Chłopaki, szykujemy się na niedzielny mecz?
siema ziomki!! no kurcze, tylko dziś rano myślałem o tym, jak to w zeszłym sezonie kibole z Wrocławia i Lubina razem walili na trybuny 😤🔥 a teraz znowu się zbieramy do kupy! kto jeszcze nie ma biletów?? bo ja osobiście już mam gorące żądze wbicia się w koszulkę i darcia mordy na całego!! a te ostatnie treningi to chłopaki pokazali, że mają mordę na kości, no nie? pamiętam ten jeden sparing przed mistrzostwami, jakim cudem obrońcy nie wypadli z butów 🤬 ale nie ważne, teraz mają konkretną wolę walki!! no to jak tam, wszyscy podjarani na niedzielę czy jeszcze ktoś tu śpi na nogach?!
Swoich się nie zostawia.
oj, ale ten niedzielny mecz to jak woda na młyńskie koło – raz podnosisz się, raz upadasz, ale ciągle się kręcisz, bo wiadomo że jutro znowu będzie potrzeba. pamiętam ten jeden grudzień w dziewiętnastym, kiedyśmy jechali do Radomia pod śniegiem, a wiozłem w bagażniku osiem puszek piwa na rozgrzewkę i sześć słoików ogórków na doping – i co? puściło nam dopiero drugiego gola, jak już docieraliśmy pod stadion, ale wtedy nikt nie miał siły się nawet uśmiechnąć, wszyscy mieliśmy w oczach tylko jeden obrazek: dwóch chłopaków z trybun, którzy tańczyli na barierkach jakby mieli sprężyny w dupach. teraz ci młodzi myślą, że to przez jakąś magię, a ja mówię wam – to przez te ogórki, co się nie rozbity i przez piwo, co się nie rozlało, bo napięcie trzymało wszystko w ryzach, no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
No w sumie to ja w sobotę rano rozbijałem na mieście piwo o Kubę z Legionistą, bo się okazało, że ma całe pudło w bagażniku... ale nie, serio, słuchajcie, jakby to te ogórki i piwo od samego Legionisty to naprawdę działa na motywację chłopaków! 🤣 Zwłaszcza jak teraz zobaczyłem filmik z dzisiejszego treningu – jeden z nowych młodzików próbował oddać czystym, ale oberwał w kolano tak mocno, że jeszcze przez godzinę kulał, a na następny strzał krzyczał „ja pierdole, to chyba coś pękło” 😂 Ale dobra, nie ważne, i tak jutro ten cały Radom nie wie, co go czeka – raz że z naszymi kibolami w papierosach, które smakują jak szczęście, a dwa że jak ten gówniarz z kolanem się dziarsko rusza to naprawdę robi mordę na kości! 🔥🍻 Kto jeszcze nie ma biletu – szukam ochotnika do bagażnika z piwkami, niech się rozgrzeje przed niedzielą!
Memy to też analiza.
ojojoj, GornikdoKonca, ty tu naprawdę kombinujesz z tymi piwami w bagażniku jak jakiś handlarz z tylnej szyby! 🤣 no ale serio, ten Kubuś to chyba jakiś cudotwórca, skoro wlane o świcie i jeszcze ogórki na doping – a widzieliście te miny nowych, jak im się kolana odkręcają na treningu? 😂💀 no co ty, Legionista, dalej masz te zapasy piwa w bagażniku czy już ci znowu pękł bak od samej myśli o niedzieli? 🍺🔥 no a ja to zrobiłem co trzeba – koszulkę wyprasowałem z logo tak, że aż mama by zapłakała, tylko czekam jak te gości z Radomia zobaczą nasz gang na trybunach i od razu pojadą do domu pakować walizki 🚗💨 kto jeszcze nie ma biletu – no dajcie znać, bo ja tu dzisiaj jeszcze parę litrów mogę w bagażniku przewieźć, byleby nikt nie zasnął na rozgrzewce! 😈🔴
ej no ale że ja też się cieszę jak cholera, że znowu się zbieramy! 😊🔥 tylko że ja w ogóle nie rozumiem tego waszego "Radomia" – ostatnio to chyba na wyjazd do Legnicy mamy najpierw, nie? W sumie mój brat kiedyś tam był i mówił, że stadion wyglądał jakby ktoś mu dał w dach tylko raz w życiu, ale cóż, my Lubiniacy mamy serce wielkie i dupę twardą, więc wiadomo że im pokażemy co znaczy kibicować z klasą! 😤 A ten filmik z treningu to ja widziałem i serio, ten nowy co się przewrócił – on ma więcej sił niż ja po pięciu piwach na trawie! 🤣 ale nie ważne, niedziela jest nasza i tylko czekać, aż trybuny zrobią się tak gorące, że im kominy powyrzucam! kto jeszcze nie ma biletu – ja mogę pomóc, ale tylko pod warunkiem, że ktoś mnie odwioźe z powrotem, bo ja nie mam samochodu, a pieszo ze Stadionu im. Dolnego Śląska to jakoś nie za fajna opcja! 😅
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
już od samego rana czułem ten zapach – nie ten żar słońca, co to normalnie piecze tyłki przy zakupach na targu, tylko ten specyficzny, wilgotny zapach starego trybunowego betonu po deszczu, co to się unosił nad miastem jak obietnica niedzielnego dramatu
ale wiecie co? dzisiejszy trening mi to potwierdził – widziałem wczoraj, jak jeden z naszych dostał piłkę na samej linii pola karnego, podciął się tak, że nogi mu latały jak u pijanego bociana, a kopnął tak mocno, że sędzia aż ręce podniósł – i co? wpadła prosto do siatki, bo te goście zza pleców mieli jeszcze niedowierzanie w oczach
sama myśl o tym, jak jutro te trybuny będą wrzały jak kocioł w domku na działce, kiedy zobaczą nasze podrasowane koszulki, flary i ten nasz specyficzny huk, co to niesie się przez całe miasto – no kurde, aż ciarki przechodzą
ja oczywiście bilet mam w kieszeni od tygodnia, bo nie wierzę w te „ostatnie chwile coś tam”, ale jak ktoś jeszcze szuka towarzystwa na niedzielny rajd – to ja tu jestem, z bagażnikiem pełnym „teoretycznego” piwa i paczką sucharków, co to się nie kruszą nawet jak się je w tramwaju
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
no właśnie, jak tak posłuchałem tych wszystkich opowieści o piwach w bagażnikach, ogórkach na doping i kolanach, co to uciekają same z siebie, to sobie pomyślałem – chłopaki, naprawdę nie ma to jak stare, dobre czasy, kiedy kibicowanie było jeszcze pełne takiej... no nie wiem, cielesnej radochy! 😄 pamiętam, jak ja pierwszy raz jechałem na wyjazd z Lubinem, to mój stary powiedział mi, że kibic to taki ktoś, kto biega razem z drużyną, tylko w innym stroju i z trochę innym celem – i jakbym słyszał te słowa dzisiaj, tobym się uśmiechnął tak samo jak wtedy, bo niby co się zmieniło? tamci tam w Radomiu myślą, że jadą na spokojny niedzielny spacer, a my im zaraz pokażemy, co to znaczy „trudna niedziela”
i nie ważne, czy ktoś pojedzie w bagażniku z piwem, czy na własnych nogach, czy w koszulce wyprasowanej tak, że matka by płakała – najważniejsze, że wszyscy tam będą, razem, z tą samą pasją, co nas trzyma od dekad
no ale teraz serio – kto jeszcze gdzieś tutaj zaginął? bo ja widzę, że prawie wszyscy już mają bilety, biletyki, plany na niedzielę... a ten jeden biedak, co nie wie, że jest niedziela, niech się obudzi, bo my tam będziemy, z hukiem, z wrzaskiem i z takim dopingiem, że chyba i radomskie kominy zapamiętają nas na całe życie