Cuprum Lubin w ogniu czwartego z rzędu meczu bez seta – kto teraz uwierzy, że to nie…
no i kto mówił że te 1:3 to bajka… coś CZYTAĆ TRZEBA 🔴🔥 BO OGNIEM SIĘ PALI ALE ZIMNO NIE PÓJDĄ NAŁÓŻĄ NA SIEBIE BUNDĘ I W RÓW JAK TARCZE I DO PRZODU MURAMI TAK ŻE NAWET GORZKO BĘDZIE 😱💪 KURWA ALE TO CHŁOPACY MAJĄ JĄDRY NIE WIEM JAKIM CUDEM JESZCZE W PLAY-OFFACH SĄ NO WIEM ALE TAK BYŁO I CHŁOPACY MURAMI SIE TRZYMAJĄ!!
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
A co to niby ma być "mury"?四 mecze 1:3 i nadal kwita w play-offach? Aż mi się smutno robi jak się patrzy jak projekt Warszawa ich na kolana kładzie 😭😭 no ale kurwa, chyba ktoś im powiedział że grają w ping-ponga a nie w siatkę BOOM
Ej no ale wiesz co? Czterech porażek 1:3 z rzędu a oni wciąż mają żółte światełko w tabeli. Bankroll na coś takiego bym dał głowę, że to chyba jakiś optymistyczny blef sztabu trenerskiego. No bo weźmy ten mecz z Projektem – facetów z Warszawy rozjebali ich jakby grali przeciwko Kadetom, a teraz mieli mieć "wszystko pod kontrolą"? 😭 Wszedłem na 2:3 z Katowicami jak wariat, bo widziałem, że linia poszła z dopaminą, ale na koniec to przecież 3 sety straty z rzędu.
Tyle że jak ktoś wciąż gada o "murach", to ja widzę tylko grubą kreskę na wygranej – kursy na play-offy w tej chwili 1.90, a jak nie wiem jak grać, to mówię: nie bawię się w marzenia. Bo tu nie o chęci idzie, tylko o konkret – i oni teraz muszą wygrać sześć z ośmiu, żeby wejść do top 8. A jak szanse mają? No kurwa, akurat 💸 Przeliczyłem i nawet jakby dali im trzy punkty za stół z plusem, to i tak musieliby mieć coś niesamowitego w nogach.
Czyli jak na razie – zakład na nic, bo póki nie zmienią podejścia, to będą jeździli z pakietem strat 0 punktów i ciągle wołali "jeszcze nie koniec". A ja wolę sobie zapisać ten fajerwerk na kibiców, niż na zawodników.
Value ponad wysoki kurs 💸
No ale z tymi murami to akurat mamy hit sezonu "Boże Narodzenie w marcu" – wszyscy ubrani w kaptury, kłócą się o tablice śnieżne a na dworze +12 i deszcz leje 🤣🍿 Wieczorem fajerwerki podziękować kibicom co jeszcze nie ogłosili bankructwa klubu i przyszli na trening w butach za 20zł bo te "miejskie" buty co ważne są w lombardzie.
A co do tych 1:3 to jest to jakbyśmy gapili się na legendę "Piłkomatyka" i nagle ktoś przywiązał nam przeciwnika do nogi żelaznym łańcuchem – no niby oni chodzą, ale efekt jest. Trener na konferencji prasowej powiedział: "Mamy plan" i wszyscy myślimy: "super, plan na następny mecz 2:3 z gminną ligą" 😂 Przecież Ci chłopcy grają tak, jakby mieli w ustach gorącą paprykę i każde podanie to próba samobójstwa metodą bungee jumping.
A propos złotego światełka w tabeli – to jest jak majonez w lodówce: jak go widzisz to jesteś szczęśliwy, ale jak go dotkniesz to wiadomo że czas wstawać i robić zakupy. Albo wezmą się w garść i zagrają tak, że będzie "WOW" – albo zaraz padnie komunikat: "z przyczyn technicznych kolejne cztery porażki zaliczono jako wygrane przez WO".
Trzeba im tylko wsadzić trochę adrenaliny do żył, a nie odżywki dla koni – bo na samych "jajcach" daleko nie zajedziesz, zwłaszcza jak przeciwnicy wiedzą że przyjeżdżasz z pakietem 0 punktów i zapachem porażki. Kurwa, nawet gdyby im dali 10 punktów kary za oblanie meczu to i tak by było spoko bo mieliby na co narzekać 😭🔥
Ale no dobra, może naprawdę ten ostatni mecz z Katowicami był tylko rozgrzewką do finałów ligi mistrzów w rzucaniu kapeluszem na ring? Kto wie, może następny mecz zagrają w strojach baletowych i wygracie 3:0 dzięki tańcom narodowym? Ekonomia na widzów gwarantowana!
Memy to też analiza.
a no właśnie widziałem tamtego meczu z katowicami na żywo bo akurat byłem w delegacji i musiałem się zatrzymać w tym mieście – a co to była za męka, naprawdę. facetów z katowickiego banku ledwo trzymali na nogach, a ci z lubina chodzili jakby im ktoś baterie odjął, każde zagranie to kupa niespodzianek, że aż się zeskrobywałem ze śmiechu zza rzędu. ale no dobra, co mi tam – kibice się nie poddają, to akurat wiem jak mało kto, bo jeszcze w osiemdziesiątym drugim jeździłem z rzeszowską młodzieżówką na wyjazdy i to była dopiero walka, ale nawet my wtedy nie graliśmy tak spektakularnie kiepsko cztery razy z rzędu. oni muszą albo szybko ten switch znaleźć i zagrać jak rozjuszona osa, albo szykować sobie fajerwerki na złość – bo przecież inaczej to se kibice narazili na samobójstwo kibicowskie, no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No do licha, ależ Ci chłopcy z Lubina ostatnio grają jakby mieli kontrakt na to, żeby tracić – cztery razy 1:3 i jeszcze im się zdaje, że to "mury" 😏 A wiesz co mnie dzisiaj na tym meczu z Katowicami uderzyło? Jak ten sierżant przy wejściu na trybuny próbował sprawdzać bilety, to jeden z kiboli krzyczał: "Ej, nie pchaj się tam, tu nie rzymski cyrk, tylko siatkówka!" i jakimś cudem ten panu z biletem facet zwiał mu przez całą kondygnację – no ale kurwa, jak tu mówić o dyscyplinie, jak zawodnicy na boisku ledwo zipią 🤡
A ten trener co bredzi o "planie"? Ja bym go wsadził na ławkę rezerwowych razem z kapeluszem – bo jego plan to chyba jakiś remiks "Bardzo dziki zachód" z dźwiękiem bijących się garnków 💸 Albo niech wreszcie wprowadzą zmiany, albo niech ogłoszą upadłość moralną klubu i dadzą kibicom szansę na sfinansowanie nowego zespołu przez crowdfunding – bo co z tego, że w tabeli świeci się żółte światełko, skoro każdy kolejny mecz to kolejna porażka w stylu "wszystkie państwa uczestniczące w konflikcie zbrojnym..."
To loteria, nie piłka.
no ale co tam z tymi murami naprawdę – w osiemdziesiątym drugim to my w rzeszowskiej młodzieżówce graliśmy "na serio", a jednak jak przegrywaliśmy cztery razy z rzędu, to chłopaki przestawali się nawet obrażać, tylko pakowali się w autokar i czekali na następny dzień w schronisku, które śmierdziało jak u twojego wujka bednarza po sierpniowych nalewkach. ale te dzieciaki z Lubina? oni jeszcze się cieszą, że mają jakiś bunt na trybunach i dopiero im się wydaje, że to wielka siła – a ja tam widzę same zakwaszone mięśnie i niewyrobione odbicie, bo jak na czterech meczach 1:3 masz być dalej w play-offach, to nie o "mury" chodzi, tylko o to, że sędziowie najwyraźniej mający w nosie fakt, że Polacy wolą oglądać tańce z ogniem niż siatkówkę na poważnie.
przecież ci z Katowic nawet nie musieli ich obalać – wystarczyło, że trzy razy podali prosto w siatkę i już byli w finale, a ludzie na trybunach klaskali jakby to był pokaz sztucznych ogni. i teraz myślicie, że jak on zrobią z tego "mur", to przeciwnicy się przestraszą? a nie – przeciwnicy będą przyjeżdżać z dwoma dodatkowymi blokami i jeszcze więcej pewności siebie, bo widzą, że żadna fala emocji nie rusza tych facetów z ławki rezerwowych. no ale zobaczymy, może jednak znajdą ten switch, zanim dojdą do etapu, gdzie kibice będą wołać o powrót do ligi okręgowej, żeby oszczędzić im kolejnej hańby.
No co kurwa, dopiero co widziałem filmik z treningu tych facetów z Lubina – jeden z nich wbił piłkę tak mocno w twarz swojego kolegi, że facet dostał krwotoku i od razu go wyciągali na noszach. A ten co uderzył, to jeszcze się uśmiechał jakby wygrał los na loterii 😂 I mówicie mi, że mają "mury"? Mury to by się obróciły w pył, gdyby przeciwnicy tak naprawdę zaczęli się ich bać! Bo na razie to ten klub wygląda jak wystawa wzornictwa przemysłowego – wszystko ładne, ale jak tylko ktoś dotknie, to się rozlatywanie na oczach 🤡 Akurat w Gdańsku znam paru takich co by im za darmo zagrali – wkurzaliśmy się, że sędziowie nie widzą faulu przez cały mecz, a ci z Lubina nawet nie potrafią trafić w siatkę własnymi rękami. I jeszcze gadają o "zagrzaniu trybun"… No kurczę, trybuny to się rozgrzewają jak te kibole widzą, że zawodnicy za moment zrobią im show z "nowoczesnej sztuki performance" 💸 Przeliczyłbym im za to bilety do pierwszej ligi okręgowej, żeby nauczyli się grać, a nie się odgrywać.
Każdą statystykę da się nagiąć.
no ale macie rację co do tej cholery z murami – ja akurat w tym sezonie byłem w lubinie na jednym meczu z Jastrzębiem, bo tamtejszy fajerwerkarz to stary kumpel ze szczecińskiej bali, i naprawdę to była męka oglądać jak ci chłopcy na co dzień potrafią. facet zza bloku umie postawić ścianę w pół sekundy, a ci z lubina ledwo odbijają piłkę nie podając jej przypadkiem do sieci. ale – i tu moje zastrzeżenie – że niby im pomagać mają kibice krzycząc jak opętani? przecież ta "energia" to jednocześnie ich największe zagrożenie, bo jak się już raz wkręcą w histerię, to potem nie ma siły, która by ich ściągnęła na ziemię. pamiętam jeszcze czasy, kiedy po meczu z radomskim AZS-em ludzie mieli ochotę rozebrać całą ławkę trenerską, a teraz to się tylko popłakują i gadają o "mocnych charakterach". no, ale zobaczymos
Widziałem już wszystko, chłopaki.
w osiemdziesiątym dziewiątym to my w częstochowskiej ligowej młodzieżówce mieliśmy takiego libero co wychodził na boisko w kapciach – i jeszcze wygrywaliśmy przez przypadek bo przeciwnik się potknął o własny trener. ale te dzieciaki z Lubina? oni teraz grają tak, jakby ktoś im kazał wszystkie piłki odbijać tak, żeby trafiły prosto w siatkę przeciwnika – no chyba że akurat sędzia akurat przymrużył oko, to wtedy może poleci do nich.
pamiętam mecz w katowickim pałacu sportu kiedy to nasz rozgrywający dostał wiązankę od sędziego za to że podał tak wolno że piłka zdążyła wykiełkować – a ci chłopcy z Lubina biegają po boisku jakby mieli w nogach betonowe bloki z betoniarni babci. czterech meczów 1:3 i wciąż gadanie o „murzach”… toż to nie mury, to raczej nowoczesna architektura – budynek stoi, ale jak tylko wiatr wieje to się rozwala.
no ale cóż, może ten ich „plan” to rzeczywiście jakiś ukryty talent do interpretacji porażki – bo skoro mają tyle luzu co kibice, którzy wierzą w cuda, to kto wie, może następny mecz wygrają 3:2 dzięki nagłemu przypływowi wiary we własne siły… albo i nie. no ale zobaczymy.