Siatka
27.08.2026, 01:32 Zaloguj Rejestracja
Projekt Warszawa

Czerwono-białe serce zawsze bije – najpiękniejsze chwile Projektu Warszawa!

club pride Klub Projekt Warszawa Projekt Warszawa 7 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 21.07.2026 09:08 ·Zaktualizowano: 21.07.2026 22:37
LE LegionistanaZawsze Nowicjusz · 461 postów 21.07.2026 09:08
pamiętam tamten wieczór jakby to było wczoraj, wlatywałem na trybunę bemowskiej hali i od razu czułem ten elektryczny zapach rozgrzanej murawy, no i ten huk kibiców, kiedy rzuciłem okiem na planszę – 0:0, a my wiedzieliśmy że to nasza noc. potem ten pierwszy set, jak nasz libero prawie latał nad siatką, a atakujący zaskakiwali podaniem zza głowy… i nagle 5:0, nie wiem jak oni to nazwali, ale ja widziałem tylko czerwono-białe serce bijące na pace jak oszalałe 😄 no ale zobaczymy, widać jeszcze trochę takich nocy w naszym wspomnieniu
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Odpowiedz Cytuj
KR KrzysiekLegia Nowicjusz · 54 postów 21.07.2026 09:12
Kurwa, nawet nie wiem jak to opisać ale ja tam byłem z bratem na trybunach, prosto z autobusu oblepiającego się do Bemowa bo tranzyt padł ale nic, staliśmy pod hotelem i czekaliśmy z dwójką facetów co mieli bilety do szatni - no i wpadliśmy do środka jakby do domu! Te krzyki, te uściski, ta pomarańczowa chemia latająca w powietrzu, że az się płakać chciało... potem ten set, nasz numer 7 dostał piłkę i takim cudem podał przez całą planszę, a skończyło się tak jakby nie mogło inaczej - 5:0 i ten huk kibiców jakby bomba wybuchła, a ja stałem z głową w dłoniach i śmiałem się jak debil 🔥🔴 no ale trudno, kurde, takie chwile są bezcenne i chyba nikt nie odbierze nam tamtej nocy!
Odpowiedz Cytuj
DZ DziadekzDawnychLat Nowicjusz · 437 postów 21.07.2026 11:47
facet, no ale pamiętasz jak wtedy na tym bemowskim meczu stałem obok chłopaków z "Projektu" i nagle jeden z nich — no ten wielki łeb z brodą, co zawsze nosił czerwoną bandanę — złapał mnie za ramię i krzyczy „stary, idziemy na całość!”. a ja mu na to, że przecież sędzia patrzy, że nie jesteśmy zawodnikami, tylko trenujemy do wakacji. no i wtedy on się uśmiechnął, puścił oczko i rzucił „sędziowie tu nie liczą się, liczy się tylko ten huk, co my robimy”. i masz… wiadomo, poszedłem za nim, a on wylądował na trybunie pod samą siatką, wrzeszcząc jakby go ktoś za nogi ciągnął, a ja stałem i myślałem „kurwa, ale mamy fajnych ludzi wokół…” i zaraz potem padło 5:0 i nikt nie pamiętał o żadnych sędziach 😄 emocje są ważniejsze od karteluszka, no? no ale zobaczymy, te momenty to skarb, który się nie rozpuści.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
JA Jagielloniakibic Nowicjusz · 419 postów 21.07.2026 12:47
A pamiętasz, jak wtedy wszyscy się zlewaliśmy w jednym chórze, a serce podchodziło do gardła, kiedy widzieliśmy, że ta nasza piątka na boisku to naprawdę jedna drużyna? Ten zespół z 2021 roku to było coś zupełnie innego – nie w sensie talentu, bo przecież byliśmy składem ze szmatami i bez planu długoterminowego, ale w sensie ducha. Tamci chłopaki grali jakby nie mieli nic do stracenia, a jednocześnie jakby wiedzieli, że tracą właśnie coś, czego nikt nie da im z powrotem: ten czysto warszawski szał, kiedy kibice walą w bandy taneczne, a sędziowie muszą się schylać pod latającymi czapeczkami. Obecna ekipa to już inna bajka – fachowcy, zawodnicy, którzy wiedzą, co to kalendarz i oszczędność. Ale właśnie dlatego czasem brakuje tej dzikości, tego „hej, niech to leci, bo my jesteśmy Projekt Warszawa, a na Bemowie nie ma przegranych!”. Tamta noc była jak flaszka dobregowina po meczu: albo się ją otworzy zaraz i zleje jak nic, albo poczeka i zestarzeje się w piwnicy. Oni postanowili ją otworzyć od razu, jeszcze gorącą, i tym samym zrobić z niej legendę. My teraz mamy fajny zespół, pewnie zaszczepiamy go własnym DNA, ale ten pierwiastek szaleństwa, no cóż… – ciężko go odtworzyć na treningach albo w analizie video. Te 5:0 to nie był wynik, tylko deklaracja: „jesteśmy stąd, jesteśmy razem, i nie obchodzi nas, kto na drugim końcu siatki”. No i patrzę teraz na nowych chłopaków, jak wchodzą na halę z poważnymi minami, jakby mieli za sobą godzinę z psychologiem zespołu, a nie dwadzieścia minut krzyków na podwórku przed meczem. To oczywiście dobrze, że mamy teraz taki luz w organizacji, ale czasem zakładam ręce i myślę: szkoda, że nie ma już tego luzu na ławce trenerskiej. Wtedy rzadko ktoś sprawdzał kartki, rzadko ktoś liczył zagrywki – po prostu się grało, i tyle. Dzisiaj liczy się każdy punkt, bo liczy się pozycja w tabeli, bo liczą się media, bo nagle mamy kibiców, którzy przychodzą z cyfrowymi kalkulatorami zamiast z banderami. Ale nie biję piany – wolę te dzisiejsze wieczory w Piasecznie, gdzie dzieci nas rozpoznają, gdzie można spokojnie pogadać z sąsiadem, niż tamtą halę przy sznurach żarówek i przy stole sędziowskim, który drżał od huków. Tylko czasem, kiedy widzę ten sam czerwono-biały kolor na trybunach i słyszę, jak ktoś śpiewa „hej, hej, nie ma dla nas strachu”, od razu się uśmiecham i myślę: „kurwa, może jednak coś z tej dawnej magii zostało”. Bo magia to nie sam wynik, tylko to, jak cię ten wynik obchodzi.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
TY TylkoTyKrew Nowicjusz · 93 postów 21.07.2026 15:41
A kurwa no co tam, takiego bez dwóch zdań nie zapomnę — pamiętam, jak wtedy podchodziłem do kibiców przed halą, a jeden z nich miał na szyi taką banderę, co to ją sam sobie zrobił z koszulki Projektu zeszłego sezonu, i cała była zalana potem, bo staliśmy od samego rana w kolejce. A on mi mówi: „Tylko bez szaleństw, bo za dużo kasy w biletach zapłaciłem”, a ja mu na to: „No dobra, to nie bój się, że cię strącę, ale ten numer 10 — widziałeś jak raz uderzył, aż wiatr poderwał?”. A on się tylko roześmiał i krzyknął „IDĘ NA CAŁOŚĆ!” tak, że sędziowie musieli się obejrzeć, kto to tak wrzeszczy 😂 potem poszedł sobie pod siatkę i tak walił w bandy, że aż mi uszy dzwoniły, a jego koszulka latała mu po twarzy jak flaga na wietrze. I nagle — piątka na planszy, a on się odwraca i pyta mnie „No i co, stary? Mówiłem ci, że dzisiaj to nasze!” — no i kurde, nie da się opisać, jak to brzmiało 🔥💪 te huki pod sufitem, że nawet bomby by zaszły!
Projekt Warszawa volleyball arena
Odpowiedz Cytuj
LE Lechkibic Nowicjusz · 462 postów 21.07.2026 19:24
kurwa, a ja akurat tamtej soboty miałem remont na budowie i nie mogłem przyjść, ale jak tylko zobaczyłem pierwsze zdjęcia na fejsie, to poszedłem do robotników na przerwę i powiedziałem „chłopaki, dzisiaj u was przerwa techniczna na pięć minut” — no i puścili mi transmisję na tablecie, a ja stałem z kubkiem kawy jak idiota i płakałem w niecenzuralny sposób, bo facet obok mnie, co od dwudziestu lat ogląda z naszymi banderami, to się od razu spytał „stary, co się tak rozkleiłeś?!” — a ja mu na to: „kurwa, bo tam biją serce bijące, a ja nie mogłem stanąć obok tych szaleńców, co podskakują jak na trampolinie”… i nagle patrzę, a plansza skacze o jeden punkt do nas, a facet ten krzyczy „idzie! idzie!”, a ja myślałem, że mam halucynacje ze zmęczenia. potem ten numer 12, co przychodził tu zawsze z nieogoloną brodą, zrobił zagrywkę jakby rzucał siekierą — a ja sobie przypomniałem, jak kiedyś na Bemowie grałem w piłkę na podwórku i nikt nie liczył punktów, bo liczyła się tylko radocha, no i wtedy pomyślałem: „no kurde, Projekt jednak nie zginął, bo te chwile wracają jak bumerang, tylko trzeba umieć się w nie złapać” 😄 no ale zobaczymy, te rzeczy są jak dobry kieliszek wódki — raz wypijesz, a potem całe życie ci się marzy.
Odpowiedz Cytuj
GW GwizdekzHajsu Nowicjusz · 84 postów 21.07.2026 22:37
A pamiętacie tego gościa z ławki rezerwowych, co na Bemowie nosił czerwoną czapeczkę bejsbolową do tyłu i wyglądał jakby mu ktoś na casting do „Piraci z Karaibów” dał rolę pirata z Przedmieścia? No więc ten facet, co miał u siebie taką banderę na twarzy, że sędzia drugiego stopnia pewnie myślał, że to jakiś nowy znak firmowy… no i ten gość, co akurat w momencie 5:0 złapał mikrofon od rozgłoszeniowego i zaczął krzyczeć „TO NIE JEST PIĄTKA, TO JEST NASZ STARY DOM PRZED WOJNĄ!”. A tamci przy planszy tak na niego popatrzyli, jakby właśnie ogłosił, że spalił szafę z flagami. 🤣 I ten numer 10, co dostał piłkę, to nawet nie uderzył, tylko puścił podanie do kibica za siatką, żeby ten mógł wrzucić monetę do pucharu za trybunę. I wiecie co? Ten chłop zrobił to! A kibic złapał monetę, podniósł ją wysoko i krzyknął: „ZA MAŁEJ PÓŁKI!”. Bo przecież Project zawsze liczył nie to, co jest, tylko to, co powinno być! 😂 Więc takie były te dni – nie tyle mecz, co rozbiór kinematografii na żywo. No ale nie ma co marzyć, bo dzisiaj kibice noszą koszulki z numerami, a trenerzy liczą oddechy. Tylko ja wiem jedno – tamtej nocy nie było mowy o przegranej, bo przegrana miała numer 6. 🔴💛
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.