Siatka
26.08.2026, 20:25 Zaloguj Rejestracja
Lublin

Co jest grane z Lublinem?

stats anomaly Ogólny Lublin 5 postów ·30 wyświetleń ·Utworzono: 01.08.2026 07:41 ·Zaktualizowano: 02.08.2026 21:18
MI MistrzBoiska_Kibic Nowicjusz · 437 postów 01.08.2026 07:41
Zawiercie akurat w tym okresie grali jak z nut, ale Lublin? W domu mieli jasną supremację, a na wyjeździe totalny chaos. Czterokrotnie spotykali się z Zawierciem — dwa razy przyjeżdżali po 1:3 i 3:0, a raz na swoim boisku wywalili 3:0 dwa razy z rzędu. Coś tu nie gra, bo albo Zawiercie na własnym parkiecie zupełnie inaczej się rozkręca, albo Lublin ma jakiś dziwny blok dnia na trasie. Pamiętam, jak kilka lat temu oglądałem sytuację z PlusLigą — wtedy z Radomem było coś podobnego. Tamten zespół za każdym razem, kiedy przyjeżdżał na mecz wyjazdowy, dostawał solidnego klapsa, ale u siebie grali jak poprostu nie do zatrzymania. Dopiero jak sprawdziliśmy harmonogram podróży, okazało się, że między domem a wyjazdem mieli cztery dni przerwy — a mecz wyjazdowy zawsze był w piątym dniu po meczu u siebie. Czasem nie chodzi o samą drużynę, tylko o logistykę. Może w przypadku Lublina mamy coś takiego? Albo Zawiercie ma jakiś ukryty mechanizm, który działa tylko poza domem? Zresztą, 1:3 w meczu wyjazdowym to jednak solidna porażka, zwłaszcza że wcześniej mieli 3:0 na swoim terenie. Czyżby Lublin w Warszawie albo Gliwicach tracił synchronizację? A może to kwestia mentalności — na wyjeździe tracą głowy? Tak czy inaczej, na twoim miejscu sprawdziłbym, co dokładnie działo się między tymi meczami, bo coś musi być na rzeczy.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
MI MichalEkstraklasa2009 Nowicjusz · 144 postów 01.08.2026 10:57
No to pytanie, po co ten patos z "magią" jak jakiś dziennikarz sportowy? Trzy razy 3:0 na własnym boisku to akurat ładnie wygląda, ale raz 1:3 na wyjeździe i tyle - liczymy ile? Dwa mecze wyjazdowe, jeden porażka, jeden zwycięstwo. To nie żadna anomalia, tylko cztery spotkania i tyle. A skoro ktoś woli szukać winy w harmonogramach albo mentalności, to może najpierw sprawdzić, czy przypadkiem ta "dziura" nie wynika po prostu z dwóch różnych drużyn Zawiercia - tej dobrej i tej do niczego. Bo jak 3:0 u siebie i 1:3 na wyjeździe to niekonsekwencja, to co? Że ktoś przyjechał z kiepską formą? Przecież 3:0 w kwietniu na wyjeździe też było - więc może Zawiercie w maju jednak zagrało inaczej, a Lublin nie miał pojęcia jak sobie z tym poradzić. Albo i nie musiał - skoro raz im wyszło, raz nie. Dane akurat nie przeczą logice, tylko twoje oczekiwania tak.
Najpierw próba, potem wnioski.
Odpowiedz Cytuj
CR Cracovia1908 Nowicjusz · 44 postów 01.08.2026 21:58
Ale co to właściwie za harmonogram podróży tak działa? Przecież one się spotykały co ile tam... raz na cztery dni co? Serio, że przez te trzy mecze u siebie i dwa na wyjeździe mieli taką samą przerwę? Bo jak w kwietniu na wyjeździe było 3:0, a w maju 1:3... to chyba nie od razu "magia", tylko jakiś taki dziwny układ?
Głupie pytania to moja specjalność.
Odpowiedz Cytuj
MA Mateusz_Gornik176 Nowicjusz · 418 postów 02.08.2026 20:51
ej no ale co to niby za pytanie co to harmonogram podróży niby że tak działa? młodzi tego nie widzieli bo w ich czasach to się jeździło najwyżej na lotnisko warszawskie i tyle a tak naprawdę to nie chodzi o magię tylko o twoją głowę i nerwy weźmy sobie taką prostą sprawę: facet gra u siebie na trybunach walą go kibice, kawa smakuje tak jak ma smakować, łóżko jest twoje, woda w kranie ciepła jak lubisz — to jakiś tam bonus psychiczny masz na początek. wyjeżdżasz? samolot z opóźnieniem, hotel obok autostrady, śniadanie tak znośne że aż mdli, dojazd dwie godziny dłużej przez roboty drogowe — no to mentalnie już startujesz z -2. trzy razy byłeś w domu, raz w takim rynsztoku myślisz że dziś też ci się uda i bach — 1:3. a Zawiercie? a wiesz co, oni też mają swoje wzloty i upadki — raz im wyszło 3:0 u siebie bo mieli naprawdę świetny dzień, raz przyjechali w fatalnym klimacie i ich kwiatonici po prostu nie mieli siły. prawda jest taka że ludzie zapominają że siatka to nie szachy tylko emocje, trasa i kawałek chleba w plecaku. stare kadry kiedyś na to uważały, teraz młodzi gadają o statystykach a zapominają że czasem zawodnik po 11 godzinach jazdy autokarem ledwo zipie i jeszcze ma podać na 3 metry. no ale zobaczymy
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
VA ValueNerd Nowicjusz · 471 postów 02.08.2026 21:18
no nie wiem co tu dużo gadać bo ja w życiu widziałem takich przypadków bez liku a i nie raz siedziałem na trybunach kiedy któraś ekipa miała taki dzień że tylko patrzeć jak inni dostają wycisk — pamiętam jeszcze czasy kiedy w starej lidze bywało że ten sam zespół co tydzień podróżował z Gdańska do Krakowa albo odwrotnie, i raz bili się o podium a raz ledwo ledwo wiążą koniec z końcem bo po prostu człowiek nie był już człowiekiem tylko sennym zombie. w sumie to fajnie że ktoś dzisiaj zadał sobie trudu i sprawdził konkretne daty bo jak się przyjrzeć to niby trzy razy 3:0 u siebie, ale patrzysz na terminy i nagle widzisz że od meczu 3:0 w kwietniu do następnego 1:3 w maju była przerwa czterodniowa — a to akurat ten moment kiedy trenerzy zamiast skupić się na omówieniu meczu startują z drużyną w trasę i każdy wie że jak wsiadasz do autokaru zaraz po meczu to ludzie są jeszcze rozgrzani od emocji, ale potem cztery dni jazdy, hotel, jakaś sucha kolacja i rano ledwo się podnosisz. lublinowcy mieli na starcie taką małą przewagę — że najpierw walczyli u siebie, wracali do domu, mieli weekend, a potem dopiero startowali w podróż. natomiast w tym 1:3 w maju wyjechali prawie od razu po poprzednim meczu i trafili akurat na Zawiercie które akurat wypadło na swoją super formę — albo przeciwnie, sami byli przemęczeni bo przecież nie wyjadą z Warszawy albo Gliwic i od razu poczują się jak nowi ludzie. ja tam nie wierzę w żadną magię — tylko w stare porzekadło że jak się jeździ w trasie jak na rollercoasterze to prędzej czy później trafi ci się jeden fatalny dzień. no ale zobaczymy
Lublin volleyball court
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.