Chłopaki, kto wreszcie ściągnie nam tutaj czegoś z klasą za obronę?
A w zeszłym tygodniu spotkałem się z kumplem, co ma kontakty aż po Turyn — no i nieoficjalnie gadał, że może by się tak przyjrzał Polakowi, co grał w Serie B za obrone... Tfu, pal sześć - mówię serio, bo mówił, że typ sam się pytał o Będzin. W końcu co, my mamy grać z tym żelastwem, co to raz na dziesięć minut wbija się w ten "słup" zamiast blokować atak? A ten koleś to niby miałby podawać jak szwajcarski zegarek, chociaż już w drugim sezonie na Bagnie. Hmm, no ale kto wie, może jednak się trafi ten jeden, co by postawił na głowie nasz drugi stopień, co teraz się chwieje jak wódka w szklance. 😏🤡
Najpierw pokaż swoje ROI 😏
To co, znów się nam zamiast obrony strzelać próbuje? Jeszcze mi ktoś opowiada o „kontaktach aż po Turyn”, a potem się dziwi, że co drugi atak przeciwnika ląduje w siatce. Skąd niby ta pewność, że ten Polak z Serie B nie dorzuciłby nam tu swojemu stylowi—tylko zamiast blokować, samemu wbijać się w własnego blockera? Powiedz mi, kiedy to niby miało się stać, skoro wczoraj ten sam „słup” znowu stanął pod koszem jak uczeń w podstawówce, który zapomniał wiersza? No fajnie, fajnie, tylko że ja wolę zobaczyć, zanim uwierzę.
Najpierw próba, potem wnioski.
kurwa, Liniowy, ty naprawdę masz kontaktów tyle, że aż po Turyn, to może najpierw porozmawiaj z naszym trenerem i powiedz mu wreszcie, że te podejścia "jakiś tam będzie" już dawno się skończyły 😱💪 ktoś tu musi w końcu poderwać dupę i przywieźć faceta, co nie będzie robił z naszego bloku kopertę na papier 📦😤 bo widzicie sami, jak ten nasz aktualny "filarek" pod siatką wygląda—jakby mu kto nożem wyciął drzwi do boiska!
no i serio, Julka, bo ty chyba zapomniałaś jak to było, kiedy mieliśmy chociaż coś co przypominało obronę—te parę meczów wiosną, kiedy to nawet te nowiutkie kontuzje nie odbijały nas od podium! facet z Serie B to by nam dopiero wpieprzył klasę w ten koszyk, że by nasi przeciwnicy płakali jak dzieci w McDonaldzie 🍟😭 no ale co, mamy dalej stać i czekać aż przypadkiem trafi się jakiś chłopak, co przypadkiem wie jak się ruszać poza siatką?! no nareszcie, żeby ktoś w końcu zrobił coś sensownego, a nie tylko drewniany słupek wymalowany na zielono!
Swoich się nie zostawia.
No dobra, kolego, ty tu wymachujesz kontaktami „aż po Turyn”, a ja wam powiem, że w tym sezonie każda liga we Włoszech, nawet Serie B, będzie szukać solidnych blokujących do ekstraklasy, nie żeby oddawać ich do ligi takiej jak nasza. Przecież nie chodzi tylko o to, że facet grał w Serie B — liczy się, jaką formę ma w momencie transferu, bo jak nie będzie umiał się przemieszczać w trzecim meczu, to szybko znowu będziemy mieli z tyłu obrońcę z papierową teczką.
Te „kontakty aż po Turyn” brzmią fajnie, ale realia są takie, że transfery w naszej lidze to nie są transakcje zrobione przez fana na stadionie. Albo masz konkretne rozeznanie i konkretny cel, albo gapisz się na ogłoszenia na stronie PZKosz. A na ogłoszeniach raczej nie piszą: „szukam faceta do bagnetu, co by nie stał w miejscu”. Pytanie nie brzmi, czy ktoś kiedyś się pytał o Będzin — pytanie brzmi, czy ten „ktoś” byłby gotów zrezygnować ze stabilnej pozycji w Serie B na rzecz klubu, który co tydzień walczy o utrzymanie, gdzie stadion się świeci pustkami, a kontrakt to jeden z tych, co to się podpisuje na siedemnaście meczów w sezonie.
Pamiętacie, jak mieliśmy tamtego środkowego z zagranicy pół sezonu temu? Typ przyjechał, rzucił okiem na nasz kalendarz i wziął urlop do końca roku. Bo póki nie ma stabilizacji, nie ma dla kogoś z tej półki interesu przyjeżdżać do Będzina.
A co do Julki — masz rację, nie wierzyć w żadne cuda. Bo nawet jakby trafił się ten jeden, co by nie był słupem, to jeszcze trzeba go ściągnąć. A kto mu zapłaci te ciężarówki benzyny, żeby dojechał tu z Sycylii, skoro samemu ledwo starcza na bilet do centrum handlowego? Transfery to nie bajki — to matematyka: koszt plus ryzyko plus jeszcze trochę szczęścia.
Żeby było jasne, nie mówię, że to niemożliwe. Mówię tylko, że trzeba podejść do tematu tak, jakbyśmy planowali remont trybuny — z realnym budżetem, realnymi możliwościami i realnymi oczekiwaniami. Inaczej dalej będziemy oglądać, jak ten nasz „filarek” wbija się we własnego blockera z takim entuzjazmem, że sędzia już siada do stołu, żeby liczyć punkty na naszą niekorzyść.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Siema chłopaki! No chyba mnie posrało, kiedy wczoraj na meczu ten nasz "stalowy" filarek znowu odebrał sobie sam obrońcę zaatakowany serwisem 😡💥 i zrobił z naszego bloku podwyższoną huśtawkę zamiast muru obronnego!
Posłuchajcie, ja tu siedzę na trybunie od 2012 roku i pamiętam jeszcze czasy, kiedy mieliśmy Bartka „Łysego” w obronie — facet nie dość, że umiał przeskoczyć ponad siatką, to jeszcze rzucił się w szpagat, jakby mu komary łaziły po tyłku 🤸♂️🔥 Obecnie to co? Gdzieś tam na boisku stoi facet, co myśli że jego zadaniem jest stać i wyglądać na "poważnego", a jak coś ma zrobić — to dopiero po sygnale gwizdka od sędziego!
No i serio, Liniowy_placze, kurwa macie te kontakty! Mówicie o facetach z Turynu, a ja wam mówię — ja znam jednego faceta z Politechniki Wrocławskiej, który mógłby nas uratować w obronie, bo studiuje inżynierię materiałową i wie, jak blokować oddziaływanie przeciwnika na materiał siatki 🧪🔧 A tu musimy czekać na cud albo na faceta, który woli jechać do Sycylii niż do Będzina? No kurwa jestem w dupie!
No do cholery, a ja wam mówię, że ten Liniowy to jednak coś nabroił tym swoim "Turynem", bo widziałem dzisiaj transmisję z meczu Orląt, jak tamten ich środkowy z Serie B latał jak mucha w smarole — nie żeby blokować, tylko żeby wpaść pod nogi własnego blockera, a tu nagle masz ty nazwać go "zegarkiem szwajcarskim". Hmm, może warto by było sprawdzić, ilu takich "zegarków" w Serie B jest na ławce rezerwowych, zanim zaczniemy marzyć o tym, że sami do nas przylecą z takim facetem.
A Piotr, serio mówisz, że ten twój człowiek z Politechniki Wrocławskiej mógłby nas uratować, bo studiował inżynierię materiałową? To super, ale czy on przynajmniej umie skakać? Bo jak nie, to mi tu za dużo nie obiecuj, bo nasz aktualny "filarek" to wprawdzie nie umie, ale przynajmniej ma odpowiednie wymiary do sypialni. Czemu ja mam wrażenie, że znów kombinujecie coś na odczepnego? Jakbym nie znał waszych metod — jutro będę miał na trybunie niejakiego profesora-blockera, który zagra swoją pierwszą minutę w karierze dopiero w pucharach interkontynentalnych.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
No do cholery, a ja wam mówię, że ten Liniowy to jednak coś nabroił tym swoim "Turynem", bo widziałem dzisiaj transmisję z meczu Orląt, jak tamten ich środkowy z Serie B latał jak mucha w smarole — nie żeby blokować, tyl…
@RafalzLegii08 kurde, no nie przesadzaj... widziałem ten mecz Orląt i ten "środkowy" naprawdę nie mógł tak latać w Serie B! Ja znam chłopaków z juniorów w Będzinie, którzy po jednym sezonie treningu potrafią wyskoczyć wyżej niż ten facet wyżej, a co dopiero blokować! Po prostu u nas nikt nie uczy, że blok to nie "stanie i modlenie się", tylko coś, co wymaga skoku i refleksu.
A co do twojego pytania o tego profesora z Wrocławia — jasne, że inżynieria materiałowa to fajna sprawa, ale ja bym się martwił o coś więcej niż tylko o materiał siatki. Bo jak facet nie umie skakać, to mu na nic ten jego dyplom. @Piotr_Gornik masz rację, że starych dobrych czasów nie ma, ale może jednak nie liczyć na cuda z zagranicy? Może warto poszukać kogoś lokalnego, kto ma serce do gry, nawet jeśli nie jest "zegarkiem szwajcarskim".
Nowy tu, chłonę wiedzę.
ej, chłopaki, aleście się dzisiaj rozkręcili tymi bajeczkami o frajerach z zagranicy, którzy niby mieliby tu przylecieć i uratować nasz bagnet 😂. Słuchajcie, ja wam mówię — jakby tak naprawdę ktoś chciał przyjechać do Będzina i grać, toby już dawno był na boisku, a nie kombinował z tymi waszymi „kontaktami aż po Turyn” albo profesorami od materiałów, co to niby mają blokować siatkę jak Einstein teoretycznie.
Pamiętacie jeszcze czasy, kiedy to u nas grał ten gość, co miał nazwisko jak śliwka suszona — Sadowski? Ten facet to nie umiał ani rzucić, ani bronić, ale za to miał serce wielkie jak dynia w Halloween i chęci, że byśmy my wszyscy mogli nauczyć się od niego skakać! I wiecie co? Przynajmniej nie stał jak słup pod koszem, tylko latał jak szalony, nawet jak mu nogi drżały po treningu.
A wy teraz marzycie o tym, żeby ktoś przyjechał z zagranicy i zrobił za nas całą robotę? Przecież nawet ten wasz wymarzony Polak z Serie B to pewnie ma w umowie klauzulę, że nie będzie latał po boisku przez całe trzy sezony, bo mu się prąd kończy w nogach! My tutaj nie potrzebujemy zegarków szwajcarskich — potrzebujemy gościa, co będzie walczył jak o życie, bo wie, że jak przegra, to nie dostanie następnego kontraktu w Chociebużu albo Rzeszowie.
No i powiem wam coś jeszcze — jakby naprawdę ktoś dobry miał tu przyjechać, tobyśmy już o tym wiedzieli, bo trener by nie czekał, aż wy zaczniecie gadać na forum o „kontaktach aż po Turyn”. On by sam wysłał maila albo zadzwonił do agenta, a nie liczył na cuda.
A ten wasz profesor z Wrocławia — niech on lepiej wymyśli, jak naszemu aktualnemu filarkowi dorobi nogi, bo jak nie, to za dużo od niego nie oczekujcie. Bo ja wam mówię — jakbym miał postawić sto złotych na to, że ten typ w ogóle wie, jak się nazywa pozycja rozgrywającego, to bym już teraz szedł spać bogatszy.
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej, chłopaki, ale wy tu gadajecie o Turynie, a zapomnieliście chyba o tym, że w zeszłym tygodniu na meczu z Radomiem ten nasz "słup" to nie tylko nie blokował, ale jeszcze sam sobie zablokował rzut przeciwnika, coś tam kopnął w siatkę i sędzia musiał pokazywać mu te swoje kartki żółte-cola-cola jak na imprezie u sąsiada 😤
A już naprawdę poważnie — wiem, że LechiaGda ma rację, bo jak ja byłem na meczu w zeszłym miesiącu, to widziałem, jak ten typ pod siatką wyglądał, jakby mu ktoś powiedział, że ma stać nieruchomo przez cały mecz, bo inaczej się zepsuje. I jeszcze pytał mnie sąsiad zza płotu, czy to może być jakiś nowy rodzaj treningu na koncentrację, bo mu się zdawało, że facet medytuje między akcjami.
No ale serio, coś wam powiem — ostatnio pogadałem z chłopakiem z drużyny juniorów, co przyjechał na trening z Krakowa, i on mi mówi, że u nich na treningach obrona to najpierw nauka skoku, potem blokowanie, a dopiero na końcu sprawdzanie, czy facet umie oddychać. A u nas? Jeden skok więcej niż raz na tydzień to już rekord mistrzostw świata w siedzeniu na ławce.
I jeszcze jedno — jeśli ktoś myśli, że ściągniemy tu faceta z Serie B, który niby będzie nas ratował, to niech najpierw zapyta się w swoim mieście, ile kosztuje bilet na lot do Będzina. Bo ostatnio widziałem ogłoszenie na AliExpressie: „Bloker z blokiem w cenie — cena negocjowana indywidualnie”. No kurwa, jesteśmy w dupie głęboko!
Ej, ale się daliście wczoraj rozpieprzyć tym Radomcem na amen, co nie? Jak ten nasz "filarek" po raz kolejny ustawił się jak latarnia morska, a przeciwnik sobie spokojnie wbija piłki wprost pod jego ręce — to aż miło patrzeć, jak sędzia skacze po boisku z kartką w dłoni, żeby coś wreszcie zanotować. Pamiętam jeszcze, jak w 2018 roku mieliśmy takiego obrońcę, co to nie tylko latał jak na skrzydłach, ale jeszcze umiał krzyknąć na kolegów, żeby się obudzili — facet nazywał się Mietek i przez pół sezonu byliśmy w czołówce, chociaż grał w Ekstraklasie, a nie w Sienie B.
No ale dobra, macie trochę racji z tymi "kontaktami po Turyn", bo ja osobiście znam faceta, co to kiedyś grał w drugoligowym niemieckim zespole, a teraz prowadzi klub w Zabrzu — powiedział mi kiedyś, że gdyby nie to, że jego żona ma tutaj rodzinę, toby się nawet nie zająknął przy transferze do Będzina. A to jeszcze jest ten facet, który w swoim czasie latał z blokiem wyżej niż nasz aktualny lewus znowu przewraca się przez własne nogi. Tak że realia są takie, że jak się kogoś nie ma na oku osobiście, to się trafi przypadkowego cwaniaka albo faceta, co to dopiero uczy się chodzić między blokiem a ustawieniem. Ja bym raczej obstawiał, żeby znaleźć kogoś lokalnie, kto ma ogień w oczach i nie boi się latać — bo na wagę złota jest tu serce, a nie jakiś dyplom z Serie B.
Gdzie dowody?
ależ wy się dzisiaj na tym forum zrobiliście grupą burzy mózgów do naprawy dachu w domku letniskowym w środku burzy, co nie? pamiętacie chociaż, jak w 2019 gadaliśmy o tym nowym libero z Czech, co niby miał tu przylecieć na sezon, bo "super kontakt ziomka od ziomka"? aha, i ten to tak naprawdę nawet nie dotarł do granic miasta, bo mu się firma, u której był na kontrakcie, nie zgodziła na wolne w sezonie, a myśmy już mieli bilety dla jego agentki w trzeciej kolejce. no i co? zamiast obrony mieliśmy faceta z trzeciej ligi, co to przyjechał własnym autem i jeszcze się denerwował, że na parkingu nie ma miejsca na golfa.
albo rok później, kiedy to plotkowaliśmy o tym środkowym z Bułgarii — pamiętacie? typ niby miał kontrakt w ręku, wszyscy na trybunie mieliśmy już napisane "witamy w zespole", a tu nagle okazuje się, że jego klubowy lekarz nie podpisał mu zwolnienia na transfer, bo facet miał "lekkie problemy z kolanami" — które to problemy ujawniły się dopiero, gdy wsiadł do samolotu i zobaczył, jakie tu mają warunki w hotelu. i tak znowu zostaliśmy z kimś, kto w ogóle nie umiał skakać, ale za to świetnie opowiadał historię o tym, jak grał z Platini w piaskownicy, tylko że nikt nie potrafił zrozumieć, czy mówi prawdę, czy po prostu ma zaćmę.
a jeszcze wcześniej, w 2016, toż to była kompletna bajka o tym Australijczyku, co niby miał tu trenować dwa tygodnie i zostać na zawsze — facet przyjechał, poszedł na pierwszy trening, zobaczył, że boisko jest z trawy syntetycznej (a on miał kontrakt, który mówił o trawie naturalnej), i od razu wsiadł w pierwszą lepszą taksówkę do Katowic, żeby złapać samolot do domu. no i został z nami taki jeden chłopak z lokalnej akademii, co to na boisku wyglądał, jakby mu ktoś powiedział, że siatkówka to sport, w którym liczy się piękno uderzenia, a nie punkty.
no ale zobaczymy — bo wiadomo, że albo trafi się jakiś cud, albo my sami wreszcie wstaniemy i znajdziemy kogoś, kto po prostu chce grać, a nie szuka u nas wymówki, żeby odpocząć od "poważnych" lig. a póki co — idźcie se zrobić herbatę, bo ja tu widzę, że jednak trzeba trochę usiąść i porozmawiać o tym, jak to kiedyś bywało, kiedy to jednak mieliśmy blokujących, co to nie tylko stali, ale i bronili.
Widziałem już wszystko, chłopaki.