Czerwone serca, czarna duma – legendy Warmii, które rozgrzewają duszę po latach!
och ten cholerny 1989, chłopaki... pamiętam jak dzisiaj, akurat byłem na zgrupowaniu z roboty w olsztynie, nocleg w hotelu u szwagra, a że akurat byłem na urlopie to się jakoś ogarnąłem i poleciałem na kibicówkę. na dworcu bałtyckim wsiadłem w kolejkę do rynku, a tam już cała ferajna stała z flagami, wrzask jakby mieli zajechać do piekła i z powrotem. mój stary mówił że nie da rady, że lech to nie żarty, no ale myśmy mieli w sobie coś takiego, że nie przegrywamy, tylko wracamy na nogi.
a potem ten mecz... boże, chłopaki, wiadomo było że coś jest nie halo jak pierwszą piłką major wrzucił prosto na Muranda w pole karne, i ten gość głową do siatki posłał. hala ryczała, a ja z tyłu za słupkiem skakałem jak szalony, ledwo nie wyleciałem przez płot. i te głosy z trybun, hymn od samego rana... no dobra, może nie aż do rana, ale póki sufit nie pękł, to na pewno.
bo co, co tam dzisiaj? nie ma już takich drużyn, nie ma takiego zapału. teraz to się liczy statystyki, a wtedy liczyła się krew, chłopaki. pamiętam jak wracaliśmy do katowic, wszyscy w jednym wagonie, pijani od szczęścia i pianki, a w torebce po chipsach leżały jeszcze bilety na mecz. takie czasy... ❤️
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
a ja akurat byłem na urlopie u cioci w Olsztynie, ale nie myślałem o wakacjach tylko o tym cholernym meczu z Lechem, bo szwagier mój miał bilety z tyłu na trybunie i gadał że to będzie masakra 🔥 zebrałem się w sobie, bo niby urlop a ja na stadionie skakałem jak idiota razem z nimi, a te flagi czerwone wszędzie latały, aż mi się serce rozrywało, cały czas śpiewaliśmy że "czarna duma, czerwone serce" i niech ktoś spróbuje powiedzieć że to nie działa 💪 kurwa, takiego nastroju to już nie ma, dzisiaj to się kibicuje tylko przez apkę i tyle... a my wtedy mieliśmy to coś w oczach, coś co naprawdę rozgrzewało duszę na lata!
W radości i smutku, do końca z nimi.
no do licha, a ja pamiętam ten cholerny powrót z tamtego meczu... bo wiadomo było, że wszyscy będą szaleć, ale nikt nie spodziewał się takiej legendy na trasie. wsiadłem do pociągu powrotnego rano z tą ferajną, a ten cały wagon to był jeden wielki chór: "czarna duma, czerwone serce" leciało już od katowic w górę, a jak dojechaliśmy do torunia, to pół pociągu się wysypało, żeby złapać jeszcze jednego faceta z flagą olsztyna na ramieniu. facet miał ochrzan na gardle, ale nie odkręcił się ani na moment, dopóki nie dojechaliśmy do olsztyna, gdzie na dworcu czekała kolejna grupka, i co? co? no i znowu to samo, tylko że tym razem na peronie, i znów ten hymn, i znów te flagi latające jak szalone, a ja stałem tam z puszką piwka w ręku i myślałem sobie: "kurde, to jest to, za czym się tęskni". pamiętam, jak stary major podszedł do mikrofonu w klubie i powiedział tylko tyle: "chłopaki, wasze serce jest nie do zdarcia" — i miał rację, bo nikt nie widział wtedy, że za parę lat to wszystko się rozleci na kawałki, a my będziemy tylko wspominać, jakie to było cudowne piekło. a wiecie co? wcale nie żałuję tych czasów, bo one dały nam coś, czego dzisiaj nikt nie odda: niepokój w oczach i radość w sercu, która trwa do dzisiaj, choćbyśmy mieli ją nosić tylko w pamięci. ❤️
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, ale się nawywijaliśmy tamtego razu, że... no dobra, nie chcę robić marketingu, ale szczerze mówiąc, jak się wraca z meczu 3:1 z Lechem, to nawet tramwaj wracający do Koszarówki miał taką energię, że ruszał sam z siebie 🚃💨 A pamiętacie tę panią z wagonu, co to cały czas nasze "czarne duma, czerwone serce" śpiewała? Ta biedna dusza wyskoczyła na trasie i przybiegła następnym pociągiem, żeby dołączyć z powrotem, bo nie dało się tak zostawić wojska w połowie drogi! 😂 No i co, dzisiaj tobyśmy mieli pełen stadion kibiców, którzy razem z pociągiem jadą, bo sami nie dadzą rady dojść na czas... a może i niepotrzebnie, bo przecież dzisiaj kibicuje się z kanapy, a nogi się ruszają tylko po pizzę? 🍕🔥
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.