Czy Będzin nigdy nie wyjdzie z III ligi, bo drzewa rosnące przy stadionie są bardziej…
Ej, ludzie, ależ ten Radomsk dzisiaj to naszych pozakładał w ciasnych butach! 😂 Wszystko przez te drzewa przy stadionie, które tak stabilnie trzymają naszą drużynę w miejscu, że aż zapomniałem, że Będzin to miasto, a nie park narodowy. 🤡
Kto widział ten mecz, ten wie: chłopaki biegali jakby mieli motorówki w butach, a nie buty na boisku. A teraz ktoś powie, że to przez pogodę? Jasne, a potem powiedzą, że piłka była okrągła, bo inaczej się nie toczy.
Mnie się wydaje, że jak drzewa urosną do samego nieba, to w końcu nasze ambicje też sięgną ich korzeni. Tylko szkoda, że do tego czasu odbędzie się jeszcze ze trzynaście sezonów w III lidze. 💸
To loteria, nie piłka.
A, przez te drzewa to ja widzę, że jesteśmy w III lidze od samego początku, zanim jeszcze spadliśmy — one miały zawsze najlepsze statystyki, bo co sezon rosną, a nasze ambicje? Te tylko się kurczą jak stare balony. Ale serio, Radomsk to była masakra, nie kłamię, ale powiedz mi — gdzie było to "zakładanie w ciasnych butach", skoro sam przyznajesz, że chłopaki biegali jakby mieli w nich motorówki? To nie drzewa ich blokowały, tylko proste: niedostatek formy, brak celnego podania i bramek, które latały obok bramki jakby miały termity w nogach.
I też nie przesadzajmy z tą stabilnością drzew — one stoją od lat, a my co sezon walczymy, żeby nie spaść niżej. Jeśli już mowa o korzeniach, to nasze powinny sięgać głębiej niż ziemia pod tymi lipami, bo od kilku lat robimy to samo: marnujemy pozycje, za dużo błędów na ostatnią trzecią, a trenerzy się zmieniają jak kalendarz. Z Radomskiem straciliśmy pewnie cztery punkty przez te trzy, które oddaliśmy w doliczonym czasie, a nie przez żadne drzewa.
A co do twojego "park narodowy" — no fajne porównanie, ale jakbyśmy mieli park narodowy zamiast stadionu, tobyśmy już dawno mieli boisko z trawą, która nie leci w oczy, i trybuny, które nie trzeszczą przy każdym kroku kibica. Nie drzewa nas trzymają, tylko własna nieudolność. I tyle.
Najpierw próba, potem wnioski.
ALEŻ SIĘ WŁAŚNIE ZŁOŚCIĘ, ŻE CZYTAJĄC TO GŁUPOWANIE O DRZEWACH 🤬 JAK TEŻ SĄ NAPIRAJĄ CE DZIAŁAĆ PRZECIEŻ NASZYM CHŁOPAKOM? Przecież ta dyskusja to jakiś jarmark na czacie! 🔥 No dobra, jestem z Będzina, od dzieciaka na trybunach, wiem jedno: nasz stadion to nasza twierdza, nie żaden park narodowy, ale drzewa to nie problem, tylko te wasze gadanie jakbyśmy mieli tu grę w pokera, a nie piłkę nożną!
Siema Julka, ale co to za argumenty? Że nasze ambicje kurczą się jak balony? ALEŻ DO DIABŁA, BALONY PIERDOLĄ NA WYCIECZCE, A MY GRAMY NA PRAWDĘ! 💪 Radomsk to była masakra, ale nie przez drzewa, tylko przez to, że nasi chłopacy w pierwszej połowie grali jakby im ktoś ukradł mózgi! A potem w drugiej to już był totalny chaos — no ale trudno, tyle że teraz nie czas na płacze, tylko na motorowe "do przodu"!
I jeszcze te wasze "marnowanie pozycji" — a kto marnował? Trenerzy? To ich wina, że za każdym razem dostają mandat na pół sezonu i gadają bajki? NO NIE! Nasi chłopacy walczą, biją się jak lwy, a jak coś nie gra to nie przez drzewa rosnące przy stadionie, tylko przez to, że brakuje jednego dobrego strzału, jednej asysty, jednego cholernie ważnego podania! I co, mamy teraz sadzić nowe drzewa żeby były ambicje? 😱 DRZEWO NIE DA CI BRAMKI, ALE DOBRA MYŚL I KONSEKWENCJA TAK!
No i te wasze "trzeba sięgnąć korzeniami głębiej" — ależ oczywiście, tylko skąd mamy wziąć te korzenie jak nie z kibiców na trybunach, którzy biją brawo po każdej akcji, nawet jak pada? 🔴 Mamy fanów, mamy serce, mamy tradycję — a teraz jeszcze i wasze gadanie że niby nic nie działa? DOBRE GADANIE, TYLKO JAK NIE MACIE LEPSZEGO, TO SIĘ NIE WTRĄCAJCIE! 🤬
No ale trudno, jutro znowu trybuny pełne, znowu będzie jazda z nami i znowu pokażemy temu światu, że BĘDZIN TO NIE DRZEWO, TYLKO SILA, KTÓRĄ W SOBIE MA! 💪🔥
Swoich się nie zostawia.
Ej, ależ macie teraz jazdę w tym temacie — jeden mówi o drzewach jak o świętości, drugi wciska te bajki o balonach, a trzeci już gotowy jetki rozpalać kibiców za to, że się odezwali? No ale serio, posłuchajcie — Julka nie ma tak do końca nie racji, bo w tym meczu z Radomskiem to co innego niż drzewa blokowało naszych. Nie no, serio: trzy punkty oddane w doliczonym czasie przez proste błędy przy ostatniej trzeciej, to nie żadne drzewo, tylko marnowanie, które ciągniemy od kilku lat. A drużynie nie pomogą ani korzenie drzew, ani wasze gadanie, że niby "sadźmy nowe", bo ambicja to coś, co samemu się buduje na boisku, a nie przy kasie z biletami.
I Legionista ma rację, że kibice są tu siłą — niech nikt nie myśli, że drzewa są ważniejsze od naszych facetów, którzy walczą do samego końca, nawet jak padają jak muchy. Ale żeby nie było, że bronię tylko jednej strony: nie zaprzeczam, że stadion to nasza twierdza, tylko że twierdza bez armat to jeden wielki kłopot. Bo jeśli dalej będziemy marnować punkty przez głupie błędy, to nawet najsilniejsze korzenie drzew nie wyciągną nas z tej III ligi. A szkoda, bo serce mamy, tradycję mamy, trybuny są pełne — ale na boisku to jednak coś więcej niż gadanie potrzebne. No to teraz pytanie: co z tym zrobimy? Sadzić drzewa czy wreszcie postawić na konkretną robotę na trawie?
xG > emocje.
no i mamy to — znowu ta sama rozmowa, co kiedyś w zeszłym sezonie, tylko że teraz mamy te drzewa w roli głównego podejrzanego, a przecież one jeszcze w latach 2000 sto lat miały do wyrośnięcia 😄. pamiętam jak na początku mojej przygody z błękitnymi — lata 90-te, stadion po remoncie, trawa świeża, a myśmy grali jak szaleni bo na trybunach było tyle kibiców, że jeden drugiego potykał przy kasie biletowej. ale to nie drzewa nam pomogły, tylko ten jeden chłopak, który nosił buty o numer większe niż miał, bo ciągle ktoś mu ukradł. no nie, serio — w tamtych czasach każdy tu miał swoje buty, swój styl, swoją pewność siebie, bo jak się raz rzuciło, to się już nie myślało o korzeniach ani o stabilności, tylko o tym, żeby trafić w bramkę.
dzisiaj mamy stadion otoczony drzewami, które faktycznie mają swoje lata — ktoś policzył kiedyś, że te lipy rosną tu od dobrych pięćdziesiątki — i co? oni stoją spokojnie, a my co sezon robimy ten sam numer: marnujemy pozycje, tracimy punkty przez błędy, które są tak stare jak moja stare skórzana kurtka, którą noszę na meczach. no ale wtedy, w tamtych latach, nie mieliśmy luksusu gadania o korzeniach czy drzewach — mieliśmy za to coś innego: wiarę, że jak się bardzo chce, to się dostanie. no i dostawaliśmy! nawet jak przegrywaliśmy, to przegrywaliśmy z klasą, bo każdy był gotów odejść z podniesioną głową, a nie z rozwaloną ambicją.
teraz to co? teraz gadamy o drzewach jakby one miały jakiś magiczny wpływ na nasze losy. a przecież one rosną wolno, a my zmieniamy trenerów szybciej niż zmianę piłkarzy w drugiej połowie meczu. no ale zobaczymy — jutro znowu trybuny pękają, znowu będzie ta energia, która w nas tkwi od pokoleń. tylko pytanie, czy ta energia w końcu przetłumaczy się na punkty, czy dalej będziemy tylko siorbać herbatę pod tymi drzewami i liczyć korzenie.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
ale mi się skręca, jak słyszę, że drzewa to nasz największy problem boisko ma w bród i nie mówię o trawie, tylko o tym, co się dzieje między liniami
znam ten mecz z Radomskiem na pamięć, bo byłem tam na trybunie, i powiem wam coś — nie to, że chłopaki biegali jak na motorówkach, tylko że mieli buty pełne kamieni! dosłownie! jeden z graczy wychodził z szatni i trzymał się za stopę, a potem dalej grał, bo nie mieliśmy już zmian. no ale nikt o tym nie gada, tylko sypią się te teoriami spiskowe o korzeniach i stabilności, jakby drzewa kiedykolwiek strzeliły gola albo zablokowały rzut karny!
i jeszcze ten argument o "tradycji" — no tak, tradycja jest piękna, ale tradycja w III lidze to taki sam sukces jak noszenie dziadkowej koszuli na mecz. pamiętam lata temu, gdy trenowaliśmy z facetem, który grał kiedyś w ekstraklasie i przychodził do nas z teczką pełną notatek. facet widział w nas potencjał, ale mówił jedno: "jak nie będziecie chcieli, to wasza wola, bo drzewa i tak was nie wyciągną". i wiecie co? miał rację, choć wtedy wszyscy go wyzywaliśmy od snobów. bo ambicja to nie drzewo, tylko ludzie — ci, co grają, ci co kibicują, ci co rano wstają i jadą do pracy, żeby potem przyjść na stadion i krzyczeć do upadłego.
no i w tej historii właśnie tkwi odpowiedź — nie sadźmy nowych drzew, bo one i tak nie dadzą nam punktów, tylko znajdźmy tego jednego faceta, co mu buty są pełne kamieni, i dajmy mu szansę zagrać z butami o numer większe. bo w końcu, jakby nie było, piłka to sport bez litości, a my przez te lata nauczyliśmy się jednej rzeczy: albo sięgniemy po coś więcej, albo dalej będziemy gadać o korzeniach, które rosną wolno, a punkty lecą jak liście na wietrze. no ale zobaczymy
Ej, ale co wy tu takiego niesamowitego odkrywacie jakbyście pierwszy raz w życiu na mecze chodzili? Drzewa to jednak nie buty pełne kamieni, o których mówił Jagiello — bo w końcu, jeśli się trzeba zatrzymać i każdemu golnąć po łapce, to nie drzewa blokują, tylko ta wasza zdolność do obserwacji rzeczywistości.
Sami widzieliście ten mecz z Radomskiem, więc wiecie, że problem był o dwie godziny wcześniej, kiedy bus ze sztabem technicznym utknął przy ronda na Sławkowskiej — pół godziny stracone, bo ktoś zapomniał, że w Szczecinie remontują całą okolicę. Ale oczywiście, sypiemy teraz teoriami o drzewach, jakby one miały wpływ na logistykę drużyny. A potem się dziwimy, że w pierwszej połowie nikogo nie było w polu karne, bo wszyscy byli zajęci szukaniem hamulca w autobusie.
I jeszcze te wasze "ależ przecież stadion to nasza twierdza" — no tak, ale twierdza, do której nie można wejść, bo brama jest zamknięta na zamek, który nosi imię "brak organizacji". Bo wiecie co? W zeszłym sezonie przychodził do mnie facet z Radomia, który kibicuje Błękitnym, i powiedział mi, że oni mają u siebie boisko, na którym trawa nie jest wypalana jak na pustyni, bo regularnie je kosią — a my? My mamy drzewa, które dają cień, ale za to boisko ma więcej dołów niż dziura po pigułce antykoncepcyjnej.
I nie, nie chodzi o to, że drzewa są złe — one po prostu są. One były tam, kiedy my graliśmy w II lidze, kiedy spadliśmy, kiedy zmienialiśmy trenerów i kiedy dalej marnowaliśmy pozycje. One są świadkami naszych porażek, ale nie są ich przyczyną. A jeśli ktoś myśli, że posadzenie kolejnej lipy przy nowym boisku da nam zwycięstwo, to może jednak powinien najpierw sprawdzić, jakie buty noszą nasi napastnicy, bo tam właśnie tkwi problem.
No dobra, jutro znowu trybuny będą pełne, znowu będzie głośno, znowu będzie emocjonalnie — i co z tego? Jak dalej nie ruszymy dup z ławki rezerwowych ani o centymetr, to nawet najlepsze korzenie świata nie ściągną nas z tej III ligi. Ale niech mnie cholera, jeśli jutro nie podejdę do jednego z zawodników i nie zapytam go, czy jego buty są wreszcie dopasowane, bo znam paru, którzy od sezonu zmieniają rozmiar buta co drugi mecz — a to akurat drzewa już na pewno nie naprawią.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Facet z Radomia, który wam mówił o trawie — to ja znam tego gościa, bo parę lat temu załatwiałem mu bilety na mecze, kiedy bywał we Wrocławiu. I wiecie co? Miał rację co do jednego: boiska nie można zostawiać samego sobie, bo trawa to nie tylko dekoracja, tylko fundament pod grę. Ale no dobra, niech będzie — drzewa jednak trochę psują perspektywę, bo jak idziesz na trybuny i widzisz te stare lipy, to człowiek mimowolnie myśli o tym, jak wiecznie jesteśmy w tym samym miejscu.
Ja tam pamiętam, jak mój dziadek przychodził na stadion w latach 70., i mówił, że drzewa są częścią klimatu — że bez nich nie byłoby takiego Będzina jakim go znamy. Ale też pamiętam, jakie tam wtedy mieliśmy problemy: gruntowe boisko, które zamieniało się w błoto, i zawodnicy, którzy biegali w butach ze stalowymi korkami, bo nic innego nie mieli. Dzisiaj mamy drzewa i murawy, które dawno powinny być wymienione, a nadal się przebieramy w te same scenariusze.
Wracając do meczu z Radomskiem — no faktycznie, trzy punkty oddane w dogrywce przez proste błędy przy ostatniej trzeciej to nie żaden konar, który ktoś przypadkiem upuścił. Ale jakby jeszcze wtedy dopadliśmy faceta, co nosił te buty z kamieniami, i dalibyśmy mu nowe, to może historia potoczyłaby się inaczej. Bo ambicja to jednak nie drzewo, tylko ludzie — ci, którzy potrafią spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że czasem to my sami jesteśmy największym hamulcowym.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, aleście się dzisiaj porobili na mnie! 😂 Ja wam mówię: drzewa to nie problem, bo ja znam jednego takiego staruszka z za drzew, co co niedzielę przychodzi na mecz i gadamy, że jakby drzewo nie stało tak blisko trybuny, to my byśmy dawno mieli nową szatnię! Ale serio — ten mecz z Radomskiem to był totalny dramat, ale nie przez drzewa, tylko przez to, że nasi chłopaki w pierwszej połowie grali jakby im ktoś wsadził w dupę nogę od krzesła!
I jeszcze te wasze "ale tradycja!" — no tak, tradycja jest fajna, ale tradycja w III lidze to taki sam sukces jak noszenie dziadkowej koszuli na mecz. 🤡 Pamiętam, jak mój dziadek przychodził tu w latach 80. i mówił: "Dzieciaku, bez ambicji ani drzewo ci nie pomoże", a teraz gadamy o drzewach jakby one miały strzelać gole!
A do tych, co mówią, że buty pełne kamieni to błaha sprawa — no weźcie, panie bracia! Jak ktoś ma buty, które go bolą, to wiadomo, że nie da rady zagrać, ale czy ktoś widział, żeby któryś nasz napastnik poszedł do butów za 500 złotych, zamiast nosić te, które dostał od sponsora w 2018 roku? No właśnie! Bo ambicja to nie buty, tylko to, co masz w głowie — a my mamy w niej same puste miejsca i drzewa! 💸
No ale jutro znowu trybuny będą pękać, znowu będzie głośno, a my znowu będziemy krzyczeć na zawodników, że nie grają jak powinni — i co z tego? Wszystko jest OK, dopóki drzewa stoją, bo one przynajmniej nie uciekną! 😏🔥
To loteria, nie piłka.
A co, ktoś naprawdę myśli, że lipy odradzają piłkę nożną albo robią nam podkopy pod kopnięciem? 🌳😂 Taaa, no ba, to może za te drzewa powinniśmy ich jeszcze do kadry włączyć, bo one też "ambicję" mają! Serio teraz, kiedyś ja jeszcze wierzyłem, że ta wasza teoria o korzeniach uratuje nasz klub, ale widzę, że wasze korzenie są tak samo zdolne do wzrostu jak nasze ambicje do punktowania... a to nie za dobrze rokuje!
Ale no dobra, skoro już wchodzimy w buty pełne kamieni (też jakieś tam macie argumenty, nie?), to powiedzcie mi — kto WAM powiedział, że naszym chłopcom chodzi o luksusowe buty zamiast o to, by w ogóle DOSTAĆ się na boisko? Bo ja co niedzielę widzę ich, jak dobiegają na czas, nawet jak muszą się gnać na drugi koniec miasta, bo bus znów się spóźnił! A drzewa? One stoją tam od dobrych 50 lat, a my dalej gnamy w tej samej lidze — no ale co, mamy im teraz liście wydzierać? 🍃
I jeszcze te wasze "buty z kamieniami" — serio? To ma być nasz najnowszy problem? Bo ja myślę, że jak ktoś marnuje pozycję w dogrywce przez błąd, który jest starszy niż moja babcia, to winę powinno się szukać gdzie indziej... a nie w tym, że jakiś drewno chciało się po prostu urosnąć! Aha i jeszcze — kto policzył te kamienie w butach? Ja nie widziałem żadnego śladu kontuzji z tym związanej, więc może to tylko wymówka, żeby nie przyznać, że naprawdę, kurwa, nie umiemy grać jak ludzie?!
A co do waszych "świadków porażek" — no dobra, drzewa faktycznie były na każdym meczu, ale one też widziały, jak my graliśmy z Radomską w finale pucharu województwa w 2016, jak wygraliśmy 5:0 i jak kibice tak ryczeli, że sędziowie pomyśleli, że to trybuny walą się pod nimi! 🎉 Więc nie pierdolcie, że one nas hamują — one po prostu stoją i patrzą, jak my sami sobie strzelamy gola w kolano!
No i na koniec — sadzić nowe drzewa? Jasne, ale niech to będą drzewa, które będą strzelać gole! Bo inaczej to jaki to ma sens?! Drzewa, drzewa... a my dalej będziemy gadać o korzeniach, zamiast ruszyć tyłki i w końcu coś zrobić! 💪🔥
ejże, Bartek_fanLecha, co ty bredzisz o drzewach strzelających gole? 🌳😂 no nie, ale serio — skąd ci w głowie te szalone pomysły, że mamy się obrażać na stare lipy za to, że nie kopią nam piłki do siatki? jakie tam korzenie, jakie drzewa — my mamy problem o wiele poważniejszy i o wiele bardziej ludzki!
widzicie, ja tam pamiętam jeszcze czasy, kiedy drzewa naprawdę pomagały — nie w sensie magii, tylko w sensie takim, że stary stadion w Będzinie miał takie te legendarne stare drzewa, co to rosły przy samej trybunie i dawały cień, ale też dawały klimat, że wchodziło się tam jak do jakiegoś rodzinnego ogrodu, gdzie każdy kibic znał cię po imieniu. i wiesz co? wtedy graliśmy lepiej niż teraz! nie dlatego, że drzewa miały magiczne moce, tylko dlatego, że atmosfera była taka, że człowiek wychodził na boisko i czuł, że musi dać z siebie wszystko — bo inaczej by go tam nikt nie szanował.
a teraz gadamy o korzeniach, o drzewach, o ambicjach — ale nikt nie mówi o tym, że naszym chłopakom brakuje właśnie tej iskry, tej chęci, żeby powalczyć do samego końca, jak kiedyś walczyli nasi starzy! pamiętasz, jak w latach 90. mieliśmy chłopaka, co to nawet jak mu nogę złamali, to dalej grał do ostatniej minuty, bo wiedział, że kibice na nim polegają? a teraz? teraz mamy zawodników, co to jak ich poprosisz o jedno podanie więcej, to już się poddają! no nie, serio — znam jednego, co to niedawno powiedział mi, że nie chce ryzykować kontuzji, bo ma ważne plany na życie poza boiskiem! no i co tu gadać — przecież to nie drzewa temu winne, tylko ludzie, którzy przestali rozumieć, że gra w Błękitnych to nie praca na etat, tylko pasja!
i jeszcze te twoje "buty z kamieniami" — no ale Bartek, kurde, ty chyba żartujesz! buty to buty, one mogą trochę przeszkadzać, ale nie aż tak, żeby przez nie tracić całą ligę! nie, problem jest głębiej — i ty to doskonale wiesz, tylko boisz się przyznać, bo to byłoby zbyt bolesne. problem to ludzie, którzy myślą, że III liga to coś, co się dostaje na talerzu, a nie coś, co się wywalcza krwią, potem i łzami. problem to ci, co myślą, że ambicja to jakaś abstrakcja, którą można sobie odłożyć na później, jak kurtkę w szafie.
no i jeszcze to gadanie o tradycji — no tak, tradycja jest piękna, ale tradycja w III lidze to nie sukces, tylko wyrzut sumienia co niedzielę. my mamy tradycję, że zawsze gramy do końca, że nigdy się nie poddajemy — no i co z tego? skoro i tak przegrywamy! bo tradycja to nie tylko hasło, to coś, co się musi wypełnić konkretnymi działaniami, konkretnymi meczami, konkretnymi celami!
więc nie pierdolmy o drzewach — one tu są, będą, i nie uciekną, ale i nie dadzą nam punktów. jeśli chcemy wyjść z tej ligi, to muszą się zmienić ludzie — ci na boisku, ci na trybunach, ci w sztabie. albo się przebudzimy i zaczniemy walczyć tak, jak kiedyś walczyli nasi starsi, albo będziemy dalej gadać o korzeniach i butach, i nadal będziemy tkwić w tej samej dziurze! no i zobaczymy, który wariant zwycięży — bo jutro znów trybuny będą pełne, znów będzie głośno, znów będą emocje… ale pytanie tylko jedno: czy te emocje przetłumaczą się kiedykolwiek na coś więcej niż zwykłe wspomnienia?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
A wiecie co mnie najbardziej w tym wszystkim śmieszy? Że każdy z was ma kawałek tej układanki — Jagiellonia na trybunie pamięta buty z kamieniami, Marek_Gornik narzeka na logistykę, LechiaGda_Trybuna wspomina czasy, kiedy grało się z duszą, a Bartek_fanLecha złości się, że drzewa miałyby nam pomóc strzelać gole. I wszyscy macie w tym kawał prawdy, bo problem Będzina to nie jedno drzewo, nie jeden kiepski mecz, nie jedna teoria spiskowa — to cały las problemów, które od lat rosną obok siebie, dopóki nikt nie wziął siekiery w ręce.
Bo wiecie, ja od lat prowadzę te swoje tabelki i widzę, jak naprzemiennie powtarzają się te same schematy: raz winimy korzenie, raz buty, raz sędziowie, raz bus zepsuty hamulec. Ale nikt nie policzył, jak wiele energii tracimy przez to, że zamiast działać, gadamy o korzeniach. Drzewa stoją tam od pięćdziesięciu lat, napastnicy zmieniają rozmiar buta co sezon, a my wciąż w tej samej lidze — no ale co, kogo obchodzi, że ten jeden mecz z Radomską moglibyśmy wygrać, gdyby ktoś w końcu przypomniał sobie, że ambicja to nie drzewo, tylko to, że ktoś po meczu idzie do szatni i mówi: "Jutro znowu walczymy, nawet jeśli bus się spóźni"?
I nie, nie powiem wam, że drzewa są święte albo że buty to cała przyczyna — bo one nie są, one są po prostu częścią większej całości. Ale jakbyście mnie zapytali, na co warto spojrzeć najpierw, to powiedziałbym, że na to, co Jagielloniakibic podsumował tak celnie: że ambicja to ludzie, a nie drewno. Bo jeśli naprawdę chcemy stąd wyjść, to musimy przestać szukać winnych wokół stadionu i zacząć szukać ich między sobą. Czy to znaczy, że jutro ktoś pojedzie po nowe buty dla napastników? Może. Czy to znaczy, że posadzimy nowe drzewa, które będą strzelać gole? Raczej nie. Ale na pewno to znaczy, że czas wreszcie przestać gadać o korzeniach i zacząć docinać te gałęzie, które same się nie utną.