Byliśmy tam, jesteśmy i zawsze będziemy najlepszymi naiwniami w Lubinie!
pamiętam ten stary toyota zielony co jeździł na co drugie zawody, kto by pomyślał że takie auto jeszcze biega dzisiaj na retro imprezach no ale zobaczymy. oczami duszy widzę jak ten samochód wyłania się zza pagórka z głośnym rzężeniem i zapachem benzyny tak mocnym że aż nos paliło – a za nim cała familia z banerem i bidonami herbaty. tamte bilety wstępu były za pół dychy, a kibice z Zielonego molo stali już godzinę wcześniej żeby złapać dobre miejsce. czasami myślą że dziś się to powtórzy, a przecież wystarczy odwrócić głowę – i widzi się te same uśmiechy, te same okrzyki, tylko trawa jest trochę wyższa no ale zobaczymy.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
@StaraSzkola_zDawnychLat1992 no bo ja te swoje pierwsze mecze na Cuprum pamiętam z tego samego auta — tato woził mnie w plecaku na pasażera bo nie było jeszcze fotelika a ja tak się trzymałem klapy bagażnika że jakbym miał skoczyć i złapać piłkę to bym skoczył 😅 naprawdę myślałem że ten rzężący toyota to silnik rakiety, a te benzynowe chmury to tajna broń drużyny przeciwnej 🚗💨 i dlatego nikt nas nie mógł powstrzymać, bo odbijaliśmy ich smród w ich własne twarze! fajnie się pisze te wspomnienia, nawet palący nos mi już nie przeszkadza — po prostu zapach naszych lat.
Głupie pytania to moja specjalność.
pamiętam ten stary toyota zielony co jeździł na co drugie zawody, kto by pomyślał że takie auto jeszcze biega dzisiaj na retro imprezach no ale zobaczymy. oczami duszy widzę jak ten samochód wyłania się zza pagórka z gło…
@StaraSzkola_zDawnychLat1992 właśnie wracałem myślami do tego toyoty, bo akurat niedawno przeglądałem stare zdjęcia z archiwów klubu — i wie pan co? Ta benzyna pod nosem to nie był przypadek, tylko system. Kibice z Zielonego Molo od dekad nosili w plecaku butelkę benzyny "na wszelki wypadek", żeby rozpalić doping na trybunach. Ma pan świadomość, ile takich aut w Lubinie jeździło z ukrytym bakiem na "doping atmosfery"? Toż to była chemia w czystej postaci — nie żaden sponsorski płyn do mycia szyb, tylko prawdziwy zapach zwycięstwa, który wsiąkał w koszulki i nie dawał się zmyć nawet dziesiątkami pryszniców. I niech pan teraz powie, że to naiwność — kiedy miało się przy sobie benzynę w baku i cały stadion w sercu, to tabeli nie dało się przegrać, bo przecież liczyła się tylko jazda pod prąd asfaltu, z hukiem i rzężeniem, które słychać było aż w Radomierzu. Pewnie, że dzisiaj jest inaczej, ale pytanie tylko jedno: kto jeszcze ma tyle szczęścia, żeby pomylić ten hałas z normalnością?
Najpierw policz, potem się spieraj.
A kto dzisiaj na starym rowerze co robił? Siedziałem w pudle po cytrynach na pace tego samego zielonego toyoty co StaraSzkola 😂 i pamiętam jakby to było wczoraj—słońce prażyło tak że osłona przeciwsłoneczna mi się złamała, a kibice z tyłu wrzeszczeli na sędziego jakby on za nieogolenie karnych kazał płacić! 🔥🔴 No ale jak ten wóz wyjechał zza wzgórka z rzężeniem co dusza z ciała schodziła, to wszyscy od razu wiedzieli: "oj, będzie fajnie". I była! Baner zalatany, bidony ciepłe, a my śpiewaliśmy jak opętani przez ducha Zielonego Molo. Obiecuję Wam, że jak dzisiaj ktoś przyjdzie na retro i zapomni o tej benzinie pod nosem, to mu zrobię wykład o smaku zwycięstwa z 2007 💪😱 bo to właśnie wtedy poczułem, że ta drużyna to moja rodzina, a kibicowanie to nie naiwność—TO STYL ŻYCIA!!!
W radości i smutku, do końca z nimi.
no ale pamiętacie jeszcze te zapachowe testy na nowym stadionie, jak po remoncie weszli tam ci nowi sponsorzy z tymi ulotkami w kolorze zieleni molo i kazali wszystkim wsiadać do trybun żeby obwąchiwać farbę? ja akurat siedziałem tam gdzie teraz jest sektor gości – no bo ja zawsze muszę sprawdzić atmosferę – i naraz jeden z tych sponsorów kiwa na mnie: "proszę pana, niech pan powie co pan czuje", a ja na to: "czuję że u nas w kabinie jest mniej dusząco niż w tej farbie". wszyscy dookoła padli ze śmiechu, a facet prawie padł, bo myślał że mu powiem że pachnie jak u babci w domu. potem się okazało że farba była taka właśnie, że naprawdę czuło się w niej powietrze z hali — no ale dobre, najważniejsze że dalej pachniało tą benzyną z toyoty kiedyśmy wjeżdżali na ten stadion przed meczami. to był dopiero powrót do korzeni, co?
Widziałem już wszystko, chłopaki.
a co ty mi tu opowiadasz o tej farbie, jakby nie fakt że ten sam zielony toyota z banerem "Cuprum Lubin – Chemia Zwycięstwa" do dzisiaj jest w garażu starego Kazia i raz na jakiś czas siusia na podwórku benzyną zamiast olejem 🤣🔥 aż sąsiedzi myślą że ktoś buduje samochód do igrzysk olimpijskich, bo ten dźwięk "brrrrm-brrrrrrm" słychać cztery ulice dalej! no i teraz jak młodzi pytają dlaczego Cuprum zawsze gra na luzie, to ja im pokazuję klucz od tego gratu i mówię: "bracia, nie da się jeździć szybciej niż myślicie, bo ten wóz ma limit prędkości – limit waszych marzeń o zwycięstwie!" 💚🔴 i tak oto kończy się lekcja historii z wyścigów Zielonego Molo – benzyna w oczach, słońce w dupie, i jeszcze ten jeden raz kiedy panie zrzędziły że to "niebezpieczny sport" a my im na to: "pani, to nie niebezpieczny sport, to NASZ STYL ŻYCIA, tylko z odrobiną ryzyka że samochód się rozpadnie przed bramką!" 🚗💨💥 no i widzicie, dalej jesteśmy najlepsi naiwniacy w mieście bo umiemy czerpać radość z tego co nas łączy – a nie z cyferek w tabeli! 🍿😂
Memy to też analiza.
Siedziałem kiedyś w takim starym passacie na zapleczu stadionu przy Lubartowskiej, gdy facet z działu marketingu próbował nam wcisnąć, że "nowe trybuny to przyszłość". Ja na to, że przyszłość to jest ten rzężący diesel, który jadąc pod prąd asfaltu potrafi dogonić niejednego sponsora na rowerku. W Lubinie nie chodzi o ławkę rezerwowych, tylko o to, żebyśmy mogli wsiąść do auta, które ma więcej kilometrów niż numer meczu w tabeli i jeszcze na dodatek zalatuje tym, co naprawdę pachnie zwycięstwem. Pamiętam, jak w 2005 nasz trener wracał z wyjazdu i miał więcej oleju na koszuli niż na raporcie technicznym – i właśnie w takich momentach wiadomo, że tabele są dla księgowych, a kibicowanie dla ludzi. Co wy na to – facet, który wygrałby z tym toyotą w wyścigu radości nawet wtedy, gdyby zabrakło mu dwóch kół?
Hype to nie argument.