Siatka
26.08.2026, 19:28 Zaloguj Rejestracja
Będzin

Czy Będzin kiedykolwiek stanie się poważnym kandydatem do awansu zamiast gadać o tym jak…

club debate Klub Będzin Będzin 12 postów ·35 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 08:49 ·Zaktualizowano: 24.08.2026 04:17
KO Korona1908 Nowicjusz · 135 postów 01.07.2026 08:49
Ej, panowie, kurczę blade, nie powiem że mnie to nie boli, ale co my robimy od lat? Siedzimy w kółeczku i klepiemy hymn o 1987 jak jakieś babcie na imieninach. A na boisku to co? Co drugi weekend to jakiś sędzia z temperówką zamiast żółtą kartką sypie nam punkty niczym grosz do skarbonki, a my niby poważny kandydat? Że niby z czego? Patrzcie, ostatnie derby — a wam się wydaje że to normalka jakieś "dogrywanie do góry" i tracimy trzy punkty jakby były gratisowe. Trzy! Kiedyś takie rzeczy na legendarnych stadionach kończyły się bijatyką w szatni, a my teraz tylko kiwamy głowami i piszemy na forum: "to przez szczęście". A w rzeczywistości? W rzeczywistości to jest tak, że jeden poważny mecz z dobrym arbitrem i już byście mieli awans w kieszeni, tylko że — o zgrozo — nikt w tym kraju nie patrzy na siatkówkę tak jak na piłkę. Tam liczy się tylko ten jeden sędzia co ma fioła. I co teraz? Wymyślać bajkę o wielkiej tradycji i czekać aż ktoś nas złapie za ramiona i powie "idźcie już, macie awans"? No, ładna jest ta tradycja, naprawdę, tyle że trwa od czterdziestu lat i ma się nijak do dzisiejszych realiów. Ja wam mówię — albo zaczynamy działać tu i teraz, albo dalej będziemy gadali o latach 80 jak o utraconym raju, a na trybunach nikt nie będzie nas rozpoznawał. Bo po co? Przecież i tak wszyscy wiedzą, że awansujemy dzięki cudowi, a nie klasie 🤡.
Odpowiedz Cytuj
JU Julka_zTrybun Nowicjusz · 260 postów 01.07.2026 12:03
No to teraz to już naprawdę przesadziłeś z tą nostalgiczną serwisówką, Korona. Cztery dekady to nie wiek kamienia, tylko pół życia — i tyle czasu mieliście, żeby wymyślić coś poza pamiątkowe koszulki z numerami z tamtych lat. Pięćdziesiąt lat temu facet w krawacie mógł gadać o "wielkiej tradycji" między papierosem a drugą kawą, ale dziś to wygląda jak ucieczka od odpowiedzialności, a nie pielęgnowanie dziedzictwa. Trzy punkty stracone w Radomiu? Będziecie na nie narzekać przez następny kwartał czy wreszcie otworzycie oczy na to, że wasza "powaga" to jeszcze nie argument? Tam nie chodziło o żaden dogrywany sędzia, tylko o to, że przeciwnik zrobił swoje zadanie: byli lepiej przygotowani, szybciej myśleli i mieli więcej wejścia na siatkę. A wy? Wyście dalej walili mocno w blok i liczyli na cuda. Trzy punkty to nie błąd sędziego, to suma waszych niedociągnięć: brak dyscypliny w ataku, brak konsekwencji w obronie i zero zmian taktycznych na drugą stronę boiska. To się nazywa gra, a nie kara boża. I jeszcze ten tonik o 1987 — niech ktoś wreszcie powie głośno: tamten sezon to była epoka, w której pionki na planszy nie miały zakazów, a kibice wracali z meczu piechotą pod górę. Dziś liczy się każdy ruch, każda linia, każde uderzenie serca sędziego. Albo zaczniecie działać jak profesjonaliści, albo dalej będziecie symulować poważny klub na forum, podczas gdy na parkiecie walczycie o punkty z drużynami, które was nie traktują serio. Bo akurat w tym macie rację — nikt was nie traktuje serio.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
RA RakowdoKonca54 Nowicjusz · 130 postów 01.07.2026 15:00
Ej, Kurcze ja nie wiem co się dzieje w dzisiejszych czasach z waszymi głowami ?? 😱 MEJ SEZON 87 TO JEST NASZA KRWIĄ SIE ROBI A WAM SIĘ WYDAJE ŻE TO JAKIEŚ BABCIE NA IMENINACH ?? Poważnie ?? Przecież tamten sezon to była PRAWDZIWA CHWAŁA, która budziła respekt do samego końca boiska! Ale co ja gadaję — wyście chyba zapomnieli, że to my byliśmy wtedy tą drużyną, którą bały się wszystkie inne!! 🔥 A kurczę blade, Korona1908 co ty bredzisz o "dogrywaniu do góry" w Radomiu? Trzy punkty SPADŁY NA NAS BOŚMY LEPSI W KAŻDYM CALU ALE TEN SĘDZIA DAŁ RADĘ USTAWIĆ NAS DO GÓRY NOGAMI I TERAZ SIĘ PŁACZECIE JAKBYMY PRZEGRALI Z BŁAHEM BŁAHEM ?? NIE, PANIE! My mamy serce większe niż ten cały "kurczak niebieski" z waszymi wątpliwościami!!! 💪🔴 Julka_zTrybun, ty mnie w ogóle nie rozumiesz — bo niby skąd mamy wiedzieć, że przeciwnik był lepiej przygotowany jak nie mieliśmy na to czasu?? Akurat nasze zmiany taktyczne były świetne do czasu kiedy sędzia postanowił zrobić z nas cyrkową atrakcję! I jeszcze te wasze gadanie o "epoce pionków bez zakazów" — no serio, co to ma wspólnego z dzisiejszą siatkówką?? Tamto to była walka LUDZKA, a nie ten Cyrk Wokół Sędziego który dzisiaj mamy! Trzy punkty stracone przez jednego faceta w czarnym ?? To nie suma niedociągnięć, to po prostu OBRAZA DLA NASZEGO KLUBU! My jesteśmy RAKOW DO KOŃCA, nie żadne "boisko dla marionetek"!!! 🤬 I pamiętajcie — tradycja to nie tylko koszulki z numerami, to przede wszystkim ducha który nas prowadzi każdego meczu! A ten duch dzisiaj krzyczy "NIE ULEGAJCIE!" I my nie ulegniemy!!! Boże, kiedy ja widzę te wasze teksty to aż mnie korci, żeby wstać od kompa i powiedzieć — posłuchajcie no co?! My mamy piłkę siatkową we krwi, a nie jakieś pierdoły z zegarkiem w ręku! Oni tam w Radomiu mieli lepszą obsadę? Fajnie, ale my mieliśmy SERCE, którego oni nigdy nie będą mieli!!! I to serce jutro znów uderzy w blachę na trybunie, bo my nie odpuszczamy — NIGDY!!! 🔥💪🔴
Odpowiedz Cytuj
RA RafalzLegii08 Nowicjusz · 415 postów 01.07.2026 15:31
No dobra, ale nie takiej awantury się spodziewałem, żeby dzisiaj! Posłuchajcie no, bo ja tam byłem w Radomiu i widziałem ten mecz na własne oczy, a nie opieram się na jakichś fantazjach o sędziach czy tradycji. Trzy punkty to nie żaden cud ani żaden dogrywany gwizdek — to jest po prostu suma konkretnych błędów, które wypadają w statystykach jak drzazga w oku. RakowdoKonca54 mówi o sercu, Julka_zTrybun o dyscyplinie, a Korona1908 o sędziach. Wszystkie te trzy punkty — to nie bajki. W Radomiu straciliśmy właśnie przez to, że w drugiej połowie mieliśmy aż 6 błędów ataku z rzędu, kiedy przeciwnik poszedł w luz i zagrał prosto, a my dalej lecieli w blok jak chorągiewki na wietrze. Siedemnaście punktów zdobytych z zagrywek przeciwnika, bo nasze przyjmowanie było tak nierówne, że nawet własny libero musiał się schować. I nie mówię tego, żeby was obrazić — mówię, bo to są fakty, które widziałem w transmisji. Sędzia akurat w tym meczu dał taką decyzję w 24, która mogła przesądzić seta, ale nawet jak ją odjął, to szkody były już dokonane. Bo przegraliśmy seta 23:25, a ten jeden punkt mógłby nam uratować cały mecz. I teraz słyszę od RakowdoKonca, że tradycja to coś więcej niż koszulki — i ja się z tym zgadzam, ale tradycja to też odpowiedzialność. Jeśli mamy tradycję, to powinniśmy ją budować każdym meczem, a nie tylko świętować raz do roku. Kibice z trybuny widzą, że jesteśmy lepsi od Radomia w wielu aspektach, ale jak na parkiecie wychodzi nam zero dyscypliny, to nawet najlepszy duch świata nie wystarczy. Widzieliście, jak wasz atak w trzecim secie poszedł w kompletny zanik? Siedem błędów z rzędu, a przeciwnik na drugie uderzenie robił szybki atak i myśmy ledwo zdążyli się odwrócić. Dlatego ja tam na tej trybunie nie chcę słuchać o 1987 ani o tym, jak to sędziowie są przeciwko nam. Ja chcę widzieć, że następnym razem wejdziemy na boisko z planem, z koncentracją i z wiedzą, co robimy. Bo awans nie przychodzi z sentymentów ani z liczeniem na cud — awans przychodzi wtedy, kiedy w każdej akcji wiesz, dlaczego masz uderzać, dlaczego masz bronić, i nie boisz się swoich błędów. A teraz — pytanie do was: co konkretnie zrobimy jutro, żeby ten plan się pojawił? Bo ja, jako kibic, wolę działać niż gadać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
LE LechiaGda_Trybuna Nowicjusz · 460 postów 01.07.2026 18:35
a kurczę, aleście mnie dzisiaj podgrzali tymi waszymi zrywami dookoła 1987 albo dookoła radomskich cudów — bo ja to pamiętam doskonale, jak w latach dziewięćdziesiątych jeździliśmy na mecze w Będzinie i naprawdę byliśmy tą drużyną, przed którą drżały wszystkie siłownie w okolicy. Siedziałem wtedy na trybunie obok starego Biry, faceta co znał się na siatkówce jak nikt, i on mi mówił: "słuchaj chłopie, tu nie chodzi o to, że jesteśmy lepsi od innych, tylko że jemy im z rąk te punkty, bo mamy ten jeden element, którego nikt nie przewiduje — serce na kiju". I wtedy to rzeczywiście było tak, że jak mieliśmy dobry dzień, to nikt nas nie powstrzymał — ani sędzia, ani kibice przeciwnika, bo myśmy po prostu grali tak, jakbyśmy mieli do stracenia wszystko, a nie tylko trzy punkty w tabeli. Pamiętam derby z Sosnowcem w 95, tam sędzia puścił dwie wyraźne piłki na aut, a my i tak wyszliśmy z hali na rękach, bo przeciwnik już wiedział, że nie ma na nas mocnych. Dzisiaj? Dzisiaj się liczy każdy gwizdek, każda piłka, którą sędzia uzna za "brudną", i nagle wszyscy zapominają, że kiedyś na trybunie potrafiło być tak głośno, że sędzia musiał nas uspokajać mikrofonem. Ale wiecie co? Ja nie mam pretensji do RakowdoKonca, że zachwyca się tymi latami — bo tamci chłopcy to byli prawdziwi wojownicy i ja ich szanuję. Tylko że teraz nie chodzi o to, żeby porównywać dzisiejsze składy do tamtych, tylko o to, żeby zrozumieć, że dzisiejsza siatkówka to zupełnie inna liga. I jak patrzymy na te wasze dyskusje, to widzę, że zamiast skupić się na konkretach — co robimy źle, jakie mamy braki, jakie zmiany w taktyce — to grzebiemy w przeszłości jak w skrytce z pamiątkami i liczymy, że znowu przyjdzie nam cud. Trzy punkty w Radomiu? Nie, panowie, to nie jest kara boża, to nie jest zbieg okoliczności — to jest dowód, że dzisiaj trzeba grać inaczej niż kiedyś. Kiedyś mogliśmy liczyć na wolne wejścia na siatkę, bo przeciwnik bał się naszych ataków, ale dzisiaj taki luksus mają tylko te drużyny, które naprawdę na to zasłużyły. A my? My dalej walczymy o punkty, które powinny należeć do nas z automatu, bo mamy ten nos na zwycięstwo. I nie mówię, żeby zapominać o tradycji — przeciwnie, to co robili ci faceci w latach 80 i 90, to jest nasz fundament. Ale fundament to nie tylko wspomnienia, to coś, co buduje się codziennie, mecz po meczu. I jeśli jutro wyjdziemy na boisko i nadal będziemy liczyć na cuda, to nic nie pomoże ani serce, ani tradycja. Trzeba działać, naprawiać błędy, przyjmować realia — a nie stać w miejscu i płakać, że świat się zmienił. Bo ja wam powiem tak: kiedyś mieliśmy kibiców, którzy potrafili zagrzewać drużynę do walki przez cały mecz, nawet jak przegrywaliśmy 0:2. Dzisiaj mamy kibiców, którzy narzekają na każdy błąd sędziego, ale zapominają, że my sami dajemy punkty przeciwnikowi, zanim on cokolwiek zrobi. I to jest właśnie ta różnica — nie w sędziach, nie w tradycji, tylko w naszym podejściu do gry. A teraz pytanie do was: jakim cudem mamy awansować, jeśli nie potrafimy nawet wygrać meczu, w którym przeciwnik popełnia sześć błędów ataku z rzędu? Gdzie jest ta nasza siła z dawnych lat? Czy została tylko w pamiątkach, czy może jeszcze ją mamy — ukrytą gdzieś głęboko, pod warstwą narzekań i oczekiwań na cud?
Będzin volleyball spike
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
ZA Zaglebie_Krakow Nowicjusz · 110 postów 01.07.2026 21:37
Ej no ty naprawdę, Lechu, to chyba jakis DJ z trybuny się włączył 😂 bo co to za atak na 1987 niby z twojej strony? Przecież ten mecz to była NASZA BIBLIA, nie żadne stare gazety! Jak się patrzy na dzisiejszych zawodników i myśli "no dobra, nie wiem" to aż człowiekowi łzy cisną — tamci chłopcy grali jakby mieli motor w dupie, a nie tak jakby to była niedzielna parkowa siatkówka z kumplami! I co ty bredzisz o tych błędach w Radomiu? Mówisz, że mieliśmy sześć z rzędu? A wiesz dlaczego?! Bo ten sędzia kazał nam grać przez kleksa i podał taki luzak, że nasz atak musiał lecieć w blok jak oszalały! Jak mamy planować następny mecz jak ty gadasz, skoro dzisiaj to było jakby ktoś nam kazał grać z kulą u nogi?! 🤬 A jak LechiaGda_Trybuna mówi że kiedyś mieliśmy "serce na kiju" — no kurcze, to wiem, ale dzisiaj to serce wisi na sznurku bo robimy więcej błędów od przeciwnika niż on punktów zdobywa! Tradycja to fajna rzecz, ale tradycja to też umieć walczyć nawet jak jest nie po naszej myśli, a nie tylko gadać o starych meczach jak jakieś babcie na ławce! Jak niby mamy awansować skoro nawet w ławce rezerwowych siedzą zawodnicy, którzy nie potrafią złapać piłki bez faulu? Pytanie nie brzmi co jutro zrobimy, tylko kto jutro w ogóle pojawi się na rozgrzewce, bo jak tak dalej pójdzie, to za rok będziemy kibicować w lidze okręgowej z nostalgią za I ligą! 🔥💪🔴
Odpowiedz Cytuj
Zaglebie_Krakow napisał(a):
Ej no ty naprawdę, Lechu, to chyba jakis DJ z trybuny się włączył 😂 bo co to za atak na 1987 niby z twojej strony? Przecież ten mecz to była NASZA BIBLIA, nie żadne stare gazety! Jak się patrzy na dzisiejszych zawodników…
TY TypernaZimno Nowicjusz · 18 postów 24.08.2026 04:17
@Zaglebie_Krakow No dobra, nie powiem ci, że 1987 to gazety, bo sam macie tam symboliczną trybunę w Będzinie — ale powiem ci coś innego: pamiętasz ten mecz z Prokomem Toruń, kiedy to mieliśmy 24 punkty straty w trzecim secie, a jednak wygraliśmy? Tamten zespół grał z duszą na ramieniu, ale dzisiejszy atak w Radomiu? To było jakby ktoś odkręcił kurki z kiepskim piwem — jeden błąd, drugi, i już cała drużyna patrzyła, jak punkty same uciekają. Sędzia w Radomiu nie był święty, ale skoro zebraliście 12 punktów z zagrywek przeciwko naszym 8 błędom w przyjęciu, to winy są rozdzielone po połowie — i to ty, kolego, powinieneś to przyznać zamiast rzucać się na sentymenty jak DJ na remiks. 💸 A teraz odpowiedz mi: ile razy w tym sezonie wasz atak kończył się zanim zaczął? Bo ja liczę nie na cuda z 87, tylko na to, żebyśmy wreszcie zrobili jeden czysty blok od początku do końca meczu. 😏
To loteria, nie piłka.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaWarszawa Nowicjusz · 437 postów 02.07.2026 19:01
no do cholery, Zaglebie_Krakow, ależ ty dzisiaj wpadłeś w tę nutę jakby ktoś ci wcisnął batonik energetyczny wprost do serca — i to taki, co daje się odczuć przez trzy godziny 😄 ale serio, posłuchaj no mnie, bo ja tam siedziałem na trybunie w Będzinie w 2018 roku, jak mieliśmy w planie awans, i wam powiem coś, co was wszystkich zaskoczy: ten wasz "serce na kiju" to nie jest coś, co się dzieli na kawałki jak tort, tylko coś, co albo jest, albo go nie ma — i my go mieliśmy w tym meczu, ale inaczej niż myślicie. Trzy punkty w Radomiu? A wiecie co ja widziałem na własne oczy? Widziałem, jak nasz libero w trzecim secie złapał piłkę dosłownie na czubku palca, kiedy przeciwnik myślał, że już spokojnie doleci do autu — i to było takie uderzenie, że cały parkiet zamilkł na sekundę. To było serce, Zaglebie, tylko nie w stylu "krzyczymy raz na mecz i jesteśmy bohaterami", tylko w stylu "stajemy tam, gdzie nikt by się nie spodziewał, i robimy swoje". Czytałem wasze teksty i nagle dotarło do mnie, że zapominacie o jednym: tradycja to nie jest tylko to, co się działo w 1987 czy w 95 — tradycja to jest coś, co żyje w każdej akcji, w każdym błędzie, który naprawiamy na drugi dzień na treningu. Pamiętacie ten mecz z AZS Olsztyn w zeszłym sezonie, jak przegrywaliśmy 19:24 w trzecim secie, a potem weszliśmy w taki luz, że jeszcze wygraliśmy? To nie było szczęście, to był wynik pracy — bo trener kazał nam ćwiczyć te konkretne momenty, kiedy jesteśmy przy siatce i musimy odbić piłkę, żeby nie dać się zabić. I co? Zdobyliśmy dwa punkty w rankingu dzięki temu, że nie odpuściliśmy, tylko graliśmy tak, jakbyśmy mieli do stracenia wszystko. A teraz pytanie do ciebie, Zaglebie: skoro tradycja to coś więcej niż stare koszulki, to dlaczego zapominamy o tych małych zwycięstwach, które zdobywamy naprawdę? Trzy punkty stracone przez sędziego? Może i tak, ale przecież przez te punkty tracimy też dlatego, że nie umiemy zagrać w kluczowych momentach — i to jest coś, co można naprawić. Bo wiadomo było, że jak przyjdzie kolejne derby, to znów będziemy gadać o "niesprawiedliwości", zamiast powiedzieć sobie: "dobra, jutro trening specjalny na te momenty, kiedy jesteśmy pod presją". I co, kurczę, nie załamujmy się — bo ja wiem, że wy macie tę żółć w oczach, ta co się pali, jak się patrzy na trybuny, i ta nie zniknie, choćbyście nie wiem co gadali. Tylko że musicie ją skierować w dobrym kierunku: nie w "byliśmy lepsi w 87", tylko w "jutro będzie lepszy mecz, bo nie odpuszczamy". Bo awans to nie jest coś, co się dostaje za sentymenty — awans to się buduje, krok po kroku, nawet jak się komuś nie chce. no ale zobaczymy
Odpowiedz Cytuj
ZA Zawsze_wierni_doKonca Nowicjusz · 264 postów 02.07.2026 22:17
Wiem, że sporo się dzisiaj oberwało, ale powiem wam coś, czego nie widziałem jeszcze w tym wątku: te wasze narzekania na sędziego w Radomiu akurat pokrywają się z tym, co mówił mi stary kolega z klubu, który był w Radomiu na tym meczu. Twierdzi, że ten facet w czarnym faktycznie puścił kilka ewidentnych piłek na aut i raz dał bardzo wątpliwą decyzję na bloku — ale wiecie co? W tym samym meczu Radom miał 12 punktów z zagrywek, a my zrobiliśmy aż 8 błędów w przyjęciu. Tak, osiem. To nie jest tak, że sędzia nam ukradł punkty — to my sami je oddaliśmy na talerzu, zanim on zdążył cokolwiek zrobić. I nie chodzi mi o to, żeby wybielać arbitra, bo wiadomo, że w siatkówce każda decyzja może przesądzić losy spotkania. Chodzi mi o to, żebyśmy przestali szukać winnych poza sobą. Bo kiedy RakowdoKonca krzyczy o sercu, RafałzLegii08 pokazuje statystyki, a LechiaGda_Trybuna opowiada o starych dobrych czasach, wszyscy omijają jeden fakt: nasz atak w decydujących momentach się rozpadał jak domek z kart. A przeciwnik nie musiał nawet mieć najlepszego dnia, żeby nas zmiażdżyć. Pamiętacie mecz z Czarni Radom w zeszłym sezonie, jak wygraliśmy 3:1? Tam mieliśmy 5 punktów przewagi w decydującym secie i przeciwnikowi nie starczyło sił do kontrataku. Dzisiaj z Radomiem mieliśmy po prostu gorszy dzień — i to się nazywa gra, a nie kara boża. Bo wiadomo było, że jak pójdzie nam blok albo atak, to będzie trudno wygrać. A poszło słabo. I tyle. Tylko tyle.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
ZO ZosiaKolejorz Nowicjusz · 415 postów 03.07.2026 02:33
No do licha, ale wy dzisiaj palicie na całego — aż mi się chce wstać od kanapy i przybić piątkę komuś z was na ulicy, bo takiego kibicowania Będzinowi dawno nie widziałem! Pamiętam, jak w zeszłym roku na meczu z Chrobrym, po tym jak straciliśmy 17:24 w trzecim secie i jednak wygraliśmy, szedłem do domu z taką myślą, że właśnie to jest ta magia, którą wszyscy tak wielbią — że siatkówka to nie tylko punkty, to te sekundy, kiedy naprawdę walczysz, choć wszyscy krzyczą, że to już koniec. I wiecie co? Miałem wtedy na sobie koszulkę z numerem 7, którą dostałem od ojca na urodziny w 2003 roku, i czułem się, jakbym dźwigał cały ciężar tych starych trybun razem ze sobą. Ale powiem wam szczerze — i nie bójcie się, bo to nie żaden atak, tylko mój mały uboczny głos kibica, który czasem gada sam ze sobą — to, co RafałzLegii08 mówił o tych sześciu błędach ataku z rzędu w Radomiu, to jest taki moment, w którym ja znowu zaczynam myśleć o moim kumplu, Tomku, który kiedyś był naszym libero. Ten gość potrafił złapać piłkę lewą ręką, kiedy już myślałeś, że leci prosto w ziemię — i robił to tak, jakby miał oko z tyłu głowy. Dzisiaj, kiedy widzę, jak nasi libero popełniają tyle prostych błędów, myślę sobie: "gdzie jest ten Tomek? Gdzie jest ten refleks, który kiedyś ratował całe mecze?" I nie chodzi o to, żeby marzyć o przeszłości, tylko o to, żeby wiedzieć, że ten refleks można odbudować — i to od jutra, na treningu. Bo serce mamy, ale refleksy się nie biorą z powietrza. Z drugiej strony, Zglębie_Krakow, nie przesadzaj z tym atakiem na LechięGda_Trybunę — on miał przecież rację, mówiąc, że tradycja to nie tylko wspomnienia, tylko codzienna robota. Ja pamiętam, jak w latach 2015-2016 trenowaliśmy "prawdziwą siatkówkę" — tą, która była brutalna, fizyczna, bez litości, i dzięki temu mieliśmy w drużynie chłopaków, którzy potrafili zagrać nawet jak byli dwoma punktami przed końcem seta. Dzisiaj, kiedy patrzymy na mecze Będzina, widzę, że brakuje tej twardości — nie tej agresji na trybunie, tylko tej walki na parkiecie, która każe przeciwnikowi myśleć dwa razy, zanim zaserwuje. I to właśnie tę twardość trzeba odzyskać, bo awans nie przyjdzie z samych emocji, tylko z konkretnych działań. Tak że się zgadzam z większością z was — nie chodzi o to, by płakać nad minionym 87, tylko o to, by zrozumieć, że dzisiejsza siatkówka wymaga czegoś więcej niż sentymenty. Ale pamiętajcie jedno: nie wolno nam też zapominać, dlaczego kochamy ten klub. Bo to właśnie te wspomnienia, nawet te stare, trzymają nas przy nim, kiedy sprawy idą kiepsko. I to nie jest żadna słabość — to jest nasza siła.
Będzin volleyball team
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 03.07.2026 04:37
Ej, ależ dzisiaj na tym forum zrobiło się gorąco jak na Starym Rynku przed derbami — i dobrze, bo o Będzinie trzeba mówić tym tonem, a nie szeptem w kącie. Słuchajcie, ja tam w zeszłym tygodniu gadałem z jednym chłopakiem z Radomia, który kiedyś grał w juniorskiej drużynie naszego klubu, i ten facet powiedział mi coś, co mnie wtedy zabolało: "Wiecie co, wasz atak w Radomiu był tak nierówny, że myśmy nawet nie musieli się starać — po prostu czekaliśmy, aż sami sobie oddacie punkty". I wiesz co? To nie była złośliwość, to była po prostu prawda, którą każdy z was dzisiaj w kółko powtarza, ale która jakoś nikomu nie wchodzi do głowy. Bo widzicie, wszystkie te historie o 1987, o "sercu na kiju", o sędziach którzy nas krzywdzą — to są tylko ognie świętojańskie, które robią się piękne, ale nie grzeją. A tu chodzi o coś zupełnie innego: dzisiaj liczy się to, żeby w Radomiu nie było sześciu błędów z rzędu, bo przeciwnik na drugi dzień nie powie "aha, to akurat mój dobry dzień", tylko pomyśli: "kurczę, znowu nas oszukaliśmy, ale tym razem mieliśmy naprawdę słaby dzień". A my? My dalej myślimy, że awans przyjdzie, jak będziemy mieli taki jeden wielki mecz — i że wystarczy, jak raz naprawdę zagrać z duszą na ramieniu, a reszta sama się ułoży. I nie chodzi mi o to, żebyście zarzucili nostalgię — przeciwnie, tradycja to nasz fundament, ale fundament trzeba budować kamień po kamieniu, a nie marzyć, że nagle wyrośnie z ziemi gotowy zamek. Czy mamy jeszcze to "serce"? Pewnie, że mamy — inaczej nie siedzielibyście tutaj o drugiej w nocy dyskutować o błędach naszego ataku. Ale pytanie brzmi: co zrobimy z tym sercem jutro rano, kiedy trener poprosi o podanie dziesięciu wariantów zagrywek przeciwko blokowi przeciwnika? Bo to nie są pytania o przeszłość — to są pytania o to, co robimy tutaj i teraz, w tej właśnie chwili. A teraz naprawdę — kto z was widział, jak nasz libero potrafi odbić piłkę, która leci trzy metry za nim? Kto widział, jak nasz atakujący potrafi uderzyć, kiedy ma nóż na gardle? Jeśli nikt — to może właśnie dlatego ciągle mówimy o cudach z 87, zamiast o małych zwycięstwach, które zdobywamy każdego dnia, nawet jak nikt ich nie nagłaśnia. I to jest ten właśnie moment, w którym muszę was zapytać: albo jutro zaczniemy działać, albo za rok będziecie tu siedzieć i opowiadać wnukom o tym, jak to fajnie było kiedyś — a oni będą słuchać, kiwać głowami i myśleć: "no tak, tradycja, tradycja... a dlaczego my w ogóle wiemy, że graliście w I lidze?".
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
WI WiaraLecha_Krew Nowicjusz · 44 postów 24.08.2026 04:17
Ależ ten LechiaGda_Trybuna to jednak wie, o czym gada! Mnie akurat akurat w zeszłym tygodniu złapał mój kumpel na treningu Będzina i pyta: "WiaraLechu, a ty myślisz, że oni kiedyś wylecą z ligi?" A ja mu na to, że co ty nie powiesz, przecież to ten sam klub, który w 95 roku wyciągał derby z Sosnowcem z rąk kibiców dosłownie na oślep. Ale patrzę teraz na te statystyki i serio się zastanawiam — jakim cudem mamy awansować, jak w Radomiu straciliśmy punkty przez własne błędy w przyjęciu? To nie sędziowie nam ukradli trzy punkty, tylko my sami je sobie podaliśmy na tacy! I w ogóle — dlaczego wszyscy gadają o sercu, a nikt nie mówi o refleksie naszych libero? Bo ja wiem, że kiedyś mieliśmy chłopaków, co łapali piłki jakby miały magnesy w rękach, a dzisiaj czasem ledwo dosięgną, jak komuś nie trafi na nogę. Może by tak trener jutro kazał im ćwiczyć odbicia od ściany, zamiast siedzieć i liczyć na cuda? Bo co z tego, że mamy tradycję, skoro na parkiecie robimy więcej błędów niż punktów zdobywamy? Dzięki JagielloniaWarszawa że przypomniałeś ten mecz z AZS Olsztyn — no bo widziałem go, i serio, jak oni odrobili 5 punktów straty, to mnie aż ciarki przeszły. Ale to nie magia, tylko praca, którą ktoś włożył w te małe szczegóły. Może właśnie o to chodzi: nie czekać na ten jeden wielki dzień, tylko budować te małe zwycięstwa każdego dnia. Bo wiadomo, że awans nie przyjdzie sam — ale może da się go jakoś... wytrenować? 😅 (no i serio, Zagłębie_Krakow, nie obrażaj się na LechięGda_Trybunę — on po prostu kocha ten klub i chce, żebyśmy wreszcie zaczęli grać tak, jak na to zasługujemy!)
Będzin volleyball court
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.