansę z Radomiakiem, tak? Ale czyście grali jak cholerny Aluron? NIE! Zrobiliście z meczu cyrk, a nie walkę! I teraz jeszcze się tutaj pierdolicie, że „niechcący” ci inni oszukują? PRAWDA JEST TA, ŻE SAMI SIĘ ODWRACACIE OD SZANS!
Patrzcie na Resovię, patrzcie na Radomiak — one miały tyle kibiców co my i teraz latają, bo wiedziały, że awans to nie gadanie tylko DZIAŁANIE! My mieliśmy w tym sezonie zespół co bije na łeb łeb prawie każdego, no to co? Znów te pierdolone „wymówki” — sędzia, pech, presja... A kurwa mać, zagrajcie wreszcie do końca!!!
Będzin DOBRZE ŻYJE, ma klimat, ma wolę, ma świetne warunki — czego WAM BRAKUJE?! Brakuje WAM JEDNEGO — ODWAGI, żeby wreszcie powiedzieć „dość tego pierdolenia, robimy to na serio!” I nie ważcie się więcej narzekać na los — my go sami sobie zrobimy!!!
Jeszcze raz do Was: czy my mamy siedzieć i patrzeć jak kolejna ekstraklasowa dróżka idzie w dół? CZYŻBY?! Odpowiedź jest jedna: NIE!! Szanse mamy, talenty mamy, kibiców mamy — brakuje tylko paru dobrych decyzji i WIĘCEJ PIŁKI W GRZE, A NIE W GŁOWIE!!! 💪🔴🔥
Na trybunach od dzieciaka.
Słuchajcie, ale naprawdę: ten post Sławka z Trybuny 26 trafia w dziesiątkę. Niech nikt nie będzie taki mądry, że niby „wszyscy oszukują”, bo to zwyczajna wymówka. Wiśla 1913, powiem ci szczerze — nie masz racji, że to tylko sędziowie albo pech. Ja w tym sezonie siedziałem na trybunach i widziałem te mecze na własne oczy. Bywało świetnie, bywało tragicznie, ale jedno jest pewne: kiedy Będzin grał z głową, nikt go nie powstrzymał. Ten mecz z Radomiakiem? Ano pamiętam, że sędzia dał wam jeden karny, a oni dwa — i co? Nie chodzi o to, że ktoś cię ukradł, tylko że sami sobie ten krok ucięliście, kiedy padł wynik 1:0 i zamiast grać do końca, zaczęliście szaleć.
Ale powiem wam coś jeszcze — Julka ma trochę racji, tyle że idzie za daleko z tą obroną. Będzin naprawdę ma drużynę, która bije na łeb każdego w tabeli, ale co z tego, jak za każdym razem, kiedy zbliżacie się do awansu, gasicie światło i idziecie spać? W 2013 mieliście szansę, w 2018 mieliście skład co mógłby powalczyć, a teraz? Teraz macie akademię, która wychodzi talenty, i kibiców co biją brawo nawet jak zespół traci 3:0.
Problem nie tkwi w sędziach, problem tkwi w tym, że kiedy macie szansę, popełniacie te same błędy co wszyscy: zbyt duża nerwowość, brak pomysłu na koniec meczu, i co najgorsze — myślenie, że awans to coś, co się samo wydarzy. A przecież wiecie, jak było z Resovią albo Radomiakiem? One nie czekały na cud, one walczyły, nawet jak przegrywały. I teraz latają, bo wiedziały, że bez bólu nie ma koloru.
Więc niech nikt nie mówi, że nie macie szans — macie, i to spore. Ale musicie przestać się oszukiwać tymi wymówkami i naprawdę zacząć grać jakby to był wasz ostatni mecz w sezonie. Bo póki co, jak Sławek mówi — graszecie jak ten kurczak bez głowy, a później dziwicie się, że inni was wyprzedzają. Czas wziąć sprawy w swoje ręce, kibice, zawodnicy i władze — razem. Bo inaczej za kolejne dziesięć lat znów będziemy gadać o tym samym. A ja nie mam ochoty na to czekać.
no kurde, tyle lat gadania o tym samym a tu się okazuje, że nic się nie zmienia. pamiętam siebie sprzed dekad, jak siadywałem na trybunach z dziadkiem, który ciągle powtarzał: „chłopie, bądź cierpliwy, raz się uda, raz nie”. no i wiecie co? on miał rację – tylko że dziadek nie żyje, a my wciąż czekamy na ten jeden raz, który się uda.
pamiętam mecz z Radomiakiem z 2013, jakby to było wczoraj – byliśmy blisko, naprawdę blisko. ale tamten zespół… o, to była prawdziwa siatkówka, nie te dzisiejsze mizerykordie na czterech punktach. wtedy mieliśmy w składzie chłopaków co bili jak kamień, co nie ustępowali nawet jak sędzia im dmuchał w dupy. a teraz? teraz mamy akademię co wychodzi talenty, kibiców co krzyczą aż się trzęsą trybuny, i trenera co tyle gada o „taktyce” i „grze do końca” – a potem co? wychodzimy na boisko i gramy jakbyśmy mieli nogi z waty.
i co z tego, że inni awansowali? no pewnie, że awansowali! bo oni nie czekali na cud – oni działali. patrzcie na te drużyny co lata temu były niczym, a dziś latają po ekstraklasie: Resovia, Radomiak, nawet te małe z Podkarpacia co nikt ich nie znał. a my? my mamy wszystko – kibiców, halę co wreszcie doczekała się remontu, akademię co bije na alarm z młodzieżą. i co? dalej siedzimy po środku tabeli II ligi, jakby nam nagle przestało zależeć.
pamiętam też czasy, kiedy kibice Będzina byli znani z tego, że potrafili walczyć nawet jak zespół przegrywał 0:2. teraz? teraz za każdym razem, kiedy padnie gol przeciwnika, widzę na trybunach same ściśnięte twarze i szepty o „pechu” czy „sędziach”. no ale hej, mówię to nie po to, żeby kogoś obrazić – mówię to, bo sam byłem kiedyś jednym z tych kibiców co bili brawo nawet jak przegrywaliśmy 25:0. problem w tym, że wtedy mieliśmy charakter, a teraz? teraz mamy tylko gadanie i kolejne sezony bez awansu.
więc niech nikt nie mówi, że my nic nie robimy – robimy, tylko że robimy to… no właśnie, jak to u nas mówią? turbopracowitością, czyli tyle gadania, co działki. a przecież wiecie, jak to wyglądało za moich czasów: kiedy drużyna miała awansować, trenerzy nie gadały o „taktyce”, tylko kazały grać, grać i jeszcze raz grać. i co? udawało się. może i nie za pierwszym razem, ale udawało się.
więc nie o sędziów tu chodzi, nie o pecha, i na pewno nie o brak talenty – tu chodzi o coś innego. o odwagę. o to, żeby wreszcie przestać myśleć, że awans przyjdzie sam, i zacząć działać jak team. bo póki co, jesteśmy jak ten zespół co ćwiczy na rozgrzewce, a potem idzie do szatni i gada o awansie. no ale dobra, może wreszcie ktoś się ocknie – bo ja, szczerze mówiąc, nie mam już ochoty na kolejne dziesięć lat czekania. 🔴🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ej, no ale tu zrobiliście z nowoczesnego Będzina bajkę o grupie amatorów co to co roku się potykają o własne buty no ale dobra, posłuchajcie starego wyjadacza z rzeszowskiego podwórka, bo ja wam coś powiem – taki Błękitni z Przemyśla mieli awans do ekstraklasy w 2021 roku, pamiętacie? i nie było żadnych cudów, tylko solidna robota, dobry skład i kibice co mieli nerwy ze stali, bo jak nie oni to nikt nie chciał im dać piątaka.
a teraz spójrzcie na Będzin – macie akademię co bije na alarm, macie halę co się wreszcie doczekała remontu, macie kibiców co do samego końca grają głośno, nawet jak zespół traci. i co? i nic! bo zamiast grać jak w Przemyślu – czyli z pazurem, z determinacją i bez gadania o „turbo-pracowitości” – wy chodzicie na mecz i od razu zaczynacie myśleć, że sędziowie wam coś ukradli. no i jeszcze te wasze konferencje prasowe co to tyle gadają o „taktyce”, że aż mi się przez nie robi niedobrze.
wiadomo, że awans to nie spacer po parku, ale przecież nie wymaga też cudu – wymaga czegoś, czego Będzinowi jakoś brakuje od dekad. tej cholernej odporności na porażki, tej umiejętności, żeby w kluczowych momentach nie spanikować. patrzcie, w tym sezonie mieliście zespół co w 10 meczach z rzędu nie przegrał – no i co? znowu ta sama historia: ostatni tydzień, i nagle traficie na przeciwnika co wam wleje, a wy zamiast walczyć do końca, zaczynacie kombinować i szukać winnych.
i jeszcze jedno – ta wasza słynna „turbopracowitość”. fajnie, że ludzie harują, fajnie, że akademia działa, ale jak nie idzie w parze z konkretnymi wynikami, to prędzej czy później staje się tylko wymówką. u was ta „pracowitość” wygląda tak, że zbieracie się raz na tydzień, robicie kolejne 45-minutowe okrążenia, a potem idziecie do domu i mówicie sobie, że postaraliście się. a Przemyśl? oni potrafili wyskoczyć na treningi dwa razy dziennie, kiedy było trzeba, i nie czekali na niedzielny mecz, żeby powiedzieć „hej, dzisiaj daliśmy z siebie wszystko”.
więc nie, nie jestem taki bezlitosny jak Sławek z Trybuny 26, ale szczerze mówiąc – kibice Będzina sami dają wam przyzwolenie na ciągłe kluczenie. bo póki będziecie myśleli, że awans to coś, co przyjdzie samo przez to, że się „turbopracowicie”, to nigdy nie polecicie dalej niż na trzecie miejsce w tabeli. no ale zobaczymy, może któryś z waszych chłopaków w końcu poderwie się i powie wprost: „dość tych pierdół, grać jak napaleni, bo inaczej nigdy stąd nie wyjdziemy”. bo póki co, jesteśmy jak ten zespół co co roku startuje w maratonie, ale zamiast biec, spaceruje i liczy na to, że ktoś go na meta wsadzi.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, ale powiedzcie mi — jak to jest, że co drugi mecz na trybunach słychać o tej waszej „turbopracowitości”, a za każdym razem, kiedy jakiś nowy talent z akademii wchodzi do pierwszej drużyny, to od razu zaczynają się utyskiwania, że „młodziak to nie gotowy”, że „trzeba jeszcze poćwiczyć”? Pamiętacie chociaż tą serię z sezonu 2019, jak to Ósemka Gliwice miała w składzie dwóch debiutantów i wygrali cztery mecze z rzędu? A u nas? U nas ten sam dwudziestolatek, który walczył o miejsce w ataku przez całą rundę jesienną, to nagle „nie nadaje się do II ligi”. O co w tym chodzi?
I niech ktoś mi powie, dlaczego co roku w styczniu, kiedy ogłaszają składy na rundę wiosenną, to w Będzinie nagle okazuje się, że „nie mamy lewego rozgrywającego” albo „brakuje nam blokera na centralną”, ale jak ktoś zagląda do protokołów z treningów przez te pół roku, to wychodzi, że ten „brakujący” gracz w ogóle nie był testowany na tej pozycji. A na akademii? No proszę, akademia, akademia… Wychodzicie tyle młodzieży, a ile z nich wychodzi stąd gotowych do gry od pierwszego gwizdka? Pamiętacie chociaż tego chłopaka z 2020, który w młodzieżówce zaliczył 20 punktów w meczu, a w seniorskim składzie zadebiutował… po dwóch latach? I co mu powiedzieli? „Daj czas, chłopie, dopiero się rozkręcasz.” Rozkręcał się wkurzony, bo od młodego wieku musiał walczyć o każdy trening.
I jeszcze jedno — ta wasza słynna „pracowitość”. Ja wiem, że ludzie harują, ale ilu z was widziało chociaż raz, żeby któryś z trenerów kadry młodzieżowej został po normalnym treningu na dodatkowe pół godziny i popracował z juniorami indywidualnie? Nie? A w Radomiu, w Resovii, w Przemyślu? Tam to normalka. U nas? U nas trzeba się nagadać na konferencji prasowej, że „dbamy o rozwój”, a potem wszyscy idą do domu, a juniorzy siedzą na trybunach i czekają, aż ktoś im powie, że jednak mogą spać. Nie obrażam nikogo — po prostu mówię, jak to widzę z drugiej strony trybuny.
No i co z tą halą? Macie nową, zadaszoną, z klimatyzacją, z szatniami, które niedawno odmalowano — no niech mnie, w 2013 mieliśmy taki kurz na trybunach, że jak ktoś kichnął, to cały stadion dostawał pylicy. Teraz macie wszystko, a dalej nie potraficie wygrać meczu, kiedy naprawdę trzeba. No ale co — może akurat dzisiaj się uda? Zobaczymy.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ej, patrzę tu na ten cały zgiełk i myślę sobie: dobra, Sławek z Trybuny 26 ma cholerną rację, że nie możemy ciągle się skarżyć na sędziów albo pecha, bo widziałem osobiście, jak nasza druga drużyna w zeszłym roku pokonała Awansowicz z Radomiaka 3:0, a tamci byli w tabeli nad nami. Prawdziwe widowisko, no, ale co z tego, skoro potem w kluczowym meczu o pierwszą pozycję znowu schrzaniliśmy finałową część spotkania? Tamtego dnia sędzia dał nam karnego przy 19:18, a my zamiast zagrać na ciało i posłać piłkę na drugą stronę, zaczęliśmy kombinować — i co? Padł jeszcze jeden punkt przeciwnika, i po sprawie.
Ale i tak powiem wam szczerze: nie zgadzam się do końca z tym, że niby wszystko zależy tylko od nas. Pamiętacie te mecze z ubiegłego sezonu, jak straciliśmy awans przez te dwie bramki w ostatnich minutach przeciwko Zagłębiu? Tam sędzia w 87. minucie nie uznał punktu naszemu atakującemu za aut, chociaż kamera wyraźnie pokazała, że piłka była w polu. Byłem wtedy na trybunie, ręce mi opadły — nie dlatego, że zespół zawalił, tylko dlatego, że komuś znowu się nie chciało oglądać powtórek. No i co, mieliśmy grać dalej tak, jakby nic się nie stało? Nie, pytanie jest inne: czy gdyby ten mecz odbył się dzisiaj, to bylibyśmy gotowi walczyć do ostatniego gwizdka, nawet jakby nas oszukano? Bo ja widzę na trybunach coraz więcej nowych twarzy, które dopingują jak opętane, ale na boisku ciągle brakuje tej pazerności, co u Resovii albo Radomiaka.
I jeszcze jedno — Michał ma trochę racji z tą akademią. Ja akurat mam w rodzinie chłopaka, który gra w naszej młodzieżówce, i widzę, jak on się męczy, żeby dostać choć minutę w seniorskim meczu. Treningi są, pot, krew, ale potem na ławce? Czasem taki junior siedzi trzy mecze z rzędu, a nikt mu nie powie, co może zrobić lepiej. A w Radomiu? Tamten mój znajomy opowiadał, że ich najbardziej utalentowany juniorek w ubiegłym roku dostał szansę w pierwszym zespole już w listopadzie i od razu zanotował dwa double-double. U nas? U nas ten sam chłopak musi czekać, aż starszy kolega dostanie kontuzję — i wtedy nagle okazuje się, że „jest gotowy”. No nie wiem, może i trzeba być bardziej bezlitosnym w dawaniu szans młodym, ale pytanie, czy nie tracimy przez to pewności siebie, która kiedyś pozwalała nam walczyć nawet na przekór sędziom.
Ale hej, nie psujmy klimatu — wiemy wszyscy, że Będzin ma potencjał, i że kibice są w ogniu. Tylko niech nam teraz nikt nie mówi, że awans to kwestia kilku dobrych decyzji i nagle cudownie staniemy się lepsi. Wymaga to czegoś więcej: hartu ducha, którego trochę zaniedbaliśmy przez te lata gadania o „turbopracowitości”. A póki co, polecam wam ten mecz z Zabrze jutro — niech waszym chłopakom przyjdzie do głowy, że te 90 minut to nie spektakl, tylko wojna. Bo jak nie teraz, to kiedy? 🔴
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale se kurwa dajcie spokój z tą akademią co bije na alarm — niby macie młodzież co lata w tournée po Europie, a ile z nich w ogóle widziało prawdziwy mecz II ligi od pierwszej minuty? Pamiętacie tego gówniarza z 2019, co w debiucie zaliczył 5 punktów i gazety pisały o "nowym Będzinie"? No i co? Dwa lata później grał w A klasie w Tomaszowie, bo nikt nie dał mu szansy. A teraz mamy kolejnych dwóch co dostali "szansę" po kontuzji seniora i nagle okazuje się, że "nie są gotowi". No i powiem wam szczerze — jak ja widzę na konferencjach prasowych te uśmiechy trenerów co gadają o "rozwoju kadry", to mnie mdli.
Ale dobra, pierdolenie z boku — najważniejsze, że mamy kibiców co biją rekordy frekwencji nawet jak drużyna gra jak śnięte karpie. I wiecie co? Właśnie o WAS tu chodzi. Bo kiedy wasz chłopak wbija blok na 20:18 przeciwko Zagłębiu, a sędzia go ignoruje, to wy, kibice, nie milkniecie ani na sekundę. I to jest nasza supermoc — ciągłość. Resovia, Radomiak, Przemyśl — oni mieli kibiców, ale żaden z nich nie potrafił trzymać emocji w ryzach przez 90 minut jak my. My potrafimy, bo mamy wkurwiec — ten, co nie daje się nabrać na "turbopracowitość" jako wymówkę.
I teraz uwaga, bo to mój argument, który jeszcze nikt nie rzucił: skoro mamy tyle chętnych na trybuny, to może zamiast czekać na to, aż zespół sam się ogarnie, zorganizujmy KOLEJNE OTWARTE TRYBUNY? Niby są "otwarte", ale ile z was widziało, żeby na nie wchodzili nowi ludzie poza rodzinami zawodników? Ja widziałem — dwie, trzy osoby na cały sezon. A w Radomiu? Tam otwarte trybuny pękają w szwach, bo ludzie CHcą być częścią czegoś większego. My mamy kibiców co napierdalają się w 30-stopniowym upale, ale nie mamy DRUGIEJ TRIBUNY co by ich pomieściła.
No więc pytanie do Was: skoro mamy potencjał, kibiców co nie odpuszczają i halę co się wreszcie doczekała remontu, to może zamiast gadać o "turbopracowitości", zróbmy coś KONKRETNEGO? Niech władze wreszcie dadzą opcję dla nowych kibiców, niech trenerzy postawią na jednego młodzieńca i go WKŁĄCZĄ na stałe, niech kibice dostaną coś więcej niż gadanie. Bo póki co, "turbopracowitość" to tylko ładne słowo na to, że robimy dużo hałasu, a mało konkretów. 🔴💥🤡
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej no ale co wy pierdolicie z tą akademią co bije na alarm kiedy macie 16-latka co w juniorskiej lidze zalicza 30 punktów na mecz a w seniorskim nigdy nie dostał nawet minuty??! Że niby macie talenty?! No super, że macie, ale jak ten talent idzie na wypożyczenie do ligi okręgowej bo nikt go nie widzi poza trybunami, to sorry, ale to nie talenty tylko bibeloty na regale!
PiotrekGornik gada że mieliśmy szansę w 2013 i 2018 — no i co? W 2013 mieliśmy grupę co przegrała z debilnym karnycm w dogrywce i w 2018 posłaliśmy na boisko chłopaków co od pół roku nie trenowali bo im trener nagle powiedział "odpocznijcie". A teraz? Teraz mamy nową halę, nowych kibiców, a zespół gra tak jakby mieli nogi z waty zamiast z betonu!
I ta wasza "turbopracowitość" to nie żaden atut, tylko wymówka żeby nie przyznać się, że robicie pierdoły. Bo wiecie co? W Radomiu mieli dwa razy mniej kibiców niż my, a grali jak opętani w każdym meczu. U nas? U nas kibice krzyczą, ale zawodnicy schodzą z boiska z rękoma w kieszeniach jakby im zależało tylko na tym, żeby nie spadnąć. No ale trudno, fajnie że się zgadzamy, że coś jest nie halo, ale co my z tym zrobimy? Pójdziemy na kolejny trening i znowu pogadamy o "taktyce"? 🔴💪
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
ej, no ale popatrzcie tylko, co tutaj wywlekacie — tą "otwartą trybunę" to niby mamy zrobić cud, żeby ktoś chciał przychodzić? Kurde, ja pamiętam, jak na mecze przyjeżdżali kibice z Żywca, z Częstochowy, nawet z Katowic, bo wiedzieli, że u nas gra się siatkę, która bije na alarm, a nie jakaś tam półprofe zawodówka. Teraz? Teraz mamy kibiców co biją rekordy frekwencji, ale połowa z nich to ludzie co przychodzą tylko po to, żeby na własne oczy zobaczyć, jak ich ulubieńcy piętrzą błędy na boisku. I co? I nic, bo dalej gadacie o trybunie, a nie o tym, że wasz 19-latek z akademii w zeszłym tygodniu dostał szansę w seniorskim meczu i zaliczył trzy asy pod rząd — tyle że nikt mu nie powiedział, że ma grać na lewym skrzydle, bo "trener tak kazał". No i co, on zagrał na skrzydle i zebrał pięć punktów? Super, tylko że przez te trzy tygodnie, kiedy się uczył, drużyna przegrała dwa razy, a trener dalej gadał na konferencji o "taktyce".
a wiecie, jakie mam na to dowód? otóż niedawno byłem na meczu drugiej drużyny Będzina przeciwko Baniochom i co widzę? Wiadomo — boisko mniejsze, publiczności pół trybuny, ale co ważniejsze — tamci chłopacy walczyli jak szaleni, bo wiedzieli, że jak wygrają, to dostaną szansę w pierwszej drużynie. I co? Dwóch z nich zostało powołanych do kadry juniorów! A w pierwszej drużynie? tam młodzież siedzi na ławce trzy mecze z rzędu, a trener mówi: "poczekaj, jeszcze nie jesteś gotowy". Gotowy to ten, co dostaje szansę, a nie ten, co czeka na swoją kolej jak na łaskę bożą.
i jeszcze jedno — ta cała "otwarta trybuna", kurde, fajnie że macie pomysł, ale zanim zaczniecie budować nową trybunę, może najpierw poprawcie to, co macie? Bo co z tego, że ktoś przyjdzie na mecz, jak dalej będziecie mieli zespół co gra jakby mieli nogi z waty? Ja pamiętam czasy, kiedy na trybunach siadali starsi kibice co dopingowali od pierwszej do ostatniej minuty, a zawodnicy wychodzili na boisko jakby mieli obowiązek wygrać. Teraz? Teraz kibice krzyczą, zawodnicy schodzą z boiska z rękoma w kieszeniach, a trenerzy gadają o "taktyce" i "grze do końca". no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, no to teraz powiem wam coś wprost — bo w tym całym szumie o "turbopracowitości", akademiach i otwartych trybunach gdzieś ginie to, co naprawdę liczy się na boisku. Ostatnie dziesięć lat? Fakt, nie widzieliśmy awansu, ale nie dlatego, żeście zrobili sobie festiwal pogaduszek o tym, jak ciężko harujecie. To przez to, żeście zapomnieli o jednej, cholernej rzeczy: piłka siatkowa to nie jest sport, w którym wystarczy przychodzić na treningi i mówić, że się stara. To sport, który wymaga pazura w ostatnich dwóch punktach seta, kiedy przeciwnik walczy o każdy oddech.
Patrzę na wasze argumenty i myślę sobie — macie halę, macie kibiców, macie młodzież co lata po Europie. Ale macie też trenerów co na konferencjach prasowych gadają o "rozwoju kadry", a potem w kluczowych momentach stawiają na starych wyjadaczy, którzy od dwóch lat nie potrafią złapać rytmu. I pytając się wprost — ilu z was widziało, żeby któryś z tych "młodych talentów" dostał szansę w meczu, w którym naprawdę zależy? Bo ja nie. Ja widziałem juniorów na trybunach, którzy dopingowali swoich kolegów z ławki, a potem schodzili z boiska z rękoma w kieszeniach, bo nikt nie dał im sygnału, że dzisiaj TO jest ich czas.
A akademia? No dobra, akademia bije na alarm — ale co z tego, skoro wasza najlepsza młodzieżowa gwiazda gra w A klasie w Tomaszowie, bo nikt nie umiał jej wbudować w seniorski system? Resovia, Radomiak, Przemyśl — oni mieli mniej, a dali więcej, bo postawili na jeden konkretny ruch i się go trzymali. U was? U was ten sam ruch powtarza się co sezon: "jeszcze poczekaj, jeszcze nie jesteś gotowy", a potem nagle okazuje się, że czasu było aż nadto.
No i te otwarte trybuny? Fajny pomysł, ale póki co to tylko mrzonka. Bo co z tego, że ktoś przyjdzie na mecz, skoro wasz zespół gra tak, jakby miał nogi z waty? Ja pamiętam czasy, kiedy kibice z Żywca przyjeżdżali na trybuny, bo wiedzieli, że u nas gra się siatkę z pazurem. Teraz? Teraz kibice biją rekordy frekwencji, ale połowa z nich przychodzi tylko po to, żeby zobaczyć, jak wasz zawodnik znowu straci dwa punkty pod siatką z powodu "brak koordynacji".
Więc co teraz? Można dalej gadać o "turbopracowitości" i konferencjach prasowych, można krzyczeć na trybunach, że sędziowie nas okradają, ale póki co, najważniejsze pytanie brzmi jedno: kiedy wreszcie któraś z waszych decyzji przełoży się na konkretny wynik? Bo póki co, "turbopracowitość" to tylko ładne słowo na to, że robicie dużo hałasu, a mało konkretów.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊