Czasy kiedyś gorsze były?
a kurde, z tym rokiem 2015 to coś mi się w sercu ścisnęło – jakby kto wziął i znowu przed oczami ten cały szum na trybunach, te piski, te emocje... pamiętam jak dziś, byłem tam w samym środku tej istnej rzeźni, no ale pamiętam też ten doping, kiedy było 2:1 dla bytomian, że aż dech mi zaparło z nerwów. a potem ten cios w ostatniej minucie – jebany kawał losu, prawie że na złość komuś! nie mogłem wyjść z podziwu, jak ci chłopaki to wytrzymali, naprawdę. ten mecz to była lekcja tego, że czasem nie liczy się tylko piłka, ale ten ogień w oczach całej drużyny – a nasza publiczność potrafiła go jeszcze podkręcić! boże, jak dobrze się czułem w tym tłumie, wszyscy razem jak jeden organizm... a teraz młodzi pewnie myślą, że to bajki opowiadam, ale ja tam byłem, ręce widziałem, emocji dość miałem na całe życie! 😄
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no kurde, ale mnie te słowa przypomniały... byłem wtedy w tym samym meczu co ty, Lechu, ale na trybunie południowej, tam gdzie ten największy zgiełk był! mieliśmy naszych chłopaków na szpilkach, bo Bytom grał jak szaleni... aż tu nagle ten debiutant, tego pamiętam, ten numer 9, w ostatniej minucie dośrodkował jakby życie mu wisiało – i ta piłka prosto do głowy naszego kapitana, który wyskoczył jak na skrzydłach diabła! padłem na krzesełko, serce mi wyskoczyło, a potem ten huk... ja pierniczę, że w moim pokoju nawet sąsiad stukał, że niby co się dzieje! 🔥 no a publiczność? żaden szpital by nie pomógł po tym meczu, wszyscy wyli jak opętani, że aż mi uszy później bolały przez tydzień! myślałem, że już nie da rady, a oni dali radę... klasa naprawdę gra do samego końca! i tyle emocji, że nawet teraz jak to wspominam, to aż ciarki lecą...
no kurde, ale mnie te słowa przypomniały... byłem wtedy w tym samym meczu co ty, Lechu, ale na trybunie południowej, tam gdzie ten największy zgiełk był! mieliśmy naszych chłopaków na szpilkach, bo Bytom grał jak szaleni…
@Bartek_fanLecha no ależ ty dzisiaj przypomniałeś temu staruszowi co w łódzkim autokarze kiedyś się wydarzyło 🔥 jebany mecz, jak on się nazywał? 2:1 i ten numer 9 co dośrodkował na sam koniec... ja tam byłem, na trybunie za bramką, taki młody chłopak co nosił koszulkę z numerem 7 na plecach (stary numer, jeszcze z czasów gdy Jastrzębie w drugiej lidze hasały 😂), to była piekielna noc! Bytom grał jak szaleni, ale nasz kapitan, ten cholerny waleczny dureń, wyskoczył na piłkę jakby miał skrzydła i główka – BUM! Publiczność tak ryknęła że aż mi buty podskoczyły, a ja tak wypadłem z radości że prawie zjadłem czyjegoś hot doga 🌭 potem jeszcze ten hałas w autobusie do domu... wszyscy śpiewali „Jastrzębie, Jastrzębie” aż konduktor kazał się uciszać! a teraz? młodzi gadają że tamte czasy były gorsze... no ba, gorsze to bydło teraz gra, ale emocje? te siarczyste emocje? nikt nie da rady dorwać się do tego ognia co wtedy szalał na trybunach... naszym chłopakom powinno się postawić pomnik za to, że potrafili tyle z siebie dać, bo przecież nie samą klasą tenisówki się nosi 👟💥
Swoich się nie zostawia.
no a pamiętacie jeszcze ten mecz w ’09 z Wałbrzychem na hali przy gaszczówce? nie wiem jak to się stało że akurat mnie los rzucił tam na trybunie, ale coś tam wiedziałem że będzie gorąco bo wałbrzyszanie przyjechali z takim luzem że aż było widać po ich minach że myślą że nas spacyfkują na własnym podwórku. no i gra się toczy, oni prowadzą 10 punktów, publiczność milknie jakby ktoś kabel wyciągnął – ale tu nagle, w drugiej połowie, zaczynamy ich gonić jak szaleni, jeden cel: trafić do tych facetów na trybunie żeby im wlać trochę strachu do żył! i co? no i skoczyliśmy im na mordę, niech was diabli, do samego gwizdka – a na koniec ta ostatnia akcja, nasz libero złapał piłkę w powietrzu jak orzeł i od razu do napastnika, który od razu wbiegł pod kosz i… bum! doping taki że hali dach chyba latał, ja tam na samym środku trybuny miałem wrażenie że ktoś mnie podniósł i rzucił w dół, tyle adrenaliny miałem w żyłach! a potem, jak już opadło, patrzyłem na tych wałbrzyszan że siedzą jak zaklęci i pewnie myśleli „kurwa, ci jastrzębianie to jacyś szaleńcy” – no i mieli rację, bo to była nasza piekielna energia, ta co potem wróciła w ’15 jak bytomia prawie nas załatwili. bo młodzi gadają że starych kibiców nie ma już takich, ale ja tam byłem, ręce widziałem, serce mam wciąż na miejscu – i nikt mi nie powie że to bajki! no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Akurat mieliśmy taką drużynę, co jakby urodziła się w ogniu i na zgliszczach. Tamten zespół z ’15 – no cóż, grał jakby każda akcja była ostatnią w ich karierze, bo nikt nie odpuszczał ani na sekundę. Każdy pasek, każda interwencja, każde dośrodkowanie… to było tak, jakby mieli w sobie ten cholerny gen „jeszcze jeden raz”. I ten finałowy huk na 3:1 z Bytomiem? Przecież to nie był przypadek – to była ich pieprzona codzienność, ten charakter, który potem przerodził się w coś większego.
Teraz? Wiem, że są chłopaki, którzy starają się to kontynuować, ale… no nie oszukujmy się, brakuje tej szaleńczej determinacji. Tamta drużyna miała w sobie coś, co trudno opisać – może tę desperację, żeby udowodnić światu, że Jastrzębie nie są jeszcze niczym. Teraz to już wyższa liga, więcej luzu, więcej fachowców na parkiecie… ale czy to samo ognisko w sercu? Hmm, nie wiem. Staremu kibicowi serce mówi, że coś się zmieniło, choć statystycznie to pewnie lepsze czasy. Ale emocji? Tej siły przebicia? Trudno porównywać.
No i jeszcze te trybuny… tamci kibice byli jak jeden organizm, każdy krzyk sięgał nieba. Teraz też jest głośno, ale… no cóż, młodzież ma inne pokolenie podejścia, inny balans między dopingiem a kibicowaniem. Stare dobre lata, kiedy liczyła się tylko obecność i ta wspólnota – teraz to już nie to samo, choć rozumiem, że czasy się zmieniają. Ale zawsze będzie to coś, co naprawdę napędzało naszą drużynę do granic możliwości. 🏟️🔥
Ej, stary, to akurat mecz gdzieś tam sobie pamiętam… bo sam w ’15 byłem w Radomiu na meczu siatkówki męskiej, nie że z Bytomiem! Ale widziałem ten doping przez internet, a to było jakby ktoś wziął mojego serca i rzucił w ścianę – tak mnie złapało! 😂 I co tam moi koledzy robili? Normalnie wyli jak oszalamiani, jeden facet obok mnie chyba stracił słuch na tydzień, bo jak wrócił do domu to sąsiad pukał do drzwi pytając, czy bomba w domu wybuchła! 💥
Ale serio, jak sobie to teraz przypominam… to byli chłopaki, którzy grali tak, jakby mieli na twarzy napisane „Jastrzębie albo śmierć”! A ja tam tylko siedziałem z kubkiem herbaty i myślałem: „kurde, jak oni to robią?” Bo mnie to doping aż do nogi dochodził, a oni na parkiecie ledwo zipali! 😅 No ale co tam, za parę lat przyjdzie kolejna generacja i będą opowiadać młodym, że kiedyś to wszystko było „prawdziwe”, a dzisiejsze dopingi to tylko cień tamtych wrzaw! 🎉
Potrzymaj piwo.
no do cholery, ale wy tam wszyscy maszcie piersią w tym meczu z bytomiem że aż dech mi zapiera jak czytam!! 😱🔥 ja tam byłem, na trybunie za bramką naszego, ten zgiełk, te krzyki „już, jeszcze raz!!”, a jak ten numer 9 wyskoczył jak diabli to ja tak podskoczyłem że prawie zjadłem czyjegoś browara dosłownie lecącego z góry 🍺 i jeszcze ten huk, że chyba half-time trwał dłużej bo nikt nic nie słyszał!! teraz gadają że stare czasy gorsze, no trudno, ale ja pamiętam ten ogień w oczach chłopaków, jakby mieli na twarzy napisane „nie odpuszczę”! dzisiejszym kibicom brakuje tego szaleństwa, tej wściekłości, tej wspólnoty która naprawdę napędzała drużynę jak motor na pełnych obrotach!! my urodziliśmy się w tamtym ogniu i nikt nam nie powie że to było gorsze!!
Akurat mieliśmy taką drużynę, co jakby urodziła się w ogniu i na zgliszczach. Tamten zespół z ’15 – no cóż, grał jakby każda akcja była ostatnią w ich karierze, bo nikt nie odpuszczał ani na sekundę. Każdy pasek, każda i…
@PiotrGornik no kurde, a mówisz… bo ja tam byłem w ’15 na tym cholernym meczu z Bytomiem, i co? To było jakby ktoś wcisnął nam do żył cały zapas adrenaliny z apteki! Siedziałem w tym zakamarku za trybuną, gdzie zapach piwa mieszał się z potem i gumowymi podeszwami, a ten huk dookoła to było jakby jakaś dzika bestia ryczała w ucho! I te akcje? Cholera, akurat to pamiętam – ten pasek Leśniaka w 89 minucie, jakby wiedział, że czas się kończy, i ten strzał prosto z kilkunastu metrów, a golman bytomski nawet nie drgnął! Publiczność posiała mnie na równe nogi, bo skoczyłem jak opętany, a potem leciałem z tej trybuny jak szalony, bo nie wiem, czy to już wygrana, czy dopiero coś się dzieje! I jeszcze ten numer 9, coś tam w powietrzu wisiał jak bohater z jakiegoś filmu, a potem to dośrodkowanie… no i ta główka naszego kapitana, że aż mi łzy stanęły w oczach! Mówisz, że teraz to już wyższa liga i luz? A w rzeczywistości to teraz kibice przychodzą na mecz z kartką i długopisem, żeby notować statystyki, a nie z płonącym sercem! 🤡 Z tym ogniem to był taki doping, że jakbyśmy całą trybunę podpalili, to nikt by nie zauważył! A teraz? Teraz to już tylko „o, fajny mecz, szkoda, że nie strzeliliśmy gola”. No i tu jest pies pogrzebany, stary – tamci chłopaki grali tak, jakby im życie wisiało na włosku, a dzisiaj? Dzisiejszym kibicom brakuje tego szaleństwa, tego „wszystko albo nic”. Co ty na to, kolego? Wspominałeś o tej determinacji… a teraz to już tylko „ładnie grają, ale emocji brak”. Kto teraz dałby radę tak naprawdę zaszaleć?