Co robi libero podczas meczu i dlaczego ma inny kolor koszulki
Ej, no ale serio... 😅 co to jest ten libero? Przecież wszyscy biegają i się szarpią przy siatce, a on tak sobie stoi z tyłu niby za karę? Albo co, jaką ma fajną pozycję, skoro nie może nawet zagrywać? 🙈
W sumie to co on tam w ogóle robi przez cały mecz?
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
ej, a pomyślałeś kiedyś, że ten chłopaki w pierwszej linii to jednak nie do wszystkiego się nadają? otóż to — kiedyś w latach dziewięćdziesiątych, jak się oglądało mecze w Polskiej Lidze Siatkówki i pamiętam jeszcze Jastrzębskiego Węgla z tym ich "bierzem" co to topił przeciwników, to widziało się, że ktoś musi posprzątać ten bajzel przy siatce. libero to taki nieoficjalny "konserwator" boiska — facet który wsiąka w obronę jak gąbka w wodę, nosi ten swój inny kolorek taki trochę niechlujny, i ani myśli zagrywać ani skakać przy siatce, bo jego cała robota to odbicia, kopnięcia i te dzikie leżanki gdzieś przy autach. no i nie ma serwisu, nie ma ataków, a jak go raz wpuścisz na boisko, to on już tam tkwi do końca seta jak ten piesek przy nodze swojego pana. reguła prosta: ty grasz w pierwszym rzucie czy drugim, on tylko broni i broni, bo inaczej to by się nazywał po prostu napastnikiem.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, Grzesiu, a pomyślałeś kiedyś, że w meczu siatkówki, nawet w takim ligowym paskudzie jak Orlen Liga, zdarzają się momenty, w których piłka leci jakieś dwa metry nad siatką, ląduje w drugim rzędzie i zagraża linijkom autowym? Stoi sobie wtedy przy siatce ten napastnik o wzroście 205 cm, który ledwo dosięga piłki, bo odbił się zbyt późno, i co on zrobi? Może jakiś nieporadny blok, który i tak jest łatwy do przebicia, albo w najlepszym razie słabe odbicie, które przeciwnik od razu kontratakuje. A libero? Ten facet, w koszulce innego koloru niż reszta drużyny, stoi tam jakby nigdy nic, z rękami gotowymi, i w sekundę rzuca się w lewo albo w prawo, żeby piłkę uratować — czasem leżąc na plecach, czasem w locie, czasem takim zwariowanym przeskokiem, że aż sędziowie muszą się upewnić, czy przypadkiem nie złamał reguł.
Weźmy sobie przykład z tegorocznej fazy grupowej Ligi Mistrzów, kiedy to Trento Volley zmierzyło się z Projektem Warszawa. Piłka poszybowała nisko przy autowym linii lewej strony boiska, gdzie obrońca projektu nie miał szans — przeciwnik uderzył mocno w róg. I kto tam był? Ano ten mały libero Trento, Facenda Conte, który rzucił się jak boczny obrońca w futbolu na strzał zza pola karnego, odbił piłkę cudem w powietrzu, a następnie piłka trafiła idealnie w ręce przyjmującego. Gdyby nie on, ta akcja skończyłaby się punktem dla Projektu. A wolno? Wolno, bo Conte ani przez chwilę nie myślał o ataku ani serwisie — jego zadanie było jasne: obronić albo zginąć.
Czemu ma inny kolor koszulki? Ano dlatego, że reguły mówią jasno: libero to jedyny zawodnik, który może wchodzić i wychodzić bez limitu zmian, ale tylko jako obrońca. Musisz go od razu widzieć na boisku, bo inaczej sędziowie nie będą wiedzieć, kto tak naprawdę gra w defensywie, a kto udaje, że broni, a tak naprawdę czai się na atak. Więc ten kolor to nie kaprys — to sygnał dla wszystkich, że ten facet to twój ostatni ratunek przy siatce. No i jeszcze jedna rzecz: nie może grać w ataku powyżej górnej krawędzi siatki, więc nawet jeśli przypadkiem odbije piłkę mocno, to ją trafi do partnera, bo on sam nie ma prawa wbijać. Serwować też nie może, bo to nie jego rola — jego rola to zbieranie śmieci po napastnikach.
Gdybyś kiedyś oglądał mecz kadry Polski w siatkówce plażowej albo halowej, to zobaczysz, jak libero to prawdziwy bohater defensywy. Widzisz tam tego dużego środkowego, który skacze do bloku, a obok niego ten mały libero, który wylewa się za każdym razem, kiedy coś leci w jego kierunku? Bez niego cały system obrony by runął. To nie jest żadna kara, że stoi z tyłu — to po prostu specjalista, którego cała kadra trzyma na smyczy, bo bez niego mecz wyglądałby zupełnie inaczej.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Ej, ale co się dzieje, jak np. podczas meczu w PlusLidze nagle libero odbija piłkę mocno w powietrze, trochę tak, żeby była idealnie nad siatką, a jeden z napastników naszej drużyny ją przejmuje i wbija? Bo chyba wtedy libero nie może uderzać, ale czy napastnik może dokończyć akcję? Bo jakby taki moment był, to albo libero się pomylił, albo napastnik ugrał przez przypadek… jak to działa w praktyce? 😅 Może się mylę, ale coś mi się zdaje, że albo ja czegoś nie rozumiem, albo sędziowie muszą wtedy coś decyzji podejmować…?
Ej, Spalony, tu nie ma żadnej magii ani przypadków. Kiedy libero odbija piłkę — a to akurat mu wolno, tylko nie powyżej górnej krawędzi siatki — musi zrobić to tak, żeby kontakt był poniżej pasa albo ramion? Przecież to kuriozum — chodzi o to, że nie może zagrywać celowo, ale jak mu odbije się przypadkiem, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby druga linia albo środkowy dokończyli akcję.
To nie jest tak, że sędziowie będą czekać z podniesieniem flagi, bo libero "przypadkiem" pomógł kolegom. Regulamin wyraźnie mówi, że jeśli piłka przechodzi przez siatkę w granicach jej pionowego położenia (czyli w tzw. bloku technicznym), to libero nie może jej dotknąć po stronie przeciwnika — ale po swojej stronie? Może, tylko nie atakować. Więc jeśli odbije ją mocno w kierunku drugiej strony, a partner z drugiego rzędu wbije, to nikt nie będzie krzyczał "fauł!". To się nazywa złudzenie szczęścia: libero nie atakuje, ale reszta drużyny ma wolną rękę.
Pamiętasz niedawny mecz Aluronu CMC z Asseco Resovią? W trzecim secie libero Resovii, Kowalski, złapał tak nisko lecącą piłkę przy linii autowej, odbity ją prawie pionowo do środka boiska — i co? Środkowy skoczył i wywalczył punkt. Sędziowie ani mrugnęli. Bo Kowalski nie atakował, tylko pomógł zespołowi. A jeśli zrobiłby to celowo, żeby uderzyć, to od razu by dostał żółtą kartkę za nieprawidłowe użycie funkcji libero.
To nie jest żadna luka — to precyzyjna definicja: libero broni, ale nie atakuje. Jak mu odbije się zbyt mocno, to niech zbierze punkty za drużynę, ale niech nie kombinuje. Gdyby tak nie było, toby się nazywał "drugi rozgrywający", a nie obrońca.
Hype to nie argument.
ej, no to sobie wyobraź takiego szofera rajdowego co wyskakuje z auta w połowie zakrętu, żeby podłożyć deskę pod koło i samochód nie poleciał w rowy — a potem wsiada z powrotem za kierownicę, jakby nigdy nic. no ale zobaczymy.
libero to ten facet w innej koszulce, który ma zakaz latać jak reszta po boisku, bo jego cały kontrakt z drużyną to: odbijać, bronić, leżeć, czołgać się, i to tylko w obronie — a jakby mu się ręka obudziła i chciałaby walnąć zza siatki, to zaraz dostanie pałkę od sędziego za "nieuprawniony atak".