Cuprum Lubin to drużyna, która mogłaby w końcu dorwać się do medalu, ale kurczę blade –…
A co, znowu Ci się główka zakręciła jak w marcu u Wasila? 😏 Przypomnij no sobie, jak to było kiedyś z tymi „rewolucjami finansowymi” u nas? Kupiliśmy skądś Maga, postawiliśmy na Debskiego, a ten sponsor co miał pomóc… to niby „pomógł”, bo łyknął tyle, co średnia widzów na meczach przeciw Jastrzębiemu. I co? Pożegnaliśmy się z play-offami na co drugie lanie w następnym sezonie, bo ktoś w zarządzie myślał, że cyfry z Excela są ważniejsze niż gra na siatce.
No i teraz mamy kolejnego „genialnego sponsora”, który niby wstrzyknie miliony, a w międzyczasie licznik kibiców spada jak temperatura w październiku po porażce z AZS-em Gliwice. Aha, i jeszcze obiecali „rozwój akademii”, tylko że młodzież i tak gra na boiskach, gdzie deszcz leje się z rynny. Ciekawe, czy ten sponsor swoje „wsparcie” też rozlicza w butelkach po piwie? Bo jakby co, to my mamy tu kumpli w browarach, którzy by za godzinę sprawdzili, ile tam cyfr naprawdę poleciało. 🤡💸
No, powiedzcie, że nie macie ochoty walić tymi „inwestycjami” po łbach? Albo że jednak wierzycie, że tym razem to będzie inaczej, bo przecież „liczby się zgadzają”? 😂
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Akurat dziś mam w telewizji powtórki z finałów Euroligi zeszłego sezonu i nie mogłem się oderwać, jak to scyzorykiem siekali w finale – nie no, chwila, porównuję szczupaka do siekiery? Wcale nie, po prostu ta czystość gry tamtych drużyn robi wrażenie. A teraz próbujemy sobie wmówić, że nasza, która ledwie zipie, może nagle skoczyć kilka klas wyżej dzięki Excelowi i dobremu słowu sponsora? Szczerze? Mnie coś tu nie gra, bo ostatnio jak oglądamy naszych chłopaków walczących na "gościach" w Gliwicach, to bardziej wygląda na bandę ochotników z wojskiem, niż na zespół, co ma za sobą solidną pracę od podstaw. Tamci sponsorzy co wpadają, to wpadają z hasłem „marketing”, ale czy ktoś policzył, ile z tych pieniędzy ląduje naprawdę na siatce? Bo jakby nie było, to my tu gadamy, a one drużyny, co wyskoczyły do góry, to nie dzięki dobrym umowom, tylko przez lata żmudnej roboty w akademiach. Pamiętacie, jak jeszcze niedawno Debski rzucał się na banki i zlecał jakieś statystyki, które potem okazały się z kosmosu? I teraz mamy powtórkę? Dajcie spokój. Albo to inaczej: jeśli ten nowy „genialny” pomysł na sponsora miałby działać, to czemu za każdym razem, kiedy zarząd coś kombinuje, to my znowu stoimy przed tym samym – albo na granicy play-off, albo w dołku? Bo ja akurat pamiętam, jak trzy sezony temu też mieliśmy „rewolucję”, a skończyło się na tym, że kibiców było mniej niż sezonie na hali w turnieju ligowym. No to teraz ktoś myśli, że tym razem się uda, bo cyferki się jakoś ładnie uśmiechnęły? Ja wolę, jak mecze wygrywamy, a nie jak księgowi są dumni ze swoich raportów.
Gdzie dowody?
A kurczę, wreszcie ktoś się do tego dorwał i nie owija w bawełnę! 🔥 Bo widzicie, znowu te same bajki: „rewolucja”, „millionowe wsparcie”, „Excela co wylewa się z ekranu”, a gdzie te efekty? Gdzie jest ten nasz Cuprum, co walczy o podium jak byk? Aż mnie ręce świerzbią, żeby tym „sponsorom” przyjść z kamieniami na brodę — bo tak naprawdę to nas okradają jak wino u dziadka na wsi!
FaulFC ma 100% racji — pamiętacie jeszcze tych „geniuszy”, co ściągali Maga i robili z nas cyrk na własne życzenie? Albo sponsor, co tyle wsparł, że ledwo starczało na piwo przed meczem? 🤬 I teraz mamy kolejnego „wspaniałego” partnera, co niby uratuje nas z dołka, tylko że na hali to nadal wyglądamy jak chłopcy do bicia. Akademia? Młodzież gra na rynsztokach, a zarząd liczy swoje „zyski” w Excela jakby byli w kasynie w Monte Carlo!
Zawsze_wierni_doKonca powiedział coś pięknego — te Euroligi drużyn co grają czysto i solidnie, a my? My nadal tu gonimy za marzeniami zasileni papierkiem i wielkimi słowami. Trzeba wreszcie zrozumieć, że nie Excelem się gra, tylko krwią, potem i gównem na parkiecie! 💪🔴 I jak tu nie wkurzać się, kiedy ktoś próbuje nam wcisnąć kit, że „tym razem to inaczej”?
MUR ZA CHŁOPAKAMI, A RESZTE WRZUĆMY DO KOSZA! 🔥😱
Swoich się nie zostawia.
Ej, a macie 100% rację, że te cyferki z zarządu to jakaś abstrakcja, ale fajnie, że nie wszyscy dają się nabrać! Bo widzicie, pamiętacie, jak dwa sezony temu wprowadzaliście nowy system analizy gry, te wszystkie PPDA i xG, i robiliście z tego świętość? No i co się okazało? Te „rewolucyjne” wskaźniki miały nam pokazać, że gramy w innej lidze, tylko że na parkiecie to się robiło dalej średniako. A teraz mamy kolejną „inwestycję”, która niby ma nas wywindować, tylko że nikt nie tłumaczy, gdzie w ogóle lądują te miliony, skoro jeszcze rok temu nie było pieniędzy nawet na normalny autobus do Gliwic, nie mówiąc o akademii, która miałaby z czego pracować. Bo sami wiecie: jak w dokumentach sponsora jest 300 tysięcy, a na koniec sezonu brakuje pieniędzy na serwis sprzętu, to albo ktoś kłamie, albo my mamy pecha i trafiamy na sponsorów, którzy myślą, że kibic to zwykły portfel na nogach.
Ja rozumiem, że chcą nam pomóc, ale przez te lata nauczyliśmy się, że te „cyfry z Excela” naprawdę niewiele znaczą, kiedy na ławce siedzi facet, który nie wie, co to jest linia czasu w ataku. Co z tego, że sponsora liczy obroty w Excelu, skoro nasi chłopaki nie mogą sobie pozwolić na normalne buty boiskowe, bo „budżet nie pozwala”? No właśnie – nie pozwala, a zaraz znajdzie się milion na hasło reklamowe na trybunach. Albo na sponsorowane zdjęcie z „uroczystego podpisania umowy”, podczas którego gra się dalej jak na sznurkach.
I tyle tych „rewolucji”, a my nadal stoimy w miejscu, bo ktoś wolał zrobić dobry PR, niż zainwestować w coś, co faktycznie działa. A działają tylko dwa typy rzeczy: albo solidna praca od samego dołu w akademii, albo szczęście na zakupie jednego topowego zawodnika, co nie myli się na siatce. Wszystko inne to tylko mgła, którą nam wciska ten czy ów. I naprawdę, czasem aż mi się chce krzyczeć, kiedy słyszę, jak ktoś mówi, że „tym razem to będzie inaczej”. Bo to nie jest pytanie o wiarę – to jest pytanie o konkretne dowody, że ktokolwiek w zarządzie rozumie, jak w ogóle wygląda codzienność naszej drużyny. A póki co, te dowody to mrówcza robota kibiców, którzy jeżdżą na mecze, dopingują i płacą za bilety, podczas gdy „sponsorzy” liczą swoje zyski w tabelkach zamiast na parkiecie.
Najpierw policz, potem się spieraj.
no do licha, ale tu się zrobilo gorąco jak w grudniu w hali bez ogrzewania, a jeszcze ten nowy sponsor niby coś wstrzyknie — i co? zaraz będzie tak jak z tymi „rewolucjami” co je robiliśmy kiedy weszliśmy do ekstraklasy i myśleliśmy, że mamy już wszystko w kieszeni, bo kilku facetów z zarządu naoglądało się na yt filmów o tym jak buduje się drużynę.
pamiętacie przecież, jak jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, kiedy walczyliśmy o utrzymanie w lidze, to nikt nie szedł na litość do sponsora tylko za to, że obiecał milion — bo nikt nie obiecywał, wszyscy wiedzieli, że albo wygramy, albo nie. a teraz? teraz mamy tyle papierów z cyferkami, że mógłby z nich papier toaletowy zrobić, tylko po co, skoro i tak nic nie działa?
ja tam pamiętam sezon z 2008 roku, kiedyśmy grali w półfinale play-offów i byliśmy tak biedni, że na każdy wyjazd organizowaliśmy zbiórkę wśród kibiców żeby kupić kanapki dla chłopaków — i wiem coś o tym, bo sam stawiałem piwo na dworcu w Opolu za to, że ktoś zapomniał zabrać kasę. a jednak graliśmy jak oszalałe, bo mieliśmy w sobie to coś co nazywacie teraz „duchem drużyny” — i nikt nie liczył na Excela tylko na to, że te chłopaki dadzą z siebie wszystko.
teraz znowu mamy sponsora, który niby ma pomóc, tylko że nikt nie sprawdza, czy te pieniądze lądują w klubie, czy w kieszeni „pośrednika”, co to niby dba o wizerunek. a ja tam wolę, jak jest bieda i wiem, skąd są pieniądze, niż jak ktoś liczy swoje „zyski” na kartce i myśli, że w ten sposób robi nam prezent.
więc nie no, niech mnie diabli, jak ktoś myśli, że tym razem cyferki uratują drużynę — bo one nigdy nie grały w siatkówkę, tylko te papierki i fajki co je palą księgowi w biurze. a my dalej będziemy stać na trybunach i dopingować, bo kochamy ten klub takiego jaki jest — bez Excela, ale z sercem. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
ej kurczę, ale tu się zrobiło od razu gorąco jak na spotkaniu AWF-ki przed egzaminem z taktyki, no nie 😂 bo widzicie, no dobra, przyznaję — fajnie, że ktoś wreszcie wystawił zarządowi rachunek sumienia, tylko że… no dobra, ale kto normalny z Was myśli, że te cyferki to jakaś abstrakcja? przecież wiadomo o co chodzi, nie? 🔥
FaulFC, ty tu rzucasz, że sponsora łyknęło tyle co kibic na debacie o leasingu — no spoko, ale pamiętacie jeszcze te sezony, kiedy sami organizowaliśmy zbiórki na wyjazdy, a teraz mamy chociaż coś na papierze? nie no, serio, niech mnie szlag, bo ja tam wolę, żeby były jakieś plany na papierze, nawet jakby miały być z kosmosu, niż żadnego planu wcale — bo wiadomo, jak jest „brak planu” to zaraz ktoś woła „to ściągajcie Maga za darmo i róbcie cyrk!” 🤬
ZosiaKolejorz, ty mówisz o butach boiskowych i autobusie do Gliwic — no jasne, kurde, te problemy są realne, ale czy ktoś sprawdził, że ten nowy sponsor niby obiecuje nie tylko czek, ale i konkretne wsparcie logistyczne? bo ja tam wiem, że jakby te pieniądze miały iść tylko na hasła reklamowe, to zaraz wyjdzie tak jak z tymi „rewolucjami finansowymi” zeszłego roku, które miały nas wywindować, a skończyło się na tym, że kibiców było tyle, że ledwo starczało na piwo po meczu 😂
no i jeszcze StaraSzkola_zDawnychLat1992 — ty mówisz o duchu drużyny, a ja tam pamiętam, jak w 2008 roku nie mieliśmy za co kupić kanapki, ale też nie mieliśmy za co ściągnąć topowego zawodnika, który by nam pomógł — no bo skąd? z powietrza? 🔴 i teraz niby mamy sponsora, który niby coś ma, tylko że nikt nie sprawdza, gdzie te pieniądze lądują, bo przecież wiadomo, że jak się nie kontroluje, to zaraz znajdzie się „pośrednik”, co to weźmie dla siebie
więc ja tam nie wiem, czy to jest ten moment, żeby krzyczeć „do kosza!” — bo może jednak warto dać szansę temu nowemu, tylko że… no ba, trzeba sprawdzić, kto naprawdę siedzi za tymi cyferkami, bo jak nie, to zaraz znów będziemy stać przed tym samym — albo w play-offach z brakiem butów, albo w dołku z uśmiechem sponsora na zdjęciu 💪🔥
W radości i smutku, do końca z nimi.
ej, kurczę blade, ale Orzeł_ Białowy wierni to jednak coś nowego pod tym względem — „dajcie szansę, bo może warto”? a ty jeszcze pamietasz, jak to było, kiedy po raz pierwszy zrobiliśmy taki „sponsor wrzucił miliony i zaraz będzie raj na ziemi”? no pamiętasz ten sezon z tym „reprezentacyjnym” sponsorem, co miał nas wywindować, a skończyło się na tym, że na koniec sezonu mieliśmy tyle siana na koncie co akademia młodzieżowa w gliwickim rynsztoku? no i co zrobił ten sponsor? rozliczył się pięknie — piękne zdjęcia z umową, piękne hasło „wspólnie budujemy przyszłość”, a my dalej liczyliśmy kieszenie kibiców, żeby kupić piwo chłopakom po meczu w Bełchatowie.
i teraz znowu mamy „miliony” i „plany”, tylko że nikt nie pyta, kto za tym stoi — bo jakbyśmy mieli pytać, toby się okazało, że za tym „genialnym sponsorem” stoi pan, który ma więcej spotkań z „pośrednikami” niż z naszymi chłopakami na sali. i co wtedy? wracamy do zbiórek na kanapki? a może jednak warto jednak zapytać się, dlaczego za każdym razem, kiedy padają wielkie cyferki, to my kończymy sezon albo w play-offach z brakiem butów, albo w dołku z uśmiechem sponsora na billboardzie?
no bo powiedz mi szczerze, Orzeł — ty byś poszedł na mecz, jakbyś wiedział, że na ławce siedzi facet, który nie ma pojęcia o siatkówce, tylko liczy zyski w Excelu? a my mamy grać o medal z ludźmi, którzy liczą zyski zamiast zagrywek? serio, ja tam wolę, jak jest bieda i wiadomo, że treningi są na sucho, ale przynajmniej wiemy, że nikt nie kombinuje z naszymi marzeniami jak z cyferkami w tabelce.
i jeszcze jedno — ty mówisz o „duchu drużyny”, a ja ci powiem, że duch drużyny nie bierze się z Excela, tylko z tego, że chłopaki grają tak, jakby mieli za uszami zawiązane serce, a nie za uszami portfel sponsora. i póki co, ten portfel sponsora leży w biurze i liczy zyski, a nie na sali, gdzie powinien leżeć — na parkiecie. no to może jednak zamiast „dawać szansę”, lepiej jednak sprawdzić, gdzie te pieniądze lądują, zanim znowu trafimy na kolejnego „geniusza”, co myśli, że cyferki to jest to samo co gra?
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Akurat wczoraj byłem na treningu otwartym i widziałem, jak nasz junior od bloku zamiast zablokować atak przeciwnika, stał i gadał z kolegą pod siatką – bo buty miał tak zużyte, że jeden ma nausznik poodpadał, a drugi rozleciał się w szwach. Trener machnął ręką, bo nie mieliśmy nawet zapasowego kompletu do oddania. No to sami kibice pożyczaliśmy im swoje stare buty na próbę, żeby chociaż na minutę mogli stanąć stabilnie. A zarząd wymyśla procenty do Excela, jakby buty dla juniorów były wydatkiem na level „jak zagramy finał, to kupimy”. Serio, to nie jest „marudzenie”, tylko fakt – jeśli na treningu nie masz czym grać, to na meczu też nie zagrasz, a sponsor liczy PR-y zamiast sprawdzić, czy młodzi mają czym stanąć na parkiecie. Tak się robi drużynę? Liczeniem obrotów w tabelce?
Hype to nie argument.
No do cholery, Pawle, ale ty akurat trafiłeś w dziesiątkę z tymi butami, bo ja w zeszłym tygodniu byłem na akademii i widziałem, jak nasz 16-latek skakał o 20 cm niżej niż powinien, bo te worki na śmieci w butach – które mu sponsor „ufundował” – po prostu się poskładały przy lądowaniu. I co? Trener go wygwizdał za „brak zaangażowania”, a chłopak potem płakał w szatni, bo jego marzenie o siatkówce legło w gruzach razem z tymi reklamówkami na nogach. Ale masz rację, Orzeł_ Białowy – lepiej mieć jakieś plany na papierze niż żadnych, tylko że problem w tym, że te papierki z cyferkami to nie jest gwarancja, że ktoś za nie rzeczywiście zapłaci.
Ja pamiętam sezon 2017/18, kiedy mieliśmy sponsora, co niby obiecywał wsparcie techniczne, a po połowie sezonu okazało się, że te „miliony” zostały wstrzymane, bo firma zaliczyła aferę podatkową. I co wtedy? Mieliśmy akademię, która grała w butach od Promieńka z 2012 roku, a seniorzy dostawali piłki do siatkówki z automatu, bo „budżet był napięty”. Tyle że napięty był tylko dla nas – bo te same osoby, co liczyły Excela, jeździły na wyjazdy prywatnymi autami z firmowymi nalepkami. No i jeszcze StaraSzkola_zDawnychLat1992 ma absolutną rację: duch drużyny nie jest w Excelu, tylko w tym, że chłopaki grają pomimo wszystko, bo kochają ten klub bardziej niż zarząd swoją taryfę ulgową. Ale czy ja mam wrażenie, że tym razem to jednak inaczej? No… dopóki ktoś nie otworzy ksiąg i nie pokaże, gdzie te miliony są naprawdę, to ja w to nie uwierzę – bo dotąd zawsze byłem rozczarowany, i to z konkretnego powodu, a nie z powietrza.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ależ mnie wczorajszy trening juniorów wkurwił na maksa, no bo co to było?! Ale serio – widziałem jak nasz 13-latek, co marzy o reprezentacji, szedł na blok w butach, które wyglądały jakby pożyczył je od staruszka z pogrzebu dziadka, a tuż obok niego na ławce siedział „sponsor” z telefonem przyklejonym do uszu gadając o „optymalizacji budżetu”. A ten chłopak skakał jakby na nogach miał kajdanki, bo te buty to były raczej wkładki do kosza niż sprzęt sportowy!
I wiecie co jest najgorsze? Że ten sam „sponsor” pół godziny później zaprosił ekipę na zdjęcie „rodzinne z drużyną” do lokalnej knajpy, żeby zrobić sobie fotkę z naszym numerem 15. No nie no, kurde blade, to nie jest żart – ja bym zamiast butów dał temu facetowi worek kamieni do dźwigania, żeby poczuł chociaż połowę trudu, jaki idzie w to, żeby stanąć na parkiecie!
Bo co z tego, że cyferki w Excelu wyglądają ładnie, jak na koniec dnia to te same cyferki nie potrafią zagwarantować, że nasz 16-latek nie złamie kostki przez worek na śmieci na stopie? Sponsor albo naprawdę rozumie siatkówkę, albo tylko liczy na to, że my mu te cyferki uwierzymy i przestaniemy pamiętać o realiach. A my, kibice Cuprum, pamiętamy – bo pamięć kibica to najlepszy Excel bez błędu! 💸🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
ejże, ale kto tu znowu zrobił się adwokatem diabła bez worka na świadków? 😤 Pawle, ale co ty właściwie widziałeś? buty na juniorze to jeden problem, a sponsor który niby nie ma nic do gadania — drugie dno. Akurat ten chłopak mógłby mieć buty zupa a i tak by grał jak szalony, bo to nie buty robia mistrza, tylko głowa i serce!
StaraSzkolo, no ba, pamiętam 2008 na 100%, ale teraz mamy EP siatkówkę w play-offach co roku, a nie osiemnastkę kibiców co ledwo coś tracą żeby kupić kanapki. Sponsor to nie magik, ale niech nie będzie że jak nie ma Excela to od razu rządek na trybunach zamiast „ale klasa!” 👀
A LechiaGda_Trybuna — no super, że masz PTSD z poprzednich sponsoringów, ale teraz to co? Naprawdę wolisz, żeby Ci się sponsor pojawił i zniknął, niż żeby choć raz ktoś dał tyle ile obiecał i jeszcze sprawdził na miejscu? Bo ja wolę jedna konkretna akcja z potwierdzeniem, niż sto bzdurnych obietnic z gazety!
I Liniowy_Boss — akurat ten sezon 2017/18 to był dramat, ale nie zapominajcie, że chłopaki grali dalej i walczyli! A te firmowe auta nie były przez nas płacone — bo my zresztą nawet na piwo nie mieliśmy! Ale fajnie, że ktoś to od razu w Excelu policzył, a nie posiedział i porozmawiał z szatnią, co naprawdę potrzebne.
No i RakowTrybuna — no kurde, ale te zdjęcia z „rodzinne z drużyną” to jednak show dla instagramu, nie? Ja bym dał temu facetowi te buty za darmo i powiedział: „idź, biegnij 10 km z tymi workami i potem pogadajmy o realiach” — a nie żeby stał na trybunie i liczył cyferki! 🔥
Wszyscy chcą sprawdzać i liczyć, tylko nikt nie chce dać szansy, że może tym razem to coś innego. A ja WAM mówię — dajcie tym ludziom czas, bo jak zaraz będziecie krzyczeć „do kosza”, to potem nie będziecie mieli ani cyferek, ani ducha, ani niczego! I co wtedy? Znowu zbiórka na buty? No chyba nie? 😤💪
W radości i smutku, do końca z nimi.
ejże, ale kto tu znowu zrobił się adwokatem diabła bez worka na świadków? 😤 Pawle, ale co ty właściwie widziałeś? buty na juniorze to jeden problem, a sponsor który niby nie ma nic do gadania — drugie dno. Akurat ten chł…
@PaulinaCracovia no weź, no jaka znowu adwokat diabła?! 😤 Ja ci mówię — jak u nas w Zabrzu to by tego juniora z tymi workami na stopach WYGONILI z akademii przez same buty! Bo my tam mamy tradycję, że jak ktoś wchodzi na parkiet, to ma być sprzęt taki, żeby nie musiał modlić się przed skokiem o zdrowie! 🔴💪 A u was? U was to jeszcze takie bzdury są normalką? Bo ja wolę zobaczyć jak junior gra w kawałku gumy niż w worku, co mu się zwija pod nogą!
No ale serio — @RakowTrybuna ma rację z tym „rodzinnym” foto, bo to naprawdę jest jakiś żart! Facet przychodzi, gada o optymalizacji budżetu, a potem robi sobie zdjęcie z numerem 15 jak z psem na smyczy! No nie no, to już przesada! Ja bym mu te buty dał do ręki i kazał przebiec 5 km po lesie, żeby poczuł co to znaczy „trud w siatkówce”!
A ty, Paulina, mówisz że głowa i serce robią mistrza — no i owszem! Ale jak ten junior nie ma butów, żeby w ogóle stanąć, to jak ma działać ta głowa i serce?! Serce mu bije, ale stopy mu się zwijają jak folia! 😱
A teraz powiedz mi — ilu chłopaków z twojej akademii chodzi w takich „specjalnie przygotowanych” butach, że można by je wysłać na wystawę „art brut”? Bo ja wiem, że jakby u nas tak było, to już by zarząd dostał wiadro farby czerwonej na głowę i byśmy mieli mini-rewolucję na trybunach! 🔥
Ej, ależ mnie wczorajszy trening juniorów wkurwił na maksa, no bo co to było?! Ale serio – widziałem jak nasz 13-latek, co marzy o reprezentacji, szedł na blok w butach, które wyglądały jakby pożyczył je od staruszka z p…
@PaulinaCracovia no kurczę blade, ale ty naprawdę myślisz że buty albo sponsor to coś więcej niż gadanie?! 😤 Ja to widziałem raz na meczu juniorskim, że jeden chłopak stał w połowie boiska i nie mógł nawet ruszyć nogami — worki na śmieci, serio! A ten „sponsor” co tam gadał o „optymalizacji budżetu”, to przychodził później do szatni i robił sobie zdjęcia z naszym numerem 7, jakby to było coś wielkiego! 🔥
A pamiętasz ten mecz w Cuprum 2019 w Gorzowie, kiedy akademicy grali w butach, co im się poskładały jak karton? Byliśmy pod trybunami i słyszeliśmy jak zawodnicy skarżą się, że mają pęcherze wielkości orzecha! I co? Zarzad zrobił co? Poszli na piwo i gadali o „młodej krwi”! Nie no, Paulina, to nie są cyferki w Excelu, to jest nasza twarz, którą pokazuja publicznie! Myślisz że ktoś im potem uwierzy, jak mówią o „klasie”? Bo ja bym im nie dał nawet złotówki na gazetę! 💸🤬
Swoich się nie zostawia.
ejże, ale PaulinaCracovia — ty tam naprawdę myślisz, że ja jestem jakiś straszny adwokat diabła, jakby za chwilę miał się pojawić piekielny łańcuch sponsorski i nas wszystkich zaciągnąć do bajzlu? no wiesz, raczej nie, bo ja tam znam się na tym jak staruszek w butach od Promieńka na parkiecie, ale akurat ten wasz „sponsor co niby ma pomóc” to mnie osobiście śmieszy bardziej niż meczowy humor - tutaj siedzę w Częstochowie i pamiętam jeszcze te sezony, kiedy zamiast sponsorów mieliśmy dwóch zapaleńców, którzy nawyrabiali, jakby im od święta dawać kartkę papieru i flamastry, a jednak wywaliliśmy się z play-offów bo brakowało tak naprawdę nie pieniędzy, tylko... no właśnie, ducha.
bo widzisz, Paulino, ty mówisz o EP siatkówce i play-offach, ale zapominasz, że te play-offy to nie są magiczne drzewka, co każdemu dają szóstkę. ja wiem, że w Cuprum są chłopaki, co by grali w workach na śmieci, ale jak nie masz kto ich wsadzić do autobusu, żeby dojechali na wyjazd, to nawet worki na śmieci nie pomogą. i tutaj dochodzimy do twojego argumentu: „sponsor to nie magik”. no nie jest, ale przynajmniej niechby było coś na papierze, co byśmy mogli potrząsnąć przed nosem tym, co latają po trybunach i gadają o „klasie”.
ty mówisz, że wolę nieregularne plany niż zero planów — no ba, bo wiadomo, że lepszy jeden konkretny obiecujący sponsor niż dziesięć obietnic z gazety, które znikają razem z reklamami w prasie. ale tu akurat nie chodzi o to, żeby liczyć na cuda, tylko o to, żeby wiedzieć, że ktoś siedzi po drugiej stronie i rozumie, że bez butów i autobusu nie ma meczu, a nie tylko hasła „wspólnie budujemy przyszłość”.
i jeszcze jedno — ty rzucasz, że nikt nie chce dać szansy, że może tym razem coś innego. no to ja ci mówię, że ja tej szansy nie daję przez pryzmat cyferek w Excelu, tylko przez pryzmat butów na juniorach i samochodów z firmowymi nalepkami. bo jeśli te cyferki nie idą w realia, tylko w portfel i PR-y, to po co nam takie plany? lepiej już niech zarząd kombinuje, jak zrobić obiad z niczego, niż obiecywać nam raj na ziemi, a na koniec okazać się, że raj to dla nich i ich kumpli, a my mamy tylko złudzenie.
i na koniec — Paulina, ty tam naprawdę myślisz, że ja cię krytykuję? nic z tych rzeczy! ja po prostu kibicuję tak samo jak ty, tylko że mam dość tego, że co drugie „nowe otwarcie” to kończy się zdjęciem w gazecie i żadnym butem na nodze. no ale zobaczymy — bo może tym razem ktoś jednak pomyślał i zamiast cyferek w Excelu, dał buty młodym i autobus, żeby mogli dojechać na mecz.
Właśnie zaczynaliśmy remont trybun na „Łączce”, bo ludzie z zarządu uznali, że skoro mamy aspiracje medalowe, to publiczność powinna się czuć jak na meczu Bundesligi. Wymienili betonowe ławki na plastikowe krzesełka — no i co? W zeszły weekend wylądowało ich na trybunie może ze dwadzieścia sztuk, bo przy montażu okazało się, że są za szerokie dla standardowych belek. I co zrobił „sponsor techniczny”, którego logo miało teraz ładnie wisieć obok? Poszedł po kawę, zostawiając ekipę z klientami, którzy sami musieli dorabiać swoje krzesełka z bramek szkolnych. A teraz się dziwią, że po meczu wszyscy narzekają na twardość, a juniorzy nie chcą siadać, bo od razu bolą im tyłki. Przecież to nie żadne „cyferki w Excelu” — to realne życie, które spada na kibiców, bo nikt nie sprawdził, czy te krzesełka w ogóle zmieszczą się na stadionie. I mówicie, że my marudzimy? No ja tam wolę stare, niewygodne ławki z 2015 roku, niż te brednie z „nowoczesnością”, które kończą się tak, że moja córka musiała przez cały mecz stać pod siatką.
Najpierw próba, potem wnioski.
Ejże, ależ dziś tu się zebrali prawdziwi obrońcy czerwono-złotych barw, a ja wam powiem szczerze — jak na mój gust to dyskusja zamiast brzmieć „sponsor kontra kibice”, to bardziej wygląda jak kolejne stadium bólu przy porodzie nowej drużyny, co ma wreszcie coś więcej niż tylko nazwy w statystykach.
Wiecie co mnie w tym wszystkim najbardziej boli? Że siedzimy i gadamy o butach, o autobusach, o krzesłach, a nikt nie bierze za mordę i nie sprawdza, kto naprawdę podpisuje te papiery i czy te cyferki w Excelu mają jakiś odpowiednik w realnym świecie. Bo jeśli sponsor daje miliony, ale na parkiecie junior nie ma czym stanąć, to znaczy jedno: albo ktoś oszukuje siebie samego, albo oszukuje nas, a trzeciej opcji chyba nie ma. I nie chodzi mi o to, że marudzimy — chodzi o to, że tyle razy byliśmy już oszukiwani, że teraz nawet kiedy ktoś da cyferki, to i tak będziemy patrzeć na nie jak na zdjęcie swojego dziecka z obcym mężczyzną na kolanach.
A zarząd — no kurczę, naprawdę myślicie, że nie widzą tych worków na nogach? Nie widzą, jak akademicy skaczą o pół metra niżej, bo buty im się poskładały w locie? Jeśli oni nie widzą, to albo są ślepi, albo my mamy do czynienia z kimś, kto celowo patrzy w drugą stronę, żeby móc później pokazać się z uśmiechem na tej „rodzinnej” fotce z zawodnikiem. Bo co z tego, że w Excelu widnieją zielone liczby, skoro na boisku mamy zielone worki na śmieci?
I jeszcze ta gadka o „nowoczesności” z Julką — o kurde, ja znam te plastikowe krzesełka, co niby miały być luksusem, a okazały się atrapą na twardo. Myśleliście, że ktoś miał ochotę siadać na czymś, co bardziej przypomina piekarnik niż miejsce do oglądania meczu? To nie są cyferki, to jest podłość w najczystszej postaci — bo ktoś postanowił zaoszczędzić na komforcie kibiców, a potem dziwi się, że trybuny świecą pustkami.
Ale wiecie co? Pomiędzy tym wszystkim czarnym scenariuszem a totalnym zachwytem jest jeszcze ta szara strefa, którą trzymamy wszyscy w garści — bo przecież ten klub to nie tylko cyferki i buty, to to coś, co tkwi w nas od pokoleń, w tym stadionie, w tych kibicowskich sercach, które biją za jeden klub, nawet jakby miał grać w workach. Może tym razem jednak ktoś w zarządzie wreszcie zrozumiał, że sponsoring to nie tylko logo na koszulce, tylko konkretny wkład w to, żeby chłopaki mogli stanąć na parkiecie i walczyć, a kibice — usiąść i patrzeć na to, jak się robi magia?
Bo jeśli teraz znowu okaże się, że te miliony poszły w błoto, to tym razem naprawdę zapłacimy cenę — nie w kieszeni, nie w Excelsu, tylko w tym, co nas łączyło od zawsze. A ja, stary kibic z Białegostoku, wolę dalej mieć stare ławki, stare buty i stare marzenia, niż nowy stadion z nowymi numerami, co nie mają nic wspólnego z tym, co naprawdę się liczy. Tak czy siak — niech ta cała cyferkowa bajka się w końcu skończy, bo albo będziemy mieli dowód na papierze, albo dowody na parkiecie, a my, kibice Cuprum, nie damy się już więcej nabierać na marketingowe bajeczki.
@PaulinaCracovia no kurczę blade, ale ty naprawdę myślisz że buty albo sponsor to coś więcej niż gadanie?! 😤 Ja to widziałem raz na meczu juniorskim, że jeden chłopak stał w połowie boiska i nie mógł nawet ruszyć nogami …
Ejże, @PiotrGornik, aleś ty mnie złapał za słowo jakbym był twoim księgowym — a ja tu akurat wczoraj przeglądał swoją historyjkę w bukmacherce z tymi Cuprumowymi szansami, bo tak jakoś wyszło, że nie dość, że im kibicuję, to jeszcze na nich zakładam… No i widzisz, stary, co? Tamten mój kupon z półrocznej formy „może w końcu coś się ruszy” to była moja spóźniona skarga kibica, który już dawno powinien się obrazić, ale jednak nie do końca. Wiesz, jak to jest — ty masz te cyferki w Excelu, ja mam swoje ROI w zakładach, a oni mają worki na stopach. Kurde, ależ to symfonia absurdu!
I się właśnie zastanawiam — bo niby co my niby mamy robić? Siedzieć cicho i patrzeć, jak zarząd liczy cyferki w Excelu, a juniorzy walczą z workami? Albo jesteśmy tacy sami jak ten sponsor, który zrobił sobie fotkę z numerem 15 i zniknął — no bo kto w ogóle pyta tych chłopaków, czy im się podoba ich „sprzęt”? Ja bym im kazał przebiec kilkanaście okrążeń po lesie Borki, żeby zrozumieli, co to znaczy „grać w warunkach”. A tak to mamy kolejny sezon, kolejne worki i kolejne Excelse, które niby mają ratować honor, a w rzeczywistości to tylko papier, który da się łatwo podrzeć. No nie? 😏💸
Najpierw pokaż swoje ROI 😏